Jump to ratings and reviews
Rate this book

Wer hat Angst vorm bösen Mann? Warum uns Täter faszinieren

Rate this book
Dziewczyna uprowadzona przez pozbawionego skrupułów psychopatę nabiera do niego pozytywnych uczuć. Sprytny aferzysta wyprowadza w pole lekarzy, sędziów i policjantów. Wielokrotny gwałciciel otrzymuje listy od kobiet, pragnących nawiązać z nim stosunki. Członkowie sekty dobrowolnie idą na śmierć za charyzmatycznym przywódcą…

Borwin Bandelow – wybitny psychiatra i znawca głębi ludzkiej duszy – bada osobliwą fascynację złem, to jak rodzi się zło i czy można mu zapobiec. Opisuje przypadki, opowiada o sprawcach, ofiarach i świadkach. Analizuje procesy, zachodzące w mózgach ludzi, którzy uprowadzają, torturują, gwałcą, zmieniają osobowość, manipulują.
Ludzie notorycznie wpadają w sidła fascynacji złem. Dlaczego pozwalają się uwodzić i zaślepiać chorym psychicznie przestępcom? Co jest istotą sojuszu między sprawcą i jego ofiarą? Dlaczego ludzie stają się seryjnymi mordercami? Jak to możliwe, że zabójcze powiązanie władzy, przemocy i namiętności aż tak może nas fascynować?

352 pages, Hardcover

First published March 8, 2013

5 people are currently reading
56 people want to read

About the author

Borwin Bandelow

28 books2 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
20 (22%)
4 stars
42 (47%)
3 stars
19 (21%)
2 stars
5 (5%)
1 star
2 (2%)
Displaying 1 - 7 of 7 reviews
Profile Image for Klaudia Nogajczyk.
222 reviews4 followers
January 12, 2020
"Bestia. Dlaczego zło nas fascynuje?" to istna "encyklopedia" przedstawiająca złych ludzi, których łączy jedno: umiejętność manipulowania często bardzo inteligentnymi ludźmi. Zdaję sobie sprawę, że wiele tego typu książek już powstało na czytelniczym rynku, lecz jest coś co ją wyróżnia na tle innych. Autor po każdym podanym przykładzie, podaje zaburzenia, na które cierpieli lub mogli cierpieć"najgorsi z najgorszych", najbardziej pamiętni ze zwyrodnialców, którzy wielkimi literami zapisali się na kartach przeszłości. Bardzo podobało mi się podzielenie historii na "uczynki", z których znani byli bohaterowie tej książki. I tak znajdziemy m.in. sylwetki: gwałcicieli, pedofilów, dyktatorów czy terrorystów. Polecam.
Profile Image for L.L..
1,034 reviews19 followers
December 8, 2024
Jaka to jest dobra książka! Taka jakie najbardziej lubię! Czyli dużo mądrej psychologii, a do tego wyjątkowo ciekawy temat. Czyta/słucha się tak, że się o całym świecie zapomina, no a przynajmniej ja tak mam ;) I zostaje też w głowie, i się myśli o niej, a to też dla mnie znak, że warto było przeczytać.
Najlepiej będzie jak przytoczę trochę cytatów i do niektórych może coś dopowiem:

"Kiedy chcemy sobie pozwolić na zbyt wiele, w mózgu uaktywnia się układ kary, który wywołuje strach i hamuje EUO (endogenny układ opioidowy), ostrzega nas, gdy szukając zaspokojenia popędu, możemy się narazić, ograniczając prawa innych ludzi. Dzięki temu, dążąc do osiągnięcia pełni szczęścia, nie naruszamy zasad, praw i tabu. Rozsądek, umiejscowiony prawdopodobnie w płacie czołowym (neuroanatomowie nie zajęli jednoznacznego stanowiska), umożliwia nam zastanawianie się nad bardzo złożonymi procesami. Tutaj rozstrzyga się na przykład to, czy mężczyzna podda się potrzebom zgłaszanym przez układ nagrody i będzie uprawiał seks z ładną sąsiadką, czy też posłucha układu kary, by uniknąć ewentualnych kłopotów z własną żoną i mężem sąsiadki." (pdf.str.43)

- a jak tu coś nie działa tak jak powinno (a może być wadliwe na kilka sposobów), to niekiedy człowiek nie jest zdolny do "posłuchania układu kary"... Niektórzy ludzie nie mordują, gwałcą czy torturują, bo tak sobie wymyślili, że mogą, a raczej dlatego, że nie są zdolni do takiego procesu myślowego, który by im podsunął wniosek, że tak nie przejdzie... (lub ten układ kary jest znacznie słabszy niż układ nagrody). Np.:

