Komisarz Filip Schiller od śmierci ukochanej cierpi na bezsenność. Jednak gdy w pobliskim Kasztanowie dochodzi do brutalnego morderstwa, podejmuje wyzwanie i zaczyna skomplikowane śledztwo. Sprawa od początku jest podejrzana i nikt nie chce mieć z nią nic wspólnego. Dlaczego? Na to i wiele innych pytań musi sobie odpowiedzieć zmagający się z własnymi demonami Schiller.
Po tej książce spodziewałam się czegoś innego. Czegoś lepszego. Z mocnych stron to opisy. Naprawdę niektóre bardzo mi się podobały. I nie mówię tu o brutalnych słowach, a o opisach zwykłych odczuć, mijającego czasu. Końcówka też całkiem ciekawa, dobrze opisana.
Niestety słabszych stron jest wiele. Po pierwsze sama fabuła - zdecydowanie za bardzo zakręcona - zwłaszcza przy końcu. Dla mnie historia siadła w momencie, gdy 'wszystko zaczęło wychodzić na jaw'. Po drugie sama postać Filipa. Dawno nie miałam do czynienia z tak niesympatycznym, nieprzyjemnym bohaterem, który do tego (jak na komisarza) kompletnie nie ma nosa do ludzi i każdy - ale to każdy - wodził go za nos do samego końca. Po trzecie - coś, czego wręcz nie cierpię - chloroform nie działa tak, jak pokazują to na filmach!
Po czwarte - ciągła zmiana narracji. Był nawet moment, gdy musiałam przerwać i się zastanowić, kto do diabła jest teraz bohaterem - a był nim kierowca ciężarówki - ot, przypadkowy typ, z którego autor przeskoczył plynnie w narrację Filipa.
W mojej ocenie to przykład książki z wyraźny przerostem treści nad formą.
Nie sięgnę po kontynuację, ale poczekam kilka lat i chętnie zobaczę, jak potoczyła się kariera autora, bo ma naprawdę dobre pióro.
właściwie to nie wiem o czym była ta książka. autor nie mógł się zdecydować, czy chciałby przyjąć narrację pierwszo- czy trzecioosobową, więc mamy trochę tego i trochę tego, a w konsekwencji nie mamy za wiele niczego. fabuła również nie trzymała za bardzo w napięciu, przez co słuchając audiobooka zdania wlatywały do mnie jednym uchem a wylatywały drugim i nawet Filip Kosior jako narrator nie zdołał utrzymać mojej uwagi (co jest dość dziwne, bo ja bym z zachwytem wysłuchała jego listy zakupów, jakby tylko zechciał mi ją przeczytać)
+ zdecydowanie za wiele razy autor użył słowa "zaiście/zaiste", co tym bardziej nie pozwala mi traktować tej książki poważnie
Sięgnęłam po ta książkę przypadkowo , nie przypadła mi do gustu na początku ale potem się rozkręciła. No końcówka super. Na pewno sięgnę po następna część.