Nawet jeśli pieniądze szczęścia nie dają, kto by nie chciał przekonać się o tym na własnej skórze?
Odkąd Frank i Mama wygrali w totolotka 24 miliony, ich życie zaczyna być zaskakująco uciążliwe. Nagle wszyscy sąsiedzi stają się okropnie potrzebujący! Mama Franka ogłasza w końcu, że obdaruje milionem koron tego, kto wykona najwięcej dobrych uczynków. Podczas gdy w wiosce walka o „miłylion” robi się coraz bardziej zacięta, Frank i Mama wyjeżdżają na zagraniczne wakacje. Jednak chowanie głowy w (plażowy) piasek nie pomoże im uciec od pytań o to, co tak naprawdę można kupić za pieniądze…
„Milion dobrych uczynków” Arnfinna Koleruda to wielokrotnie nagradzana, zaskakująca i chwilami niepokojąca powieść o znaczeniu bogactwa w naszym życiu. Niczym najlepszy norweski kryminał trzyma w napięciu do ostatniej strony: czy Frankowi uda się namówić Mamę na jakieś finansowe szaleństwo? Kto zdobędzie pieniądze? I czy ostatnie dziwne wydarzenia na pewno są tylko zbiegiem okoliczności? Pełna specyficznego norweskiego poczucia humoru powieść to świetne wprowadzenie do klimatu literatury skandynawskiej dla początkujących czytelników i czytelniczek.
Powieść o pieniądzach – bez bałwochwalstwa i bez hipokryzji!
#norweskitydzień z Justyną z instagrama kanalzikei
Nie oceniam, bo mam ogromny dylemat, choć w zasadzie niestety ta książka mi się nie podobała, bardzo mnie rozczarowała. Jest mi na swój sposób przykro poprosiłam o nią i dostałam ją w prezencie od kogoś wyjątkowego. A wybór ten był podyktowany poleceniem mojej przyjaciółki
Początek zapowiadał się świetnie - ważny temat, wyraźny skandynawski klimat w wydaniu które lubię - humor, lekki dystans np w relacjach, poważne traktowanie dziecięcego czytelnika
I nawet nie wiem w którym momencie ale dosyć szybko poczułam że się męczę, że nie chcę do niej wracać, że książka jest przegadana mimo że ma 270 stron to powinna być o 150 stron krótsza. Niektóre rozwiązania fabularne z mojej perspektywy dyskusyjne, może tu się kłania ta norweskość - np Magnus i jego pomysły - zmuszanie biednej dziewczynki do picia piwa - albo Pani która ma kieliszki postawione na pupie i dla pieniędzy mięśniami owej pupy sprawia że kieliszki stukają o siebie i można krzyknąć "na zdrowie" - no taki challenge... To mogło być takie dobre a finalnie jednak mnie bardzo rozczarowało
Ja rozumiem że to jest książka "do omówienia" z dorosłym tylko po co dawać dziecku coś gdzie potem trzeba to bardzo gruntownie omówić i wypunktować aż tyle kontrowersyjnych treści Dla starszych dzieci z kolei to będzie zwyczajnie za dziecinne - główny bohater 10 latek - i nudne, mało akcji i wieje nudą. Jestem na nie, ale biorę poprawkę że to po prostu nie było dla mnie i jeśli lubicie literaturę dziecięcą. dla młodszej młodzieży i podoba Wam się sam pomysł na fabułę to sprawdźcie
Na pewno jeśli ktoś myśli o zakupie na prezent dla dziecka to jednak polecam przeczytać przed zakupem i podarowaniem żeby sprawdzić czy to dobry pomysł na własnej skórze
Kurde no nie podobało mi się, i nawet ciężko mi powiedzieć dlaczego Fabuła dosyć zagmatwana, chaotyczna i nudna Styl pisania słaby Bohaterowie bardzo irytujący, nie lubię sposobu w jaki się zachowują, w tym nie popieram zachowania matki A z plusów to czytało się szybko Mam ochotę zapomnieć o tej książce i Juz nie wracać do niej myślami
Zelo dobra ideja sicer, pa vendar izpeljava zelo šepa. Frank in njegova mama zadeneta na loteriji in zaplet se lahko začne. Mama bi rada podarila en milijon kron tistemu, ki bo v skupnosti najprijaznejši. Trudijo se vsi, pa vendar na dan prihajajo različni vzroki za prijaznost, tudi tisti ne najbolj prijazni, in lepo se razkrije človekov značaj in temne plati. Zdi se mi, da zgodba ni takšna, kot bi lahko bila. Kot bi se avtor nekako izgubil v pripovedovanju in predvsem v tem, kakšen bi konec lahko bil. Ni me ravno navdušila.