Jump to ratings and reviews
Rate this book

Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty

Rate this book
Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty to opowieść o kraju, gdzie wieje tramontana, szatański wiatr z opowiadania Márqueza, gdzie ludzie dla zabawy podpalają styropianowe figury większe od domów, a w święta obrzucają się cukierkami, błotem, zdechłymi szczurami i rzepą. To relacja z miejsc, gdzie w Wielki Piątek bije się w bębny, aż krwawią dłonie, a czarownice odpędza się ciepłą wódką. To także zbiór historii o bandytach, rzeźnikach, królach i tancerkach z zapomnianych miasteczek Kastylii-La Manchy, Andaluzji, Estremadury i Katalonii. Książka jest owocem trzech lat życia i podróży po Hiszpanii, a przede wszystkim pogoni za iberyjskimi fiestami.

160 pages, Paperback

First published April 10, 2013

9 people are currently reading
171 people want to read

About the author

Katarzyna Kobylarczyk

5 books15 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
11 (5%)
4 stars
23 (12%)
3 stars
67 (35%)
2 stars
64 (33%)
1 star
26 (13%)
Displaying 1 - 26 of 26 reviews
Profile Image for Kamila.
281 reviews10 followers
February 16, 2019
Naprawdę chciałabym znaleźć w tej książce coś, co podniosłoby jej ocenę chociażby o jedną gwiazdkę, ale niestety... No nie da się.

"Pył z landrynek" to zbiór... No właśnie, czego właściwie, bo nie można tych tekstów nazwać reportażami. Jedyny, który może do tego miana aspirować, to ten o Pampelunie (chociaż on też nie jest najlepszy). Reszta to takie notki na bloga. Które na tym blogu powinny zostać.

Styl pisania autorki jest, krótko mówiąc, irytujący. Kim są ci "my"? No dobrze, rozumiem, że sama w tych wszystkich miejscach nie była, tylko miała jakiegoś towarzysza/y, jednak to "my" jest okropne. Wygląda to na taką królewską manierę mówienia o sobie samym "my", szczególnie śmieszną w dialogach, np. tutaj: "- I jak... - pytamy ostrożnie, bardzo ostrożnie [...]". Ciężko to się czyta.

Autorka na każdym kroku próbuje nadać swoim podróżom atmosfery tajemniczości, jakiejś magii, ale jeśli ma to oznaczać, że żadnego tematu nie zgłębi, bo "lepiej nie pytać" czy "chcieliśmy stamtąd jak najszybciej uciec" (nie są to dosłowne cytaty, parafrazuję), to jest to pomysł chybiony. Szczególnie, jeśli to miały być w zamierzeniu reportaże. Bo jaki dziennikarz ZASTANAWIA SIĘ, dlaczego coś jest takie, jakie jest, zamiast PYTAĆ SIĘ LUDZI. Tego dziennikarstwem nazwać nie można (np. fragment "Nie ma kogo zapytać o starego rzeźnika, zresztą - czy warto? Niektóre sprawy lepiej zostawić takie, jakie są" - OCZYWIŚCIE, ŻE WARTO; czy tekst "Aigublava. Kupujcie kokosy, goli barbarzyńcy!", który cały składa się z takich przemyśleń... Litości.)

Niewiele dowiedziałam się o hiszpańskich fiestach z książki "Pył z landrynek". Kilka pożytecznych informacji, które jednak zalała fala niedorzeczności.
Profile Image for Kinga (oazaksiazek).
1,449 reviews174 followers
July 5, 2018
Jestem rozczarowana.

Spodziewałam się wyczerpującego spojrzenia reporterki a otrzymałam ogólnikowe opowieści turystki, która tu była, tam była, na to tylko zerknęła, ale książkę napisała.

Podtytuł: hiszpańskie fiesty dał mi nadzieję na intrygujący zbiór reportaży dotyczących różnorodnych wydarzeń, mających miejsce w słonecznej i gorącej Hiszpanii. Opis wskazywał na to, że pogoń za fiestami dostarczy mi dzikości, magii chwili i opisów przenoszących mnie z miejsca na miejsce.

Owoc trzech lat zbierania materiałów jest moim zdaniem totalnym niewypałem.

