Czytanie tej książki grozi bólem brzucha, łzawieniem oczu… ze śmiechu!
Wegewąpierz Radosław, strzygoń Bezmir i domowik Witek przez przypadek przywołują... legendarne postacie. Mają bardzo mało czasu, by odesłać je z powrotem do Nawii. Z pomocą przychodzą im topielica Bogna i wodniki Myślimir i Miłomysł.
Dzielne stwory staną oko w oko z groźnym Bazyliszkiem, rozwiążą problem Liczyrzepy, pomogą w miłosnych rozterkach Upiorowi z opery, powstrzymają Wandę i Smoka Wawelskiego przed zniszczeniem Krakowa… A to tylko część ich bohaterskich czynów w walce o spokój, ład i porządek w Jawii!
Czytelnik może liczyć na zdrową dawkę humoru, gry słowne, zaskakujące nawiązania do popkultury i ciekawe interpretacje znanych i mniej znanych legend.
3.5/5 Przesłuchane bez znajomości pozostałych książek z cyklu i całkiem sympatyczne. Dużo słowiańskości i się człowiek uśmiechnął czasem. Akurat dla odprężenia
Wada - trochę za dużo tłumaczenia żartów i rozwiązywanie jakichkolwiek problemów w dwie strony
Świetne! Nie znałam wcześniej Uniwersum Powiernika, ale ta książka wydaje się dobrą opcją na zaznajomienie się z nim i rozpoczęcie. Lekka i ciekawa historia z bohaterami, których lubi się od pierwszej strony.
Miłośnicy "Dożywocia" M. Kisiel z przyjemnością przeczytają te historię. Lekka opowieść o trzech - niewiedzialnych dla zwykłych ludzi - potworach, którzy pod nieobecność swoich przełożonych (tym razem ludzi "widzących") ratują świat przed swoistym Armagedonem. Co prawda został on przez bohaterów niechcący wywołany, a polegał na wywołaniu z Nawii najsłynniejszych potworów z polskich legend 🙂
Historia pełna słowiańskich demonów i postaci z legend. Świetny audiobook, kilka pełnych humoru godzin zabawy językiem polskim. Mieszkam na obczyźnie i nie mam styczności z językiem ojczystym na co dzień, to była prawdziwa uczta dla ucha👌🏻
Bardzo fajny pomysł! Tylko na pomyśle się skończyło... Bardzo bym chciała żeby ta książka mi się spodobała ale wręcz mnie zirytowała. Miałam się śmiać. Może to kwestia innego poczucia humoru ale mnie nie bawią żarty które ktoś mi musi tłumaczyć. Bo wychodzę z założenia że jak żart trzeba tłumaczyć to nie jest zabawny. Absolutnie nieangażujące postacie. I couldn't care less about them. I tak, nie czytałam nic z tego świata ale let me say the Queen Marta Kisiel. Nie ważne w jakiej kolejności czytam jej książki, kocham wszystkich bohaterów. I śmieję się podczas lektury. No po prostu dla mnie autor mógłby się dużo od niej nauczyć. I zastanawiam się do kogo ta książka jest kierowana. Bo jeżeli na każdym kroku są nam tłumaczone żarty, powiedzenia, nawiązania do kultury (generalnie wszystko jest nam tłumaczone) to zakładam że to książka kierowana dla młodego czytelnika. Tylko z drugiej strony tematy tam poruszane nie są dla młodego czytelnika tylko raczej dla młodzieży. Nie wiem. Po prostu bardzo szkoda bo liczyłam na to że ta książka mi się spodoba.
Co to była za książka!!! Lałam ze śmiechu ciągle. A ogóle to uważam, że żenujące jest jak ktoś pisze w necie, że hehe, takie zabawne, że šmiechłę na ulicy i ludzie paczyli. W ogóle w to nie wierzę. I co? Dzisiaj się rozrechotałam do audiobooka w trakcie miłego spaceru po warszawskim Grochowie. Na szczęście nikogo nie było więc nie wiem czy ktoś by się gapił.
No, więc zabawnie, dobrze napisane, research do książki musiał być ogromny i wnikliwy, szacun.
