Patolog sądowy Jeremi Organek oraz jego przyjaciółka, historyczka Linda Miller, ku rozpaczy tego pierwszego i wściekłości tej drugiej muszą skrócić pobyt na zlocie fanów zabytkowych pojazdów na zamku Topacz, kiedy poza nieoczekiwanym legatem wchodzą w posiadanie zwłok. Okazuje się, że niezidentyfikowany denat skrywa więcej tajemnic niż tylko imię i nazwisko i jak po sznurku prowadzi Jeremiego i Lindę oraz komisarza Bączka do Pałacu Książęcego we Wleniu, który sto lat wcześniej zasłynął w całej Europie jako miejsce potwornej zbrodni.
Co wspólnego ze śmiercią młodego kopisty mogła mieć tragedia sprzed wieku? Kim naprawdę jest Barokowa Wenus i jakie sekrety skrywa historia pałacu? I dlaczego Ajax musiał umrzeć?
Komu zginął trup? to pełna zwrotów akcji, dowcipnych dialogów i zaskakujących rozwiązań kontynuacja komedii Gdzie są moje zwłoki?, której bohaterowie Jeremi Organek i Linda Miller podbili serca czytelniczek i czytelników.
Spędziłam miłe kilka godzin, choć zachowanie Lindy nie jest moim poczuciem humoru, więc kilkukrotnie miałam pewne zgrzyty. Jednak jestem w stanie przymknąć na to oko, ponieważ Organek ratował sytuację. Co ja poradzę, że mam słabość do patologów?🤭🤣
Hej! Mam nadzieję, że w ten weekend sobie odpoczniecie w miarę potrzeb.
Q: Co ciekawego czytacie?
Współpraca recenzencka wydawnictwo mięta - mogą pojawić się spoilery do 1 tomu.
Dziś przychodzę do was z recenzją książki, na którą nie wiedziałam, że tak czekam. W marcu 2023 przeczytałam "gdzie są moje zwłoki". Świetną historię o patologu sądowym, który bardziej woli towarzystwo, nieżywych niż żywych. I Lindy, kobiety gdzie głupota i spryt to jej znak rozpoznawczy. Potrafi zacząć gadać tak od rzeczy, że człowiek zapomina, że zostałam oskarżona o zabójstwo.
Niedawno premierę miał drugi tom, w którym jak zawsze Linda pośrednio lub bezpośrednio uczestniczy. A wszystko zaczyna się od niepozornego spadku..
Ja wam powiem, że bardzo dobrze bawię się na książkach autorki. Na chwilę obecną przeczytałam aż książek 14 Małgorzaty. Bardzo lubię humor, jakim obdarzona są te książki. Potrafię śmiać się w głos albo prychać rozbawiona pod nosem. I w serii o "Jeremim Organku, także jest dużo śmiesznych scen czy przepychanek słownych.
Co do całej zagadki kryminalnej, trochę się spodziewałam rozwiązania tej sprawy, ale napięcie jest budowane tak kroczek po kroczku. Dostajemy smaczki i sami z bohaterami rozwiązujemy zagadkę tym razem zwłok w samochodzie i zagadki ogromnej fortuny.
I fabularnie wszystko mi grało, ale zagadka z poprzedniego tomu była dla mnie ciekawsza, tam mieliśmy więcej tajemnic i takie dramatyzmu, bo pojawiają się tematy m.in. Lebesborn.
Z tomu na tom podoba mi się coraz bardziej relacja między Jeremim i Lindą. On cichy, milczący, rozważny a Linda jest huraganem, który go przyciąga i wciąga w świat, którego nie zna. Przede wszystkim są to bohaterowie tacy ludzcy, Linda jest roztrzepana i myśli bardzo nieszablonowo, szuka gdzie indziej niż śledczy i dużo szybciej łączy ze sobą wątki, co daje nam takie poczucie, że jesteśmy krok przed policją.
Ode mnie ten tom ma takie solidne 4.5/5 ⭐️, bo trochę mnie męczyła relacja Lindy i Ex Denata, bo ja totalnie nie rozumiem ich pokrętnego toku myślenia.
Są takie powieści, które działają jak najlepsza terapia na chandrę, a książki Gosi Starosty zdecydowanie należą do tej kategorii! „Komu zginął trup” to idealna propozycja na ciężki okres w życiu– pełna humoru, błyskotliwych dialogów i bohaterów już tak nam dobrze znanych, że możemy z nimi iść w najciemniejszy mrok.
Dżer i Linda ponownie w niewyjaśnionych okolicznościach stają się właścicielami zwłok. W sumie to bardziej Linda, która zwłoki przyciąga do siebie niczym magnes. I te dostaje w prezencie razem z autem po swoim ex. Tylko trup to NN, a nie jej miłość, o której najlepiej zapomnieć, a sam notabene jest kaput. Chcąc nie chcąc nasi bohaterowie rozpoczynają własne śledztwo, które swoją historią sięga makabrycznych zbrodni międzywojnia, tajemniczej rodziny i Pałacu Książęcego we Wleniu. Do tego dochodzi do przezabawnych zwrotów akcji i mocnych palpitacji serca, bo jak się okazuje nie tylko Jezus potrafi powstać z martwych.
