Pokażę wam świat social mediów, jakiego nie znacie.
Widziałem ludzi, którzy dla zasięgów robili z siebie idiotów, porzucali swoje miłości i oszukiwali najbliższych. Bywałem na imprezach, gdzie cukiernice z kokainą przechodziły z rąk do rąk, a milionowe kontrakty dostawali tylko ci, którzy ćpali. Byłem po drugiej stronie świata, w którym influencerzy zdejmowali maski i wszyscy, co do jednego, wierzyli, że są bogami.
Wiem, jak wspiąć się na ten Olimp. Stałem na jego szczycie i chciałem skoczyć na główkę.
Gdybym nie zwariował, byłbym dzisiaj warszawskim landlordem z niezłą bryką. Ale zamiast tego trafiłem do szpitala psychiatrycznego. Nie wytrzymałem tego patoświata social mediów. Chciałem się wylogować. Dosłownie. W realu.
Mam na imię Janek.
Byłem influencerem. Takim zabawnych gościem w różnokolorowych czapeczkach beanie.
Nagrywałem filmiki na TikToka. W najlepszym miesiącu miały osiemdziesiąt milionów wyświetleń.
Słowem: wiem, jak zarobić w internecie kupę szmalu.
Dla mnie to książka o zdrowiu psychicznym, dopiero później o ciemnej stronie popularności. Presja związana z byciem kreatywnym i produkowaniem coraz lepszych treści jest mi znana i uważam że autor dobrze ją opisał. Przeczytałam jednym tchem i uważam że to dobry reportaż. Mimo że świat tiktoka i generacji Z jest mi obcy, czułam że to wszystko gdzieś już słyszałam- trochę przerażające.
Autor książki prezentuje się jako wszechwiedzący, jednakże nie jest to prawdą. Janek opisuje świat influencerów z negatywnej perspektywy, bez żadnych hipotez czy rozważań. Po prostu według niego wie wszystko i widział wszystko. Dodatkowo, prezentuje się jako całkowitego egoistę, oraz kreuje siebie jako ofiarę. Moim zdaniem taka postawa jest szkodliwa i potępiająca innych twórców. Nie polecam sięgać po tę pozycje, jeśli chcecie zachować zdrowe nerwy.
Ma trochę formę "co to nie ja, wszystko wiem i wytłumaczę Wam świat", ale trzeba też przyznać, że nieco otwiera oczy na influencerski świat, na który tak wiele osób patrzy przez różowe okulary
Takie książki to zawsze cholernie cenne perspektywy w dyskusji o tak nowych, tak niezbadanych i szerokich środowiskach, jakie tworzą influencerzy. Dla mnie była to naprawdę dobra, pełna sarkazmu i szalenie istotna pozycja, której nie należy traktować jako wielkiej wyroczni na temat tego światka, ale jako subiektywnej opowieści o tym, jak jednostka może po prostu nie podołać w obliczu zajęcia, które jest tak zdumiewająco wyczerpujące i absorbujące.
Janka Strojnego znałem i obserwowałem nie od dziś. Jego twórczość zawsze mi bardzo pasowała, ale jednocześnie obserwowanie jego przemiany, jego postępującej choroby na filmikach było niełatwym przeżyciem. Czytanie o tym, jaka jest geneza takiego stanu rzeczy mnie absolutnie powaliło. Autor naprawdę przejmująco opisuje swoją walkę o odzyskanie siły i pełni zdrowia psychicznego, nie unikając tematów tabu, pisząc dosadnie, a jednocześnie ze znaczną dawką czarnego humoru. Podoba mi się też jak bardzo szeroko potraktowany jest temat działalności Janka w social mediach. Dzięki tak kompleksowemu podejściu, można to wszystko łatwo przyswoić, ale też spojrzeć na zjawisko influencerstwa jako biznes, bo mam wrażenie, że sporo osób jednak o tym zapomina. Nie sposób nie stwierdzić, że z tej książki jawi się dosyć ponury obraz tych środowisk, wręcz może momentami nieco zbyt pesymistyczny, ale w momentach, gdy to odczuwałem, non stop musiałem sobie przypominać, że jest to jego wizja, jego opinia i ma do niej pełne prawo. Widziałem zarzuty odnośnie tej pozycji, że nie pokazuje pozytywnych aspektów influencerstwa, ale z drugiej strony, czy musi? Zobrazowanie tego zjawiska jako niebezpieczne, jako nieszczere, jako nie do końca etyczne jest kontrastem do tego, jak te wszystkie treści są nam opakowywane, ja to naprawdę kupuję.
