Lord Private High School to szkoła dla dzieci bogatych rodziców. Nie obowiązują w niej zasady, jakie panują w innych placówkach. Dekalog Lord ustalili najważniejsi i najbardziej zamożni najbogatsi mieszkańcy Feartown. Ich dzieci miały się do niego stosować, mimo że odbierał im wolność i demolował i tak kruchą młodzieńczą psychikę. Brutalna prawda była bowiem taka, że to liceum niszczyło ludziom życie. Podobnie było w wypadku Joyce Torres. Jednak dziewczyna się nie poddawała. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, siedemnastolatka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i unicestwić instytucję, która sprowadziła ją na samo dno. Dosłownie.
Feartown zmieniło się w piekło na ziemi. W starciu z jego mocami Joy została właściwie sama. Przypadek sprawił, że pomógł jej pewien fantastyczny chłopak o wielkim, lecz popękanym sercu... Niestety, był to pozorny ratunek, który ostatecznie okazał się zgubą.
Jest to pozycja nie wyróżniają się na tle innych książek. Miałam co do niej pełno pozytywnych oczekiwań, przez co prawdopodobnie przez to się zawiodłam. Nie mówię, że książka jest zła, bo uważam, że naprawdę była dobra. Jednak po przeczytaniu jej, zbytnio nie zapamiętałam całej fabuły. Wtopiła mi się w inne, nie pozostawiając żadnego elementu w mojej pamięci. Książka zawiera masę prawdziwych cytatów, co jest zdecydowanie na plus. Pozycja ma dużo nie wyjaśnionych tematów i patrząc na to ile książka ma stron, uważam że całość mogła być zawarta w jednej części. Czuję się lekko zmieszana, przez ilość nie wyjaśnionych informacji. W opisie jest napisane że Joyce chce „unicestwić instytucje, która sprowadziła ją na samo dno”, gdy tak naprawdę w tej części nie zrobiła nic, aby tak się stało. Ledwo jest mowa o planach jakim sposobem chcą to zrobić. Przykra sytuacja domowa Joyce dała uczucie niepokoju, ale natomiast uważam, że zbyt mało zostało to ukazane. Książka była promowana z trigger warning - zaburzenia odżywania. Liczyłam na fajnie poprowadzony temat, który jest bardzo mało poruszany w książkach, jednak się nieco przeliczyłam. Właściwie to była jedynie jedna wzmianka o czymś, co nie powinno być uznawane za właśnie wyżej wymieniony problem. Jeśli faktycznie Joyce miała problem z jedzeniem, nic o tym nie było wspomniane, choćby w jej myślach. Pomimo tego przyjemnie mi się czytało, i czekam na drugą część!
[współpraca reklamowa z wydawnictwem beya - dziękuje za zaufanie🤎]
𝐀𝐥𝐥 𝐑𝐨𝐚𝐝𝐬 𝐋𝐞𝐚𝐝 𝐓𝐨 𝐇𝐞𝐥𝐥 to książka, do której przeczytania zachęcił mnie opis, ale i jedna z patronek - toruwa. Nie powiem, że książka zapowiadała się cudownie, ale czy w rzeczywistości mi się spodobała? Tego dowiecie się w tej recenzji, ale najpierw opowiem wam trochę o fabule.
Lord Private High School to szkoła dla dzieci bogatych rodziców. Nie obowiązują w niej zasady, jakie panują w innych placówkach. Zasady Lord ustalili najważniejsi mieszkańcy Feartown. Ich dzieci miały się do niego stosować, mimo że odbierał im wolność i demolował kruchą młodzieńczą psychikę. Prawdą było to, że ta szkoła niszczyła ludziom życie. Podobnie było w wypadku Joyce Torres, jednak dziewczyna się nie poddawała. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, siedemnastolatka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i unicestwić instytucję, która sprowadziła ją na samo dno. Feartown zmieniło się w piekło na ziemi. W starciu z jego mocami Joyce została właściwie sama. Przypadek sprawił, że pomógł jej pewien chłopak o wielkim, lecz popękanym sercu. Niestety, był to pozorny ratunek, który ostatecznie okazał się zgubą.
Ta książka naprawdę mnie ciekawiła i bardzo dobrze się zapowiadała, lecz niestety, ale czytanie jej już nie było takie wspaniałe:(. Sam styl pisania autorki był dość lekki i dość szybko przez niego brnęłam. Jedyne co tak naprawdę mi się podobało, to rozbudowane opisy akademii i sama jej kreacja. Liczyłam na to i w tym wypadku się nie przeliczyłam. Niestety, ale jeżeli chodzi o fabułę, to nie mogę tego samego powiedzieć, ponieważ jak dla mnie miała kilka zamieszań. Teraz podam wam jeden przykład, ale ostrzegam, że może to być spojler. Czytając o tym, jak nagle Cole i Joyce odkryli rękawice do bicia się w podziemiach byłam totalnie zaskoczona, bo rozumiem, że szkoła miała mieć tajemnice, ale jak dla mnie ten wątek wziął się znikąd. Wiem, że to dylogia i może być tego rozwinięcie w 2 części no ale proszę was to było jak dla mnie takie ni z gruszki, ni z pietruszki. Do tego była pewna scena z użyciem przemocy/agresji pomiędzy Joyce a kimś (nie powiem kto ze względu na możliwy spojler) i czytając tą scene kompletnie nie wiedziałam co się dzieje, ponieważ dla mnie była ona bardzo chaotycznie napisana. Teraz opowiem wam trochę o bohaterach, którzy niestety również mnie nie powalili.
Joyce Torres zdecydowanie nie była bohaterką, która chwyciła mnie za serce. Na początku myślałam, że dziewczyna jest po prostu normalną nastolatką i wszystko mi w niej pasowało, lecz potem to jak wykazywała się skrajnymi uczuciami wobec Cole'a było niesamowicie wkurzające:(. To jak najpierw mówiła, że nie chce się z nim znać, a potem magicznie nie ufając mu zeszła z nim do podziemi szkoły (co było zakazane, a jak sama Joyce powiedziała, że wobec niej kary w szkole były bardziej surowe i niesprawiedliwe) był o dla mnie cholernie absurdalne, bo ona dosłownie zaufała chłopakowi, którego ledwo znała i jak podsumowała - chciała się od niego odciąć.
Cole za to był chłopakiem, który wparował do życia Joyce nagle i w totalnie niespodziewanym momencie. Przez całą książkę bohater był dość tajemniczy i plusem było to, że autorka mnie tym bardzo zaciekawiła, bo bohater z jakiegoś powodu chciał zniszczyć Lord oraz sam jego „przyjazd” do miasta był wielką niewiadomą i tajemnicą. Do tego fakt trafienia do Lord w środku roku był zadziwiający, bo w końcu szkoła przyjmowała uczniów tylko przed rozpoczęciem nauki. Ten bohater był jak dla mnie po prostu nijaki i w 1 tomie nie za bardzo go poznałam:(.
Do tego muszę wspomnieć o rodzicach Joyce, bo oni tak niesamowicie mocno działali mi na nerwy😫. Ich wymagania i zasady wychowawcze były tak fatalne i gdy się pojawiali to od razu ciśnienie skakało mi do góry, za to plus dla autorki, bo oni wkurzający mieli być z zamierzeniem😄.
Podsumowując niestety piekiełko nie zdobyło mojego serca:(. Mimo wszystko pamiętajcie, że to tylko moja opinia i może wam akurat ta książka się spodoba! Ja oceniłam tę książkę na 1,5/5✮.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki. Więc totalnie nie widziałam czego mogę się spodziewać po tej historii. Widziałam fragmenty wstawiane przez patronki przez co byłam szalenie ciekawa tej pozycji. I gdy tylko dostałam swój egzemplarz to zaczęłam ją czytać.
I moje wrażenia po przeczytaniu tej historii są jak najbardziej pozytywne. Myślałam, że książka mi się nie spodoba, ale tak się nie stało. Jestem pozytywnie zaskoczona tym jak szybko mi się ją czytało. Od początku polubiłam się z piórem autorki. A krótkie rozdziały tylko dodawały plusów tej historii.
Lord Private High School to na pozór zwyczajna szkoła dla dzieci bogatych rodziców. Mogłoby się wydawać, że ta szkoła jest idealna. Jednak nic bardziej mylnego. Było to miejsce, które miało inne zasady niż inne placówki. Nikt nie zwracał uwagi na to, że zasady panujące w niej niszczyły młodzieży psychikę i odbierał im wolność.
Joyce Torres to dziewczyna, która mimo, że młoda... Przeżyła stanowczo zbyt wiele. I nie zasługiwała na to co ją spotkało. Pękało mi serce, gdy czytałam jak bardzo była zniszczona w środku i jak bardzo jej rodzice nie wspierali jej. Dla nich liczyła się pozycja i pieniądze. Wychowywała się w domu bez miłości. I jeśli myślicie, że w domu miała spokój to się mylicie. Tak samo jak nie mogła liczyć na spokój w szkole. Mogła jedynie liczyć na swoją przyjaciółkę i swoich dziadków, którzy kochali ją i troszczyli się o nią jak tylko mogli.
Savanah kocham ją. Jest to bohaterka, która od samego początku skradła moje serce. I cieszyłam się, że jest w życiu głównej bohaterki bo dawała jej wiele wsparcia i zrozumienia. Mogła jej ufać i wiedziała, że to co powie zostanie między nimi.
W wyniku pewnego zdarzenia na drodze głównej bohaterki pojawia się Cole Hodder. Jest to naprawdę tajemniczy chłopak. Pojawiał się wszędzie, gdzie główna bohaterka. Ale nie irytowało mnie to . Od samego początku wzbudził we mnie pozytywne emocje i cieszyłam się, że pojawił się on w życiu Joyce.