Gosia Starosta jak zawsze przemyca w swojej opowieści ciekawe historyczne miejsca i ich sekrety, dzięki czemu fabuła nabiera dodatkowej głębi i smaku. To nie tylko świetna rozrywka, ale również okazja do odkrycia intrygujących ciekawostek historycznych, które mamy na wyciągnięcie ręki. Powieść ta to nie tylko intrygi i historia, która zwala z nóg. Autorka po raz kolejny zachwyca barwnym, plastycznym językiem, który sprawia, że powieść wciąga od pierwszej strony. Każde zdanie jest dopieszczone tak, aby Czytelnik czuł się częścią tej szalonej i tajemniczej przygody.
Jeśli szukasz książki, która poprawi Ci nastrój, rozbawi do łez i jednocześnie zaintryguje tajemnicami z przeszłości – „Komu zginął trup” jest absolutnym must-read!
Organek i Miller to nietuzinkowy duet. Razem wywołują zamieszanie jakich mało. Przyjemna historia, choć momentami ubrana w dobrze znane schematy. Czekam na kolejne części i liczę, że tytułowy trup pojawi się równie niespodziewane jak dotychczas.
Drugi – i mam nadzieję nie ostatni-tom cyklu „Jeremi Organek” Wracamy do Sobowtóra George'a Clooneya, który jest patologiem, fanem muzyki rockowej i Kazika. Kazik to jego zabytkowe auto, Mercedes 280 SL w kolorze tunis beige. Jego duma i radość. I właśnie z Kazikiem wybiera się na cykliczny zlot pojazdów zabytkowych w zamku Topacz. Miała być zabawa, spotkania ze starymi znajomymi, a jest… Wystarczy powiedzieć, że na ten wypad wprosiła się Linda. Pannę Miller kochają kłopoty. Okazuję się, że Linda otrzymała w spadku po eks, ukochaną czerwoną corvette. A w jej bagażniku niespodziankę w postaci zwłok. Niezidentyfikowany denat prowadzi Lindę, Jeremiego oraz komisarza Bączka do tajemnic Pałacu Książęcego we Wleniu. Miejsce, które sto lat wcześniej zasłynęło krwawą „walentynkową zbrodnią”. Co wspólnego ze śmiercią tajemniczego kopisty ma tragedia sprzed lat? Jakie sekrety skrywa zamek i jego właścicielka? Linda i Jeremi nie spoczną, póki tego nie odkryją. Ten duet to gwarancja na przyjemnie spędzony wieczór. Super ciekawa fabuła, barwni bohaterowie, spora dawka wiedzy, genialne dialogi, nagłe zwroty akcji. Czyli wszystko to, co kocham w książkach. Pani Małgorzata jest królową komedii kryminalnych. Uwielbiam, czytam w ciemno wszystko, co napisze i polecam!
Znacie rudowłosą historyczkę Lindę Miller ❓ Jeżeli nie- to musicie szybko to zmienić 🙂 Linda to ekscentryczna i do granic możliwości zabawna postać stworzona przez @malgorzata.starosta.autorka
🚗 „Komu zginął trup” to druga powieść o przygodach Jeremiego Organka i Lindy Miller czyli pary detektywów amatorów.
🚗 Jak to bywa w dobrych komediach kryminalnych dzięki ich dochodzeniu uśmiałam się, a szarobura aura za oknem przestała być taka nieprzyjemna. Oprócz humoru i inteligentnych żartów, w książce znajdziemy również, całkiem ciekawą historię z morderstwem w tle ( i to nie jednym ) 🫣🚗🖼️
🚗 Otóż, pewnego pięknego popołudnia Linda otrzymuje w spadku przecudowną corvettę od swojego eksdenata – z lindowego na nasze - byłego partnera, aktualnie nieżyjącego.... i od tego momentu zaczyna się zabawa. Jest ukryty i zaszyfrowany list prowadzący do pewnego zamku i jego historii ♥️✉️
🚗Historii sprzed stu lat o miłości, zdradzie, morderstwach i działach sztuki. Linda przyciąga jak magnes kłopoty, więc nic dziwnego że po znalezieniu tajemniczej wiadomości postanawia wyprzedzić policję w rozwiązaniu całej tajemnicy. Na szczęście Organek ma rozwinięte sumienie za ich dwoje, aczkolwiek wszystko ma swoje granice 😉
🚗Nie chcę Wam psuć zabawy pisząc zbyt dużo o fabule, ale wiedzieć Wam trzeba, że tam się dzieje bardzo fajnie😁😅😂
Mam dla Was trzy smaczki :
🌷”A kto pałęta się po jego szpitalu, jest rudy, wścibski i w dodatku kłamie jak z nut?”
🚗”Naszym priorytetem jest ustalenie, czyje zwłoki znalazły się w bagażniku pani samochodu (..) dlaczego zostały zwłokami i kto im pomógł”
🌷 „Jak mamusię kocham, nie mam pojęcia, co tu się odjaniepawla, ale to na pewno nie jest normalne”
Mimo tego że Linda wkurzała mnie non stop, pozostali bohaterowie oraz język, jakim pisze pani Małgorzata nie pozwalają mi za bardzo gniewać się na tę część 😊
Edit: jednak po przeczytaniu kolejnej części stwierdzam, że ta była ewidentnie najgorsza, więc zabieram jej jedną ⭐.