Wydaje mi się, że te krótkie formy to raczej luźne notatki z dziennika lub wpisy dobre na bloga podróżniczego. Teoretycznie powinny być one bardzo ciekawe, praktycznie jest z tym już dużo gorzej. Według mnie nie są one dopracowane, przez co w książce pojawia się mnóstwo nieistotnych informacji. Historie poszczególnych wydarzeń zostały zmieszane z zachowaniami mieszkańców i dużą ilością osobistych uwag, niewnoszących nic do tekstu.

Styl pisania Katarzyny Kobylarczyk również pozostawia wiele do życzenia. Jest po prostu irytujący. Autorka ciągle używa denerwującej formy my, nie tłumacząc przy tym, kogo ma na myśli.

Autorka wprowadza zamęt. Często zaczyna jakiś temat i po chwili sama go urywa. Nie docieka, nie obchodzą jej szczegóły, woli uciekać niż zgłębiać dane zagadnienie. Kilkukrotnie odchodzi z niczym, porzucając temat. Biorąc pod uwagę, że to z założenia reportaż, jest to co najmniej dziwne.

Poza tym w Pyle z landrynek panuje chaos. Różne miejsca, daty, sytuacje. Brak jakiegokolwiek sensownego ułożenia zgromadzonych treści.

Moim zdaniem, hiszpańskie fiesty to temat z ogromnym potencjałem, którego Katarzynie Kobylarczyk nie udało się udźwignąć.

Na koniec dodam, że mnie zabrakło także zdjęć, które pokazywałyby te wszystkie wydarzenia.
Profile Image for Mewa.
1,243 reviews246 followers
January 31, 2025
Zbiór tekstów o Hiszpanii, jakiej turyści zwykle nie widują. Tej, gdzie na dachach domów znaleźć można wizerunki świętych odstraszających czarownice, ulice pokryte są landrynkami a tłumy ludzi tworzą kakafonię dźwięków z pomocą bębnów oraz garnków. Głównie małe miejscowości i ich ważne tradycje, czasami jednak również duże miasta, choć w odsłonie, o jakiej nie każdy wie. Co istotne — to nie reportaż jako taki a uchwycenie ulotnych obrazów. Do czytania z mapą w rękach.
Profile Image for Magdalena.
76 reviews30 followers
November 9, 2024
Strata czasu.

Autorka prawie w każdym mikrorozdziale pisze, że tego nie zrozumiała, o to nie zapytała, tam nie była, a tam
nie zdążyła, tu było zamknięte… Pasmo spekulacji na temat myśli i uczuć osób, które widzi, ale z nimi nie rozmawia, zakrawa już w ogóle na kpinę.

Kiedy docieram już do opowieści o miejscach, które sama widziałam, okazuje się, że moje odczucia są kompletnie inne (miasteczka hiszpańskie rzekomo uciekają przed przestrzeniami jak ocean - huehuehue…), a o Toledo dowiaduję się, że w jednym z kościołów są ciężkie drzwi, a ktoś pożyczył Autorce śpiewnik.

Profile Image for Karolina Libront.
197 reviews8 followers
June 6, 2021
Ta książka to jakiś żart. To zbiór starych notek blogowych sprzed 10 lat. Poziom opisów jak w NG Traveler a nie ma nawet zdjęć. Smutny skok na kasę, kolejny raz widać, ze Czarne idzie w ilość a nie w jakość.
127 reviews20 followers
January 8, 2021
O czym tak właściwie była ta książka?
Profile Image for Marzena.
1,377 reviews57 followers
July 17, 2013
Zakurzonym asfaltem, spaloną słońcem drogą podróżuje autorka od fiesty do fiesty.

Nie czułam tego.
Kim są "my"? I co w zasadzie robią poza jazdą do zapomnianych przez Boga (lecz nie turystów) miasteczek?
pięknie pisane felietony nie mają początku, ni końca. Poza kilkoma perełkami resztę czyta się robotniczo i na sucho, a przyjemności w tym tyle co w jeździe po remontowanym odcinku jezdni.
Profile Image for Bartłomiej Szwichtenberg.
39 reviews5 followers
April 23, 2018
Raczej nie zaliczyłbym tej książki do reportaży. To zbiór lekko powiązanych tematyką fiesty krótkich tekstów, które bardziej przypominają wpisy na bloga niż poważną literaturę.
Profile Image for Anna.
3,522 reviews194 followers
January 4, 2019
O hiszpańskich fiestach - tych bardziej znanych (nawet umieszczanych w przewodnikach), aż po mało znane czy nawet trochę niesmaczne.
Profile Image for Tomek.
423 reviews30 followers
June 10, 2021
Zbiór krótkich tekstów, który mial oddac klimat hiszpańskich fiest, nie szukajcie wiec tutaj informacji encyklopedycznych. W swojej konwencji całkiem przyjemne.
Profile Image for Radosław Magiera.
745 reviews15 followers
September 30, 2025
Lekturą września 2025 roku w Dyskusyjnym Klubie Książki w Rawie Mazowieckiej był „Pył z landrynek. Hiszpańskie fiesty” pióra Katarzyny Kobylarczyk, współczesnej (ur. 1980) rodzimej pisarki i reporterki.