Ja nie wiem jak autor planuje pisać dalej, bo naprawdę trudno będzie to przebic.
Przeczytałam jakiś czas temu pierwszy tom „Powiernika” i nie byłam specjalnie przychylna. Tutaj jest zdecydowanie więcej humoru, ale wszystkiego innego jest za dużo. Takie mieszanie rejestrów, aluzje do polskiej literatury i wspominanie wszelkich możliwych demonów słowiańskich i legend o wiele lepiej wychodzi innym autorom. Tutaj to wszystko takie jakieś na siłę.
Witajcie w finale… choć nie do końca finale! „Trzej Maszkaronowie” to jak dotąd ostatni tom z Uniwersum Powiernika, ale z całą pewnością nie koniec przygody – prawda autorze?. Bo jak tu mówić o końcu, kiedy przygoda dopiero się rozkręca? Franciszek Piątkowski po raz kolejny udowadnia, że władanie słowem ma we krwi. Język powieści jest nie tylko płynny, ale i nasycony lekkością oraz humorem, dzięki czemu lektura mija w tempie ekspresowego pociągu do Słowiańskiej Krainy Dziwów. Czytelnik nie czyta — on chłonie, zanurza się i daje ponieść narracyjnej fali, która porywa jak górski potok po wiosennych roztopach. Tym razem na scenę wkraczają tytułowi Trzej Maszkaronowie – Bezmir, Witek i Radek – barwne trio, które przypadkowym (a może przeznaczonym?) posiedzeniem na pewnym bardzo niebanalnym kamieniu inicjuje całą lawinę wydarzeń. Co to za kamień? Tajemnica, którą warto odkryć samemu. Gwarantuję – warto. Fabuła? Istny rollercoaster. W rytmie przygód, gagów i demonicznych intryg przemyka się przez kolejne rozdziały niczym przez labirynt, w którym każde skrzyżowanie prowadzi do kolejnego zaskoczenia. Spotkamy tu plejadę słowiańskich demonów i legendarnych postaci – od Smoka Wawelskiego po Liczyrzepę i Białą Damę. A wszystko to podlane solidną dawką humoru – tego inteligentnego, błyskotliwego, a momentami wręcz absurdalnie śmiesznego. Osobiście śmiałam się na głos. I to nie raz. Autor z mistrzowską swobodą wplata słowiańską mitologię, nie traktując jej po macoszemu. To nie tylko tło, to istotna część świata, który żyje i oddycha dawnymi wierzeniami. Do tego smakowitym dodatkiem są liczne nawiązania do popkultury, muzyki i literatury – zręczne, trafione i absolutnie naturalne. Na osobne uznanie zasługują bohaterowie. Każdy z Maszkaronów jest osobowością samą w sobie – z własnym temperamentem, motywacjami i bagażem emocjonalnym, który wnosi do grupy koloryt i dynamikę. Obserwowanie ich wzajemnych relacji i perypetii to literacka przyjemność najwyższej próby. Podsumowując – „Trzej Maszkaronowie” to świetna kontynuacja (choć niekoniecznie zakończenie) przygody w Uniwersum Powiernika. Książka łączy w sobie przygodę, humor, mitologię i charakterystyczny styl autora, tworząc coś, co można śmiało nazwać ucztą dla ducha i wyobraźni. Jeśli jeszcze nie znacie tej serii – najwyższy czas to nadrobić. A jeśli znacie – wiecie, że czekamy na więcej. Z niecierpliwością i szerokim uśmiechem.
• "Trzej Maszkaronowie, czyli legendarna komedia", to genialna odpowiedź na mój wewnętrzny apel po ostatnim tomie Powiernika: więcej Stworów, mniej Marka!
• W tej części rodzina Lichockich udała się na zasłużone wakacje, a pierwsze skrzypce zagrały Stwory. Muszę zaznaczyć, że tytuł wprowadza nieco w błąd, bo w książce mamy dwie “drużyny”: Trzech Maszkaronów (Domowik Witek, wegewąpierz Radosław, Strzygoń Bezmir) oraz tzw. grupę SOS - Specjalny Oddział Stworów, w skład którego wchodziły dwa Wodniki i topielica Bogna.
