Tam, gdzie lęk odbiera dech, ulgę przynosi zrozumienie.
Tytus to młody mężczyzna, student, który mieszka z rodziną we wsi o nazwie Kamienna Góra. Pewnego dnia zaczyna dostrzegać wokół siebie trudne do wyjaśnienia zjawiska. Jak to możliwe, by człowiek posiadł moc zatrzymywania czasu i teleportacji? Spokojne życie Tytusa, jego kuzynki Igaliny i ich bliskich zmienia się w podróż po przeznaczenie. Wyprawiają w nią Tytusa jego dziadkowie, informując go podczas wigilijnej nocy, że jest magiczną istotą, aureusem, i przekazując ekwipunek wraz z wyjątkową mapą. Młody aureus wyrusza w drogę do skalistego lasu. Czekają na niego liczne niebezpieczeństwa, spotkania z mrocznymi siłami i bezlitosnymi wrogami. Czy uda mu się przetrwać w rzeczywistości tak różnej od tego, co mu dobrze znane?
„Każdy krok odchodzącego Tytusa wprawiał podłogę drzewnego pałacu w drgania, powietrze gromadziło się w skondensowane masy i wirowało u jego stóp. On tego nie dostrzegł, ale pozostali widzieli wszystko bardzo dokładnie i nie mogli się temu nadziwić. Chwilę wcześniej słuchali go w ciszy i zdumieniu, niektórzy ze współczuciem, inni z oburzeniem, ale gdy wychodził, wszyscy, dosłownie wszyscy, zostali porażeni buzującą i wydostającą się na zewnątrz Chmurnego energią, nieokiełznaną, przerażającą i ogromną, aż przytłaczającą. Tytus opuścił trening. Zniknął im z oczu nie tylko na chwilę.”
Lubicie książki pełne ciepła, poczucia bezpieczeństwa i komfortu? To mam dla was taką, „Opowieść” Agaty Cieszyńskiej da wam takie odczucia. „Opowieść” to książka pełna magii, tajemnicy i szukania własnej drogi. Język i styl autorki jest bardzo przyjemny i lekki w odbiorze. Z książki bije mnóstwo ciepła, komfortu i bezpieczeństwa. Ma ona baśniowy klimat, co sprawia, że czytelnik może się w niej zatracić. Fabuła jest bardzo ciekawie skonstruowana, przemyślana i spójna. Autorka stworzyła świat, w którym magia przeplata się z normalnością. Aureusowi to nieludzie, lecz humanoidalne, magiczne stworzenia, które mają swój świat, historię oraz pieśni pełne głębszego przesłania. Świat aureusów przeplata się ze światem ludzi w spójny sposób. Odmienność magii, występująca w książce zachwyca i zaskakuje, do tego jest pełna dobra i miłości do wszystkiego, co żyje. Sposób, w jaki autorka ujęła całą historię i ją spisała, wzbudza w czytelniku poczucie komfortu i ciepła. Jest ona napisana w sposób delikatny i bezpieczny. Momentami odnosiłam wrażenie, że jest zbyt asekuracyjnie napisana, ponieważ autorka unika momentów, w których występuje zło, walka czy niebezpieczeństwo. Wszystko ujęte jest w taki sposób, aby było jak najbardziej przyjemne w odbiorze i pozbawione negatywnego wydźwięku. Mimo że ja jestem fanką adrenaliny, z tą książką polubiłam się już od pierwszych stron. Akcja powieści jest wolna, bez podniosłych momentów czy zwrotów akcji zapierających dech w piersi. Jednak w żaden sposób to nie ujmuje książce, ponieważ pasuje ona klimatem do całości. Odnoszę wrażenie, że to jest wstęp do świata aureusów i przeznaczenia, jakie czeka głównego bohatera. Z książką czułam się bardzo komfortowo i przyjemnie, a historia jest przedstawiona w sposób przyjemny i zrozumiały. Całość jest bardzo dopracowana, z książki bije profesjonalizm i dobry warsztat pisarski. Dodatkowo jako ciekawostka, historia przedstawiona w tej powieści ma miejsce w Polsce, co jest interesującą odskocznią od amerykańskich czy całkowicie zmyślonych światów. Ponadto prezentuje ona postawy, które są godne naśladowania, przepełnione dobrem, miłością i pozytywnymi wzorcami. Kreacja bohaterów jest na bardzo wysokim poziomie. Nie są oni miałcy, papierowi, tylko mają określone cechy charakteru, co ma odzwierciedlenie w ich zachowaniu. Są elastyczni względem fabuły i borykają się z różnymi dylematami, problemami, które muszą rozwiązać. Zmieniają się w czasie trwania historii, a wydarzenia mają