Relacja głównych bohaterów została przedstawiona w naprawdę świetny sposób. Ani przez chwilę nie odczułam, że dzieje się coś za szybko lub jest sztuczne. To jak powoli otwierali się na siebie i ściągali maski i umieli siebie słuchać. Oprócz tego zachowanie chłopaka skradło moje serce. Nie był nachalny. Starał się pomagać dziewczynie z zaburzeniami odżywiania.
Jeśli chodzi o postacie drugoplanowe to niektórych polubiłam a niektórych wręcz nie umiałam znieść. I najchętniej bym się ich pozbyła.
Podczas czytania tej pozycji niejednokrotnie pękało mi serce. Bo nie zasłużyli na to wszystko co ich spotkało. Cały klimat tej historii skradł moje serce. Kreacja głównych bohaterów jest przecudowna. Nie są oni nijacy. Mają swoje wady, ale każdy z nas je ma. Lubię gdy w książkach bohaterowie nie są idealizowani.
Poruszane w tej książce tematy możemy również obserwować w prawdziwym życiu. Bo niejednokrotnie młodzież zmaga się z takimi danymi problemami co bohaterowie.
Po zakończeniu wyczekuję kontynuacji bo po tym co przeczytałam muszę wiedzieć co jeszcze zaplanowała autorka dla bohaterów. I jak finalnie zakończy się historia Joyce i Cole'a.
Joyce Torres jest uczennicą elitarnej prywatnej szkoły przeznaczonej dla dzieci bogatych i wpływowych rodziców. Nienawidzi tego miejsca, ale nie może się z niego wypisać. Jak już przekroczysz mury Lord Private High School, to musisz zostać w nich do uzyskania dyplomu. Joyce gardzi wszystkimi, którzy mają coś wspólnego z tą szkołą. Jedyną bliską osobą jest dla niej Sava, najlepsza przyjaciółka, która równie mocno nienawidzi wszystkiego co związane z Lord. Okazuje się, że jest jeszcze ktoś, kto chętnie wysadziłby w powietrze ten prywatny przybytek, z całą jego zawartością. Cole Hodder jakby wyrósł spod ziemi. Jest nowy w Feartown, ale wie o tym mieście wszystko. Zna każdy zakamarek. Czy układ Joyce i Cole’a ma prawo zakończyć się powodzeniem? Co stanie się kiedy największy ból dziewczyny zderzy się z tajemnicą chłopaka?
Ona - zbuntowana, zła na cały świat, smutna, samotna, nieufna. On - tajemniczy, zdystansowany, ma misje. Lord Private High School - miejsce przesiąknięte złem, pieniędzmi i przemocą.
Dawno nie czułam takiego niepokoju podczas czytania książki. Od pierwszych do ostatnich stron miałam wrażenie, że zaraz wydarzy się coś złego. Ta historia opiera się na emocjach. Dużo tu napięcia, adrenaliny, takiego wyczuwalnego dystansu, który bije od głównej bohaterki. Bólu, który się udziela. I strachu. Tak, jest on wszechobecny.
Daleko tej powieści do cukierkowej historii. Nie jest to też typowy romans. Między bohaterami wyczuwalna jest chemia, ale to wszystko otoczone zostało chmurą niepokoju i ryzykownego balansowania na granicy. Do końca nie byłam pewna, czy to, co jest między nimi opiera się na zaufaniu, czy może każde gra we własną grę.
Nie powiem, że tę książkę czyta się lekko i przyjemnie. Strata, odrzucenie przez rodziców, samotność, uwięzienie w klatce stereotypów i ograniczeń narzuconych przez status społeczny, nienawiść do ludzi i miejsca – to tylko część motywów, jakie spotkać można w tekście Gabrieli Smusz.
Po przeczytaniu miałam rozbite serce, a moja głowa, jakby wybuchła po tym, co wydarzyło się na końcu. All Roads Lead to Hell to świetna książka, która trzyma w napięciu, przeżuwa i wypluwa, pozostawiając czytelnika rozłożonego na łopatki.
Z niecierpliwością czekam na kolejny tom. To bez wątpienia jedna z lepszych książek, jakie przeczytałam od początku tego roku.
„mimo, że życie zrobiło ze mnie twardą dziewczynę, były momenty, kiedy ta dziewczyna wcale nie była taka nieczuła, jak by się wydawało. były chwile, gdy i ona, cierpiała. po swojemu, po cichu i w środku.” • Zapewne każdy w swoim życiu doświadczył presji na nim wywieranej. Co jeśli ta presja ogarnia cię z każdej strony? Wysysa resztki twojej indywidualności i sprawia, że gnijesz w środku? Masz być idealna. To mogłoby być motto Lord Private High School. Choć łatwiej byłoby nazwać tą szkołę po prostu piekłem. • Joyce Torres - siedemnastolatka, która nie miała łatwego życia. Choć miała bogatych i wpływowych rodziców, spełnione wszystkie zachcianki oraz uczęszczała do prywatnego liceum. Prawda była taka, że była ona marionetka w rękach swoich rodziców, którzy kreowali ją tak jak im się podobało. • Dziewczyna nie miała przestrzeni na wyrażanie siebie - musiała robić wszystko tak jak chcieli. Nie liczyli się z jej emocjami czy uczuciami, liczyła się tylko kariera, status i pieniądze. • Joy miała się prezentować. Być umalowana - bo przecież inaczej się nie można pokazać. Miała być chuda - dlatego mama przygotowywała jej same sałatki. Miała mieć idealne oceny. I generalnie nie istnieć oraz nie sprawiać problemów. Żywa kukiełka. • Jak długo można tak żyć? Nastolatka nienawidzi z całego serca swojej szkoły i samej siebie. Jest zagubiona i rozdarta. Aż nagle spotyka chłopaka, który ma jeszcze bardziej zamieszać w jej życiu i obudzić stare traumy. • Jest to niezwykle mocna pozycja, która pokazuje jak toksyczni rodzice potrafią zniszczyć życie swojemu dziecku. Widać, jak brak wsparcia i miłości powoduje smierć. I to praktycznie dosłownie, gdyż Joy rozpada się wewnętrznie i zewnętrznie. Było mi jej tak zal. Ona tak bardzo potrzebowała wsparcia i usłyszenia, że jest wystarczającą taka jaka jest. • Uderzyło mnie również to, że jej „agresywność” slow i pyskatość była tak naprawdę maska ochronna, która miała za zadanie zabezpieczyć ją przed kolejnym zranieniem. Tak się go bała, że nie dopuszczała nikogo do siebie. • Oprócz tych wątków, zaczyna rozwijać się kolejny - związany z samobójstwem jej siostry, przekrętami, przestępczością. • Mówiąc szczerze wciągnęłam się w tą pozycje momentalnie i już nie mogę się doczekać kolejnych części. • Oceniam tą książkę 5/5.
‼️ TW: przemoc, autodestrukcja, problemy psychiczne, agresja, odurzenie i próba gwałtu ‼️
„między niebem i piekłem. all roads lead to hell” opowiada historię joyce, która chodzi do lord private high school, którego nienawidzi z całego serca i jeszcze bardziej. pewnego dnia na swojej drodze spotyka cole’a i tak rozpoczyna się ich historia.
książka jest dość krótka, bo ma niecałe 250 stron i ja osobiście zdecydowanie jestem fanką książek długich (takich przynajmniej 300 stronowych), ale tutaj, o dziwo wcale mi to nie przeszkadzało. na przestrzeni tych 250 stron dzieje się dość dużo, ale nie na tyle, żebym czuła się tym przytłoczona. fabuła jest wartka, idzie dość szybko, nie ma zbędnych opisów i do tego czyta się to naprawdę przyjemnie.
ale czy sama w sobie książka jest przyjemna? niby tak, ale jednak nie. dlaczego? bo mimo tego, że całość jest dość lekka to im dalej się w nią zagłębimy tym wychodzi więcej „brudów” - rodzice joyce nie są idealni i wiele im do tego brakuje, sprawa tajemniczej JEJ oraz parę sytuacji, które wydarzyły się już w późniejszej części, o których nie mogę za wiele powiedzieć, by niczego wam nie spojlerować.
„między niebem i piekłem. all roads lead to hell” znajdzie wielu fanów, i może mojego serca nie skradło w 100% to 2 część na pewno przeczytam, bo dosłownie MUSZĘ widzieć jak to się dalej potoczy.
[recenzja] All roads lead to hell || Gabriela Smusz
Q: Wolicie czytać książki czy słuchać audiobooki?
„Piekło Życie. Nicość? Wszystko jest niczym, nic jest wszystkim. Lepiej nie wiedzieć, niż cierpieć.”
"All roads lead to hell" zachęciło mnie do siebie swoją cudowną okładką, jak i interesującym opisem. Już po prologu i pierwszym rozdziale myslałam, że trafiłam na nowego ulubieńca, lecz niestety - myliłam się. Uważam, że książka miała pewien potencjał, który niestety nie został wykorzystany.
Postacie, przez większość czasu były poprostu nijakie i bezuczuciowe. Czytając tą powieść odnosiłam wrażenie jakby nie były one realistyczne. Główna bohaterka - Joyce była bardzo irytująca, rozumiem że ktoś może mieć problemy, ale ona wspominała o swoich dosłownie co drugą stronę. Decyzje, które podejmowała, też nie były zbyt mądre i logiczne. Muszę przyznać, że o wiele barfzuej polubiłam przyjaciółkę Joyce - Savannah, która wydawała się rozsądniejsza oraz poprostu milsza.
Patrząc na długość książki, a było to 250 stron, bardzo ciężko mi się ją czytało. Spodziewałam się, że siądę do niej w jeden/dwa wieczory i ją skończę, a okazało się, że zajęło mi to o wiele więcej czasu..