• Czy było zabawnie? I to jak! Przygody Stworów w tej części to prawdziwy rollercoaster po legendach i legendarnych postaciach, które przez gapiostwo naszej Trójki Maszkaronów zostały przyzwane do naszego świata i rozrabiają. Misja? Odesłać je zanim "szefostwo" wróci.
• Nie będę wam spoilerował fabuły ani tym, jakie postacie się tam dokładnie pojawią, ale gwarantuję wam, że nie raz się uśmiechniecie słuchając/czytając. Bardzo dobrą decyzją było udzielenie Markowi urlopu. Bez niego seria nabrała nieco świeżości, a taki przerywnik bardzo dobrze zrobił całej serii i samemu bohaterowi też. Jest zabawnie, historia mega wciągająca i te dialogi Wodników, które jak są przegenialne.
•To był ostatni tom z cyklu Powiernika i muszę powiedzieć, że zdecydowanie będę tęsknił. Mam nadzieję, że autor szybko wróci z kolejnym tomem. Liczę również na audiobooka od NineRealms oraz oczywiście głos pana Żołądkowicza. Cały cykl to kawał dobrego słowiańskiego fantasy - gorąco polecam wszystkim!
Parafrazując klasyka... Kiedy coś dziwnego dzieje się w Twojej okolicy... Po kogo zadzwonisz? Po Trzech Maszkaronów!
Po "Obrońcach" zastanawiałem się co dalej stanie się w uniwersum Powiernika. Czy bedzie to dalej historia Marka, jakiś kolejny przeciwnik do pokonania... A tu proszę 😁 dostajemy komedie z udziałem naszych ulubionych stworów w rolach głównych, które przez własną głupotę sprowadzają na Jawie legendy. A wszystko przez jeden głaz i Biedę z Nędzą. Domowik Witek, strzygoń Bezmir i Wegewąpierz Radosław muszą zmierzyć się między innymi ze smokami, złotą kaczką, myszami Popiela no i z Wandą co nie lubi naszych sąsiadów zza zachodniej granicy... I to bardzo. I powiem, że dawno się tak nie uśmiałem, bo tu każdy rozdział, każda legenda to ciąg niesamowitych zdarzeń przyczynowo skutkowych. Tu absurd goni absurd i jest to takie piękne...❤️ Jak zawsze w humorze można też liczyć na naszą ulubioną parę wodników, które swoją bystrością umysłu i lotnością każdą sytuację zmienią w jeszcze dziwniejszą 😅
Co tu dużo mówić... To klasa sama w sobie i jak głosi napis na okładce to jest Legendarna komedia i polecam każdemu, który potrzebuje dawki absurdalnego humoru i chce się zwyczajnie rozluźnić przy czymś lekkim.
Autor jak zawsze kawał świetnej roboty i liczę, że jeszcze nie raz spotkamy naszych Trzech Maszkaronów i SOS, by mogli uratować sytuację... Albo chociaż spróbować 🙃
Książka jest dopełnieniem cyklu, jednak można przeczytać ją bez znajomości poprzednich książek.
Marek Lichocki wraz z rodziną udaje się na wymarzone wakacje, zostawiając dom pod opieką domowika Witka. Ten wraz ze strzygoniem Bezmirem i wegetariańskim wampirem Radziem wplątują się w niezłe tarapaty. Przypadkowo przywołują postacie znane z legend, które nie mają prawa przebywać w Jawii, muszą więc znaleźć sposób aby odesłać je do Nawii, i to jak najszybciej. Z pomocą przybędą im wodniki Miłomysł i Myślimir, oraz topielica Bogna. Czy brygada SOS poradzi sobie przed powrotem szefostwa? Sprawdźcie jakie perypetie ich spotkają i co porabiają Król Popiel, Wanda co nie chciała Niemca, Bazyliszek, Smok wawelski czy Upiór z Opery.