Jeśli ktokolwiek może sprawić, że moje mrukowate serce radośnie przyspiesza swój rytm w trakcie czytania, a uśmiech pojawia się na tworzy to z pewnością jest to Małgorzata Starosta. A jeśli jeszcze dodatkowo spod jej pióra wychodzi kolejna część przygód dość specyficznego, jak na medyka sądowego przystało – Jeremiego Organka i pyskatej, rudowłosej historyczki – Lindy Miller, to wiadomo, że zabawa będzie przednia. Nie inaczej jest w najnowszej komedii kryminalnej Autorki, czyli "Komu zginął trup?" od Wydawnictwa Mięta.
Nie mam pojęcia jak ta dwójka to robi, to znaczy mam, to wszystko sprawka wyobraźni Małgorzaty Starosty, ale ten damsko-męski duet ma niebywałą zdolność pakowania się w kłopoty i to spektakularne. To, że dziwnym trafem zawsze wpadają w sam środek jakiejś intrygi to jeszcze pół biedy, ale im zawsze towarzysz trup, nawet wtedy, kiedy nikt absolutnie by się go nie spodziewał.
Bo powiedzmy sobie szczerze czy zdarzało się komuś z Was, aby znaleźć świeżutkie, no powiedzmy prawie świeżutkie zwłoki w bagażniku dopiero co odziedziczonego po świętej pamięci zmarłym auta? Mi nie i Wam pewnie też nie. A oni mają właśnie takie szczęście. I kto by zatem mógł przypuszczać, że zlot miłośników zabytkowych samochodów, okaże się tak ekscytujący. Swoją drogą ponieważ na Zamek Topacz mam dosłownie rzut kamieniem, więcej takiego zlotu nie ominę, bo kto wie, może i mi przydarzy się tam jakaś przygoda😊
A wracając do samej książki, to oprócz znanych już z „Gdzie są moje zwłoki” głównych bohaterów, wróci też jeden z moich ulubionych komisarzy, czyli niejaki Bączek, który zajmie się rozwikłaniem zagadki tajemniczych zwłok, wraz z nie bardzo współpracującymi z nim Jeremim i Lindą. Śledztwo okaże się bardziej skomplikowane niż początkowo myśleli, a wszystkie tropy poprowadzą naszych bohaterów do Pałacu Książęcego we Wleniu oraz konieczności wgłębienia się w pewną potworną zbrodnię sprzed lat, i choć popełnioną w same Walentynki, to jak się okaże mało romantyczną.
Co się będzie działo tego nie zdradzę, choć mnie korci, gdyż Małgorzat Starosta świetnie skonstruowała fabułę tej powieści. Stopniowo ujawnia kolejne wątki niezbędne dla ruszenia śledztwa do przodu, ale dzięki temu cały czas utrzymuje napięcie i wzbudza zainteresowanie czytelnika. Wątek historyczny jak zawsze w tej serii dodaje dodatkowego smaczku, co sprawia, że z ciekawością czekamy aż wyjdzie na jak kim np. jest Barokowa Wenus i jakie sekrety skrywa wiekowy,��wleński pałac.
Wreszcie to co biorąc pod uwagę że to jednak komedia kryminalna cieszyło najbardziej to fakt, że naprawdę jest śmiesznie, a nie wymuszenie śmieszni. Mi humor Autorki, oddany poprzez postaci, bardzo odpowiada, jest trochę ironicznie, czasem sarkastycznie, ale zawsze na poziomie. To sprawia, że połączenie kryminalnej intrygi i z humorystyczną opowieścią, jest tu wręcz perfekcyjne.
Co do duetu Jeremi-Linda. Ich po prostu nie da się nie lubić. Choć nie jest to w żadnej mierze związek podszyty miłosnym uniesieniem, to jest między nimi taka chemia, że wchodzą oni ze sobą wręcz w idealną reakcję.
Jeśli zatem szukacie naprawdę dobrej komedii kryminalnej, na wysokim poziomie, a dodatkowo lubicie kryminalne zagadki z elementami historii w tle, to „Komu zginął trup?” jest lekturą obok której nie możecie przejść obojętnie. Ja serdecznie polecam, tak zupełnie szczerze i od serca, nie przekupiona w żaden sposób ani przez Autorkę, ani przez Wydawnictwo :P
“Prawdopodobnie dopadła mnie choroba umysłowa nazywana dla złagodzenia “miłością”. Rozumiesz: chemia mózgu zostaje poważnie zakłócona przez nieustanny wyrzut dopaminy i chodzić wiecznie naćpany tym cholerstwem. W skrajnych przypadkach ten zalew narkotyku wywołuje halucynacje i możesz nie zauważyć sygnałów alarmowych tak długo, jak długo dobrowolnie poddajesz się zidioceniu.”
