Zaginiona przed laty Marta wraca do domu w Warszawie. Mimo że ma już czternaście lat, czuje się jak małe dziecko, jest przerażona i zagubiona. Ledwie pamięta swoją rodzinę i to, kim była wcześniej. Nie może wyrzucić z głowy tajemniczego Mistrza, jedynej osoby, która widywała przez ostatnie sześć lat.
Kilkaset kilometrów od stolicy znika bez śladu dyrektor prestiżowego liceum, a główną podejrzaną staje się młoda anglistka.
Co łączy te wydarzenia? Ile przerażających tajemnic musi ujrzeć światło dzienne, zanim obie sprawy zostaną rozwiązane?
Spróbuj zajrzeć w czarcie lustro i nie zapomnij oddychać.
Pióro pani Magdaleny Zimniak znam z wcześniejszych powieści. Autorka posiada ciekawy styl, a jej powieści są różnorodne i interesująco skonstruowane. Nie boi się poruszać mocnych i trudnych tematów, jej powieść "Białe róże dla Matyldy", która dotyka zastępczego zespołu Münchhausena, na zawsze zapisała się w mojej pamięci.
"Czarcie lustro" to równie mroczna historia, tym razem autorka podejmuje temat pedofilii, który wzbudza obrzydzenie, gniew i bezsilność. Krzywda wyrządzona dziecku jest największym przestępstwem przeciwko drugiemu człowiekowi, małemu człowiekowi. Pozostawia piętno na całe życie, odbiera poczucie bezpieczeństwa, zabija niewinność i ufność oraz niszczy rodziny. Przerażające jest to, że często krzywdy dokonują osoby bliskie lub cieszące się zaufaniem i szacunkiem. Taki drapieżnik w swoim kamuflażu jest trudny do uchwycenia i potrafi bezkarnie maltretować swoje ofiary fizycznie i psychicznie przez wiele lat w najohydniejszy sposób.
"Czarcie lustro" to wielowarstwowa i wielowymiarowa fabuła, która od pierwszych akapitów wciąga czytelnika w swój mrok. Poznajemy losy czternastoletniej Marty. Jako dziecko została porwana i przez sześć lat więziona przez swojego oprawcę, który każe jej nazywać siebie Mistrzem. Po latach dziewczyna zostaje spakowana do bagażnika i porzucona w lesie, jak niepotrzebny przedmiot, którego termin ważności minął. Z drugiej strony poznajemy historię Elwiry, młodej anglistki, która angażuje się w romans z dyrektorem szkoły. Wychodzi to na jaw, gdy dyrektor Suchecki znika bez śladu. Elwira zostaje powiązana z tą sprawą, a z nieposzlakowanego życiorysu szanowanego pana dyrektora zaczynają wypływać coraz bardziej przerażające fakty. Sposób, w jaki wątki Marty i Elwiry się ze sobą łączą, zaskoczy niejednego czytelnika.
Ta powieść boli, wiele tu ran i zła. Jest bolesne, gdy rany zadają bliscy, a inni są ślepi na potworne zło ukryte pod pozornie praworządnymi czynami. Świat jest brutalny, a przebłyski miłości i bliskości są rzadkie. Musimy chwytać się dobroci i nadziei, inaczej zostaniemy pochłonięci przez mrok. Im bardziej czytelnik zagłębia się w tę historię, tym bardziej przeszywa go zimno. Autorka w swoim niepowtarzalnym stylu kreśli portrety psychologiczne postaci. Opisuje ich reakcje, motywy i działania. Marta, po latach zamknięcia, jest jak dziecko uwięzione w ciele nastoletniej dziewczyny. Wie, że doznała krzywdy, ale nie zdaje sobie sprawy z jej ogromu. Więź, która ją łączyła z oprawcą, przeraża nawet nią samą. Elwira nie potrafi odnaleźć się w dorosłym życiu, gubi się i podejmuje początkowo niezrozumiałe dla czytelnika decyzje.
Ta powieść jest mroczna, gniewna i trudna. Niesie ze sobą emocjonalny bagaż, który boli, ale jednocześnie jest opowiedziana w intrygujący i wciągający sposób, charakterystyczny dla twórczości Pani Zimniak. Według mnie jest to jedna z lepszych powieści autorki. Takie historie zostają w czytelniku na długo, ale najbardziej zastanawia mnie, jak autor radzi sobie z własnymi emocjami, pisząc taką historię i podejmując się tak trudnego tematu?
Z twórczością Magdaleny Zimniak poznałam się przy okazji książki „Piwnica”. Historia zawarta na kartach tej powieści zrobiła na mnie spore wrażenie, a styl autorki przypadł mi do gustu, więc wiedziałam, że jeszcze kiedyś wrócę do książek autorki. Wiele osób zachwycało się najnowszym thrillerem, który wyszedł spod pióra Pani Magdaleny. Sięgnęłam i ja, by przekonać się, czy ta historia i na mnie zrobi tak duże wrażenie.
