Dwunasty album zbiorczy przygód kochanych przez czytelników czarodziejek!
Ragorlang, stwór żywiący się ludzką energią, i przebiegła Tecla nie dają dziewczynom spokoju. Hay Lin przeżywa koszmary zarówno w snach, jak i na jawie, ponieważ fioletowe potwory zjawiają się także w Sheffield Institute. I tylko dr Folkner, pracujący w szkole tajemniczy lekarz, nie jest zaskoczony. Jaką odgrywa rolę? Jest przyjacielem czy wrogiem? Dziewczyny wkrótce się o tym przekonają! Tymczasem w życiu Will pojawia się niesamowicie przystojny Neil, a Matt wciąż jest w trasie koncertowej zespołu Karmilli. Dumna Cornelia nadal czeka na jakiś gest ze strony Petera i zastanawia się, jak wyznać mu swoje uczucia. Na dodatek tajemnicze zielone światło sprawia, że spełniają się wszystkie życzenia mieszkańców Heatherfield. Czy są szczęśliwi? Na pewno. Świat jednak staje na głowie. Jak to wszystko się skończy?
Elegancka edycja w twardej oprawie to idealny prezent dla każdego, kto uwielbia przygody, czary, humor oraz opowieści o przyjaźni i miłości, a także niezwykła gratka dla wszystkich dawnych, dorosłych już, fanów serii!
Księga dwunasta zawiera komiksy z numerów 139–148 magazynu „Czarodziejki W.I.T.C.H.” – to ponad trzysta stron przygód czarodziejek!
Alessandro Ferrari, nato nel 1978, è sceneggiatore di fumetti, sceneggiatore di cartoni animati e autore. La sua carriera di sceneggiatore è iniziata nel 2005 durante un corso presso l’Accademia Disney di Milano. Ha iniziato a scrivere fin da piccolissimo, storie e fumetti, al termine del Liceo ha poi deciso che quello sarebbe stato il suo mestiere.
Alessandro Q. Ferrari è stato ospite al festival Mare di Libri nelle edizioni del 2010 e 2018.
Nasze czarodziejki muszą zmierzyć się z kolejnym zagrożeniem. Tym razem spędzając czas w Open Hill poznają legendę o Ragorlangu - potworze, który posiada zdolność kontrolowania myśli swoich ofiar. Do tego Yan Lin zostaje uprowadzona do pałacu Singyu, a ten świat pogrążony jest w ogromnym smutku oraz poczuciu beznadziei.
Nadal moje serduszko nie pozwala mi na to, żeby dać mniej niż 5 gwiazdek. Także moja ocena podyktowana jest ogromnym sentymentem z czasów dzieciństwa. Natomiast tak już patrząc z perspektywy czasu miałam trochę wrażenie, że historia Ragorlangu była taka trochę przejściowa oraz niedopracowana. Ogromna ilość czasu jest poświęcona temu ziemskiemu życiu dziewczyn i mało mamy tych momentów, kiedy one przemieniają się i walczą z napastnikami. Jednak te pierwsze tomy były bardziej zbalansowane pod tym kątem. Jednak jeżeli chodzi o to ziemskie życie dziewczyn to według mnie najbardziej ciekawym było poznanie bliżej historii matki Irmy, bo pewne rzeczy były już lekko wspominane, ale teraz poznajemy ten cały obraz.
Mimo, że historia związana z Ragorlangiem raczej nie wzbudzała we mnie większych emocji to i tak wierzcie mi - sentyment tutaj robi swoje. I tyle.
To już 12 album zbiorczy o uwielbianych przez wielu czarodziejkach. Z czym tym razem zmierzą się dziewczyny? Oryginalną serię o Czarodziejkach Witch, stworzyła Elisabetta Gnone. Jak rozwija się akcja? Wydanie zawiera komiksy o tytułach: Cisza przed burzą, Tropem strachu, Zielony promień, Mocne uderzenie i Koniec serca.