Patolog sądowy Jeremi Organek i jego przyjaciółka skutecznie wciągająca oboje w kłopoty, Linda Miller, zostają wplątani w nieoczekiwane wydarzenia podczas zlotu fanów zabytkowych pojazdów na zamku Topacz. Odnajdując zwłoki i rozpoczynając śledztwo, odkrywają nie tylko brudne sekrety denata, ale i poznają mroczne tajemnice z przeszłości, które nigdy miały nie ujrzeć światła dziennego. Śledztwo prowadzi wprost do pałacu we Wleniu, będącego miejscem okrutnej zbrodni sprzed lat. Zaskakujące połączenia między tragedią z przeszłości a śmiercią młodego kopisty stawiają pytania, które radykalnie mogą zmienić postrzeganie historii, a rozwiązanie zagadki otworzy drzwi do kolejnych, skrywanych dotąd sekretów.
“Komu zginął trup?” to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i już teraz wiem, że nie jest ostatnią książką Małgorzaty Starosty, po jaką sięgnę. Zazwyczaj czytam nieco inne gatunki, jednak w tym wypadku lektura okazała się tak intrygująca i oszałamiająca, że ani trochę nie żałuję wyboru tej pozycji. “Komu zginął trup?” to bezpośrednia kontynuacja serii o Jeremim Organku, lecz nie trzeba znać poprzedniego tomu, by zrozumieć treść i wciągnąć się w historię. Autorka stworzyła intrygujący kryminał z wątkiem historycznym, pełen zaskoczeń, ciekawych rozwiązań i przygód, a to wszystko w akompaniamencie ogromnej dawki dobrego humoru i dreszczyku emocji. Dynamiczne i jednocześnie naturalne dialogi między bohaterami nadają całej historii charakteru, natomiast autentyczni, nietuzinkowi i doskonale wykreowani bohaterowie, sprawiają, że nie można się nudzić nawet przez chwilę, wnosząc mnóstwo ciepła i uśmiechu do życia czytelnika. Małgorzata Starosta ma niezwykle lekkie i przyjemne pióro, co w połączeniu ze znakomicie wyważonym dowcipem tworzy oryginalną całość i sprawia, że strony same znikają. Smaku dodaje szczegółowo opisana intryga, która jest stopniowo odkrywana przed czytelnikiem oraz autentyczny wątek historyczny odkrywający mroczne fakty dotyczące zbrodni na zamku Kleppelsdorf. Całość dopełniają kompletnie niedopasowani, a jednak świetnie ze sobą współgrający bohaterowie, mający odmienny sposób bycia oraz poczucie humoru. Bardzo łatwo ich polubić, a nawet utożsamić się z nimi. Linda Miller to chodzący wulkan emocji - żywiołowa i charakterna niczym jej płomienne rude loki. To gadatliwa i piekielnie inteligentna kobieta o ekstrawertycznym stylu bycia, za którą trudno nadążyć. Wszędzie jej pełno, a tam, gdzie się pojawi, zawsze pojawiają się kłopoty, przez co nie można się przy niej nudzić. Zawziętość i energiczność Lindy doskonale kontrastuje z nieco staromodnym i introwertycznym patologiem sądowym, Jeremim Organkiem. Mężczyzna nie zawsze rozumie sarkazm, którym zasypuje go piękna Linda, lecz jego stoicyzm oraz sztywny kręgosłup moralny są cechami godnymi podziwu. Zawsze kieruje się własnymi zasadami oraz zgodnie z tym, co nakazuje mu sumienie. To on jest głosem zdrowego rozsądku w tym duecie. Na uwagę zasługują również postacie drugoplanowe, niebędące jedynie tłem. Komisarz Bączek dawał mi vibe Mietka z “Ojca Mateusza” - sprytny i dociekliwy, a zarazem dowcipny, jednak szukający wsparcia w rozwiązywaniu zagadek kryminalnych u swojego autorytetu, doktora Baczmańskiego. Tworzył on doskonałą, ale koszmarnie niedobraną parę z nadinspektorem, któremu bliżej było do dobrego wujka niż groźnego szefa.
“Komu zginął trup?” to niewymagająca lektura na wieczór, gwarantująca niekontrolowane wybuchy śmiechu, ze wciągającą i angażującą czytelnika fabułą. Krótkie rozdziały i niezwykle plastyczne pióro autorki oraz zaskakujące zwroty akcji i nieoczywiste zwroty akcji sprawiają, że całość niezwykle szybko i przyjemnie się czyta. Małgorzata Starosta stworzyła książkę pełną ciepła i humoru z intrygującą i dynamiczną sprawą kryminalną, ale nie odkrywającą wszystkiego na raz i pozostawiającą w napięciu. “Komu zginął trup?” to nie tylko historia kryminalna z autentyczną zbrodnią i wplecionymi elementami komediowymi - to również podróż przez ludzkie ambicje, żądze i tajemnice, które mogą okazać się zgubne. Ostrzegam, podczas lektury uśmiech nie będzie Wam schodził z twarzy nawet na chwilę.
W poprzednim tomie to nietuzinkowemu patologowi zniknęły zwłoki ze stołu prosekcyjnego a Linda pomagała mu je odnaleźć i przy okazji rozwikłali niecodzienną zagadkę.
