Gabriel Hartmann od wielu lat nie opuszcza swojej rezydencji na szczycie góry w jednej z alpejskich wiosek. Jego tajemniczość i pamięć o dramatycznych wydarzeniach sprzed lat podsycają plotki okolicznych mieszkańców o tym, że jest potworem o lodowym sercu.
Fizjoterapeutka Heidi Seiler ma na twarzy szpecącą skazę – źródło wielu upokorzeń, które towarzyszą jej od dziecka. Każdy kolejny związek rodzi tylko rozczarowanie i łzy, a ostatni sprawia, że raz na zawsze zamyka się na miłość. Chcąc zmienić coś wreszcie w swoim życiu, przyjmuje propozycję tajemniczego nieznajomego, która szczęśliwym trafem pojawia się w najgorszym momencie jej życia. Tylko czy to na pewno przypadek, a intencje mężczyzny są tak czyste, jak mogłoby się wydawać?
W malowniczej i ośnieżonej scenerii rozegra się współczesna i dosyć pokręcona wersja Pięknej i Bestii, gdzie Bestia nie ma tak strasznych kłów, a piękno zyska całkiem nową definicję.
3,5⭐? mam bardzo mieszane odczucia po przeczytaniu tej książki. spodziewałam się czegoś naprawdę dobrego, bo bardzo lubię ten klimat mieszkania w górach, ALE no sama nie wiem... zaciekawił mnie na pewno wątek choroby, który został świetnie wprowadzony, lecz momentami teksty bohaterów nie były zupełnie w moim guście. przyjemna historia, jednak nie zachwyciła mnie:(
2,25 fetysz na srebrny, męski zegarek, najbardziej oklepane teksty na podryw i żarty po których łapałam się za głowę takie trochę szpilki na Giewoncie tylko wersja Szwajcarska
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Chociaż teraz już mam przeczytaną jeszcze jedną jej powieść, a mianowicie "Kilka błędów temu", której recenzja również niebawem się ukaże. Do sięgnięcia po książkę"Heart of ice" będącą pierwszym tomem serii "Miłość w Alpach" zachęcił mnie interesujący opis oraz piękna, klimatyczną okładka, która bezapelacyjnie przyciąga uwagę. Jest to nowa odsłona baśni "Piękna i Bestia'. W książce znajdziemy takie motywy jak age gap, grumpy sunshine, slow burn oraz on zakochuje się pierwszy, które ja osobiście uwielbiam. Stylistyka i język jakim posługuje się autorka jest bardzo lekki i przyjemny w odbiorze co sprawia, że książkę czyta się niesamowicie szybko. Ja chociaż przeczytałam tą historię naprawdę dawno temu nadal pamiętam wszystkie emocje towarzyszące mi podczas lektury. Fabuła została w interesujący sposób nakreślona, przemyślana, dopracowana i bardzo dobrze poprowadzona. Natomiast bohaterowie zostali w świetny sposób wykreowani. To postaci, które mają swoje tajemnice, a także wady i zalety, borykają się z różnymi prpwblemami, zdarza się im popełniać błędy, czy postępować pod wpływem chwili, dlatego tak łatwo się z nimi utożsamić w niektórych przypadkach, podzielając podobne troski i dylematy moralne. Historia została przedstawiona z perspektywy obojga postaci, co pozwoliło mi lepiej ich poznać, dowiedzieć się co czują, myślą, z czym się borykają, jakie wydarzenia z przeszłości wpłynęły na ich obecne życie, a tym samym mogłam lepiej zrozumieć ich postępowanie oraz decyzję. Heidi od samego początku zaskarbiła sobie moją sympatię, współczułam jej tego czego doświadczała ze strony różnych ludzi, ze względu na znamię, która ma. Z całych sił jej kibicowałam, chciałam żeby spełniły się jej najskrytsze marzenia i dostała od losu to czego pragnie. Gabriel natomiast od początku był dla mnie jedną wielką zagadką, trudno było mi odgadnąć jakie mężczyzna ma intencje, a jego niedostępność, mrukliwość i gburowatość jeszcze bardziej to potęgowały. Jednak kiedy zagłębiłam się w jego