Magia, miłość i śledztwo – wybierz się w fascynującą wędrówkę po Nowym Orleanie zamieszkiwanym przez wiedźmy, wilkołaki i demony!
Prywatna detektywka Neve Cavendish otrzymuje wiadomość o ataku na jej siostrę Faye. Napastnik posłużył się czarną magią, co spowodowało, że dziewczyna zapadła w śpiączkę. Aby spróbować rozwikłać sprawę i pomóc bliźniaczce, Neve powraca do rodzinnego domu w Nowym Orleanie. Czeka ją tam konfrontacja z matką, przywódczynią sabatu czarownic, z którą zerwała kontakt kilka lat temu.
Na miejscu Neve dowiaduje się, że jej matka zmusiła Faye do zaręczyn z Ianem Beckettem, alfą miejscowej sfory wilkołaków. Aranżowany związek ma zapewnić sabatowi bezpieczeństwo, ale siostra i jej narzeczony nie mieli dotąd okazji do spędzenia czasu tylko we dwoje. Matka bliźniaczek obawia się, że zaręczyny zostaną zerwane, gdy na jaw wyjdzie atak na Faye, więc Neve zgadza się udawać siostrę w czasie spotkania z wilkołakiem. Wszystko się komplikuje, gdy Beckett zaczyna nalegać na zapewnienie narzeczonej bezpieczeństwa na terenie swojej posiadłości – i gdy staje się jasne, że napastnik zamierza dokończyć dzieło…
Najnowsza książka Ludki Skrzydlewskiej „Wilcze ślady. W mrokach Luizjany. Tom 1” to historia, która sprawnie łączy wątki romansu, fantastyki i kryminału. I spodoba się nie tylko wielbicielkom motywów paranormalnych.
Z wykształcenia anglistka, absolwentka Uniwersytetu Śląskiego, z zawodu kierowniczka w pewnej międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorka romansów z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka, od kilku lat dzieląc się swoimi tekstami w Internecie. Sama dużo czyta, a jej ulubioną autorką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie lubi podróże, planszówki ze znajomymi i swojego psa, labradora Milo. Sentymentalna bzdura jest jej pierwszą powieścią wydaną drukiem.
Dawno nie czytałam czegoś tak płytkiego. Było źle, bardzo. Jedyną cechą głównego bohatera było to, że jest ciągle napalony na swoją partnerkę. A ona była po prostu głupia. Fabuła lepiona w trakcie pisania, dosłownie nic nie wychodziło z niczego, nie było powiązań, nawiązań, nic. Chyba nie była zaplanowana, tylko pisana na żywca. Jak coś się zaczęło dziać to dosłownie akcja zajęła kilka stron i koniec wielkiej akcji. Okrutnie słaba relacja, typ jest takim red flagiem, nie obchodzi go co ona chce, on coś mówi i tak ma być, a jak się nie zgadza to ją przeleci i temat się urywa. A ona za każdym razem zamiast walczyć o swoje to jak typ do niej podjedzie to zero myśli w tej główce. Myślałam, że jebne czytnikiem jak jeszcze raz przeczytam, że przyciska ją do ściany czy innej powierzchni płaskiej KURWA ILE MOŻNA CZYTAĆ SETNY RAZ TAKĄ SAMĄ SCENĘ???? W ogóle jak jest jakiś problem, a on prosi ją żeby usiadła i porozmawiają to typiara drze się „NIE MAMY O CZYM ROZMAWIAĆ” i próbuje uciekać. NO KURWA TAK SIE SKŁADA ŻE MACIE BARDZO DUŻO DO PRZEGADANIA XD i jeszcze te jej wielkie halo o to, że to ONA GO okłamywała, ale on od początku wiedział tylko czekał aż sama się przyzna. I stwierdziła, że on ją okłamywał bo wiedział XDDDD Ona się zachowywała jak rozwydrzona nastolatka, a niby 26 lat ma.
W ogóle sugerowany wiek dla tej książki to 16+. No drogie wydawnictwo Papierowe Serca to do cholery nie jest młodzieżówka. Są tu opisowe, szczegółowe i wulgarne opisy zbliżeń. Wszystko tam się kręci wokoło seksu, non stop typ jest napalony, a bohaterowie są dorośli i jest między nimi 8 lat różnicy. Ona ma 26, a on 34. Czy to brzmi jak książka dla nastolatki w wieku 16 lat? No, do cholery, NIE.
To daje vibe fanfika o Pamiętnikach Wampirów, ale skupiający się na Tylerze (🤮). W ogóle nieprzemyślana książka. I kilka razy wyłapałam tu rzeczy, które się nawzajem wykluczały: najpierw ona mówi, że jej matka jest w stanie za to co zrobili ich zabić, to było mówione na poważnie. A za kilka rozdziałów, jak jechali do tego pałacu, a sytuacja była bardzo napięta to stwierdziła, że przecież nie ma co się stresować w końcu to jej dom i matka jej nie skrzywdzi (??????).
Czy mi się chce jeszcze wypowiadać o tym świecie? Klejony na ślinę i nic nie było wyjaśnione. Jak działa system magii? Jak działają te sabaty? w ogóle droga autorko sabat to święto, a nie grupa czarownic, słowo którego powinnaś użyć to kowen). Jakieś tło wydarzeń? Oprócz rodzeństwa bohatera nie poznajemy nikogo z watahy, ani nikogo z tych sabatów.
Czym była w ogóle ta końcówka? Ten złowrogi cień był w stanie zabić potężnego czarnoksiężnika, ale zrobiło mu się przykro jak ona coś powiedziała i się zatrzymał? I w ogóle brak pomysłu na to i pójście po najmniejszej linii oporu, bo ojciec powiedział jej OCZYWIŚCIE gdzie dokładnie ją zabrał po porwaniu, ona odrazu przekazała to dalej i bum za chwilę wszyscy uratowani. Budowanie napięcia zerowe.