W drugim tomie ta nietypowa para wybiera się na zlot starych samochodów, ponieważ oboje są fanami motoryzacji. Ich pobyt na zlocie zostaje nieoczekiwanie skrócony, gdyż Lina otrzymuje spadek. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że jest to samochód. Jednak nie byle jaki i nie od byle kogo. Problemy jednak zaczęły się gdy Linda odkrywa, że to sadek z bonusem. . Zwłoki można zgubić, jak i je znaleźć… tak więc, jedne gubią, a drugie znajdują. Jednak denat skrywa więcej tajemnic, niż tylko imię i nazwisko. Tak, więc Jeremi i Linda znów są na tropie nietypowej zagadki kryminalnej i jak zwykle nie są do końca szczerzy z policją. W swoim prywatnym śledztwie trafiają do Pałacu Książęcego we Wleniu, który zasłynął jako miejsce potwornej zbrodni. Co wspólnego ma spadek Lindy z odnalezionymi zwłokami młodego kopisty i co ma wspólnego z tym wszystkim owy pałacyk? Komedia kryminalna w najwyższej klasie! Autorka, zasługuje na ogromne brawa za stworzenie tej fascynującej historii. Mamy do czynienia z mistrzowską fabułą, tajemniczą historyczną zagadką, a wszystko to przeplata się wir emocji i wrażeń. Atrakcyjne połączenie grozy z humorem doskonale pozwala się odstresować. Bohaterowie, choć już znani z poprzedniego tomu, prezentują się jeszcze lepiej. Ich genialne kreacje i nieprzewidywalność dodają świeżości fabule. Pozornie niepasujące elementy układanki ta dwójka potrafi złożyć w całość. Mimo że drugi tom, można go czytać samodzielnie, ale zdecydowanie polecam rozpocząć przygodę od pierwszej części, aby zrozumieć relacji między bohaterami. Historia Pałacu we Wleniu, która tu została zawarta, jest niezwykle intrygująca. Nie zdradzę wam jednak, o co dokładnie chodzi i jakie wydarzenia z tego miejsca są tak ciekawe. Musicie odkryć to sami. Dziękuję wydawnictwu Mięta i autorce za egzemplarz do recenzji. Polecam wszystkim - książka ma dokładnie wszystkie składniki rewelacyjnej komedii kryminalnej 🕵️♀️ Z przyjemnością będę czekać na kolejny tom z serii. KD
Jeremi Organek wybiera się na zlot fanów zabytkowych pojazdów, a z okazji swoich urodzin Linda Miller wprosiła się doktorowi jako pasażerka. Bardzo obawiała się, że spotka tam swojego byłego. Jakie jej zaskoczenie było ogromne, gdy adwokat oznajmił jej, że Ajax Bartman nie żyje i przepisał jej swoją Corvette, w której kobieta była zakochana. Jednak długo się nie nacieszyła nową zdobyczą, gdyż znalazła w bagażniku zwłoki. Sprawą zajmie się nie kto inny jak Wilczyński i Bączek. Linda i Dżer nie byliby jednak sobą, gdyby nie poprowadzili własnego śledztwa.
Dlaczego Linda stała się spadkobierczynią corvetty ? Skąd wzięły się zwłoki? Co wspólnego ma z tym wszystkim pałac książęcy we Wleniu, a zwłaszcza krwawe walentynki sprzed stu lat ? Powiem tylko, że znalezione zwłoki przez Lindę to początek góry lodowej przygód, jakie spotkają bohaterów, ale więcej Wam nie zdradzę. Musicie po książkę sięgnąć sami.
"Komu zginął trup?" To kontynuacja komedii "gdzie są moje zwłoki ?" Jednak książkę można czytać, nie znając tomu pierwszego. Przyznam, że przy pierwszym tomie nie bawiłam się tak świetnie, jak przy tym. Żarty na poziomie, autorka ma świetne poczucie humoru. Stworzyć taką kompletnie niepasującą do siebie parę to nie lada wyczyn i pani Małgosia Starosta podołała temu zadaniu w 100%. Ona młoda szalona, gadatliwa blogerka, on nieco nierozumiejący sarkazmu, mający swoje zasady patolog sądowy, który mógłby być ojcem Lindy. Para policjantów również udana ! W momencie, gdy słyszałam ,jak policjant jeden do drugiego mówi "Michaś"... Ojjj 😅 Ale nie tylko pierwszoplanowi bohaterzy są dobrze wykreowani! Dialogi nie są wymuszone, dobrze poprowadzone. Akcja dzieje się właściwie od pierwszych stron. Zresztą, z Lindą nawet jak nic się nie dzieje, to coś się dzieje 😅. Książkę polecam. Fakt, że pierwsza część nie oceniłam za dobrze, ale wydawało mi się już wtedy, że to zły moment na tę książkę i do niej wrócę. Po drugim tomie śmiem twierdzić, że na 100% wrócę do pierwszej części. A co do życzenia Lindy... Mam nadzieję, że jej życzenie się spełni, droga autorko ❣️
