W którym miejscu znajduje się granica człowieczeństwa? Kto ma prawo, aby o niej decydować? Reza starał się żyć w zgodzie z przyjętymi przez ludzi zasadami. Dla wielu był wypaczoną, niebezpieczną kreaturą. Obiektem drwin, szyderstw i jawnej wrogości. Gorzki smak zawodu, samotność oraz lęk przyczyniły się do poznania drogi, przed którą chciała ochronić go stara znachorka. Słysząc słodki głos pradawnej siły, krocząc ścieżką znaną tylko dzikiemu ludowi reptilianów, Reza wpada w sidła, które zastawiła na niego jego prawdziwa natura.
Znacznie dalej, wysoko w chmurach, ponure nastroje nie opuszczają mieszkańców Wyspy w Przestworzach. Lordowie Ognia są sfrustrowani wzrastającą liczbą uprowadzanych kobiet. Wiedzą, że przyczyna zrodziła się gdzieś na powierzchni. Nie otrzymawszy wsparcia, decydują się na desperacki czyn – zwrócenie się z prośbą do ich patrona, Złego Oka. Czy jednak lekkomyślność ifrytów zaprowadzi na świecie nowy porządek, czy ich decyzja stanie się pretekstem do rozpoczęcia potwornej wojny?
Chaos zdaje się nie dotyczyć Rezy pochłoniętego wewnętrzną przemianą. Kim tak naprawdę jest? Jaki ma powód, aby istnieć? Jakie będą konsekwencje zlekceważenia ważnego ostrzeżenia?
To było coś innego od tego, czego się spodziewałam. Ogólnie myślałam, że doświadcze tutaj czegoś w stylu Zniewolonego Księcia. Okazało się jednak, że autorka tworzy tu kompletnie nowy świat fantasy, przemyślany i zawiły (a przynajmniej jest tak pisany, że momentami trudno się połapać o co chodzi xD) z elementami BL. Dlatego też na pierwszą porządną scenę seksu trzeba czekać ponad 250 stron. Bohaterowie są całkiem ciekawie wykreowani, każdy jest inny i ma swój charakter. Dodatkowo mnogość ras wzmacnia ten podział i różnorodność. Jestem szczerze ciekawa co z tego później wyniknie. Mam już na półce wszystkie tomy, więc mogę bez przeszkód poznawać dalsze losy Rezy, Sagi i pary innych panów (BL zobowiązuje do tego, że są tu istotni prawie sami faceci z konkretnymi preferencjami, if you know what I mean xDD).
Było lepiej, niż się spodziewałam, ale czy na tyle dobrze, bym chciała sięgnąć po następny tom trylogii? Hm. Koncept na historię niecodzienny, co jest niewątpliwie zaletą, bo dostajemy coś nieszablonowego i z reguły już to wywołuje ciekawość, ale sam pomysł nie wystarczy, gdy technicznie to wszystko kuleje. Bardzo dużo informacji, mniej lub bardziej potrzebnych, wiele postaci i wątków, i to wcale nie byłoby takim minusem, gdyby nie stanowiło takiej zagmatwanej plątaniny, która na dobrą sprawę nie pozwala wczuć się w fabułę, bo wymagana jest stała czujność. Panuje jakiś taki irytujący chaos, łapanie zbyt wielu srok za ogon. Autorka wymienia jakieś wydarzenia, jakieś imiona, jakieś niedopowiedziane hinty z puszczeniem oczka, jakby to było coś, co czytelnik już zna, ale przecież nie ma o tym pojęcia, a w efekcie jest jeszcze bardziej skonfundowany. Nie chodzi o to, by podać wszystko na złotej tacy, a skąd, ale gdy jest czegoś za dużo, zdecydowanie nie sprzyja to opowiadanej historii; zwłaszcza, gdy w pewnym momencie zaczynamy podejrzewać, że sam autor nie do końca wie, dokąd z tym wszystkim zmierza. Muszę za to pochwalić okładkę i cudnie wykonaną grafikę, której autorką jest Aleksandra Zapotoczna, robota na A+.
Prawdopodobnie moja opinia jest bardzo subiektywna, ponieważ "Lalkarz" jest pierwszą serią fantastyczną, którą świadomie zapragnęłam przeczytać. Można powiedzieć, że już od pierwszych stron zakochałam się w przedstawionym świecie. Bohaterów da się lubić, nawet bardzo (oczywiście nie wszystkich; mnie np akurat Saga nie podpadł przez to jak postępuje). Pomimo tego, że nie przepadam za narracją trzecioosobową, to tutaj zakochałam się w sposobie pisania, naprawdę. Być może opisy są przydługie, ale mnie to wcale nie przeszkadzało. Dzięki temu mogłam lepiej poznać mechanizmy, które rządzą światem. Informacji jest dużo, książka zawiera ogrom wątków i postaci, ale nie uważam tego za wadę. Na swoje szczęście robiłam sobie małe notatki podczas czytania, dzięki czemu większość kwestii zrozumiałam. Jestem ciekawa jak niektóre wątki rozwiążą się w przyszłości. Wspomnę jeszcze tylko, że Reza i Cort skradli moje serducho. Nolza, znachorka i Behaar w sumie też 💜. Już nie mogę się doczekać co będzie na mnie czekało w kolejnych tomach!
Nie. Po prostu nie. Czytało się okropnie, tekst za długi, dialogi dziwne, bohaterowie, mimo że interesujący, nie mogli udźwignąć ciężaru tego jak źle napisana jest ta książka. Pomysł sam w sobie świetny, wątek postaci queer również na plus, jednak historia opisana przez autorkę zdecydowanie wygląda jak jeden z pierwszych draftów, a nie ukończony produkt. Nie dało się tego czytać, bez chwytania się za głowę. Kompletnie nie wiadomo o co chodzi. Zupełnie jakby coś poszło nie tak w etapie finalizacji książki. Nic nie rozumiałam, miałam ciągły mętlik w głowie i męczyłam się niesamowicie. Nie wiem czy dam kolejnym tomom szansę.