"Dla EUO charakterystyczne jest to, że dąży on nieustannie do bezpośredniego zaspokojenia. Nie toleruje zwłoki. Dlatego osobowości dyssocjalne chcą zawsze obejmować wszystko w posiadanie natychmiast i bez zbędnych ceregieli. Zamiast pracować latami na motocykl BMW, kradną go z parkingu przy stadionie. Zamiast zadawać sobie trud zabiegania o dziewczynę listami miłosnymi, głębokimi rozmowami albo zaproszeniami do kina, gwałcą ją za szopą. Jeżeli biorą narkotyki, to najchętniej o błyskawicznym działaniu euforycznym – heroinę albo kokainę. Wszystko to przemawia za tym, że o podstawowej symptomatyce antyspołecznego zaburzenia osobowości decyduje pociąg do szybkiego zaspokojenia EUO." (pdf.str.49-50)


Dlaczego niektórzy ludzie się tną (okaleczają) - jak u kogoś EUO działa poprawnie, to będzie głównie odczuwał ból, ale jak nie działa, to może głównie odczuwać naturalną morfinę (endorfiny). Ma to sens, przyznaję, bo przecież kto chciałby czuć ból (u każdego ból może się wyłączyć w momencie poważnego wypadku, tak to powinno działać żeby człowiek był w stanie to w ogóle znieść i zdołać poszukać ratunku, ale u niektórych ten układ aktywuje już mniejsze zranienie jak np. to cięcie się żyletką).

Naturalnie można mieć też uszkodzony jakiś ośrodek w mózgu...

"Zleciłem przeprowadzenie tomografii komputerowej. Kiedy spojrzałem na obraz, przeraziłem się: w rejonie czołowym brakowało części mózgu wielkości jabłka. Zadałem sobie pytanie, jak ten mężczyzna w ogóle mógł żyć, jak mógł wykonywać zawód mechanika samochodowego. Wszystko stało się dla mnie jasne: w czaszce szesnastoletniego Reinholda
K. utworzył się rozległy krwiak. Ponieważ w tamtych czasach nie było jeszcze tomografii komputerowej, krwiaka nie rozpoznano, w przeciwnym razie otwarto by czaszkę i odessano krew. W większości przypadków tak potężny uraz oznacza śmierć. Dlatego że krwotok wyparł część mózgu, która nie była ważna dla przeżycia, pacjent cudem przetrwał. W dodatku nie
zaobserwowano żadnych porażeń ani nie stwierdzono wyraźnej utraty zdolności umysłowych, co lekarze natychmiast rozpoznaliby jako konsekwencje wypadku – sprawiał wrażenie zupełnie normalnego. Jednak krew zgniotła olbrzymią część mózgu odpowiedzialną za moralność. Najwyraźniej brakowało mu obszarów mózgu mówiących, iż nie zabija się żony, bo nie zakręciła tubki z pastą do zębów."
(pdf.str.58-59)


Opisana jest też ciekawie w ogóle psychiatria sądowa i kwestia zagadnień kiedy ktoś trafia do więzienia, a kiedy uznany za niepoczytalnego do zakładu psychiatrycznego (i co to tak naprawdę oznacza), ale za dużo by cytować (to po prostu dobra książka - czytać całą! ;) ).

"Pewien młody asystent w klinice psychiatrii sądowej sporządził opinię o oskarżonym, który spowodował uszkodzenia ciała. Rozpoznał ograniczoną poczytalność z powodu zaburzenia osobowości.
– Gdyby to zależało od pana – wybuchnął sędzia – należałoby wszystkich przestępców uznać za chorych i kierować do zamkniętego zakładu psychiatrycznego.
– Słusznie – odparł lekarz – wśród groźnych przestępców trudno znaleźć choć jednego zdrowego psychicznie."
(pdf.str.63)


Natomiast u osób z fobią społeczną układ kary jest zbyt wrażliwy... No to przynajmniej taki plus - raczej nie zostanę przestępcą, bo u mnie raczej w przeciwnym kierunku :D (choć z drugiej strony każdemu może się przytrafić fizyczne uszkodzenie mózgu...).

