Jak oddać paraliżujący strach towarzyszący niechcianej ciąży i potajemnej aborcji? Jak opisać nastoletni seks, który bywa źródłem wolności, ale i upokorzenia? I jak sportretować rozkoszną władzę nad młodszym o trzydzieści lat kochankiem?
"Liczy się nie to, co się zdarza, lecz to, co robimy z tym, co się zdarzyło" – to zdanie staje się motywem przewodnim zbioru. Dokonując wiwisekcji wspomnień, Ernaux odważnie opisuje sprawy seksu, pożądania i kobiecości. Lawiruje między obrzydzeniem a błogością, a jej oszczędny język i fotograficzna pamięć doskonale oddają sprzeczność między tym, co społecznie przyjęte, a potrzebami ciała. Ale interesuje ją też to, jak to możliwe, że zagłębiając się w przeszłości, odkrywamy tam obce nam "ja".
Zbiór Ciało to książka odważna i bezkompromisowa, to także poruszająca kronika kobiecego doświadczenia w czasach obyczajowych przemian. Ernaux jak nikt inny potrafi skonfrontować się z tabu, a własne doświadczenia przełożyć na wybitną literaturę.
Na tom składają się: Zdarzenie (L’Événement), Pamięć dziewczyn (Mémoire de fille), Młody mężczyzna (Le Jeune Homme).
The author of some twenty works of fiction and memoir, Annie Ernaux is considered by many to be France’s most important writer. In 2022, she was awarded the Nobel Prize in Literature. She has also won the Prix Renaudot for A Man's Place and the Marguerite Yourcenar Prize for her body of work. More recently she received the International Strega Prize, the Prix Formentor, the French-American Translation Prize, and the Warwick Prize for Women in Translation for The Years, which was also shortlisted for the Man Booker International Prize in 2019. Her other works include Exteriors, A Girl's Story, A Woman's Story, The Possession, Simple Passion, Happening, I Remain in Darkness, Shame, A Frozen Woman, and A Man's Place.
“Zdarzenia”, autobiograficzny esej francuskiej noblistki, od którego rozpoczynają się “Ciała” powinien być lekturą obowiązkową w liceach. Lekturą, która uczyłaby nas słusznego gniewu na to, że w Polsce kobiety wciąż nie mogą w pełni decydować o swoim życiu.
***
Nie miałem ochoty już czytać Ernaux. Po lekturze "Lat" i "Bliskich" byłem trochę zmęczony jej opowieścią. Fantastyczną literacką wstrząsającą i niekiedy porywającą, ale mimo to — jakoś nużącą. Czytanie o doświadczeniach, z którymi niewiele mamy punktów przecięcia wymaga od nas otwartości i empatii, którą trudno wykrzesać w pośpiechu codzienności. Moja codzienność składa się z setek opowieści — mówią do mnie rozmówcy do wywiadów, mówią książki, mówi praca. Czasem brakuje miejsca na jeszcze jedną opowieść.
Po „Ciała” w przekładzie Agaty Kozak sięgnąłem więc raczej z obowiązku, niż z wewnętrznej potrzeby. I zamarłem. Otwierający „Ciała” esej „Zdarzenia” przeczytałem jak zahipnotyzowany. Dwukrotnie. I wciąż wydaje mi się, że to za mało.
Ale po kolei.
„Moje życie mieści się (...) gdzieś pomiędzy kalendarzykiem małżeńskim a prezerwatywą z automatu po franka za sztukę”, pisze francuska noblistka Annie Ernaux w „Zdarzeniu”, pierwszym z trzech autobiograficznych esejów, które składają się na „Ciała”. To niezwykłe w swojej szczerości opisy doświadczeń milionów kobiet. Powszechnych, a przecież nieobecnych w literaturze. Ernaux cofając się w czasie, sięgając po wspomnienia z młodości, w doskonałym, literackim stylu, ujawnia to, przed czym odwracamy wzrok, uparcie wypierane ze zbiorowej świadomości.
Znowu bezkompromisowa i odważna. Beznamiętnie relacjonuje to wszystko, co wiąże się z ciałem. Wyciągną na powierzchnie dotąd skrzętnie skrywane sekrety, fragmenty kobiecych biografii, te momenty jednoczące nas we wspólnych doświadczeniach. Są początki, jest dojrzewanie i jest dojrzałość. Jest ciąża i aborcja. Jest czas nastoletni i oswajanie się z sobą samą. W końcu, jest dojrzałość i smakowanie kobiecości na swoich warunkach.