Tytuł wyjaśnia tematykę w zupełności i nie ma się co nad tym dłużej rozwodzić – jest to zbiór zapisków autorki z serii wycieczek do Hiszpanii w pogoni za zaliczaniem kolejnych fiest, z których bogactwa i różnorodności ten kraj słynie. Jeśli liczycie na solidny reportaż ze zwiedzania, z poznawania kraju, w stylu Cejrowskiego, to się zawiedziecie. O zbliżeniu się do poziomu Mariusza Szczygła czy Ryszarda Kapuścińskiego nawet nie wspomnę. Ja, jak zwykle, książki nie szufladkowałem, dałem jej szansę nie oczekując niczego, w szczególności bycia reportażem, ale i tak niewiele jej to pomogło.

Czytało się to całkiem fajnie, specjalnie używam tego płytkiego słówka, gdyż idealnie oddaje ono głębię, a raczej jej brak, zarówno dzieła, jak i odczuć czytelniczych nim wywołanych. Owszem, język, styl i narracja przyjemne w odbiorze, choć i tutaj można się przyczepić do używania bez odnośników słów, których znaczenie znane jest tylko nielicznym. W drodze do artyzmu literackiego Kobylarczyk tak się zapędza w „poetyckość”, że aż momentami śmieszy. Na pocieszenie znajdziemy w tekście sporo ciekawostek, choć niekoniecznie o samych hiszpańskich fiestach. Ogólnie sam styl zwiedzania Hiszpanii w wykonaniu autorki jest dla mnie tak powierzchowny, że aż karykaturalny. Nie tylko, że ogranicza się do zaliczania kolejnych miejscówek, bo fiest już niekoniecznie, a przynajmniej nie dogłębniej, niż inni fototuryści, z których sama sobie dworuje. Zdarza się jej nawet wyprawa do zamku, z którego odwiedzenia rezygnuje, bo go nie może znaleźć(!). Przypomina mi to „podróżników” w stylu „gość, który widział wszystkie kraje świata, i nawet w niektórych wylądował”.

W książce znajdujemy prawdziwe perełki, jak poetycki wręcz fragment o tangu i starym flamenco, ale jest tego jak na lekarstwo i przez kontrast tym bardziej razi, czym ta książka mogła być, i czym nie jest. Większość rozdziałów wygląda tak – pojechaliśmy na fiestę, widzieliśmy albo się spóźniliśmy, i wróciliśmy. Niektóre rozdziały mają aż trzy strony (nie kartki!), a niektóre jedną. Wielka czcionka, co trzecia strona pusta i twarde okładki, jakby to było nie wiem jakie dzieło. Ja tego nie kupuję.

O dziwo, książka wywołała w klubie gorącą dyskusję. Nie! Niech się autorka nie cieszy. Nie była to konfrontacja między zachwyconymi i sceptykami, a między tymi, którzy uznali, iż bardzo im się podobała, a którzy byli w mniejszości, i tymi, którzy uznali, iż była tylko OK. Głosowanie wyglądało tak, iż książka:

nie podobała się – 0 głosów
była OK – 4 głosy
podobała się – 1 głos
bardzo się podobała – 2 głosy
zachwyciła – 0 głosów

Przekładając to na podsumowanie – można poczytać, jeśli nic innego nie ma pod ręką, ale skoro tyle jest rzeczy świetnych, a życie takie krótkie, więc...

