Arabella nie widziała Camerona od roku i chciałaby, żeby tak zostało.
Minęło dwanaście miesięcy, od kiedy Arabella wyjechała do Nowego Jorku. Miała nadzieję, że przeprowadzka definitywnie zakończy jej relację z Cameronem. Mężczyzna bardzo ją zranił i nie widziała już dla nich przyszłości.
Mimo że kobieta realizuje swoje plany i buduje życie od nowa, w wielkim mieście czuje się bardzo samotna. Tymczasem, zupełnie niespodziewanie, przytrafiają jej się dziwne rzeczy. Arabella zaczyna otrzymywać głuche telefony, a pod jej mieszkaniem kręci się nieznajomy mężczyzna.
Jakby tego było mało, wszystko wskazuje na to, że ona i Cameron w końcu się jednak spotkają. W Nowym Jorku odwiedza ją Marshall i składa Arabelli propozycję, aby spędziła święta w gronie jego rodziny, co oznacza, że również w towarzystwie Camerona.
Co poczuje Arabella, kiedy zobaczy mężczyznę? Czy jej serce posłucha rozumu?
Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej szesnastego roku życia.
jestem zaskoczona, bo 1 czesc mi się totalnie nie podobala, a była bardzo w porządku. czuć zmianę w zachowaniu bohaterów, oboje dojrzeli i spojrzeli na sprawy z innej perspektywy przez te rok przerwy. dobrze się bawiłam, ale szkoda, że była taka krótka. raczej ta historia nie pozostanie w mojej pamięci na długo
Czytając w wakacje pierwszą część nie sądziłam, że będę tak za nimi tęsknić. Powrót do nich był niesamowity i nie mogłam doczekać się tego momentu. Bohaterowie mają moje serce (najwięcej marshall ale cicho)
Drugi finałowy tom DEVOTED trzyma poziom tak dobrego romansu z motywem drugiej szansy. Po burzliwym okresie w ich aranżowanym małżeństwie. Arabella nie widziała swojego męża rok, jednak jedne wspólne święta zmieniają wszystko. Próbują odbudowy relacji i na nową sobie zaufać. Czy im się to uda ? Jeśli ktoś jeszcze nie sięgnął po tą drylogie, niech żałuje. Trzyma w napięciu do ostatnich stron, zakochałam się na nowo. Bardzo duży plus za lekkość pióra, sama przyjemność z czytania.
"Chciałbym sprawić, byś już zawsze była szczęśliwa. Żebyś już nigdy nie musiała się bać. Żebyś mogła spać spokojnie i pozbyć się tych paskudnych koszmarów. Uwierz, że gdybym tylko mógł, przejąłbym twój ból."
dosłownie nie mam słów jakimi mogę opisać to co teraz czuje. historia Camerona i Arabelli ma moje serce i duszę, dalej nie dochodzi do mnie że mogę być częścią tego co napisała Angelika. nie mogę uwierzyć że to już koniec i że nie przeczytam tej książki po raz pierwszy, że to czas pożegnania się z dylogia contract. jeżeli czytaliście “devoted” i mieliście jakiekolwiek zastrzeżenia co do fabuły lub stylu pisania to mogę wam zapewnić że w tym tomie wszystko zmienia się na lepsze, Angelika dała z siebie 110% i to czuć. nie wiem co mogę więcej napisać oprócz tego że kocham Camerona całym sercem a po finałowej części dylogii contract stał się moim mężem numer 1. kocham, kocham i jeszcze raz kocham.
Po zakończeniu pierwszej części byłam szalenie ciekawa jak autorka zakończy historię Arabelli i Camerona. I jak mam być szczera to druga część podobała mi się dużo bardziej niż pierwsza. Mam wrażenie, że w tej części nie ma dziecinnych zachowań. Bohaterowie się zmienili nie są tacy jacy byli na początku. Przez rok w którym się nie widzieli widać, że wiele przemyśleli i nie są zaginionymi ludźmi, którzy sami nie wiedzą co chcą.
