Pomysły, na które wpada się w stanie nietrzeźwości, rzadko należą do najlepszych, ale Destiny Joyce zupełnie się nie spodziewała, że mogą być aż tak złe.
Kiedy dzień przed walentynkami porzuca ją partner, Destiny żąda sprawiedliwości. Chęć zemsty przyświeca tłamszonej przez lata Joyce do tego stopnia, że decyduje się podjąć pracę u największej konkurencji swojego byłego kochanka ― po tym, jak nietrzeźwa złożyła aplikację na stanowisko asystentki szefa.
Głową ogromnej korporacji, będącej liderem na międzynarodowym rynku finansowym, jest niejaki Oscar Preston. Być może dlatego Destiny nie podejrzewa, że jako prawa ręka człowieka, dla którego była definicją chaosu i którego szczerze nie znosiła, zapomni o zemście, jakiej pragnęła dokonać, i uwikła się w romans wyrosły na wzajemnej niechęci.
W końcu każda reguła ma swój wyjątek. Czasem największy wróg staje się najwierniejszym kochankiem, a nienawiść może się przeistoczyć w bezgraniczną miłość. Jednak nikt nie mówi o tym, co trwa pomiędzy regułą a wyjątkiem. I nikt nie wspomina o tym, że nie każdy jest gotów to przetrwać. Może dlatego nikt nie powiedział Destiny Joyce, jak wiele kłamstw ukrywa Oscar Preston?
Książka dla czytelników powyżej osiemnastego roku życia.
[Współpraca reklamowa z Wydawnictwem BeYA i Editio Red] “Before destiny teaches us to lie” to książka, która bardzo się wyróżniła na tle wszystkich, które dotychczas przeczytałam. Niestety nie mam tutaj na myśli nic pozytywnego. Na portalu X przeczytałam wiele zachwytów na jej temat, ale sięgając po nią starałam się nie mieć dużych oczekiwań. Wiedziałam jedynie, że jest to debiut Autorki, historia jest romansem biurowym i występuje w niej motyw age gap oraz fake dating. Cały zamysł był bardzo interesujący.
Główną bohaterkę o imieniu Destiny poznajemy w dniu, w którym rzucił ją jej chłopak. Mało tego! Zrobił to przez SMSa. Dziewczyna jest załamana, ma paskudny humor i szuka pocieszenia u swojej najlepszej przyjaciółki. Wkrótce postanawia się zemścić na swoim eks i rozpoczyna pracę u jego największej konkurencji. Destiny obejmuje stanowisko asystentki właściciela firmy - Oscara Prestona. I wszystko poszłoby zgodnie z planem, gdyby nie fakt, że Destiny i Oscar wprost się nie znoszą i są swoimi całkowitymi przeciwieństwami.
Na początku książka bardzo mi się podobała, główna bohaterka bawiła mnie swoją bezpośredniością, sarkazmem i zręcznymi odpowiedziami na każdy przytyk w jej stronę. Czar jednak szybko prysł. Kiedy po 50 pierwszych stronach każdy dialog Destiny wyglądał jakby dziewczyna miała 12 lat, jej wypowiedzi zrobiły się pretensjonalne, pełne przekleństw i zdawało się, że wszystko było odbierane przez nią jako atak, zaczęłam mieć już dość. To postać, która najpierw coś mówi, a dopiero potem myśli. Co “zabawniejsze”, na początku każdego rozdziału kobieta wyraźnie podkreśla jak to ona doskonale wie, że źle postępuje, że jest dziecinna, nieokiełznana, bez jakiegokolwiek taktu czy hamulców.
Sama książka napisana jest bardzo przyjemnym językiem i Autorka ma styl, który bardzo polubiłam, natomiast czytanie “Before destiny teaches us to lie” dłużyło mi się niesamowicie właśnie przez Destiny. Okazała się dla mnie tak męcząca, że musiałam co kilkadziesiąt stron robić sobie od niej przerwę, bo zaczynała mnie boleć głowa. Pod tym względem bardzo utożsamiałam się z Prestonem, którego dziewczyna również posyłała na skraj wytrzymałości psychicznej. Oscar to przykład typowego książkowego gbura. Zorganizowany i pewny siebie pracoholik, przestrzegający zasad i surowy. Całkowite przeciwieństwo głównej bohaterki. I może dlatego tak go polubiłam? Stanowił on dla mnie jeden z niewielu pozytywnych aspektów książki.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że jest to pierwsza część pierwszego tomu i to dość obszerna, a same rozdziały bardzo długie. Miałam wrażenie, że książka jest wielkim wprowadzeniem do jej głównego wątku i uważam, że spokojnie można by niektóre rozdziały czy fragmenty pominąć. Ciekawie zrobiło się właściwie dopiero w dwóch ostatnich rozdziałach i przyznam, że zaciekawiło mnie to na tyle, że sięgnę po drugą część pierwszego tomu, kiedy zostanie wydana.
Nie chcę pisać, że nie polecam książki, bo zawsze powtarzam, że tyle, ile jest ludzi na świecie, tyle może być różnych opinii i zawsze istnieje szansa, że komuś dana historia może się spodobać dużo bardziej niż mi. Uważam, że “BDTUTL” będzie dobrym wyborem dla osób, które lubią w książkach cięty język bohaterów i odpowiada im humor podobny do tego chociażby z serii Students od Aleksandry Negrońskiej, ale jeszcze o poziom wyższy. Dla mnie chyba jednak był on za wysoki.
zarwałam dla tej ksiazki nocke i wiecie co? zrobie to po raz kolejny czytając drugi tom/część. ta ksiazka stała sie po części dla mnie ważna w swoim życiu, bardzo wiele mi przypomina pewnych rzeczy i sama w sobie ma swój urok. mimo, że od czasu do czasu miałam takie meh ze względu na zachowania i odzywki bohaterów to i tak bardzo poprawiała mi mój humor. styl pisania autorki jest bardzo przyjemny i nawet nie odczuwałam kiedy zleciał czas, że ksiazka dobiegła końca.
