"Love is burning" przeczytałam naprawdę szybko, ponieważ pióro autorki jest bardzo przyjemne. Czytając tę książkę czułam niesamowite zrozumienie, przez co od samego początku skradła ona moje serce.
Czytając poznajemy Riley Miller, siedemnastoletnia dziewczyna, która jest niezrozumiana przez innych i ciągle żyje w kłamstwie. Jej życie nie jest lekkie, ale mimo wszystko stara się ona dawać sobie z tym wszystkim radę, chociaż nie zawszę jest łatwo. Jest ona jedną z moich ulubionych bohaterek. W wielu sytuacjach czułam się z nią mocno związana. Przez co jeszcze bardziej przeżywałam jej historię i wszystkie trudności, z którymi musiała się zmierzyć.
Dużą rolę w książce odgrywa również Brandon Walters. To postać z ciężkim charakterem. Jego działania nie zawsze są dobre, jednak w głębi duszy nie jest on złym człowiekiem, tylko trochę zagubionym. Bardzo go polubiłam i cały czas wyczekiwałam, aż będą sytuację związane z nim.
Relacja tej dwójki, nie jest piękna i wspaniała. Jednak ma ona w sobie to coś, że po prostu na myśl o nich uśmiecham się sama do siebie.
Wszyscy bohaterowie w tej książce są świetnie wykreowani. Każdy z nich ma jakąś rolę. Największym plusem jest ich prawdziwość. Nie są oni idealni, dzięki czemu z jeszcze większymi emocjami czytałam ich historię.
"Love is burning" to książka, która już zawsze będzie miała specjalne miejsce w moim sercu. Pokochałam ją od pierwszych stron. Podczas jej czytania czułam rollercoaster emocjonalny. W świetny sposób zostały przedstawione problemy bohaterów i to, że nie zawsze jest dobrze.
Zakończenie trzyma w napięciu i nie pozwala tak po prostu odłożyć książki na półkę. Ja po skończeniu jeszcze przez długi czas o nim myślałam.
Moim zdaniem jest to lektura, która skłania do przemyśleń i doprowadza do wielu emocji. Polecam ją z całego serca, mam nadzieję, że zakochacie się w niej tak samo jak ja.