Za to na plus są cytaty - w książce było ich naprawdę dużo, więc większość z nich na pewno zostanie w mojej głowie na długo. Pochwalić muszę także okładkę, w której kompletnie przepadłam. Te postacie, dobranie kolorów, a także całość jest po prostu idealna! Ogromne brawa dla graficzki <3
W książce znajdziemy także ciekawy opis prywatnej szkoły - Lord Private High School. Wprowadziła ona naprawdę ciekawy, tajemniczy nastrój. Oprócz tego historia ta posiada motywy tj: hate-love, slowburn, toksyczni rodzice, problemy z odżywianiem oraz first love.
Po "All roads lead to hell" spodziewałam się kompletnie czegoś innego, niestety historia nie sprostała moim oczekiwaniom. Z przykrością muszę przyznać, że trafia ona na moją listę rozczarowań. Wam jednak tej pozycji nie odradzam, przeczytajcie i sami się przekonajcie co o niej sądzicie!
“Żyłam, umierając przez całe życie.” To tylko jedno z licznych zdań, które niezwykle mocno poruszyło mnie w tej książce. Tego nie powinien wypowiadać żaden człowiek, a już na pewno nie niespełna osiemnastoletnia dziewczyna, której życie dopiero się zaczyna. Jednak Joyce Torres nie było dane zasmakować szczęścia w tej kwestii. Joyce chodzi do popularnej, elitarnej szkoły Lord Private High School w Feartown, której zasady drastycznie różnią się od innych szkół. Zarządzana głównie przez rodziców i innych wpływowych ludzi z miasta, jest skupiskiem wszystkich najbogatszych dzieciaków z Feartown. Wylęgarnią kłopotów, pełnym nienawiści i niesprawiedliwości piekłem na Ziemi. To właśnie tak nazywa tę szkołę Joyce. Trudno się z nią jednak nie zgodzić. To miejsce faktycznie przypomina bardziej gnijący od środka owoc, z piękną, błyszcząca skórką, pełniejsze tajemnic i przewinień, niż mogłoby się wydawać. Sami uczniowie, poza murami szkoły, nie mogli rozmawiać o tym, co dzieje się w jej środku, a wypisanie się przed ukończeniem edukacji, było zakazane. Jak się okazuje, wiele przewinień, które powinny zostać wyjaśnione, miały nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Nawet powszechnie wyrażana niechęć do tej placówki, może spotkać się z surową karą. Ta niechęć, której Joy nigdy nie kryła, przez co wciąż była na cenzurowanym, nie tylko przez dyrektora, ale i przez własnych rodziców. Rodziców, którzy byli dla niej równie okropni co samo Lord. Dziewczyna nigdy nie uzyskała od nich wsparcia, nie nauczyła się miłości, a przede wszystkim nie uzyskała pomocy, kiedy najbardziej jej potrzebowała. “Cierpiałam, ale przecież oni tego nie rozumieli. Nie wiedzieli, bo byli ślepi na moją krzywdę i ból, który w sobie nosiłam.” W tym materialistycznym świecie, pieniądze i pozycja liczyły się bardziej, niż cierpienie własnego dziecka. Jakże ciężko było mi czytać o krzywdzie tej dziewczyny z rąk osób, które powinny kochać ją najbardziej na świecie. Chcieć ją chronić i prowadzić bezpiecznie ku dorosłości. Jednak jedynie, gdzie rodzice prowadzili Joy, to na skraj załamania. Joyce, niczym tykająca bomba, której do zapłonu nie brakowało wiele, znosiła wszystko, co pod jej nogi podrzucał los. Kiedy pewnego dnia podrzucił do jej życia tajemniczego chłopaka, o oczach niebieskich i głębokich jak sam ocean, który dziewczyna przecież tak bardzo kochała, wszystko zaczęło się zmieniać. Zagadkowy, nowy uczeń Lord okazał się zmorą nastolatki już od pierwszych dni, kiedy to w ramach kary, miała go oprowadzić po szkole. Jednak zaczęła się tworzyć między nimi pewna nić porozumienia. Choć nie można było tego nazwać przyjaźnią, coś ewidentnie przyciągało tę dwójkę do siebie. A kiedy okazało się, że mogą mieć wspólny cel, postanowili grać do jednej bramki. Gra przeciwko Lord rozpoczęła się na dobre. Wspólnie postanowili wyciągnąć spod dywanu wszystkie brudy szkoły, które od dawna pod nim zalegały. I choć życie nauczyło Joy, żeby nie ufać nikomu, postanawia wejść w tę niebezpieczną grę i zaufać chłopakowi o oczach barwy niespokojnej wody. Ta decyzja miała okazać się kolejnym wyzwaniem dla dziewczyny i kolejnym krokiem ku przepaści. Chłopak był chodzącą enigmą, której rozwiązanie było dla Joyce tak samo pociągające, jak niebezpieczne. Bo czy będzie ona w stanie znieść kolejne możliwe cierpienie? Ta niepozorna książka, co do której naprawdę nie miałam zbyt wiele oczekiwań, okazała się przepełnioną bólem historią złamanej, młodej dziewczyny. Bólem, który ja jako czytelnik, odczuwałam równie mocno jakbym sama była w nim pogrążona. Autorka w absolutnie mistrzowski sposób skupia się na naprawdę kruchej psychice nastolatków. Powiedzenie, że po burzy wychodzi słońce, nie ma odniesienia do wydarzeń, które spotykają bohaterkę. Ja sama do końca książki czekałam na ten przełomowy moment radości, który zdawał się nigdy nie nadchodzić. Pełna napięcia i współczucia wylałam niejedną łzę czytając myśli, które krążyły po głowie Joy. Książka bez dwóch zdań wskakuje na miejsce ulubieńca ostatniego czasu. Z niecierpliwością czekam, by poznać dalsze losy Joyce i Cola. Wciąż mając nadzieję, że nawet po takiej burzy nastolatka będzie w stanie ujrzeć jeszcze słońce. [współpraca recenzencka wydawnictwo BeYa]
[współpraca reklamowa] Może zacznę od tego, że na prawdę starałam się szukać plusów i sięgając po tą książkę byłam do niej bardzo pozytywnie nastawiona. Niestety mocno się rozczarowałam. Książka jest co prawda krótka, ale bardzo ciężko się ją czytało z kilku powodów.
Tekst jest napisany prostym językiem, ale miał dużo błędów logicznych, jak chociażby to, w której klasie znajdywali się bohaterowie, co zmieniało się kilka razy i było bardzo dekoncentrujące. Dodatkowo niektóre fragmenty były po prostu niesmaczne i niedojrzałe.
Dużym problemem był dla mnie przesyt negatywnych emocji. Nie zrozumcie mnie źle, uwielbiam książki, które są smutne, wycisną łzy oraz wzruszą. Jednak w tym wypadku książka przez 99% zawiera tylko negatywne emocje i zabrakło dla nich przeciwagi.
Największym minusem jest jednak główna bohaterka Joyce Torres, która w moim odczuciu była bardzo monotonna pod względem emocjonalnym i w swoim zachowaniu, przez co nudna. Nie wniosła do fabuły książki nic poza postawą pod tytułem ,,świat jest zły, ja jestem zniszczona, nic mnie nie obchodzi". I jak lubię, kiedy w książce jest zniszczona przez życie postać, która wnosi tajemniczość i intryguję, tak Joyce jest postacią, której za nic w świecie nie chciałabym poznać. A trudno jest czytać książkę, której główna bohaterka nie budzi sympatii. Autentycznie czułam, że gdyby usunąć Joyce z tej historii, książka byłaby dużo lepsza.
Sam w sobie pomysł na fabułę jest super, może nie niespotykany, ale jego klimat po prostu przyciągnął na siebie moją uwagę. W moim odczuciu ta książka jest po prostu nie dopracowana.
Książka od razu rozpoczyna się dość intrygująco jak dla mnie, bo mamy przedstawienie miasteczka i całej otoczki prywatnej szkoły. Bohaterka zdradza część jej sekretów, jednak jak się później okazuje sama nie jest wszystkiego świadoma. Uwielbiam motyw prywatnych, elitarnych szkół w książkach i właśnie z tym mamy tutaj do czynienia, ale po kolei…
Joyce to naprawdę dość przygnębiająca postać. Czytanie jej myśli i wspomnień przyniosło wiele smutnych uczuć i zdobyła moje współczucie. Jest bohaterką silną, jednak widać, że już męczy ją walka. Problemy z rodzicami, trudne wspomnienia i przede wszystkim ta przeklęta szkoła… To wszystko to dla niej za dużo, a wsparcie otrzymuje jedynie od swojej przyjaciółki. Niespodziewanie jednak w jej życiu pojawia się ktoś jeszcze…
Cole Hodder pojawia się nagle i nie wiadomo skąd. Nagle Joy spotyka go w szkole, poza nią i czuje się wręcz śledzona. Powód tego odkrywamy stopniowo, tak samo jak i cały charakter chłopaka. Wraz z dziewczyną doświadczamy jego zachowań i osobowości. Jest tajemniczy, skryty, ale jednocześnie intrygujący.
Otoczka Lord Private High School jest bardzo ciekawa. Niby elitarna placówka dla bogaczy, a tymczasem na jaw wychodzą kolejne tajemnice i przekręty. To bardzo mi się podobało, jednak niestety przez długość książki było tego dość mało.
Podobnie jak i relacji tej dwójki. Kiedy już wszystko zaczęło iść w dobrą stronę nagle akcja się ucięła. Nie wczułam się niestety w ich znajomość. Wiele wątków zostało rozwinięte i mam nadzieje, że będą doprowadzone jeszcze do końca w kolejnym tomie. Zwroty akcji może nie były jakieś spektakularne, ale lekko ożywiły tą historie.
Styl autorki trochę utrudniał mi czytanie. Było bardzo wiele filozoficznych opisów, które może były bardzo ładne, ale przez nie 250 stronicowa książka strasznie się wydłużyła w złym sensie. Autorka umieściła tu też wiele głębokich cytatów i nie ukrywam, niektóre naprawdę zrobiły na mnie wrażenie.