I ponownie, jak to ona, nie ma wstydu, nie ma tabu, nie ma egzaltacji i zbędnych emocji. Ciało jest tym, czym jest. Staje naga przed czytelnikiem i opowiada o swoich intymnych doświadczeniach. Pokazuje czym jest ciało, jak się zmienia i co mu zawdzięczamy. Jest o szansach i o zagrożeniach. O czułości, a także o nadużyciach i gwałcie. Jest o ciele w czasie i czasie dla ciała. O tym co nasze i co zawłaszczane. O tym, co chcemy, co powinnyśmy i co musimy. Oraz o tym, że czasem nikt nie pyta nas o zdanie.
Może być niewygodnie, można poczuć dyskomfort. Może uwierać, wrzynać się i ocierać. Mamy coś poczuć. Od tego jest ciało.
Będzie bolało, ale zmierz się z tym, bo ta historia jest też o Tobie.
Annie Ernaux potwierdziła to, co od dawna przeczuwałam: pełne rozwinięcie płatu czołowego u kobiet jest niczym w porównaniu z przeczytaniem Simone de Beauvoir po raz pierwszy
Zdarzenie wstrząsające, chociaż pewnie bardziej z perspektywy mężczyzny. Pozostałe trochę słabsze, ale tez dobre. 5/5 - mustread dla męskiej części populacji. Szczególnie w tym czasie.
🎧 Nie uważam, bym mogła odpowiednio ocenić całą te książkę wydaną u nas w Polsce jakoś całość. Faktycznie jest to zbiór esejów, dotykających kwestii kobiecego ciała, ich praw, a w zasadzie ich braku, relacji, bolączek i tego, jak to jest, w tym okrutnym, patriarchalnym świecie, być po prostu, i aż kobietą . Ubóstwiam prozę Ernaux i wiem, że przeczytam dosłownie wszystko, co zostanie tej kobiety opublikowane. U mnie personalnie poziom zaciekawia poszczególnymi esejami to była faktycznie taka sinusoida, ale nie ulega wątpliwości, że każdy z nich jest po prostu wybitnie ważny i majestatycznie pięknie oraz do bólu szczerze napisany.
Trochę trudno ocenić mi ten zbiór opowiadań tudzież eseji. Pisarka potrafi być szczera do bólu, opowiadać o swoim życiu bez ozdobników, a nie są to łatwe tematy , a bardzo bliskie kobietom i jak najbardziej cieszę się , że są poruszane w literaturze autobiograficznej. Autorka znów ma trafne obserwacje i potrafi spojrzeć na siebie i innych z dystansu punktując to co było/jest w jej czy naszej rzeczywistości absurdalne czy niesprawiedliwe.Jednakże przeszkadzała mi czasem chaotyczna narracja, która wybijała mnie z przemyśleń jak i brakowało mi, że pewne rzeczy ledwo zostały poruszone , a niektóre wracały jak bumerang, ale to historia autorki i to jej prawo w jaki sposób chciała ją opowiedzieć, stąd mam taki mały zgrzyt.
początkowo bardzo się cieszyłm na kolejną książkę annie ernaux, ale "ciała", choć teoretycznie powinny przypaść mi do gustu zdecydowanie bardziej niż dwie poprzednie, są najsłabsze. nie jest to kwestia treści, ale ciągłego powtarzania tego samego. ta książka jest tak cienka (200 stron) że to naprawdę rzuca się w oczy i pod koniec coś, co początkowo było naprawdę interesujące, staje się nudne i nie zwraca się na to uwagi. trochę zawód (nawet nie wiedziałm, czy uda mi się to skończyć, bo tak bardzo nie chciało mi się po to sięgać już potem)
to było bardzo intymne, ale bardzo aktualne. annie ernqux opisała problemy i tematy tabu związane z kobiecą cielesnością bez pierd*lenia się więc jak najbardziej jestem za
Powiedziałabym, że dobra jak każda Ernaux, ale tak naprawdę była jeszcze lepsza niż pozostałe. Tu było więcej intymności, mniej zasieków, więcej uczuć, mniej rezerwy.
"Zbadać rozziew między oszałamiającą realnością tego, co się dzieje, w momencie, kiedy to się dzieje, a dziwną nierealnością, jakiej nabiera to, co się zdarzyło" A. Ernaux
Proza Ernaux to właśnie przyglądanie się tej przepaści, która u niej jest tak bardzo namacalna i precyzyjnie ponazywana, a ja zawsze po lekturze jej tekstów mam niezdarząjącą się w innych okolicznościach potrzebę intymnego i niepobłażliwego przyjrzenia się swoim dziejom i przelania ich na papier. + Ostatnie kilkanaście stron "Zdarzenia" (opowieści o doświadczeniu nielegalnej aborcji dokonanej przez bohaterkę) to WYBITNIE poprowadzona narracja.