Niemniej jednak, dla mnie to będzie chyba bardziej książka o odnajdywaniu siebie po kryzysie, o sięganiu po pomoc, o uwikłaniu w toksyczne mechanizmy social mediów i o tym, jak TikTok może po prostu zniszczyć życie. Czuję się nieco przestrzeżony przed tą platformą, nie ukrywam, że jestem od niej w opór uzależniony i chyba zacznę nieco mocniej rozważać detoks. Podsumowując, jeśli jesteście gotowi na otwarcie umysłu na bardzo intymną, bezpardonową i nieprzesłodzoną perspektywę świata, który wielu z nas obserwuje codziennie, jednocześnie spowitą dobrą dawką kontekstu i wiedzy, to jest to naprawdę dobra rzecz. Z niecierpliwością czekam na książkę Kuby Wątora o influencerach, chętnie przeczytałbym coś na ten temat, co może nie będzie podszyte taką dawką subiektywizmu.
Ksiazka jest tak banalna, że czyta się ją w godzinę. Sam autor przyznaje, że wielkie marginesy wprowadził po to, żeby zmieściło się mniej tekstu, a czytelnik miał wrażenie, że przeczytał więcej xd Moim zdaniem zabieg bez sensu, szkoda papieru. Temat ciekawy, ale można byłoby do niego podejść dużo rzetelniej, poprzeć swoje domysły jakimiś badaniami…
myślę, że warto pamiętać, że influencer influencerowi nie równy i nie wkładajmy wszystkich do jednego worka. tutaj mamy do czynienia z jednym z wielu możliwych scenariuszy i bardzo subiektywną oceną jednego środowiska.
mój sprzeciw budzi reklamowanie tej książki jako straszaka, czemu chętnie przyklasną starsze pokolenia, które znajdą tu potwierdzenie w myśleniu, jakie to social media są złe i niedobre. bo taki obraz maluje Janek, chodząc po śniadaniówkach i wszelakich podcastach.
jest masa świetnych influ, którzy tworzą wartościowe treści. ta książka skupia się na tych „złych”. w każdej grupie zawodowej znajdą się takie jednostki. czy w takim razie trzeba wszędzie trąbić, żeby nie zostawać np. prawnikiem, bo w międzynarodowych kancach zdarzają się imprezy z białym proszkiem?? no litości.
Uważam że książka jest potrzebna i wartościowa. Jednak mam jeden główny zarzut - generalizacja. Dobrze, że Janek opowiedział swoją historię, jednak mimo jego słowom wydaje mi się, że da się być influenserem bez wpadnięcia w wir ćpania czy przekonania o swojej wyższości nad innymi.
Mam delikatnie mówiąc mieszane uczucia i kompletnie nie wiem jak ocenić te książke. Z jednej strony, jako swego rodzaju memoir, jest bardzo dobra. Obraz tego jak bardzo social media mogą ci zniszczyć psychikę i doprowadzić do najniższego momentu w życiu, jest ciekawy do przeczytania. Plus czyta się ją bardzo wartko. ALE Czuje lekki zgrzyt przy wrzucaniu całej branży do jednego worka i skrajnym generalizowaniu całego środowiska. Tym bardziej, jeśli pisze to osoba, która nie siedzi w tym +10 lat, tylko o wiele krócej i (nie ujmując) nie była topowym polskim twórcą. Ja to czytałam jako osoba, która pierwszy raz usłyszała o Janku przez te książke. Więc troche zależy od tego czego się oczekuje od tej książki. Jeśli chodzi odpowiedź na pytanie 'dlaczego nie zostawać influencerem?' - to szczerze mówiąc, nie dowiedziałam się nic, czego bym już nie wiedziała lub się nie domyślała.
(Gdybym miał to oceniać, to murowana 1⭐️ jak nie gorzej...)