Bardzo słaba książka. Muszę wypłukać oczy po czytaniu non stop marnych scen erotycznych. Główny bohater to chodzący red flag, jego główną cechą jest erotomania i umiejętność dostawiania bohaterki do każdej płaszczyzny pionowej w domu, żeby ją pieprzyć .... w nudny i oklepany sposób. Główna bohaterka jest po prostu głupia. Fabuła jest ciekawa i dziwię się, że autorka tego nie napisała lepiej, bo wiem że jest to w jej zasięgu. Wyszło płytko, postaci są niedojrzałe, nic o ich tak naprawdę nie wiemy, strata czasu.
Kompletnie się tego nie spodziewałam po tej książce. Domyślałam się, że raczej mi się spodoba, bo jak na razie wszystkie książki Ludki, które czytałam były super, ale ta naprawdę bardzo mocno przypadła mi do gustu. Mega podobał mi się wątek z bliźniaczkami, tego jaka Neve była, jaki był Ian, sam aspekt zaręczyn, ten cień. Te wszystkie wydarzenia i postaci, robiły naprawdę świetną robotę. Na pewno trzeba zaznaczyć, że książka jest spicy, nie spodziewałam się, że aż tak, ale to też budowało odpowiedni klimat. Już nie mogę się doczekać kolejnego tomu i naprawdę przebieram nóżkami jak to się dalej rozwinie. Jak Faye zareaguje na Setha, jak Elizabeth się zachowa i o co chodzi z cieniem? Can't wait.
Nie jest to może najlepsza książka, jaką przeczytałam - sporo w niej uproszczeń, rozwiązań typu deus ex machina, bohaterowie też nie są wybitnie wykreowani - a jednak bawiłam się bardzo dobrze czytając. Wilkołaki zawsze na plus, haha
Ale muszę przyczepić się do oznaczeń na książce - to zdecydowanie jest pozycja 18+, a nie "młodzieżówka", jak przedstawiło ją wydawnictwo.
Gdyby wywalić cały ten romans to dałabym dwie gwiazdki. Pomysł był, ale autorka nie umiała go dobrze rozwinąć, ani zbudować napięcia, akcji, fabuły czy bohaterów. O matce ciągle słyszymy, jaka jest straszna, wyrachowana i niebezpieczna, a zachowuje się jakby rządziła sabatem(swoją drogą niepoprawne określenie, sabat to święto, nie zgrupowanie) od miesiąca i była w tym bardzo zagubiona. Główna bohaterka jest głupia i zachowuje się jakby miała 16 lat, a nie 26. Drży i jęczy za każdym razem jak Ian ją dotknie, co on robi dosyć często, bo jego osobowość opiera się na byciu wiecznie napalonym zazdrośnikiem. Książka przepełniona tanią erotyką, co do której postaci mają dosyć dziwne podejście (czemu całe rodzeństwo Iana tak dużo rozmawia o jego życiu seksualnym, fu). Ogólnie nie polecam, ale chociaż czytało się szybko.
do tej pory najlepsza wilkołacza książka jaką czytałam! bardzo się wciągnęłam i było interesująco, ale dopiero pod koniec poczułam napięcie i oczekiwanie w kwestii wyjaśnienia tajemnicy. jak dla mnie troszkę za dużo spicy scen i skupienia się na aspekcie fizycznym głównych bohaterów.
“Ktokolwiek ją skrzywdził, lepiej niech uważa, bo zamierzam go znaleźć. A wtedy pożałuje, że kiedykolwiek podniósł na nią rękę”.
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca ]
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej osiemnastego roku życia.
"Wilcze Ślady" to prawdziwy majstersztyk w gatunku fantastyki, który zdołał wzbudzić we mnie emocje, o jakich nawet nie śniłam. Jestem relatywnie nową odkrywczynią tego gatunku, ale mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ta książka całkowicie mnie oczarowała. Dotychczas myślałam, że moje zainteresowania koncentrują się wyłącznie wokół wilkołaków i demonów, ale autorka udowodniła mi, że czarownice również mają w sobie coś niezwykłego.
Wraz z Neve Cavendish, detektywką o silnym charakterze, wyruszamy w pełną magii i tajemnic podróż po Nowym Orleanie. Gdy otrzymuje wiadomość o ataku na swoją siostrę, Neve nie waha się ani chwili i powraca do rodzinnej miejscowości. Tam, w obliczu czarów i mrocznych sekretów, podejmuje się rozwiązania zagadki ataku na Faye.
Czytając tę książkę, przechodziłam przez całą gamę emocji. Chwilami śmiałam się jak szalona, innym razem wzdrygałam się ze strachu. Zwroty akcji przyprawiały mnie o ból głowy, a tajemnice, jakie skrywała historia, nie dawały mi spokoju. Już na samym początku wciągnęłam się w losy bohaterów, a potem nie mogłam się oderwać od lektury.
Fabularny podkład książki jest równie intrygujący, co emocjonalny. Całe śledztwo w sprawie ataku na siostrę Neve jest jak uwikłanie w magiczną sieć, której rozwiązanie wydaje się być niemożliwe. Nie mogłam doczekać się poznania sprawcy, a kiedy wreszcie wszystko wyszło na jaw, byłam zaskoczona i zachwycona jednocześnie.
Mimo, że nieco dłużej zajęło mi przyswojenie początkowych rozdziałów, szybko odkryłam, że to jedna z tych historii, które trzymają w napięciu do samego końca. A zakończenie? Pozostawiło mnie z głodem kolejnej części i niecierpliwą nadzieją na to, co przyniesie przyszłość dla bohaterów w świecie nieludzi, który stworzyła Ludka.
