Śmierć nigdy nie jest sprawiedliwa. Alicja Mort odkrywa to podczas swojej pierwszej sprawy, kiedy rozmawia z kobietą podejrzaną o zamordowanie córki. Wie, na które mięśnie mimiczne ma patrzeć, by odkryć, czy ta mówi prawdę. Jest pewna swoich wyroków. Alicja specjalizuje się w wykrywaniu kłamstw, ale nic nie mogło przygotować jej na to, do czego zdolni są ludzie.
Mort zostawiła za sobą przeszłość i nie spodziewała się, że ta upomni się o nią w najmniej spodziewanym momencie. Tajemnicza przesyłka, która ląduje pod drzwiami jej domu sprawia, że kobieta musi zmierzyć się z demonami, od których uciekła, i ludźmi, których celowo opuściła.
Sekrety, które nie powinny ujrzeć światła dziennego, brutalna zbrodnia i piętrzące się wokół Alicji kłamstwa to dopiero początek tego, w co została wciągnięta.
Bartosz Szczygielski należy do grona autorów, których twórczość bardzo sobie cenię. „Asymetria” to książka, która mocno mnie intrygowała, głównie dlatego, że opinie na jej temat, z jakimi się spotkałam w book mediach, były bardzo podzielone. W ostatnim czasie w moje ręce trafiła najnowsza powieść autora „Dysharmonia”, tym samym nadarzyła się doskonała okazja, by w końcu sięgnąć po „Asymetrię” i bliżej poznać główną bohaterkę, Alicję Mort.
Śmierć nigdy nie jest sprawiedliwa, o czym przekonuje się Alicja Mort w rozmowie z kobietą podejrzaną o zamordowanie córki. Alicja jest specjalistką w wykrywaniu kłamstw, wie, na które mięśnie patrzeć, by odkryć, czy rozmówca mówi prawdę, jednak nikt i nic nie przygotowało jej na to, do czego potrafią być zdolni ludzie. Alicja swoją przeszłością dawno zostawiła za sobą i nigdy nie spodziewała się, że ta powróci i upomni się o nią w najmniej spodziewanym momencie. Pozostawiona pod drzwiami jej domu tajemnicza przesyłka sprawia, że Mort musi stawić czoła demonom przeszłości i ludziom, których celowo opuściła.
„Asymetria” to historia, której pierwsze rozdziały, zapowiadały dość mocno intrygującą i pełną tajemnic opowieść. Nie ukrywam, wciągnęłam się w tę powieść niemal od pierwszych stron, jednak gdzieś po drodze towarzyszące mi napięcie osłabło, a wraz z nim ulotniła się nadzieja na dobrą powieść kryminalną. Głównym powodem tego byli bohaterowie, którzy kompletnie nie zaskarbili sobie mojej sympatii, szczególnie Alicja – zapatrzona w siebie, wszystko najlepiej wiedząca i traktująca każdego z góry. Czytając książkę, w pewnym momencie poczułam się bardzo znużona toczącą się fabułą, miałam wrażenie, że prowadzone śledztwo w ogóle nie posuwa się do przodu. Śledziłam kolejne wydarzenia z nadzieją, że coś w końcu się wydarzy, coś mnie zaintryguje, wzbudzi we mnie dreszczyk emocji, a napięcie wkroczy na właściwą ścieżkę i będzie mi towarzyszyło już do samego końca. Niestety, tak się nie stało. Czytałam wszystkie poprzednie książki autora, każda z nich zrobiła na mnie większe lub mniejsze wrażenie, jednak „Asymetria” trochę mnie rozczarowała. Nie twierdzę, że to słaba pozycja, jednak w swoim życiu doszłam do tego etapu, w którym, by powiedzieć o książce, że była genialna, musi mnie ona przede wszystkim trzymać w napięciu i sprawić, że moje myśli będą krążyły jedynie wokół toczącej się fabuły, a nie odbiegały gdzieś w inne strony. Na koniec odniosłam wrażenie, że finał pisany był na szybko, dla mnie był mało zaskakujący. Jednak jedna słabsza, w moim odczuciu, książka w dorobku Bartosza Szczygielskiego nie oznacza, że jestem zawiedziona. Choć tym razem między nami nie zaiskrzyło, to wierzę, że autor jeszcze nie jeden raz mnie zaskoczy.