O 𝐁𝐞𝐟𝐨𝐫𝐞 𝐝𝐞𝐬𝐭𝐢𝐧𝐲 𝐭𝐞𝐚𝐜𝐡𝐞𝐬 𝐮𝐬 𝐭𝐨 𝐥𝐢𝐞 usłyszałam pierwszy raz ja tiktoku. To właśnie dźwięk z fragmentem o wspomnianych powyżej nożyczkach przekonał mnie do przeczytania tej książki. Czy był to stracony czas? Tego raczej nie powiem. Dużo się śmiałam, autorka naprawdę się spisała, jeśli chodzi o dogryzki między bohaterami. Mimo wszystko dało się odczuć, że jest to debiut. Były zdania, przy których nie mogłam zrozumieć o co chodzi, bądź do kogo dane słowa są kierowane. Kilka wątków zostało, także niewyjaśnionych, ale myślę, że autorka skupi się na nich w drugiej części.
🌸 Destiny Joyce. Strasznie, ale to strasznie chaotyczna i impulsywna bohaterka. Były momenty, gdzie nie mogłam z nią wytrzymać i musiałam odłożyć książkę. Podziwiam Prestona, że dawał radę. Z tą panią za bardzo się nie polubiłam.
🌸 Oscar Preston. Poznałam go jako aroganckiego, agresywnyego i ledwo panującego nad sobą człowieka. Rozumiem, że Destiny nie była najspokojniejszą asystentką, lecz z lekka przerażające było jak Preston ciągle groził, że coś jej zrobi. Może i moim książkowym mężom on nie zostanie, ale mimo wszystko dążę go sympatią.
Niezbyt rozumiem dlaczego książka ma oznakowanie 18+. Nie było scen erotycznych ani nic tego typu, być może to przez przekleństwa?
Proszę mieć na uwadze, że jest to tylko i wyłącznie moja opinia, z którą nie wszyscy muszą się zgadzać. Gdy tylko wyjdzie informacja o wydaniu drugiego tomu, myślę, że skuszę się na przeczytanie go.
1 ☆ Rozczarowujące i to nawet bardzo. Początkowo główna bohaterka wydawała się całkiem zabawna, ale im dalej szło się w las, tym bardziej ona była karykaturalna i przerysowana, a jej teksty i zachowania osiągały górną granice cringe'u i żenady. Zresztą oboje i Destiny i Oscar byli bohaterami, których postawy żenowały. Samo rozpoczęcie tej historii było takie typowe i głupie, wątpię, by ktokolwiek się tak zachowywał i poważnie miał takie myśli jak Destiny. Główną bohaterka było po prostu infantylna, miała momenty, które miały pokazać, że jest dorosła i dojrzała osoba, ale szybko one zostały burzone przez jej kolejne wysoki i głupie odpały. Miałam nadzieję na fajny romans, a niestety tylko się z tą książka irytowałam, bo teksty, które miały być iconic we mnie budziły dreszcze żenady. Bohaterowie zachowywali się jak dzieci, a są to dorośli ludzie. Destiny rzucił chłopak, więc będzie się mściła, no litości. A niektóre żarty było okropne i tylko zniechęcały mnie do czytania. A ilość przekleństw przekroczyła licznik dobrego smaku. A i dodatkowo Destiny jest tak chamską postacią, że długo by szukać kolejnej takiej bohaterki, a jej brak szacunku do innych jest serio karygodny.
"Before destiny teaches us to lie" Tom 1 Część 1 - Karolina Szafrańska
4/5⭐
Porzucona przez partnera Destiny Joyce planuje zemstę. Kobieta pod wpływem alkoholu kontaktuję się z konkurencją byłego partnera i wysyła tam swoje CV. Nie wie, że prezesem Preston Enterprises jest mężczyzna, na którego wcześniej naskoczyła w kawiarni swojej przyjaciółki pod wpływem emocji.
Współpraca między Joyce a Oscarem Prestonem nie układa się początkowo zbyt dobrze. Dodatkowo Destiny w pewnym momencie dowiaduje się, że jej szef zdążył sporo dowiedzieć się o jej prywatnych kłopotach. Mężczyzna mimo niechęci i wielu konfliktów z asystentką ma dla niej niecodzienną propozycje - udawany związek. On pomoże jej w kłopotach finansowych jej rodziny, zaś ona doprowadzi jego firmę na kolejny szczyt. Dodatkowo były partner Joyce i największy konkurent Prestona zostanie z niczym.
"Before destiny teaches us to lie" to historia zranionej kobiety, która walczy. Cały czas się nie poddaje. Destiny nie schodzi z ringu, kobieta musi poradzić sobie z kłopotami swoich rodziców, znieść rozstanie z mężczyzną, z którym tkwiła w dwuletnim związku. A przede wszystkim walczy z ogromnym brakiem pewności siebie. Kobieta czuje się niedowartościowana, bardzo wiele nałożyła na swoje barki. Wszystko to skrywa pod pozorem uśmiechniętej, udającej głupiutką, pełną nabuzowanych emocjami kobietą. Oscar jest kompletnym przeciwieństwem naszej głównej bohaterki to stateczny pan prezes, wieczny pracoholik. To nowo poznana kobieta wprowadza w jego szary świat trochę śmiechu, optymizmu. Wzajemne przekomarzanie daje mu zupełnie inne spojrzenie na dotychczasowe doświadczenia.
Bardzo polubiłam się z głównymi bohaterami, ale także z ich najlepszymi przyjaciółmi, którzy w książce pełnią ważną rolę. Autorka napisała książkę w sposób lekki, to opowieść którą czytamy jak historię opowiadaną przez naszą najlepszą przyjaciółkę, ta jednak ma świetny ciąg wydarzeń i motywy. Nie wszystkim spodoba się dość popularny, ostry język. Rzeczywiście mamy tutaj dużą ilość przekleństw, nowoczesnych słów - ale dla mnie działa to na korzyść. Pokazuje charakter bohaterów oraz nowoczesność tekstu.