Dziewczyny stawiają czoła potworowi o nazwie Ragorlang. To istota, która żywi się ludzką energią. Władzę nad nią sprawuje niejaka Tecla. Kobieta, dzięki wykorzystywaniu stwora potrafi cofnąć efekty starzenia i stawać się potężniejsza. Ragorlang upatrzył sobie Hay Lin na ofiarę. Strażniczka przeżywa koszmary nie tylko w snach, ale i na jawie. Ponadto w szkole, pojawia się lekarz, będący, jak się okazuje, łowcą tych bestii. Czy na pewno można mu ufać? Do tego w mieście nagle zaczęły się spełniać życzenia!
W międzyczasie w tym „normalnym” życiu dziewczyn wiele się dzieje. Will poznaje czarującego Neila, ale unika chłopaka, tęskniąc za Mattem. Cornelia natomiast czeka, aż Peter zrobi jakiś krok w jej stronę. Czy kiedykolwiek się tego doczeka?
Podoba mi się koncept kwatery głównej W.I.T.C.H. Znajduje się w starym antykwariacie, wcześniej doglądanym przez Cedrica. Na ścianie jest portal, który często pomaga strażniczkom. Grasuje tam również We, pocieszne i niesforne stworzonko od Wyroczni.
Bardzo dobrze jest pokazane, jak czarodziejki rozwijają się na przestrzeni komiksów. Początkowo uczyły się korzystać z mocy, poznawały nowe światy, a teraz mają własną „bazę” i są nieustraszone. Oczywiście, potknięcia się zdarzają, jednak potrafią sobie z nimi szybko radzić.
Chyba moja ukochana saga, zaraz po 𝟏𝟐 𝒑𝒐𝒓𝒕𝒂𝒍𝒂𝒄𝒉. To były te komiksy, które czytałam na bieżąco kupując gazetki (nostalgia przysłania osąd jak zywkle) 🤠
Ogólnie cała saga o 𝑹𝒂𝒈𝒐𝒓𝒍𝒂𝒏𝒈𝒖 ma się dobrze, jedyny problem miałam trochę z końcówką. O ile dobrze pamiętam to już w poprzednim tomie dziewczyny pokonały ragorlangi odcinając je od światła, więc powinny to już wiedzieć. Tymczasem Tecla zdradza im to jak największy sekret. Zakończenie wątku dra Folknera też niekoniecznie mi siadło, wydaje mi się że on wchłaniający moc ragorlanga to materiał na kolejne kilka opowiadań. Rozwiązanie stało się zdecydowanie zbyt szybko ⏳️
Ale znowu bardzo podobały mi się tutaj wątki nie związane z główną historią. Cała akcja z Grumperkami, i cały 𝒁𝒊𝒆𝒍𝒐𝒏𝒚 𝒑𝒓𝒐𝒎𝒊𝒆𝒏, szczególnie to, jak wpłynął na relację Will z Deanem i przez Irmę zabierającaą ojca na ryby. Nie wiem w co pogrywa Matt, że się nie odzywa 🤬 ale fajnie, że pokazują jego rozłąkę z Will, i to jak to na nią wpływa. Cornelia i Peter (!!!) jak mnie denerwowali przez cały tom, tak końcówką nadrobili za to nierozmawianie ze sobą 🥰
Najbardziej szkoda mi Hay Lin, bo zdecydowanie przeszła tutaj najwięcej, i w dodatku siedzi z dala od Erica. Dużo miłości wysyłam w jej stronę 💕
Bawiłam się świetnie (nihil novi), czekam na kolejne tomy, żeby wystawiać kolejne 5 ⭐️
This entire review has been hidden because of spoilers.
2,5/5 ⭐️ Straszliwie się wynudziłam przy tej części. Dalej nie wróciliśmy do wątków, które porzuciliśmy wcześniej, trochę nie rozumiem tych wszystkich dram i problemów. Rozwiązanie sytuacji z głównym złolem tej części było jak dla mnie zbyt proste i szybkie. Duży spadek formy i mojego entuzjazmu do tej serii.
War kein so großer Fan von diesem Band weil sich vieles wie Filler angefühlt hat - aber dass Irma endlich die Gelegenheit bekam mit einem hotten Typen zu flirten, fand ich großartig!