Bardzo nijaka. Liczyłam na polską wersję mojego ukochanego serialu “Lie to me”, a dostałam średnio ciekawy kryminał z nieomylnymi bohaterami i nieangażującą mnie fabułą. Mało akcji, zero zaskoczenia, a wskazówki wpadają wprost w ręce głównej bohaterki. Czytam kryminały dla rozrywki, a dawno się tak nie wynudziłam.
Ja chce kolejny tom!!! Wspaniała książka! Muszę z nią chwilę pobyć i pozbierać myśli. Kryminał kryminałem, ale to spojrzenie na ludzi, na ich moralność, ich życie... ten humor!! I to zakończenie... wow
Przeczytałam już kilka książek Bartosza Szczygielskiego i z radością szukam w każdej kolejnej oryginalnego i świeżego podejścia do tematu, bo w tym Autor jest prawdziwym mistrzem. Czy odnalazłam je w „Asymetrii”? O tak i już wiem, że po kolejne tomy nowego kryminalnego cyklu z silną kobiecą postacią Alicją Mort (wybór nazwiska nieprzypadkowy?) sięgnę z wielką przyjemnością.
To właśnie ta dobiegająca czterdziestki kobieta parająca się specyficznym zajęciem, w którym wykorzystuje swoje ponadprzeciętne umiejętności czytania ludzkich emocji najbardziej przyciąga w tej historii. Już od pierwszych zdań zatapiamy się w jej świat, w którym porzucona przed laty policyjna przeszłość wraca do niej rykoszetem. Tajemnicza przesyłka budzi w niej nie tylko strach, skłania do złamania obietnicy złożonej mężowi, ale też kieruje jej kroki ku swojemu dawnemu mentorowi Edwardowi Górskiemu i jej pierwszej sprawy o morderstwo.
Bohaterka wraca myślami do przeszłości, swoich początków w policji, pewności własnych osądów, ale i popełnionych błędów. Poznanie jej ścieżki i towarzyszących jej emocji pozwala lepiej zrozumieć motywy kierujące tą szalenie spostrzegawczą i inteligentną, ale czasem zagubioną w swoich uczuciach kobietą. A patrząc na życie osobiste Mort przychodzi mi na myśl biblijny cytat: kto mieczem wojuje, od miecza ginie.
Niezmiernie ciekawe było przyglądanie się śledztwu prowadzonemu przez ten duet, które przypomina momentami błądzenie po omacku. Żadne z nich nie pracuje już w policji, więc zrozumiałe, że czasami muszą się sporo nagimnastykować, by pójść do przodu. Jednak dawna obsesyjna wręcz chęć wymierzenia sprawiedliwości i nieco przerośnięta ambicja pchają kobietę do poznania prawdy.
Zakończenie, dobitnie pokazujące, że nic w życiu nie jest czarne lub białe, a wszystko mieni się odcieniami szarości, zaskakuje kompletnie i daje fascynujący wstęp do części drugiej, której już nie mogę się doczekać. I na koniec wspomnę, że lubię kryminały, w których jest ukłon w stronę aspektów psychologicznych funkcjonowania człowieka w kontekście etyki, odpowiedzialności i sprawiedliwości społecznej, pozwalających wnikliwiej poznać zawiłości ludzkiej natury. Jakkolwiek poważnie to nie zabrzmiało, powieść stanowi jednak przede wszystkim znakomitą, intrygującą i wartościową rozrywkę, od której się nie oderwiecie!
Słuchało się tego z pewną ciekawością, ale oczekiwałam większego przytupu i większych fajerwerków. Lubię jak zostaję po lekturze w stanie 'ręka, noga, mózg na ścianie', a tu była ręka i kawałek stopy 🤷🏻♀️🙈
Coś poszło nie tak, zagadka nie ma zbytnio sensu, większość książki nie ma odpowiedniego tempa, żeby na koniec dostać szaleńczego zrywu, z którego nic nie wynika. Historia miała potencjał, ale wyszło średnio
Jestem zażenowany po przeczytaniu tej książki. Nie rozumiem zachwytów nad tą pozycją. Fabuła jest tu mówiąc wprost bez sensu, logiki raczej też tu brak, zakończenie zaskakujące, ale nic z niego nie wynika. Ogólnie mówiąc - chciałbym zapomnieć o tej książce.
Dużo czy mało. By kogoś zranić, by zachować tajemnice. Każdy z nas skłamał w swoim życiu chociaż raz. Niektórzy robią to z aktorskim zacięciem, a inni to już totalni bajkopisarze pewni swych historii. Na niewiele się to wszystko zda, jeśli zdradzi nas nasza mowa ciała. Znaki szczególne, które wykonujemy nieświadomie. I właśnie to wyłapuje Alicja. Dla niej kłamstwo ma bardzo krótkie nogi. Dostrzeże najmniejszy ruch, nie tylko mimiczny. Wyczuje Twój stres niczym wykrywacz kłamstw. Przydatna umiejętności czy przekleństwo?
