Nakładem Wydawnictwa Czarna Owca w maju pojawiała się pozycja , która jest początkiem trylogii opowiadającej o początkach stoczni gdańskiej. Została napisana przez Hilke Sellnick a nosi tytuł „Gdańsk. Początek drogi”.
Sądziłam, że powieść będzie opowiadała przede wszystkim o młodej Johannie Berend i głównie na niej skupi się akcja, która rozpoczyna się w roku 1860, jednak bardzo się myliłam. Na pierwszych stronach wysówa się na plan pierwszy jako nieposłuszna córka, która kilka miesięcy wcześniej uciekła z Gdańska, z polskim artystą i pragnie się pokajać przed ojcem. Niestety po powrocie dowiaduje się, że ukochany rodzic zmarł a rządy po nim w rodzinnym handlowym przedsiębiorstwie przejął zimny i nienawidzący siostry brat Teodor. Powiadamia ją także, że zarówno ją jak i ich młodszego brata Ernsta ojciec będąc na łożu śmierci, wydziedziczył.
Zamknięta w czterech ścianach, zaczyna protest głodowy w związku z czym udaje jej się zostać kolejną pomocą w domu brata.
Jednak pewnego dnia w kantorze pojawia się szkutnik Berthold Forster, mężczyzna w słusznym wieku, którego Johanna poznała w drodze do Gdańska. Prosi ją o rękę a młoda dziewczyna się na to godzi. Po ślubie, Johanna wymusza na mężu kilka decyzji, które ją uszczęśliwiają a pomagają zorganizować pracę jej męża. Widać, że dziewczyna ma pasję, wizję i duszę pokerzysty ale i smykałkę do interesów odziedziczoną po ojcu. Nie na darmo wychowywała się w domu handlowca.
Książka zaczyna się w czasach, w których kobiety najchętniej były widywane przy robótkach ręcznych i zarządzaniu domem oraz organizowaniem wieczorków. Johanna próbuje przebić się przez pancerz, którym jest otoczona przez konwenanse. Jednocześnie oprócz Johanny i jej punktu widzenia poznajemy sytuacje widziane z perspektywy innych bohaterów, co jest niezwykle odświeżające a i wnoszące do fabuły szerszą perspektywę poszczególnych sytuacji. Każdy z bohaterów jest inny, każdy z nich ma swój punkt widzenia i dzięki temu czytelnik ma wgląd nie tylko na salony ale i do kuchni czy na podwórze postaci przewijających się na kartach powieści.
Mimo, że książka ma prawie 500 stron to czyta się ją niezwykle szybko, gdyż historia jest naprawdę wciągająca i już nie mogę się doczekać zapoznania się z pozostałymi tomami. tym bardziej, że autorka opisuje także życie w ówczesnym Gdańsku. Miejsca, które znamy i te których już nie ma.
Współpraca barterowa z Wydawnictwem Czarna Owca.