Arabella nie widziała Camerona przez rok. Dwanaście miesięcy w których mogła zająć się sobą, spełniać swoje marzenia oraz dążyć do ich spełnienia. Wiele rzeczy przepracowała. Jej jedynym celem jest nie spotkać Camerona. Jednak życie ma to do siebie, że nawet jeśli czegoś bardzo nie chcemy to prędzej czy później to się wydarzy. Jak myślicie, że to spotkanie należało do przyjemnych to jesteście w błędzie. Ale czasem nie można oszukiwać się, że druga osoba jest nam obojętna. Jednak czy wchodzenie drugi raz do tej rzeki ma sens? Czy warto zaufać po raz kolejny? Czy da się wybaczyć? I ruszyć dalej bez wspominania przeszłości?
Cameron w tej książce wydawał mi się bardziej ludzki. Widać, że nie jest już takim samym człowiekiem co s pierwszej części. Zmienił się. Nadal zależy mu na szczęściu I bezpieczeństwie dziewczyny. Jest w stanie zrobić dla niej dosłownie wszystko. To on będzie musiał przekonać do siebie Arabelle i pokazać jej, że jego uczucia są szczere i naprawdę mu zależy.
Każdy jego gest, słowo, zachowanie sprawiało, że moje serce biło szybkim tempie. Widać było, że wiele zrozumiał, że się stara. Nie naciskał na dziewczynę. Dawał jej potrzebną przestrzeń i czas aby sama stwierdziła czego tak naprawdę chcę i czy chcę mu dać drugą szansę. To było naprawdę kochane i mam wrażenie, że akcja w tej pozycji była wolniejsza niż w pierwszej, ale to nie minus. Wszystko działo się w odpowiednim tempie nic nie działo się zbyt szybko ani za wolno.
Arabella kocham tą bohaterkę i jej przemianę. Nie jest już tą biedną zastraszoną kobietą, która spełnia rozkazy innych. Sama decyduje co chce i idzie za głosem serca.
Relacja głównych bohaterów mnie sobą urzekła. Nic w jej relacji nie było proste. Nic nie przyszło od razu. Sami musieli zmierzyć się z przeszkodami, bolesną przeszłością. Sami musieli zrozumieć swojej uczucia i postawić wszystko na jedną kartę i przekonać się do czego ich to zaprowadzi. Czasem to my sami jest największymi wrogami w drodze do szczęścia. Czasem uważamy, że na nie zasługujemy, że nie możemy sobie wybaczyć rzeczy zrobione w przeszłości. A tak naprawdę nikt z nas nie jest idealny, każdy z nas popełnia błędy, błądzi. Jednak z tą odpowiednią osobą wszystko co trudne wydaje się do przejścia i do dokonania.
Ta dylogia znalazła drogę bardzo szybko do mojego serca. Od razu polubiłam głównych bohaterów i bardzo szybko zżyłam się z nimi. I pożegnanie się z nimi było dla mnie bardzo ciężkie i robiłam wszystko by czytać jak najdłużej. W momencie, gdy przeczytałam ostatnie zdanie w moich oczach pojawiły się łzy wzruszenia. Bo Arabella i Cameron zasłużyli na nie bardzo.
