What do you think?
Rate this book


176 pages, Paperback
First published January 1, 1948
"Moim celem jest próba zdefiniowania pewnego słowa. Słowa kultura."
Wiele słowników to enigmatyczne słowo 'kultura' zawiera, a nawet je definiuje, więc można zadać pytanie: po co jest ta książka? Ale ONA to nie tylko sucha definicja, a niezliczona ilość przemyśleń na temat otaczającej nas rzeczywistości. Tutaj 'kultura' rozpatrywana jest na wszystkie sposoby, od kultury indywidualnej po społeczeństwa, przez kulturę klas niższych i wyższych, przez elity i regiony, przez religię i sekty, przez edukację i politykę... Jeszcze długo by można ciągnąć.
Dla mnie jednak jednym z najważniejszych fragmentów tej książki jest niewątpliwie kilka zdań, które na pozór są prostą sentencją, a skrywają jednak niesamowicie ważny przekaz. Przekaz, który to powinien trafić do de facto całego świata.
"Wiemy, że dobre maniery bez edukacji, intelektu czy wrażliwości na sztukę prowadzą do zwykłego automatyzmu. Że edukacja bez dobrych manier czy wrażliwości jest wyłącznie pedanterią, że zdolności intelektualne bez wsparcia bardziej ludzkich atrybutów są równie zachwycające co błyskotliwość cudownego dziecka grającego w szachy oraz że sztuka uprawiana bez kontekstu intelektualnego to zwykła próżność. I skoro nie odnajdujemy kultury w żadnym z tych perfekcyjnych aspektów z osobna, nie wolno nam oczekiwać, że jedna osoba będzie perfekcyjna w nich wszystkich."
Thomas Eliot wiele słów poświęca religii, a dokładniej wkładowi chrześcijaństwa w kulturę europejską. Autor w książce zawiera też swoją opinię na temat potrzeby powrotu odłamów protestanckich na łono Rzymskiego Kościoła Katolickiego. Autor też wyraża pogląd na wyższość kultury europejskiej na tymże kościele zbudowanej. Jednocześnie wybrzmiewa pogląd o potrzebie istnienia klas społecznych i podziałów regionalnych, socjo-ekonomicznych dzięki, to którym różne kultury będą ze sobą "konkurowały" a przez to - "ulepszały". Stwierdzenie to zakłada, że dla dobra 'kultury' nie powinniśmy dążyć do utworzenie 'kultury światowej', gdyż ta się zatrzyma w miejscu i nie będzie się już rozwijać, a może wręcz przeciwnie. Reasumując, tę myśl to właśnie współistnienie 'kultur' jest najlepszą możliwą sytuacją dla ich rozwoju.
"A jednak kultura Europy podupadła widocznie w pamięci wielu z tych, którzy wcale nie są tak starsi od nas. I wiemy, że bez względu na to, czy edukacja jest w stanie zaopiekować się i poprawić stan kultury, z całą pewnością zafałszuje ją i zdegraduje. Gdyż nie ma najmniejszej wątpliwości, że w naszym pędzie do kształcenia każdego obniżamy standardy, poprzez które są przekazywane podstawy naszej kultury - te, które da się przekazać poprzez edukację. Niszczymy nasze starożytne gmachy, by zrobić miejsce dla postoju zmechanizowanych karawan barbarzyńskich nomadów przyszłości."
Niewątpliwie to książka warta uwagi, nie tyle by poznać definicję 'kultury', bo ta jest czasami nieformowalną, lecz by zaznajomić się z poglądem na świat, który jest aktualny, jak i teraz, jak i w styczniu 1948 roku.