Zapewne sięgnę po drugi tom, by odkryć tajemnice Feartown oraz poznać dalsze losy Hoddera i Joyce, jednak nie ukrywam, że nie jestem fanką tej historii :((
[reread] Niesamowicie tajemnicza historia, która pociągnie was w świat pełen kłamstw. Przekonacie się jak prawda może wpłynąć na człowieka i jak bardzo może go zniszczyć. Książka, opowiadająca o elitarnym liceum, które skrywało więcej niż mogłoby się wydawać. Kocham tę historię całą sobą!
Do książki podeszłam z dość wysokimi oczekiwaniami, ponieważ widziałam ogrom fragmentów, które wpadły w moją pamięć i nie mogłam się doczekać aż to przeczytam. Nie zawiodłam się jakoś bardzo, ale momentami książka mnie strasznie nudziła i bałam się, że wprowadzi mnie w zastój, ale tak nie było, bo jak już wciągnęłam się w fabułę, to nie mogłam się oderwać, aby skończyć na ostatniej stronie z otwartą buzią w totalnym szoku.
Postacie były wykreowane bardzo dobrze. Bardzo podobała mi się postać Joyce, ponieważ umiała postawić się innym mimo, że w środku strasznie cierpiała. Przyznam, że na początku Joyce mnie odrobinę irytowała swoimi myślami i zachowaniem, ale po przeczytaniu większej części książki zrozumiałam ją i jej myślenie, dlatego bardzo ją polubiłam.
Cole był bardzo tajemniczy. Tak naprawdę wiedzieliśmy o nim wszystko, ale nie wiedzieliśmy nic. Dosłownie. Naprawdę dobrze mi się o nim czytało i wiem, że nie zapamiętam jego postaci jako tej wyjątkowej, ale wywarł na mnie bardzo dobre wrażenie. Nie mówił za wiele o sobie, nie ufał innym i tak naprawdę do samego końca książki nie wiemy po co on tam tak właściwie jest.
Ich znajomość była tajemnicza i ciekawa, ale nie była w tej części za bardzo rozwinięta, więc nie mogę się doczekać kolejnej części, żeby w końcu zobaczyć pomiędzy nimi to uczucie.
Bardzo podobał mi się motyw bogatej szkoły, która jest totalnie idealizowana, ale tylko jej uczniowie i nauczyciele znają prawdę. Było to ciekawe, ale momentami czułam się jakbym czytała o niczym i wszystkim. Fabuła mnie nudziła. Mimo, że książka jest krótka, to w pewnym momencie myślałam, że nie podołam dalej i nie przeczytam całej książki, ale przeczytałam i nie żałuję.
Szczerze mogę wam ją polecić, ponieważ ma w sobie to coś. Może wam spodoba się bardziej niż mi, gdy już po nią sięgniecie.
Czy jest jakiś motyw/wątek, który sprawia, że po książki, w których występuje, sięgacie w ciemno?
Uwielbiam powieści, których akcja kręci się wokół szkoły, uczelni, czy też akademii. Mogłabym czytać książki z tym motywem w nieskończoność i jestem przekonana, że nigdy by mi się on nie znudził. I dlatego też sięgnęłam po „All Roads Lead To Hell”, czyli kolejną książkę Gabrielii Smusz. Przyciągnął mnie opis Lord Private High School – prywatnej szkoły, skrywającej wiele tajemnic.
Już wcześniej miałam okazję zapoznać się z twórczością autorki – przeczytałam dylogię „Dotyk ocalenia”. I choć niektóre cytaty napisane przez Gabrielę Smusz naprawdę do mnie trafiły, to już wtedy nie za bardzo polubiłam się z jej stylem. Zdecydowałam się przeczytać „All Roads Lead To Hell”, by sprawdzić, czy coś się w nim poprawiło. Niestety książkę o prywatnym liceum czytało mi się gorzej niż dylogię. Przygotowałam sobie znaczniki, by zaznaczać momenty chwytające za serce i w ogóle ich nie użyłam.
Największy problem tej książki to niestety to, że mnóstwo rzeczy jest w niej opisywanych, a nie pokazywanych. Na przykład toksyczność liceum, której ja w ogóle nie odczułam. Była przedstawiona tylko jedna sytuacja, która miała to zobrazować i wydała mi się dość absurdalna. Jakim cudem jedno zdjęcie z imprezy (do tego całkiem niewinne) sprawiło, że do szkoły zjechał się cały zarząd? Do tego nie polubiłam się z główną bohaterką. Współczułam Joyce, ale jednocześnie strasznie mnie ona irytowała.
Według mnie książka miała potencjał. I choć zostałam zaintrygowana wszystkimi tajemnicami Feartown, to jednak nie zamierzam sięgać po kontynuację.
Byłem strasznie sceptycznie nastawiony do tej pozycji ze względu na opinie jakie dotychczas zbierała. Mimo wszystko postanowiłem, że nie będę się niepotrzebnie zniechęcał i sprawdzę na własnej skórze czy rzeczywiście jest tak źle. Zaskoczyłem się i to w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Książka bardzo mi się spodobała. Wszystkie elementy, które sprawiały, że ludziom się nie podobała okazały się ogromną chęcią jak i zainteresowaniem dla mnie do wtopienia się w fabułę.
Adekwatnie fabuły, wydaje mi się, że była ona bardzo dobrze rozpisana, głównie przez wzgląd na to, że wiele z tych aspektów, które pozostawały tajemnicą w tomie pierwszym, będzie rozwiniętą w dalszych częściach co jest jak najbardziej na plus, ponieważ nie dostajemy wszystkiego od razu. Napięcie w tej książce jest kluczowym aspektem w tym, że książka mi się spodobała. Uwielbiam to jakie napięcie było przedstawione pomiędzy Joy i Cole'm. Chociaż nie prowadziło to do tego, czego się spodziewałem, wciąż było według mnie świetne. Nie sposób było się od tej książki oderwać.
Bohaterowie bardzo mi się spodobali, w wielu recenzjach widziałem, że nie podobało się osobom brak ich dobrego poznania lecz wprowadzenie tej zagadkowości i tajemniczości bohaterów działa bardzo korzystnie na tę książkę.
Bardzo podobało mi się też, że autorka dogłębnie prezentowała nam to jak zniszczona jest główna bohaterka. Wiele z jej przemyśleń we mnie trafiało i sprawiało, że czułem z nią swego rodzaju więź. Trochę tak jakby to ona zwierzała mi się z tego co czuje. Wiadomo, że było też kilka sytuacji, które według mnie były dosyć głupie, ale były w końcu po coś.
Z mojej strony jest to książka warta polecenia i nie mogę doczekać się drugiego tomu, aby poznać dalsze losy głównej bohaterki (bo to co się stało na końcu to jakiś nieśmieszny żart).
This entire review has been hidden because of spoilers.
„Każdy człowiek ma swoją granicę wytrzymałości. Kiedy ją przekracza, wszystko zaczyna się sypać, a nic nie jest takie jak wcześniej. Bo cierpieć można, ale do pewnego momentu. Przychodzi taka chwila, gdy wola walki umiera. A nikt nie chce już wystawić recepty na rachunek.”
