Wojna i pokój, rewolucja i kontrrewolucja. Stary porządek i narodziny nowego świata.
Druga odsłona serii młodzieńczych powieści i opowiadań Szczepana Twardocha!
Wiedeń, koniec XVIII wieku. Rewolucja czyha tuż za rogiem. Do walki z nieokiełznanym tłumem ramię w ramię stają dwaj arystokraci z rodu Sternbergów, bracia Carl i Alexander. I choć odnoszą triumf, zwycięstwo łączy się dla nich z gorzkim smakiem porażki. Cesarz zostaje obalony, arystokracja wymordowana, Polacy nieustępliwie się buntują, a Austria pogrąża się w zaciętych walkach z Rosjanami…
Sternberg to nie tylko odważna i ambitna powieść, ale przede wszystkim kolaż wszystkich europejskich rewolucji. Po wspólnej walce rozchodzą się drogi braci Sternbergów. Carl zaczyna obracać się w politycznych sferach, podczas gdy Alexander zostaje partyzantem. W tle epokowych wydarzeń rozgrywają się ludzkie dramaty, będące małymi opowieściami w Wielkiej Historii. Ze starego porządku rodzi się nowy świat.
Szczepan Twardoch, ur. 1979, pisarz i publicysta. Z wykształcenia socjolog, studiował socjologię i filozofię na Międzywydziałowych Indywidualnych Studiach Humanistycznych na Uniwersytecie Śląskim w Katowicach. Mieszka w Pilchowicach na Górnym Śląsku.
W listopadzie 2012 roku nakładem Wydawnictwa Literackiego ukazała się powieść p.t. Morfina, nominowana do Paszportu Polityki 2012.
Jedna z pierwszych powieści autora zaczyna się bardzo obiecująco, ale potem już nie jest tak kolorowo. To historia rewolucji, która niektórych stawia na miejscu przywódców, innych, tych którzy liczyli na prawdziwe zmiany, pozostawia w opozycji. Owszem, rozumiem zamysł tej powieści, ale nie do końca odnalazłam się w tej formie i fabule. Rozczarowanie.
Słaba ta książka, szczególnie w porównaniu do dużo póżniej napisanej pozycji Morfina. Niby to o braciach, tyle że jeden zostaje w tle, niby o rewolucji ale tak naprawdę to o tej rewolucji nic się nie dowiedziałem. Książka wydaje się raczej zarysem większego dzieła. Choć czytałem z pewnym zainteresowaniem bo Szczepan Twardoch ciekawie pisać potrafi to jednak po przeczytaniu nic z tej ksiażki wartego uwagi nie zostało.
Bardzo lubię czytać wczesne teksty pisarzy, których dziś cenię. Lubię obserwować jak doskonalą swój warsztat i jak zmieniają się jako ludzie.
Tym razem debiut. „Sternberg” to kolejna wznowiona wczesna powieść Szczepana Twardocha. Mamy XVIII wiek i Wiedeń. Jest rewolucja, kontrrewolucja i sporo tam się dzieje. Całość ulepiona z fragmentów prawdziwych historii. Carl i Alexander Sternbergowie. Bracia uwikłani w polityczną i dziejową zawieruchę. Są pojedynki, intrygi, spiski i zdrady. Są sojusze i wielka polityka. Bitwy, ordery, karabiny i szable. Nie jest to moja ulubiona książka Twardocha, ale ten tekst już zapowiadał, że oto mamy do czynienia z utalentowanym pisarzem. Bardzo polecam fanom. Te książki są pięknie wydane.
„– Cóż, kawalerowie znów postanowiliście nabroić… –rozpocząłem zwykłą połajankę i przerwałem nagle, kiedy zrozumiałem, co ciągnęło chłopców do zagajnika. W zacienionym wąwozie poniżej zobaczyłem siedmiu mężczyzn i jednym z nich był panicz Hyazinth. Sekundanci, w ciemnych surdutach, stali już z boku, razem z lekarzem Schmidtem. Przy linii, wysypanej piaskiem na murawie, dostrzegłem młodego Steinbega w wysokich butach do konnej jazdy, bryczesach i koszuli. Naprzeciwko stał Wolfgang von Gerst, syn jednego z przyjaciół domu Sternberg. W pierwszym odruchu chciałam krzyknąć, zbiec w dół i przerwać tę dziecinadę. Kierując się jednak zasadą, by nigdy nie działać pochopnie – zastanowiłem się więc przed sekundę. Obaj duellanci stali już z bronią gotową do strzału”. Tamże, s.11.
Jako wierny twardochowiec nabyłem Sternberga. Nie bez pewnego niepokoju, gdyż pomimo blurbów trąbiących o ‘nowości’ zorientowałem się, że jest to wznowienie debiutanckiej powieści Twardocha. Autor próbował wypracować wówczas jakiś własny modus ekspresji literackiej – w tym wypadku jest to alternatywna historia. Dużo dbałości o szczegóły. Słownictwo napchane twardochowymi archaizmami i neologizmami. Jest nawet i morał, że ideały płoną w ogniu rewolucji i realiów władzy. Te ideały to jednak jakieś dziwne. A dlaczegóż to Sternbergowie nie wykombinowali idei monarchii parlamentarnej? To jednak inny Twardoch. Mnie osobiście raczej zmęczył. Chyba dobrze, że ostatecznie zaczął jednak eksplorować śląskość. Na równolegle reanimowany przez Wydawnictwo Literackie ‘Obłęd rotmistrza..’ nie dam się już skusić.
Bardzo ambitny debiut Szczepana Twardocha, chyba nawet zbyt ambitny. Niezwykle skomplikowane nazwiska bohaterów i wplatanie niemczyzny do tekstu sprawiło, że często gubiłam się w tekście, nie wiedziałam o kim jest mowa i w konsekwencji - gubiłam wątki. Nie mniej jednak, byłam w stanie wyłapać ogólny sens tekstu i ta książka skłoniła mnie do refleksji nad tematem narodowości, de facto - jak świeży pod względem historycznym jest to koncept. Dodatkowo, pomysł na połączenie wszystkich problemów społecznych pod parasolem jednego kraju jest bardzo ciekawy i myślę, że świetnie oddaje realia kotła, jakim w owym czasie była Europa. Mimo wad, polecam przeczytać tę pozycję.