Jump to ratings and reviews
Rate this book
Rate this book
Wyczekiwany finał trylogii chicagowskiej, w którym dopełnią się losy Teodora Ruckiego, ekspolicjanta i nie-do-końca-eks-gangstera uwikłanego w mafijne porachunki szalonych czasów prohibicji. Grzegorz Dziedzic za pierwszą część swojego cyklu otrzymał wszystkie najważniejsze laury, jakie może otrzymać w Polsce autor powieści kryminalnej. Ale kryminał retro nigdy nie był dla Dziedzica ostatecznym celem, a jedynie środkiem do opowiedzenia o kompletnie nieznanej karcie w historii polskiej emigracji, o polonijnych gangach w Ameryce lat 20., o jedynych ludziach, których bał się Al Capone. Wraz z trzecim tomem trylogia chicagowska staje w szeregu razem z najlepszymi współczesnymi powieściami historycznymi. To dużo więcej niż kryminał – to stworzony z filmowym rozmachem, wielowątkowy gangsterski fresk w duchu twórczości Mario Puzo i Jamesa Ellroya.

Unknown Binding

First published October 1, 2024

Loading...
Loading...

About the author

Grzegorz Dziedzic

6 books4 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
13 (34%)
4 stars
12 (31%)
3 stars
10 (26%)
2 stars
2 (5%)
1 star
1 (2%)
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
Profile Image for Monika Łukasik.
282 reviews
October 13, 2024
Dobrze się czyta, ale brakuje pewnej płynności. Przejścia ucięte, jakby brakowało pomysłów jak połączyć pewne fragmenty. Główny bohater trochę nie jest konsekwentny. Tu chce się mścić, ale się nie mści. Brak mu pomysłu na siebie. Fajnie, że pojawiają się postacie historyczne, ale zabrakło właśnie umiejętnego połączenia fikcji z historią. Natomiast podobały mi się niejednokrotnie plastyczne opisy, czytając - ogląda się czasami film, np. opis zderzenia dwóch aut.
Profile Image for Rudolfina (czytacz.pl).
278 reviews95 followers
October 17, 2024
KAŻDEMU BĘDZIE DANE TO, W CO WIERZY
Bardzo żałuję, że Grzegorzowi Dziedzicowi się nie udało. Skąd ten śmiały wniosek? „Blady świt” miał premierę cztery tygodnie temu, a na największym portalu czytelniczym tylko trzy recenzje sponsorowane (czytaj: oceniające książkę na 9-10 gwiazdek). Prawdziwi czytelnicy są bardziej powściągliwi w ocenach. Wydawnictwo Agora widać założyło, że nie ma co rozsyłać darmowych egzemplarzy, bo książka i tak się nie sprzeda.

Żałuję również, że autor, któremu tak bardzo kibicowałam po przeczytaniu pierwszego tomu trylogii chicagowskiej („Żadnych bogów, żadnych panów”) nie spełnił moich oczekiwań.

No nie, panie autorze, tak się nie pisze powieści sensacyjnych. Po słabej drugiej części („Gangway”) miałam nadzieję, że znajdzie się w wydawnictwie ktoś, kto zatroszczy się o część trzecią, zasugeruje poprawki. A gdzie tam!

W pierwszym rozdziale dowiadujemy się, co główny bohater uczyni trzy miesiące później. I prask! – nie ma żadnej tajemnicy. Sprawa jest mocna, kryminalna, o wiele ciekawiej by było, gdyby pojawiła się we właściwym czasie. A tak, gdy już przyjdzie co do czego – nie ma żadnej kulminacji, jest za to giga spoiler.

Drobne spojlery autor wrzuca regularnie, uprzedzając fakty. I po co informować, że będzie tajne spotkanie? Nie lepiej zacząć od spotkania i wyjaśnić, dlaczego jest tajne? Niestety, Grzegorz Dziedzic nie opanował zasad budowania napięcia.