Jeśli szukasz książki, która pochłonie Cię od pierwszej strony i nie pozwoli oderwać się od lektury, "Wilcze Ślady" to pozycja obowiązkowa. Ludka Skrzydlewska stworzyła coś naprawdę wyjątkowego, co zapadnie w pamięć na długo. A ja, osobiście, nie mogę się doczekać kontynuacji.
3.5 Świetna lekka historia. Pochłonęłam ją w kilka godzin. Martwi mnie tylko jeden fakt. Szkielet całej historii był BARDZO podobny do Bride od Ali. Mam nadzieję że obydwie Panie miały objawianie pisarskie w podobnym czasie... Oczywiście dużo kwestii się różni, ale nadal... Na duży minus zasługuje parę na prawdę toksycznych zachowań Iana... Chłopie jesteś słodki mega, ale jakieś rożki ci pod tą bujną czupryną rosną. Popraw się.
Jestem zakochana, aż mi wróciły chęci do czytania. Akcja wciąga od początku i nie ma tutaj tego nudnego początku. Kocham Neve i Iana, ich relacja jest cudowna. Zagadka w tle też bardzo na plus i nie mogę się doczekać wyjaśnienia jej w kolejnych częściach. Na pewno przeczytam pozostałe tomy.
miałam okazję przeczytać w życiu naprawdę wiele książek o wilkołakach, ale zdecydowana większość z nich należy raczej do tych, które nie potrafią wyciągnąć z tych stworzeń wszystkiego, co nam oferują, tylko skupiają się na jednym, góra dwóch elementach ich życia. dlatego też zawsze, kiedy sięgam po tego typu książki mam do nich ogromne wymagania.
WILCZE ŚLADY miałam już okazję czytać na wattpadzie i musze wam przyznać, że od tego momentu nie udało mi się trafić na ani jedną historię, która byłaby lepsza od tej.
uwielbiam jej oryginalność, klimat, mrok, intrygi, tajemnice i pikanterię, która naprawdę jest tutaj bardzo dobrze opisana i tylko dodaje jej smaczku.
kocham wszystkie tomy tej serii, ale to chyba właśnie WŚ skradł moje serce najbardziej, a przynajmniej jest jednym z ulubionych. bo to właśnie dzięki niemu rozpoczęłam swoją przygodę z tą historią i to właśnie on powalił mnie na kolana jako pierwszy.
mam wrażenie, że to jedna z tych historii, w których nie mam się do czego przyczepić, bo tak bardzo mnie zachwyciła. tutaj dosłownie wszystko jest na odpowiednim miejscu, dopracowane do perfekcji i wciągające bez pamięci.
nie mogę się już doczekać aż @wydawnictwopapieroweserca wyda resztę tomów tej serii, ponieważ każdy jeden jest lepszy od poprzedniego i jestem pewna, że zachwyci każdego fana mocnych wrażeń oraz magicznych stworzeń!
Romantasy z wilkołakami i czarownicami, aranżowanym małżeństwem i zagadką kryminalną? Takie cuda zaserwowała Ludka Skrzydlewska w swojej najnowszej książce „Wilcze Ślady”!
Uwielbiam każdą do tej pory przeczytaną książkę spod pióra autorki, także pewnie nie zaskoczę nikogo jak napiszę, że ta również mi się podobała!
Mamy tutaj również motyw zamiany miejsc z siostrą bliźniaczką. Tak długo nie trafiałam na taki motyw w książkach a tu od początku roku już któraś z kolei. I w sumie bardzo mnie to cieszy bo lubię to!
Jednak ta zamiana tutaj nie do końca działa na uzgodnionej z dwóch stron warunkach, bo Neve, nasza główna bohaterka zostaje do niej przymuszona. Jej siostra bliźniaczka Faye, została zaatakowana i zapadła w śpiączkę. Jest zaręczona z alfą wilkołaków. Aranżowane małżeństwo czarownicy i wilkołaka, które było czysto politycznym zagraniem.
To miała być zamiana tylko na chwilę, żeby Beckett zobaczył, że jego narzeczona jest cała i zdrowa. Jednak to wszystko wymyka się trochę spod kontroli i pojawiają się uczucia, na które nie było tutaj miejsca.
Dodatkowo Neve na własną rękę próbuje rozwikłać sprawę napaści na siostrę i zrobić wszystko żeby jej pomóc.
Wciągająca, magiczna, z charakternymi bohaterami historia od której ciężko się oderwać. Plot twist w relacji głównych bohaterów zwalił mnie z nóg, autorka naprawdę nieźle to przemyślała.
No i oczywiście jest ciekawy wątek kryminalny - dla mnie te kryminalne motywy w książkach Ludki Skrzydlewskiej są już takie iconic i bardzo je sobie cenie.
Cóż mogę jeszcze dodać - czekam na kolejny tom i polecam !💜
„Nie mogę go chcieć dla siebie. W ogóle go nie znam, to wilkołak, a przede wszystkim narzeczony mojej siostry. Mam tylko odegrać jej rolę, dopóki się nie wybudzi, a potem usunąć się w cień. Jak zawsze. I to właśnie zrobię.”