Zaginiona przed wieloma laty Marta wraca do domu. Dziewczynka, choć ma czternaście lat, czuje się jak małe zagubione dziecko, w świecie którego do tej pory nie znała. Mimo iż powinna czuć się bezpiecznie wśród swoich bliskich, wciąż wspomina tajemniczego Mistrza, mężczyznę, którego widywała przez ostatnie sześć lat. Tymczasem w jednej z miejscowości w Polsce policja szuka zaginionego w tajemniczych okolicznościach dyrektora szkoły. Podczas prowadzonego śledztwa podejrzenia padają na młodą anglistkę.
„Czarcie lustro” autorstwa Magdaleny Zimniak to jedna z tych książek, do której zasiadasz z nadzieją na dobrą lekturę i po przeczytaniu pierwszych kilku stron wiesz, że nie odłożysz tej powieści, póki nie poznasz jej zakończenia. Autorka stworzyła niesamowicie wciągający intrygujący thriller, który trzymał mnie w napięciu do samego końca. Krzywda dzieci, to temat, który dość mocno mnie porusza, jednak takie historie zawsze czytam z przejęciem, ale również ogromnym zaangażowaniem. „Czarcie lustro” jest jedną z takich historii. Magdalena Zimniak w swojej najnowszej powieści oddaje głos skrzywdzonemu dziecku. Poprzez narrację pierwszoosobową przedstawia nam traumatyczne przeżycia małej dziewczynki, dzięki temu możemy poznać jej myśli i uczucia, doświadczyć zła, które ją spotkało. Czytałam tę książkę z zapartym tchem, ciężko mi było oderwać się od lektury. Historia Marty jest bolesna i trudna, jednak muszę przyznać, że nie wywołała we mnie tak głębokich emocji, jakie z reguły towarzyszą mi powinny mi przy tego typu powieściach. Zabrakło mi w niej również rozbudowania wątku relacji łączącej Martę z Mistrzem. Mimo iż „Czarcie lustro” nie zachwyciło mnie tak, jak na to liczyłam, to uważam, że jest to naprawdę dobry thriller. Autorka sprawnie poprowadziła fabułę, serwując czytelnikowi mnóstwo zwrotów akcji i zaskakując zakończeniem. Jeżeli macie ochotę na mroczną, przerażającą i trudną historię to zachęcam Was do sięgnięcia po najnowszą powieść Magdaleny Zimniak. Jestem pewna, że lektura tej książki spełni Wasze oczekiwania.
Historię poznajemy z perspektywy kilku osób. Jedną z nich jest Marta - dziewczyna przez sześć lat przetrzymywana przez złego człowieka w domu na odludziu. Poznajemy też Elwirę - nauczycielkę angielskiego w szkole, której dyrektor nagle znika. I Monikę - żonę zaginionego. Autorka stara się nas naprowadzić na trop, powiązać wszystkie historie. Zmylić. I w jednym przypadku jej się to udało - nie wszystkiego się domyśliłam.
Jest to kryminał na jeden wieczór. Bez dłużyzn, ale też niespłycony (ostatnio miałam pecha do kryminałów pisanych jakby na kolanie, nastawionych na ilość, a nie jakość). Czułam pewien dysonans w części dotyczącej Marty - porwanej dziewczynki - jak na czternastolatkę brzmiała bardzo dorośle - jej przemyślenia są zbyt dojrzałe, nie pasujące do tak młodej osoby. Nawet jeśli musiała przedwcześnie dorosnąć przez traumatyczne doświadczenie. Nienaturalnie łatwo zaadoptowała się do „normalnego” świata i rodziny. Uwierało mnie to, ale można wybaczyć Autorce - ostatecznie jest to przecież fikcja literacka. Poza tym opowieść broni się pięknym spleceniem wątków na końcu.
Nie czytałam wcześniej nic Magdaleny Zimniak i cieszę się, że znalazłam kolejną osobę, po której książki warto sięgnąć.
- Wierzysz w jakieś klątwy, czy ludzką podłą naturę?-
Na początku chcę zaznaczyć, że treść tej książki przeznaczona jest dla czytelników 17+. W znaczący sposób może ona wpłynąć na psychikę młodszych odbiorców. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i powiem szczerze, że sprawiła ona, iż wywołała we mnie bardzo skrajne emocje. Przez większość czasu miałam ochotę krzyczeć, że ten mężczyzna skrzywdził tyle kobiet. Zrobił to oczywiście w najgorszy możliwy sposób, czyli wykorzystanie na tle seksualnym. Nie miał on żadnych skrupułów. Już zapewne sam gwałt mocno odbija się na psychice kobiety, a co może odczuwać niewinne dziecko...? Jak sami widzicie; gwałciciel, pedofil, a na dodatek manipulant. Nie dziwię się, że zapłacił najwyższą cenę. Kim trzeba być, co trzeba mieć nie tak w głowie, aby tak postępować? Starsze są słowa, które używał w stosunku do ofiar - "To twoja wina". Chwilę myślałam, co napisać, aby nie było w tych słowach wzgardy, czy też czystej nienawiści. Niestety świat jest, jaki jest i bywa już coraz gorzej. Autorka przedstawia nam historię w różnych odstępach czasu. Snuje też wiele spekulacji i trzeba naprawdę czytać uważnie, bo chwila nieuwagi i można się pogubić tak jak ja. Jeśli chodzi o samego sprawcę morderstwa to wytypowałam go poprawie niemal natychmiast. Pisarka na samym wstępie pokazała nam fragment z baśni "Królowa śniegu" w wersji Andersena. Tak dobrze znana nam historia o czarcim lustrze i tysięcach kawałków. Zasugerowała nam tym samym, że świat jest właśnie takim mechanizmem w powieści. Dla mnie to po prostu autodestrukcja ludzkości. "Miłość i "kocham cię" to tylko puste słowa wymyślone przez mężczyzn, aby nami manipulować". Nie pamiętam już gdzie to przeczytałam, ale zapadło mi w pamięci i pełni się z tym zgadzam. Dziecko, to mała, drobna istota, która powstała z nas i według instynktu opiekuńczego powinna być chroniona mimo wszystko. W tej historii po raz kolejny widzimy, że tam gdzie jest i żądzi pieniądz, tam nie ma się żadnych skrupułów. Moja ocena 9/10, szkoda, że końcówka nie została bardziej rozwinięta. Dziękuję wydawnictwu Skarpa Warszawska za możliwość przeczytania tej książki.