historię, poznałam jego przeszłość zrozumiałam dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Zrozumiałam co to ukształtowało. Plot twist, który autorka tutaj zaserwowała jeśli chodzi o jego postać całkowicie zmiótł mnie z planszy! Takiego obrotu sprawy kompletnie się nie spodziewałam. Zarówno Heidi jak i Gabriel są osobami, które są doświadczone przez los, mają emocjonalne blizny, trudną przeszłość, która w znaczący sposób wpływa na ich teraźniejsze życie. Relacja bohaterów została w rewelacyjny sposób przedstawiona, wszystko toczy się swoim niespiesznym rytmem pozwalając Czytelnikowi skupić się na gestach, słowach i odczuciach towarzyszących głównym postaciom, co niesamowicie mi się podobało. Tak naprawdę czytając tą historię trudno było przewidzieć co wydarzy się na kolejnych czytanych stronach. Wielokrotnie miałam też ochotę wejść do tej książki żeby przytulić i wesprzeć bohaterów. Zapewnić ich, że jeszcze wszystko będzie dobrze, że i dla nich jeszcze wyjdzie słońce. Ważną rolę w tej historii odgrywają także postaci drugoplanowe, które wprowadzają sporo zamieszania do życia głównych bohaterów, dostarczając zarówno im jak i Czytelniku wielu emocji i wrażeń. Iwona w swojej powieści porusza wiele ważnych, życiowych i ponadczasowych tematów, które tak naprawdę mogą spotkać każdego z nas czy naszych bliskich. Nie chcę zdradzać o co dokładnie chodzi, żeby nie odbierać Wam przyjemności z czytania i tego ogromu emocji, który wiąże się z poruszaną tutaj tematyką. Autora w niesamowitym sposób oddała klimat alpejskiej wioski, niektóre opisy sprawiały, że dosłownie widziałam wszystko oczami wyobraźni, chłonęłam niepowtarzalny charakter tego miejsca i jego piękno. "Heart of ice" to emocjonująca, poruszająca historia, która całkowicie skradła moje serce. To opowieść o poszukiwaniu szczęścia, walce z przeciwnościami losu, zrozumieniu, przeznaczeniu i pięknej miłość. Autorka udowadnia, że prawdziwe piękno mieszka w sercu człowieka. Cudownie spędziłam z nią czas i zabieram się niebawem za drugi tom tej serii, a mianowicie za "Heart of fire". Polecam!
“ Jest mi pani potrzebna. Nawet nie zdaje sobie pani sprawy z tego, jak bardzo… Jeśli szatan miałby głos Gabriela Hartmanna, wszyscy ustawiliby się w kolejce do piekła”.
Chodź, opowiem Ci bajkę… Dawno, dawno temu, za siedmioma górami, za siedmioma lasami…. No dobra, nie tak dawno I nie do końca wiem, jak z tymi lasami, ale na pewno na jednej z gór alpejskich mieszkał mężczyzna, przystojny jak sam diabeł I wcale nie mniej kuszący. Gabriel, bo tak było mu na imię, żył sam, w pięknym wielkim domu a u stóp góry rozciągała się wioska Schwarzzimmer. Mówiono o nim, że ma serce z lodu. A ludzie z wioski nazywali go….Panem Olimpu. Jednak czy naprawdę mężczyzna był tym, za kogo go uważano?
W tej samej bajce była też dziewczyna. Dobra, szczera, kochająca ludzi I uwielbiająca im pomagać. Cudownie spełniała się w roli fizjoterapeutki. Heidi marzy o szczerej I prawdziwej miłości. Jednak twarz dziewczyny “szpeci” blizna. Czuje się ona brzydka I nie wierzy, że może liczyć na cokolwiek szczerego. Tym bardziej, że jej ostani mężczyzna, okazał się pomyłką. Ona po prostu czuje się w tej bajce bestią.
Co stanie się, kiedy ten piękny mężczyzna stanie na drodze kobiecie, która uważa się za bestię? Powstanie historia, której nie odlozycie, dopóki nie dojdziecie do ostatniej strony.
Iwonka jak zawsze stworzyła bohaterów nietuzinkowych, pełnych tajemnic I takich, których nie da się nie pokochać. I uwierzcie, nie mówię tutaj tylko o głównych postaciach.
