Dziewiętnastoletni Michael Torres postanawia opuścić Londyn i przenieść się do Nowego Jorku ze swoją dziewczyną Nią Porter. Tę decyzję podejmuje po usłyszeniu wiadomości, że jego była miłość, Polly Howard, wyjeżdża do Paryża.
W Nowym Jorku chłopak pragnie spełnić swoje marzenia, więc prezentuje swój utwór znanej wokalistce Callie. Dziewczyna chce wydać tę piosenkę i zgadza się na postawiony przez Mike’a warunek: nikt nie może się dowiedzieć, że to on jest autorem.
Jednak to, co miało być początkiem przygody, staje się wyzwaniem. Kiedy piosenka odnosi sukces, Mike odczuwa presję ukrywania swojej tożsamości jako jej autor. Jak długo zdoła utrzymać tę tajemnicę? Konfrontacje z przyjaciółmi i jego skomplikowane uczucia wobec dwóch kobiet prowadzą go do izolacji. Czy znajdzie sposób, by uporządkować swoje życie i uczucia?
Kiedy sytuacja komplikuje się coraz bardziej, Michael musi zmierzyć się z pytaniem, czy można naprawdę ułożyć sobie życie, kiedy cały świat chce poznać twoją prawdziwą historię?
Aleksandra Negrońska od lat młodzieńczych fascynowała się literaturą. Wnikliwa obserwacja otaczającego ją świata, wywarła ogromny wpływ na dalszą twórczość literacką pisarki i ukształtowała jej specyficzne podejście do przedstawiania stworzonych przez siebie bohaterów. Aleksandra Negrońska od samego początku swojej twórczości literackiej związana jest z wydawnictwem NieZwykłe.
6⭐️ aha no kurwa dzięki negroni za rozjebanie mi niedzieli, bo właśnie ryczę i pozbierać się nie mogę 💔 serce mi się połamało i już nic go nie naprawi 💔 ała 😭😭😭
"Lost Friends" to już siódma część serii. Więc zbliżamy się już nieuchronnie do końca. W tej książce poznajemy historię Michael'a. Nie ukrywam, że podczas czytania tej pozycji towarzyszyło mi mnóstwo emocji. Niejednokrotnie utożsamiałam się z myślami głównego bohatera i to chyba najbardziej mnie uderzyło.
Michael to bohater, który na pierwszy rzut oka wydaje się zwykłym chłopakiem, który ma wszystko i nie może na nic narzekać. Ale to tylko pozory. Każdy z nas zakłada maskę by nie pokazać swoich prawdziwych emocji i uczuć. Bo czasem wydaje się to być prostsze. Jednak droga na skróty nigdy nie jest tą odpowiednią. I prędzej czy później maski opadają pokazując nasze prawdziwe twarze.
Mike to dziewiętnastoletni chłopak, który postanawia wyjechać z Nowego Jorku do Londynu. Jedzie tam ze swoją dziewczyną po dowiedzeniu się, że Polly Howard wyjeżdża do Paryża.
Celem wyjazdu do Nowego Jorku jest fakt spełnienia marzenia przez chłopaka. I udaję się to. Piosenka zostaje wydana i odnosi sukces.
Niestety chłopaka po pewnym czasie zaczyna to przytłaczać i to co miało być niesamowitą przygodą wcale takie finalnie nie jest. Jak długo można ukrywać swoją tożsamość. Oprócz tego konfrontacja z przyjaciółmi i skomplikowane uczucia do dwóch kobiet nie pomagają.
Podczas czytania tej pozycji towarzyszyło mi mnóstwo emocji. Nie ukrywam, że niejednokrotnie miałam podczas czytania łzy w oczach i nie raz łamało mi to serce. Emocje głównego bohatera były prawdziwe i umiałam się niejednokrotnie z nimi utożsamić. Umiałam postawić się na jego miejscu i zrozumieć z czym się zmaga. Czasem trudno jest odnaleźć się w rzeczywistości kiedy wszystko nas przytłacza i kiedy presją przed najmniejszym potknięciem jest zbyt wysoka.
W książkach Oli kocham humor. I ukazanie przyjaźni, wsparcia, zrozumienia. Oraz, że bohaterowie nie są idealni. Mają swoje słabe strony z którymi starają się walczyć. Każdy z nich jest równy i to jest niesamowicie piękne.
Kocham tą serię. I wracanie do niej jest czymś niesamowitym. Zawsze świetnie się bawię podczas czytania i nigdy jeszcze się nie rozczarowałam. Nie raz poprawiają mi humor i sprawiają, że zatracam się w ich historii.
Nie brakuje poruszanych też ważnych tematów, które nie są zbagatelizowane.
Przyjaźń w tej książce jest czymś co pokochałam i totalnie skradło moje serce.
Postacie drugoplanowe uwielbiam. Gdy niektórzy się pojawiali nie umiałam się nie uśmiechnąć i nie raz nie dwa wybuchałam śmiechem.