[recenzja] • Arabella wyjechała do Nowego Jorku, żeby na zawsze odciąć się od cholernie bolesnej przeszłości - ojca, który wreszcie wylądował w więzieniu za swoje okrutne czyny i Camerona, który był jej aranżowanym mężem, i który ją zranił. • Ta mała dziewczynka, która miała w sobie tak bardzo chciała zaznać normalnego i spokojnego dzieciństwa. Niestety, nie było jej to dane. Była świadkiem morderstwa swojej matki i ofiara swojego ojca. • Jednak czy nowe miejsce faktycznie da jej szczęście? Czy będzie w stanie zapomnieć o mężczyźnie, z którym poczuła cień prawdziwej więzi? • Zostaje zaproszona przez swojego przyjaciela na święta. To będą jej pierwsze prawdziwe, spokojne i rodzinne święta. Jednak, podczas nich dojdzie do jej spotkania ze swoim mężem - Cameronem. Co z tego wyniknie? • Czy ojciec, który pragnie się zemścić będzie w stanie to zrobić z więzienia? A może ktoś mu pomoże? Życie Arabelli i Camerona jest zagrożone… • Książkę tą pochłonęłam. Nadal nie umiem pozbierać się po jej skończeniu. Tak cholernie było mi zal Arabelli, ale z drugiej strony podziwiam ją za jej sile. Jako dziewczynka wykształciła w sobie schemat, żeby odrzucać innych, tylko po to, by nie zostać ponownie skrzywdzona. Jednak jako dorosła kobieta, dostrzega niedojrzałość i toksyczność takiej postawy, więc postanowiła to przepracować. • Szczerze? Przyzwyczaiłam się do czytania typowych młodzieżówek i książka Angeliki była dla mnie wspaniała odskocznia. Czasem w młodzieżowych książkach irytuje mnie niedojrzałość bohaterów, ucieczki i inne tego typu zachowania. Tutaj bohaterowie zachowali się pierwsza klasa. Mimo, że musieli się spotkać (a mieli wiele rzeczy niewyjaśnionych), to nie odwalali żadnych głupich scen, tylko zaczęli rozmawiać jak dorośli ludzie. • Cameron - to mężczyzna, który totalnie skradł moje serce. Wpływowy biznesmen, pracoholik, ma kontakty, silny, stanowczy, można byłoby przypuszczać, że zimny i bezwzględny. A jednak nie skrzywdziliby nawet muchy, chyba ze (!!!) chodzi o jego Arabellę. W obliczu krzywd, które wyrządził jej ojciec budzi się w nim wręcz demon, który rozniesie wszystko. Czuły, opiekuńczy, dojrzały i troskliwy. Zrobiłby dla niej wszystko. • Niezwykle wzruszyła mnie ich rozmowa bo kolejnym ataku na życie Arabelli. Ona wrzeszczała na niego, zamknęła się w sobie, odrzucała go. A on wiedział. Wiedział jak jej ciężko i zamiast patrzeć na siebie, zniósł jej krzyki i okazał jej jeszcze większe wsparcie. Był dla niej czuły, a to rozkruszyło wszelkie jej mury i padła mu w ramiona z płaczem. On był jej bezpieczna przystania. • Coś czuje, że będzie to książka, do której będę częściej wracać. • Oceniam ją 6/5!!
Styl pisania autorki jest wprost genialny. Totalnie trafia w moje gusta i jest w nim coś, czego nie potrafię znaleźć nigdzie indziej. Mimo że podobał mi się już w pierwszym tomie to w drugim jest jeszcze lepszy i widać ogromny progres. Słowa są pięknie dobrane. Znajduje się tu również masa cudownych cytatów i fenomenalnie opisane odczucia.
Bohaterowie na przestrzeni historii mocno się zmienili. Wydorośleli i podejmują teraz bardziej racjonalne decyzje, a także zaakceptowali swoją przeszłość. Zaczęli szczerze ze sobą rozmawiać i wyrażać swoje uczucia oraz walczyć o odzyskanie, tego, co niestety przyszło im utracić.
Arabella nie jest już tą zabłąkaną dziewczyną, a silną kobietą, potrafiącą wziąć życie w swoje ręce i gonić za marzeniami. Cam natomiast w końcu otworzył się na świat, jego piękno, i to, co ma do zaoferowania, lecz co najważniejsze w końcu pozwolił sobie poczuć zasłużone szczęście. To wszystko przyczyniło się odbudowania ich relacji, tym razem na szczerości, przyjaźni i zaufaniu. Ich związek wszedł na kompletnie inny poziom. Zbudowali razem silne fundamenty i krok w krok podążają za sobą ku lepszej przyszłości.
Nie zabrakło tu też przykrych, rozdzierających serce momentów. Chwil, w których nadzieja umierała i wydawać by się mogło, że nigdy nie będzie już dobrze. Cameron był dla Arabelli ogromnym wsparciem. Stanowił pewnego rodzaju światełko w tunelu i zapewnienie, że jeszcze wszystko wróci na właściwe tory.