Gabriel jest jedną wielką chodząca zagadką. Niezwykle przystojny I bogaty, stroni od ludzi I czasem podejmuje takie decyzje, że człowiek zaczyna mieć wątpliwości, co do jego osoby. Ale jego zachowanie nie wynika z niczego. Ma swoją tajemnicę, która nie może ujrzeć światła dziennego. Z drugiej zaś strony ma olbrzymie i dobre serce (choć nie każdy potrafi to dostrzec). Jest pomocny i oddany. Kiedy w jego życiu pojawia się Heidi, zrobi wszystko, by kobieta zobaczyła go z jak najlepszej strony. Czy będzie w stanie utrzymać swoje wewnętrzne demony? I co tak naprawdę skrywa w swoim wnętrzu?
Heidi po wszystkich perturbacjach jakie zaserwowało jej życie i inni ludzie nie powinna się uśmiechać. Blizna na twarzy jest jej koszmarem na jawie. A jednak dziewczyna jest pełna empatii, ciepła i współczucia. Kiedy tajemniczy Gabriel proponuje jej pracę w jego lodowym zamku,, dziewczyna przyjmuje jego propozycję. To, że pojawia się w jego życiu, zmienia wszystko. To ona wyciąga do Gabriela pomocną dłoń, to ona widzi I czuje więcej niż pozostali. To ona jest plomyczkiem nadziei w życiu mężczyzny.
Spotkanie tych dwojga, to emocje, które każde z nich próbuje kontrolować. To wyładowania elektryczne, które mogą spowodować wybuch w każdej chwili. To sarkazm, śmiech, łzy, rozpacz, strach i cała gama emocji, która przetacza się również przez czytelnika.
Są jeszcze bohaterowie, którzy dopełniają tą historię. Nie wyobrażam sobie, żeby mogło braknąć najlepszego lokaja świata – Waltera i jego odpowiedzi na wszystko 🤭Do tego pan Chao, z olbrzymią mądrością życiową. Mieszkańcy wioski, Hans oraz Peter. Każdy ma szczególne miejsce w tej historii.
Iwonka w “Heart of Ice” pokazuje, jak często ocenia się człowieka po tym, co widzimy, nie kłopocząc się z zagladnieciem do wnętrza. Jak często przekazywane plotki, potrafią ranić. Pokazuje też, że to co dla jednych wydaje się nieatrakcyjne, odpychające, dla innych może stać się całym światem. W książkach Iwony zawsze zawarta jest ta mądrość, która porusza serce i powoduje, że historii nie da się zapomnieć. Co więcej, wraca się do niej nie raz i nie dwa.
Iwona, po raz kolejny przeczołgałaś mnie emocjonalnie, wylewając łzy z moich oczu, powodując niekontrolowane wybuchy śmiechu. I zmuszając się do tego, abym sama przyjrzała się czy nie krzywdzę kogoś własną oceną. Do tego różnica wieku, zimowa atmosfera i przystojny mężczyzna.
A na koniec powiem Wam, że epilog Was zaskoczy. A ja z niecierpliwością czekam na gorącego pilota😈
Lubicie zimę? A co jeśli spędzilibyście ją w uroczej wiosce w Alpach? Na dodatek w rezydencji której nikt nie byłby sobie w stanie wyśnić?
Skończyłam właśnie czytać książkę, która jest niemałym zaskoczeniem. Minął dopiero tydzień stycznia, a ja wiem, że ta książka będzie wysoko na liście ulubieńców roku 2024r.
Dajcie się przenieść do uroczej, śnieżnej i kryjącej wiele tajemnic wioski Schwarzzimmer. Gabriel Hartmann odkąd pamięta starał się stronić od ludzi. Może dlatego rezydencja na szczycie góry, z dala od wszystkich była dla niego idealna. Czuł się w niej dobrze i pewnie to jedna z przyczyn dla której od wielu lat nie schodził do wioski. A może to przez plotki rozsiewane na jego temat. To, jak i pamięć o wydarzeniach sprzed lat potwierdzają tylko domysłu ludzi z wioski, że jest potworem o lodowym sercu. Fizjoterapeutka Heidi Seiler chcąc uciec przed kolejnymi nieudanymi związkami postanawia przyjąć niecodzienną ofertę pracy. Tłumacząc sobie to, że propozycja nieznajomego przystojniaka, trafiła się akurat w najgorszym momencie jej życia, że w końcu będzie mogła poczuć niezależność finansową, ale także będzie mogła uciec przed spojrzeniami ludzi. Tylko czy to na pewno przypadek, a intencje mężczyzny są tak czyste, jak mogłoby się wydawać? W malowniczej i ośnieżonej scenerii rozegra się współczesna i dosyć pokręcona wersja „Pięknej i Bestii”, gdzie Bestia nie ma tak strasznych kłów, a piękno zyska całkiem nową definicję.