Pierwszy tekst — „Zdarzenie” — fenomenalne, bardzo bezpośrednio o aborcji, o horrorze nielegalnej aborcji, chociaż przykro, że dla Francji jest to problem lat minionych, a w innych krajach istniejący nadal
Trzeci tekst — „Młody mężczyzna” — bardzo krótkie, niezbyt treściwe, ale ciekawe refleksje nad pozycją kobiety i klasowością
Niestety drugi tekst — „Pamięć dziewczyny” — środkowy i niestety najdłuższy — przeogromne rozczarowanie, potężny zawód, chyba pierwszy tekst Ernaux, z którym mam tyle problemów, myślałam, że nie dokończę
Dziewczyna z fotografii to obca osoba, która zostawiła mi w spadku swoją pamięć.
Ciała jako świadkowie, dowody i miejsca zdarzenia. Jako narzędzia i nośniki. Jako wehikuły czasu, ostatnie ślady po nas i miasta, do których pali się mosty. Jako świadectwa i spotkania marzenia, dumy i wstydu. Jako miejsca, w których tworzy się definicje, i żal, który można oswoić czy choćby poskromić.
Na zbiór składają się trzy autobiograficzne teksty Annie Ernaux; są to Zdarzenie, Pamięć dziewczyn i Młody mężczyzna. Autorka zabiera czytelnika w podróż po historii jej ciała; powraca do swojego pierwszego zbliżenia seksualnego, tej dziwnej mieszanki dumy i wstydu. Zwierza się z dokonanej w młodym wieku aborcji i wypowiada obrazy tego zdarzenia, wyjątkowego poczucia swojej istoty i zaproszenia w nią cudzych dłoni, w celu ocalenia. W romansie z młodszym mężczyzną odnajduje na nowo tamtą pozostawioną po sobie młodą kobietę.
Pierwsza refleksja, która przyszła do mnie podczas lektury Ciał, dotyczyła tego, że choć Ernaux pisze o rzeczach związanych ze wstydem, to wstyd wydaje się przegrywać. Oddala się na bezpieczną odległość, a narracja autorki nie pozwala mu zbliżyć się bardziej, niż pozwala na to intelekt jej i czytelnika. Oczywiście, że wciąż jest, ale w momencie, kiedy ona zwierza się z tych doświadczeń, traci on na sile. Pod koniec tej podróży refleksja do mnie wróciła i wyewoluowała w jedno zdanie: poprzez swoją opowieść Ernaux uciska ranę w ciałach innych kobiet, a potem ją oczyszcza. Jej świadectwo ulecza.
Autorka duże znaczenie nadaje kwestiom stosunku płciowego oraz ingerencji drugiego ciała w naszą istotę; sądzę jednak, że nawet czytelniczka, która dotąd nie nawiązała kontaktu seksualnego, odnajdzie się w tej historii. Ernaux z godną podziwu szczerością i otwartością opowiada o doświadczeniach cielesnych w relacji seksualnej z mężczyzną i pewnym wrażeniu nieważkości; niezależnie, czy to zdarzenie jest dla kobiety przyjemne czy nieprzyjemne, w momencie, kiedy do niego dochodzi, ona może nie postrzegać go racjonalnie. To stwierdzenie zawiera w sobie pewne przebaczenie, zwłaszcza dla ofiar przemocy czy kobiet poddanych manipulacji; kiedy Annie poddała się temu po raz pierwszy, również nie patrzono na zaspokojenie jej potrzeb. Zdania o tym zdarzeniu przynoszą ból, ale również potrafią zmniejszyć osamotnienie. Na mnie ogromne wrażenie sprawiło przedstawienie jej aborcji; chociaż wiedziałam o istnieniu domowych sposobów na przeprowadzenie tego zabiegu, zwłaszcza w czasach, w których mężczyźni boją się wyboru kobiet, to nigdy nie zainteresowałam się tym, jak one dokładnie wyglądają. Całe zeznanie autorki, od wprowadzenia sondy do zabarwionego ironią porodu, wyznanie jej bólu i graficzny obraz tego zabiegu, zmroziło mi krew w żyłach, lecz również w pewien sposób mnie uwolniło. Jestem wdzięczna, że zderzyła mnie z tą rzeczywistością. Podobnej refleksji oddałam się również, kiedy autorka napisała, że jako dorosła kobieta musiała przebadać się na wirus HIV. Nie byłam dotąd świadkiem takiego wyznania i Ernaux trochę odczarowała dla mnie tę chorobę, na nowo przyjęłam ją jako element mojej rzeczywistości, o wiele bliższy. Znalazłam dziwną wolność w tym akapicie. Poddawałam w wątpliwość ostatnie opowiadanie, o relacji autorki z młodszym kochankiem, lecz zaintrygowała mnie jej perspektywa, a zakończenie okazało się idealnym i poruszającym ukonorowaniem całego zbioru.