Moim postanowieniem na ten rok jest częstsze sięganie po romantasy, gatunek, od którego właściwie zaczęła się moja miłość do czytania. Przez ostatnie lata jednak zaginął wśród tych bardziej przyziemnych historii, nad czym coraz częściej ubolewam. Kiedy tylko zobaczyłam zapowiedź najnowszej książki Ludki Skrzydlewskiej, której fabuła została osadzona w fantastycznym świecie, nie mogłam się nie skusić. Powieść „Wilcze ślady” w pierwszej chwili zachwyciła mnie tym, jak przepięknie została wydana, te zdobienia na okładce, wyklejka, ozdobniki stron – po prostu cudo! Znając pióro autorki, wiedziałam, że środek dostarczy mi równie pozytywnych wrażeń… i się nie pomyliłam!
Od pierwszych stron poczułam z historią wyjątkową chemię. W ogóle nie miałam ochoty się od niej odrywać, bo od samego początku zostajemy wciągnięci w wir tajemniczych wydarzeń. Niewyjaśnione ataki, podmiana sióstr i niebywałe pożądanie. Ta mieszanka kupiła mnie bez reszty! Wykreowany przez autorkę klimat w moim odczuciu okazał się niemal upajający. W takich powieściach zawsze fascynują mnie ukazane rasy/klany nie-ludzi. Ciekawi mnie to, w jakim kierunku autor podąży w ich charakterystyce, bo tak naprawdę ma tutaj pewną dowolność, a to jak uczyniła to Ludka, zdecydowanie do mnie przemówiło. Umiejscowiła w swojej powieści czarowników, którzy dzielą się na dwa rodzaje magii oraz wilkołaków (pojawia się nawet demon), a przy tej różnorodności nie odczuwa się zamętu ani chaosu. To połączenie okazało się naprawdę interesujące ze względu na moce ich przedstawicieli oraz typowe dla nich cechy. Nie będę się tu zagłębiać w szczegóły, bo autorka w swojej powieści odpowiednio to wyjaśnia i bardzo łatwo się w tym wszystkim połapać. Zagadka i napięcie towarzyszące tej sprawie towarzyszą nam do samego końca, dlatego nie martwcie się, nie będziecie się nudzić nawet przez chwilę. Myślę, że tak jak ja, niejeden raz poczujecie się zaskoczeni.
Nie sądziłam, że kiedykolwiek to powiem, bo po „Zmierzchu” zawsze byłam #teamwampiry, ale stało się, przepadłam dla wilkołaka! Ludka wykreowała przegenialną chemię między Ianem i Neve. To przyciąganie było wręcz namacalne, przyprawiające o ciary, niesamowicie hipnotyzujące. Napięcie zbudowane zostało rewelacyjnie, a każdy ich kontakt tylko potęgował moje wewnętrzne nabuzowanie. Szykujcie się na wypieki na policzkach, bo jak to bywa u Ludki – jest naprawdę hot! Poza tym urok alfy jednak robi swoje, podczas czytania miałam wrażenie, że sama ulegam jego mocy, a to świadczy tylko o tym, że autorka z jego kreacją poradziła sobie znakomicie.
„Wilcze ślady” to porywająca, tajemnicza, a przy tym pełna namiętności historia osadzona w świecie fantastycznych istot. Zarówno Ian, jak i Neve budzą sympatię, a ich relacja napawa wieloma uczuciami. Jest słodka, pikantna, ale też pełna lojalności i zrozumienia. Może to wszystko dzieje się między nimi zbyt szybko, ale w powieściach tego gatunku jestem przymknąć oko na takie tempo, bo wiadomo, że bieg wydarzeń nie należy do normalnych. Nie brakuje tu również chwil zwątpienia oraz takich, które trzymają w napięciu i niepewności. Ludka Skrzydlewska pozostawia jednak otwartą furtkę i jestem ogromnie ciekawa, co przygotowała dla nas w kolejnym tomie. Już się nie mogę doczekać!
Twórczość Ludki znam i uwielbiam, a kiedy zobaczyłam motywy tej historii stwierdziłam, że muszę ją przeczytać.
Bohaterowie zostali super wykreowani i bardzo się z nimi polubiłam. Neve to pewna siebie, odważna, zdeterminowana, silna czarownica. Gotowa do wielkich poświęceń dla najbliższych. Tłamszona przez swoją matkę, przez którą czuje się “wadliwym towarem”. Super się czytało o tym, jak próbuje ukryć swoją tożsamość, a jednocześnie nie potrafi przestać w tym wszystkim być sobą. Ian to wilkołak, który skradł moje serce. Pewny siebie alfa, który zawsze dostaje to czego chce. Urzekł mnie tym jak łagodny, opiekuńczy i troskliwy był dla swojej partnerki. A przy tym wszystkim stanowczy i dominujący jak na alfę przystało.
Między tą dwójką iskrzy od początku i choć Neve zdaje sobie sprawę, że to zakazane uczucie, nie potrafi się mu przeciwstawić. Ich relacja jest pełna pożądania, chęci bliskości, ale także troski. Szczególnie ze strony Iana. Mimo, że jest strasznie zaborczy i zazdrosny, to dba o komfort kobiety i stara się nie robić niczego wbrew jej woli. Wilkołak sprawił, że w końcu nie czuła się gorsza i po raz pierwszy czuła się przez kogoś zaopiekowana. Ich relacja nie jest łatwa. Jest pełna tajemnic i kłamstw. I uczuć, z którym nie da się walczyć. Czytanie o tej dwójce to była super rozrywka, szczególnie, że ona jest kobietą, która nikomu się nie podporządkowuje, a on mężczyzną, który pragnie mieć pełną kontrolę.
Historia łączy w sobie wątki romansu, fantastyki i kryminału. Podczas czytania snułam wiele teorii, niektórych rzeczy domyśliłam się sama, a niektóre zwroty akcji mnie zaskoczyły. Uwielbiam wątki kryminalne w książkach i tutaj również z zapartym tchem czekałam na rozwój wydarzeń, czując ciągły niepokój. Styl Ludki jest mi bardzo dobrze znany i po raz kolejny się nie zawiodłam. Książkę czytało mi się bardzo przyjemnie i z każdą stroną coraz bardziej wciągałam się w historię.