Wyobraź sobie, że jesteś uczniem Lord Private High School. To liceum dla dzieciaków, którzy mają bogatych rodziców. W Lord nie są przestrzegane żadne zasady, które obowiązują w innych placówkach, ponieważ „dekalog” tej szkoły został ustalony przez najważniejszych i najbardziej zamożnych mieszkańców Feartown, a uczniowie muszą się do niego stosować. Niby taka elitarna szkoła…a niszczyła ludziom życie. Jedną z uczennic tej szkoły jest siedemnastoletnia Joyce Torres. Pomimo, że szkoła źle na nią wpływała nie poddaje się i kiedy tylko nadarzyła się okazja, bierze sprawy w swoje ręce. Postanawia posłać placówkę na dno, a pomóc ma jej w tym pewien chłopak, który niespodziewanie pojawił się na jej drodze… „Między niebem i piekłem” to pierwsza część All Roads Lead to Hell. Autorką książki jest Gabriela Smusz, która ma na swoim koncie dylogię „Dotyk ocalenia”. To moja pierwsza styczność z twórczością tej autorki i zrobiła na mnie dobre wrażenie. Zdecydowałam się sięgnąć po książkę „Między niebem i piekłem”, ponieważ zainteresował mnie jej opis. Jestem ogromną fanką książek z motywem „elitarnej/prywatnej szkoły” i byłam przekonana, że ta pozycja skradnie moje serce, ale trochę się zawiodłam. Moje oczekiwania wobec tej książki były wysokie, a zostały spełnione tylko w połowie. Fabuła książki mnie zaintrygowała, ale nie porwała jakoś mocno. Bez wątpienia to była trudna książka i poruszała trudny temat. Poznaliśmy bohaterów, którzy byli pełni tajemnic. Bohaterowie byli realistyczni. Główna bohaterka Joy, przeżywała trudne chwile. Nie miała dobrej relacji z rodzicami, ponieważ byli zapracowani i wymagający (ojciec był prokuratorem, a matka burmistrzem). Chcieli, żeby ich córka była im podporządkowana, stosowała się do ich zasad, przez co Joy się buntowała. Ani w domu, ani w szkole nie miała oparcia, ponieważ liceum było wyniszczające. Jej jedyną przyjaciółką była Sava. Joy stroniła od ludzi i nie chciała z nikim wchodzić w większe relacje do pewnego czasu, aż pojawił się pewien chłopak… Cole był chłopakiem, który pojawił się w życiu Joy nagle i niespodziewanie. Dziwnym zbiegiem okoliczności często znajdował się „niespodziewanie” przy głównej bohaterce. Był tajemniczy, ale chciał jej pomóc Joy planie pogrążenia szkoły. A skoro mowa o szkole…system jaki obowiązywał w tej szkole był dziwny. „Rządzili” nią rodzice bogatych dzieciaków, mogli do niej uczęszczać tylko dzieci z dobrych rodzin, nie można się było z niej wypisać ani do niej zapisać, a wszystkie brudy i przewinienia uczniów uchodziło im na sucho. Lord było uważane za dobrą szkołę, ale tylko jej uczniowie wiedzieli, że tak nie było. W oczach uczniów innych szkół Lord było miejscem bogatych dzieciaków, które odniosły się z pieniędzmi. Według tych zasad, które obowiązywały w Lord, jej uczniowie powinni byli się trzymać tylko z tymi uczniami, a znajomienie się z innymi uczniami z innych szkół było nie na miejscu. Akcja w książce wcale mi się nie dłużyła, ale miałam wrażenie, że wiele się tam nie wydarzyło. Miałam przeczucie, że wydarzy się coś złego (i wydarzyło się wiele złych rzecz). Pojawiały się fragmenty, którymi byłam naprawdę zainteresowana, ale przez większość czasu, po prostu czytałam, bez większego zaangażowania. Finał książki mnie troszeczkę zaskoczył, ale był do przewidzenia. Mimo to podobał mi się i zachęcił do tego, by sięgnąć po drugi tom, ponieważ chciałbym wiedzieć, jak potoczą się losy bohaterów. Narracja w książce była adekwatna do jej fabuły. Była pierwszoosobowa, dzięki czemu mogłam się bardziej wczuć w uczucia głównej bohaterki. To mnie ujęło, bo w sumie nie przepadam za taką narracją, ale tu pasowała idealnie. Jeśli chodzi o pomysł na fabułę…no był. Wyraźnie był pomysł, ale gdzieś po drodze zniknął. Autorka trzymała się tego co założyła, choć były wątki, które gdzieś zanikły (mam nadzieje, że wyjaśnią się w drugiej części, bo powinny się wyjaśnić). Styl pisania autorki był przyjemny i podobał mi się. Dla niezbyt wymagającego czytelnika, styl pisania z pewnością przypadnie mu do gustu. Przepłynęłam przez książkę bardzo szybko. Kilka słów podsumowania: książka mi się podobała, ale nie skradła mojego serca tak jak myślałam, że skradnie. Jestem zaintrygowana finałem, więc z pewnością sięgnę po kolejny tom, jeśli się tylko pojawi. Moim zdaniem, książka była za krótka, ponieważ były wątki, które można było rozwinąć (liczę, że wyjaśnią się w drugim tomie). Plusy: ciekawi bohaterowi, styl pisania autorki był przyjemny, szybko się czytało oraz ma ładną okładkę i interesującą fabułę. Książka opierała się na emocjach i to mi się bardzo podobało. Minusy: mało oryginalna fabuła. Oceniłabym tę książkę na mocne 4/5, bo nie mogę powiedzieć, że książka w ogóle mi się nie podobała. Książka podobała mi się, ale nie spełniła moim oczekiwań, które miałam wobec niej. Tak jak wspomniałam wcześniej, z chęcią sięgnę po drugą część, aby poznać, jak się potoczą losy bohaterów. Książka jest 16+ oraz na początku znajduje się ostrzeżenie od autorki. Myślę, że jeśli podobała Ci się książka „For sure not you” lub „Między wierszami”, to „Między niebem i piekłem”, również powinno Ci przypasować.
🧸 Współpraca Reklamowa 🧸 Joyce Torres, patrząc w lustro widziała pustkę. Ból i natrętne myśli towarzyszyły jej praktycznie codziennie. Wychowała się bez czułości i wsparcia. Zamiast tego była ciągle porównywana do swojej siostry. Dla swoich rodziców nigdy nie była wystarczająco dobra. Zajęci pracą i swoimi sprawami w końcu jej tata był szanowanym prokuratorem, a mama burmistrzem miasta uważali, że problemy nastolatki to nic i że dziewczyna nie ma pojęcia o dorosłym życiu. Nie interesowało ich nic poza reputacją. Uczyła się w lord private high school, była to najpopularniejsza szkoła w całej okolicy. Jednak tak naprawdę nienawidziła tam chodzić widziała to czego inni nie dostrzegali. Zepsucie ludzi, którzy tam uczęszczali. Jej na pozór ułożone życie wywraca się do góry nogami, gdy poznaje tajemniczego chłopaka, który ratuje ją z opresji. Nie spodziewała się, że kiedykolwiek jeszcze go zobaczy. Ale los miał wobec niej inne plany. Ponieważ okazuje się, że poznany przez nią wcześniej chłopak jest nowym uczniem. Cole Hodder jest pewny siebie, zabawny i tajemniczy. Jeździł czarnym mustangiem. Tak naprawdę zapisał się do szkoły, bo miał ukryty cel, który chciał zrealizować. Jaki? Tego musicie sami się dowiedzieć. Czy połączy ich przyjaźń? A może coś więcej? Prolog według mnie został genialnie napisany. Nienawiść, cierpienie, niesprawiedliwość, miłość, życie i piekło… a śmierć? Czytając początek natknęłam się na ciekawie stwierdzenie, dlatego chciałabym wam się zapytać, czy uważacie, że to prawda? A może macie inne zdanie? Czy prawdziwe szczęście jest dla nas nieosiągalne? A może wręcz przeciwnie wierzycie, że to tylko od nas zależy jak pokierujemy swój los? Książka ma 246 stron, więc czyta się ją szybko. Fabuła została stworzona w ciekawy sposób, ale nie ukrywam, że końcówkę wyobrażałam sobie inaczej. Mnie osobiście książka się podobała i czekam na drugi tom. Ocena książki; 8/10 ⭐ Dziękuję @wydawnictwobeya @wydawnictwohelion za egzemplarz do recenzji ❤️ |Cytaty | „Życie – choroba śmiertelna. Wszyscy jesteśmy zdrowi, żyjąc w społeczeństwie, doznając miłości. Wszyscy nienawidzimy, gdy żyjemy. Wszyscy kochamy, gdy umieramy. Wszyscy będziemy ślepi, gdy miłość pokocha cierpienie. Wszyscy będziemy głusi, gdy świat opanuje krzyk. Wszyscy będziemy żyć, gdy umrzemy. Słońce będzie świecić, gdy deszcz będzie padać”. „Lepiej nie wiedzieć, niż cierpieć”. „Szczęście – ulotny moment, tak kruchy i słodki, ale jednocześnie pozostawiający gorzki posmak rozczarowania, gdyż żadne szczęście nie trwa wiecznie”. „Ludzie, żyjąc mieli chcieć żyć. Nie umierać. Więc dlaczego ja tak bardzo pragnęłam przestać istnieć.”. „Nie potrzebowałam fałszywych znajomości ani takich, które pociągnęłyby mnie na dno. Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że będę upadać bardzo często. A każde odbicie od dna będzie kosztować mnie o wiele więcej niż misterna pustka, z którą się w końcu polubiłam.”. „Wtedy jeszcze nie zdawałam sobie sprawy z tego, że wszystkie drogi prowadzą do piekła”. „Człowiek potrafił umierać, jednocześnie wciąż tak boleśnie, żyjąc”. „Bo ktoś mógł widzieć puste niebo, gdy ktoś inny zachwycał się piękną tęczą.”. „A on wdarł się w moją samotność, sprawiając, że ten moment już nie był taki samotny. Więc tym samym stał się częścią mojej chwili”. „Zdałam sobie sprawę, że miałam do czynienia z chłopakiem, który perfekcyjnie maskował to, co siedziało wewnątrz niego. Tak samo jak ja.”. „Bo nie można złamać czegoś l, co już jest złamane, prawda?”. „Człowiek musiał nosić wielki ciężar w postaci świadomości, że to ludzie byli najgorszymi potworami. Tylko jedni się kryli, zakładając maski, a drudzy się nie chowali, tylko ukazywali swoje prawdziwe oblicze”.
