Najpotężniejsze zaklęcie brzmi: „A co by było, gdyby…”.
Nie takie miały być te urodziny! Ada Niezgódka liczy na imprezę niespodziankę, tymczasem odwiedza ją dziwny gadający ptak. W dodatku wręcza jej tajemnicze zaproszenie. Dzięki niemu Ada przenosi się do Akademii, której dyrektorem jest legendarny profesor Ambroży Kleks. W tym magicznym miejscu dziewczynka odkrywa swój talent do rozwiązywania problemów – podobno nierozwiązywalnych. Zdobywa też nowych przyjaciół, których będzie musiała ochronić przed wielkim niebezpieczeństwem.
Nie Adaś, a Ada. Akademia, w której uczą się już nie tylko chłopcy, ale i dziewczynki. Zarówno z Polski, jak i z całego świata. W uwspółcześnionej wersji kultowej historii o najbardziej bajkowej ze szkół jedynie pan Kleks wcale się nie zmienił: pozostaje zaskakującym, pełnym ciepła i niezwykłego poczucia humoru przyjacielem dzieci, zwierząt i magicznych stworzeń. Powieść napisana na podstawie scenariusza filmu Akademia Pana Kleksa w reżyserii Macieja Kawulskiego porwie was na nowo w czarodziejski świat wykreowany przez Jana Brzechwę.
Pamiętam jak pierwszy raz przeczytałam „Akademie Pana Kleksa” jak pokochałam tę bajkę, wierszyki i piosenki, które były w filmie (tak tym z 1984 - mama uwielbiała mi pokazywać stare filmy). Ten film był puszczany prawie tak często jak Harry Potter.
Gdy usłyszałam o nadchodzącym remaku poczułam pewna radość. Ponownie dzieci będą mogły poznać Pana Kleksa i zrozumieć że wyobraźnia to najsilniejsza moc. Po obejrzeniu zwiastuna filmu nie jestem już tak pewna, czy trafi on do dzieci - ale dzisiaj nie o tym.
Produkcja filmu postanowili iść o krok dalej i wydać przy okazji książkę, która powstała na podstawie scenariusza „Kleks. Nowy początek”. Niestety to było jak strzał w kolano. Książka zawsze miała przewagę, że pokazywała więcej rzeczy niż film. Że każdy mógł sobie wyobrazić jak wyglądałaby sceny, a potem przeżywać że jakieś nie trafiły ostatecznie do filmu. W tym wypadku książka nas niczym nie zaskoczy. A gorzej bo idąc na film będziemy wiedzieć już wszystko.
„Kleks. Nowy początek” jest dość kiepską podróbką „Akademii”. Bohaterowie są bardzo nijacy, nie mają jakiś większych myśli. Na plus oczywiście jest to, że wreszcie do Akademii mogą chodzić dziewczynki i że wszystko nie kręci się wokół piegów, które rozdawał Pan Kleks.
Taka książka miała by bardziej sens gdyby została wydana po premierze, z jakimiś pięknymi fotosami z filmu, bądź jako sam scenariusz. W takiej wersji jaką dostajemy teraz, jest to tylko chwyt marketingowy, który ma przynieść tylko więcej pieniędzy.
