Wydawnictwo SQN w tym roku już po raz trzeci, w ramach wsparcia akcji Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wraz z różnymi twórcami stworzyło antologię opowiadań, z której cały wpływ przeznaczony zostanie na cele charytatywne.
Na liście autorów znalazły się poza znanymi i ugruntowanymi na rynku pisarzami, jak np; Marcin Mortka, Aneta Jadowska, Jakub Małecki czy Milena Wójtowicz, młodzi twórcy i osoby związane z szeroko pojętymi social mediami.
Postanowiłam nie oceniać tego zbioru w skali gwiazdkowej, przede wszystkim ze względu na fakt, że poziom opowiadań był bardzo nierówny. Jedne z nich mnie zachwycały, inne niestety nie były najlepsze. Wszystkie jednak zostały napisane z myślą o wsparciu ważnego celu, co zasługuje na najwyższe noty dla tego zbioru.
Nie będę pisać tu o tych, które mi się nie spodobały lub były po prostu ok, za to chcę wspomnieć o, kilku, które wyjątkowo przypadły mi do gustu, lub czymś się wyróżniły.
Sięgając po zbiory opowiadań, często się zdarza, że można odkryć nowych twórców, którzy swoim stylem pisania trafiają w twój gust. Dlatego zacznę tu od wyróżnienia opowiadań od autorów, którzy dzięki opowiadaniom zawartym w tym tomie trafili na moją listę twórców wartych zapoznania.
Po pierwsze trafiło tu opowiadanie “Konsekwencje podrywania lasek spoza swojej ligi na przykładzie procesu leczenia wilkożwactwa” Miki Modrzyńskiej. Opowiadanie stylem przypomina książki Olgi Gromyko czy Magdaleny Kubasiewicz. Jest to magiczna historia, w której w pewnym przedziale pociągu nagle pojawia się ogromny stwór. Dwie pasażerki okazują się być na tyle magiczne, że jedna zatrzymuje czas i ucieka, a druga, po pierwsze by nie zostać z potworem sama, a po drugie by dojść do sedna sprawy podąża za uciekinierką. W skrócie znajdziecie tu humor, fajne dialogi, szybką akcję i dobrze napisany tekst. Niedługo SQN wyda debiutancką książkę tej autorki pt “ Welesówna” i jest to książka, po którą z przyjemnością sięgnę.
Po drugie trafiło tu opowiadanie Grzegorza Gajka “Bogniak”. Mimo, że o tym autorze już słyszałam, a jedną z jego książek mam już na swojej półce to jeszcze nie miałam przyjemności zapoznać się z jego twórczością. Historia, którą przedstawił ma bardzo ciepły, przytulny i słowiański klimat. To historia trzech dziewczynek, które w święto postanowiły odwiedzić wioskową wiedźmę i podejrzeć czy nie ma u niej biesa. Po drodze przez las czekało ich trochę strachów, ale finalnie dziewczynki się przekonały, że nie taki diabeł straszny, a rzekomego biesa chyba nawet polubiły:).
I po trzecie opowiadanie pani Mileny Wójtowicz, z której twórczością miałam styczność wcześniej w różnych zbiorach opowiadań, ale dalej nie zabrałam się, za żadną jej książkę, co na prawdę szybko muszę nadrobić. Niestety książka z bohaterami opowiadania “Czupas” jest bardzo mało dostępna. To opowiadanie daje nadzieje, że może czeka nas jakiś dodruk czy reedycja “Post Scriptum”. Samo opowiadanie pokazuje jak można tolerancyjnie podejść do inności w firmie, nawet, gdy pracownik zjada kury i jest Czupakabrą.
Poza nowymi dla mnie autorami, antologia zawierała także opowiadania moich ulubionych twórców.
Pani Aneta Jadowska w opowiadaniu “Szwedzkie porządki pośmiertne” przedstawiła nam historię Witkacego na zleceniu pozbycia się pewnego ducha. Jak jest Szaman to nie mogło zabraknąć Sępa a co za tym idzie solidnego humoru.
Jeśli mowa o humorze to Pan Marcin Mortka zaserwował nam natomiast więcej przygód Williama O’Connora i załogi Magdaleny. Jego morskie przygody zdecydowanie wprawiają czytelnika w dobry humor a i na nudę nie można narzekać.
Otrzymaliśmy również historię Bastiana, bohatera książek pani Joanny Gajzler i wgląd w jego przygody przed trafieniem do kliniki Izabeli. Pani Joanna przy okazji poprzedniego zbioru należała do tych autorów, których twórczość chciałam poznać i muszę przyznać, że póki, co seria Nevrovet, którą tworzy całkiem mi się podoba.
Wyróżnić jeszcze chcę cztery opowiadania, które w mojej opinii zasługują na wzmiankę.
Opowiadanie Pana Jakuba Małeckiego “ Modlitwy do strzaskanego kamienia” - byłam pod wrażeniem jak w tak krótkiej formie pan Małecki zawarł tyle treści. Przekazał w sposób bardzo plastyczny klisze z życia dwójki ludzi, pokazujące bardzo szeroko obraz pewnej relacji, samotności, nadziei na zmianę, beznadziei przemijania, poczucia przygnębienia, poszukiwania miłości.
Opowiadanie “Tego nie Było w planach” Ewy Mędrzeckiej (Cat),które zapowiadało się jak romans, ale bardzo sympatycznie mnie zaskoczyło nie tylko magicznymi elementami i humorem, ale przede wszystkim bohaterami. Cat udało się stworzyć coś lekkiego i bardzo przyjemnego w czytaniu i z chęcią bym poznała ciąg dalszy opowieści. Szczególnie, że zakończenie było dość zaskakujące.
Opowiadanie “Białe miraże” Katarzyny Heleny Rutkowskiej i Katarzyny Podstawek. Na początku ciężko mi było w nie wejść ze względu na ilość przepisów i niewygodne poruszanie się do nich w ebooku. Jednak sama historia zaciekawiła mnie klimatem. Świat, który zaproponowały autorki wydał mi się egzotyczny i bardzo interesujący. Fabuła pokazała w sposób zabawny, do czego może doprowadzić bariera językowa i jak z jednych kłopotów można się władować w kolejne. Jest to tekst, który z powodzeniem mógłby być częścią większej opowieści.
I na koniec opowiadanie „Sen domu babci” Konrada Kaftanna Misiewicza, które, mimo, że jest przedstawicielem horroru, po który zazwyczaj nie sięgam, to część, w której autor nawiązuje do wspomnień ze wsi mocno ze mną rezonowała.
Wyżej wymienione opowiadania spodobały mi się najbardziej, ale niewykluczone jest, że wy znajdziecie coś innego, co was zachwyci. Wciąż jeszcze można zakupić ten i poprzednie zbiory na stronie wydawnictwa SQN i wesprzeć szczytny cel, jednocześnie zyskując coś wartościowego dla siebie. Serdecznie zachęcam.