Czy są tu fani komedii kryminalnych? Ja od dawna uwielbiam umilać sobie czas lekturą tego typu książek. Małgorzata Starosta należy do absolutnej topki twórców tego gatunku. Nie mogłam przejść obojętnie obok jej najnowszej książki Komu zginął trup? Jak widzę taki tytuł to wiem, że dalej może być tylko lepiej. Historia została zbudowana wokół dosyć specyficznego skądinąd duetu przyjaciół - patologa sądowego Jeremiego Organka oraz historyczki Lindy Miller. Ta dwójka wybiera się na zlot fanów zabytkowych pojazdów. Linda zabiera ze sobą grubo wypchaną modnymi kreacjami walizę, aby zrobić piorunujące wrażenie na swoim byłym o oryginalnym imieniu Ajax. Na miejscu okazuje się, że Ajax ze zwykłego ex zmienił się w Ex Denata, a Lindzie przypadło w udziale niczego sobie autko zapisane jej przez Ajaxa. W bagażniku rzeczonego samochodu znajdują się jednak... zwłoki. Za ich sprawą Jeremi i Linda muszą przedwcześnie zakończyć swój udział w zlocie. Niezidentyfikowany denat sprowadzi na nich nie lada kłopoty. Aby dowiedzieć się jaka jest tożsamość znalezionego truposza i jaka zagadka stoi za jego oraz Ajaxa śmiercią trafiamy do Pałacu Książęcego we Wleniu, w którym przed wiekiem doszło do straszliwej zbrodni. Czy to możliwe, aby wydarzenia sprzed stu lat miały jakiś związek ze śmiercią Ex Denata oraz zwłokami znalezionymi w bagażniku? Dowiecie się tego czytając Komu zginął trup? Książka jest pełna błyskotliwego humoru i przezabawnych dialogów. Nie do końca kupuję relację między Jeremim, a Lindą. Sama główna bohaterka też nie przekonała mnie do siebie. Akcja utrzymana jest w dobrym, równym tempie. Bardzo miło spędziłam czas przy lekturze i świetnie się bawiłam. Autorka zręcznie pokierowała również wątkiem kryminalnym wokół, którego toczy się śledztwo. Z przyjemnością sięgnę po kolejną odsłonę tej serii jeśli tylko autorka zdecyduje się ją stworzyć.
Znani nam bohaterowie z pierwszej części komedii kryminalnej "Gdzie są moje zwłoki?" znów nie mają chwili spokoju! Nie mogą się w pełni nacieszyć zlotem fanów zabytkowych pojazdów. Wszystko to przez ekskluzywną corvettę, którą niespodziewanie odziedziczyła Linda od eksdenata, czy też raczej przez to, co było w środku, czyli trupa!☠️
Niezidentyfikowane zwłoki okazują się być bardziej tajemnicze, niż im się to z początku wydawało. Pytań przybywa, a wszelkie tropy prowadzą do Pałacu Książęcego we Wleniu, gdzie sto lat temu doszło do tragedii... Czy ta zagadkowa śmierć ma coś wspólnego ze zbrodnią sprzed lat? Jakie mroczne sekrety skrywają się w zakamarkach Pałacu? Co się stało z eksdenatem? I w końcu, dlaczego Linda dostała tę nieszczęsną corvettę?
Ależ to było wyśmienite! To jest pokręcona i przezabawna komedia kryminalna. Napisana lekkim piórem. Nie brakuje tu prześwietnej zabawy słowem. "Komu zginął trup" jest pełna dobrego humoru, gagów sytuacyjnych i znakomitych dialogów pełnych mistrzowskiej ciętej riposty. Ubawiłam się tutaj co niemiara!
Kreacje bohaterów to jeden z stałych punktów twórczości Małgorzaty, który kocham. Bohaterowie są nietuzinkowi, barwnie nakreśleni. Główna para bohaterów tak różna od siebie jak tylko to możliwe. Energiczna, trochę szalona i gadulska Linda, oraz Jeremi stonowany patolog sądowy. Czuć, że autorka jest wnikliwą obserwatorką relacji międzyludzkich.
Intryga jest nieoczywista. Ciężko się od tej historii oderwać. I jakie zaskakujące zwroty akcji! WOW! Na pewno nie będziecie się nudzić. Linda ma talent do wpadania w kłopoty. 🤣
No mega!💥 Polecam nie tylko fanom komedii kryminalnych. To świetna propozycja na oderwanie się od ponurej rzeczywistości. Z niecierpliwością wypatruję kolejnej części.
Jeśli nie czytaliście pierwszej części, to koniecznie musicie to nadrobić. Inaczej nie dowiecie się, jak to się stało, że dwoje całkowicie różnych ludzi tak dobrze się dogaduje. Jeremi Organek, patolog, mężczyzna wolny, w sile wieku, ceniący sobie ciszę i spokój. Linda Miller mogłaby by jego córką, taka dzieli ich różnica wieku. Pełna werwy, szalonych pomysłów i wdzięku młoda kobieta kochająca historię. A w tle Prometeusz Płomyczek, mężczyzna mikrego wzrostu, nowy szef Jeremiego. I znów zwłoki. Poprzednio to Jeremi z Lindą szukali zwłok. A tym razem mają zwłoki, tylko nie wiedzą komu zginęły.