Cytaty z książki: "Tak, wiem, jaka jest. Neurotyczna. Zawsze obawiającego się najgorszego. Może i ma do tego powody, ale to mi nie pomagało w życiu. To nie, ale sama jej obecność mi pomagała. Zazwyczaj. Brak mi jej teraz tak bardzo, że mam ochotę krzyczeć. [...]"
"[...] Nie jestem pewna, ale nauczyłam się wtedy, że nie wolno się poddać, nawet gdy wydaje się, że wyrzucono cię do czarnej dziury. [...]"
„Czarcie lustro” to moje drugie spotkanie z Autorką - miałam już przyjemność czytać „Naszą prywatną grę”, która była całkiem ok. Wyżej widoczna książka natomiast przebiła swoją poprzedniczkę na głowę. W historii tej poznajemy zaginioną przed laty Martę - przerażoną, zagubioną i nie znającą życia czternastolatkę, która spędziła sześć lat w zamknięciu z tajemniczym Mistrzem. Kiedy dziewczyna próbuje odnaleźć się w nowej rzeczywistości, kilkaset kilometrów od stolicy znika dyrektor pewnego liceum, a główną podejrzaną staje się młoda anglistka. Co łączy te dwa wydarzenia? Tego dowiecie się, sięgając po tę książkę.
„Czarcie lustro” to historia, która wciąga czytelnika już od pierwszych stron. Autorka zdecydowała się na wielowątkową fabułę, co moim zdaniem okazało się strzałem w dziesiątkę, bowiem czytelnik bardzo precyzyjnie może spojrzeć na pewne sytuacje oczami poszczególnych bohaterów. Nie będę ukrywać, że największe emocje wzbudziły we mnie wątki Marty, która po tylu latach zamknięcia uczy się nowego życia. Jej historia łamie serce, wywołuje ból i dobitnie udowadnia, że największą krzywdę człowiekowi (a właściwie dziecku),jest w stanie wyrządzić nikt inny, jak drugi człowiek. Drugą intrygującą postacią jest Elwira - nauczycielka, która niejednokrotnie nas zaskakuje. Jej historia jest zupełnie inna, lecz równie interesująca i tajemnicza. Dwie różnorodne historie zawarte w jednej powieści. Historie, które z biegiem czasu łączą się w jedną całość, ale zanim do tego dojdzie - czytelnik musi się nieźle nagłówkować, aby zrozumieć, o co w tym wszystkim chodzi. I takie thrillery jak najbardziej szanuję!
„Czarcie lustro” to książka, którą zdecydowanie warto polecić! Autorka w tej powieści ukazuje nie tylko dramat małej dziewczynki, ale również i samo życie. Demony przeszłości, trauma, chore zachowania, tajemnice czy trudne relacje rodzinne nie są tutaj pojęciami obcymi. Mało tego, pojawiające się morderstwo i pedofilia nadają tej powieści jeszcze większego dreszczyku emocji i dynamizmu. To mocna, brutalna, okrutna, traumatyczna, ale i angażująca oraz intrygująca historia, ukazująca najgorszą naturę człowieka. I mimo, że książka w pewnym momencie stała się lekko przewidywalna - nie psuje to jej odbioru, bowiem autorka nadrabia emocjami, które stanowią tutaj największy atut. Finał natomiast wynagradza tę przewidywalność. Nie spodziewałam się takiego obrotu sprawy. „Czarcie lustro” to naprawdę kawał dobrej lektury! Zachęcam do przeczytania.
Wow co to była za książka! Tak wiele różnorakich plot twistów sprawiło, że nie mogłam się od niej oderwać. Tyle emocji, ile we mnie wzbudziła ta niepozorna książka jest wręcz niewyobrażalne. Warsztat pisarski autorki jest na najwyższym poziomie co ukazują głównie najokropniejsze rzeczy jakie znalazły się w tej książce, myślę, że naprawdę trudno jest napisać o czymś tak strasznym w tak dobry sposób.