Osobiście czekam na kontynuację książki, ponieważ jestem bardzo ciekawa, co wydarzy się dalej u Destiny i Oscara. Jaką tajemnicę skrywa Preston? Jakie szalone pomysły wpadną do głowy naszej bohaterki? Już zacieram ręce na kolejną część... A Wam zdecydowanie Polecam przeczytać "Before destiny teaches us to lie" 🔥
Do tej książki podchodziłam bez żadnych oczekiwań. Chciałam miło spędzić czas podczas czytania. I niestety muszę przyznać że się zawiodłam. I jest mi po prostu przykro z tego powodu bo myślałam, że będzie inaczej.
Największym minusem tej książki jest główna bohaterka - Destiny. Nie umiałam jej zdzierżyć. Jej zachowanie i sposób bycia sprawiał, że nie umiałam się z nią polubić. Jej postać mnie odrzucała i sprawiała, że bardzo źle mi się czytało tą pozycję. Musiałam niejednokrotnie odłożyć książkę by móc kontynuować dalej.
Nie zrozumcie mnie źle. Naprawdę chciałam dać szansę tej książce i przeczytałam ją do końca. Jednak moje zdanie o głównej bohaterce się nie zmieniło.
Oscar Preston to bohater, do którego mam dość mieszane uczucia. Niby go polubiłam, ale czasem też mnie denerwował swoim zachowaniem. Niby prezes firmy a zachowywał się czasem jak mały chłopiec. Jego żarty nie bawiły mnie.
Ta książka miała potencjał. Jednak moim zdaniem nie został on do końca wykorzystany. Mimo, że książka ma motywy, które lubię to książka nie stała się moją ulubioną. I szczerze mówiąc nie wiem czy sięgnę po kontynuację.
Po tym jak dzień przed Walentynkami główna bohaterka została porzucona przez swojego chłopaka. Jej świat się zawalił. Mimo wszystko obiecuję sobie, że się zemści. I uwierzcie mi rozumiem, że zlamane serce i tak dalej. Ale zachowanie głównej bohaterki mnie irytowała u wkurzała. Naprawdę nie zachowywała się jak osoba dorosła a jak dziecko, któremu zabrano ulubioną zabawkę.
Żeby tego było mało postanawia zatrudnić się w konkurencyjnej firmy swojego byłego. Bo chcę mu dopiec i zemścić się.
Nie przewiduje tylko jednego. Że jej życie ulegnie zmianie.
Jeśli chodzi o relację głównych bohaterów to podobało mi się to w jaki sposób autorka podeszła do rozwinięcia ich relacji. Podobało mi się, że naprawdę było widać w tej książce, że bohaterowie się nie lubią, ale coś ich do siebie wzajemnie ciągnęło.
Nie brakowało też momentów w których się zaśmiałam. Jednak niektóre żarty nie przypadły mi do gustu. I mnie osobiście nie śmieszyły. Ilość wulgaryzmów w książce nie przypadły mi do gustu. Nie mam problemu z przekleństwami w książkach, ale w tej było tego po prostu za dużo.
Tak książka miała minusy, ale miała też plusy. Raz czytało mi się lepiej a raz gorzej. Czy ją polecam? Powiem tak : zachęcam Was do własnej oceny tej historii. Bo Wam może się podobać bardziej niż mi. I tak mam świadomość, że to debiut autorki. I starałam się przymknąć oko na te minusy, ale chcę być szczera wobec siebie i moich obserwujących.
O dziwo na prawdę dobrze się bawiłam. Destinity często mnie irytował i czasem miałam ochotę zatkać jej gębę to mimo wszystko fajnie mi się tego słuchało. Nie jest to wybitne dzieło i chyba domyślam się w którą stronę zmierza to wszystko i jaka jest tajemnica Oscara ale chętnie sięgnę po kolejne części.
BEFORE DESTINY TEACHES US TO LIE - Karolina Szafrańska
[współpraca reklamowa ]
2/5☆
Zacznijmy od tego, że wzięłam tę książkę nie mając pojęcia o czym ona jest. Wiem, że nie powinno się tak robić, ale ta piękna okładka oraz informacja, że jest to romans biurowy w zupełności mi wystarczyły.
Jeszcze przed rozpoczęciem czytania dostałam informację od mojej przyjaciółki, że cytuję „znalazłam diament”. W przypadku tej pozycji miałam nadzieję, że mimo naszej ogromnej różnicy w książkowych ulubieńcach przy tej będziemy się zgadzać.
Gdy już zaczęłam to naprawde bardzo mi się spodobało. Uwielbiam Destiny! Uwielbiam jej poczucie humoru i odzywki, które, przyznaję są na poziomie dzieciaka z podstawówki, ale to jest najlepsze! Zestawienie dziewczyny z jej zupełnym przeciwieństwiem to cudo.
Oscar jest totalnym gburem. I to takim typowym, który jest wiecznie poważny i wszystko go denerwuje. Może to też moje poczucie humoru jest dziwne, ale przysięgam, że ich konwersacje, gdy Destiny gada wszystko co jej ślina na język przyniesie i on, gdy próbuje ją uciszyć były piękne.
Napewno trzeba podejść do tej książki z dystansem. Nie ma tu takiej poważnej kobiety, która pracuje spokojnie przy biurku popijając kawę. Główna bohaterka jest głupiutka i się nie zmienia, bo taka po prostu jest. Trzeba o tym pamiętać, bo wiem, że jej zachowanie 10-latka nie będzie każdemu odpowiadać. Mimo, że mi ono nie przeszkadzało to i tak były momenty, gdy miałam dość. Dodatkowo jest tu bardzo dużo przekleństw i to tak naprawdę dużo. Ale jeśli chcecie jakąś książkę do pośmiania się i do odmóżdżenia to polecam.
„Czasem trzeba coś stracić, by zrozumieć, jak wiele się miało na wyciągnięcie ręki”
⭐️⭐️⭐️/5
Po opiniach zachwalających tę książkę dosłownie wszędzie miałam wysokie oczekiwania co do niej . No i cóż, trochę się zawiodłam. Pierwsze rozdziały zapowiadały się naprawdę obiecująco i świetnie się na nich bawiłam. Jednak z każdą kolejną stroną rozbawienie zmieniało się w zażenowanie, a zaciekawienie w znużenie i irytację.