Bardzo podobał mi się wykreowany klimat. Magia, niebezpieczeństwo, intrygi, tajemnice, demony. Uważam, jedynie że można było jeszcze lepiej wykorzystać potencjał Nowego Orleanu, w którym dzieje się akcja. Oprócz wątku śledztwa i aranżowanego małżeństwa, książka porusza także temat trudnych relacji rodzinnych. Może się wydawać, że tak duża ilość różnych wątków jest minusem, jednak tutaj wszystko perfekcyjnie się ze sobą łączy i uzupełnia.
Nie będzie to moja ulubiona książka Ludki, ale naprawdę mnie wciągnęła i na pewno sięgnę po dalsze tomy. Jestem niezmiernie ciekawa dalszych losów bohaterów i poznania odpowiedzi na pytania, których nie dostaliśmy w tym tomie. „Wilcze Ślady” to historia o poświęceniu. Historia, która pokazuje siłę miłości, tej romantycznej jak i siostrzanej. Trzymająca w napięciu, tajemnicza i bardzo gorąca. Jeśli lubicie romantasy, wilkołaki, wątki kryminalne czy motyw zakazanej relacji to jest to pozycja dla Was.
Odkąd po raz pierwszy usłyszałam o tej serii, chodziła ona za mną nieustannie, już nawet zaczęłam ją czytać na Legimi, ale przez brak czasu zrezygnowałam z platformy i tym samym z lektury tej serii, no ale kiedy udało mi się w końcu zdobyć te książki, nie czekały one długo na swoją kolej. Pierwszy tom poszedł za jednym zamachem, a czytałam go niemal do północy, bo nie potrafiłam się oderwać. Romantasy w pełnym tego słowa znaczeniu.
Neve otrzymuje wiadomość o ataku na jej bliźniaczkę, matka wzywa ją do siebie, przez co dziewczyna myśli, że ma pomóc w odnalezieniu sprawcy, w końcu jest prywatnym detektywem. Na miejscu jednak okazuje się, że matka ma wobec niej inne plany, ma udawać swoją siostrę przed jej narzeczonym, tak by ten nie zorientował się co się wydarzyło. Ian z miejsca wszystkich zaskakuje bo dotychczas nie interesował się zbytnio narzeczoną, a teraz sam osobiście chce zająć się sprawami jej bezpieczeństwa i zabrać do siebie.
Jak ktoś, podobnie jak ja ma fioła na punkcie wilkołaków to większością wydarzeń czy zwrotów akcji nie będzie zaskoczony, ba nawet nieco sfrustrowany postawą główniej bohaterki, że jest taka niedomyślna. Autorka w fabule zastosowała chyba wszystkie charakterystyczne elementy związane z wilkołakami, także jestem usatysfakcjonowana, choć z opinii, które czytałam na temat tej książki spodziewałam się większej liczby scen erotycznych, jak dla mnie i biorąc pod uwagę wilkołaki jest ich stanowczo za mało, ale jak na oznakowanie wiekowe 16+ jest ich wystarczająco, za to poziom spicy uznaję za wysoki. Druga strona to czarownice, dawno nie czytałam o połączeniu w parę wilkołaka z czarownicą nie mniej bardzo mi się to połączenie podobała, choć Neve nie raz mnie irytowała swoją naiwnością i nieświadomością świata, w którym żyje, ale poznając ją lepiej można zrozumieć dlaczego nie ma tak elementarnej wiedzy.
Autorka zastosowała tutaj fajne motywy aranżowane małżeństwo, zamiana miejsc, kłamstwa, tajemnice, intrygi, waśnie rodzinne, pojawia się spora dawka magii, a jakby komuś jeszcze było mało pojawiają się też mroczne cienie, demony, czarnoksiężnik, ukryte motywy, zemsta itp. Dzieje się tutaj sporo, akcja jest wartka i dynamiczna, nie ma czasu na nudę, a zabawa jest naprawdę przednia. Ja osobiście wyczekiwałam chwili kiedy te wszystkie kłamstewka wyjdą na jaw, kiedy ta bańka pękła było po prostu epicko, także dawką dramaturgii jestem również usatysfakcjonowana.
Książka mi się podobała, to lektura która moim zdaniem idealnie wpisuje się w definicję romantasy, jest zabawnie, magicznie, romantycznie, uroczo, gorąco, momentami dramatycznie, ale to wszystko idealnie ze sobą współgrało, przez co lektura czytała się sama, a ja całkowicie uległam towarzyszącej jej magii, emocjom i akcji. Lektura napisana w lekkim i bardzo dobrym stylu, nie wymaga dużego zaangażowania, to książka, którą czyta się po prostu dla przyjemności. Ja polecam i zabieram się za kolejny tom.
Polska nowość z gatunku romantasy, rozpoczynająca serię "W mrokach Luizjany". Jeśli jeszcze nie znacie "Wilczych śladów", to odpowiedni czas na nabycie tego cudeńka, obiecuję, że przepadniecie!
"– Ach tak? Uważasz, że nie byłabym w stanie cię skrzywdzić? – Jestem przekonany, że byłabyś w stanie – zapewnia miękko. – Ale jestem też gotów zaryzykować w nadziei, że tego nie zrobisz. Myślę, że warto podjąć to ryzyko, bo mogę dużo zyskać."
Będzie tu wszystko, co najlepsze w tym gatunku, czyli fantastyczne stworzenia (tu głównie czarownice i wilki, ale pojawi się też jeden tajemniczy demon snów, medium i inni😉), różne odcienie magii, przeznaczenie/partnerstwo, a także szalenie wciągająca fabuła, opierająca się na pewnym śledztwie.
