„Diagnoza”, „Meltdown”, „Shutdown”, „Seks”, czy „Używki” - to tylko kilka tytułów rozdziałów komiksu „Zamaskowana. Z pamiętnika autystki” Kasi Mazur.
Na blisko 200 stronach autorka dzieli się z czytelnikami swoimi doświadczeniami osoby żyjącej się z autyzmem, ograniczeniami i trudnościami z nim związanymi. A robi to z niezwykłą lekkością i poczuciem humoru.
To pozycja nie tylko dla tych, którzy chcieliby skonfrontować swoje osobiste doświadczenia związane z autyzmem, ale chyba przede wszystkim dla osób, które nie zmagają się z nim na co dzień. Zamaskowana pomoże im lepiej zrozumieć osoby w spektrum.
By zrozumieć, jak brakowało mi tego tytułu w życiu, powinniście zobaczyć moje łzy podczas czytania. Łzy ulgi i wdzięczności. Moje nieneurotypowe funkcjonowanie, moja depresja, moje lęki... Wszystko to odetchnęło.
Bardzo mi się memuar Kasi Mazur podobał. Daje nam ciekawy wgląd do autystycznego życia, pokazując częste/podstawowe doświadczenia osoby na spektrum, jednocześnie nie zarzucając czytelników psychologicznymi analizami i nadmiarem informacji. Bardzo fajnie sprawdza się forma krótkich, konkretnych rozdziałów dających wyraźne przykłady doświadczeń, których nie trzeba wyłuskiwać między wierszami. Wszystko jest przejrzyste, myślę, że może to być bardzo przydatne dla osób, które są przed diagnozą, bo łatwo zidentyfikować się w konkretnych sytuacjach i łatwo sobie odhaczyć na liście, jeśli zdarza się komuś czuć podobnie. To, że przykłady są wyraziste, a autorka dużo pisze o własnym samopoczuciu i emocjach, pozwala też empatyzować osobom neurotypowym - mam poczucie, że teraz lepiej mogę zrozumieć codzienne doświadczenia moich neuroróżnorodnych przyjaciółek. Komiks daje też fajną odpowiedź na pytanie po co komuś dorosłemu diagnoza. To dla mnie fajne podsumowanie rozmowy z psychoteraputką w Poradni Psych-Ped, która na moje stwierdzenie, że mam bliskie osoby zdiagnozowane jako dorosłe stwierdziła „A po co im taka diagnoza?! To chyba jakaś moda…”. Otóż po to, proszę pani, że dzięki niej mogą u siebie różne trudności zidentyfikować i znaleźć sposoby jak sobie z nimi radzić. Doceniam też to, że choć Kasia Mazur opisała czasami ciężkie doświadczenia i nieprzyjemne momenty, zupełnie nie stara się w czytelniku wzbudzać żalu, po prostu mówi: tak to u mnie było. Jest tu też humor, ale nie taki trywializujący, który ma maskować traumę, tylko szczery i zabawny. Ja polecam ten komiks bardzo.
This graphic memoir of coming to terms with your autism diagnosis and traumatic childhood is told in short snippets with minimalist art but it packs quite a punch. Rather than a chronological ordet it opts for subject/symptom order, and address issues that way.
It made me sad for the misunderstood and neglected little girl Kasia was but happy for her much better adulthood. Also props for including Dawid Podsiadło as a stand-in for some of the chapters. That was cute.
Bardzo ciekawe i poruszające. Podobał mi się sposób przekazywania emocji. Ale mam wrażenie, że każdy rozdział kończy się za szybko, jakby Autorka otwierała drzwi i zamykała je przed zakończeniem rozmowy, chowając się z powrotem. Może to trochę celowe, na pewno też na swój sposób ciekawe, ale wolałabym więcej.
W niezwykle przystępny sposób został przedstawiony bardzo ważny temat, na który każdy z nas powinien mieć jakąś wiedzę. Nigdy nie wiadomo, kogo spotkamy w swoim życiu. Mimo, że sama w spektrum nie jestem, to wielokrotnie utożsamiałam się z bohaterką.
Jeśli jesteście w spektrum, jeśli chcecie zrozumieć osoby w spektrum, jeśli macie silną relację ze swoimi zwierzakami, jeśli nie rozumiecie relacji z ludźmi, jeśli jesteście osobami wrażliwymi -- dajcie sobie. Koniecznie.
2. Meltdown (u autorki wynika z silnych emocji) Płacz, machanie dłońmi, drapanie, odgarnianie włosów
3. Shutdown (u autorki wynika z przebodźcowania) Mózg wyłączony, odcięcie od świata “Autyzm-przerwa” <3 wyciszenie w oddzielnym pomieszczeniu
4. Seks Antydepresanty - libido, wyprana z seksualności
5. Ciało
6. Używki - Alkohol niweluje autorce fobię społeczną (efekt: pobudzenie), - Medyczna marihuana od psychiatry na depresję lekooporną (efekt: “zjarana czy autystyczna?”)
7. Nerwica i Stimy Nerwica lękowa vs Autystyczna fiksacja - Fiksacja: obsesyjne układanie włosów tak długo, dopóki nie jestem zadowolona z efektu; - Nerwica: pytanie partnera co 10 minut, czy na pewno mnie kocha; Leki wyciszające pomagają.