Historia opisana w książce jest niezwykle brutalna, szczerze mówiąc najchętniej użyłabym słowa obrzydliwa, tylko, że chodzi mi tutaj o główny wątek, którym jest p€d0f!l!@, bo sceny, które opisuje autorka są dosłownie wstrząsające i ciężko jest je przetrawić, nawet po skończeniu książki. Historia dziewczynki, która została zabrana z domu i wychowywała się pod skrzydłami oprawcy, brzmi jak wiele innych równie wstrząsających opowieści tego typu, to co różni tę opowieść od innych to, to, że pewnego dnia dziewczynka zostaje wypuszczona jakby to było normalne i teraz już jako nastolatka, musi poradzić sobie w świecie, którego do tej pory nawet sobie nie wyobrażała, bo jedyne co znała, to dosłownie piekło na ziemii.
„Czarcie lustro” dzieje się z perspektywy dwóch osób, ale im dalej branie się w powieść tym, te perspektywy zaczynają się łączyć w spójną i logiczną całość, choć na początku wcale się na to nie zapowiada dlatego im więcej tajemnic jest odkrywanych, tym czytelnik siedzi z coraz to szerzej otwartymi oczami, a minuty przy czytaniu znikają niewiadomo kiedy.
Myślę, że ta powieść jest NAPRAWDĘ dobra i zdecydowanie powinny ją przeczytać osoby, które szukają czegoś mocnego, co wgniecie je w fotel, ale ze świadomością, że po tej książce już nic nie będzie takie samo. Historia choć fikcyjna to miałam gdzieś z tyłu głowy, że być może coś takiego gdzieś już kiedyś miało miejsce i nie ukrywam, że podczas czytania nie potrafiłam myśleć o tej książce, jak o fikcji. Ciężko mi stwierdzić czy to plus czy minus, z całą pewnością dzięki temu książka jeszcze długo nie wyjdzie z mojej głowy, ale myślę, że to trochę straszne, że żyje w czasach, w których ta powieść mogłaby być na faktach.
Ten thriller Was wciągnie w swe sidła i nie puści, dopóki nie odkryjecie prawdy. A gdy to się stanie, treść zostanie długo w Waszej pamięci.
Cóż to była za książka! Mroczna, trudna, poruszająca i pochłaniająca całkowicie. Nie mogłam się od niej oderwać.
Muszę ostrzec, że w książce się pojawia motyw p**ofilii.
Marta, dziewczynka, która została porwana wraca po sześciu latach do domu rodzinnego. Co się z nią działo przez ten czas? Kto stoi za porwaniem? I czy to na pewno było porwanie?
Elwira - kobieta pragnąca zemsty. Za co? Czy ją odnajdzie? Kto się kryje pod tym imieniem?
Pierwszy raz miałam styczność z twórczością autorki i przepadłam.
Kreuje fikcyjną rzeczywistość perfekcyjnie, zdaje się nam tak bardzo naturalna, że aż strach.
Mrok, napięcie, śledztwo i intrygi, ból i radość, cały wachlarz przeróżnych doznań i emocji.
Ogromny plus za krótkie rozdziały i różne perspektywy. Do tego często gęsto forma pierwszoosobowa, moja ulubiona.
Dzięki temu poznajemy wydarzenia tak, jakbyśmy sami w nich uczestniczyli a to dodaje jeszcze więcej emocji, które tutaj buzują.
Genialny thriller, już teraz wiem, że będzie moją książka miesiąca stycznia.
Dawno nie czytałam tak dobrej książki, która nie chce mnie puścić nawet teraz, kilka dni po czytaniu.
Przyznam się również, że autorka mnie zaskoczyła, bo myślałam, że ktoś inny jest Elwirą a tu taka niespodzianka.
Takich smaczków i niespodziewanych rozwiązań znajdziemy tu kilka.
Nie lubię spojlerować więc musicie ją przeczytać sami, do czego gorąco zachęcam!
Z pewnością taki thriller psychologiczny znajdzie się wysoko na liście must have!
Są takie historie, które uderzają inaczej czytane na różnym etapie życia. Przynajmniej ja mam takie wrażenie. Odkąd mam syna, każda historia, w której dzieci są wykorzystywane, bite, gw@łcone… nie mogę tego znieść tysiąc razy bardziej.
Ta historia jest okropnie trudna. Marta została uprowadzona gdy miała osiem lat i przez sześć kolejnych żyła ze swoim oprawcą. Musiała robić różne, okropne rzeczy, o których tak małe dzieci nie powinny nawet myśleć. Najgorsze jest to, że dla niej ten człowiek stał się poniekąd rodzicem. Po tylu latach spędzonych w jego towarzystwie wydawało jej się nawet, że go kocha.
Co ma więc zrobić ze swoim światem po sześciu latach, wyrzucona w środku lasu? Już nie jest małą dziewczynką, do niczego mu się nie przyda. Na szczęście odnajduje swoją mamę i siostrę, musi na nowo spróbować poukładać swoje życie. Są jednak tajemnice, które mogą położyć cień na jej powrót do normalności. Takie, o których czasem lepiej nie wiedzieć.