Nie tak miały wyglądać dwunaste urodziny Ady! Dwunastkę ma się tylko raz w życiu i wszystko miało być tak jak dziewczynka sobie zaplanowała: przyjęcie niespodzianka, goście krzyczący SURPRISE! A tymczasem mama zupełnie zapomniała a zamiast prezentu w pokoju Ady zjawia się dziwny gadający ptak z zaproszeniem do magicznej szkoły. Nie, tego racjonalny umysł głównej bohaterki nie ogarnia… Część z Was na pewno jeszcze pamięta Akademię Pana Kleksa – jako lekturę szkolną i ekranizację, którą nadal katuje się dzieci w szkołach. Od razu przyznaję, że nigdy nie byłam fanką tej książki, a wersja filmowa nadal wraca do mnie w koszmarach xD dlatego do Kleks. Nowy Początek podchodziłam z dużą obawą. Z jednej strony bardzo chciałam sprawdzić, czy nowa opowieść będzie w stanie zatrzeć złe wrażenie pozostawione przez oryginał a z drugiej… książka na podstawie scenariusza napisanego na podstawie książki? Sami rozumiecie. Ale do brzegu :D Do Magicznej Akademii Pana Kleksa tym razem trafia nie Adaś a Ada, która początkowo wcale nie wierzy, by jej wyobraźnia mogła mieć jakąkolwiek siłę sprawczą a marzenia po to są marzeniami, żeby je mieć, bo spełnianie ich to już zupełnie inna para kaloszy. Ale nie dajcie się zwieść, każdy kto trafia do Krainy Bajek prędzej czy później poznaje najważniejsze zaklęcie potrafiące kształtować rzeczywistość. A co by było gdyby… Mimo moich obaw z zadowoleniem przyznaję, że rozczarowałam się pozytywnie. Rozpoczynając na nowo przygodę z Akademią Pana Kleksa spodziewałam się trochę odgrzewanego kotleta, a zamiast tego dostałam zupełnie nową opowieść, bardziej dostosowaną do współczesnych czasów i dzieci, jednocześnie nie tracącą swojego ważnego przesłania, że wszystko zaczyna się od wyobraźni. Ada jako główna bohaterka zdecydowanie daje się polubić, jest mądra, rezolutna i odważna. Potrafi zaplanować wielką bitwę i równie wielki rozejm, z pewnością wdała się w ojca – sławnego negocjatora i gdy tylko odkrywa wielką moc płynącą z empatii, bez większych rozterek uczy się z niej korzystać. Ale przecież nie mogłoby być inaczej z takimi rodzicami i wujkiem… Ale ćśśś! Bez spoilerów xD Kleks. Nowy Początek oceniam bardzo pozytywnie. Mimo pewnych wątpliwości, o których wspomniałam (książka/scenariusz/książka) czytając o przygodach Ady szybko i z wielką przyjemnością dałam się wciągnąć Krainie Bajek. Okazało się, że nie taki Kleks straszny jak go pamiętam a nowa wersja starego hitu wcale nie musi być zła. Daję 7/10, co prawda nadal zastanawiam się, czy wybiorę się do kina na film ale książka zaskoczyła mnie mega pozytywnie. Za egzemplarz recenzencki dziękuję Wydawnictwu Agora #współpracarecenzencka #współpracabarterowa #współpracareklamowa
Na wstępie zaznaczę, że w żaden sposób nie opieram swojej opinii na oryginale, tj. "Akademii Pana Kleksa", autorstwa Jana Brzechwy, wydanej w roku 1964. Samą produkcję filmową obejrzałam na przełomie lat 90 i 00, więc już wtedy film miał jakieś kilkanaście lat i wśród dzieciaków urodzonych na początku lat 90, uchodził za poniekąd "stary". Pamiętam tylko ogólną koncepcję i dwóch głównych bohaterów, przez co inspirowana tym światem nowa wersja (kinowa i książkowa),skusiła mnie od razu.
Niestety, prócz pięknej okładki i wprowadzonej poprawności politycznej, praca ta nie wyróżnia się niczym specjalnym. Tekst momentami czyta się trudno- przez początek i koniec przeszłam bardzo szybko, czego już nie mogę powiedzieć o środku książki. W wielu miejscach poskąpiono opisów, przez co ciężko było mi się w pełni wczuć w świat bajek. W powieści znajdziemy kilka sytuacji, czy nawiązań, którym nie uświadczymy w filmie- pomogło mi to wyjaśnić sobie pochodzenie jednej z postaci, nad którym ogromnie głowiłam się po obejrzeniu produkcji kinowej. Dodatkowo książka jest napisana w sposób, z którym powinni poradzić sobie młodsi czytelnicy, co rozszerza ogólną grupę odbiorców.
Sama historia jest zwyczajnie w porządku. Do dyskusji można podać niektóre wydarzenia, tudzież fakty, które osobiście nie przypadły mi do gustu. Przeszłość Ambrożego Kleksa jest dość sporym znakiem zapytania- autorzy wyjaśniają tylko część, prawdopodobnie zostawiając kolejne rozwiązania na kolejną część. Podoba mi się natomiast próba oddania wyobcowania Alberta, czego tak mocno nie było widać w wersji filmowej. Bohaterowie kanoniczni sprawują się dobrze i adekwatnie do swoich charakterów, z łatwością wchodząc w interakcje z postaciami drugoplanowymi, czy tymi prosto z bajek.