Razem z bohaterami wybieramy się do zamku Topacz na zlot zabytkowych aut. Kazik, samochód Jeremiego mógłby śmiało konkurować z innymi starymi modelami. Jednak tym razem prym wiedzie ukochane auto Lindy, które ta niespodziewanie dziedziczy po byłym narzeczonym, rzekomo niedawno i gwałtownie zmarłym. Wydawać by się mogło, że nic bardziej zaskakującego się nie wydarzy, jednak gdy Linda odkrywa w swym legacie trupa mężczyzny już wie, że te kilka dni na zamku Topacz nie będą zwykłym odpoczynkiem. Dziewczyna wraz z Jeremim postanawia rozwikłać sprawę nieznanych sobie zwłok.
Czy komisarz Bączek odkryje co łączyło zmarłego i niewyjaśnioną sprawę sprzed wieku? I co naprawdę przydarzyło się byłemu narzeczonemu Lindy?
"Komu zginął trup?" to komedia kryminalna i to nie tylko z nazwy. Mnóstwo zabawnych scen, nieprawdopodobnych sytuacji, nietuzinkowych bohaterów. Jest tajemnica, zagadka do rozwikłania, jest też podłoże historyczne i spora dawka informacji o jednej z wielu niewyjaśnionych i mało znanych spraw związanych z Dolnym Śląskiem. Dla mnie lektura ponownie okazała się miłą odskocznią od codzienności. I jak poprzednio, wprawiła mnie w doskonały humor, a jednocześnie skłoniła do zadumy i poszukania informacji o Pałacu Książęcym we Wleniu. Z tą książką nie sposób się nudzić.
Choć zdecydowanie najczęściej sięgam po romanse oraz powieści obyczajowe i młodzieżowe, to uwielbiam komedie kryminalne. Miałam już okazję poznać historie Alka Rogozińskiego i Marty Kisiel, których historie zapewniły mi nie lada rozrywkę. Historii Małgorzaty Starosty jeszcze nie znam, choć jej dorobek literacki jest już całkiem spory, a jej powieści cieszą się sporym uznaniem.
Nie czytałam pierwszej części przygód Organka i panny Miller, jednak w niczym to nie przeszkadzało. Spokojnie można sięgnąć po „Komu zginął trup?” bez znajomości I tomu. Dwójka głównych bohaterów jest dość… specyficzna. I o ile patolog od razu przypadł mi do gustu, tak z Lindą miałam mały problem. W moim odczuciu jest to postać przerysowana. Jej humor i zachowanie do mnie nie trafiały. Coś, co zapewne miało mnie rozbawić, jakoś mnie nie ruszyło. Ale to tylko i wyłącznie kwestia gustu.
Warto również wspomnieć o postaciach drugoplanowych, którzy nadają dodatkowego koloru tej komedii. W mojej pamięci z pewnością na długo pozostanie Prometeusz Płomyczek i nie ukrywam, że liczę, że w kolejnych tomach będzie go więcej.
Historia ta jest dość dynamiczna, a sama zagadka kryminalna jest dość zagmatwana. Bardzo spodobało mi się to, że autorka tworząc tę powieść inspirowała się prawdziwymi wydarzeniami z przeszłości.
„Komu zginął trup?” to całkiem przyjemna komedia kryminalna. Choć nie do końca wpisała się ona w mój gust, to spędziłam z nią przyjemnie czas. Z chęcią sięgnę po inne historie autorki i oczywiście będę wypatrywać kolejnego tomu przygód Organka i Lindy.
"Przepraszam wcale nieuprzejmie, komu z państwa zginął trup?!" No właśnie co tu zrobić gdy w spadku oprócz cudnej corvetty dostajemy trupa 🤷♀️ Przed takim dylematem staje Linda Miller, która niespodziewanie zostaje właścicielką samochodu z wkładką.
@malgorzata.starosta.autorka po raz kolejny udowadnia, że stworzyła duet idealny. Linda i Jeremi uzupełniają się na każdym kroku, ona szaleje on próbuje nad nią zapanować a czy mu to wychodzi to już inna historia. Kolejne zwłoki i kolejna zagadka do rozwiązania, kim jest trup i czemu trafił akurat do bagażnika Lindy? Czy tym razem naszej parze uda się nie podpaść policji? Jaka tajemnica kryje się za starymi listami? I jaki związek z tym wszystkim ma barokowe malarstwo?
Ja zbytnio obiektywna nie będę bo po prostu uwielbiam styl pisania Małgosi. Książka napisana jest bardzo lekko ale znajdziemy w niej masę smaczków jakby z innej epoki. Cudownie wykreowani bohaterowie sprawiają, że sami możemy poczuć się jakbyśmy byli w środku wydarzeń. No i najważniejsze za co mogłabym wygłaszać peany to oczywiście humor, cięty i ironiczny ale jednocześnie elegancki i z klasą czyli taki jak uwielbiam. Teksy rzucane przez bohaterów wywoływały ogromne napady śmiechu, niektóre dialogi były tak absurdalnie niepoważne, że aż wydawały mi się do bólu realne i możliwe (wiem z autopsji 😋)
Jest to idealna pozycja na leniwy weekend nada się doskonale na poprawę humoru, książki Gosi są idealną odskocznią od codzienności.
"Komu zginał trup?" to kolejna część zakręconych przygód Jeremiego i Lindy, dwójki intrygujących i ciekawych bohaterów, którzy tym razem muszą dowiedzieć się co łączy całkiem świeżego trupa ze zbrodnią popełnioną prawie sto lat temu. Zanim dojdą do sedna sprawy spotka ich wiele dziwacznych przygód i zwariowanych sytuacji.