W Ciałach tkwi tyle wartości. To stało się już znakiem szczególnym Ernaux, jak wielką wagę kładzie na swej pamięci; bawi się nią, rzuca jej wyzwania, rozszerza i sprawdza jej wytrzymałość, rozdziela ją na przestrzenie i warstwy, poddaje ją badaniom. Bardzo trafnie proces ten jest opisany jako wiwisekcja, a ja odnoszę wrażenie, że gdyby noblistka mogła zbadać własny umysł pod mikroskopem, z pasją zgodziłaby się. I ten mechanizm działa. Czytelnika zachwyca i intryguje jej refleksja i sposób postrzegania młodszego wcielenia, jako osoby niby o tym samym ciele, imieniu i przodkach jak Ernaux, ale tak drastycznie od niej różnej. Autorka sięga do tej, która zostawiła trwałe ślady na jej ciele i przekazała dziedzictwo wspomnień. Rozdziela siebie na postacie ona i ja. Stwarza niepowtarzalną, tylko swoją narrację; jest ona bardzo poruszająca. Ponownie świetnym pomysłem okazało się również rozdrobnienie fabuły na pojedyncze akapity zawieszone w przestrzeni; rozdziały czyta się lekko i swobodnie przepływa się pomiędzy kolejnymi wydarzeniami.
W Ciałach, podobnie jak w Latach tej samej autorki, zawiera się jakby całe społeczeństwo, uchwycone bez wyrażania zgody i unieśmiertelnione. Kiedy nasza bohaterka przeżywa pierwsze miłosne porywy i poddaje się nielegalnej aborcji, w tle czytelnik może dostrzec ówczesne przemiany społeczne, kontrowersyjne decyzje rządu, zamachy i komunikaty o konfliktach wojennych. Choć opowieść koncentruje się na doświadczeniach osobistych młodej kobiety, to kontekst społeczno-polityczny jest tu jak najbardziej obecny i dopełnia historię. Zresztą na to, jak Ernaux postrzegała swoje ciało oraz podejmowane przez siebie wybory, niezaprzeczalny wpływ miały nastroje społeczne. Pierwszy kontakt seksualny pozostawił na niej taki a nie inny ślad oraz naraził ją na takie a nie inne traktowanie rówieśników ze względu na sztywne i surowe podejście społeczeństwa do kwestii posiadania i tracenia dziewictwa. Mężczyźni w otoczeniu młodej kobiety postrzegali ją jako zupełnie inną osobę, gdy zwierzała się im z intymnych doświadczeń; w ich oczach podlegała transformacji w kobietę taką, która uprawia seks, i jak się okazuje, to zmieniało dla nich wszystko. Jej ciąża i potrzeba jej usunięcia nie powodowała u drugiej płci współczucia, lecz perwersyjny zachwyt i wyobcowanie. Szczególnie znaczące jest przedstawienie sytuacji, gdy, poszukując możliwości aborcji, Ernaux utkwiła w pułapce prawa, po raz pierwszy doświadczyła go tak dotkliwie. Zobaczyła na własne oczy, jak przepisy antyaborcyjne blokują lekarzy, wprowadzają atmosferę przemilczenia, półsłówek i metafor oraz pozostawiają kobiety w sytuacji ostatecznej i zagrożeniu życia i zdrowia, całkowicie niepotrzebnym z racjonalnego punktu widzenia. To oburzające, przed czym społeczeństwo nadal stawia kobiety w tylu zakątkach świata, i jak rządy państw, lękając się wyboru kobiet i odbierając im do tego prawo, ślęczą z niezmazywalną krwią na rękach. Ernaux dopuściła się słusznego stwierdzenia, że choć niektórzy mogą czuć się oburzeni opisanymi przez nią doświadczeniami, to z faktu, że je przeżyła, ma święte prawo je opisać. Jej prawda jest potrzebna, jej świadectwo jest darem.
Czuję, że ta recenzja stała się o wiele bardziej osobista, niż zamierzałam, ale ta lektura wzbudziła we mnie ogrom emocji i przemyśleń. Ciała uważam za lekturę niezbędną dla każdej kobiety, oczywiście, jeśli nie przywoła u niej traumy.