„Devoted Hearts” to książka, przy której towarzyszyła mi cała paleta emocji. Były momenty, w których się śmiałam i czułam komfort, lecz pojawiło się tu także sporo tych, kiedy serce pękało mi na kawałki, a do oczu napływały łzy. Akcja rozgrywa się raczej w stonowanym tempie, jednak ma tu miejsce też kilka fajnych plot twistów.
Losy Arabelli i Camerona już na zawsze pozostaną w moim sercu. Niezmiernie trudno było mi zamknąć plik i dopuścić do siebie, że dobiegła końca.
To historia, która pomogła mi uwierzyć w siebie i ukazała, że zawsze warto zabiegać o swoje marzenia. Historia, w której odnalazłam cząstkę siebie i która uświadomiła mi, trzeba iść do przodu, mimo iż czasami mamy ochotę po prostu zatrzymać się w miejscu. Bo przecież po każdej burzy w końcu wychodzi słońce.
Obyście tak jak Arabella odnaleźli swojego Cama i promyk światła.
Kilka słów o książce, która pokazała mi, że o niektóre relacje warto walczyć.
❝Miłość jest tak cholernie skomplikowana. Przez rok żyłem z dala od tej kobiety. W tym czasie stopniowo zapominałem o zapachu jej skóry, brzmieniu głosu i odcieniu oczu. Chwytałem się coraz to bardziej zamglonych wspomnień.❞
❝A on poszedł za mną. Oczywiście, że tak. To właśnie cały Cameron – zawsze pierwszy do zamartwiania się o innych.❞
❝– Teraz wypijemy razem gorącą czekoladę i obejrzymy Pamiętniki Wampirów.
– Pewne rzeczy się nie zmieniają, co?
– Nigdy – przyznałam, uradowana jego aprobatą dla mojego pomysłu.❞
Dziękuję bardzo za egzemplarz do recenzji. Bardzo się cieszę, że obdarzono mnie takim zaufaniem. Jestem wdzięczna. Nie ukrywam, że wyczekiwałam na drugi tom, ponieważ pierwszy zakończył się w takim momencie, że nie wiedziałam, co powinnam ze sobą zrobić. Autorka wprawiła mnie w taki stan, że jak tylko już przyszła do mnie książka to naprawdę byłam podekscytowana. A gdy znalazłam czas, aby przysiąść do lektury, byłam w siódmym niebie. Pomimo tego, że drugi tom nie jest jakoś bardzo długi, to uważam, że Autorka idealnie to wyważyła i niczego mi nie brakowało. Choć nie ukrywam, że historia tych bohaterów mogłaby trwać dla mnie wieczność.
⬇️DALSZA CZĘŚĆ W KOMENTARZACH⬇️
[1] ❀ Pomimo tego, że tom pierwszy podobał mi się i to bardzo, to drugi przebił moje oczekiwania. Widać ogromny progres w stylu pisania Autorki, co jest dla mnie wielkim plusem. Płynęłam przez ten tekst, świetnie się przy tym bawiąc. Dzięki temu, że rozdziały nie były za długie, to nie męczyłam się ani trochę. Książkę przeczytałam w jeden dzień, więc to świadczy o tym, jak bardzo się wkręciłam w tę historię. W książce poznajemy perspektywę i Arabelli, i Camerona, co jest kolejnym dla mnie plusem, bo lubię poznawać myśli głównych bohaterów. W szczególności postaci męskich, żeby wiedzieć, co oni pomyśleli o danej sytuacji, a nie tylko główna bohaterka.
[2] ❀ Bohaterowie mi zaimponowali. Ich rozłąka sprawiła, że wynieśli lekcje, dzięki czemu starali się nie popełniać tych samych błędów, co kiedyś. Są dla mnie pięknym przykładem na to, że jeżeli komuś na nas zależy, to będzie próbował, że naprawdę zawalczy i się nie podda, dopóki ta ostatnia iskra nadziei nie zgaśnie. Widać zmianę w ich zachowaniu. Dojrzeli do wielu spraw, dzięki czemu mogli ruszyć dalej. Na mojej twarzy gościł szeroki uśmiech, gdy widziałam ich starania i gdy czytałam o tym, że oni również poczuli się w pewnym stopniu szczęśliwi.