Niektóre decyzję bywają ciężkie. Ale czasem nasze szczęście jest najważniejsze. I nie zawsze stawianie dobra innych ponad własne nie jest dobre. Bo my też na tym tracimy.
Zakończenie sprawiło, że byłam w ogromnym szoku i nie wiedziałam co ze sobą zrobić. Bo nie spodziewałam się tego. I teraz wyczekuję na ostatni tom. Mimo, że na samą myśl chcę mi się płakać. Bo to będzie definitywny koniec. Najgorsze w czytaniu książek jest żegnanie się z bohaterami szczególnie jeśli bardzo się do nich przywiązujesz.
Naciągane 3, i to tylko i wyłącznie ze względu na końcówkę, ktora rzeczywiście była dobrze napisana i emocjonująca, czyli była odwrotnością całej reszty książki. Każdemu się wydaje, że autor z jednej książki na kolejną robi się coraz lepszy - poprawiają się jego umiejętności, jego dialogi są lepsze, zwroty akcji bardziej niespodziewane. I to oczywiste, że nie wszystkie serie danego autora są dobre czy je po prostu lubimy, ale powinno być widać ten postęp. Jednak tutaj Aleksandra dowodzi, że wcale tak nie jest. W jej książkach wciąż przewija się ten sam schemat, wciąż pozostaje tyle samo przekleństw, czyli aż za dużo, no i ciągle mamy ten sam poziom. A to wszystko sprawia, że czuję się zawiedziona i może nawet zniesmaczona. Dosłownie większość tej książki była o niczym, i to sprawia, że zadaję sobie jedno pytanie. Czy na pewno siódmy tom w serii, która nie opowiada o niczym, jest sensownym rozwiązaniem? W ciągu tych siedmiu książek ci bohaterowie mieli więcej wypadków niż ja w ciągu dwudziestu lat. I dziwnym trafem najczęściej wypadki te wyglądają podobnie. Najpierw dowiadujemy się, że miał on miejsce, potem czytamy o tym, jak to bohater jest załamany, a dopiero ostatecznie w końcu (!) dowiadujemy się, że nie był to główny bohater. I w siódmym tomie jest to już nudne. Tak po przemyśleniu, nie, nawet za końcówkę ta historia nie zasługuje na 3 gwiazdki. Osobiście wątpię czy sięgnę po ósmy (!!!) tom, bo nie widzę sensu.
okropnie się zawiodłam. myślałam, że po nf następne części będą już lepsze niż gorsze, ale to było straszne. mike jest takim toksycznym chujem jakiego świat nie widział, a każdy wybacza mu i usprawiedliwa, bo pisze jebane piosenki o swoich uczuciach xddd no zajebiscie. swoją dziewczynę zdradzał na każdym kroku ale przecież to jest okej bo biedny chłopak ma ataki paniki xd ta część była tak bardzo o niczym i przeciagana na siłę. jak dobrze że do końca serii została ostatnia część bo to jaka patola się tu dzieje to przechodzi ludzkie pojęcie
Pierwsza część o nowym pokoleniu, której daję 5/5.Na pewno miał na to wpływ duży udział Mike'a w tej części. Zakończenie boli, ale nie wpływa w tym wypadku na ocenę mimo, że strasznie nie lubię zawartego w nim wątku.Oprócz tego jestem dumna z bliźniaków, Lottie I Charlotte. Podsumowując: Dubaj łączy ludzi.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Słuchając tego czuję się jakbym oglądała telenowelę i tak bardzo to uwielbiam, że jak zaczynam te książki to totalnie się zagłębiam w świat i problemy bohaterów. Super uczucie ♥️
No i Michael 🔛🔝 Totalny dupek, ale jego postać i sposób myślenia jest naprawdę ciekawy 👀
"Zrobiło mi się go żal, bo nagle zrozumiałam, jak bardzo się we wszystkim pogubił. Nie wiedział, czego chce od życia, i wmawiał sobie, że decyzje które podejmuje, są dobre. Nie potrafił zrozumieć, że czasami może się mylić. Że czasami powinien po prostu posłuchać serca, a nie rozumu."
Nie mogę uwierzyć, że przed nami jeszcze tylko jeden tom 💔 Macie swoje comfort books? Ta seria zdecydowanie się u mnie do takich zalicza, jak już wielokrotnie o tym wspominałam.
Tę część pamiętałam najmniej ze wszystkich, głównie za sprawą tego, że kiedy czytałam "Friends" na wattpadzie trzeci raz z rzędu, ostatniego tomu jeszcze nie było. Więc kiedy wyszedł, przeczytałam go chyba tylko raz, zanim wszystkie części zniknęły z platformy.
No więc zdążyłam kompletnie zapomnieć, jak bardzo ta część skupia się na Mike'u, jak wielką przemianę przeszedł ten bohater, jak fabuła nie skupiała się już aż tak na związku Lily i Willa (bez obaw, tej dwójki też tutaj nie zabrakło!).