Neve Cavendish otrzymuje informację o ataku na swoją siostrę bliźniaczkę. Jako prywatna detektywka, od razu chce odkryć, co stało się z Faye. W tym celu wraca do rodzinnego domu, gdzie zastaje siostrę w śpiączce, w dodatku ze śladami czarnej magii. Jakby tego było mało, Neve będzie zmuszona udawać Faye przed jej narzeczonym, co nieco wymknie się spod kontroli...
Czy Genevive rozwikła zagadkę i pomoże siostrze? Co z małżeństwem przyszłej królowej sabatu i alfy nowoorleańskiej sfory? 😉
"Nigdy, przenigdy cię nie skrzywdzę, księżniczko. Choćbym miał umrzeć z szaleństwa, gdy nie będziesz chciała mieć ze mną nic wspólnego."
Jak ja kocham tę historię! Czytałam ją dwa razy i mogłabym to zrobić znowu.😁 Ian Beckett to najfajniejszy wilk, jakiego znam. Nie, żebym ich znała wiele... albo jakiegokolwiek, ale i tak by wygrał! (A przynajmniej dopóki nie poznam lepiej jego braci.🤭) Kocham jego relację z Neve, tę słodką nieświadomość dziewczyny i pewnego rodzaju grę, w którą z nią zagrał.😉 Może trochę było mi jej szkoda, zwłaszcza kiedy obwiniała się o nadmierne lubienie narzeczonego Faye, ale możecie być spokojni, silna z niej babka i na pewno poradzi sobie z każdą przeciwnością! Uwielbiałam obserwować, jak próbowała ukryć swoje prawdziwe "ja" pod ubraniami Faye, jak starała się stłamsić swój niewyparzony język i brak opanowania. Jak pewnie się domyślacie, nie zawsze się jej to udawało, co też świetnie się "oglądało".😉 Cały wątek romantyczny w tej książce jest po prostu wspaniały. Kocham tę dwójkę, ich interakcje, chemię miedzy nimi i takie zwyczajne dopasowanie. Widać było, że rozumieją się bez słów, podobnie myślą, podobnie czują i pragną tych samych rzeczy, a nawet jeśli w czymś się różnią, to jedynie ich to do siebie zbliża. Oboje są też potężni, choć na inny sposób, a wzajemny szacunek i podziw sprawił, że jeszcze bardziej ich pokochałam. 🥰 I choć wszystko kręci się wokół tego elementu romantycznego, nie możemy zapominać o świetnie rozbudowanym tle. Autorka stworzyła tu ciekawą zagadkę, wprowadzając czytelnika w tryb śledczy i wciągając go w lekko niebezpieczny, tajemniczy klimat, pachnący magią i siłą. Nie dało się przewidzieć zakończenia praktycznie żadnego wątku, każdy szczegół był dopracowany, każda postać ważna, a każde zdarzenie nieprzypadkowe. Zapewniam, że nie będziecie się mogli od tego oderwać!😊
"Nigdy dotąd tak bardzo nie czułam, że jestem na swoim miejscu."
Nie zabraknie tu też pięknej przyjaźni, lojalności, relacji rodzinnych, zarówno tych silnych, jak i skomplikowanych, humoru i romantyzmu. Słowem- jest tu wszystko, co dobre romantasy powinno mieć. Wciągająca fabuła, fascynujące postacie, gorąca miłość i magia, dużo magii! Kocham! 9/10💜
Swoją przygodę z czytaniem zaczynałam od wattpadowych opowiadań o wilkołakach. Choć z biegiem czasu ten motyw wydaje mi się dość tandetny, z wielką ekscytacją wróciłam do tego, co czytałam dawniej! Jak tylko zobaczyłam opis książki „Wilcze Ślady”, wiedziałam, że to będzie dla mnie niesamowita podróż do początków mojego czytelnictwa, ale czy faktycznie tak było? 🩷
Neve to kobieta, która zrobi wszystko, aby tylko uniknąć spotkania z matką i jej sabatem. Jej jedyną zachętą do odwiedzania starych stron jest Faye, siostra bliźniaczka. To dwie zupełnie różne osobowości, które pomimo odmiennych przekonań i charakterów, są sobie bliskie. Neve nie chce prowadzić życia tak, jak Faye, a Faye nie chce prowadzić życia jak Neve. Co musi się stać, żeby jedna z nich zaczęła żyć życiem tej drugiej? Otóż tragiczny w skutkach atak na Faye sprawia, że jej siostra zmuszona jest ją udawać przed jej narzeczony, dopóki ta nie wyzdrowieje. Sprawę ułatwia fakt, że małżeństwo zostanie zawarte dla sojuszu między wilkołakami i wiedźmami, a sami narzeczeni widzieli się tylko raz! Co w takim razie poszło nie tak? Czemu Neve skończyła w domu zaborczego wilkołaka, udając swoją siostrę od świtu do nocy? I kto dopuścił się ataku na jej siostrę?
Powrót do jednego z moich ukochanych motywów był jak cofnięcie się do czasów, gdy zarywałam nocki dla wattpada, a każdą chwilę spędzałam w telefonie! Czy moje nastawienie od tamtego czasu się zmieniło? Choć dalej świetnie się bawiłam, czułam lekką irytację zaborczymi zachowaniami Iana, do których zmuszała go więź z dziewczyną. Faktycznie czuć było między nimi, że to nie jest normalnie zauroczenie lub miłość, a coś nadnaturalnego, co zmuszało ich do większych uczuć. W tej książce zdecydowanie nie odnajdzie się osoba, która preferuje delikatne okazywanie sobie uczuć, tutaj wszystko było na 100%! To, że Ian mnie lekko irytował, to już wiemy, poza tym jednym minusem, który parę lat temu z pewnością byłby ogrooooomnym plusem, całkiem polubiłam gościa. Uczuciowy wilkołak, który dla swojej rodziny zrobi wszystko, jak dla mnie super! A Neve? Oj ją to uwielbiam! To ostatnie z pewnością ich łączy, a jej waleczność tylko potęgowała moje uwielbienie do niej!