Zupełnie nie mam nic przeciwko Adzie i jej wkroczeniu w tę przygodę. Do tej pory nie mogę znaleźć odpowiedzi na pytanie, dlaczego Adam został Aleksandrem. Jeżeli na przeszkodzie nie stoją prawa autorskie, to nie jestem w stanie zrozumieć, czemu miało to właściwie służyć.
Komu można polecić nową wersję, "Akademii"? Z pewnością dzieciom i ich rodzicom, żeby wspólnie odkrywali sekrety szkoły i zapoznali się z odświeżoną wersją historii. Jest to na tyle prosta opowieść, że łatwo będzie przyswoić ją niedoświadczonym czytelnikom. Odradzam tę pozycję osobom, które wznoszą oryginał na piedestał. To książka, którą napisano na podstawie pracy Jana Brzechwy i przynajmniej dla mnie, nie miała na celu zastąpić pierwowzoru.
W dniu urodzin Ady nic nie idzie po jej myśli, nie ma imprezy na ktora liczyła. Za to pojawia się niespodziewany gość, który wręcza jej zaproszenie do Akademii, której dyrektorem jest Ambroży Kleks. Dziewczynka tam odkrywa swój talent do rozwiązywania problemów, zrobywa również nowych przyjaciół.
Pana Kleksa to ja kojarzę z lat dzieciństwa, ekscentryczny profesor, który potrafił czarować. Bałam się go. Im byłam starsza tym bardziej byłam przekonana do standardowej wersji Pana Kleksa, ale tutaj nic nie jest takie jak w powieści Jana Brzechwy.Zamiast Adama Niezgódki otrzymujemy Adę, a w Akademii już nie uczą się tylko chłopcy. Dziewczynki teraz też mają do niej wstęp.
Ada to dziewczynka, która straciła tatę, ale nie tak na zawsze ani nie na chwilę, po prostu zniknął. Jej mama nie traci nadzieji na to że wróci do domu. Gdy Ada otrzymuje zaproszenie do Akademii, wierzy że znajdzie w niej odpowiedzi na nurtujące ją pytania oraz odnajdzie tatę bo w końcu Ambroży Kleks go znał więc może coś wie.
Gdy dziewczyna przenosi się do magicznego świata musi stawić czoła przeciwnością losu. Szkoła jest magiczna, bawi i uczy ale również jest pełna niebezpieczeństw, które sprowadził na nią ptak Mateusz, który w przeszłości dopuścił się czynu, za który teraz ścigają go Wilkusy. Ada wraz z innymi uczniami Akademii będzie musiała zjednoczyć się by ocalić szkołę i Mateusza.
Podobał mi się magiczny świat, czułam się jakbym przeniosła się wraz z uczniami na zajęcia prowadzone przez Pana Kleksa. Świetnie przedstawiono tutaj motyw przyjaźni. Ada złapała wspólny język z Albertem, który był jak chodząca encyklopedia. Uwielbiałam tę dwójkę razem. Książka zdecydowanie odbiega od oryginału jest inna, dziwna, pokręcona ale przez to wciąga i nie chce wypuścić czytelnika. Ja się bawiłam świetnie. Pojawiło się tu mnóstwo postaci z innych bajek i fajnie było zobaczyć taka różnorodność na kartach tej powieści.
Jeśli chcecie wkroczyć do świata pełnego magii i poruszyć własną wyobraźnię to polecam.
Kleks. Nowy początek Kto z nas nie zna kultowej powieści Jana Brzechwy pt. „Akademia Pana Kleksa”? Wielu z nas mówi o niej jako o bajce dzieciństwa, wielu spotkało się z nią jako lekturą. Ta ponadczasowa historia o dziecięcej wyobraźni od zawsze przypominała nam o tym właśnie, najwcześniejszym okresie naszego życia. Tylko pan Ambroży Kleks potrafił za pomocą jednej furtki przenieść Cię do twojej ulubionej baśni z dzieciństwa.
Zrobiło się głośno, kiedy na polski rynek wyszła „nowa” Akademia Pana Kleksa. Co więcej, niedługo do kin zawita również taki film. Ja chciałabym przybliżyć Wam, jakie wrażenia wywarła na mnie pozycja książkowa.
Generalnie historia jest powiedzmy zbliżona. Wszystko bazuje na tym samym. Mamy magiczną Akademię, mamy postaci z bajek oraz księcia Mateusza. Jego historia, o tym dlaczego jest ptakiem, jest identyczna. Cieszę się, że te wątki pozostały niezmienione, ponieważ w ten sposób lektura powróciła mnie do dzieciństwa.