Do sięgnięcia po tę książkę zachęciły mnie motywy i śliczna okładka. Motyw prywatnej szkoły jest jednym z moich ulubionych, dlatego też, po przeczytaniu opisu, wiedziałam, że muszę po nią sięgnąć. Czy spełniła ona moje oczekiwania? Nie umiem jednoznacznie odpowiedzieć na to. Joyce Torres jest uczennicą Lord Private High School - szkoły dla dzieci bogatych rodziców. Dziewczyna otwarcie mówi o swojej nienawiści do tej szkoły, podkreślając jej toksyczność. Choć my, jako czytelnicy, nie znamy przyczyn takiego podejścia, to właśnie to sprawiało, że chciałam czytać dalej tę książkę. Ciekawiło mnie, co takiego wydarzyło się w przeszłości, że Joy tak bardzo nienawidziła Lord. Dziewczyna z zewnątrz wydaje się chłodna i obojętna, lecz wewnątrz zmaga się także z własnymi demonami i jest uczuciowa. Jako córka burmistrza miasta i prokuratora, wymagana jest od niej wieczna perfekcja, której dziewczyna nie chce. Często czytając o niej czułam smutek i współczucie, bo nikt nie zasługuje na takie traktowanie, jakie otrzymuje ona od swoich rodziców. Bardzo podobała mi się jednak relacja z jej najlepszą przyjaciółką, Savannah. Uwielbiałam czytać o ich przyjaźni, ponieważ wyczuwalne było tu wielkie przywiązanie i miłość. Joy jest silną, tajemniczą i „ludzką” postacią. Czy się z nią zżyłam? Niestety nie wiem, muszę chyba poznać ją dalej, żeby móc to stwierdzić. Cole, czyli tajemniczy chłopak, który pojawia się zawsze tam, gdzie Joy. Na samym początku miałam do niego mieszane odczucia, pojawiał się znikąd, miał wiele tajemnic, a jego stosunek do głównej bohaterki był nieufny. Chyba właśnie dlatego ja też byłam do niego nieufna. Na szczęście, gdzieś w drugiej połowie książki pokazał bardziej siebie. Ale czy go lubię? Miał swoje słodkie momenty, gdzie się uśmiechałam, ale ponownie - nie umiem jednoznacznie stwierdzić tego po pierwszym tomie. Relacja głównych bohaterów z początku była chłodna. Nie potrafili sobie zaufać, lecz coś ich do siebie ciągnęło. Aż w pewnym momencie pojawia się między nimi „to coś”. Ja osobiście nie zauważyłam kiedy ta relacja się zmieniła. Tak trochę jakby „to coś” pojawiło się znikąd. Nie poczułam tego, a także nie umiałam znaleźć tego przełomowego momentu. Z plusów książki, to wspomniany już motyw prywatnego liceum. Muszę przyznać, że do niego miałam pewne oczekiwanie i zostały one spełnione. Motyw ten ukazany jest tutaj w trochę inny sposób niż ten, który czytałam, lecz jest to w pozytywnym sensie. Te tajemnice i napięcie. Tak, to było zdecydowanie dobre. Lord jest jak tykająca bomba, która potrzebuje jedynie małej iskry ognia, żeby wybuchnąć. Styl pisania autorki jest ciekawy. Jest to moja pierwsza styczność z nim i muszę przyznać, że podobał mi się opis uczuć i przeżyć bohaterki. Zdecydowanie pokłony za poruszenie wielu ciężkich tematów w prawdziwy, choć brutalny sposób. Warto zapoznać się z notą przed sięgnięciem po nią, ponieważ nie należy ona do najlżejszych. Fabuła jak dla mnie rozpoczęła się dopiero gdzieś na 150 stronie, czyli po ponad połowie. Nie umiałam się początkowo wkręcić w książkę. Gdy rozkręciła się akcja, to bardzo szybko okazało się, że jest koniec książki. Niestety szkoda, bo książka jest dosyć krótka, ale pozostawiła we mnie ciekawość, co wydarzy się dalej. „Między niebem a piekłem” jest książką, której nie potrafię jednoznacznie ocenić. Możliwe, że przez jej długość i dosyć wolną fabułę, dlatego uznaje ją za taki „wstęp” do całej historii. Zdecydowanie sięgnę po następny tom, aby dowiedzieć się, co wydarzy się dalej, a także móc ją ocenić.
All Roads Lead to Hell. Między niebem i piekłem,, Gabriela Smusz (Współpraca reklamowa @wydawnictwobeya) ⭐⭐⭐⭐/5
Joyce Torres uczęszcza do Lord Private High School czyli szkoły dla dzieci bogatych i wpływowych rodziców. Szkoła diametralnie różni się od innych placówek. Na przykład tym, że nie panują w niej zasady takie, jak w innych. Zasady panujące tam zostały ustalone przez najbardziej wpływowych i najważniejszych mieszkańców Feartown i ich dzieci miały go przestrzegać. Niestety nie zawsze to wychodziło. Gdy na drodze Joyce staje pewny chłopak, dziewcyzna nie zdaje sobie sprawy że wiele z nim ją łączy. A może jednak wogule nic? Szkoła skrywała wiele tajemnic, Joy szczerze jej nie nawidziła. Dla niej ta szkoła to było istne piekło. Piekło, które pochłaniało pełno ofiar..... Czy chłopak poznany przed gabinetem dyrektora zmieni dotychczasowe życie Joy? Czy mają szansę na lepsze życie? Czy szkoła zwana piekłem, pochłonie ich całkowicie?
Książkę czytało mi się niezwykle lekko, mimo że momentami czytanie tej pozycji dłużyło mi się. Ta pozycja naprawdę mi się podobała. Nie miałam zbyt dużych oczekiwań do do tej książki. Pierwszy raz miałam styczność z twórczością tej autorki i na pewno się nie zawiodłam. Ma bardzo przyjemne i lekkie pismo, takie które z łatwością się czyta. Autorka wprowadziła w książce dużo tajemnic, które nie rozwiązują się tak szybko, jak ktoś by miał taką nadzieję. Historia opowiada o Lord Private High School, szkole dla dzieci bogatych i wpływowych rodziców. O szkole, która przez wielu uważana jest za idealną. A wcale taka nie jest. Jest pełna zła, tajemnic, niewyjaśnionych spraw. Samo zakończenie daje też dużo do myślenia. Książka skończyła się w takim momencie, że ja do tej pory mam ochotę na więcej i z niecierpliwością wyczekuje kontynuacji. Coś co bolało mnie najbardziej, to to jak Joy była traktowana przez rodziców. Dziewczyna chciała miłości rodzicielskiej, której niestety nie dostała. Każda rozmowa z rodzicami kończyła się kłótnią. Jej rodzice uważali ją za nie godną wszystkiego, co oni osiągnęli, za niegodną nazwiska które nosi. Dodatkowo szkoła, która była jednym wielkim złem. Inni uważali ją za cud na ziemi, niestety prawda była bardzo dobrze zatajana. Uważam że autorka doskonale poradziła sobie z przedstawieniem tego wszystkiego. Nie mniej jednak momentami irytowało mnie zachowanie bohaterów, dlatego odjęłam książce jedną gwiazdkę, i ostatecznie książka otrzymała ich 4. Ale mimo to naprawdę bardzo miło i przyjemnie spędziłam czas czytając tę historię, która w jakimś stopniu zapobiegła zastojowi w który powoli wpadałam.
Joyce jest bardzo skomplikowaną bohaterką, ale nie dziwię się. Miała cholernie trudne życie. Nie dość, że szkoła sprawiała, że trudem wstawała każdego dnia z łóżka, to jeszcze sytuacja w jej domu. Czułam straszne współczucie wobec tej dziewczyny, bo nie zasługiwała na to. Jej matka powinna dostać nagrodę najgorszego rodzica roku, albo wszechczasów. Znienawidziłam ją podczas pierwszego spotkania, ale kto by się spodziewał. Za to, ile krzywd wyrządziła Joyce, powinna odpokutować, a jednak za wszystkie grzechy zawsze płaciła jej córka. Była zamknięta w sobie, a nowe znajomości były dla niej jak kara za popełnione błędy. Wolała się trzymać swojej przyjaciółki i mieć pełną kontrolę. Chociaż w tej szkole było z tym ciężko.
Cole jest taki, kurde nie wiem. Właśnie taki jest. Chłopak totalnie jest znakiem zapytania. Pojawił się w szkole w środku roku, chociaż to zazwyczaj nie było dopuszczalne. Nie pasował do całego środowiska bogatych dzieciaków, z kasą w głowie. On wydawał się normalny, lecz jednocześnie tak bardzo inny. Był cholernie tajemniczym i zamkniętym w sobie bohaterem, lecz jednak tam gdzie była Joyce, tam był i on. Spotkali się przypadkowo, ale to oni razem mogli osiągnąć cel i zniszczyć Lord Private High School. Jest on cholernie czuły wobec Sun, ale jednak nadal między nimi był mur, oddzielający prawdy od kłamstw i niedopowiedzeń.
Fabuła książki była na początku dość ciężka do zgryzienia. Strony nie łączyły mi się podczas czytania i przez pierwsze rozdziały przechodziłam trochę z wymuszeniem. Nie ogarniałam co się działo, chociaż dokładnie śledziłam tekst. Już później było fajnie i akcja się rozkręciła, a ja wczułam się w całą książkę, to nadal mam w głowie problemy z początkiem. No, bo mówię, tam działo się bardzo dużo, ale jednak leciuteńko się nudziłam. Ale nadrobiłam dalszym biegiem zdarzeń, więc było git🌦️
Styl pisania autorki jest w porządku. Nie jestem jego wielką fanką, ale na prawdę jest dobry. Mi nie podpasował, ale widzę wielki talent i wiem, że wiele osób go zauważy i pokocha.
Autorka miała super pomysł na fabułę, która na początku mi się nie kleiła, ale później zaczęłam być obok bohaterów i przeżywać każde kolejne załamania nerwowe razem z nimi🌦️
Dobrze się bawiłam na tej książce i myślę, że sięgnę po następny tom, ale nie zapadła mi bardzo w myślach. Nie skradła mego serca, ale wiem, że wam może.
Pomimo wszystkiego polecam wam zapoznać się z tym tytułem i samemu wyrobić sobie o nim opinię!!🌦️
Dziękuje bardzo Wydawnictwu za egzemplarz recenzencki!!⭐️
Tytuł: "Między niebem i piekłem. All Roads Lead To Hell #1" Autor: Gabriela Smusz Wydawnictwo: Beya Ocena: ⭐⭐⭐,75/5
[Współpraca reklamowa z wydawnictwem Beya. Ślicznie dziękuję za egzemplarz do recenzji 🫶]
🏫 Na książkę zwróciłam uwagę przez tytuł. Naturalnie zaciekawiona postanowiłam po nią sięgnąć. Muszę przyznać, że ta pozycja jest dla mnie trochę takim zaskoczeniem. Raczej w tą pozytywną stronę.
🏫 W książkach bardzo lubię akademicki klimat, wątek "ciekawych" szkół i akcje się tam tocząca. I w tym przypadku to dostajemy. Lord jest elitarnym liceum dla bogaczy i elity. Gdy raz postawisz tam stopę nie ma odwrotu. Nie możesz się wypisać, nie możesz mówić o tym co się tam dzieję. A dzieje się dużo, nieciekawych rzeczy.
🏫 Joy uczęszcza do Lord, bo musi, chociaż nienawidzi tej placówki do szpiku kości. Jest piekłem, tak jak jej sytuacja w domu. Szczerze mówiąc Joy jest bohaterką, które dosyć polubiłam. Była bardzo w porządku. Nie lubi wchodzić w niekonieczny kontakt z ludźmi i toleruje jedynie swoją przyjaciółkę. To się jednak zmienia, gdy poznaję nieznośnego Cola.
🏫 Od samego początku każdy traktuje Joy okronie i niesprawiedliwie. Przeszła z nami okropne rzeczy, choć tak naprawdę dopiero pod koniec książki poznajemy skrawek jej równie złej przeszłości.
