Jump to ratings and reviews
Rate this book

Panny bez posagu

Rate this book
Narratorką tej przezabawnej opowieści jest zatroskana pani domu, której nieustanną przyczynę zmartwień stanowi posiadanie sześciu córek, a tylko jednego syna. Rzecz dzieje się w latach 30. XX wieku w niewielkim miasteczku w Kornwalii. Rodzina Brooke’ów żyje szczęśliwie i bez codziennych kłopotów, prowadzą dom na dość wysokim poziomie, a pan Brooke jest dyrektorem fabryki porcelany, jednak jego żona nieustannie zamartwia się przyszłością swoich dzieci płci żeńskiej: Celii, Nancy, Marty, Heli, Jane… no, z martwieniem się o Sally można jeszcze poczekać, bo dziewczynka ma dopiero dziesięć lat, ale pozostałe… Trzeba przyznać, że różne kuzynki i sąsiadki nie uspokajają Elżbiety Brooke, a dając kolejne złote rady, tylko pogłębiają wrażenie, że jej rodzina znalazła się w sytuacji bez wyjścia. A jednak ten pozorny węzeł gordyjski powoli zaczyna się rozplątywać…

208 pages, Paperback

Published January 1, 2024

2 people are currently reading
17 people want to read

About the author

Cecily Wilhelmine Sidgwick

23 books2 followers
aka Cecily Wilhelmine Ullman Sidgwick &
Mrs. Alfred Sidgwick & Mrs. Andrew Dean

Mrs. Alfred (Cecily Wilhelmine) Sidgwick, nee Ullmann, who also wrote as Mrs. Andrew Dean (1854-1934) was a British author and a lady of German extraction who published 41 novels & short stories, and 4 works of non-fiction between 1889 and her death. She published a number of articles, such as Student Life at the German Universities (1900). Amongst her other works are Isaac Eller's Money (1889), Splendid Cousin (1892), Cynthia's Way (1901), Scenes of Jewish Life (1904), Lantern Bearers (1910), Below Stairs (1913), In Other Days (1915) and Sack and Sugar (1926).

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
12 (24%)
4 stars
15 (30%)
3 stars
18 (36%)
2 stars
4 (8%)
1 star
1 (2%)
Displaying 1 - 8 of 8 reviews
Profile Image for book_matula.
411 reviews7 followers
March 4, 2024
Takie klimaty lubię w sensie nostalgiczne, ale z humorem. Jeżeli jesteś fanką twórczości Jane Austen albo Charlotte Brontë, to tutaj przyjemnie spędzisz czas. Cecily Sidgwick, bo o jej książce dziś mowa tak fantastycznie umiliła mi czas, że naprawdę jestem w szoku.
Bycie rodzicem to rollercoaster emocjonalno-fizyczny. To umiejętność przeprowadzenia swojego oddziału (dzieci) przez pole minowe, jakie ukryte są w każdym dniu coś jak stara gra saper. Znasz zasady, wiesz, gdzie zrobić ruch, ale bum trafiłaś/łeś bombę! Podziwiam rodzica/ów którzy mają dwoje i więcej dzieci ponieważ w tej pozycji spotkamy się z urokami rodzicielstwa, ale też z urokami bycia dzieckiem w wielodzietnej rodziny. Mamy lata 30. XX w. Rodzina, która jest na pewnym poziomie społecznym nie tylko ma wiele do stracenia, ale jeżeli w grę wchodzi posiadanie sześciu córek, to już maraton, który może skończyć się…? Tutaj przemilczę, bo nie chce spoilerować. Nie ukrywam, że chyba lepiej przeorać samemu pole niż znaleźć odpowiedniego kawalera dla własnej pociechy. :p
Momentami wesoła, momentami poważna książka, która według mnie powinna znaleźć się w każdej prywatnej biblioteczce. Masz punkt widzenia głównej bohaterki, która jest narratorką, ale też sposób życia młodego pokolenia. Pamiętajcie, że to lata trzydzieste, więc wiele tematów było dość mocno przeżywane. Nieraz chciałabym cofnąć się w czasie, żeby obserwować sposób życia kobiet, rodzin i tą całą etykietę co wolno kobiecie, a co uchodzi za hańbę nie tylko personalnie, ale także dla całej rodziny. Każda rodzina, no może prawie każda ma taką ciotkę, która chce wszystkiego, co „najlepsze” dla swoich siostrzeńców, siostrzenic, rodziny, ale gdzie jest granica zamartwiania się, a gdzie mocno przesadzone wściubianie nosa w nieswoje sprawy?
Ile trzeba kontroli własnych emocji to tylko nasza zatroskana pani domu wie. Sporo różnych emocjonalnie sytuacji, które w okamgnieniu zmieniają się jak w kalejdoskopie. Miło spędzony czas i wielka szkoda, że na język polski przetłumaczona jest tylko ta jedna pozycja.
Profile Image for zuzia.
111 reviews1 follower
October 14, 2024
Ogromnie mi się podobała, ale pozostawiła niedosyt na końcu. Porusza wiele ważnych tematów. Klimat troszkę "Małych kobietek", ale paręnaście dekad do przodu.
Edit: zmieniam na 3.5⭐️
Profile Image for panna.marple.
243 reviews53 followers
Read
March 27, 2024
DNF. Niestety nudzi mnie ta książka i szkoda mi na nią czasu...
Profile Image for Karolina.
10 reviews2 followers
November 22, 2024
W skrócie “Panny bez posagu” to całkiem sympatyczna powieść oparta na komizmie życia codziennego (i niecodziennego), rozczarowująca jednak niepogłębionymi charakterami postaci i przez to mało angażująca. Historii zabrakło fabularnego “trzonu”, ponieważ poszukiwania mężów przez panny Brooke są przedstawione dosyć pośpiesznie, a autorka szybciuteńko odhacza kolejne siostry i opisy ich matrymonialnych i miłosnych zmagań.

