Czasem ludzie nie zdają sobie sprawy z tego, jak słowa mogą ranić. Jak wielkie piętno odciska na drugim człowieku hejt i szykanowanie. Do jakiej tragedii mogą one doprowadzić. Właśnie na te problemy w swojej najnowszej powieści zwraca Agnieszka Brückner. „Podwójny blef” nie jest zwyczajną i schematyczną opowieścią o nastolatkach, których jednymi problemami są imprezy i czubek własnego nosa. Autorka swoich bohaterów ubiera w ambicję i zdeterminowanie, czym pokazują, że ich historia też jest ważna, że mają coś istotnego do przekazania.
„Udawany związek wydawał się idealnym rozwiązaniem, ale nie przewidziałem jednej najważniejszej kwestii… Zapomniałem, że życie to nie gra.”
Chloe Blue po tragicznym w skutku wydarzeniu, w którym straciła przyjaciela, zostaje zmuszona do przeprowadzki do ojca, gdzie ma skończyć ostatnią klasę liceum. W planach ma jedynie przetrwać – nie chce się wychylać ani angażować w nowe znajomości. Niestety ten plan nie przebiega po jej myśli, gdyż już pierwszego dnia w nowej szkole podpada naczelnej hejterce, broniąc jej ofiarę. Tym samym staje się jej nowym celem. Początkowo jej próby są dla Chloe żenujące, lecz z czasem stają się męczące. Gdy sytuacja się zaognia, zostaje objęta „ochroną” przez kapitana koszykarzy, a zarazem przyjaciela jej brata.
Mason Scott skrupulatnie opracował plan na ostatnią klasę liceum. Skupiony na dostaniu stypendium sportowego na wymarzonej uczelni, miał dwa najważniejsze priorytety – koszykówka i nauka, na końcu reszta. Siłą rzeczy nie przewidział w nim miejsca dla dziewczyny. Chcąc pomóc siostrze przyjaciela, a przy okazji odgonić natrętne fanki, proponuje Chloe układ. Będą udawać parę, jednocześnie skupiając się na własnych celach. Jednakże żadne z nich nie przewidziało, że z czasem coraz trudniej będzie im odróżniać blef od rzeczywistości.
„Zastanawiam się, czy faktycznie mam w sobie tyle sił, jak zapewniam wszystkich dookoła, czy to tylko słowa – wyjaśniam. – Czy, jeśli stanie się coś złego, uporam się z tym, bo jestem już zahartowana, czy może właśnie to będzie mój gwóźdź do trumny, bo ta cała przemiana to tylko maska, pozory, w które sama chcę wierzyć.”
Nawet nie wiecie, jak bardzo pokochałam tę powieść. Chloe i Mason skradli moje serce już kilka miesięcy temu, gdy po raz pierwszy czytałam ich historię. Agnieszka stworzyła bohaterów, których nie da się nie obdarzyć sympatią. Ona to ta dobra, ciepła, chętna, by nieść pomoc, choć sama jest zraniona. On z kolei to ten ambitny i rozsądny, a jego urok osobisty z miejsca robi robotę. To ten typ bohaterów, którzy mimo młodego wieku nie irytują, a wręcz przeciwnie – sprawiają, że czytelnik kibicuje im na każdym polu. Uwielbiam motyw „fake dating”, a tutaj został ukazany w naprawdę cudowny sposób. Dostrzegalna jest genialna chemia między bohaterami, która naznaczona jest humorem i zaczepkami, co osobiście uwielbiam. Agnieszka zadbała o płynne przejście między udawaniem a prawdziwym związkiem. Widzimy, jak rodzi się między nimi zaufanie, przywiązanie, a z czasem i uczucie, którego już nie są w stanie ignorować. Cudowne jest również to, jak przy Masonie Chloe zaczyna rozkwitać, coraz częściej jest szczęśliwa, i ta zmiana jest naprawdę widoczna. Tak jak to, że razem stają się silniejsi, jak fantastycznie do siebie pasują. To jedna z tych relacji, która otula ciepłem niczym ulubiony koc. Powtórzę się, ale po prostu ich kocham i musicie o tym wiedzieć! Mimo że już bliżej mi do trzydziestki niż dwudziestki, to muszę przyznać się, że mam ogromną słabość mam do głównego bohatera. I nie jest mi wcale wstyd!
Jak już wspominałam na początku, autorka w swojej powieści stawia na ponadczasowe i bardzo aktualne tematy, co dokładniej objaśnia w swoim posłowiu. Gorąco zachęcam do zapoznania się z jego treścią. Poza hejtem i szykanowaniem zwraca uwagę na temat depresji, na to, jak ważne jest, by szukać pomocy, że nie jest to wstyd, bo czasem pewne sprawy mogą pójść za daleko. Za to właśnie pokochałam tę historię, za jej prawdziwą wartość, która skłania do refleksji i większego zwracania uwagi na to, jakie słowa kierujemy do drugiej osoby. Dziękuję Ci, Aga, że poruszasz te tematy w swojej powieści. To ważne, żeby mówić o tym głośno!
„– Doprowadzasz mnie do szaleństwa – wyznaję między kolejnymi pocałunkami.
– No to witaj w klubie, bo ja też przepadłem.”
„Podwójny blef” to historia, której nie da się nie pokochać. Tu wszystko jest idealne – fabuła, bohaterowie, humor, emocje. To jedna z tych powieści, którą warto poznać bez względu na wiek, bo nawet starsi znajdą tu coś, co przyniesie przyjemność z lektury. Agnieszka Brückner jak zwykle czaruje swoim uzależniającym piórem. Przez tę powieść po prostu się płynie, chociaż jest z niej niemały grubasek. Ale za to jaki wspaniały! Ta powieść dopieszczona jest pod każdym względem, a przekonacie się o tym, sięgając po „Podwójny blef”. Zapewniam, że nie będziecie się nudzić, a kłody rzucane bohaterom przez autorkę na pewno dostarczą Wam ogromu wrażeń. Musicie poznać Smerfetkę i Osiłka, nie pożałujecie!
PS Mam nadzieję, że doczekamy się historii Luny i Lucasa!