Jak co roku w okresie świątecznym staram się znaleźć idealną lekturę dla siebie. Do takich książek podchodzę z dużą dozą ostrożności, jednak gdy zobaczyłam, że z taką powieścią zmierzyła się Agata Suchocka, wiedziałam że będzie to mój wybór. I oczywiście był to strzał w dziesiątkę😉 A o czym traktuje „Zimowe zapomnienie”?
Przystojny i niewiarygodnie bogaty biznesmen Piotr Zetter ulega wypadkowi samochodowemu, w którym traci pamięć i trafia do małego, zaniedbanego szpitaliku gdzieś w malutkiej mieścince otoczonej górami i zasypanej śniegiem. Nie pamięta kim jest ani czym się zajmował. Nie zdaje sobie sprawy, że w Warszawie czeka na niego jego dziewczyna, sławna celebrytka Marita Monroe, której nie w smak jego nieobecność, bo w końcu pozowanie na ściance i imprezy to jej najważniejsze zajęcie! Piotr, zdając sobie sprawę, że prawie stracił życie zaczyna zastanawiać się nad jego sensem i rozmyślać nad zmianami. A w nich z całą pewnością może mu pomóc młoda i intrygująca lekarka, kojarząca się mężczyźnie z Doktor Quinn😊
Czy jest to powieść ze świętami w tle? Jest! Czy to powieść romantyczna, których staram się unikać? Tak! Ale… w tym wypadku naprawdę podobała mi się ta książka :D Nie dość, że całość jest niezwykle samoświadoma (bo główni bohaterowie co rusz rzucają teksty typu: „przecież taka historia zdarza się tylko w komediach romantycznych”, jednocześnie puszczając oko w kierunku czytelnika),to bohaterowie ci ujmują swoim charakterem i często cynicznym podejściem do życia.
Czas przy lekturze uważam za naprawdę dobrze spędzony, bo choć romantyzmu w niej nie zabrakło, nie jest to ckliwa historyjka, a opowieść o tym, że w życiu nigdy nie jest za późno na zmiany i miłość. Trochę jak w przypadku Ebenezera Scrooge’a w „Opowieści wigilijnej”😉