Stimy: obgryzanie paznokci, rozdrapywanie sobie twarzy i wszystkich krost, drapanie głowy, palenie
8. Złość - „Od zawsze wszyscy zabraniali mi wyrażania emocji.” - “Ale wie Pani, że może się Pani wkurzać na ludzi? Bo ludzie są wkurzający.”
9. Wina - “Przepraszam, nie chciałam.” - “To zawsze jest moja wina.” - “To Twoja wina!”
10. Nieważna - “Moje problemy i uczucia nigdy nie stały się ważne.” - “Inni są ważniejsi, a ja się nie liczę.” - “Zawsze byłam ‘tą grzeczną’ i robiłam to, czego inni ode mnie oczekiwali.”
11. Maskowanie - “Zawsze byłam dobra w oszukiwaniu samej siebie. Wierzyłam, że inni wiedzą lepiej ode mnie.” - “Kopiowałam koleżanki. Mimo, że zabawy z nimi często mi nie odpowiadały.” - „Zmieniam zachowanie zależnie od grupy.”
12. Cookie (Pies) 🐶 - „W gimnazjum nie radziłam sobie ze swoją samotnością. Byłam odrzucona przez ludzi z klasy, przyjaciółkę i rodziców. Cookie, mimo swojej niezależności, zawsze była obok.”
13. Psy 🐕 - „Z jednej strony zwierzęta były dla mnie autystyczną fiksacją i special interest. Z drugiej rodziną, której nigdy nie miałam.” - „Siostra mnie nie lubiła, a rodzice ignorowali. Zwierzęta dotrzymywały mi towarzystwa i odciągały myśli od problemów.” - „Ten dom zawsze był pusty.”
Kolejny komiks Kasi Mazur po DO POPRAWKI i znów radość z lektury. ZAMASKOWANA: Z PAMIĘTNIKA AUTYSTKI, to ponownie szczera i wzruszająca, ale nie pozbawiona humoru opowieść o trudnych doświadczeniach, o codziennej walce i o zwycięstwie. Dzieła Kasi po prostu się lubi, one są tak dobre, bo są prawdziwe, wypływają z doświadczenia a co za tym idzie - domyślam się - że i z serducha. Oj tak, w tych komiksach widaćduuuuuże serce. ZAMASKOWANA, to swego rodzaju dziennik autorki opisujący jej drogę do diagnozy - autyzm - i do poznawania, czy tak naprawdę ta przypadłość jest i jak z nią żyć, by żyć lepiej. Niesamowicie inspirująca historia, nie tylko skierowana do zdiagnozowanych, ale do każdego, kto w swym życiu zmaga się ze smutkiem i niezrozumieniem - więc chyba do każdego. Kasia Mazur udowadnia, jak ważne jest zaakceptowanie siebie, swoich niedoskonałości, ale jest to możliwe tylko wtedy, gdy wykonamy dość trudne zadanie - popracujemy nad sobą. Pochylimy się nad tym, jak się zachowujemy i zadamy sobie pytanie "DLACZEGO?" tak właśnie reagujemy na konkretne sytuacje. To, co jest absolutnie cudowne, to ROZMOWA Z PSEM, który umarł. To Cookie jest słuchaczem Kasi, cierpliwym, acz nie bez charakteru. nawet Cookie ma czasem odruch ucieczki. Całość jest przez to bardziej czuła, ciepła, autentyczna i piękna... bo ta rozmowa jest piękna i służy pięknej rzeczy - miłości do siebie i do tych, którzy na miłość zasłużyli. Podobnie jak w DO POPRAWKI, tak i tu styl Kasi Mazur rzuca się w oczy. Jest oryginalny, wszędzie się pozna jaj kreskę, postaci mają duszę, są i zabawne i tragiczne, szarpane emocjami - prawdziwe. Bardzo cieszę się, że poznałam twórczość tej artystki!
kim jestem? Wydawnictwo Kultura Gniewu egzemplarz recenzencki
Bardzo przystępny i ładny wizualnie pamiętnik. Jako kobieta w spektrum autyzmu utozsamiłam się z wieloma doświadczeniami autorki, ale zdecydowanie nie wszystkimi. Myślę, że pozycja ta dobrze ilustruje jak może wyglądać codzienność osób w spektrum autyzmu, mimo że jest to jednostkowe doświadczenie. Dodatkowo w mojej opinii może zapewnić pewne narzędzia do rozmowy, np jak osoba autystyczna, którą się zna, przeżywa czy doświadcza meltdownu. Ogólnie polecam.
Wydaje mi się, że jest to niezłe, fabularyzowane wprowadzenie w perspektywę na świat, jaką mają osoby na spektrum, chociaż oczywiście są tu liczne elementy, z którymi można utożsamić na spektrum nie będąc.
Jest to również bardzo przekonująca reklama "Mama zabiła mi psa", które zaraz po przeczytaniu również zamówiłem.
szybki read ale warto, dużo dowiedziałam się o autyzmie i poczułam że złość do rodziców nie jest czymś za co powinno się mieć poczucie winy (w tych traumatycznych i trudnych momentach, takich które dziecko nie powinno doświadczać)