W międzyczasie poznajemy historię Elwiry - nauczycielki angielskiego, która zostaje oskarżona o uprowadzenie swojego szefa - dyrektora szkoły. Jego zaginięciem żyje całe miasteczko. Dziewczyna zaczyna drążyć i wszczyna własne śledztwo, które doprowadza przede wszystkim nas - czytelników do niespodziewanych wniosków.
Co te dwie sprawy mają ze sobą wspólnego ? Ogromnie polecam tą książkę - trzyma w napięciu, nie mogłam jej odłożyć i przeczytałam w jedno popołudnie. Każda historia, która została tu przedstawiona boli inaczej.
Nie są to łatwe tematy ale na pewno ważne. Pokazuje, że każdy z nas ma jakieś wewnętrzne demony, z którymi musi się mierzyć i to jak sobie z nimi poradzimy zależy tylko od nas. Dodatkowo bardzo ważne przesłanie kryjące się za tą historią - nie tylko ofiary przemocy pozostają dotknięte traumą. Osoby z najbliższego otoczenia często po cichu cierpią równie mocno, co sami poszkodowani.
Odnaleziona po wielu latach Marta. Zaginiony dyrektor prestiżowego liceum. Obie sprawy są tak samo tajemnicze i niejasne. Czy coś je łączy? No cóż, może nawet więcej niż się wydaje.
Mam z tą książka duży problem. Do połowy, może nawet ciut dalej bardzo mi się podobała. Byłą wciągająca, ciekawa i naprawdę chciałam poznać tę historię, bo relacja Marty z Mistrzem była fascynująca. W końcu dziewczynka po sześciu latach w zamknięciu wraca do domu. Ma olbrzymią traumę i uczy się postrzegania świata na nowo. Ale im dalej w las tym, dosłownie, więcej drzew. A ja zaczęłam się w tych drzewach gubić. I nie potrafiłam się z tego lasu wydostać. Finalnie nie byłam pewna, czy to ja czegoś nie zrozumiałam, czy autorka zaczęła tak pędzić z akcją, że ja nie nadążałam.
Najgorsze jest to, że po prostu nie umiem powiedzieć, co w tej historii przestało mi się podobać. Chyba po prostu fakt, że stała się ona bardzo poplątana. W pewnym momencie chyba przestałam rozumieć zamysł autorki i zaczęłam mylić fakty. Było tego dla mnie po prostu za dużo. Ale sama książka, do momentu zagubienia, bardzo mi się podobała. Wątek, który chyba mnie kupił najbardziej dotyczył właśnie relacji pomiędzy Martą a Mistrzem i tego jak dziewczynka się u niego znalazła. Uważam, że to był najmocniejszy aspekt książki. Historia pedofila, który w pewien sposób kupuje sobie dziecko jest świetna, choć straszna. Uważam, że spokojnie ta historia mogłaby się na tym zakończyć.
Wydaje mi się, że w moim przypadku to po prostu nie był ten czas i moment. I nie umiem jednoznacznie ocenić tej książki. Wielu osobom bardzo się podobała mi w większości też. Ale to nie jest zła książka. To fajna, oryginalna powieść, w której ja po prostu się pogubiłam.
„ Czarcie lustro ”. Skradziona dziecku niewinność. Czystość duszy ze spokoju ograbiona. Ufność zamieniona w dziecięcą naiwność, że znów w rodziny wpadnie ramiona. Mała dziewczynka otulona w bezbronność, Mistrza dotykiem złym naznaczona. Młode życie ubrane w dziecinność, wpadło w krzywdy złe ludzkie szpona.
A w sercu drobinki czarciego lustra, a w sercu zemsty pragnienie, że sprawiedliwość doczeka się jutra i dziecięce myśli znajdą ukojenie.
Siostrzana miłość jak w Andersena baśni, choć oczy zamglone nienawiści wspomnieniem. Jak Gerda po Kaja stronie stawała, tak wierność siostrzana stała się ukojeniem. I wreszcie godzina zemsty nastała, i wreszcie na duszy uspokojenie. I choć bólem dziecięca dusza wybrzmiała, życie przyniosło sprawiedliwości wytchnienie.
Mała dziewczynka cierpiała, mała dziewczynka płakała. Swoją historią mnie obdarowała, bolesną i smutną, i łzy wyczarowała.
To jest książka mojej wrażliwości. Książka, w której emocje płyną od jej początku do samego końca. Dziecięca krzywda Was zaboli, intryga kryminalna zachwyci, a portrety psychologiczne bohaterów zrobią na Was wrażenie. Będziecie lawirować pomiędzy tropami i wskazówkami, szukać rozwiązania, aż dotrzecie do zakończenia, które zmieni bieg Waszych myśli. Spójrzcie w czarcie lustro i przekonajcie się czy „ Pałac Królowej Śniegu runął ”, a napędzana siostrzaną miłością i zemstą kobieta „ rozprawiła się z diabłem ”. Polecam bardzo.
