Chociaż jestem fanką sportu i całe moje życie gdzieś było z nim związane, co więcej z chęcią obserwowałam i wciąż bywam na rozmaitych wydarzeniach sportowych, to jedyna dyscyplina, która nigdy nie zachęciła mnie do tego, aby na własne oczy zobaczyć przebieg sportowej rywalizacji i poczuć adrenalinę na trybunach – to piłka nożna. Po lekturze reportażu "Wojny niebieskie" autorstwa Marcina Pietraszewskiego utwierdziłam się zaś tylko w przekonaniu, że obraz klubowych rozgrywek , z punktu widzenia stadionowego kibica, przeraża i woła o pomstę do nieba, a z przyjemną rozrywką bynajmniej nie ma nic wspólnego. Być może moje wrażenie jest błędne i niejeden kibic się ze mną nie zgodzi, ale trudno nie być wstrząśniętym i mocno zmieszanym, kiedy się czyta jak wygląda świat pseudokibiców. W przypadku „Wojen niebieskich” Marcin Piertraszewski, reporter katowickiego oddziału „Gazety Wyborczej” ujął w nieco sfabularyzowaną wersję swe spostrzeżenia z zagłębienia się w rzeczywistość kibiców Ruchu Chorzów, a ściślej ich bojówki pod jakże uroczą i wiele mówiącą nazwą Psycho Fans.
Oddać należy Autorowi, że do tematu podszedł niezwykle wnikliwie, gdyż jego reportaż stanowi efekt jego niemal dwudziestoletnich obserwacji tego jak owa bojówka przez minione dwie dekady funkcjonowała. Jest to zatem pozbawiona lukru opowieść nie tylko o brutalnych ustawkach i aktach stadionowej przemocy, ale również o szerokiej sieci powiązań członków tej organizacji, w tym jej zarządu, z szeroko pojętą przestępczością zorganizowaną. Bo jak się okazuje historia Psycho Fans nie tylko ukazuje mroczną stronę futbolowej kultury, a raczej jej braku, ale również głębokie przenikanie jej wpływów na życie lokalnej społeczności.
Piertaszewski w swoim opisie działalności pseudokibiców Ruchu Chorzów nie owija w bawełnę, lecz wali prosto w oczy ujawniając rzeczywisty charakter tej organizacji. Z jego spostrzeżeń, popartych faktami, wyłania się opis działalności Psycho Fans, które w istocie bliżej do mafijnej organizacji niż miłośników sportowych ekscesów., w duchu walki fair play. Okazuje się, że członkowie tej bojówki nie tylko brali udział w brutalnych bójkach na stadionach, ale również prowadzili przestępcze interesy – zajmowali się handlem narkotykami, nielegalnym hazardem, czy sutenerstwem. Dochodziło też do przypadków przemocy, pobić ze skutkiem śmiertelnym, czy napadów z bronią w ręku.
Pietraszewski nie boi się w swym reportażu szczerze przedstawiać faktyczną działalność organizacji. W tym nie unika trudnych tematów, jak choćby kwestie związane korupcją w policji, która pozwalała członkom Psycho Fans przez wiele lat czuć się bezkarnie. W tym zatem względzie „Wojny niebieskie” są zatem nie tylko historia brutalności na stadionach, ale również zaniedbań w systemie prawym i policyjnym, które umożliwiły eskalację przestępczości.
Czytając tę książkę, trudno nie czuć zaniepokojenia i oburzenia. To też zasługa warsztatu Autor, który nie tylko stara się wiernie zrelacjonować badane przez siebie wydarzenia, ale również zrozumieć, co doprowadził do powstania i rozwoju tej grup i grup jej podobnych.
Jeśli zdecydujecie się na lekturę "Wojen niebieskich", a do tej pory ta mroczna rzeczywistość stadionowa nie była Wam znana, to ten reportaż z pewnością Was poruszy i Wami wstrząśnie. Ta lektura jest jednak ważna, gdyż odsłaniając mroczne aspekty kibicowania, ukazuje konieczność walki z przestępczością na każdym jej poziomie. Ja polecam tę książkę wszystkim zainteresowanym tematyką sportową i społeczną, jak i tym, którzy interesują się etiologią przestępczości.