Nie mogłam przeczytać lepszej książki z zimową scenerią w tle. To co Iwona tutaj uczyniła przechodzi wszelkie wyobrażenia. Poznajemy Heidi, która od narodzin boryka się z problemami wśród rówieśników i nie tylko. Uważa, że blizna, którą posiada na twarzy jest jej największym problemem, i źródłem każdej porażki w życiu. Nie potrafi zrozumieć, że coś co według niej jest szpetne, według innych wyróżnia ją na tle bezbarwnego środowiska. Nie rozumie, że dzięki temu jest wyjątkowa, bo choć charakterem udowadnia każdemu i sobie, że jest wybitna, empatyczna, przyjacielska, profesjonalna i po prostu przeurocza, a to tylko kilka pozytywnych cech w tej kobiecie. Może przez wgląd na fatalne poprzednie związki nie potrafi myśleć o osobie pozytywnie. Jednak gdy na jej drodze stanął Gabriel rzuciła się w nieznane, choć nie zdawała sobie sprawy jak wiele to zmieni w jej życiu. Bo to, że Gabriel od początku wiedział czego chce i co zrobić, aby to osiągnąć można się było domyśleć. Nie będę wam więcej zdradzała fabuły, bo sami musicie odkryć tajemnice, które skrywa ta wioska i nie tylko... a uwierzcie mi warto. Jest to kawał fantastycznej powieści. Iwona, ogromne pokłony dla Ciebie bo sprawiłaś, że miałam realne odczucia, jakbym sama znajdowała się w rezydencji i miała na wszystko widok z bliska. Relacja bohaterów od początku była dość specyficzna, momentami wręcz burzliwa co tylko podsycało moją ciekawość co będzie dalej. Dodatkowo zarówno historia Gabriela jak i Heidi uczy nas, że nie wszystko co widzimy na pierwszy rzut oka ma odzwierciedlenie w życiu. Niekiedy osoby same kreują się na kogoś kim nie są, z różnych przyczyn. Książka nad wyraz emocjonalna, która poruszyła coś głęboko we mnie. Styl autorki porwie was w wir, sprawi że nie będziecie mogli się oderwać i zarwiecie dla niej nockę. Do samego końca trzymała mnie w napięciu i nie pozwoliła na wzięcie pełnego oddechu w obawie, że coś przeoczę, że coś mi umknie, że może zaraz będzie jakaś aluzja, którą będę musiała wyłapać i która coś mi wyjaśni. FANTASTYCZNA HISTORIA! Swoją drogą totalny must have dla każdej romansiary. Teraz, gdy już poznałam tych bohaterów nie wyobrażam sobie funkcjonować bez nich. Z zapartym tchem będę wyczekiwała informacji o premierze drugiego tomu. Mam już swoje podejrzenia, niemniej wiem, że Iwonka po raz kolejny nas zaskoczy swoim fenomenalnym warsztatem i niezapomnianą historią.
To jedna z tych historii, która czekała za długo na przeczytanie! Jest piękna 😍 “Heart of Ice” to opowieść, która zabrała mnie w bardzo emocjonującą podróż do serca alpejskich gór. Opis wydawcy sugeruje i obiecuje pełną emocji i refleksji historię miłosną, która łączy elementy współczesnej opowieści z klasycznymi motywami znanymi z “Pięknej i Bestii”. Czy tak jest? Owszem jest! Głównym bohaterem jest Gabriel Hartmann, mężczyzna o tajemniczej przeszłości, który od wielu lat żyje w odosobnieniu w swojej rezydencji na szczycie alpejskiej góry. Jego izolacja i dramatyczne wspomnienia z przeszłości sprawiają, że mieszkańcy wioski, którzy zawdzięczają mu wiele, widzą w nim postać o lodowym sercu. Ta aura tajemniczości wokół Gabriela od razu przyciąga uwagę, wzbudzaja ciekawość i po prostu chcesz odkrć jego sekret. Z kolei Heidi Seiler, fizjoterapeutka z szpecącą blizną na twarzy, to postać, z którą łatwo się utożsamić. Jej życie pełne jest upokorzeń i rozczarowań miłosnych, co sprawia, że postanawia zamknąć serce na miłość. W chwili największego kryzysu przyjmuje ofertę pracy od tajemniczego nieznajomego, co prowadzi ją prosto do rezydencji