[3] ❀ Arabella. Moje słoneczko. Moja duma. Jestem z niej niesamowicie dumna. Zrobiła ogromny postęp. Fakt, że oddano jej tak cenną wolność sprawia, że za każdym razem się uśmiecham, a w oczach pojawią się łzy. Arabella zasłużyła na wszystko, co piękne. I to jest pewne. Kibicowałam jej przez pierwszy tom, a w drugim to już totalnie stałam się jej fanką, mając nadzieję, że spełni swoje najskrytsze marzenia. Arabella ma piękną pasję, z którą poniekąd mogłam się utożsamiać, bo gdy byłam młodsza to też ciągnęło mnie w stronę mody. To co przeszła w swoim życiu jest dla mnie istnym koszmarem. Arabella udowodniła, że jest definicją siły. Ogromnej siły, a moim zdaniem jeszcze odwagi.
[4] ❀ Cameron. Boże, ideał mężczyzny. Poruszył moim sercem. W drugim tomie pozwolił na to, abyśmy jeszcze lepiej go poznali. Pozbył się wszelkich masek. Z tego powodu też jestem bardzo dumna, bo zdaję sobie sprawę, że otworzenie się przed drugą osobą musiało być ciężkie. Jego przeszłość łamała moje serce. Myślałam, że już go bardziej nie pokocham, ale z rozdziału na rozdział przekonywałam się, że jednak da się jeszcze bardziej dla niego przepaść i to bezpowrotnie. On zrobił tak wiele dla Arabelli. Naprawdę oddał jej cząstkę siebie, co strasznie mną poruszyło. Na mojej twarzy gościł uśmiech, gdy pokazywał jej ile jest warta i ile może osiągnąć. Każda kobieta zasługuje na kogoś, kto będzie ją tak we wszystkim wspierał. Cameron jest jednym z moich ulubionych bohaterów w tej dylogii i uważam, że to się na bardzo długo nie zmieni. Mam nadzieję, że ta recenzja Was na tyle przekona, że zechcecie poznać Arabelle oraz Camerona.
[5] ❀ Fabuła została dopięta na ostatni guzik, za co wielkie brawa. Widać ile pracy włożyła w to wszystko Autorka, co bardzo szanuję i cieszę się, że ten tom mnie nie zawiódł. Moje oczekiwania zostały w pełni spełnione. Towarzyszyło mi wiele emocji podczas czytania tego tomu. Pierwsze rozdziały zadawały mi ciosy prosto w serce, ale tego również nie żałuję. Wszyscy dobrze wiemy, że my książkary tak naprawdę lubimy, gdy nas boli. W tej historii stworzono świetny klimat, który zabarwił się dreszczykiem emocji i taką niepewnością. W mojej głowie pojawiło się pewne pytanie, na które chciałam poznać odpowiedź. Plot twist został dobrze poprowadzony. Cieszę się, że to zakończenie nie było napisane tak na „szybko”, dzięki czemu wszystko jako czytelnik mogłam na spokojnie przyswoić i ułożyć w całość. Na pewno za jakiś czas jeszcze wrócę do tej dylogii bądź do moich ulubionych scen.
[6] ❀ Mam nadzieję, że zapoznacie się z tą dylogią, bo naprawdę jest tego warta. Liczę na to, że stanie się ona jeszcze bardziej popularna.
Na początku chciałabym podziękować 𝐀𝐧𝐠𝐞𝐥𝐢𝐜𝐞 za możliwość zrecenzowania tej historii. ❤︎︎
Po dość burzliwym roku 𝐀𝐫𝐚𝐛𝐞𝐥𝐥𝐚 w końcu spotyka się ze swoim mężem. Ich spotkanie nie jest usłane różami jednak 𝐀𝐫𝐚𝐛𝐞𝐥𝐥𝐚 jak i 𝐂𝐚𝐦𝐞𝐫𝐨𝐧 dalej czują to coś.