Już była w innym etapie życia, dawno pożegnała się z pracą w policji, chociaż wcześniej była naznaczona na przyszłą gwiazdę do rozwiązywania spraw. Jedna chwila, jedna przesyłka, jedno spojrzenie wystarczyło żeby wszystko wróciło. Teraz musi wykorzystać swój spryt i inteligencję żeby rozprawić się z przeszłością. Odkryć prawdę, którą przez lata pokrył kurz.
Mam wrażenie, że Bartosz ciągle utrzymuje swój styl. Gdyby nie było nazwiska na okładce, łatwo bym odgadła czyje to dzieło. Ironiczne wstawki opisujące prozę życia, to chyba moje ulubione fragmenty. Asymetria nie przebiła wcześniejszych tytułów, ale poziom został utrzymany. Rozdziały były dosyć długie, jak na książkę z przeskokami w czasie. Wszystko na szczęście zazębiło się tak jak należy, a nawet lepiej. Zakończenie wskazuje na to... że autor nie powiedział ostatniego zdania! 😈
Nowa seria z prywatną detektyw Alicją Mort. Po latach ktoś przypomina jej pierwsze poważne śledztwo, w którym brała udział jeszcze jako policjantka. Ta sprawa wciąż ją prześladuje, bo wie, że sprawcy nie ponieśli kary, na jaką zasłużyli. Mort ponownie nawiązuje kontakt ze swoim mentorem, teraz już emerytowanym policjantem i wspólnie angażują się w prywatne dochodzenie. Bardzo dynamiczna, ciekawa powieść z podwójnym dnem.
Po przeczytaniu tej książki mam bardzo mieszane uczucia. Z jednej strony, jaka to była dobra lektura! A z drugiej jest w niej jeden szczegół, przez który miałam problem z czerpaniem przyjemności z niej. Ale o tym za chwilę.
Choć z początku dość opornie szło mi wciągniecie się w fabułę, tak z czasem nie mogłam się od niej oderwać i drugą połowę pochłonęłam ciągiem.
Nie umiem określić konkretnie tej książki. Jest to kryminał, ale nie do końca skupiony na konkretnej zbrodni, a bardziej krąży wokół zbrodni, jak i życia bohaterów. Ja akurat lubię kiedy w książce dużo się dzieje i jest wiele wciągających wątków, także jak dla mnie duży plus.
Przeplatanie teraźniejszości z przeszłością - jedna z moich ulubionych rzeczy w książkach. Tutaj z zapartym tchem przeskakiwałam między tymi momentami, które stopniowo składały historię w jedną całość.
Nie spodziewałam się aż tyle po tej powieści, szczególnie po około pierwszej połowie, gdzie więcej przewracałam oczami i musiałam odkładać na jakiś czas książkę. I tu w zasadzie zaczyna się mój jedyny zarzut co do tego tytułu. Otóż druga połowa książki - moim zdaniem bardzo dobra, trzymała w napięciu, utrzymywała zaangażowanie czytelnika i rozwijała sprawnie wiele równie interesujących wątków. Natomiast pierwsza połowa byłaby równie dobra, jednak miałam ochotę po prostu odłożyć ją i musiałam sprawdzać co jakiś czas, czy czytam właśnie kryminał, a nie jakąś parodię.
Tak więc przejdźmy do wad. W „Asymetrii” główny problem mam do wykreowania postaci kobiecych. Czytając o tym, że Alicja jest zazdrosna o młodszą kobietę, ponieważ ona za chwilę będzie musiała odwiesić stringi do szafy (dosłownie tak jest napisane), ale może przytoczę po prostu cały cytat: „Alicji zostało może kilka lat, zanim przyjdzie pora, by odwiesić stringi do szafy. Już czuła, że jej piersi zbliżają się w stronę pępka i nie zamierzają wracać na swoje pierwotne miejsce. Grawitacja od dawna uparcie pozbawiała jej kobiecości. Starała się o tym za dużo nie myśleć, ale patrząc na takie dziewczyny, trudno było pozostać obojętnym. U niej wszystko starczało tak, jak powinno.” Nie wiem czy muszę coś jeszcze dodawać. Poczułam się trochę jak oglądając nieśmieszny kabaret. Pomijając fakt, że można to było napisać w inny sposób, żeby nie wyszło tak niesmacznie, zresztą bardzo widoczne jest tutaj traktowanie kobiet jako pięknych obiektów, których kobiecość opiera się tylko i wyłącznie na sferze cielesnej, ograniczonej do dwóch konkretnych obszarów ciała. Ale co ważniejsze, nie wnosi to do fabuły absolutnie nic, a jedynie wywołuje głębokie zażenowanie. Fabuła rozwija się naprawdę nieźle, a takie fragmenty psują odbiór całej lektury.