Głównym czynnikiem wpływającym na negatywną ocenę jest postać Destity, która krótko mówiąc, była męcząca. Jej zachowanie jest dziecinne - na każdym kroku doszukiwała się problemów, tylko po to, żeby mogła się z kimś pokłócić. Wiele razy pokazywała brak szacunku do innych (np. sytuacja w restauracji, gdzie zrobiła awanturę na cały lokal tylko dlatego, ponieważ pani, która miała zaprowadzić ich do stolika stwierdziła że główna bohaterka jest w ciąży). I jak na początku podobały mi się sarkastyczne odpowiedzi Destiny, to z czasem było ich tak dużo, że stały się przytłaczające. Jest jeszcze nasz główny bohater - Oscar Preston, którego z tej dwójki jestem bardziej skłonna polubić, chociaż nawet nie wiem co mam o nim napisać. Na pewno zazdroszczę mu cierpliwości do głównej bohaterki, bo ja poddałam się już po 30 stronach. Do tego liczba wulgaryzmów, których było zdecydowanie za dużo. Mam wrażenie, że gdyby je wszystkie usunąć książka byłaby przynajmniej o 1/4 krótsza.
Trzeba jednak przyznać, że pióro autorki jest przyjemnej i mimo irytującej bohaterki BDTUTL przeczytałam w ciągu jednego dnia. Opisy nie męczyły, i nie miałam wrażenia, że są tam niepotrzebnie, albo za długie. Bohaterowie rownież nie zmieniają się z enemies na lovers już po pierwszych rozdziałach, więc to zdecydowanie na plus.
Po następną część raczej sięgnę, bo zakończenie mnie zaciekawiło i mam ogromną nadzieję na „dorośnięcie” Destiny, ponieważ książka ma ogromny potencjał, który szkoda marnować 😩
Destiny to nasza główna bohaterka. Właśnie rozstaje się z chłopakiem, w którym była zakochana i postanawia się na nim zemścić. Zatrudnia się w firmie jego rywala- Oscara Prestona. Oscar to główny bohater prowadzi swoją firmę i powiedziałbym, że jest takim grumpy bohaterem. Ich relacja już od początku jest negatywna, nie lubią się, wręcz nie mogą znieść swojej obecności i ciągle sobie dogryzają. Jednak pracują razem i spędzają ze sobą coraz więcej czasu. Okazuje się, że Oscar również ma plan co do Destiny i proponuje jej udawanie swojej partnerki, żeby pomogła mu zniszczyć swojego wroga, ale i pomogła mu z biznesem. Czy ich plany się udadzą? I czy przy tym nikt nie zostanie zraniony?… Niestety nie będzie to pozytywna recenzja, a negatywna. Podeszłam do tej książki z dużymi oczekiwaniami, bo wszędzie widziałam same pozytywne recenzje i ciekawe fragmenty. Jednak bardzo się zawiodłam. Wymęczyłam tę książkę. Jak pierwsze 50 stron czytało mi się bardzo miło, to im dalej, tym gorzej. Z początku podobała mi się relacja głównych bohaterów, bo było to enemies to lovers, w miejscu pracy. Jednak główna bohaterka niby była taka inteligenta i dojrzała, ale zachowywała się jak nastolatka. Dobrze jeszcze byłoby to do przeżycia, ale to ciągnęło się całą książkę i zaczęło mnie niestety irytować. Nie byłam w stanie przebrnąć. Oraz nie wyobrażam sobie cały czas odzywać się tak do szefa, odzywkami jak u nastolatki. Plus nie do końca, pasowało mi to, jak zaczęli przechodzić, w relacje romantyczną. Z rzeczy pozytywnych to mogę powiedzieć, że polubiłam Oscara i ciekawi mnie wątek tego, czego "ma ona, mu nie wybaczyć". Ta książka miała potencjał, jednak nie widzę, żeby w tej pierwszej części był wykorzystany. Może zmieni się w to drugiej, ale niestety nie wiem, czy po nią sięgnę.
Od dawna nie czytalam czegoś równie dobrego fabularnie ale i po prostu prostego w swojej fabule Bohaterów U W I E L B I A M jakby no Destiny jest iconic i nic tego nie zmieni, Oscar to Oscar (kto nie kocha facetów w garniakach, napisanych przez kobietę), Lane slodziaka i Shawn - misiak, gnojek i świetny przyjaciel.
No nie ma na co narzekać, akcja cały czas się toczy, a nie ciągnie. I to wszystko nie jest puste. Ktoś nie jest wredny bo tak, albo nie odwala bo taka postać musi być. Każdy z bohaterów coś pokazał i ciekawego o sobie powiedział, nawet jeśli między wierszami.