źródło: https://klub-aa.blogspot.com
Profile Image for Tosia Wójtowicz.
3 reviews
April 5, 2024
Świetna pozycja! Rzeczywiście jeśli ktoś oczekuje skrupulatnego reportażu to rozczaruje się, ale myślę że ta swobodna forma była zamysłem autorki aby pokazać klimat i atmosferę tych fiest. Czytając tą książkę czułam, że przeżywam te doświadczenia razem z autorką, w podobny sposób jak przeżywałabym je będąc na miejscu - nie całkiem rozumiejąc co się dzieje, ale wczuwając się w atmosferę i poddając się biegowi wydarzeń. Dla mnie ta książka jest jak jedna z tych fiest, idziemy na przód w pochodzie, po drodze dzieją się różne dziwne rzeczy, widzimy przebranych ludzi, wielkie figury i dużo dźwięków i tylko chłoniemy i przeżywamy rzeczywistość, bez nadmiernej analizy, bo w końcu czy nie o to chodzi w fiestach?
Profile Image for Natalia.
33 reviews1 follower
June 28, 2025
Spodobało mi wplątywanie hiszpańskiego słownictwa w tekście, jednak to było by na tyle.

Ogólny styl pisania i treść pozostawia wiele do życzenia. Ciągłe używanie formy “my” było dość irytujące, jednak kiedy autorka zaczęła się zwracać do siebie w trzeciej osobie przez “wasza reporterka” to już w ogóle.. Pasma spekulacji o uczuciach/myślach innych, które w reportażu odbiera się, na prawdę, słabo.

W pewnym momencie Katarzyna Kobylarczyk pisze “chcemy skansenu, tylko że żywego”, no i właśnie, przez całą książkę składa się wrażenie że traktuje te fiesty i tych ludzi z dystansem i pogardą, tak jakby byli niczym nieżywymi eksponatami w skansenie..
54 reviews
April 22, 2022
Ta książka miała być o Hiszpani i o fieście, ale jest tak kiepsko napisana, że przeczytałam do połwy, stwierdziłam, że szkoda czasu. Nie czuć w tych tekstach Hiszpani, za to wieje nudą. Styl pisania jak z bloga. Stracone pieniądze. Czuje się naciągnięta. Niestety wiele jest takich pozycji. To, że ktoś mieszka w danym kraju nie znaczy,że napisze o nim dobrą książke, a mam wrażenie, że taki jest złudny trend
127 reviews
November 13, 2024
Sceny rodzajowe z poszukiwań najdziwniejszych hiszpańskich fiest okraszone wizytami w mniej znanych miejscach. Dobre wyważenie odczuć Autorki odnośnie tego czego jest świadkiem lub w czym uczestniczy z tłumaczeniem tła społeczno-historyczno-kulturowego. Specyficzne poczucie humoru dodaje uroku całości, aż szkoda że książka jest tak krótka, z przyjemnością czytałoby się dalej…
Profile Image for Marta.
48 reviews6 followers
July 12, 2021
Jestem rozczarowana tą pozycją. Myślałam że będzie to bardziej rozbudowany reportaż z krwi i kości, a nie krótkie rozdzialiki, w których łatwo się pogubić o kim (lub może lepiej kogo) autorka ma na myśli. Takie poszukiwanie podmiotu (w tym przypadku narratora i osób mu towarzyszących).
Profile Image for Świat Między Stronami Karolina .
182 reviews56 followers
January 31, 2022
"STRUP" tej autorki jest zdecydowanie lepszy. To wygląda jak urywki z pamiętnika lub jak już ktoś napisał z jakiegoś bloga. Nieskładnie, niechronologicznie. Za kilka ciekawostek lecą dwie gwiazdki.
Profile Image for Ridija.
151 reviews
November 25, 2024
Nie potrafię nazwać tej książki reportażem, ponieważ jest ona chaotycznym zbiorem różnych opowiadań autorki o fiestach. Niektóre z nich faktycznie były ciekawe, ale nie bawiłam się zbyt dobrze czytając.
Profile Image for c00l_read.
847 reviews21 followers
March 2, 2022
Książka to zbiór krótkich reportaży o… No wlasnieXD kompletnie nie odnalazłam w tej pozycji sensu. Styl był dziwaczny, bardziej w złym znaczeniu tego słowa. Krótki, niedopracowany, nie treściwy. Z opisu wynika, iż jest to reportaż o Hiszpańskich tradycjach, jednak w środku to tylko zlepki jakiś wydarzeń, ktore spotkały autorkę- czasami nawet nie dotyczące Hiszpanii. Nie polecam👎🏼
Displaying 1 - 26 of 26 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.