Ujmę to tak...Mam bardzo dużo do zarzucenia tej pozycji, choć nie chce oceniać doświadczeń samych w sobie , a bardziej będę chciał zwrócić uwagę na intencjonalność tej książki i uprzedmiotowienie influencerów i się skupić na tym, jak te doświadczenia mają tendencyjnie i wręcz robotycznie nakładać blokadę i to, co w światku influencerskim jest insynuowane i artykułowane wyłącznie generalizacją zawodu jak i tego, co wyznacza pewne charakterystyczne elementy dla danego zawodu i jego charakteryzacji i w ogóle odtwarzania oewnych sytuacji....
1.5 ⭐ Mój główny zarzut do tej książki to ogromna generalizacja. "Ponieważ fakt, że przeczytanie pięciusetstronicowej książki w dzisiejszych czasach jest niemożliwe, uważam za porażkę ludzkości"- przeczytanie takiej książki jest jak najbardziej możliwe, tylko trzeba chcieć(to nie tak, że w tym wieku ogromnie wzrósł odsetek czytających młodych ludzi?)
"Don't Be an Influencer" is written by former TikTok star Janek Strojny, who experienced a mental breakdown near the peak of his popularity and lost everything. The book serves as a cautionary tale for those aspiring to follow in his footsteps, revealing the true cost of reaching the top in the world of social media influence.
I didn't enjoy the book like I thought I would (it's kind of... dull?), but the book's closing message to put down the smartphone and read a book instead is advice Goodreads users can agree with.
Za czasów mojej młodości wszyscy czytaliśmy "Dzieci z dworca Zoo" i przyznam, że porównanie cisnęło mi się do głowy przez całą lekturę. Uzależnienie od zasięgów, sprzedanie pasji za lajki i nawoływanie do bylejakosci. Dorzuć do tego worek koksu, blanty i przepis na upadek gotowy. Po tych wszystkich książkach, w których okazuje się, że można wszystko byle tylko wstawać o 5 rano, jeść zdrowo i trzymać się zdrowych nawyków ta dla przeciwwagi mówi ci, że NIE MUSISZ WSZYSTKIEGO a gonienie za kolejnymi osiągnięciami to droga w przepaść. Dobrze, że pojawiła się taka przeciwwaga na rynku, dla mnie bardziej wiarygodna.
Gdyby ta książka była promowana jako biografia może by miała sens, a tak otrzymujemy książkę, która jest pełna narzekania na świat influenserów. Nie znajdzie się w niej żadnych konkretnych danych, a autor nie dość, że wkłada wszystkich do jednego worka to jeszcze pisze jakby zjadł wszystkie rozumy.
Obowiązkowa książka dla wszystkich, którzy sami, lub których bliscy działają w Internecie.
Oczywiście skusił mnie tytuł. Zdarza mi się recenzować książki we współpracy barterowej, stąd też poczułam, że chcę poznać tą "czarną stronę mocy". Oczywiście moje działania daleko odbiegają od tych, które Janek opisuje w książce, niemniej uważam tę lekturę za bardzo wartościową. Życie Influencerów wydaje się idealne, lekkie, łatwe i przyjemne, jednak Janek opowiada nam jak jest naprawdę, co dzieje się w głowie osoby, która ma świadomość, że jej poczytania śledzą tysiące osób. Jaka presja jest wywołana wzrostami i spadkami zasięgów, oraz jak w tym wszystkim znaleźć czas na prawdziwe życie, a może dla niektórych jest już na to za późno?
Jest to książka, która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Od momentu kiedy otworzyłam paczkę i przeczytałam ją do końca minęły dwa dni. Historia Janka jest przerażająca i mam nadzieję, że będzie lekcją dla innych, żeby zatrzymać się na chwilę, zastanowić jak bardzo życie wirtualne i presja tej popularności na nas wpływa.
Janek ma ogromną lekkość pisania i mimo tego, że czytamy o naprawdę mało przyjemnych rzeczach, książkę pochłania się niesamowicie szybko. Mam nadzieję, że sięgnie po nią jak najwięcej osób, zwłaszcza młodych, które mają wpływ na swoją przyszłość i często patrzą bezkrytycznie na pracę w internecie. Cieszę się, że powstała ta pozycja, bardzo skłoniła mnie do refleksji, pozwoliła na chwilę zastanowić się czy nie za bardzo przywiązuję uwagę do zasięgów, polubień. Mam nadzieję, że "Nie zostawaj influencerem" otworzy oczy na wiele spraw. Bardzo trafna, szczera opowieść. Bardzo mocno polecam!