Nie wiem czy ta książka pochłonęła mnie czy ja ją. Jednak przeczytałam ją w kilka godzin i zakochałam się od nowa. “𝐃𝐞𝐯𝐨𝐭𝐞𝐝“ wyszło już dosyć dawno temu więc nie do końca pamiętam jakie odczucia mi towarzyszyły przy czytaniu, jednak “𝐃𝐞𝐯𝐨𝐭𝐞𝐝 𝐇𝐞𝐚𝐫𝐭𝐬“ to mieszanka smutku i słodyczy.
𝐀𝐫𝐚𝐛𝐞𝐥𝐥𝐚 i 𝐂𝐚𝐦𝐞𝐫𝐨𝐧 - główni bohaterowie.
𝐀𝐫𝐚𝐛𝐞𝐥𝐥𝐚 spędziła rok z daleka od swoich przyjaciół i rodziny. Nie bym to najlepszy rok w jej życiu jednak dowiemy się, że na pewno dał jej on do myślenia. Ta dziewczyna kompletnie nie zasługuje na to co ją spotkało, to całe zło niech od niej odejdzie. Cieszę się, że ma w swoim życiu kogoś takiego jak 𝐌𝐚𝐫𝐬𝐡𝐚𝐥𝐥𝐚, z którym zawsze może o wszystkim pogadać.
𝐂𝐚𝐦𝐞𝐫𝐨𝐧, jego rok też nie był udany, był dla niego bardzo ciężki, jego przyjaciele musili się nim zajmować żeby nie odwalił żadnej głupoty. Widać było jak bardzo zależy mu na 𝐀𝐫𝐚𝐛𝐞𝐥𝐥𝐢, chociażby przez to jak zareagował gdy zobaczyli się pierwszy raz po roku.
Nie spodziewałam się połowy rzeczy jakie działy się w tej książce. Jeśli myślicie, że to kolejna słodka młodzieżówka to się mylicie. Tyle plot twistów to ja nigdy nie spotkałam. Podczas czytania nie nudziłam się ani trochę ponieważ przy każdej scenie towarzyszyły mi jakieś emocje.
Co do pióra autorki to nie mam się do czego przyczepić, bardzo lekkie, zrozumiałe, czego chcieć więcej. Jeśli chodzi o samą książkę to spodobała mi się ona sporo bardziej niż pierwsza część, co prawda była ona dość krótka jednak dostaliśmy odpowiedzi na wszystkie pytania.
Jeśli jeszcze nie czytaliście dylogii 𝐂𝐨𝐧𝐭𝐫𝐚𝐜𝐭 to musicie się jak najszybciej za to zabrać i poznać historię 𝐂𝐚𝐦𝐞𝐫𝐨𝐧𝐚 i 𝐀𝐫𝐚𝐛𝐞𝐥𝐥𝐢. ❤︎︎
2,5 ⭐️ Dlaczego to było gorsze od pierwszej część?… to jest pierwsze o czym pomyślałam po zakończeniu tego. Książka była nie potrzebna bo równie dobrze mogli się pogodzić w pierwszym tomie i jakos w 70% książki zaczęło się coś dziać przez co naprawdę chciało mi się siedzieć przy tej książce.
Ale ponownie mam zarzuty do tej książki jak do innych w kwestii tego że ja nie wiem kiedy oni ponownie się zakochali, znaczy można tłumaczyć że to uczucie nie znikło ale boże ja nie mam pojęcia kiedy ich relacja przechodzi na inny etap, brakuje chemii między nimi.
Jak ja się na tej książce świetnie bawiłam!!! Wyczekiwałam tej historii z niecierpliwością, snułam w głowie pewne domysły, ale to czym autorka mnie zaskoczyła, nie było nawet w połowie porównywalne z moimi (jak zwykle) wygórowanymi oczekiwaniami.