Nie wiem, czy problem leży w tym, jak autor ukazał tutaj postać kobiecą w sposób zupełnie nierzeczywisty, powiedziałbym niesmaczny i stereotypowy, czy główna bohaterka jest zwyczajnie pusta i irytująca. Natomiast ukazanie jej jako inteligentnej i jako tako ogarniętej trochę temu przeczy, a byłoby to jedyne wyjaśnienie, które mogłabym przyjąć. A szkoda, bo to w zasadzie jedyny taki mój główny zarzut co do tej książki. O ile jestem w stanie przełknąć tego typu dziwne sytuacje jeśli stanowią niewielki ułamek książki, tak niestety tutaj zbyt często przechodziły mnie dreszcze żenady. Nigdy wcześniej nie miałam sytuacji żebym była tak rozdarta w odczuciach co do jednej książki, szczególnie że tutaj dość wyraźnie odgradza się pod tym względem druga połowa książki od tej pierwszej.
Żałuję trochę, że nie jest ona dłuższa, bo z chęcią przeczytałabym bardziej rozwinięte wszystkie wątki, aby zagłębić się całkowicie w fabułę. Jednak końcówka nie jest całkowicie skończona i zostawia furtkę do kontynuacji, co byłoby świetne! (Swoją drogą czytając ostatni rozdział czułam się trochę jakbym oglądała „Piłę”)
Autor umiejętnie wplótł w utwór nawiązania do sytuacji w kraju i na świecie, czasem wyśmiewając pewne zjawiska, a czasem zwyczajnie je zauważając. Czytało się to dobrze, czasem miałam wrażenie były zbyt oczywiste i jakby wymuszone, ale czasem takie oczywistości muszą się pojawić i przybrać taką właśnie formę, aby dotrzeć do tych, dla których takie oczywiste nie są. Tak więc jak dla mnie na plus takie elementy, tym bardziej, że dodają one takiej większej realności i możności utożsamienia się z bohaterami chociaż w takiej formie.
A co do bohaterów, to o tych kobiecych co nieco już się rozwinęłam, więc skupię się na reszcie. To czego mi odrobinę tak zabrakło, to takiego ludzkiego czynnika. Bo czasem czułam się jakby ich postacie były wyidealizowane, (co w przypadku Edwarda miało sens, ponieważ poznawaliśmy go przez pryzmat tego jak widziała go Alicja) a to z kolei utrudniało zżycie się z nimi i odnajdywanie wspólnych cech, by móc się utożsamić. Poza tym widziałam bardzo duży kontrast między przedstawieniem postaci kobiecych, a męskich i mogę mieć tylko nadzieję, że był to celowy zabieg mający zwrócić uwagę czytelnika na ten problem.
Samo pojęcie sprawiedliwości jest w „Asymetrii” ukazane po części tak, jak ja je często widzę. Niby prawo jest, organy ścigania również, jednak efekty są bardzo często nie takie jakie być powinny. Za ciężkie zbrodnie ludzie dostają wyroki w zawieszeniach, tyle samo co za drobną kradzież. Czasem słyszymy słowa, że ktoś odbył swoją karę, więc powinien móc normalnie żyć. Ale jak się z tym zgodzić, kiedy wyrok był nieadekwatny do czynu i w naszej moralności taki człowiek nie powinien znaleźć się na wolności? Czy można mówić wtedy o sprawiedliwości?
Wcześniej od Bartosza Szczygielskiego czytałam jedynie „Nim skończy się noc”, ale nie była to udana lektura, dlatego przy „Asymetrii” bardzo mile się zaskoczyłam. Mimo tego jednego zarzutu książkę oceniam pozytywnie. Na koniec, tuż po skończeniu lektury nie myślałam nawet o tym jak denerwowała mnie ona na starcie. Strasznie rozbieżne mam opinie co do każdej z części tej książki, jednak ostatecznie, te dobre rzeczy przeważają. Na pewno nie było to moje ostatnie spotkanie z twórczością autora!
tragedia. tym słowem tylko mogę ten twór określić. nie dałam rady ukończyć. postacie są tak źle i stereotypowo stworzone, że chciałam rzucić telefonem czytając (ebook). kolejny przykład faceta, który stworzył „typową” przesekaualizowaną dziunię, która jest twarda i nie do pokonania, a równocześnie odpychająca wymuszanym i wpychanym wszędzie wątkiem uwodzenia czy podtekstów.