"Nie zostawaj influencerem" to poruszająca i jakże potrzebna pozycja, która otwiera zarówno oczy, jak i zaślepiony, wręcz zamglony kolorowym, prezentowanym przez social media światem, umysł. Janek Strojny, były tiktoker pokazuje tą zakłamaną rzeczywistość od strony, jakiej zupełnie nie znamy, brutalnej, bezwzględnej, pomału wyniszczającej człowieka i wysysającej z niego wszystko, co dobre. Ile jest w stanie poświęcić człowiek, by stać się popularnym? Jak łatwo się stoczyć dla zasięgów? A wreszcie, jak bardzo wyniszczająca może być walka o kolejne płatne współprace i utrzymywanie się wciąż na fali?
Ta wyjątkowa pozycja to nie tylko zbiór szczerych, osobistych wspomnień czy zaprezentowanie sekretów najpopularniejszych internetowych twórców, ale także nadzwyczaj refleksyjna publikacja, jaka na konkretnym przykładzie udowadnia, jak Internet wpływa na zdrowie psychiczne. Oglądanie niektórych osób w mediach społecznościowych może wywoływać w nas zazdrość, smutek, frustrację, czy drażliwość. Porównywanie się z innymi nie motywuje nas, a prowadzi do zaniżenia poczucia własnej wartości, a jeśli wsiąkniemy w to bardziej, podporządkujemy się panującemu tu wyścigowi szczurów, nasza psychika może zostać brutalnie zmiażdżona.
W książce szczegółowo zaprezentowano mechanizm działania social mediów, tego, jak wykorzystuje się naiwność młodych ludzi, jak kusi się ich szybkim zarobkiem, lecz głównie poświęcono czas dramatycznym konsekwencjom, jakie poniesie niemal każdy wsiąkający w ten wirtualny świat. Czy warto poświęcać swoje prawdziwe życie dla tak obłudnej rzeczywistości, pozbawiającej nas stopniowo prywatności, spokoju, czasu z bliskim, a niekiedy nawet godności czy zdrowia?
Brutalnie szczera, autentyczna, wstrząsająca! "Nie zostawaj influencerem" to bardzo wartościowa pozycja, którą powinien poznać absolutnie każdy! Bez względu na to, czy jesteś początkującym twórcą internetowym, jedynie codziennie oglądasz filmiki, czy jesteś rodzicem młodego człowieka, którego fascynuje ten wirtualny świat, znajdziesz tu cenną lekcję, która otworzy Ci oczy na jedno z większych niebezpieczeństw obecnych czasów. Polecam gorąco!
Jestem już trochę wiekowy, więc świat influencerów jest mi trochę obcy. Mimo to, gdzieś migają mi przed oczyma konta tej czy innej "internetowej" osoby, która ma mega popularność i zasięgi w sieci, a pod jej postami znajduje się setki tysięcy lajków czy komentarzy. Książka Janka Strojnego odziera świat influencerów, jaki nam sprzedają codziennie ze wszystkich złudzeń i masek, a autor wie o czym mówi, bo sam prowadził świetnie prosperujące konto na TikToku. Dowiadujemy się tu czym grozi takie życie i czym można je przypłacić. Jak jest nieprawdziwe, przekłamane i co się za nim kryje. To wieczna pogoń za łatwą popularnością, która dla najlepszych wiąże się z gratyfikacją finansową, nawet wtedy gdy promuje totalną patologię. Szczerze mówiąc w wielu momentach książka jest przerażająca tym, że jeśli popatrzymy, że influencerzy są wzorem dla wielu młodych ludzi, to po lekturze nie chcielibyśmy, by nasze dzieci patrzyły jak w obrazek na tego typu osoby. Okazuje się bowiem, że świat internetu i mediów społecznościowych ma drugie dno i to takie bardzo nie fajne. Wpływ na taką sytuację mają sami twórcy internetowych treści, ale i agencje marketingowe, nastawione tylko na zysk. Może to się skończyć źle. Autor przypłacił to kryzysem psychicznym i chorobą. Dziś jak sam twierdzi, nauczył się żyć ze swoimi problemami i gorąco trzymam za niego kciuki w powrocie to zdrowia czy stanu remisji. Po tych negatywnych doświadczeniach autor wylogował się z aplikacji i wydaje się być szczęśliwszy niż kiedy był częścią tego złudnego i niebezpiecznego świata. Nie zostawaj influencerem to książka bardzo potrzebna, bo pokazuje też jak działają social media i jak jesteśmy manipulowani. Zmusza do myślenia czy warto dawać lajka na tej czy innej platformie i jaki ma to wpływ też na nas samych. Polecam!!! Za książkę dziękuję @znak_literanova