Gabriela. Czy to przypadek? Kim tak naprawdę jest Gabriel i co ukrywa przed światem? Tłem dla tej współczesnej i skomplikowanej wersji “Pięknej i Bestii” są oczywiście malownicze i ośnieżone Alpy, które dodają historii romantycznego i niemal magicznego klimatu. Opisy są adekwatne do sytuacji i przebiegu fabuły. Surowość gór kontrastuje z delikatnością rodzącego się uczucia między bohaterami, co tworzy piękne i wzruszające tło. To pierwsza książka Iwony Jaworskiej jaką przeczytałam i jestem oczarowana jej piórem i wymyśloną wioską w Alpach. Postacie jakie tu odnalazłam są niesamowicie realne, z głębokimi bliznami, zarówno fizycznymi, jak i emocjonalnymi. Gabriel i Heidi to bohaterowie, którzy muszą zmierzyć się ze swoimi traumami i odnaleźć drogę do uzdrowienia. Niesamowite uczucia i wrażenia podczas czytania gwarantowane. Mi to się nawet łzy w oku kręciły i wydostały się na zewnątrz. W “Heart of Ice” nie brakuje również humoru, który dostarczają zarówno główni, jak i drugoplanowi bohaterowie - zwłaszcza ci drudzy. Postać kamerdynera jest fenomenalna; jego rozmowy z Gabrielem i subtelne sugestie często doprowadzały mnie do łez ze śmiechu. Nie chcę zdradzać fabuły, ale jedna scena zasługuje na szczególne wyróżnienie. W stanie lekkiego upojenia alkoholowego, Heidi zaczyna flirtować z Gabrielem i recytuje mu sprośny wierszyk. Ta scena jest jedną z najzabawniejszych, jakie kiedykolwiek czytałam. Uwierzcie, że dawno nie leżałam na kanapie i tak się nie śmiałam. Znowu się rozpisałam, ale nie umiem inaczej 😊 Podsumowując “Heart of Ice” to emocjonalnie angażująca powieść, która przyciąga nie tylko pięknym tłem alpejskich krajobrazów, ale przede wszystkim głęboką i poruszającą historią miłosną. To książka, która skłania do refleksji nad istotą piękna, miłości i przebaczenia, czyniąc ją wyjątkową pozycją. Polecam wszystkim, którzy szukają wciągającej opowieści z dobrze skonstruowanymi postaciami, pięknym tłem i odrobiną dobrego humoru. PS zostanie w mojej pamięci na długo!
Książka która zaciekawiła mnie jednym motywem dziewczyna z blizną. Uwielbiam książki, w których pokazane są niedoskonałości, problemy, jak i trudności, z jakimi zmagają się ludzie a, zwłaszcza kobiety. Wygląd to dla większości z nas najważniejsza rzecz w całym naszym życiu. Heidi Seiler to bohaterka ze szpecącą blizną na twarzy, która jest tematem przewodnim w jej codziennym funkcjonowaniu. Czy przypadek może zmienić jej dotychczasowe życie i pokazać, że tak naprawdę blizna, którą posiada może dla drugiego człowieka być kotwicą, która trzyma go przed utonięciem?
Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie, może poza dwoma trzema literówkami jednak nie zniechęciło mnie przed dokończeniem hostii. Heidi to fizjoterapeutka, która w swoim fachu jest niezastąpiona klienci bardzo ją lubią i potrafi nie tylko pomóc im z bólem potrafi również doradzić i wstrząsnąć człowiekiem. Uwielbiam jej przyjaciela Petera jest on światełkiem w jej życiu, które przypomina jak wspaniałym człowiekiem jest. Heidi to bohaterka, z którą wiele z nas może się utożsamiać, dziewczyna jest zmęczona ciągłym ukrywaniem blizny przed ciekawskimi oczami ludzi, marzy jedynie, aby poddać się operacji i raz na zawsze zapomnieć o ukrywaniu się. Gdy niespodziewanie jej świat wywraca się do góry nogami, mężczyzna który miał być tym, zdradza ją w najgorszy możliwy sposób tylko dla niej. Wtem na jej drodze staje tajemniczy mężczyzna, przystojny i w dodatku starszy. Kobieta nie przypuszczała, że jedna spontaniczna decyzja wywróci cały jej świat w jednym momencie.