OCENA: ⭐️ 3,5/5 ⭐️ 👉🏻 Książka opowiada historię nastoletniej Marty, która po kilku latach wraca do swojej rodziny. Została ona porwana jako mała dziewczynka, przez starszego mężczyznę i więziona w jego piwnicy. Dochodziło tam do okropnych rzeczy. Dziewczynka przeżyła piekło. 👉🏻Książka w bardzo dobry sposób ukazuje relację pomiędzy sprawcą, a ofiarą oraz syndrom sztokholmski, w którym dziewczynka odczuwa miłość do swojego Mistrza - bo tak kazał się nazywać. Płaszczyzna psychologiczna głównej bohaterki bardzo mi się podobała i zrobiła na mnie wrażenie. Ukazanie trudności po powrocie do domu, walka z traumą, to nie jest takie proste, jakby mogło się wydawać. 👉🏻Drugim wątkiem w książce jest historia Elwiry, młodej anglistki, która ma romans ze swoim dyrektorem. N pierwszy rzut oka historie zupełnie niezwiązane ze sobą, jednak im dalej, tym więcej szczegółów się zazębia. 👉🏻Uważam, że zakończenie książki było zbyt przekombinowane. Autorka zwyczajnie przedobrzyła z akcją. Według mnie zostało wrzucone trochę za dużo zawirowań w fabule, jednak domyślam się, że dla wielu z Was to będzie na duży plus.
Tytuł powieści nawiązuje do baśni Andersena "Królowa śniegu". Bohaterowie zachowywali się, jakby w ich oko wpadł odłamek diabelskiego lustra i wszystko co dobre zniknęło, a wszystko co złe nabrało wyrazistości. Ja podczas czytania powieści również miałam wrażenie, jakby utkwił mi w oku odłamek czarciego lustra. Choć wiedziałam, że to niezgodne z moralnością chciałam, żeby winni zniszczenia tylu istnień cierpieli w ogniu piekielnym. Książka jest bardzo zawiła. Wymaga od czytelnika poświęcenia uwagi i skupienia. Pod koniec historia jest tak pogmatwana, że ostatnie 100 stron musiałam cofnąć i przeczytać raz jeszcze bardziej newralgiczne momenty. Mimo to nie wszystkie motywacje bohaterów były dobrze wyjaśnione, lub ja nie do końca je zrozumiałam. Nie pojmuję, dlaczego tak długo była ukrywana tożsamość siostry Moniki, powodu, że jedna z bohaterek została zakonnicą. Wydawało mi się, że pewną czynność wykonała Marta, a na końcu okazało się, że to nie była ona. Mam wrażenie, że autorka trochę za bardzo chciała wszystko zaplątać i przesyciła historię. Dostałam czytelniczej kolki, ale i tak książka bardzo mi się podobała.
Nazwy rozdziałów w "Czarcim lustrze" zdradzają, iż będziemy mieć do czynienia z wieloma narratorami. Dwoje głównych to: Marta porwana dziewczynka, którą oprawca po sześciu latach wypuszcza na wolność po tym, jak przestała być dzieckiem i Elwira nauczycielka w szkole, w której nieoczekiwanie zaginął dyrektor. Kobieta zdaje się coś wiedzieć na ten temat, lecz milczy jak grób. Sporadycznie dołączają do nich inni, poboczni narratorzy, m.in. Monika, żona zaginionego dyrektora czy pewna siostra zakonna.
W prozie Magdaleny Zimniak wciąż mi czegoś brakowało do doskonałości i ten brak tkwił we mnie niczym drzazga. Tym razem historia wydała mi się niemalże idealna — chwytliwa, ciekawa, angażująca. Ma w sobie coś takiego, że trudno odłożyć ją nawet na chwilę. Pragniesz wiedzieć, co spotka bohaterów i w jaki sposób związał ich ze sobą los, a co najważniejsze, jak z tego pełnego zupełnie odrębnych wątków galimatiasu wybrnie autorka. Największe emocje budzi historia porwanej i więzionej, ośmioletniej wówczas Marty.
Boże, co za książka... Zacznijmy od tego, że jest brak podziału czasowego, przez co książkę się OKROPNIE czyta, trzeba się domyślać, czy mówimy o przeszłości czy teraźniejszości. Fabuła jak i zakończenie pogmatwane aż do przesady, autorka starała się jak najbardziej zszokować czytelnika, ale coś nie wyszło. Denerwował mnie też fakt, jak szybko Marta przystosowała się do zmiany otoczenia, bądźmy poważni, osoba więziona, maltretowana, manipulowana (przez 6 lat) nie WRÓCI DO ŻYCIA W SPOŁECZEŃSTWIE W CIĄGU KILKU TYGODNI CZY MIESIĘCY NO KURWA. Pani Magdalena potraktowała temat po macoszemu. Pewnie wcale się nie zorientowała w temacie. Wątek z siostrą Gabrielą- po co? To był zapychacz, do fabuły wnosił całe wielkie NIC. Można byłoby wspomnieć, że Marta aka "nowa" siostra Gabriela poszła w stronę duchowości, bo natchnęła ją pewna postać, ale nie- trzeba było przekombinować.
Dalej wydawajcie takie książki, a czytelnictwo całkowicie upadnie. W sumie nie ma się co dziwić, nastała era wattpada- ludzie się zachwycają byle czym, jeżeli tylko ma wątek romantyczny :).