Akcja się wlecze, nie ma punktów zwrotnych, brak dramaturgii. Opis spotkania gangsterów w Hot Springs równie pasjonujący, jak sprawozdanie korporacyjnego stażysty z konferencji sprzedawców nawozów sztucznych. Opisy Chicago na zasadzie: to było fajne miejsce, więc wrzucę, kiedy nie mam o czym pisać, i co z tego, że nie ma związku z fabułą.

Główni bohaterowie, którzy już w drugiej części zmienili się na gorsze, teraz są własnymi karykaturami. Roman, jako asystent swojej żony - hochsztaplerki przewidującej przyszłość, z przekonaniem głosi, że jesteśmy potomkami Atlantydów, którzy będą mogli wrócić na Ziemię i ocalić ludzkość przed zderzeniem z planetą Nibiru (!). Opis tego żenującego spektaklu zajmuje cały rozdział i oczywiście nie ma żadnego wpływu na akcję. Nie wiem, czy Roman jest totalnym idiotą czy jedynie żałosnym naciągaczem. Teo jest już tylko maszynką do zabijania, zastrzelenie człowieka to dla niego jak splunąć. A swoje kobiety traktuje tak: „Kim ty kurwa, jesteś, co? Powiem ci! Kurwą, zwykłą czarną szmatą.” Nie tylko nie da się lubić takich bohaterów, budzą pusty śmiech a nawet odrazę.

Postaci drugoplanowych jest zbyt wiele i wszystkie bezbarwne, nie do odróżnienia. Nawet Al Capone – zupełnie bez jaj.

Zakończenie… Wolałabym, żeby było zgodne z regułami gatunku, ale cóż, licentia poetica. Właściwie to nawet dobrze, że tak to się skończyło. Słyszałam gdzieś, że każdemu będzie dane to, w co wierzy. A jeśli ktoś nie wierzy w nic?

No trudno, nie jest to pierwszy autor, z którym trzeba się będzie pożegnać. Szkoda, bo po „Żadnych bogów, żadnych panów” miałam nadzieję, że zaprzyjaźnię się z pisarzem na dłużej.

Podobno każdy nosi w sobie pomysł na jedną książkę. Grzegorz Dziedzic napisał trzy, o dwie za dużo.
https://www.czytacz.pl
Profile Image for Krakoos.
28 reviews
October 11, 2024
Mój problem jest taki, że zbyt szybko utożsamiam się z bohaterami czytanych serii, szczególnie tak charyzmatycznymi jak Teodor Rucki, dlatego Blady Świt jest dla mnie olbrzymim rozczarowaniem. W ostatniej odsłonie serii autor uciął mu jaja i wrzucił w środek mocno naciąganej historii, która kupy nie trzyma. Ileż to bowiem razy będziemy podążać tropem morderców Zosi? W czwartym tomie (gdyby był, ale wiadomo że nie będzie) mogłoby się okazać, że spisek był jeszcze głębszy i Teo musi podążać dalej ścieżką zemsty. Nasz główny bohater po wyjściu z więzienia trzęsie sporą częścią Chicago, ale tak naprawdę jest bezwolną marionetką, popychadłem, chłopcem na posyłki którego każdy, kto tylko pojawi się na kartach powieści, rozstawia po kątach. Nawet żeni się z kobietą, której nie kocha. Wszystkie jego poczynania stoją w opozycji do kreowania tej postaci na kartach poprzednich dwóch części.
Ten zarzut nie dotyczy jedynie biednego Teo. Gdy tylko pojawia na horyzoncie ciekawa postać z potencjałem, jak choćby Agaton Królik, bardzo szybko zostaje sprowadzona do dwuwymiarowej nijakości. Jeśli Roman Ogorzałek, tak ten sam, zostaje wciśnięty w garnitur i zostaje osobistym prawnikiem i consigliere Teodora, to mamy jasność.
Fabuła niestety także się nie klei jako całość. Brak logiki i powiązania między kolejnymi wydarzeniami oraz ziejące pustką, niewypełnione niczym dziury w epizodach. W każdym zdaniu czuć zmęczenie autora tekstem, opowieścią i bezsilnością z jaką próbował coś sklecić i zamknąć na zawsze trylogię.
Bardzo słaba powieść, której ocenę, już dość niską, i tak podciągnąłem z dwóch powodów – kolejny raz świetnie ukazane Chicago w czasach prohibicji oraz rewelacyjny Piotr Grabowski.
139 reviews1 follower
October 20, 2024
Chicago. Międzywojenne. Polskie. Gangsterskie.
Tak bardzo autentyczne. Tak prawdziwe. Wyraziste. I mięsiste. Udekorowane realiami życia tamtego okresu. Piękny klimat. Mocny. Gęsty. Czasami mroczny i ciemny. Czasem zachwycający językowymi wstawkami. Czasami poruszający refleksjami. Ale zawsze wyjątkowy.