Kolejny raz Małgorzata Starosta pokazała, że nie ma sobie równych jeżeli chodzi o komediową stronę tego kryminału. Nic nie można w tej książce brać na poważnie i nigdy nie można brać niczego za pewnik. Każdy rozdział zaskakuję i bawi. Równocześnie wydaje mi się, że nowa część serii jest bardziej konkretna i zwięzła przez co czyta się szybciej i po prostu lepiej. Obie książki polecam fanom dobrych kryminałów z ciekawą intrygą i chętnych na wciągająca czytelniczą zabawę.
Druga część przygód Lindy i Jeremiego umiliła mi podróż powrotną z wakacji. Pierwsza książka z tej serii podobała mi sie bardziej, ale najpewniej dlatego, że dopiero poznawałam bohaterów, których właściwie z miejsca polubiłam. Nie zawiodłam się na języku autorki, jak na takie wakacyjne „czytadło” kilkukrotnie podekscytowała mnie konstrukcja językowa historii. Fajnie, że mamy w tle historię, która wydarzyła się naprawdę, ale nie do końca kupuję sposób, w jaki została ona „wpleciona” w przygody bohaterów.
Moja dobra passa do genialnych książek nadal trwa! Tym razem w ramach współpracy dostałam od wydawnictwa mięta drugą część serii przygód Jeremiego Organka, oczywiście zanim zabrałam się do zrecenzowania tej książki, zapoznałam się z poprzednim tomem i tak się zakochałam w obydwóch, że z całą pewnością sięgnę po pozostałe książki autorstwa Pani Małgorzaty Starosty. „Komu zginął trup” to wspaniała komedia kryminalna, która nie wzbudziła we mnie strachu, a wciągnęła tak, że nie mogłam się od niej oderwać. Duet głównych bohaterów od samego początku chwycił mnie za serce, oni po prostu są cudowni i koniecznie musicie ich poznać! Muszę tutaj zaznaczyć, że pozostali bohaterowie także są rewelacyjni, autorka stworzyła bardzo barwne i charakterystyczne postacie, obok których nie da się przejść obojętnie. Te złośliwe i sarkastyczne dialogi wywołują salwy śmiechu i poprawiają nawet bardzo złe samopoczucie. Podsumowując po prostu bardzo dobrze się bawiłam czytając tę książkę. Jeżeli szukacie czegoś lekkiego, co poprawi Wam humor w ciężki dzień to zdecydowanie musicie sięgnąć po tę książkę. [współpraca reklamowa]
Małgorzata Starosta to jedna z moich ulubionych pisarek komedii kryminalnych. Nie przepadam za książkami, w których jest dużo krwi i makabry, bliżej mi do klimatu i ciekawej intrygi. Również rzadko się zdarza, żebym się śmiała przy książkach. Obie części o Jeremim i Lindzie czyta się szybko i przyjemnie. Autorka ma dobre i lekkie pióro - zawsze polecam znajomym jeżeli chcą poczytać coś na odprężenie.
Ponownie autorka napisała świetną komedię kryminalną, od której nie idzie się oderwać. Zabawne dialogi, zwariowana akcja i przerysowane, pełne charyzmy postaci. Nie mogłam od "Komu zginał trup?" się oderwać. Polecam każdemu kto szuka trochę humoru w książkach, ale dalej oczekuje dobrze napisanej powieści.
Interesująca przygoda, wspaniale napisane postaci, kupę zabawy i dobra intryga. To wszystko można znaleźć w "Komu zginał trup?". Małgorzata Starosta ponownie napisała świetną, pełną miłości do swoich bohaterów książkę. Szkoda tylko, że taka krótka, bo chciałoby się więcej i więcej opowieści od tej autorki.
"Komu zginał trup?" to perfekcyjne połączenie komedii sytuacyjnej z kryminałem w stylu Agathy Christie. Powieść jest pełna przygód, zaskoczeń i ciekawych rozwiązań. Autorka stworzyła mocne charaktery oby głównych postaci, przez co dialogi ożywiają tę książkę jeszcze bardziej. Ogromna szkoda tylko, że tak szybko się kończy!
Język w książce, jak zwykle u Małgorzaty Starosty, świetny, barwny z inteligentnymi dialogami. Znajdziemy też w niej humor i lekkość. Niemniej nie do końca trafiła do mnie cała fabuła oraz, a może przede wszystkim, bohaterka Linda Miller z jej dość mocno przerysowanym charakterem. Jednak wolę pozostałe serie napisane przez autorkę.
Potrzebowałam tego. Takiej luźnej lektury, gdzie mamy absurdalną akcję oraz całkiem przyjemny humor. Historia jest naprawdę dobra i bawiłam się świetnie przy tej historii. A co więcej, książka bawiła mnie swoimi absurdami.
"Komu zginał trup?" to kolejna udana pozycja Małgorzaty Starosty. Jest w niej sporo dobrego humoru, przyjemne postaci, o których chce się czytać i interesująca zagadka. Czytanie przygód napisanych przez tę autorkę to po prostu czysta przyjemność i zawsze dobrze spędzony czas.