3/5 Zainteresowałam się tą książką ze względu na usłyszane wcześniej o niej skrajne opinie, przeważające jednak w stronę tych negatywnych, bądź niezgadzających się z autorem. Chciałam więc ocenić ją sama i przeanalizować jej treść. Jedyne czego się bałam w tej konfrontacji to fakt, że nie jestem z branży, a więc nie mam takowych doświadczeń, które mogą przeważyć na prawidłowym rozróżnieniu prawdy od kłamstwa, dostrzeżeniu podkoloryzowania lub zauważeniu anegdotycznych przypadków, które nie świadczą o zachowaniach całej grupy. Mam wrażenie, że to wyzwanie nie było wcale trudne, choć pewne kwestie nadal pozostają tajemnicą. Myślę, że tytuł może być dla wielu mylący. Wprawdzie powinien on brzmieć „Dlaczego JA nie powinienem zostawać influencerem”. Pojawiały się tam kwestie dotyczące całego zjawiska, ale większość dotykała bezpośrednio autora/ była o jego życiu. Denerwujący był sposób narracji – osoby wszystkowiedzącej, która widziała wszystko, słyszała o wszystkim, była wszędzie. Niestety są to fragmenty przejawiające się największą pewnością, a uważam, że bardzo łatwo jest obalić argumenty tam zawarte. Kolejny zarzut to określanie się jako twórcy/ pomysłodawcy pewnych technik, które były już od dawna stosowane przez wielu. Ogólnie można odnieść wrażenie wywyższania się, poczucia bycia lepszym od innych ze strony tik tokera, a to zniechęca do czytania. Mimo wszystko jest to opowieść o uzależnieniu od mediów społecznościowych, które mogą mieć kolosalny wpływ na nasze życie jako twórcy, ale i konsumenta. Warto znać zagrożenia jakie za sobą ciągnie, jednak czy ta książka jest odpowiednim źródłem informacji? Obawiam się, że inne pozycje mogłyby się lepiej sprawdzić w popularyzowaniu tej wiedzy. Historię czytało się szybko i przyjemnie, bo była napisana prostym językiem. Pod koniec robiła się już nużąca.
Mam takie wrażenie, że celem Janka wcale nie było ,,chronienie młodych odbiorców" tylko przekonanie osób, które nie siedzą w tym świecie do swoich spostrzeżeń, które w ogóle mijają się z prawdą. Przez całą książką autor podając argumenty dlaczego mamy ,,nie zostawać influencerami",przekazuję swoje doświadczenia i obserwację tłumacząc, że "tak jest i ja wiem". Dlatego warto jest też posłuchać wypowiedzi innych twórców ( a jest ich wielu np. prostracja, która nagrała całą recenzję na temat książki Janka), a nie ślepo wierzyć w wypowiedzi jednej osoby, która w tym momencie już nie jest nawet związana z tym światem. Więc dlaczego dałam 2 gwiazdki zamiast jednej? Uważam, że nie jest to książka którą powinien przeczytać każdy nastolatek, bo są o wiele lepsze książki edukacyjne, jednakże dla osób spędzających dosyć dużo czasu w internecie i social mediach może dać to nowe spojrzenie ,pokazujące jak ci ludzie są nieszczerzy i fałszywi. Ale warto jest mieć też z tyłu głowy to, że w całym internecie istnieją też osoby, które tworzą treści interesujące i na serio fajne. dziękuję za przeczytanie 💕 Ściskam, Połcia
Janek Strojny przez lata prowadził bardzo popularne konto na TikToku. Obserwowały go setki tysięcy osób, co przekładało się na pieniądze. Świat mediów społecznościowych wciągnął go na tyle, że mężczyzna przypłacił to zdrowiem psychicznym. Autor bez cenzury opowiada o swojej drodze na „szczyt” TikToka, walce o zdrowie i ucieczce od mediów społecznościowych.