Zmianą jest to, że akcja dzieje się w bardziej współczesnych czasach. Kolejnym ważnym punktem jest to, że w akademii uczą się teraz zarówno dziewczynki jak i chłopcy. Dlatego naszą bohaterką będzie Ada Niezgódka… Oczywiście, wprowadzono wiele dodatków, które sprawiły, że mimo mojej znajomości poprzedniej wersji, tutaj byłam równie ciekawa zakończenia. Ada okazuje się być bratanicą samego Pana Kleksa. Za to Mateusz ciągle mówi o niebezpieczeństwie, jakie grozi Akademii oraz o tym, że tylko Ada może ich ocalić. Dziewczynka łączy swoje siły w krainie baśni razem z dziećmi z całego świata!
Podsumowując, ta nowa wersja to doprawdy genialny pomysł. Myślę, że starszym czytelnikom miło się zrobi po takim „powrocie do dzieciństwa”, zaś młodsi poznają ją w bardziej przystępnych dla siebie warunkach. Nie ukrywajmy, że nam, dziewczynom, ciężko czytało się o akademii pełnej chłopaków…
Z czym kojarzy Ci się Akademia Pana Kleksa? Mi z beztroskim dzieciństwem i niesamowitymi przygodami, w które uwielbiałam wyruszać wraz z Adasiem Niezgódką! Dlatego, gdy tylko dowiedziałam się, że Akademia Pana Kleksa do nas powraca koniecznie musiałam sięgnąć po „Kleks. Nowy początek”!
Czytając „Kleks. Nowy początek” strona za stroną otwierają się przed Adą, ale i przed nami nowe rozdziały, dzięki którym poznajemy świat pełen świeżej energii, kreatywnych pomysłów i magii. Przenosimy się do świata, gdzie granice pomiędzy tym co rzeczywiste, a tym co jest fantazją się zacierają powodując wciągnięcie Czytelnika w niesamowitą podróż pełną doznań i ekscytacji.
Akademia, którą poznaliśmy dzięki twórczości Jana Brzechwy przeszła metamorfozę i wiele się w niej zmieniło, ale i wiele rzeczy zostało takich jak dawniej. Tym razem zamiast Adasia mamy Alę, bo Akademia stała się dostępna także dla dziewczynek. Jeżeli ktoś czytał oryginalną wersję szybko dostrzeże, że wiele wątków zostało powielonych natomiast ich oprawa jest nieco inna. Spowodowało to, że Kleksa w tym Kleksie jest znacznie mniej, ale czy to źle? Według mnie nie, bo całość wypada naprawdę świetnie, a oddanie głosu Mateuszowi i dzieciakom bardzo mi się spodobało.
„Kleks. Nowy początek” to świetna książka, która tylko zachęca do wybrania się do kina na jej ekranizację. Jest w niej wiele momentów, które w oprawie audiowizualnej mogą spowodować, że widzowie będą naprawdę oczarowani. Koniecznie sięgnij po „Kleks. Nowy początek” i wybierz się do kina na film! 𝗣𝗢𝗟𝗘𝗖𝗔𝗠!
„Kleks. Nowy początek” to zupełnie inna odsłona przygód pana Kleksa jaką znamy z dzieciństwa. Nie zgadza się tu w zasadzie nic, oprócz samej postaci pana Kleksa no i może Mateusza. Zastanawiałam się mocno czy sięganie po znane i cenione dzieła by tworzyć coś nowego to dobry czy zły pomysł i przekonałam się, że „w bajkach jest odpowiedź na wszystko”.
Historia Ady i innych dzieci, które trafiają do Akademii to bardzo piękna opowieść o szukaniu odpowiedzi, empatii, harmonii, wyobraźni i jeszcze jednego istotnym elementu jednak jest on kluczowy dla całej historii dlatego by go poznać musicie przeczytać sami😉. Tu wszystko jest magiczne i choć dotyczy dzieci to porusza ważne tematy, o których nigdy nie powinniśmy zapominać. Niesamowicie przypadły mi do gustu zajęcia odbywające się w Akademii i sama z chęcia bym się pouczyła „aleliminacji”.
