Czy jedna zła decyzja mogła sprawić, że ta Wigilia będzie inna niż wszystkie?
W przeddzień Bożego Narodzenia dochodzi w Zielonej Górze do serii tajemniczych zbrodni. Ofiary wydają się być przypadkowe - lekarz, recydywista, prywatny przedsiębiorca, księgowa… Czas ucieka, a na ulicach znajdowane są kolejne ciała i wszystko wskazuje na to, że zabójca nawiązuje do tradycji dwunastu wigilijnych potraw. Gdy prowadzący śledztwo komisarz Ryszard Kmita i sierżant Andrzej Eliasz w trakcie intensywnego i zaskakującego śledztwa usiłują połączyć kolejne zbrodnie, okazuje się, że wyniki ich postępowania prowadzą wprost do struktur policji i prokuratury.
Kim jest wymierzający swoim ofiarom karę tajemniczy Jerry? Co wydarzyło się dwanaście lat wcześniej, gdy na jednej z ulic znaleziono pobitą do nieprzytomności młodą kobietę? Odpowiedzią na wszystkie pytania jest… dwunasta ofiara.
5/5 ⭐ uwielbiam ten kryminał całym serduchem, zostanie ze mną na długo ☺️ *przy okazji ciekawa historia co do tej książki odemnie*co ciekawe rok przed wydaniem wyświetlił mi sie tik tok z właśnie pomysłem autorki na książkę, zapisałam go bo już wtedy byłam przekonana, że jeśli kiedykolwiek zostanie wydana zdecydowanie chcę ją przeczytać po roku, we wspomnieniach wyświetlił mi się dokładnie ten sam filmik przypomniał mi o tej książce, więc z małą iskierką nadzieji postanowiłam sprawdzić czy może ruszyło coś w kierunku jej napisania, okazało się że w dzień w którym to sprawdziłam był 3 dniem od jej premiery 🥺 oczywiście miałam zamiar ją kupić, lecz jakimś cudem moja przyjaciółka mnie wyprzedziła i kupiła mi ją jako prezent świąteczny, wtedy stwierdziłam że to chyba przeznaczenie żebym ją przeczytała 😆 miałam duże oczekiwania przez to bo poniekąd się na nią nakręciłam zwłaszcza że był okres świąteczny, tak jak czas akcji w książce, i cóż, nie zawiodła, cudowna, zdecydowanie polecajka!*
Wspaniała, bardzo wciągająca, czyta się lekko. Choć czasami fabuła naciągana. Kto zabija autor zostawia na sam koniec, który mnie mimo wszystko zaskakuje.
Znakomita!!! To ten świetny przypadek, gdy genialny pomysł na fabułę spotyka się z udaną realizacją. Przez większość czytania myślałam, że jest to słabsze od typowego kryminału z krwi i kości, bo przez wysoką częstotliwość zbrodni zatracamy budowanie napięcia i ciekawości towarzyszące standardowo odkrywaniu coraz to nowych tajemnic. A jednak i w tym przypadku można było się pod koniec zaskoczyć. Czegoś można się było na pewnym etapie już domyśleć, jednak jest to rozegrane naprawdę z wyczuciem. Nienawidzę tego określenia, ale tu pasuje idealnie: "Trup ściele się gęsto". Sposób postępowania zabójcy dostarcza mocnych wrażeń, motyw powiązania i nawiązanie do 12 potraw Wigilijnych pobudza ciekawość. Bardzo dobrze napisana, wartko się rozgrywa i przez wzgląd na fabułę i nietypową dynamikę wydarzeń jest w moim odczuciu konkretnym oryginałem.
Chyba jeszcze nigdy nie przeczytałam słabego kryminału polskiego autora. Ten tytuł zobaczyłam dawnoooo na tik toku i w trakcie przeglądania Legimi zauważyłam znajomą okładkę i o jezu jakie to było dobre. Co prawda, miałam problem z dużą ilością nazwisk, ale to jak prowadzona jest narracja z poszukiwania i jak czytelnik wspolczuje wszystkim ofiarom, a potem pojawia sie druga część i wszystko kompletnie odslania. ge nia lne
5/5 nic mi wiecej do szczescia nie potrzeba wszystko przemyslane, wyjasnione, akcja nie rozwleczona na jakies niby potrzebne watki brawa dla glownego bohatera, zachowalbym sie podobnie!
Akcja książki dzieje się w Wigilię. W Zielonej Górze ktoś w wymyślny sposób morduje kolejne osoby. Sprawca wie o nich zatrważająco dużo. Nic dziwnego. W końcu przygotowywał się do tego dwanaście lat.