Autor postawił tym razem na humor, wykorzystując znane chyba wszystkim postaci z podań i legend. Ja się ubawiłam, może nie płakałam ze śmiechu, ale było wesoło. Bardzo mi się podobały nieco inne oblicza legendarnych postaci, świetne dialogi, a do tego niesamowite ilustracje. Pan Lichocki nie należy do moich ulubionych bohaterów literackich (jak mogliście już dowiedzieć się z moich opinii o poprzednich książkach autora), więc jego minimalny udział w tej książce w ogóle mi nie przeszkadzał 😉.
Jeśli macie ochotę na słowiańskie legendy na wesoło, to koniecznie sięgnijcie po tę książkę. Mnie się podobała, polecam.
Właściwie podtytuł tej nowelki wskazuje czym ona jest. Krótka przygoda trzech demonów zaprzyjaźnionych z Powiernikiem i jego małżonką. W czasie gdy Marek udaje się na zasłużony odpoczynek, to na strzygoniu Bezmirze, wegewampirze Radosławie i domowiku Witku spoczywa dbanie o okolicę. Czy uda się im nie wplątywać w żadne tarapaty? Jak można się domyślić - nie. Trzej Maszkaronowie na modłę Trzech Muszkieterów, muszą stawić czoła postaciom wprost wyjętym z legend i podań ludowych. Ich przygody są pełne zwrotów akcji, dynamiczne i w większości przezabawne. No, ale sami są sobie winni. Czas ucieka, a muszą wszystko posprzątać nim ich człowieczy przyjaciel powróci z zagranicznych wojaży.
Jeśli czytaliście pierwsze cztery tomy z Uniwersum Powiernika, to znacie pióro autora i wiecie, czego można się spodziewać. Ta lektura została jednak bardzo wzbogacona humorem, przez co jest lekka i przyjemna. Wartka akcja, demony ze słowiańskiej mitologii, uwspółcześnione nieco legendy polskie. Ja bawiłam się wyśmienicie i nie będę ukrywać, że czekam na dalsze przygody trzech jakże dzielnych demonów. Jeśli natomiast nie jest wam znane Uniwersum Powiernika warto zapoznać się z wcześniejszymi tomami, by wiedzieć kim są Trzej Maszkaronowie i z czym przychodzi mierzyć się Markowi Lichockiemu. Mam nadzieję, że ten świat was porwie i staniecie się jego fanami, jak ja. Autorze, czekam na więcej ;)
"Trzej Maszkaronowie, czyli legendarna komedia" to tom numer 4.5 serii słowiańskiej o przygodach adwokata Marka Lichockiego. Jest to pierwszy z wszystkich siedmiu tomów tej serii, który wysłuchałam, zamiast przeczytać. I był to bardzo dobry wybór, bo lektor zinterpretował tekst bardzo humorystycznie. Swoją drogą, słuchając kolejnych rozdziałów byłam ciekawa, ile razy lektor się ugotował, czytając ten tekst :D
Adwokat Lichocki wraz z rodziną śmiga na urlop, a w tym czasie znane nam już z poprzednich tomów słowiańskie stwory: wegewąpierz Radosław, strzygoń Bezmir i domowik Witek niechcący sprowadzają z Nawii legendarne potwory. To właśnie ta trójka wraz z wodnikami i topielicą Bogną będą grać pierwsze skrzypce w tej części. Jaki jest cel wszystkich ich działań? Muszą odesłać sprowadzone potwory do Nawii zanim wróci Lichocki i zrobi im awanturę. Czy im się to uda? Oczywiście, że tak, jednak co przeżyją w drodze do realizacji tego celu, to juz zupełnie inna historia.
Świetnie przeczytane przez lektora dialogi iskrzyły się dowcipem i wywoływały uśmiech na twarzy. W ogóle przygody stworów są ciekawe i ich perypetie wynikają jedne z drugich.
Zdecydowanie polecam Wam całą serię. Czy w wersji czytanej, czy słuchanej, gwarantuję Wam dobrą zabawę.
Sama nie wiem co mam o tym myśleć. Nie było to ani dobre, ani złe, po prostu bardzo nijakie. Niestety nie było to moje poczucie humoru i nie śmiałam się wiele, choć mogę zrozumieć, dlaczego ta książka tak bawiła innych