[współpraca recenzencka] Wydawnictwo EditioRed, Wydawnictwo BeYa
Przy „Before destiny teaches us to lie” naprawdę dobrze sie bawiłam i nawet wylałam łzy… ze śmiechu. To była prawdziwa komedia romantyczna, z naciskiem na komedia przez 80% książki. Dla Destiny walentynki stały się najgorszym dniem w roku, bowiem dzień przed świętem zakochanych rozstała się ze swoim partnerem Davidem. Cały obraz rzeczywistości, przysłania jej chęć zemsty na nim. Dość niespodziewanie decyduje się na wysłanie CV do konkurencyjnej firmy swojego byłego. Oscar Preston to niewątpliwie ułożony i prawy człowiek, z głową do interesów. Nie bez powodu jest w końcu prezesem jednej z największych firm na międzynarodowym rynku. Łączy ich wzajemna niechęć od pierwszego wejrzenia. Toczą między sobą konkurs na największy docinek, ale żadne z nich nie chce odpuścić. Ale w końcu czy nie tak szło to słynne powiedzenie „kto się czubi, ten się lubi”? Czy ta nienawiść przerodzi się jednak w nieco inne uczucie? Szczerze? „Before destiny teaches us to lie” to z pewnością jedna z tych książek, przy których można się pośmiać. Po pierwsze z tekstów bohaterów, po drugie z ich… głupoty. Szczególnie mam na myśli Destiny, której zachowanie w niektórych momentach było nieco denerwujące. Ich relacja od początku opiera się głównie na wzajemnym dogryzaniu sobie i robieniu sobie na złość. Co prawda miało to troszkę klimat kłótni między dziećmi w podstawówce, ale przyznam, że w tym wszystkim gdzieś jednak dostrzegłam tą iskierkę, dzięki której mimo wszystko podobało mi się to co się działo między bohaterami. A działo się to naprawdę bardzo powoli. W zasadzie dopiero pod koniec książki ich relacja nabiera tempa. I wiadomo, znajdzie to swoich zwolenników jak i przeciwników. Ja uważam, że takowy zabieg zastosowany przez autorkę pozwolił na nieco urealnienie tego, co działo się między Destiny i Oscarem. Bo z całym szacunkiem dla motywu ‘hate-love”, który swoja drogą ubóstwiam, często jest tak, że z tych ‘enemies’ bohaterzy dość szybko przechodzą do ‘lovers’, bez większego opisu rozwoju takowej relacji. Tutaj jednak naprawdę jest to dość długi proces. Dodam jeszcze, że ja zdecydowanie jestem #teamslowburn i mając na uwadze to, że ten tytuł będzie miał swoją kontynuację, uważam, że takie „rozciągnięcie” rozwoju relacji między panną Joyce a Prestonem , sprzyja temu, że chce się wręcz od razu sięgnąć po kolejną część. I w zasadzie oprócz głównych bohaterów, niewiele mam tutaj do powiedzenia o fabule. Dotychczas cała akcja rozgrywała się przede wszystkim między Destiny a Prestonem. Co prawda zostały zawarte w tej książce inne, interesujące wątki (jak na przykład problemy rodzinne Des no i przede wszystkim intrygująca tajemnica Oscara), które jak sądzę, zostaną rozwinięte w dalszych częściach. Kilka słów o sposobie pisania autorki: nie licząc przekleństw, które momentami były mi jednak trochę nie w smak, to „Before destiny teaches us to lie” było całkiem przyjemną lekturą. Język był w moim odczuciu całkiem prosty, zdecydowanie przyjemny, sprzyjający na pewno szybkiemu pochłanianiu tej historii. Czy była to jakaś super wspaniała lektura? Dla niektórych pewnie tak, dla innych pewnie nie. Ale czy była zła? Tego również bym o niej nie powiedziała. „Before destiny teaches us to lie” to książka jedna z tych, które warto przeczytać, choćby dla dobrej zabawy. Więc jeżeli macie ochotę na niewymagającą lekturę, przy której po prostu będzie mogli odpocząć i pouśmiechać się pod nosem (i nie tylko) to możecie sięgnąć po ten tytuł.
Sięgając po tę książkę miałam naprawdę wysokie oczekiwania. Do przeczytania przede wszystkim zachęciła mnie przepiękna okładka, opis książki oraz zachęcające cytaty, które widziałam na różnych platformach. I to wszystko złożyło się na to, że te oczekiwania były po prostu za duże, bo jeżeli mam być szczera to książka zupełnie mi się nie spodobała.
Już od pierwszych stron czułam się bardzo dziwnie przy czytaniu, jednak liczyłam że im dalej, tym moje podejście będzie ulegać zmianie. Niestety tak się nie stało, a miało na to wpływ całkiem sporo istotnych czynników.
Przede wszystkim co miało wpływ na negatywny odbiór tej książki była główna bohaterka, czyli Destiny, która w moim odczuciu nie była zbyt mądrą postacią, pomimo że czasami w tekście padały sformułowania, że chociaż „udaje głupią” to wcale taka nie jest. Jednak jak dla mnie dokładnie taka była i wcale nie musiała udawać. Wielokrotnie również dostrzegłam jej niewychowanie i to w jaki sposób traktuje ona innych, dla przykładu pewna sytuacja z restauracji, gdzie pani, która miała ich zaprowadzić do stolika stwierdziła, że Destiny jest w ciąży, a główna bohaterka zrobiła o to tyle hałasu, że przynajmniej połowa restauracji zwróciła na nich uwagę, bo jak to ktoś mógł tak pomyśleć? To tylko i jeszcze kilka innych scen utwierdziło mnie w przekonaniu, że Destiny naprawdę nie ma szacunku do innych. Wielokrotnie denerwowało mnie, kiedy bohaterka robiła problemy z niczego. Dla niej dosłownie wszystko było powodem do rozpoczęcia kłótni. Już nie wspomnę o tym jak odzywała się do swojego szefa i chociaż wiem, że ich relacja miała tak wyglądać, to kompletnie mi się ona nie podobała i dla mnie to była po prostu przesada. Jest jeszcze nasz główny bohater, czyli Oscar Preston, którego w miarę udało mi się polubić. Szczerze nawet nie za bardzo wiem co mogę o nim napisać, bo nie był jakąś szczególnie wyróżniająca się postacią, ale był naprawdę w porządku, porównując go do Destiny.
Książka w zamyśle jest komedią romantyczną, jednak humor w tej książce zupełnie do mnie nie przemawiał. Cięte riposty, którymi ciągle rzucała Destiny po prostu mnie żenowały. Było też zdecydowanie za dużo przekleństw i to w wielu przypadkach, w których raczej nie wypada ich używać.
Myślę, że gdyby osadzić tutaj innych bohaterów i zmniejszyć ilość przekleństw, byłaby to naprawdę ciekawa książka, bo fabuła niezaprzeczalnie mi się podobała. Było naprawdę dużo scen, które miały w sobie potencjał, jednak Destiny zabierała im dużo uroku.
Z przykrością muszę stwierdzić, że BDTUTL jest dla mnie ogromnym zawodem, którego kompletnie bym się nie spodziewała. Chciałabym móc Wam polecić tę książkę, jednak z czystym sercem nie mogę tego zrobić. Natomiast widzę bardzo dużo pozytywnych recenzji, więc kto wie, może jeżeli zdecydujecie się po nią sięgnąć, Wam również się ona spodoba? Koniecznie dajcie znać czy macie tę książkę w planach, a może jesteście już po jej przeczytaniu?