Gabriel Hartmann to bohater, który wzbudza ciekawość w czytelniku już od pierwszych stron. Tajemniczy mężczyzna mieszkający w rezydencji na szczycie gór w jednej z alpejskich wiosek. Jest to bohater, który zyskał moją sympatię już od początku. Bardzo mnie zaintrygował swoim zachowaniem i nie mogłam doczekać się, kiedy wreszcie wszystkiego się dowiem. Jego zachwyt twarzą Heidi, jak i całą jej osobą rozczulała moje serce. Blizna, której ona nienawidziła z całego serca była dla niego światełkiem w mroku które go otaczało. Mimo tego, że były momenty, w których miałam ochotę wyciągnąć go z książki i potrząsnąć mocno, zyskał w moich oczach przy wielu okazjach.
Postacie drugoplanowe zostały opisane fenomenalnie uwielbiam jego wiernego lokaja, który swoim wiekiem, jak i zachowaniem nieraz powodował u mnie wybuch śmiechu. Książka jest naprawdę ciekawie napisana, jednak mam mały niedosyt na końcówce czegoś mi tak zabrakło. Nie mogę jednak nie wspomnieć, że uwielbiam scenę, w której Gabriel wreszcie otwiera się w pełni i wyznaję Heidi wszystko, co leży mu na sercu. Ta dwójka to kolejna para bohaterów, która zasiała swoje ziarno w moim sercu.
Mieliście kiedyś tak, że chcieliście wszystko rzucić i wyjechać na jakieś odludzie? Gdzieś gdzie nikt nie będzie Was oceniał, przyglądał się czy szeptał o Was pod nosem? Bo Heidi właśnie o tym marzyła! Od kiedy pamięta jej twarz szpeci znamię, którego chce się pozbyć. Zmiana przypominająca skrzydło motyla sprawia, że kobieta czuję się nieatrakcyjna, oceniana i niechciana. Pragnie pozbyć się znamienia i zacząć żyć pełną piersią.
Kiedy pewnego dnia do gabinetu, w którym Heidi pracuje jako fizjoterapeutka przychodzi elegancki mężczyzna kobieta nawet nie zdaje sobie sprawy, że jej życie niedługo zmieni się bezpowrotnie.
Kiedy otrzymuje propozycję pracy w pięknej posiadłości daleko w górach długo się nie zastanawiała. Wizja szybkiej operacji, na którą zbiera pieniądze od dłuższego czasu sprawia, że pakuje walizki, a kilka dni później ląduje w malowniczej wiosce pod górami. Gabriel, u którego rozpoczęła pracę od samego początku mocno ją zaintrygował. Jego aura tajemniczości mocno przyciągała Heidi.
Każdy dzień spędzony z Gabrielem sprawiał, że Heidi czuła się jak na rollercoasterze. Jednego dnia widziała w nim intrygującego mężczyznę z rezydencji wysoko w górach, a następnego dowiadywała się o nim niepokojących informacji. W pewnym momencie nie wiedziała już co jest prawdą, a co nie. Jednak chęć poznania Gabriela wygrała. Praca z mężczyzną mocno zbliżyła tych dwoje i rozpaliła w nich uczucia. Czy sekrety, które skrywa Gabriel są w stanie odstraszyć Heidi? Sprawdźcie sami! 💙
Ach, co to była za historia! Niesamowicie zabawna, pełna emocji i napięcia. Moc uczuć, które wylewały się z każdej strony.
Ona nieco pyskata, niebojącą się powiedzieć prawdy kobieta. Gabriel natomiast to mężczyzna spokojny, stateczny i starszy o 14 lat od Heidi. Tych dwoje to prawdziwie wybuchowa mieszanka. I zapewniam, że pokochacie ich od samego początku.
Uwielbiam też Petera - przyjaciela Heidi. Jestem pod wrażeniem ile postaci autorka wplotła w historię nadając im charakteru oraz wyrazu.
Heart of Ice to idealna pozycja na poprawę humoru. Tej książki się nie czyta, przez nią się płynie! Lekka, zabawna i słodka. Idealna dla fanów bohaterów wierzących w przeznaczenie.
Ogromny plus za motyw age gap, który uwielbiam!
Na pewno będę wspominać o niej jeszcze nie raz, a tymczasem zachęcam do sięgnięcia po Heart of Ice!