Podsumowując, bawiłam się naprawdę dobrze! Żałuję jedynie, że nie dowiedziałam się, kto stoi za atakami, ale ufam autorce, że w drugim tomie poprowadzi ten wątek do końca! Tak jak wspomniałam wyżej, osoby, które nie lubią nadmiernej zazdrości u bohaterów, raczej się tu nie odnajdą, ale ja za to niesamowicie się wciągnęłam! 🩷 Dużo akcji, ognia I NEVE!
“Wilcze ślady” to zderzenie świata czarownic i wilkołaków – a w tle pojawiają się również inne "nieludzkie" gatunki. To trzecia książka Ludki Skrzydlewskiej, jaką przeczytałam, i jak dotąd podobała mi się najbardziej z nich wszystkich.
[współpraca reklamowa z @wydawnictwopapieroweserca]
Romansom paranormalnym nigdy nie powiem nie, a już zwłaszcza, jeśli głównym bohaterem jest wilkołak. Oni mają w sobie coś takiego, co sprawia, że z automatu ich lubię. W dużej mierze wpływa na to oddanie, którym darzą swoją wybrankę; fakt, że zwykle wiedzą, że to właśnie ona jest dla nich tą jedyną, i tego się trzymają. Ian Beckett potwierdził tę regułę i skradł moje serce. Jest słodki kiedy trzeba, waleczny, uparty, kochający… No i tak, zaborczy i warczący – w końcu to alfa.
Konkretny i lekki styl autorki prowadzi nas przez relację Genevieve i Iana tak wciągająco, że można by przeczytać książkę za jednym zamachem, zarywając dla niej noc. Co prawda pewna kwestia była dla mnie jasna od początku, więc przy jej rozwikłaniu nie miałam efektu zaskoczenia – ale za to miałam satysfakcję, że tak szybko ją rozgryzłam. Otoczka wokół rozwiązania tej sprawy była dla mnie trochę frustrująca i w jej przypadku zgadzałam się z Ianem: Neve jest bystra, ale w niektórych momentach dość niedomyślna jak na panią detektyw. Poza tym bawiłam się naprawdę dobrze, śledząc losy i działania bohaterki.
“Nie mogę go chcieć dla siebie. W ogóle go nie znam, to wilkołak, a przede wszystkim narzeczony mojej siostry. Mam tylko odegrać jej rolę, dopóki się nie wybudzi, a potem usunąć się w cień. Jak zawsze”.
Wraz z ostatnim zdaniem tego tomu następuje koniec historii o Genevieve i Ianie – przynajmniej opowiadanej z ich perspektywy – natomiast pewne wątki pozostają otwarte dla innych bohaterów. Pojawia się też bardzo ciekawy wstęp do relacji kolejnej pary, która już teraz niezwykle mnie ciekawi. Podoba mi się taki obrót spraw i na pewno będę wypatrywać premiery drugiego tomu, w którym to właśnie ta dwójka będzie grała pierwsze skrzypce.
Wilkołak i czarownica, aranżowane małżeństwo, wymuszona bliskość, toksyczna matka głównej bohaterki, tajemnice, ukrywana tożsamość, poszukiwanie złoczyńcy i odkrywanie własnych mocy. Jeśli ten zestaw wygląda jak coś, o czym lubicie czytać, to polecam Wam “Wilcze ślady”. Myślę, że miło spędzicie z tą książką czas.
Neve otrzymuje wiadomość o ataku na swoją siostrę, w którym to napastnik użył czarnej magii. Dziewczyna, aby rozwikłać sprawę i pomóc Faye powraca do rodzinnego domu, gdzie, postanawia podszyć się pod bliźniaczkę, aby alfa stada nie zerwał sojuszu, z sabatem czarownic...
Mnie do przeczytania tej powieści bardzo zachęciły motywy, które występują w tej książce, aranżowane małżeństwo, wymuszona bliskość, romantasy i muszę przyznać, że bardzo się, cieszę, że udało mi się ją przeczytać, gdyż dawno żadna fantastyka nie wywołała we mnie tylu emocji. Zacznijmy od tego, że wspomniane motywy, a jest ich znacznie więcej, są wykreowane w intrygujący sposób, przez co książka trzyma czytelnika w napięciu do samego końca. Sama fabuła jest dopracowana w 100 procentach, a wszystko co działo się po drodze wydawało się być znaczące dla dalszego rozwoju akcji.
Genialnym rozwinięciem i tak obszernej historii, był wątek kryminalny, który do samego końca trzymał w napięciu, choć i tak niektóre sprawy nadal czekają na rozwiązanie, z tego tez względu nie mogę się doczekać następnego tomu.
Jestem wielką fanką wilkołaków w książach, sam Ian swoją troską i w miarę opanowanym zabieganiem o dziewczynę skradł mi serce. Choć nieraz przemawiała przez niego zazdrość i zaborczość względem partnerki, zaskarbił sobie moją sympatię czułymi gestami, które kierował względem "Księżniczki". Neve była postacią damską której zawsze szukam w litreaturze, pełna energii, z pazurem. Sam zaś duet postaci również był niezastąpiony, uczucia, docinki, zapewnianie sobie nawzajem bezpieczeństwa- cudo. Nigdy nie sądziłam, że połączenie wilkołak×czarownica aż tak mi się spodoba.