RECENZJA | before destiny teaches us to lie — karolina szafrańska
[ współpraca reklamowa z @editio.red @wydawnictwo.beya ]
ocena: ✩✩✩✩✩ / 5
Wiecie, pamiętam, jak już dobre kilka miesięcy temu na swoją wattpadową bibliotekę dodałam tę książkę. Bardzo mi się spodobała okładka i opis, ale z jakiegoś powodu stwierdziłam, że przeczytam ją kiedy indziej i zanim się obejrzałam została wydana. I bardzo żałuję, że wtedy jej nie przeczytałam, bo teraz natychmiast potrzebuję kolejnej części. Zostałam pozostawiona z ogromną miłością i niedosytem. Ale może zacznijmy od początku.
Starałam się nie nastawiać w żadną stronę. Oczywiście, chciałam, żeby mi się spodobała, jak zwykle zresztą, ale podeszłam do czytania tej pozycji z dystansem. I jakim zaskoczeniem dla mnie było to, że od pierwszej strony wszystko było super poprowadzone. Od razu, gdy przekonałam się po kilku rozdziałach, że bawię się świetnie napisałam do mojej przyjaciółki z tekstem: „znalazłam diament”. I uważałam już tak do ostatniej strony. Krótko mówiąc — strasznie się zakochałam.
Styl pisania był bardzo przyjemny, płynny. Nie czułam, żeby czegokolwiek w nim brakowało, wszystko było opowiadane w zrozumiały sposób. Nie miałam wrażenia, że jako czytelnik zostałam pominięta w tej historii i czułam się, jakbym uczestniczyła w wydarzeniach razem z bohaterami. A to dla mnie bardzo ważne.
Humor w tej książce był tak świetny. Jest naprawdę niewiele pozycji, które są nim wypełnione i jednocześnie sprawiają, że duszę się ze śmiechu. A ta taka była. Od samego początku do końca on nam towarzyszy. A główną sprawczynią tego jest Destiny, czyli postać, której najzwyczajniej w świecie stopił się mózg i jest, lekko mówiąc, szurnięta. Ale nie ma drugiej takiej bohaterki jak ona, jest jedyna w swoim rodzaju i pokochałam ją najbardziej na świecie. Miała do siebie i do wszystkiego tak duży dystans oraz umiała obrócić wszystko w jeden wielki żart. Warto zaznaczyć, że jest to komedia romantyczna z bardzo dużym naciskiem na komedia, więc jeśli szukacie czegoś na czym będziecie się śmiać aż was brzuch rozboli to ta pozycja będzie idealna.
Oczywiście, muszę również wspomnieć o wielkim gburze, jakim był Oscar. Idealnie dopełniali się z Destiny i ich duet razem rozwalał mnie na łopatki. Każdy moment, gdy główna bohaterka doprowadzała go do białej gorączki był ikoniczny. Byli zupełnymi przeciwieństwami, ale właśnie to sprawiło, że tak do siebie idealnie pasowali. Jestem po prostu zdania, że Preston potrzebował w swoim zapracowanym i zaplanowanym życiu odrobiny śmiechu i chaosu, a Destiny dokładnie tym była.
Ta książka bardzo szybko znalazła miejsce w moim sercu, bo jestem wielką fanką romansów biurowych. Taką ogromną, naprawdę. Uwielbiam cały ten klimat wielkiego miasta pełnego oszklonych wieżowców, bogatego szefa i jego trochę nierozgarniętej pracownicy. A fakt, że tutaj wszystko idealnie się ze sobą komponowało sprawiło, że moje serce urosło do ogromnych rozmiarów. Od tej pory jeśli ktoś mnie poprosi o polecenie romansu biurowego na pewno będę wciskać mu ten. Dla mnie był absolutnie perfekcyjny.
Cała książka jest bardzo prosta w strukturze i schemacie, bo jednak jest to romans, ale wszystko o czym wspomniałam już wcześniej sprawiło, że ta książka była dla mnie niesamowicie komfortowa i naprawdę było mi przykro, gdy dotarłam do tej ostatniej strony i nie mogę od razu sięgnąć po kolejną część. Polubiłam tych bohaterów ogromnie i przez ten krótki okres czasu bardzo się do nich przywiązałam. Po skończeniu tego tytułu przez całą resztę dnia o tej książce myślałam i wspominałam wszystkie świetne momenty, jakie wystąpiły. Z czystym sercem mogę wam polecić tę książkę i mam nadzieję, że przepadniecie równie mocno jak ja!
[współpraca reklamowa z wydawnictwem editiored/beya - dziękuje za zaufanie🤎]
𝐁𝐞𝐟𝐨𝐫𝐞 𝐝𝐞𝐬𝐭𝐢𝐧𝐲 𝐭𝐞𝐚𝐜𝐡𝐞𝐬 𝐮𝐬 𝐭𝐨 𝐥𝐢𝐞 to książka, która zaciekawiła mnie najbardziej swoimi fragmentami na tiktoku, które były bardzo ikoniczne. Czy ta książka była taka wspaniała jak fragmenty z tiktoka? Tego dowiecie się w tej recenzji, ale najpierw opowiem wam trochę o fabule książki.
Pomysły, na które wpada się pod wpływem silnych emocji, rzadko należą do najlepszych, ale Destiny Joyce zupełnie się nie spodziewała, że mogą być aż tak złe. Kiedy dzień przed walentynkami porzuca ją partner, Destiny żąda sprawiedliwości. Chęć zemsty w dziewczynie była tak ogromna, że zdecydowała podjąć się pracy u największej konkurencji byłego kochanka. Głową tej firmy jest niejaki Oscar Preston. Być może dlatego Destiny nie podejrzewa, że jako prawa ręka człowieka, dla którego była definicją chaosu i którego szczerze nie znosiła, zapomni o zemście, jakiej pragnęła dokonać, i uwikła się w romans wyrosły na wzajemnej niechęci. Nikt nie powiedział jednak Destiny Joyce, jak wiele kłamstw może ukrywać Oscar Preston.