Mike Torres.. Ja naprawdę jestem pod ogromnym wrażeniem. Z dupka jakim był, kiedy go poznaliśmy stał się jedną z moich ulubionych postaci. Widać, jak wydoroślał mimo, iż nadal nie może uporać się z wieloma problemami. Znów wpada w uzależnienie, miewa ataki paniki, nie radzi sobie ze sławą.. Mimo to walczy z tym, widzi swoje problemy, próbuje je rozwiązać, a przy tym wszystkim nadal jest tym bohaterem, który ma takie teksty, że ja duszę się ze śmiechu.
Mam tutaj jeden zarzut odnośnie jego postaci - czyli to, jak potraktował Nię. Było mi jej tak cholernie żal, uważam, że nie zasłużyła na to wszystko. Jednak to jest Mike, ja nie potrafię się na niego gniewać.
W tej części dostajemy też dużo perspektyw bliźniaków Ross, co bardzo mnie cieszy, bo uwielbiam Elliota i Collina. Bardziej tego pierwszego, ale tym drugim też nie pogardzę.
Kiedy zaczęłam czytać, kompletnie też zapomniałam o wątku małego Nicco, który jest świetnie poprowadzony. Jego więź z Mikiem jest niesamowita, a na koniec.. No uroniłam kilka łez. Kompletnie wypadło mi z głowy, że taka akcja miała miejsce, przez co przeżywałam to równie mocno co Nicco i Mike.
Mówiłam to wiele razy, ale powtórzę - ja kocham pióro Oli, uwielbiam to jak potrafi mnie rozbawić, doprowadzić do łez, jak bardzo jej książki poprawiają mi nastrój i jak szybko się je czyta. Jestem też pod wrażeniem tego, jak sprytnie potrafi przemycić do swoich książek ważne tematy, robiąc to w taki sposób, że człowiek się dobrze bawi, a jednocześnie potrafi się nad pewnymi sprawami głębiej zastanowić.
Dajcie mi już ostatni tom, bo po prostu nie wytrzymam z nadmiaru emocji 💔
"- A Polly? - O tej to szkoda gadać. Jest nienormalna. - Machnąłem ręką. - Ale... ale przecież to z nią zdradziłeś Nię i o niej piszesz piosenki, i wszystko, i... Dlaczego? - Bo ją nadal kocham. - Wzruszyłem ramionami."
Przyznam szczerze, że na początku części o młodym pokoleniu Michael był najmniej lubianą przeze mnie postacią. Niby z jednej strony miał problemy z nałogiem, co negatywnie przekładało się na relacje z przyjaciółmi i jego ówczesną dziewczyną i starałam się to zrozumieć, ale był taki toxic ☠️☠️☠️
*SPOILERY* Byłam wściekła, że zdradził Nie, wyjechał bez pożegnania ze wszystkimi i zachowywał się jak motherfucker i miałam ochotę wyrzucić tę książkę na początku. Jednak w tej części przeważała jego perspektywa, dowiedzieliśmy się więcej o jego przeszłości i jakoś zaczęłam go bardziej rozumieć. Rozczuliło mnie to, że zaczął pomagać byłemu pacjentowi Willa, Nicco, który bardzo chciał nauczyć się grać na gitarze. Oprócz tego Michael odkrył też swoją drogę, został piosenkarzem. Ta cała otoczka wokół tego i specjalnie napisane pod tę książkę piosenki zrobiły na mnie wrażenie 🥹
Jestem dumna też z niego, że postanowił ogarnąć swoje życie i zaczął też doceniać bardziej swoje relacje z przyjaciółmi. Michael stał się taki, że można było zacząć go darzyć sympatią 😅❤️
Zakończenie złamało mi serce 💔Nie jestem gotowa na dalszą część, bo po pierwsze to już ostatnia z serii friends, po drugie początek będzie bolesny. Jednak po tych wszystkich perypetiach, chyba nastał czas na pożegnanie się z ekipą z Londynu 🥺❤️
,,To można porównać do złamania z przemieszczeniem kości. Można ciągle łykać leki przeciwbólowe i myśleć, że już jest dobrze. Ale dopóki nikt nie nastawi kości i nie założy gipsu, to nie będzie dobrze. Może niby z czasem się wszystko zagoi, ale wiecznie będzie nas pobolewać. Aż do dnia, gdy znowu się nie wróci do tego dawnego złamania i w końcu nie nastawi tej pieprzonej kości. Tak właśnie działało rozdrapywanie starych ran."
"Nie zawsze odcinałem się od ludzi, a nawet wprost przeciwnie. Jako dziecko pragnąłem otaczać się przyjaciółmi. Jednak mój charakter dla każdego okazywał się zbyt trudny do zniesienia na dłuższą metę. Szybko tracili zainteresowanie mną, a ja szybko zrozumiałem, że lepiej pozostać SAMEMU." - relatable mikey.
This entire review has been hidden because of spoilers.