Czytanie takich rzeczy to dla mnie coś wstrząsającego. Tak jakby osiemnastoletnia dziewczyna, która jesienią 1958 roku szła bulwarem de l'Yser w gwarze jarmarku świętego Romana, samotna i zrozpaczona, a nieomal wręcz ocalona dzięki temu, że te kobiety - nie znała wtedy nawet ich nazwisk - w tym samym czasie tkwiły w kompletnym opuszczeniu.
Nadeszła pora na drugie spotkanie z autorką i tym razem na tapet wzięłam "Ciała" na który składają się trzy krótkie autobiograficzne powieści. "Zdarzenie" to było na dzień dobry mocne uderzenie, które może wzbudzić w czytelnikach sporo emocji. To dramatyczna relacja kobiety w chwili kiedy zaszła w ciążę, ale to nie była chciana ciąża. Śledzimy jej kroki, które podjęła, żeby tego dziecka nie urodzić. "Pamięć dziewczyny" jest bardzo refleksyjne, bo dotyczy fizyczności oraz pierwszych kontaktów seksualnych w wieku nastoletnim. Natomiast "Młody mężczyzna" opisuje bliską relację z dużo, dużo młodszym mężczyzną. Jakbym miała to wszystko jakoś zgrabnie podsumować to mogłabym użyć przymiotników: mocne, wstrząsające, odważne, bardzo intymne. Pomimo, że to dopiero moje drugie spotkanie z autorką to już jestem pewna, że to właśnie ta książka będzie plasowała się na podium.
4,8 Niesamowicie dobre pióro, pomijając całą oś fabularną i samą historię bohaterki- uwielbiam zabieg jakim nas raczyła- pisała o przeszłej sobie (główna oś) i dodawała „teraźniejsze” komentarze, nieustannie ewaluując co czuła „wtedy” na podstawie swoich dzienników, uczuć które pamięta, a później nadawała na tą historie kawałki swojego „teraźniejszego”- przyszłego doświadczenia i komentowała te uczucia. Nie wiem czy rozumiecie, i czy te zdania maja sens, koniecznie sprawdźcie sami.
Autorka opisuje swoje doświadczenia związane z cielesnością, seksualnością i jej zmianę podejścia do różnych spraw. Mamy wątek niechcianej ciąży i nielegalnej wtedy w tym obszarze geograficznym aborcji (czytałam dużo książek na ten temat ale autorka z dużą skrupulatnością opisała moment „poronienia”, nie ukrywam, że był dosyć wstrząsający, tym bardziej że wiemy, że to bezposrednie świadectwo- skala dysocjacji i odrealnienia jaki wtedy przeżywała aż bije z kartek); jest wątek pierwszego seksu, kulturowe postrzeganie „czystości” i pokazanie podwójnych standardów względem kobiet i mężczyzn, później wątki zaburzeń odżywiania, i na koniec jej związku z dużo młodszym mężczyzną co postrzegała jako mocne przełamanie konwenansow.
Annie Ernaux bawi się formą, bacznie analizuje i podsumowuje swoje życie z absolutnie ciekawych (bo różnych) perspektyw myślowych. Jestem oczarowana. To jest inny poziom pisania i odczuciach. Jakby pisanie było próbą z jednej strony zrozumienia siebie samej, z drugiej pewnego domknięcia spraw czy przeżycia ich na nowo
(PS. Podwójnie ciekawe doświadczenie, bo czytałam ją rownolegle z Fromm’em o miłości…)
Ksią��ka składa się z 3 opowiadań, które według mnie są zbyt różne żeby oceniać je jako całość. Dlatego: 1. Zdarzenie: 5/5!!! Must read dla każdego, bardzo ważny temat. 2. Pamięć dziewczyny 3/5 Momentami bardzo nużąca, niektóre przemyślenia autorki dały mi zupełnie nową perspektywę, doceniam. 3. Młody mężczyzna 4/5
4.5 Absolutnie świetny, mocno autobiograficzny zbiór rozważań na temat miejsca kobiety w dzisiejszym świecie. Ernaux krąży wokół trudnych tematów, ale kiedy już przechodzi do sedna, wali prosto w splot słoneczny i wyciska oddech z płuc. Ta swoista terapia autorki dała mi coś, o czym na pewno jeszcze długo będę myśleć; oprócz kwestii związanych z kobiecością, cielesnością i oczekiwaniami społecznymi mamy tu sporo rozważań na temat pisania. Bardzo to było dobre.