Sama książka była po prostu okej, lecz myślę, że nie zapadnie mi ona na długo w pamięci. Zaczynając od stylu pisania Karoliny, który był bardzo przyjemny, bo książkę pochłonęłam w 1 dzień. Sam pomysł na fabułę był wspaniały i to, w jaką stronę to szło również. Mimo wszystko ta książka nie była tak nieskazitelnie wspaniała. Jedną z jej wad jest fakt, że posiada ona bardzo dużo przekleństw - wiecie co za dużo to nie zdrowo. Do tego ikoniczne rozmowy Oscara i Destiny na początku były cudowne i świetnie się bawiłam, czytając je, lecz po czasie było ich wręcz za dużo i miałam wrażenie jakby były umieszczane one na siłę i były wymuszone. Na pewno jednak sięgnę po dalsze tomy tej historii, ponieważ ciekawi mnie, w jaką stronę autorka pociągnie fabułę. Bohaterowie tej książki za to również byli bardzo ciekawie wykreowani i teraz wam o nich opowiem<3.
Destiny Joyce to bohaterka, która zdecydowanie ma skomplikowany charakter. Trudno z początku było zrozumieć mi jej zachowanie, lecz ze strony na stronę coraz bardziej wyjaśniało mi się, dlaczego bohaterka zachowuję się tak, a nie inaczej. Z początku po tych ikonicznych tekstach wydawało mi się, że bohaterka jest dość bezuczuciowa i oceniająca innych, lecz gdy poznałam ją bliżej to zauważyłam, że to jedna z wielu jej masek i w środku kryła się ciepła i bardzo uczuciowa dziewczyna. Bohaterka przeszła w swoim życiu wiele koszmarnych chwil i według mnie zdecydowanie zasługuje na szczęście.
Oscar Preston to bohater, który jest człowiekiem sukcesu brnącym coraz bardziej do przodu, aby uzyskać jak największy sukces. Poznając go od razu mogłam zauważyć, że jest on totalnym gburem, którego ciężko jest znieść, ale gdy pozna się go od środka to okazuje się on kochanym mężczyzną. Skrywa on przed Destiny wiele tajemnic, które mogą znacznie zmienić tor ich relacji, co jest również bardzo ciekawym wątkiem. Mimo wszystko ja mam mieszane uczucia do tego bohatera i mam nadzieję, że w 2 tomie tej historii go pokocham, a nie znienawidzę.
Ta dwójka to postacie, które dostarczą nam dużo rozrywki, rozbawią nas i będą wkurzać jednocześnie. Mimo dwójki przeciwnych charakterów przyciągają się do siebie niczym magnesy. Ich relacja nie należy do najłatwiejszych i mimo wszystkich wzlotów i upadków mam nadzieję, że dotrą do zdrowej, miłosnej relacji.
Podsumowując 𝐁𝐞𝐟𝐨𝐫𝐞 𝐝𝐞𝐬𝐭𝐢𝐧𝐲 𝐭𝐞𝐚𝐜𝐡𝐞𝐬 𝐮𝐬 𝐭𝐨 𝐥𝐢𝐞 po prostu nie była książką, która mnie urwała i którą zapamiętam na dłużej. Mimo wszystko czytając ją z początku, dopóki nie zaczęły mnie już irytować za dużą ilością te ikoniczne teksty, to bawiłam się na tej książce dobrze. Oceniłam ją na 3/5✮.
Jest to książka do której nie miałam zbytnio dużych oczekiwań, a naprawdę pozytywnie się zaskoczyłam. Piszę tą recenzję chwilę po skończeniu więc moje odczucia co do tej książki będą świeże. Z samego początku byłam załamana,tym jak ta główna bohaterka i jej przyjaciółka mnie denerwują. Co do przyjaciółki moje odczucia się nie zmieniły, pomimo że jej było naprawdę mało, to i tak jej nie polubiłam. Ale z każdą czytaną strona moje odczucia do Destiny robiły się pozytywne. Było strasznie dużo iconic tekstów, z resztą myślałam, że będzie mi to ciężko czytać, ale właśnie dzięki rozmowom Destiny z Oscarem ta książka była świetna! Samej fabuły nie ma za dużo, cała sceneria przeważnie dzieje się w biurze, ale z pewnością mi to nie przeszkadzało! Jest to książka idealna dla osób, które potrzebują czegoś lekkiego i zabawnego do czytania. Zdecydowanie nie mogę się doczekać 2 tomu!
➷ .•* Zastanawiam się czy jeśli powiem, że utożsamiam się z główną bohaterką, czyli Destiny Joyce to będzie to dobrze czy źle. Historia opowiada o 26-letniej Destiny Joyce z którą dzień przed walentynkami zrywa chłopak. W ramach zemsty postanawia aplikować na asystentkę największego konkurenta jej byłego chłopaka. Motywy tej książki są po prostu przecudowne. Enemies to lovers, fake dating, romans biurowy, age gap, no czego chcieć więcej? Oczywiście w książce znajdźcie więcej motywów ale to już się dowiecie czytając tą świetną książkę. Nie raz odkładałam książkę na bok, bo nie mogłam wytrzymać ze śmiechu. Kocham te sprzeczki i zdania które padają między Destiny, a Oscarem. Czytając ostatnie zdanie książki zostajemy z dużym znakiem zapytania i natychmiast chcemy zabrać się za drugi tom. Ja już czekam na kolejny i mam nadzieję, że już niedługo będę mogła go przeczytać.
Do książki podeszłam bez żadnych oczekiwań, ponieważ za wiele o niej nie słyszałam. Jestem szczerze zaskoczona, ponieważ ta książka wyciągnęła mnie z zastoju i nie pamiętam kiedy ostatnio tak dużo się śmiałam i tak dobrze bawiłam przy jakiejkolwiek historii. Jedyny minus to ilość przekleństw, ale nie przeszkadzały mi aż tak bardzo, ponieważ porównałam sobie to z rzeczywistością i szczerze mówiąc, to na codzień używa się większej ilości przekleństw niż w tej książce.
Destiny Joyce to bohaterka, która zajęła specjalne miejsce w moim sercu. Gdy czytałam o tym jak pewna siebie, niezależna, zabawna i nieznosząca sprzeciwu jest, to chciałam być jak ona. W wielu aspektach jesteśmy do siebie podobne, bo ja też najpierw robię, a dopiero potem myślę... Gdy doszło do rozpadu jej związku, ona w akcie zemsty wysłała CV do firmy konkurencyjnej swojego byłego. Po pijaku. Ta decyzja doprowadziła do wszystkiego co działo się w jej historii i boże... Gdyby tego nie zrobiła, to nie poznała by mojego ukochanego Oscara. Pod maską głupiutkiej i nic nie wartej kobiety skrywała osobę, która jest ogromnie wartościowa i swoją mądrością mogłaby powalić wszystkich na łopatki.