Bałam się bardzo sięgając po tę historie jednak teraz mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że podobało mi się i to bardzo. To nie tylko nowy początek, ale całkowicie inna historia, z dostosowanymi opowieściami do czasów obecnych, bez szkoły tylko dla chłopców czy dość dziwnego choć ładniej brzmi ekscentrycznego pana Ambrożego. Tego pana Kleksa mogłabym polubić i z chęcią zawołać z nim: „Witajcie w naszej bajce”!
Przyznam szczerze, że trochę bałam się tej nowej wersji. Choć kocham retellingi, wychowałam się na „Akademii Pana Kleksa” – wersji filmowej – i nadal jestem w stanie zacytować dowolny fragment oraz zaśpiewać każdą z piosenek. Także poprzeczka zawieszona była niesamowicie wysoko, oczekiwania ogromne.
Nie tak łatwo mnie zachwycić, zwłaszcza jeśli mam inną wersję w głowie, ale... Tym razem zdecydowanie się udało! To jest „Akademia” na miarę XXI wieku!
Może i mogłabym znaleźć jakieś minusy, oczywiście – chociażby upadek powagi i autorytetu profesora Kleksa – ale tym razem nawet nie widzę potrzeby. Książka była świetna, a historia jest po prostu inna i nie powinno się ich zbytnio porównywać. Zresztą po co? Nie o to chodzi.
Jestem bardzo ciekawa, jak rozwinięte zostaną niektóre wątki, zwłaszcza ojca Ady i Vincenta. Nie będę ukrywać, że król wilkusów to moja ulubiona postać. Tajemniczy, przyćmiewany przez ambicje i rządzę zemsty ciotecznej babki.
Czytałam również opinię, że książka i film są identyczne, dlatego na koniec chciałabym poruszyć tę myśl. Nie są. Książka zawiera wiele szczegółów, których zdecydowanie brakuje w filmie i wyjaśniają najważniejsze sprawy. A skoro napisana została na podstawie scenariusza, trudno oczekiwać wielkich odstępstw fabularnych.
'Kleks. Nowy początek' - to trochę zmieniona wersja wszystkim znanej 'Akademii Pana Kleksa'. Tym razem bohaterką jest Ada Niezgódka, a do szkoły uczeszczają dzieci obu płci, wybrani ze względu na pasję lub umiejętności. Główna bohaterka lubi mieć wszystko zaplanowane i raczej nie korzysta ze swojej wyobraźni. Gdy trafia do Akademii Pana Kleksa, myśli że to sen. Jej myślenie i sposób postrzegania świata szybko się zmienia.
Akcja dzieje się oczywiście w Krainie Bajek. A dyrektor Akademii za największą moc uważa moc wyobraźni, ponieważ dzięki niej można marzyć. Oprócz ciekawych i zaskakujących lekcji, nawiązanych międzynarodowych przyjaźni i nowo odkrytych relacji rodzinnych, ważnym wydarzeniem jest szukanie zemsty przez wilkusy. Jak to wszystko się skończy?
'A co by było, gdyby...' to zaklęcie może wszystko zmienić. Magia, fantazja, wyobraźnia, marzenia - Akademia może uległa zmianie, ale te elementy nadal są w niej najważniejsze.
Ja przeczytałam tę książkę niemal jednym tchem. Myślę, że jest to pewna forma pokazania, jak zmieniły się czasy. Ta wersja być może bardziej przypasuje dzisiejszej młodzieży.