Na pierwszy rzut oka to powieść w stylu “Dumy i uprzedzenia” (Anglia, pięć córek na wydaniu i perypetie z tym związane, rodzina z wyższej klasy, która żyje na stosunkowo wysokiej stopie i towarzysko przynależy do odpowiadającej temu sfery, jednak formalnie nie posiada niemal żadnego majątku, a w związku z tym nadające się do zamążpójścia latorośle nie mogą liczyć na posagi), jednak podobieństwa między książkami są raczej powierzchowne. Przede wszystkim w “Pannach” matka rodziny, Elżbieta (z której perspektywy poznajemy całą historię w narracji pierwszoosobowej), różni się od pani Bennet niemal pod każdym względem: zależy jej przede wszystkim na dobru i szczęściu swoich córek i oczywiście wspiera je w poszukiwaniach odpowiednich mężów, jednak ani nie bawi się w swatanie i aranżowanie przyszłych mariaży, ani generalnie nie wtrąca się w wybory dokonywane przez jej dorosłe dzieci. Drugą sprawą jest to, że małżeństwo rodziców panien, czyli Elżbiety i Mikołaja Brooke’ów (tak, sporo się podczas czytania nazgrzytałam zębami na te koszmarki, czyli spolszczone imiona bohaterów) jest faktycznie udane i oparte na wzajemnej miłości, wyrozumiałości i udzielanym sobie wsparciu. Więcej podobieństw dostrzegłam ostatecznie między “Pannami na wydaniu” a powieścią Dodie Smith “Zdobywam zamek”: przede wszystkim większą zbieżność czasową (akcja obu powieści rozgrywa się w latach 30. XX wieku) oraz powinowactwo obyczajowe bohaterów obu historii - w książce Sidgwick szczególnie widoczne w wątku Heli, która w Londynie dołącza do tamtejszej bohemy. Klimat obu powieści jest do siebie zbliżony, jednak “Panny” są słabiej napisane.

Na liczną rodzinę Brooke’ów składają się Elżbieta i Mikołaj oraz siódemka ich dzieci: tytułowe panny, czyli Celia, Anna, Marta, Hela, Joanna oraz dużo młodsi od sióstr Salcia oraz Antoni. Z biegiem czasu do rodziny dołączają także kolejni mężowie dziewcząt. “Panny na wydaniu” są w gruncie rzeczy zbiorem anegdot (zdarza się, że całkiem zabawnych) z życia rodziny Brooke’ów. Nastrój powieści zmienia się jednak zupełnie pod koniec razem z nadejściem wątku Heli - robi się wtedy dość ponuro i na pierwszy plan wysuwają się dramat i realizm, co z jednej strony jest interesujące, ale z drugiej - zaskakujące i niepasujące do powieści jako całości.
Największym problemem tej historii są jednak jej bohaterowie: na kartach powieści pojawia się bardzo wiele postaci, a żadna z nich nie daje się tak naprawdę poznać. Nie spodziewałam się cudów po postaciach dalszoplanowych, jednak nawet tytułowe panny przedstawione zostały bardzo powierzchownie, najczęściej w oparciu o jedną lub dwie cechy osobowości podane przez narratorkę. Historie miłosne dziewcząt nie angażują, bo zarówno siostry Brooke, jak i ich sympatie zostały ukazane płytko. Bez pogłębienia postaci i relacji ich łączących powieść niesie wyłącznie komizm, który czasem gra bardzo ładnie, nie jest to jednak regułą.

I jeszcze jedna sprawa: o pomstę do nieba woła wydanie powieści przez Wydawnictwo MG z 2024 roku. W tekście pełno jest błędów, przede wszystkim literówek, ale też np. błędów interpunkcyjnych, i to w takiej liczbie (na zaledwie 207 stronach!), że wątpię w jakąkolwiek korektę książki. Drugą kwestią są rażące w 2024 roku spolszczone wersje imion bohaterów. W powieści, której akcja rozgrywa się w całości w Anglii, jej bohaterowie bez wyjątków są Anglikami i posługują się językiem angielskim, wszystkie imiona są maksymalnie spolszczone. Tak więc mamy tu m.in. mamę i papę Brooke’ów, czyli Elżbietę i Mikołaja, a także Łukasza Hardacre, Jerzego Vincenta itp. Nie wiem, z którego roku pochodzi tłumaczenie Haliny Gądek, ale nie godzi się po latach wydawać książki, w której nie oferuje się czytelnikom nic nowego, a przede wszystkim nie zachowuje się przy tym nawet minimalnej staranności o jakość i stan wydawanego tekstu.
Profile Image for Astaroth.
312 reviews1 follower
March 14, 2024
4,5 niby nic a bardzo przyjemna lektura. Chciałbym więcej
Profile Image for Patrycja.
10 reviews
January 26, 2025
3.5 bardzo przyjemna, lekka książka do szybkiego przeczytania :)
Displaying 1 - 8 of 8 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.