Oscar Preston to mężczyzna, który skradł moje serducho. Jest on spokojnym i ułożonym biznesmenem. Do szcześcia brakowało mu tylko roztrzepanej Destiny, która wpadła do jego życia niczym huragan niszcząc cały spokój, który on w sobie miał. Jego niewinne gesty, czy też słowa sprawiały, że się rozpływałam. Na początku starał nie dać Destiny wejść na głowę, ale czy mu się udawało? Oczywiście, że nie. Jej charyzma i postawa, ani troche nie pomagały mu w tym, żeby jakkolwiek ją utemperować. Rozdziały z jego perspektywy sprawiały, że umierałam i HALO POTRZEBUJĘ TEGO WIĘCEJ!!
Ich relacja była po prostu cudowna. Kocham to jak ich uczucie zradzało się powoli i nic nie było za szybko. Gdy doszło do jakiegokolwiek zbliżenia to skakałam i piszczałam jak głupia, bo czekałam pół książki aby coś się wydarzyło. Szczerze mówiąc, to nawet nie odczułam podczas czytania, że jest to slow burn i to pewnie przez pióro autorki, które - jak wyżej wspominałam - bardzo przypadło mi do gustu i przez książkę się płyneło - tak jak przez relację głównych bohaetrów.
Cała historia była naprawdę ciekawa i wciągająca. Bohaterowie poboczni też byli bardzo ciekawi i wnosili do tej historii więcej. Przez całą książkę dosłownie płynęłam. Pióro autorki jest bardzo przyjemne i przypadło mi do gustu i jak otworzyłam na pierwszej stronie to mineła chwila i byłam już na ostatniej. Fabuła była wymyślona tak, żeby czytelnik nie miał czasu na nude, bo cały czas się coś działo, ale nie było też tego za dużo.
Ogromnie polecam wam tą książkę, ponieważ moje serce skradła i z niecierpliwością czekam na kontynuację, ponieważ zakończenie po prostu sprawiło, że bez przerwy myślę o tym, co wydarzy sie później.
[recenzja] Before destiny teaches us to lie || Karolina Szafrańska
Q: lubicie biznesowe romanse?
"Before destiny teaches us to lie" zapowiadało się naprawdę dobrze. Sięgnęłam po tą książkę ze względu na prześliczną okładkę, a także interesujący opis. Gdy dziewczynę porzuca partner, ona w ramach zemsty zatrudnia się u jego największej konkurencji.. brzmi ciekawie prawda? Jednak gdy zagłębiłam się w tą książkę bardziej, okazało się wręcz przeciwnie, zamiast intrygującej powieści dostałam ogromną nudę i historię, która wprowadziła mnie w zastój.
Styl pisania kompletnie mi nie podpasował. Opowieść tą czytało mi się bardzo ciężko, a sądziłam, że pochłonę ją w 2/3 dni - jednak znowu się myliłam.
Fabuła natomiast nie była zła, uważam, że autorka po prostu nie wykorzystała jej potencjału. Gdyby poprawić niektóre błędy to historia mogłaby być naprawdę dobra.
Najsłabszym aspektem książki są zdecydowanie bohaterowie, którzy kompletnie nie przypadli mi do gustu. Czytając tą historię odniosłam wrażenie, że główna bohaterka - Destiny jest bardzo samolubna i egoistyczna. Oczerniła ona i zwyzywała mężczyznę, który przez przypadek na nią wpadł... Ani trochę nie rozumiem jej zachowania. Oscar nie był lepszy - tak samo jak dziewczyna wydawał się egoistyczny i zwyczajnie chamski, co łatwo było zobaczyć po jego zachowaniu.
Kolejną słabą częścią był język jakim się posługiwali. Rozumiem, że książki to fikcja, ale wyzywanie nieznanej ci osoby od.. hm no właśnie tylko dlatego, że przez przypadek na ciebie wpadła? Coś tu poszło zdecydowanie nie tak.
"Before destiny teaches us to lie" miało naprawdę ogromny potencjał, który został zmarnowany. Spodziewałam się po tej książce ciekawej historii, a jedyne co znalazłam to niedopracowaną fabułę, opryskliwych bohaterów i ciężki styl pisania.. Z przykrością muszę przyznać, że kolejna książka ląduje na moim stosiku rozczarowań :(
Przyznam szczerze, że do lektury najbardziej zachęcił mnie opis tej powieści. Po zapoznaniu się z nim, uznałam, że może to być naprawdę ciekawa historia i z niecierpliwością wyczekiwałam na swój egzemplarz.
Na wstępie poczułam jednak, że moje oczekiwania mogą okazać się zbyt wielkie :( Od pierwszych stron miałam niemały mętlik w głowie, ponieważ z jednej strony przyjemne pióro i dosyć ciekawy pomysł na fabułę z każdym rozdziałem po trochu mnie kradły, jednak z drugiej miałam dosyć irytującą postać głównej bohaterki, która niezliczoną ilość razy doprowadzała do zamknięcia przeze mnie książki i często na dobre odbierała mi przyjemność z lektury.
Niestety bardzo długo zajęło mi uporządkowanie tego, co chciałabym o tej pozycji powiedzieć. Tak naprawdę kreacja pozostałych postaci była dosyć dobra, przez co finalnie podwyższyłam swoją ostateczną ocenę, jednak nie była to zbyt diametralna zmiana. Do tego czuję, że pomimo sporego potencjału, jaki miała ta historia, nie został on wykorzystany nawet w połowie.
Z pewnością można znaleźć tam masę humoru i luźnych dialogów, co może skraść wiele czytelniczych serc, lecz niestety nie zaliczę się do tego grona i z bólem przyznam, że bardzo zawiodłam się na tej historii. Wielokrotnie lektura strasznie mnie męczyła, a ja cudem uniknęłam zastoju czytelniczego.