Oho. Doszliśmy do momentu, w którym życie Hatchi się wali. To też numer, w którym trzeba dokonać reewaluacji wcześniejszych sądów o bohaterach. Hatchi jest znacznie dojrzalsza niż się wydaje, gotowa poświęcić zakochanie w Nobu dla dobra dziecka. Nana nie jest dobrą przyjaciółką, bo nawet nie pojawia się w okolicy Hatchi. Junko i - o dziwo - Takumi - stają na wysokości zadania. Dla niego to zwłaszcza musi być trudne. Zaczynam czuć sympatię do Takumiego. Wszyscy zarzucają mu niewłaściwe pobudki i paskudny charakter, ale postępuje właściwie wobec Nany (wcześniej skrewił i stąd ten cały problem, ma zdzir za swoje, ale czemu Hatchi musi przy tym cierpieć?). Dużo emocji, wiele się dzieje. Chciałabym więcej Yasu.