"Spośród wszystkich działań przestępczych uwagę opinii publicznej skupiają na sobie przeważnie przestępstwa seksualne, zwłaszcza zakończone śmiercią dzieci. Na podstawie doniesień prasowych można by przypuszczać, że takie zdarzenia są coraz częstsze, ale na szczęście te odrażające zbrodnie zdarzają się naprawdę rzadko. Chociaż ostatnimi laty w środkach masowego przekazu liczba informacji o wykorzystywaniu seksualnym uległa potrojeniu, liczba przypadków w rzeczywistości zmalała – w Niemczech w latach 1993–2010 zanotowano spadek na poziomie dwudziestu jeden procent." (pdf.str.72)

- zawsze lubię sobie podkreślić, że liczba drastycznych przestępstw spada (a nie że "kiedyś to tego nie było"). Albo, że kara nie odstrasza:

"Nie bierze się pod uwagę, że zwiększenie wymiaru kary – postulowane zwłaszcza przez polityków niemających rozeznania w uwarunkowaniach ekonomicznych – w żaden sposób nie odstrasza przestępcy seksualnego od popełniania kolejnych występków. Pewien seryjny gwałciciel, którym opiekowałem się jako psychoterapeuta, powiedział:
– Kiedy gwałciłem swoje ofiary, nie myślałem o karach. Nawet gdyby mi zagrożono torturami albo kastracją, odcinaniem palca po palcu nożycami do cięcia drutu albo amputacją ramion piłą łańcuchową – kiedy widzę dziewczynę, wszystko się wyłącza, pragnę jednego. Dopiero następnego dnia mam świadomość, na co się zdecydowałem.
(...)
Oczekiwanie, że gwałciciel rozważaniami moralnymi pohamuje popęd seksualny w chwili pokusy, to jak oczekiwanie, że ogień przed rozprzestrzenieniem się zechce włączyć alarm przeciwpożarowy."
(pdf.str.72-73)


Tak samo wyjaśnienie syndromu sztokholmskiego jest ciekawe: bije, gwałci i torturuje? Ale przynosi jedzenie! i mógł przecież zabić...:

"(...) odbierane przez nas jako nielogiczne określone zachowania zakładników można lepiej wyjaśnić, odwołując się do animalistycznych obszarów mózgu. Zakładnik podejmuje podróż w czasie do bardzo wczesnego stadium życia: do wieku niemowlęcego, w którym dziecko było całkowicie zależne od żywiącej go matki i znajdowało się pod jej pełną kontrolą. Organizm przestawia się na „tryb przeżycia”. Całkowitą utratę samostanowienia dziecko akceptuje lepiej lub gorzej, aby w zamian być odżywianym, ponieważ dotyczy to elementarnej potrzeby człowieka. Wygląda to na stworzony przez naturę program włączony w plan życia. Mówi on: „Kochaj istotę żywiącą cię, niezależnie od tego, jak jest brutalna”.
Podobnie jak pasażerowie samolotu rozbitego w leśnej dziczy odrzucają wszelkie normy etyczne i, aby przeżyć, pożerają swoich współtowarzyszy, tak i u ofiar syndromu sztokholmskiego zostają wyeliminowane wyższe, społeczne i etyczne, funkcje mózgu. Wszystkie systemy dostosowują się do „mózgu gadów”, co powoduje bezwarunkowe oddanie się żywicielowi.
Kiedy dwoje ludzi jest zakochanych albo małe dziecko ubóstwia matkę, w mózgu aktywizują się takie hormony jak beta-endorfina, dopamina, oksytocyna i wazopresyna. Gdy wszechmocna chemia miłości zdominuje mózg, aspekty krytyczne zostają wyeliminowane. Wydaje się, że podobny stan występuje u zakładnika, który po uwolnieniu nadal odczuwa niezrozumiałą sympatię i życzliwość dla porywacza."
(pdf.str.128-129)


I jeszcze:

"Wydaje się więc możliwe, że zjawisko syndromu sztokholmskiego stanowi efekt uboczny ciągłego i przemożnego strachu przed śmiercią, aktywizującego u zakładników tryb przeżycia i przez wydzielające się przy tym endorfiny wyzwalającego u nich niewyjaśnioną sympatię do sprawców. Jednocześnie więź emocjonalna ze sprawcą łagodzi cierpienie zadawane dzieciom przez ich gwałcenie i bicie – ponieważ endorfiny są naturalnymi środkami przeciwbólowymi organizmu.
(…)
Człowiek posiada pewną hierarchię potrzeb. Najważniejsze są potrzeby najbardziej podstawowe (niższego rzędu) – pożywienie, napoje, sen i ciepło. Aby je zaspokoić, rezygnuje się często z zaspokajania potrzeb dotyczących bezpieczeństwa, przynależności czy szacunku (wyższego rzędu), takich jak wolność, wolność seksualna, sprawiedliwość i moralność. A to wykorzystują bezlitośnie porywacze."
(pdf.str.130)