🏫 Cole jest postacią, która mnie zaintrygowała. Jest fajny, otoczony aurą tajemnicy. Bardzo przyjemnie się o nim czytało i czekało na każde jego pojawienie.
🏫 Jeśli chodzi o pióro autorki, to nie mogę go rozgryźć. Było na ogół w porządku, choć coś mi nie pasowało, jednak nie doszłam do tego, czym jest ta rzecz. Autorka zawarła w powieści dużo przemyśleń głównej bohaterki, akcja czasem delikatnie mi się dłużyła. Jednak oprócz tego były momenty, które naprawdę mi się podobały. Mamy paczkę znajomych, a wiecie, że to uwielbiam. Przekochane sceny, takie jak ta na plaży. I zagadki, które nas nie opuszczały.
🏫 Tajemnicza aura nas nie opuszczała. Życie Joy jest brutalne i pełne krzywd. Bardzo waham się przy ocenie tej książki. Z jednej strony podobała mi się i naprawdę zaciekawiła. Jakie będą dalsze losy bohaterów? A z drugiej strony czuje, że coś jest w niej nie do końca tak, jak w moim mniemaniu powinno. Dlatego ocena to 3,75-4/5 Mimo wszystko ją wam polecę!
💙♥️RECENZJA ♥️💙 All Roads Lead To Hell @panna_kotaa
Współpraca reklamowa @wydawnictwo.beya Dziękuję Ogromnie za egzemplarz do recenzji♥️
Witajcie w niedzielne popołudnie.
Przychodzę do was z recenzją książki,co do której mam ogrom pytań ,a odpowiedzi ....niestety brak
Ale od początku...Lord Private High School to szkoła dla bogatych dzieci .Dekalog Lord ustalili najbogatsi mieszkańcy Feartown.Ich dzieciaki mają się do tego stosować. Brutalna prawda jest taka,że ta szkoła niszczy życie. JEST siedemnastolatka, która chce unicestwić instytucję. Myśli, że będzie z tym sama,ale pewnego dnia na jej drodze staje pewien fantastyczny chłopak o wielkim,lecz popękanym sercu.....Czy uda się młodym odzyskać nastoletnie życie???
Zacznę od tego ,że dla mnie ta książka była ciężka, po prostu źle się czyta o rodzicach, którzy nie zwracają uwagi na swoje dziecko.Albo może inaczej ,zwracają, ale nie tak jak powinni . .....Siedź na d...e i się nie wychylaj, czy to takie trudne????..... Nie polubiłam matki Joyce ani przez chwilę.... ....chlusnął mi zimną wodą z kubka prosto w twarz....Ojciec dziewczyny był jeszcze gorszy.
Jedyną dobrą osobą w tej książce jest babcia dziewczyny, która ją szczerze kocha.
Bohaterowie nie są źli, współczułam ogromnie naszej bohaterce życia jakie miała. Dosłownie w jej głowie jest pełno destrukcyjnych myśli jak na przykład sytuacja kiedy usypia w wannie i po przebudzeniu oznajmia w swojej głowie ,że nic by się nie stało gdyby utonęła.Te wszystkie opisy są bardzo ciężkie do czytania ,jak wiele bólu nosi w sobie ta siedemnastoletnia dziewczyna, i później moment kiedy ona poznaje tego chłopaka jest tak jakby odkręceniem wszystkiego co jest destrukcyjne w jej życiu. Do końca nie bardzo wiem o co tak na prawdę chodziło w tej szkole, myślę, że autorka celowo wprowadziła tyle pytań aby sięgnąć po drugi tom I to się jej udało, jestem go gromnie ciekawa Pod sam koniec historii dowiadujemy się jeszcze jednej bardzo ciekawej rzeczy ,która dotyczy zmarłej siostry naszej bohaterki oraz brata Hoddera.A właściwie to dowiadujemy się tyle co nic ,bo nasza ciekawość zostaje niezaspokojona gdyż książka się kończy.
nie powiem wam jak to się kończy,ale ksiązka jest warta przeczytania pokochacie ją jak ja
Między niebem a piekłem, All Roads Lead To Hell Gabriela Smusz. Opis okładkowy
Byłeś przyjacielem, a może dręczycielem?
Lord Private High School to szkoła dla dzieci bogatych rodziców. Nie obowiązują w niej zasady, jakie panują w innych placówkach. Dekalog Lord ustalili najważniejsi i najbardziej zamożni najbogatsi mieszkańcy Feartown. Ich dzieci miały się do niego stosować, mimo że odbierał im wolność i demolował i tak kruchą młodzieńczą psychikę. Brutalna prawda była bowiem taka, że to liceum niszczyło ludziom życie. Podobnie było w wypadku Joyce Torres. Jednak dziewczyna się nie poddawała. Kiedy tylko nadarzyła się okazja, siedemnastolatka postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce i unicestwić instytucję, która sprowadziła ją na samo dno. Dosłownie.
Feartown zmieniło się w piekło na ziemi. W starciu z jego mocami Joy została właściwie sama. Przypadek sprawił, że pomógł jej pewien fantastyczny chłopak o wielkim, lecz popękanym sercu… Niestety, był to pozorny ratunek, który ostatecznie okazał się zgubą.
Tutaj wszystkie drogi prowadzą do piekła…
R e c e n z j a Mam troche mieszane uczucia co do tej ksiazki, ponieważ z jednej strony miałam bardzo wysokie oczekiwania wobec tej książki, lecz niestety nie sprostała dokładnie moim oczekiwaniom, co mnie trochę zawiodło jak i obniżyło ocenę tej książki. Książka miała naprawdę potencjał, który czuje, że nie został do końca wykorzystany. Zacznijmy od bohaterów, Główną bohaterką bardzo mnie irytowała swoim charakterem, mimo poruszanych ciężkich sytuacji życiowych, niestety nie przywiązałam się do niej tak mocno. Nie zapomnijmy że książka porusza takie sytuacje jak trudne relacje rodzinne, a autorka idealnie pokazała nam, jak pieniądze mogą wpłynąć na relacje rodzinne. A Rodzice Joyce byli bardziej pochłonięci pracą niż własną córką. Ale czemu miałam mieszane uczucia co do tej książki? Czasami miałam ochotę ją odłożyć i przestać czytać, przez co mi się dłużyła. Niestety styl pisania autorki zdecydowanie mi nie podszedł, nie spodobał mi sie, oraz nie mogła się wkręcić w fabułę. Zamysł książki był bardzo fajny, lecz myślę że wykonanie było troszkę słabsze. Niemniej jednak, bardzo podobały mi się zawarte problemy w książce, z których można wyciągnąć wnioski. 2,5/5⭐️
Dzisiaj przychodzę do was z recenzją książki co do której miałam naprawdę duże oczekiwania i muszę przyznać, że zdecydowanie się na niej nie zawiodłam.
Gdy tylko przeczytałam prolog od razu pomyślałam „Wow to będzie świetne”. Mało kiedy zdarza się tak, że wiem od samego początku, że książka będzie dobra ale w tym przypadku autorce to się udało. Co prawda trochę zajęło mi jej przeczytanie bo czytałam chyba z tydzień gdzie w moim przypadku to naprawdę długo ale w dalszym ciągu uważam, że była naprawdę przyjemna. Książka nie jest długa bo ma około 250 stron a same rozdziały też są krótkie co daje naprawdę na duży plus bo wiem, że nie tylko w moim przypadku ale jest mnóstwo osób, które też długie rozdziały po prostu męczą.
Rzeczą a raczej postacią, którą się zdecydowanie zaskoczyłam jest główna bohaterka. Nie jest ona tą pozytywną postacią i tu właśnie się zdziwiłam bo nie nie miałam zielonego pojęcia, że taka będzie. Joyce nie ma za dobrych kontaktów z rodzicami. Cały czas jest przez nich porównywana, oczerniana i przede wszystkim po prostu nie spełnia ich oczekiwań i jest zagrożeniem dla ich reputacji. Moim zdaniem autorka naprawdę dobrze przedstawiła myśli, uczucia jak i zachowania głównej bohaterki względem jej życia.
Ciekawą rzeczą jest na pewno tajemnica szkoły do której uczęszczają główni bohaterowie. Przez całą książkę wiemy, że Joy nienawidzi tej szkoły. Szkoła „Lord” jest tylko dla bogatych dzieciaków. Można tam się dostać ale już się z niej nie odejdzie. Skrywa ona mnóstwo tajemnic a przez całą książkę dowiadujemy się tylko małych rzeczy i tak naprawdę do końca nie wiemy co tam się dzieje…
Jeśli miałabym wybrać jedną rzecz, która urzekła mnie w historii Joy i Cola byłyby to zdecydowanie rozdziały z imprezy na plaży. Pokazują one książkę od tej zupełnej innej strony bo możemy wtedy zobaczyć jak główna bohaterka chociaż na dosłownie chwilę zapomina o wszystkich problemach i pozwala sobie na przynajmniej małą cząstkę radości. Te rozdziały mają zwyczaje w sobie to coś co mnie przekupiło.
Co do końca książki i epilogu… Czy da się przyśpieszyć czas bo ja już nie mogę się doczekać kolejnego tomu?!