"To będzie dwanaście wymierzonych kar jak dwanaście wigilijnych potraw."
W ogólnym rozrachunku książka mi się podobała, ale początkowo planowałam wystawić inną, znacznie słabszą opinię. Powieść podzielona jest na dwie części. W trakcie czytania pierwszej miałam sporo zarzutów. Historia jest ukazana naprzemiennie z perspektywy kolejnej ofiary, którą właśnie ktoś postanowił zabić w imię zemsty i śledczych. Ci drudzy z racji Wigilii mieli braki kadrowe, dlatego na miejscu zbrodni pojawiał się zawsze komisarz Ryszard Kmita, sierżant Andrzej Eliasz i na własne życzenie prokurator Gerard Śliwiński. Taki sposób narracji wprowadzał pewną monotonię: morderstwo — śledztwo — morderstwo — śledztwo etc. I tak ta przeplatanka trwała bez zbędnych wzlotów akcji. Poczynania policji też budziły sporo wątpliwości. Były oparte na domysłach jak powtarzalność spotykania na miejscu zbrodni tych samych osób, co automatycznie powodowało, że stawali się podejrzani, jak i absencja innych budziła takowe podejrzenia. Domysłami, a nie dowodami, były buty jednego z nich, które powinny być mokre od śniegu, a nie były. Czułam się, jakby autorka prowadziła mnie jak małe dziecko drogą swojego zamysłu i pokazywała palcem: o, spójrz, drogi czytelniku, trup, a tu poszlaka. Przez te usilne zabiegi kierowania podejrzeń na kolejnych bohaterów, a następnie wykluczania ich z kręgu podejrzanych, domyślałam się, że winna jest osoba, która ani razu do tego kręgu nie trafiła. Druga część zupełnie zmieniła optykę. Autorka naprawdę mnie zaskoczyła. Oczywiście, nie zdradzę, czy sprawca znalazł się w gronie podejrzanych, czy nie, ale sprawa nie była aż tak oczywista i banalna, jak mi się wydawało. Powieść chwyciła mnie też za serce, gdy bliska osoba jednej z ofiar żegnała się z ukochaną osobą. Nie jestem wrażliwym czytelnikiem, więc takie emocje rzadko mi towarzyszą. Za to, że autorce się to udało, podnoszę ocenę o jedną gwiazdkę.
"Dwunasty" to trzymający w napięciu thriller, który w moim odczuciu nie pasuje do książek "świątecznych".
Jeśli masz ochotę na naprawdę dobry kryminał to "Dwunasty" z pewnością spełni Twoje oczekiwania.
Tak jak wigilijna kolacja nie może odbyć się bez dwunastu potraw, tak i On nie może przestać zabijać, dopóki nie osiągnie tej znamiennej w znaczenie liczby. Co kieruje tajemniczym Jerrym? Tego dowiemy się dopiero, poznawszy dwunastą jego ofiarę.
Od dłuższego czasu zamierzałam sięgnąć po książki Aldony Reich i dopiero przy "Dwunastym" pojawiła się taka okazja. Spotkanie okazało się na tyle intrygujące, że teraz z pewnością nie odmówię sobie powrotu do wcześniejszych powieści autorki.
Pierwszym walorem jest konstrukcja postaci, od śledczych począwszy, na głównym antagoniście i jego ofiarach skończywszy. Krótkie rozdziały nadają dodatkowej dynamiki i tak szybkiej już akcji. Czytelnik od początku wie, że ma do czynienia z jednym sprawcą, jednak policja początkowo nie łączy tych zgonów. Szczegółowo zaplanowane morderstwa nie były zbyt krwawe, ale pomysłowe i inne dla każdej z ofiar. Najważniejsze było jednak pytanie dlaczego? Co kierowało zabójcą, według jakiego klucza dobierał swe ofiary i kto będzie następny? Tutaj znaczenie odgrywa czas, albowiem do wszystkich zbrodni dochodzi w Wigilię Bożego Narodzenia.
Fabuła całkiem ciekawa, sprawnie poprowadzona, jednak ostatecznie w całej historii czegoś mi jednak zabrakło. Chyba emocji. Takie to było kliniczne, precyzyjne i jednak nie potrafiłam się wczuć w te "emocje" sprawcy jako anioła zemsty. Jednak autorka na tyle dobrze to opisała, że zapewne sięgnę po inne jej książki.