A teraz dlaczego ludzie idą za guru sekt:

"Stymulacja EUO poprzez silną wiarę może pozytywnie oddziaływać na stan zdrowia. Jak wykazali naukowcy, osoby religijne rzadziej cierpią z powodu chorób fizycznych i psychicznych. Szybciej regenerują się po operacjach oraz chemioterapii i zasadniczo żyją dłużej. Wynikający z działania endorfiny efekt placebo pod postacią wpływu wierzeń religijnych na wzmocnienie regeneracyjnych możliwości ciała nie jest żadną niespodzianką. System immunologiczny może zdziałać cuda, jeśli wspiera go optymalnie stymulowany układ nagrody." (pdf.str.156)


Oczywiście jest tam szerzej to opisane, ale nie będę cytować, bo i tak mi już długi opis wyszedł :D

Jeszcze coś o terrorystach:

"Badania wykazały, że zamachowcy samobójcy są stanu wolnego, często mają niewiele ponad dwadzieścia lat. Z reguły nie są mniej intelektualnie rozwinięci i wysyłani na misję, mamieni przez pozbawionych skrupułów szefów grup terrorystycznych pobytem w raju w otoczeniu siedemdziesięciu dwóch dziewic – ale nawet ponadprzeciętnie inteligentni. Większość to nie osoby ubogie, bez pracy, pogrążone w depresji, niemające nic do stracenia. Ideologia, kultura i religia odgrywają często podrzędną rolę. Wielu zostaje terrorystami z powodu ciężkich zaburzeń osobowości." (pdf.str.176-177)


Tylko książka skłoniła mnie do takich przemyśleń, że jeśli wszystko to tylko kwestia chemii w mózgu, to ile tak naprawdę jest człowieka w człowieku? Czy jest nas w ogóle coś więcej?

(czytana/słuchana: 4-5.12.2024)
5/5 [9/10]
Profile Image for Urszula.
Author 1 book33 followers
August 13, 2017
To książka bardziej popularna niż naukowa. Opowiada o teorii zaburzenia pracy endogennego układu opioidowego, jako źródła różnych zaburzeń osobowości, które występują u osób postępujących skrajnie nieetycznie: morderców, terrorystów, dyktatorów, aniołów śmierci czy założycieli sekt. Jest to książka pełna fascynujących przykładów psychopatologii, występujących również u osób, których zło fascynuje np. kobiet, które w więzieniu odwiedzają seryjnych gwałcicieli. Autor dość pobieżnie analizuje dyssocjalne i narcystyczne zaburzenie osobowości, borderline oraz mechanizmy mózgu, które mogą być z nimi związane. Ogromną wartością tej książki jest pokazanie "szarej strefy" - cienkiej linii między poczytalnością a chorobą psychiczną - naginaną w sądach na różne strony. Nie boi się też postawić pytania, które trapi mnie od dłuższego czasu: czy jakikolwiek morderca może w ogóle być uznawanego za osobę zdrową psychicznie? Inne ważne kwestie tu poruszone to manipulacje psychiatrami i psychologami - niezwykle często spotykane wśród pacjentów z zaburzeniami osobowości, którzy dopuścili się czynów karalnych. Generalnie książka jest pełna ciekawostek, humoru i zgrozy. Nie należy po niej oczekiwać dobrej jakości analiz naukowych, traktowałabym ją raczej jako właśnie taką popularną próbę wyjaśnienia nam skąd się biorą psychopaci i dlaczego są tak fascynujący w naszych oczach. Chciałabym przeczytać dużo bardziej pogłębioną analizę tematu, bo wydaje mi się, że autor za bardzo skupia się na zaburzeniach struktur mózgowych, a za mało na czynnikach środowiskowych, ale czy mogą one mieć decydujące znaczenie - trudno powiedzieć. Jeszcze tylko dodam, że w książce pojawiają się kultowe postaci, od Brevika przez Baadera po Jimmiego Jonesa, oraz wielu innych zbrodniarzy, na których mam wrażenie bazowały scenariusze do jakiejś Piły II. Poczytajcie :)
7 reviews1 follower
August 16, 2017
Na poczatku ksiazka bardzo wciaga, jednak po okolo polowie duzo rzeczy staje sie repetywne. Niektore konkluzje pisarza nie sa zbyt detalowo opisane, co jest dosc niefortunne. Chetnie bym sie wiecej dowiedwiala nie tylko o fizycznych mechanizmach u mordercow, lecz takze o stronie 'nurture'.
Polecilabym ta ksiazke ludziom, ktorzy nie wiedza zbyt duzo o detalach dotyczacych psychologii i kryminologii, gdyz ksiazka ta glownie opisuje najbardziej znane terorie i mechanizmy.
13 reviews
February 16, 2022
bullshit
One dimensional absolute no depth
Complete waste of time
Profile Image for Melek Durmaz.
15 reviews
May 3, 2016
In meinem Leben gab es bis jetzt zwei Bücher die ich vor dem Schlafengehen nicht lesen konnte. Das eine ist Dr. Bandelows Beschreibung verschiedener Kriminalfälle und deren psychologische Betrachtung. Mehrere Abende nahm ich vor dem Einschlafen das Buch zur Hand um noch einige Seiten zu lesen bevor ich langsam eindämmerte. Leider trat das selten so ein. Die beschriebenen Verbrechen sind so grausam und die Beschreibungen so greifbar, dass ich immer wieder Mühe hatte zur Ruhe zu kommen.
Dr. Bandelows Schreibstil ist einfach aber effizient. Er nimmt sich nicht zurück bei der detailgetreuen Nacherzählung der abgründigen Taten der beschriebenen Kriminellen. Das geht so weit, dass ich Mühe hatte gewisse Abschnitte zu lesen, da ich mich als hilflosen Voyeur der schlechten Verbrechen fühlte. Ob er bewusst versuchte dieses Gefühl hervorzurufen ist mir bis jetzt unklar. Da sich das Buch oberflächlich mit der Faszination die Verbrecher hervorrufen auseinandersetzt, kann es gut sein, dass es Absicht war. Ich fühlte mich dabei aber oft nur schmutzig.

