Jump to ratings and reviews
Rate this book

Rok 2222

Rate this book
To, czego się boisz, wkrótce się wydarzy…

W roku dwa tysiące dwieście dwudziestym drugim słońce nagle gaśnie. Koniec z nieznośnymi upałami, koniec z romantycznymi wschodami i zachodami. Wielka Implozja sprawia, że ludzkość pogrąża się w ciemnościach. Do tego całą Ziemię otacza gruby na około pięć tysięcy kilometrów pas zanieczyszczeń, komputery kontrolują każdy ludzki krok, a roboty budzą coraz większą grozę.

Fatboy, niepozorny kierowca ciężarówki, zna jedynie nową rzeczywistość. Jednak gdy pewnego dnia otrzymuje zlecenie na transport tajemniczego generatora, przeczuwa, że szykują się kłopoty. Nie wie, że już wkrótce trafi w sam środek walk między najbardziej zaawansowaną sztuczną inteligencją a zdesperowanymi i gotowymi na wszystko ludźmi…

Obudziłem się w ciemności. Bez ciała, bez kształtu, bez znaczenia, a jednak w mroku wszystko wydawało mi się bardziej przejrzyste. Z dystansu mogłem obserwować to, co dzieje się gdzieś tam w dole, za kurtyną. Nie wiem, który był rok, chyba nikt tak naprawdę nie wiedział. Czas przestał mieć znaczenie, gdy zabrakło światła. No, nie licząc niszczycielskich, nieustających burz elektrycznych za horyzontem. To światło symbolizowało jedynie siłę niemożliwą do okiełznania przez żadnego człowieka. Kiedyś jednak człowiek mógł wszystko. Bardzo dobrze pamiętałem rok dwa tysiące dwieście dwudziesty pierwszy, okres poprzedzający implozję w roku dwa tysiące dwieście dwudziestym drugim, kiedy wszystko się zmieniło.

352 pages, Paperback

Published December 12, 2023

7 people want to read

About the author

Mikołaj Marks

3 books1 follower

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
3 (60%)
4 stars
0 (0%)
3 stars
0 (0%)
2 stars
0 (0%)
1 star
2 (40%)
Displaying 1 - 2 of 2 reviews
Profile Image for Śpiewająca Bibliotekarka.
24 reviews
Read
June 29, 2024
Rok 2222, w którym świat w wyniku implozji pogrąża się w mroku. Nie ma słońca, światła, zostaje nicość i rozciągająca się nieskończona Elektryczna Pustka. Rozwój technologii doprowadził do zatarcia się granicy między internetem a światem rzeczywistym i był przyczyną niewyobrażalnej katastrofy. Z taką ponurą i wzbudzającą niepokój rzeczywistością spotykamy się w powieści „Rok 2222”.
Stworzona przez autora historia wpisuje się w kanon literatury science-fiction. Marks prezentuje czytelnikowi bardzo złożony i konsekwentnie zbudowany świat, z bardzo ciekawym wątkiem fabularnym. To co się dzieje w tej rzeczywistości, jest chore, niczym schizofreniczne majaki, ale jednocześnie sensowne i piekielnie dobrze skonstruowane. Ludzie działają niskimi atawistycznymi instynktami.
W wielu momentach można poczuć się jak w Matrixie. I nie chodzi tu tylko oznaczanie rozdziałów za pomocą ciągu kodu. W jednej chwili nasi bohaterowie zaczynają funkcjonować w bardzo odrealnionej i abstrakcyjnej alternatywnej rzeczywistości. Błądzą w niej, stawiają czoła swoim tęsknotom i lękom. Sceny wprawiały w osłupienie, czytelnik wraz z bohaterami czuł się jak w matni i potrzasku.
Akcja powieści ani na chwilę nie zwalnia, fabuła rozwija się w sposób dynamiczny. Sceny walki napisane są z rozmachem, opisy nie spowalniają toku fabularnego. Niektóre zdania wypowiadane przez bohaterów brzmią sucharowato, co może czytelnika wprowadzać w lekkie zażenowanie, ale oprócz tego mankamentu warstwa dialogowa jest na całkiem przyzwoitym poziomie.
O czym tak naprawdę jest ta powieść? O przetrwaniu, nieustającej walce, próbie stworzenia nowego, lepszego świata i o dążeniu do wolności. Autor trochę pogrywa sobie z czytelnikiem i uświadamia, że poczucie wolność jest ułudą. Czy można ją traktować jako przestrogę? I tak, i nie. Wizja Mikołaja Marksa nie napawa optymizmem, ale nie w rozwoju technologii i sztucznej inteligencji należy upatrywać zagrożenia. Największym niebezpieczeństwem jak zawsze będzie ludzka ułomna natura i jej najgorsze cechy, takie jak chciwość, nienawiść i żądza władzy. Teraz i zawsze.
24 reviews
August 3, 2025
Mam wrażenie, że poza autorem i redaktorem, nikt tej książki właściwie nie przeczytał przez wydaniem (a właściwie samowydaniem, bo to niby wydawnictwo vanity) i przez to powstało "dzieło", którego po prostu nie da się zmóc, mimo najszczerszych chęci.

Dwie gwiazdki na 10 (na konkurencyjnym portalu :P) za część pomysłów, ale książka jest po prostu nieczytalna. Naćkane postaciami, przeskakiwanie pomiędzy wątkami aż do przesady, kulejąca korekta i redakcja to jedno. Drugie to bardzo długie fragmenty jakby autor pisał co mu ślina na język przyniesie, pod wpływem LSD ;) A wystarczyłoby po prostu opowiadać historię, zamiast robić wstawki brzmiące jak bełkot pełen wymyślonych nazw (w dodatku pełnym powtórzeń, może czas zajrzeć do słownika synonimów). No i co któraś postać musiała miec opisanego swojego penisa, jakby to cokolwiek wznosiło do fabuły ;)

Nie polecam, naprawdę chciałam dokończyć ale nie dałam rady.
Displaying 1 - 2 of 2 reviews