Gangsterska rzeczywistość. Panoszy się wszędzie. Na każdym kroku. Na każdej ulicy. Wyłania się. I podporządkowuje wszystkich. I wszystko. Układy. Znajomości. Przyjaźń, choć oszczędna. Bo ufać nie można każdemu. Strzał oddany bez cienia skrupułów. Bez wyrzutów sumienia. Whisky lejąca się strumieniami. Prohibicja. Przemyt. I przemoc. Pośród tego zemsta. Pragnienie odwetu. Pragnienie bycia na szczycie.

Jest i Teo Rucki. Szef gangu. Brnie na oślep. Zdeterminowany. Z poczuciem zemsty za odebranie żony. Z poczuciem władzy i siły. Determinacji. W tym trzecim tomie, zwieńczeniu chicagowskiej trylogii, ten bohater się zmienia. Gangsterski świat go pochłania. Z całą mocą. On się w nim zatraca. Zatapia. Oddaje mu siebie. Bo już nie potrafi inaczej. A może nie chce. Gubi się. Wątpliwości chwytają go w swoje macki. Triumfuje, choć porażkę ponosi. Kocha i pragnie czuć więcej. Jest u siebie, a jakby nie był. Bo to miejsce nie należy do niego.
To nie jego marzenie.
Ale to jego droga.
I jego zatracenie.

Gdyby ktoś kiedyś powiedział, że spodoba mi się gangsterska opowieść, nigdy bym w to nie uwierzyła. A ja jestem pod wrażeniem. Nie tylko „ Bladego świtu ”, ale całej trylogii chicagowskiej. Jestem pod wrażeniem jej aury. Bo przez nią się płynie. Stylu pisania. Porywającego. Tak niezwykle dosadnego, a kiedy trzeba miękkiego i przyjemnego. Emocji, które mną szarpały i zostawiały ślady w duszy. Bohaterów tak wyrazistych i prawdziwych. Niosących sobą wiele prawd o ludziach, czasach i wartościach.

„ Blady świt ” to literacka podróż ku odnalezieniu siebie w zatraceniu. To zagubienie duszy w poczuciu zemsty. To miłość, która w nienawiści się odnajduje. To koniec, który nowym początkiem być może. Polecam.
248 reviews
January 12, 2026
Kategoria: chicagowski kryminał.

Świętna trylogia. Teo Rucki wraca, w zaskakującym wydaniu, i ma ważne zadanie do wykonania.

Jak zawsze, w tle prawdziwe postacie, co tylko dodaje smaczków.

Koniec zaskakujący i jednoznaczny.
Profile Image for Wojtek Domański.
33 reviews
November 12, 2024
Kiedy ekranizacja? Oczywiście z polskimi aktorami w oryginalnych plenerach! Nie mogę się doczekać.
Displaying 1 - 7 of 7 reviews