Glücklicherweise werden die Tathergänge immer wieder unterbrochen von psychiatrischen Analysen der Verbrecher. Auch ihr ist die Effizienz in seiner Schreibweise sehr angenehm. Er bringt seine Theorien schnell auf den Punkt. Leider bleiben dabei oft Alternative Anschauungen auf der Strecke. Schlussendlich bricht er fast jeden Fall auf eine Fehlstörung des Endorphinen Belohnungssystem herunter. Etwas Ähnliches passiert während der Besprechung des Stockholm Syndroms. Gewisse mögliche Erklärungen werden ausgeklammert um die von ihm favorisierte Theorie stärker zu betonen. Meiner Meinung nach unterschätzt Dr. Bandelows hier die Intelligenz seiner Leserschaft. Mehr theoretischer Hintergrund wäre von meiner Seite auf jeden Fall geschätzt worden.

Bei allen Unvollkommenheiten die das Buch aufweist war ich doch fasziniert von den beschriebenen Phänomenen. Als Einführung in forensische Psychiatrie oder als reale Schauergeschichte liest es sich herrlich. Dass dabei oft die gründliche Interpretation der neurologischen und psychologischen Grundlagen auf der Strecke bleiben ist wohl der Wahl des Zielpublikums zuzuschreiben. Der beste Teil des Buches ist aber ganz klar das letzte Kapitel. Hier beschreibt Dr. Bandelows einen Trickbetrüger der sich über Jahre hinweg als erfolgreichen forensischen Psychiater ausgab ohne je studiert zu haben. Der Autor berichtet von einem Gespräch mit dem Betrüger, davon wie er sich über die Psychiater und ihre "leeren Floskeln" lustig macht. Doch die Kritik an der Berufsgattung versandet leider ohne, dass er sie je richtig adressiert. Trotzdem: Die genüssliche Beschreibung der Trickstereien genügt schon um dieses Buch lesenswert zu machen.

Übrigens ist das zweite Buch, welches mich nicht einschlafen liess "A clockwork orange" von Anthony Burgess. Was aber "Wer hat Angst vorm
Profile Image for Elisa.
91 reviews
May 13, 2020
Das war eine sehr interessante Exkursion in die tiefen der Menschlichen Psyche. An manchen stellen des Buches kamen doch sehr detailreiche erzählungen vor die definitiv nichts für schwache nerven sind!
Das ist ein Buch für jene Leute die Freude am Rätseln und Verstehen eines andersartigen Geistes haben.
Gibt das Buch einem Antworten auf die Frage wieso Menschen böse werden und die Grausamsten Dinge tun?
Nicht direkt jedoch gibt es einem viele Denkanstöße und neue Blickwinkel die einen teils verstehen lassen.
Wer gute nerven hat dem kann ich das Buch nur empfehlen.
Displaying 1 - 7 of 7 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.