Starość nie radość i chociaż bardzo bym chciała to nie potrafię sobie przypomnieć o czym była oryginalna Akademia Pana Kleksa i jakie były chociażby najważniejsze wydarzenia, dlatego do tej książki podeszłam z otwartą głową, bez żadnych oczekiwań i uprzedzeń. Zupełnie nie wiedziałam o czym będzie, stwierdziłam, że zrobię coś w rodzaju eksperymentu. No bo przecież najpotężniejsze zaklęcie brzmi: 'a co by było gdyby…'. Stwierdziłam zatem a co by było gdybym miała, powiedzmy 11 lat (przedział wiekowy książki to 9-12 wg klasyfikacji empiku) a w moje ręce trafiłaby ta książka? Odpowiedź brzmi podobałoby mi się bardzo. Jest wartka akcja, opisy pobudzające wyobraźnie (a o to przecież chodzi w akademii), liczne przygody bohaterów, walka dobra ze złem, a cała książka stosunkowo w sam raz jak chodzi o liczbę stron, bo jak wiadomo dzieci sie zniechęcają widząc 'cegiełki'. Generalnie gdyby za 20 lat moje dziecko chciało przeczytać coś ciekawego, to zdecydowanie kupiłabym mu Kleksa, a nie rodzine monet :)
„Kleks. Nowy początek” przenosi czytelnika w niezwykły świat pełen tajemnic i nieoczekiwanych zwrotów akcji. Książka wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu aż do zaskakującego finału. Świat został zbudowany w mistrzowski sposób przedstawiony, w którym magia miesza się z niezwykłą bajkowością, tworząc niesamowitą atmosferę. Bohaterowie są dobrze wykreowani i rozwijają się wraz z fabułą. Ada z każdą stroną rozwija swoją wyobraźnię, uświadamiając mi, że każdy jeszcze może poczuć się jak dziecko. Bajkowy klimat towarzyszy przez całą książkę. Natomiast chęć odkrycia tajemnic wraz z Adą Niezgódką, sprawia, że nie można odłożyć czytania na bok. Najbardziej mnie zafascynował sam dyrektor – profesor Ambroży, nigdy nie mogłam przewidzieć, co ciekawego zrobi. Książka jest napisana prostym językiem i pełna wartościowych przekazów. A co by było, gdyby...?
Książkę przeczytałam jakiś czas po obejrzeniu filmu, bo chciałam mieć porównanie. Lektura różni się trochę od filmu, gdyż zawiera fakty jakich w filmie nie było. Chociaż podobieństwo widać to dużo w akademii się pozmieniało, Ada nie adaś, inny szpak Mateusz, i szkoła jakby bardziej nowoczesna... Mi podobają się takie zmiany, fajnie zobaczyć nową jak na przestrzeni czasu zmienił się kultowy świat Akademii Pana Kleksa. Tytuł czytało mi się bardzo szybko, chociaż trochę mnie nudził bo dobrze wiedziałam co się za chwilę stanie to i tak wciągnęłam się w tą lekturę. Uważam że książka jest odpowiednia na zastój, lub brak innych pozycji do przeczytania. Ja przeczytałam ją właśnie w takim celu i nie zawiodłam się.
Chyba każdy z nas zna „Akademię Pana Kleksa”, jako dziecko byłam jej fanką i cudownie było wrócić do tego po tylu latach. Co prawda mamy tutaj kilka zmian, na przykład główną bohaterką jest dziewczyna - Ada Niezgódka.
Książka napisana jest bardzo prostym i przyjemnym językiem, więc dzieci nie będą miały problemu ze zrozumieniem jej. Czyta się ją też bardzo szybko, ponieważ akcja jest wciągająca i trzyma czytelnika w napięciu. Ja sama, która jest trochę starsza niż docelowa grupa odbiorców tej książki, bawiłam się naprawdę dobrze.
Bardzo łatwo jest przywiązywać się do bohaterów. Są oni też dobrze wykreowani i podobało mi się to, że poznajemy krótką historię każdego z nich.
Przemiana Ady strasznie mnie urzekła. Na początku mamy dziewczynkę, która nie ma dużej wyobraźni, ale z czasem wszystko się zmienia. Ze smutnej i poważnej dziewczynki zmieniła się w uśmiechniętą i radosną, co również było naprawdę fajnym zabiegiem.
Podsumowując, „Kleks. Nowy Początek” to świetna książka dla młodszych czytelników. Myślę, że może pomóc rozwinąć im wyobraźnię, o co też w Akademi chodzi. Tak jak mówiłam nawet ja bawiłam się na niej dobrze, więc trochę starszy czytelnik również nie powinien się na niej nudzić. Jak najbardziej polecam tę lekturę!
[współpraca reklamowa Wydawnictwo Agora dla dzieci]
Sama w sobie książka była wciągająca, ale jednak czegoś mi tutaj zabrakło i mogę nawet stwierdzić, że trudno było mi się przyzwyczaić do tak częstych zmian perspektyw. A początek strasznie mi się dłużył. I wszystko w niej było takie same jak w filmie.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Co prawda z "oryginalną" Akademią Pana Kleksa nie ma ta opowieść za dużo wspólnego, ale warto było ją przeczytać. Potrafi wciągnąć. Zapowiada się na kontynuację.