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jeszcze raz witam wszystkich bardzo serdecznie w 2026 roku! Od jakiej książki zaczęliście czytelniczy nowy rok? Ja tym razem postanowiłam rozpocząć od lektury „Heart of Ice”, czyli pierwszej części cyklu „Miłość w Alpach” autorstwa Iwony Jaworskiej.
Wspomniana książka trafiła do mnie w ramach BookToura organizowanego przez @jpryczek. Do zabawy zgłosiłam się jeszcze w poprzednim roku, jednak przesyłka dotarła do mnie dopiero trzydziestego grudnia, więc stwierdziłam, że lektura będzie idealna na wejście w nowy rok! Czy tak faktycznie było? Już spieszę z wyjaśnieniem.
Głównymi bohaterami historii są fizjoterapeutka Heidi Seiler i biznesmen Gabriel Hartmann. Ona kocha swoją pracę, jednak stroni od ludzi z powodu naczyniaka płaskiego, który znajduje się na jej policzku. Natomiast on najczęściej ukrywa się przed ludźmi w swojej posiadłości w Schwarzzimmer. Jak więc tej dwójce udało się poznać?
Odpowiedź jest bardzo prosta. Gabriel potrzebował pomocy fizjoterapeuty, więc po jednej krótkiej wizycie w gabinecie, w którym pracuje Heidi, postanowił zaproponować jej pracę. Jednak by ją podjąć, dziewczyna musi przenieść się do miejscowości, w której mieszka Hartmann. Czy ją przyjmie? Po odpowiedź na to pytanie odsyłam was do lektury.
Muszę przyznać, że początek serii był dla mnie ciężki. Z początku nie mogłam w ogóle wciągnąć się w historię, a dodatkowo miałam głównego bohatera za stalkera i lekkiego psychopatę, więc zdecydowanie nie pomogło mi to w przekonaniu się do jego postaci. Jednak kiedy pewne kwestie zaczęły się powoli wyjaśniać, poczułam do niego nić sympatii i wreszcie zaczęłam rozumieć jego postępowanie, chociaż co do jego zdrowia psychicznego w dalszym ciągu mam mieszane uczucia.
Nie do końca polubiłam też główną bohaterkę — w mojej ocenie była zbyt naiwna i brakowało jej trochę instynktu samozachowawczego. Jednak bardzo polubiłam lokaja Hartmanna, Gerdę i przyjaciela Heidi — Petera. Myślę, że bez nich i bez mieszkańców urokliwego Schwarzzimmer bardzo trudno byłoby mi przetrwać tę lekturę.
Niemniej jednak postacie drugoplanowe dały mi nadzieję na to, że kolejne tomy będą lepsze, więc czym prędzej zabieram się za ich lekturę.
Lubię pióro Iwony. Mam wrażenie, że ta ma słabość do raczej obszernych ksiazek, bo 500 stronnicowa powieść do najcieńszych nie należy, jednak jej zdania czyta się naprawdę przyjemnie.
Tym razem autorka postanowiła zabrać nas w malownicze Alpy pokryte warstwą śniegu. Już sam ten fakt skradł moje serce, im dalej w książkę było tylko lepiej. Iwona nie bała się, tylko bez skrupułów obdzierała z perfekcji bohaterów. Heidi naznaczyła znamieniem, a Gabriela po prostu wykreowała na gbura. Ale czy napewno? Czy nie wydanie się to zbyt oczywiste?
Musze przyznać, że z początku miałam trochę mentlik w głowie. Pare faktów nie trzymało mi się kupy, i tylko czekałam na ten magiczny moment, w którym autorka odkryje więcej kart i totalnie się nie zawiodłam.
Troszkę liczyłam na to, ze „Heart of ice” będzie miała klimat mojego ukochanego „Weterana” jednak oczekiwania rozjechały się z rzeczywistością. Owszem, te dwie powieści maja pewne elementy wspólne: utrata rodziców przez głównych męskich bohaterów, ich odosobnienie, samotne mieszkanie, ukrywanie prawdziwego siebie przed mieszkańcami misteczek, ale są to całkiem odrębne historie. Z jednej strony poczułam delikatne ukłucie żalu, ale z drugiej cieszę się, ze finalnie te historie okazałby się być kompletnie inne.