Ważnym elementem o którym nie chciałam zapomnieć, jest przemiana jaka zachodzi w dziewczynie na przełomie powieści, bo choć nie brakuje jej iskry, sposób w jaki traktowała ją matka, przysporzył jej wielu przykrości i braku pewności siebie, co z czasem i poznaniem watahy zaczęło stopniowo znikać.
Jeśli szukacie fantastyki, która idealnie współgra z romansem, gdzie świat stworzony przez autorkę jest ciekawy, pełen tajemnic i napięcia to zdecydowanie powinniście sięgnąć po "Wilcze ślady".
Cała historia zaczyna się od momentu, kiedy prywatna detektywka Neve Cavendish dostaję wiadomość, że jej siostra została napadnięta i przez użycie czarnej magii dziewczyna zapadła w śpiączkę. Wszystko byłoby okej, gdyby nie narzeczony siostry Neve i rozkaz matki, aby to ona na czas niedyspozycji Feye udawała jego narzeczoną. Narzeczeni widzieli się tylko raz, czy Neva dobrze odegra swoją rolę i wilkołak niczego nie zauważy.
Jeśli lubicie wątek romantasy, czarownice i wilki ta historia jest dla was idealna. Główna bohaterka Neve jest świetna, to bohaterka, przy której nie zabraknie dobrej zabawy. Nie należy do grzecznych, cichych kobiet, a teraz właśnie musi zmienić swoje zachwianie i być swoją siostrą. Jej pierwsze spotkanie z z narzeczonym siostry Ianem Beckettem nie należy do najłatwiejszych, mężczyzna wprost rzuca się na nią i otwarcie pokazuję, do kogo należy. Dziewczyna również odczuwa jakąś dziwną więź pomiędzy wilkołakiem, ale przecież to jej siostra jest z nim zaręczona.
Ian to wilkołak, w dodatku alfa jest to mężczyzna, który swoim byciem pokazuje władze, siłę, potęgę. To, jaki jest dla Neve, myśląc, że tak naprawdę to Faye jest gorące uzależniające i świetne. Uwielbiam wątek wilkołaków ich władze, jak i pokazywanie, że to, co należy do nich jest tylko ich. Jego relacja z Neve jest bardzo ciekawa, nie naciska na nią, jest w miarę cierpliwy, ale niestety nadopiekuńczości nie brakuje.
Ta historia pod wieloma względami jest ciekawa po pierwsze wilkołaki, które kocham, fajnie, że poznajemy rodzinę Itana jego siostra jest naprawdę ciekawą postacią i nieraz jej sprzeczki z bratem powodowały na mojej twarzy uśmiech. Wątek śledztwa z każdą kolejną kartką staje się coraz, ciekawszy, a czym bliżej jesteśmy końca tym emocje rosną nieubłaganie. Nie zapominajmy o wątku czarownic, które też mają swój urok. Neve próbuje jak najlepiej odegrać rolę siostry jednak z każdą kolejną kartką widzimy ile to kosztuje główną bohaterke. W dodatku Itan nie odpuszcza na każdym kroku próbuje okazywać dziewczynie pieszczotliwe gesty, słowa które zaczynają łamać wewnętrzną barierę Neve. Historia, skrywa w sobie duża świetnych momentów nie zabraknie dobrej zabawy i wielu tajemnic.
Magia, miłości, śledztwo, prywatna detektyw, wiedźmy, wilkołaki, demony i wszystko to dzieje się w Nowym Orleanie. W miejscu, które ma wiele w sobie mocy i wiele osób nawet w życiu realnym wierzysz w magię tego miejsca.
Totalnie zgodzę się z ze słowami, że to bardziej Romans niż fantastyka, dlatego to jest prawdziwe romantasy. Dla mnie było to bardzo fajnie wyważony ta książka była taka spicy. Było w niej dużo erotyki, ale taki stonowanej no i książka zdecydowanie jest dla osób dorosłych.
Przede wszystkim ja tę książkę czytałam dla autorki, bo Pióro Ludki już znam. Bardzo lekko napisane, wciągająco i przede wszystkim to, co opisuje autorka, nas angażuje. My razem z główną bohaterką przeżywamy jej życie i chcemy wiedzieć, co wydarzy się dalej.
Zdecydowanie jest dużo zwrotów akcji, które raczej możemy przewidzieć. Mamy też bohaterów, którzy może nie są idealni, nie są jacyś innowacyjni, ale jednocześnie to coś, co znamy i dzięki temu bawimy się jeszcze lepiej. Mamy bohaterów, którzy są dorośli, to nie są już nastolatkowie i dlatego ta dynamika postaci jest całkiem inna. Zwracamy uwagę na inne rzeczy, niż w przypadku tak jakbyśmy czytali o nastolatkach.
Bardzo chętnie przeczytałabym następne tomy o tych bohaterach i tym świecie. Ten podobał mi się bardzo a przeważnie, że mamy tutaj naprawdę fajne wątki co prawda bardzo dobrze nam znane i powielane wielokrotnie, ale nadal to coś, co traktujemy jak kocyk, jak dom, do którego bardzo chętnie wracamy. Właśnie takich książek mi w ostatnim czasie bardzo brakowało.
Dla mnie ta pozycja jest 5/5 ⭐️. Nie jest to może literatura najwyższych lotów taka, która nie wiadomo co wniesie do mojego życia, ale na chwilę obecną bawiłam się bardzo dobrze. Byłam zaangażowana i polubiłam bohaterów, polubiłam świat i dla mnie jest idealna książka na ten czas. Wiadomo, nie każdemu ona się spodoba.