Dziękuję za egzemplarz wydawnictwu #wspolpracareklamowa Styl pisania autorki naprawdę mnie zaskoczył - pozytywnie!! Przyjemnie czytało się te książkę, była przepełniona głębokimi myślami (zazwyczaj takie zabiegi mi się nie podobają, ale tutaj zostało to dobrze zrobione). Rozdziały są króciutkie także przyspieszą wam czytanie. Sama książka ma około 250 stron, więc jeśli ktoś szybko czyta to na jeden wieczór będzie idealna!!! Ogólnie cała fabuła mnie zaciekawiła, było dużo tajemniczych momentów, które siały nutkę niepewności podczas czytania. Jest jedna rzecz, która od razu rzuciła mi się w oczy - a mianowicie podobieństwo do książki „For sure not you”. Jeśli ktoś z was czytał pozycję W. Ancerowicz to myślę, że może odnieść te same wrażenia co ja. Nie mówię tutaj, że książka ze zdjęcia jest zła, po prostu kiedy w przeszłości coś przeczytaliśmy i teraz poznamy podobną pozycję to od razu w głowie mamy „yyy przecież to to samo.” Są to podobne tematyki dlatego mamy takie odczucia, ale myślę, że osobom, które czytały książkę Weroniki może spodobać się pozycja od Gabrielli. Muszę przyznać, że sam prolog mnie tak zaintrygował, że później nie mogłam oderwać się od czytania. Od początku zaciekawiła mnie sytuacja Joyce Toress. Z każdą stroną pragnęłam dowiadywać się o niej więcej. Miała silną osobowość, z zewnątrz byla zniszczona a w środku pełna uczuć i dobroci. Trzeba również wspomnieć o jej przyjaciółce - Savie. Jak ja uwielbiam tę postać!!! Każdy chciałby mieć blisko siebie właśnie taką osobę. Była dla Joy kimś bardzo ważnym, wspierały się. Jednak to Cole był bohaterem, który najbardziej mnie zaintrygował. Czekałam na momenty, w których się pojawiał a nie było ich mało haha. Reszta w dom Mam tylko niedosyt jeśli chodzi o relacje jego i Joy. To wszystko wydarzyło się za szybko i nie przywiązałam się do naszych bohaterów. Wierzę, że w kolejnych książkach będzie to lepiej zaprezentowane. Jeśli chodzi o motyw szkoły to również czegoś mi zabrakło. Sam dyrektor niestety nie wzbudził mojej sympatii. W mojej opinii taka osoba nie powinna pracować w szkole, ale rozumiem, że autorka właśnie w ten sposób go wykreowała, by przedstawić go jako bezuczuciową osobe. Generalnie książka zaciekawia samą fabułą, ale posiada parę niedociągnięć. Mimo wszystko chce się czytać dalej i ma w sobie coś, co przyciąga uwagę, więc polecam, aby każdy sam się przekonał czy książka jest godna uwagi. 3,75/5⭐️
📖ALL ROADS LEAD TO HELL #1 📖 ✍️ Gabriela Smusz ⭐️⭐️⭐️⭐️⭐️/5 współ.reklamowa @wydawnictwo.beya
Oczywiście, istnieją książki, które mimo swojej krótkiej długości potrafią wzbudzić głębokie emocje i zainteresowanie czytelnika. Dziś chciałabym polecić Wam jedną z nich.
🩵ARLTH przenosi nas do elitarnej szkoły dla dzieci z zamożnych rodzin, gdzie obowiązują zupełnie inne reguły niż w typowych placówkach edukacyjnych. Mimo pozorów idealności, główna bohaterka, Joyce Torres, doskonale zna ciemne tajemnice tej instytucji. Wraz z tajemniczym chłopakiem, Cole’em, postanawiają obalić system, który doprowadził ich na dno. Cole, będący kluczową postacią w ich planach, skrywa własne motywacje i zamiary w stosunku do Joyce. To właśnie ich wspólne działania stanowią o sile tej opowieści, która wciąga czytelnika w wir intryg i emocji.
💭: Autorka wykazała się niezwykłą prostotą i przyjemnością w swoim stylu pisania, co umożliwiło mi płynne przeczytanie książki.
Fascynująca fabuła sprawiła, że wciągnęłam się w losy głównych bohaterów, Cole’a i Joyce, których tajemniczość dodatkowo podgrzewała atmosferę powieści. Choć postacie skrywają wiele sekretów, nie wszystkie zostały ujawnione w tym tomie, co wzbudza jeszcze większe zainteresowanie i zaangażowanie czytelnika.
Rozdziały z imprezy na plaży w historii Joy i Cola urzekły mnie szczególnie. Przedstawiają one książkę z zupełnie innej perspektywy, ponieważ pozwalają głównej bohaterce na chwilowe oderwanie się od codziennych problemów i doświadczenie chociażby małego momentu radości. To właśnie te fragmenty mają w sobie coś niezwykłego.
Towarzysząc im w ich podróży, przeżywałam burzę emocji, doznając zarówno chwil przygnębienia, jak i radości. Książka porusza trudne i bolesne tematy, jednakże jest to opowieść, którą warto poznać, z uwagi na jej głębię i wartość. Osobiście bardzo mi się podobała, a sądzę, że wielu czytelników podzieliłoby moje odczucia.
[ Współpraca recenzencka z @wydawnictwo.beya @panna_kotaa ]
Recenzja: Szkoła Lord Private Hight school to szkoła dla bogaczy a raczej dla dzieci bogatych rodziców. Dzieci bogaczy już od urodzenia miały wybraną przyszłość przez rodziców, i było wiadome, że dzieci pójdą do Lord. Szkoła skrywa w sobie dużo sekretów, których nikt poza osobami chodzącymi do Lord nie ma prawa wiedzieć, bo grożą temu poważne konsekwencję. Ludzie z "normalnych" domów i szkół uważali osoby z Lord na przemądrzałe dzieciaki z prywatnej szkółki. Jednak szkoła ta, była więzieniem. Dyrektor i politycy wszystyko zamiatali pod dywan. I choć szkoła wydawała się idealna z zewnątrz, w środku była siedliskiem nienawiści i kłamstw. Joyce Torres wprost nienawidziła tego miejsca. Pewnego dnia gdy wyszła z szkoły aby udać się do miejsca dla "lordziaków", jakiś diler zaczął się jej czepiać. Pomylił ją z inną osobą, a w dodatku był pod wplywem narkotyków. Nagle z pomocą zjawił się nieznajomy chłopak który napewno nie chodził do Lord, ponieważ nie miał na sobie mundurka z logiem szkoły. Odpędził dilera, i zaczęła się gadka. Miałam co do tej książki spore oczekiwania, i chociaż liczyłam na to, że będzie lepsza, była naprawdę fajna. Jest bardzo krótka i szybko sie ją czyta. Akcja również się fajnie rozwija. Uwielbiam przyjaciółkę Joyce. Jest naprawdę cudowną i kochaną dziewczyną, przyjaciółką. Starą się pomoc Joyce jak tylko może. Dla rodziców Joyce liczą się tylko pieniądze. Nie liczy się samopoczucie ich córki. Joyce jest bardzo zniszczona w środku. Przynajmniej ma dziadków którzy ją bardzo kochają. Książka zawiera pełno mądrych i prawdziwych cytatów które dają dużo do myślenia. Pod koniec bardzo się zszokowałam i przez to co sie wydarzyło napewno sięgne po 2 tom. Książka nie była jakaś bardzo wybitna, ale naprawdę była super. Jak najbardziej polecam. Można pochłonąć ją w jeden wieczór.
𝐑𝐞𝐜𝐞𝐧𝐳𝐣𝐚 "𝐀𝐥𝐥 𝐫𝐨𝐚𝐝𝐬 𝐥𝐞𝐚𝐝 𝐭𝐨 𝐡𝐞𝐥𝐥" - 𝐆𝐚𝐛𝐫𝐢𝐞𝐥𝐚 𝐒𝐦𝐮𝐬𝐳 •~•🥊•~• Dziękuję za egzemplarz do recenzji [współpraca recenzencka @wydawnictwo.beya ] •~•🥊•~• Szczerze powiedziawszy, zaczynając czytać historię Joy i Hoddera, spodziewałam się czegoś trochę innego, jednak od samego początku byłam bardzo pozytywnie nastawiona co do tej pozycji. Po przeczytaniu już samego prologu, czułam, że ta książka będzie czymś totalnie w moim guście, i tak też było. Od pierwszych stron strasznie urzekł mnie bardzo przyjemny styli pisania autorki. Tak jak w niektórych książkach, zdarza się że ilość przekleństw czy niesmacznych żartów jest aż zbyt duża, tak tu miałam wrażenie że była właśnie trafiona w punkt. Wulgaryzmy naprawdę pojawiały się tylko w sytuacjach które tego wymagały, a ilość cudownych cytatów które zawiera ta pozycja, jest ogromna! Z czystym sumieniem mogę powiedzieć że na każdej stronie znalazłabym jakiś cytat. Główna bohaterka książki, Joy, miała bardzo trudną sytuację rodzinną, a większość scen opierała się tam na bólu, przez co nie raz odkładałam książkę i dawałam sobie chwilę na odsapnięcie. mimo iż cała książka byłą przepełniona bólem, jest ona po prostu prawdziwa, i trafiła do mnie w trochę inny sposób. Relacja pomiędzy Hodderem a Joy była ogromnie zawiła, pełna sprzeczności i nie jasności. Sama nie do końca zarejestrowałam momentu w którym ta dwójka przestała być już takim typowym enemies. Mam wrażenie że jak przez jakieś 150 stron ich relacja stała w miejscu, tak nagle w pięćdziesiąt stron wszystko wywróciło się do góry nogami. I to chyba była taka rzecz która jakoś mniej mi pod pasowała, bo jednak wolę jak wszystko dzieje się bardziej płynniej. Widziałam sporo opinii że ludzi ta książka zanudziła, jednak ja szczerze ani trochę się nie nudziłam. Nawet było tam parę zwrotów akcji które naprawdę były dla mnie bardzo zaskakujące, i ciągle byłam ciekawa dalszego rozwoju wydarzeń. Podsumowując, jest to pozycja owiana tajemnicą, bólem, sekretami, mnóstwem nie wyjaśnionych spraw i jeszcze raz bólem. Osobiście bardzo dobrze bawiłam się przy czytaniu, a kilka cytatów z tej pozycji na pewno zostanie mi w głowie na trochę dłużej. ocena: 4,75/5 ☆