Czytając książkę, jednocześnie płakałam i się śmiałam. W pewnym momencie od uśmiechu zaczęły boleć mnie policzki, a z płaczu kruszyło mi się serce, które autorka swoim piórem składała na nowo.
W tym tomie można zauważyć, jak ogromną przemianę przeszli bohaterowie, a szczególnie główna bohaterka, która postanowiła skupić się na sobie, na pokonaniu demonów z przeszłości i na naprawieniu relacji, która w porównaniu do pierwszego tomu była zdecydowanie bardziej naturalna i mniej toksyczna. Zdecydowanie jestem pod wrażeniem.
Cameron i Arabella. Te dwa słoneczka rozbudziły we mnie fale uśmiechów. Ich wspólne momenty były maksymalnie przeurocze i zajmują specjalne miejsce w moim sercu. Mieli swoje wzloty i upadki i pomimo, że nie wszystko szło po ich myśli, zdołali wyjść na prostą.
Poza tym jestem zakochana w nici przyjaźni, jaką nawiązali między sobą Arabella i Marshall. To jak starali się wspierać na wzajem, fragmenty ich rozmów, ich humor... Czuje jednak ich ogromny niedosyt. Ta dwójka to moje roman empire. Jednak, żeby nie było tak kolorowo w książce napotkaliśmy sporo przeciwności losu. I to one w głównej mierze roztrzaskały moje serce. Co do stylu pisania autorki nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń (prócz kilku literówek, które na szczęście aż tak nie rzucają się w oczy). Pokochałam go na wattpadzie i pokocham już wszędzie. Przez książkę się wręcz płynie, co jest kolejnym powodem, byście sięgnęli po powyższą lekturę.
Tak strasznie mi przykro, że zakończyliśmy pewny etap. Jednak książka na pewno zostanie w mojej pamięci na długo.
powiem wam, że cały czas zastanawiałam się ile gwiazdek dać, ale myśle, że 4 gwiazdki to dobra ocena. ta dylogia jest po prostu cudowna i pokochałam ją od pierwszych stron
[współpraca reklamowa] Te emocje>>> PO ZAKOŃCZENIU 1 TOMU MNIE ROZSADZAŁO OD ŚRODKA, BO POTRZEBOWAŁAM WIEDZIEĆ, CO SIĘ DZIEJE DALEJ Z CAMERONEM I ARABELLĄ! A gdy tylko otworzyłam finałowy tom dylogii, czułam ekscytację i ból równoczesne – w końcu od ich ostatniego spotkania minął rok. W tym tomie pokochałam bohaterów jeszcze mocniej. Przez strony płynęłam, nie męczyłam się i nie czekałam na koniec, bo wręcz przeciwnie. Jestem osobą, która nie umie zacząć czytać bez zajrzenia na zakończenie, jednak w tym przypadku się do tego zmusiłam i… nie żałuję, ale raczej tego nie powtórzę… JESTEM NIECIERPLIWA. Książka moim zdaniem posiada prawie same plusy, ponieważ minusem jest długość. Lektura była po prostu za krótka, jednak z drugiej strony uważam, że to do niej pasuje, by zamknąć historię naszej dwójki. Czy mają swoje szczęśliwe zakończenie? Musicie zobaczyć sami.