Bardzo dobrze czytało się tę książkę. Wyniosłam z niej wiele informacji. Podziwiam autora, że potrafił tak bardzo się obnażyć. Uwiera mnie tylko jedna rzecz. Mimo że autor chce pokazać, ile zła może wyrządzić TikTok, generalnie media społecznościowe, to jednak podpowiada, co należy zrobić, aby zasięgi były coraz lepsze, a konto popularniejsze. Książka byłaby świetnym materiałem dla młodzieży, która ślepo wierzy i korzysta z mediów społecznościowych.
Dużo bardziej mi się podobała, niż się spodziewałam. Jestem tylko o dwa (chyba?) lata starsza od Janka, a posługiwał się kompletnie innym językiem niż ten, do którego jestem przyzwyczajona. Szczerze powiedziawszy, czułam ulgę podczas czytania tej książki, że się nie znam na tym wszystkim - na współpracach, agencjach influencerskich, „zasięgach”, sposobach, by wcisnąć jak najwięcej reklam użytkownikowi TikToka. I mimo że poziom mojej uwagi też musiał spaść przez nadmierne scrollowanie social mediów (i dobrze znam myśl: „co właściwie się stało z ostatnią godziną?”) to nie przypominam sobie, by Instagram czy cokolwiek podobnego aż tak bardzo odciągnął mnie od reszty mojej codzienności. Od niedawna ustawiłam sobie limit w telefonie na Instagrama (dziesięć minut na dzień) i bardzo mi to służy.
Super książka! Autorowi udaje się wykorzystać wiedzę nabytą podczas tworzenia internetowych treści, dzięki czemu książka jest niezwykle świeża. Podzielenie historii na bardzo krótkie, wręcz tiktokowe, rozdziały to moim zdaniem decyzja naturalna, ale bardzo dobra. 'Nie zostawiaj influencerem' to książka godna uwagi, lecz skierowana jest też do odbiorców, którzy właśnie ze skupieniem uwagi mają problem, więc takie pociachanie tego na krótkie fragmenty czyni książkę bardzo przystępną dla każdego. Problematyka składa się na opowieść o zdrowiu psychicznym Janka, jak i oczywiście tytułową lekcję o ciemnej stronie internetu. Oba tematy są bardzo ważne, idealnie się przeplatają i autor bardzo sprawnie je opisuje.
Książka ma dużo stron, niewiele tekstu, a jeszcze mniej treści. Autor (jak sam przyznaje) zmagał się z problemami psychicznymi na długo przed zostaniem influencerem, tak więc był o wiele bardziej narażony na zagrożenia o jakich mówi. Książka może być ciekawa z perspektywy fanów Janka lub osoby, która niewiele wie o dzisiejszych social mediach - dla osób, które trochę się w nich orientują będzie pełna banałów. Jest przepełniona negatywizmem, lecz na to wskazuje sam jej tytuł. Nie miałam wobec niej ogromnych oczekiwań, ale muszę przyznać, że czuję się trochę rozczarowana, bo dało się lepiej spożytkować ten potencjał.
Książka zdecydowanie wyróżnia się strukturą przez co szybciej się ją czyta i nie można oderwać, językowo byłam zaskoczona, biorąc pod uwagę, że jest to dzieło twórcy internetowego, jednak napisana na wysokim poziomie. Co do treści, jeśli byłaby to biografia okej kupuje, natomiast jeśli jest to opis całego środowiska przez pryzmat jednostki to już nie do końca. Pomimo tego jednego zarzutu zdecydowanie polecam, odświeżająco pokazuje jak bardzo jesteśmy manipulowani (bardziej niż nam się wydaje) i nakłania do refleksji nad rolą telefonu w naszym życiu.