Jeśli ktokolwiek może sprawić, że moje mrukowate serce radośnie przyspiesza swój rytm w trakcie czytania, a uśmiech pojawia się na tworzy to z pewnością jest to Małgorzata Starosta. A jeśli jeszcze dodatkowo spod jej pióra wychodzi kolejna część przygód dość specyficznego, jak na medyka sądowego przystało – Jeremiego Organka i pyskatej, rudowłosej historyczki – Lindy Miller, to wiadomo, że zabawa będzie przednia. Nie inaczej jest w najnowszej komedii kryminalnej Autorki, czyli "Komu zginął trup?" od Wydawnictwa Mięta.
Nie mam pojęcia jak ta dwójka to robi, to znaczy mam, to wszystko sprawka wyobraźni Małgorzaty Starosty, ale ten damsko-męski duet ma niebywałą zdolność pakowania się w kłopoty i to spektakularne. To, że dziwnym trafem zawsze wpadają w sam środek jakiejś intrygi to jeszcze pół biedy, ale im zawsze towarzysz trup, nawet wtedy, kiedy nikt absolutnie by się go nie spodziewał.
Bo powiedzmy sobie szczerze czy zdarzało się komuś z Was, aby znaleźć świeżutkie, no powiedzmy prawie świeżutkie zwłoki w bagażniku dopiero co odziedziczonego po świętej pamięci zmarłym auta? Mi nie i Wam pewnie też nie. A oni mają właśnie takie szczęście. I kto by zatem mógł przypuszczać, że zlot miłośników zabytkowych samochodów, okaże się tak ekscytujący. Swoją drogą ponieważ na Zamek Topacz mam dosłownie rzut kamieniem, więcej takiego zlotu nie ominę, bo kto wie, może i mi przydarzy się tam jakaś przygoda😊
A wracając do samej książki, to oprócz znanych już z „Gdzie są moje zwłoki” głównych bohaterów, wróci też jeden z moich ulubionych komisarzy, czyli niejaki Bączek, który zajmie się rozwikłaniem zagadki tajemniczych zwłok, wraz z nie bardzo współpracującymi z nim Jeremim i Lindą. Śledztwo okaże się bardziej skomplikowane niż początkowo myśleli, a wszystkie tropy poprowadzą naszych bohaterów do Pałacu Książęcego we Wleniu oraz konieczności wgłębienia się w pewną potworną zbrodnię sprzed lat, i choć popełnioną w same Walentynki, to jak się okaże mało romantyczną.
Co się będzie działo tego nie zdradzę, choć mnie korci, gdyż Małgorzat Starosta świetnie skonstruowała fabułę tej powieści. Stopniowo ujawnia kolejne wątki niezbędne dla ruszenia śledztwa do przodu, ale dzięki temu cały czas utrzymuje napięcie i wzbudza zainteresowanie czytelnika. Wątek historyczny jak zawsze w tej serii dodaje dodatkowego smaczku, co sprawia, że z ciekawością czekamy aż wyjdzie na jak kim np. jest Barokowa Wenus i jakie sekrety skrywa wiekowy,��wleński pałac.
Wreszcie to co biorąc pod uwagę że to jednak komedia kryminalna cieszyło najbardziej to fakt, że naprawdę jest śmiesznie, a nie wymuszenie śmieszni. Mi humor Autorki, oddany poprzez postaci, bardzo odpowiada, jest trochę ironicznie, czasem sarkastycznie, ale zawsze na poziomie. To sprawia, że połączenie kryminalnej intrygi i z humorystyczną opowieścią, jest tu wręcz perfekcyjne.
Co do duetu Jeremi-Linda. Ich po prostu nie da się nie lubić. Choć nie jest to w żadnej mierze związek podszyty miłosnym uniesieniem, to jest między nimi taka chemia, że wchodzą oni ze sobą wręcz w idealną reakcję.
Jeśli zatem szukacie naprawdę dobrej komedii kryminalnej, na wysokim poziomie, a dodatkowo lubicie kryminalne zagadki z elementami historii w tle, to „Komu zginął trup?” jest lekturą obok której nie możecie przejść obojętnie. Ja serdecznie polecam, tak zupełnie szczerze i od serca, nie przekupiona w żaden sposób ani przez Autorkę, ani przez Wydawnictwo :P