Lubię takie klimaty. Tajemnica sprzed lat, kryminalne zagadki i powolne ich rozwiązywanie.
Niestety w tym przypadku żadna z zagadek nie była zagadką, bo od razu wiedziałam, co łączy Martę z Elwirą. Od razu też domyśliłam się, co się stało z dyrektorem i kim ten człowiek był. To moje pierwsze spotkanie z tą autorką i na te chwilę ostatnie. Nie podobał mi się styl pisania - był dość prosty, ale nie odczuwałam żadnych emocji w tej historii. Wątek molestowania był ledwie wspomniany, a przecież powinien być najważniejszy. W mojej ocenie za dużo religijnych nawiązań, a powtórzenia frazy 'czarcie lustro' na sam koniec historii mocno mnie wytrącały z klimatu. Nie wyjaśniono też, co oficjalnie policja zamierza zrobić ze sledztwem. No bo hej. Mamy trupa, a ślady na nim przeczą samobójstwu. Na dodatek żadnej z kilku bohaterek nie da się lubić. Jedynie Słoneczny był taką odskocznią. Po tylu zachwytach spodziewałam się czegoś znacznie lepszego. Raczej nie zostanę fanką pióra autorki.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Molestowanie, porwania dzieci, handel ludźmi i ogólna krzywda dzieci, to tematy, o których czytanie przychodzi mi z trudem. Nie potrafię sobie wyobrazić, co przechodzą ofiary, ani co przeżywa ich rodzina. Szczególnie jeśli oprawcą jest ktoś bliski, z kim dzieliło się życie...
Te tematy poruszane są właśnie w "Czarcim lustrze". Otóż jedną z ofiar jest Marta, która znika bez śladu na sześć lat. W tym czasie, dziewczynka jest więziona i wykorzystywana przez mężczyznę nazywanego przez nią, Mistrzem. Zaginiona, wraca do domu jako czternastolatka. Jednak pomimo przebywania w gronie rodzinnym, nie potrafi zapomnieć o mężczyźnie. Cały czas czuje się obco i nie na miejscu. Ciągle boi się o swoją młodszą siostrę, ponieważ nie chce, by Mistrz przyszedł również po nią. Cały jej bezpieczny (kiedyś) świat, zawalił się. Teraz musi nauczyć się żyć na nowo... Tylko czy da się zapomnieć o wszystkich wyrządzonych krzywdach? I jak, prawdę o wszystkim, znoszą najbliżsi? Bo należy pamiętać, że ich także w jakiś sposób to dotyczy...
To nie jedyne zaginięcie w tej książce. Otóż bez wieści, znika również dyrektor prestiżowego liceum. Bardzo szybko pojawiają się główni podejrzani, jedną z nich jest Elwira, młoda anglistka która od niedawna pracuje w tym liceum. Jednak czy w tak krótkim czasie, kobieta znalazłaby dobry motyw do popełnienia przestępstwa? A może podczas rozwiązywania tej sprawy, należy sięgnąć trochę dalej w przeszłość? Nic nie dzieje się przypadkiem, a czasem jedno wydarzenie może zaważyć o całej naszej przyszłości...
Jeżeli jeszcze nie mieliście okazji przeczytaj tej książki, to koniecznie to zmieńcie. Gwarantuję wam, że wciągnięcie się w akcję od pierwszych stron. "Czarcie lustro" nie tylko ukazuje trudność, w odnalezieniu się w rzeczywistości, osobom pokrzywdzonym, ale również pokazuje, jak ciężko jest rodzinie takiej osoby. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, co muszą czuć rodzice lub rodzeństwo, po usłyszeniu wszystkich szczegółów...
I na wstępie mogę powiedzieć, że tak właśnie wygląda dobry thriller psychologiczny!
Historię poznajemy z perspektywy Elwiry - nauczycielki, oraz Marty, która została porwana i po kilku latach odzyskuje wolność. Z pozoru to dwie zupełnie inne historie, nie łączące się. Ale czy aby napewno? Wciągają z pewnością od pierwszych stron w gąszcz intryg a z każdą stroną prowadzą do mnóstwa podejrzeń i spekulacji. I wiecie co było najlepsze? Ile rozwiązań w głowie ułożyłam, tak żadnego nie byłam pewna. A zakonczenie i tak mnie zaskoczyło. I to jeden z wielu atutów tej historii - jej nie przewidywalność !
Historia nie jest lekka, przepełniona bólem i ciężkimi tematami. Chwilami czytało się ciężko ale pomimo to dobrze. Autorka doskonale operuje emocjami, buduje atmosferę i zapewnia napięcie. Nie łatwo było mi ją odłożyć, dopóki nie poznałam zakończenia. I szczerze polecam! 🤩
5 rano a ja po otwarciu oczu od razu łapię książkę, żeby ją dokończyć 🙂 Świetna i nieodkładana! . Czytałam 2 inne książki tej autorki i jedna była dobra (Białe Róże dla Matyldy), a druga mnie okrutnie zmęczyła (Jezioro cierni) nagromadzeniem dramatów, którym brakowało emocjonalnej głębi.