na nich realny wpływ. Są to postacie, z którymi łatwo sympatyzować czy się utożsamiać. Główny bohater – Tytus, jest młodym dorosłym, który zostaje rzucony na głęboką wodę, a na jego barkach będzie spoczywać ogromna odpowiedzialność. Jest to postać bardzo ciekawa i intrygująca, w sposób fascynujący obserwuje się jego drogę rozwoju. Pozostali bohaterowie, również są interesujący, mają swoje role do odegrania i robią to bardzo dobrze. Nie stoją z boku, a autorka nie zrobiła z nich nic nieznaczących bohaterów drugoplanowych. Autorka zadbała również o przedstawienie relacji zarówno rodzinnych, jak i przyjacielskich. Robi to w sposób fenomenalny i godny pochwały. Relacje Tytusa z jego najbliższymi są pełne piękna, miłości, zrozumienia, ale również naznaczone tajemnicą, jaką przed nim skrywają. Relacja rodzinna ukazana w tej powieści pokazuje, jak ważna jest rodzina i nasi najbliżsi, że nawet jeżeli są daleko, to o nas myślą i dbają. Jeżeli chodzi o przyjaźń, to jest ona tutaj bardzo silna, między przyjaciółmi jest dużo zaufania i wzajemnego wsparcia. Tworzą oni więź, którą ciężko rozerwać, a ponadto wszyscy o siebie wzajemnie dbają i ufają sobie. Reasumując, Agata dała nam niesamowitą opowieść, która wzbudza w czytelniku bardzo przyjemne i pozytywne odczucia. Jest to historia o szukaniu własnej drogi, mierzeniu się z przeciwnościami i narzuconą nam rolą. Polecam przeczytać ją każdemu, zwłaszcza w tym okołoświątecznym czasie. Poczujecie magię i wpadniecie w ten świat jak śliwka w kompot.
Rzadko zaczynam od tego recenzję, ale trzeba przyznać, że okładka jest cudowna! Ta książka wręcz krzyczy, aby ją wybrać i zatopić się w jej stronach.
Głównym bohaterem jest Tytus, który pochodzi ze wsi - Kamiennej Góry. Doskwiera mu niesamowity ból ręki, ale nie przykłada do tego większej wagi. Pewnego dnia zaczynają się dziać wokół niego dziwne wydarzenia, jak zatrzymanie czasu i teleportacja. Zwierza się z tego swoim dziadkom, którzy wydają się spanikowani i wyprawiają go w podróż. Tytus nie wie co się dzieje, dostaje tylko wskazówki, aby kierować się do skalistego lasu i mapę, która ma mu wskazać drogę. Informują go też, że nie jest człowiekiem, a aureusem. Podczas drogi czekają go liczne niebezpieczeństwa, a niewiedza wcale nie sprawi, że będzie mu lżej.
Na samym początku jesteśmy wprowadzani od pierwszych dni życia Tytusa i jego kuzynki Igaliny, a nawet wcześniej, bo dostajemy historie ich rodziców. Wszystkie te opisy strasznie mi się dłużyły i już myślałam, że akcja nigdy się nie rozwinie. Nie dajcie się jednak zwieść! Relacje, które autorka opisuje na początku są bardzo ważne w dalszej części fabuły, wtedy rozumiemy, dlaczego dani bohaterowie tak postępują.
Książka jest bardzo ciepła. Przedstawia niesamowicie wzruszające relacje w rodzinie. Najbardziej chyba dotyka mnie relacja Tytusa z siostrami. Nie ma między nimi małej różnicy wieku, a i tak świetnie się dogadują, a starszy brat bardzo o nie dba i jest praktycznie na każde ich zawołanie. Jest też siła przyjaźni. Bohaterowie są ze sobą nawet, gdy sytuacja robi się niebezpieczna. Książka sprawia wrażenie takiego ciepłego kocyka po ciężkim i zimnym dniu.
Akcja nie toczy się jakoś szybko, ale czy to przeszkadza? Absolutnie. Mamy o wiele więcej przemyśleń Tytusa. Bohater chce się dowiedzieć czym jest, ale często zostaje zbywany nawet przez własnego przyjaciela. Wątek pieśni bardzo mi się podobał. Muszę przyznać, że autorka ma bardzo przyjemne w czytaniu pióro. Widać, że pieśni idealnie pasują do całej fabuły i była ona dobrze przemyślana.
Jestem bardzo ciekawa, jak dalej będzie radził sobie Tytus ze swoimi mocami i jakie przygody go czekają. Mam nadzieję, że jak najszybciej się przekonam 🥰
Urban fantasy pełne ciepła, romantyzmu, magii oraz poczucia bezpieczeństwa jak i humoru. Przyjemna i lekka lektura idealna na końcówkę roku, jak również inną porę roku.