Wow. Po prostu wow. I tak na dobrą sprawę tutaj mogłabym tę recenzję zakończyć, bo Angelika, jak zawsze z resztą, sprawiła, że nie wiem nawet co powiedzieć. Kocham jej warsztat pisarski całą sobą. Kocham historię Camerona i Arabelli. Łączy ich piękne uczucie. W tej części szczególnie Angelika pokazała, jakim ogromnym wsparciem byli dla siebie nawzajem oraz jak bardzo potrzebowali tej drugiej osoby, by normalnie funkcjonować. Odżyli dopiero, gdy na nowo pojawili się w swoich życiach. Widać, jak wielką przemianę przeszli. Arabella dojrzała i choć nadal jest uparta jak wół, to potrafi rozmawiać nie zasłaniając się złością. Cameron nauczył się szczerości i swoim zachowaniem zasłużył sobie na zaufanie swojej żony. W tę pozornie słodką historię o drugich szansach Angelika bezbłędnie wplotła plot twist, który przyprawił mnie o szybsze bicie serca i sprawił, że końcówkę czytałam ze łzami w oczach. Historia Camerona i Arabelli pokazuje nam, że warto walczyć o swoje marzenia. Życie nie jest usłane różami, nie jest idealne i nigdy takie nie będzie. To, z czym musiała zmierzyć się Arabella przyprawia mnie o ciarki i z uśmiechem na twarzy czytałam, jaką ciężką walkę podjęła. Bo walczyła o siebie. A większość z nas wie, że to jest jedna z najcięższych walk, jaką można stoczyć. Czy wygrała? Tego musicie przekonać się już sami, ale zapewniam Was wszystkich, że warto. I nigdy nie traćcie nadziei, proszę. W końcu poczujecie, że było warto.
DH to drugi tom dylogii Contract. Pierwszy z nich bardzo polubiłam i wyczekiwałam kontynuacji historii Arabelli i Camerona, ponieważ jego zakończenie zostawiło mnie z wieloma pytaniami. Niestety, druga część okazała się być nieco słabsza.
Zacznijmy od pozytywów, a było ich naprawdę sporo. Cameron to taki cudowny mężczyzna, że nie sposób jest go nie polubić. Serio. Jego troskliwość roztapiała moje serce. Mimo tego, że ten rok nie był dla niego łatwy, był ogromnie wyrozumiały i cierpliwy w stosunku do głównej bohaterki co jeszcze bardziej zwiększało moją sympatię wobec jego postaci.
Jeżeli chodzi o Arabellę to jej przemiana psychiczna była naprawdę niesamowita. Kobieta włożyła w siebie ogrom pracy i z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że było warto. Myślę, że jest bohaterką, która może być dla wielu wzorem.
Całe to odbudowywanie relacji i uczuć tej dwójki zostało świetnie opisane. Wszystko działo się stopniowo i zdecydowanie nie było to proste. Przyjemnie czytało się jak starali się odbudować swoje zaufanie i stworzyć coś więcej, bez pomocy osób trzecich. Więc możecie zapytać; co w takim razie było nie tak?
Pierwszym co najbardziej rzucało mi się w oczy, to to, że brakowało mi jakiejś większej akcji i dynamiki. Miałam wrażenie, że czytam w kółko o tym samym. Zabrakło mi czegoś co by mnie wciągnęło, zainteresowało, że siedziałabym jak na szpilkach. Prawdopodobnie właśnie przez to, plot twist na końcu nie wywołał we mnie jakiegoś zaskoczenia czy większych emocji.
Po drugie, wątek tego prześladowania (?). Niby tam był, ale w sumie nie do końca. Na początku dostaliśmy chyba dwie albo trzy sytuacje, po czym potem on zniknął, by wrócić nagle na koniec. Po prostu można było o nim zapomnieć, a spodziewałam się czegoś więcej, czegoś dynamiczniejszego.
Podsumowując, DH to przyjemna, spokojna i prosta historia, którą przeczyta się na raz.
„- Nie chcę znów tego przechodzić. Nie chcę znów zaczynać od nowa. - I wcale nie zaczynasz. - Więc dlaczego mam wrażenie, że jest inaczej? - Bo wmawiasz sobie, że tak jest. Bo nie pozwalasz sobie pomóc. Bo jesteś przeładowana negatywnymi myślami. Ale to nie koniec świata. Nic się nie zmieniło. Nie rezygnuj ze swoich marzeń tylko dlatego, że coś stanęło ci na drodze do ich spełnienia. Bo ty już pokonałaś tę przeszkodę. Musisz to tylko zrozumieć.”
This entire review has been hidden because of spoilers.
mimo że lubię pierwszą część, to te opowiadanie strasznie mnie nudziło. Moim zdaniem nie ma tu ani jednego momentu, który mógłby jakoś to rozkręcić ;//