Tutaj mamy dość wartki rozwój wydarzeń, bez dłużyzn, i sporo emocji, ale nie przerysowanych. Mimo trudnej tematycznie fabuły, nie można się oderwać! Co się wydarzyło? Kto jest kim? Zagadkę rozwiązałam częściowo przed końcem książki 🙂 Świetny thriller i satysfakcjonujące zakończenie.
Solidna pozycja, bardzo mnie zaangażowała ta historia! Mimo że mam dwa zarzuty, jeden dotyczący zakończenia (było w moim odczuciu zbyt przekombinowane, jakby autorka chciała na siłę zaskakiwać czytelnika) i perspektywy Marty (według mnie, przynajmniej na początku, wypowiadała się i formułowała myśli w sposób zbyt złożony jak na kogoś, kto wieku ośmiu lat został porwany i przez lata trzymany w zamknięciu), to jest duża szansa, że sięgnę po inne książki Magdaleny Zimniak, bo widzę tu potencjał.
ciekawa ksiazka i dlugo "szla" na 5/5, ale jednak byloby to niesprawiedliwe dla innych "piatek" gdybym i tu ocenil na maxa
minusy glownie za troszke chaotyczna (szczegolnie pod sam koniec) akcje, musialem sie skupiac, zeby nie tracic watku bo bohaterow nagle ubywa/przybywa ;-)
Marta - dziewczynka, która zaginęła przed laty. Po latach niewoli zostaje wypuszczona przez swojego oprawcę i znajduje się w ramionach kochającej mamy. Jednak nie jest wszystko takie kolorowe, ponieważ urazu na psychice jakiego dokonał "Mistrz" nie da się zapomnieć, Marta zaczyna psychoterapię dzięki której zaczyna stawać na nogi i wychodzić na prostą. W tej walce oczywiście nie brakuje też jej młodszej siostry i mamy. W tym samym czasie w Zaćmieniu trwają poszukiwania powszechnie lubianego dyrektora liceum. Pierwsze podejrzenia w sprawie zaginięcia Mariusza Sułeckiego padają na Elwirę, młodą nauczycielkę języka angielskiego. Okazuje się, że nauczycielka miała "romans" z dyrektorem. Elwira zostaje aresztowana jednak nie na długo, ktoś daje jej fałszywe alibi dzięki któremu zostaje wypuszczona z aresztu. Marcie nie daje spokoju to więc postanawia wynająć prywatnego detektywa który pomoże rozwiązać sprawę fałszywego alibi a także zaginięcia Sułeckiego.
Czy oskarżenia wpływające na dyrektora okażą się prawdziwe?
Autorka porusza trudne tematy, temat pedofilii, handlu dziećmi. Książka jest mocna, brutalna ale wciąga od pierwszych stron. Historia opowiadana jest z kilku punktów widzenia! Plus dla autorki za to, że wszystko super zgrywa się i nie błądzimy co, kto, po co i dlaczego. Do ostatnich stron miałam mętlik w głowie, już byłam przekonana co będzie grane a za kilka stron autorka tak zakręciła, że już sama nie byłam pewna moich przypuszczeń.
„Siedzę pod drzewem i jest mi zimno. O niczym innym nie myślę. Zimno. Zimno. Zimno.”
14 letnia Marta błądzi po lesie i próbuje trafić do domu. Jest przerażona i zagubiona, nie pamięta ani swojej rodziny ani siebie sprzed lat. Nie wie, dokąd ma iść. Przez ostatnie 6 lat przebywała w zamknięciu, a jedyną osobą, jaką widywała, był Mistrz.
Już po pierwszej stronie miałam gęsią skórkę i spodziewałam się tylko skrajnych emocji. Na dodatek kilkaset kilometrów dalej znika bez śladu dyrektor prestiżowego liceum, a główną podejrzaną staje się młoda anglistka.
Jak te wątki się ze sobą łączą? Czy Marcie uda się powrócić do normalności po tym, co przeżyła? Kim jest tajemnicza Elwira?
Te i inne pytania zadawałam sobie od pierwszej do niemal ostatniej strony. Magdalena Zimniak stworzyła wstrząsający i nieprzewidywalny thriller, pełen traum z dzieciństwa, molestowania i krzywdy dzieci. Thriller, który wywołał we mnie cały szereg emocji – złość, niezgodę na takie traktowanie dzieci, przerażenie, wściekłość. Zło, z jakim mamy do czynienia w tej książce, jest niewyobrażalne i ciężko się z nim pogodzić. Wielokrotnie aż bolało mnie serce, gdy przewracałam kolejne strony. Zaskakujące i nieoczekiwane zakończenie dopełnia całości i tworzy historię wręcz idealną. Wiele razy myślałam, że rozwiązałam zagadki, po czym znowu okazywało się, jak bardzo się myliłam.
Mnogość wątków, nawarstwiające się tajemnice, retrospekcje i zmiany narracji wymagały ode mnie niezwykłego skupienia, warto czasem sobie zanotować, kto jest kim.
Jestem pewna, że książka ta pozostanie ze mną na dłużej i uplasuje się wysoko na mojej liście najlepszych książek w 2024 roku.