Na uwagę zasługują także drugoplanowe postacie, w szczególności lokaj Hartmana. Myśle, ze niejednej czytelniczce skradnie serce (nie jako książkowy mąż, bardziej jakoś świetnie wykreowana postać),a motyw jego miłości sprawił, ze człowiek z całych sił chce walczyć o swoje szczęśliwe zakończenie.
„Heart of ice” niesie bardzo ważne przesłanie, by nie oceniać po pozorach.
Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Wcześniej nie miałam okazji zapoznać się z jej poprzednimi książkami, jednak ta urzekła mnie swoją okładką, jak i bardzo dobrymi komentarzami dlatego postanowiłam się za nią zabrać.
Książka ta jest idealnym przykładem tego, jak nie akceptacja swojego wyglądu może wpływać na człowieka.
Dziewczyna przez swoją skazę na twarzy uważała, że nie nadaje się do tworzenia związku, nie zasługuje na szczęście, bo prędzej czy później jej skaza odrzuci drugą osobę.
Historia ta idealnie pokazuje, że wystarczy nam tylko jedna prawdziwa miłość, jedna prawdziwie bliska nam osoba, by móc w pełni zaakceptować samych siebie, że w oczach innego człowieka możemy być idealni, nieważne jak wyglądamy.
Tak jak w przypadku Pięknej i Bestii, u drugiego człowieka liczy się tylko wnętrze, a nie wygląd.
Bardzo mi się podobała dodatkowo była dosyć wciągająca i chwytająca za serce. Spędziłam miło czas, czytając ją. Mimo że schemat był bardzo podobny jak w większości romansach, to jednak ta historia była bardzo oryginalna.
Jednym z ogromnych plusów jest to, że autorka faktycznie wiedziała, o czym pisze. Chodzi mi o tutaj o różne zagadnienia, odnośnie do fizjoterapii. Nie było tutaj prostych opisów typu masaż przedramienia, czy urząd wykorzystywany do masażu. Każda czynność, która wykonywała bohaterka była skrupulatnie opisana i bardzo mi się to podobało. Nie dość, że super romans, to jeszcze można się było czegoś z niego nauczyć.
Jako pierwsze spotkanie z twórczością autorki uważam za bardzo udane. Jeśli ktoś szuka lekkiego i przyjemnego romansu, to ta książka sprawdzi się idealnie.
ta historia wzięła mnie z zaskoczenia głównie ze względu na to jak różnił się główny bohater od większości bohaterów romansach nie jestem przekonana czy to dobrze doceniam wątek jego choroby inności tego że nie jest idealny ale uważam że zostałam poruszone w niedopracowany sposób a pomimo potencjału i zbudowanie charakteru tego bohatera uważam że wyszło dość infantylnie (momentami miałam wrażenie że jest opóźniony lub zachowuje się jak nastolatek)i jest po prostu lekka książka mimo tego jakie tematy porusza. szczerze martwi mnie wątek agresji ze strony Gabriela która jest bagatelizowana i ta kwestia nie zostaje rozwiązana a narracja nie podąża w tą stronę ktira podkreśla że on powinien się leczyć psychiatrycznie a takie napady nie są normalne a tu wręcz przeciwnie są usprawiedliwione jego fobia społeczną strachem i jego chorobą. dobrze się bawiłam ale czuję że ta książka ma pewne deficyty na które nie można nie przymknąć oka.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Okej, zaczynając tę książkę totalnie niespodziewalam się, że ona będzie taka dobra.
Postać Gabriela>>>> Boże kocham go! Kocham to jak się wyróżnia spośród innych głównych bohaterach książkowych. Ma w sobie coś intrygującego i przyciąganego. No po prostu nie potrafię go opisać.
No i główna bohaterka też się wyróżnia. Swoją dobrocią jak i przede wszystkim tym, że będąc ,,nieidealną” jest w tym tak naprawdę idealna <3
Sam pomysł na fabułę ogólnie też bardzo ciekawy i intrygujący, no i na koncu jak już się połączyło wszystkie fakty, to w ogóle fajnie było.
Podsumowując, naprawdę fajna książka. Mocno mnie wciągnęła muszę przyznać. No i warto dodać, że serio dobrze napisane sceny smuty 🌶️
2.5 ⭐ Książka zdecydowanie nie dla mnie, nie jest złe napisana, jestem w stanie docenić morał jaki z niej płynie aczkolwiek miałam straszne wrażenie że czytam jakaś telenowele. Ani główna bohaterka ani główny bohater nie przypadł mi do gustu niestety.