Alicja pracowała w policji. Obecnie z tym zawodem nie ma już nic wspólnego. Dlaczego? A no właśnie, do końca tego nie wiadomo. Coś spowodowało, że dziewczyna zrezygnowała z dobrze zapowiadającej się kariery policjantki. A wielka kariera była jej wróżona, zwłaszcza po jej udziale w zakończeniu bardzo głośnej sprawy. Czytelnik tylko dowiaduje się, że jej życie prywatne dosyć na tym cierpiało. Obecnie na zlecenie zajmuje się sprawdzaniem i dostarczaniem dowodów zdrady mężów swoich klientek. Sama jest mężatką i można powiedzieć, że jej życie jest spokojne i szczęśliwe, choć wiadomo czasami pojawiają się pewne problemy.
"Prawda potrafi być rozczarowująca, a życie w kłamstwie wygodne"
Jednego dnia wszystko się zmienia. Alicja otrzymuje pewną przesyłkę i to nie byle jaką. Ma ona związek z jej pracą w policji, a konkretnie z pewną sprawą, w której brała udział i przyczyniła się do jej zakończenia.
Alicja chcąc czy nie chcąc decyduje się na kontakt z jej dawnym mentorem – Edwardem Górskim, również policjantem, obecnie emerytowanym. Okazuje się, że on również otrzymał taką samą przesyłkę jak dziewczyna.
Alicja i Edward decydują się wrócić do sprawy z przeszłości. Była to sprawa śmierci młodej dziewczynki a jej matka właśnie wyszła na wolność po odbyciu kary, po tym jak przyznała się do zamordowania swojej córki. Konkretnie to Alicja "wymusiła" na niej przyznanie się do winy. Pierwszy krok bohaterów kieruje się właśnie w stronę byłej skazanej. Pragną z nią porozmawiać i dowiedzieć się czy to ona jest nadawcą tajemniczej przesyłki.
"Wzięła głęboki oddech i spojrzała do wnętrza kartonu raz jeszcze. Niestety, na jej dnie dalej spoczywał przedmiot, którego liczyła, że już nigdy więcej nie będzie musiała oglądać"
Alicja to trochę nudna postać. Ma bardzo ciekawy dar. Potrafi rozpoznać czy dany człowiek kłamie czy też nie. Od razu mi się trochę skojarzyła z Sherlockiem i liczyłam, że jej postać będzie fajna i przypadnie mi do gustu. Jednak niestety tak się nie stało. Jest ona nijaka a jej ciągłe monologi były strasznie nudne. Zwłaszcza te dotyczące jej byłej miłości, no ile można o tym myśleć?. Żyje z dnia na dzień i czeka na kolejne zlecenia. Jest mężatką i jest zadowolona z życia. Nie myśli wracać do przeszłości i tego co robiła. Jednak nie ma wyjścia. Po otrzymaniu przesyłki decyduje się samodzielnie rozpocząć śledztwo. Nie ma ochoty współpracować Edwardem, tym bardziej że średnio przepada za jego towarzystwem. Jednak czy będzie miała inne wyjście?
"Kiedy jej mąż wrócił do stolika, już rozumiała słowa Edwarda. Świat nie był czarno-biały. I z całą pewnością nie był sprawiedliwy"
Edward również nie wzbudził mojej sympatii. Strasznie irytująca postać, a te jego teksty, rzekome mądrości były tylko irytujące i niczego nie wnosiły do książki. Zawsze jest krok przed bohaterką i wręcz wymaga od niej, aby dziewczyna prosiła go o to żeby udzielił jej jakichkolwiek informacji. Czeka, aż przyzna, że bez niego nie da sobie rady.
Śledztwo? Bardzo dawno tak się nie wynudziłam. Zero akcji, zero napięcia, zero zaskoczenia, zero emocji i przede wszystkim zero sensu. Czytając książkę w niektórych momentach przysypiałam, ale stwierdziłam, że dotrwam do końca. Dla mnie to wszystko było nielogiczne, nie miało sensu i się nie trzymało kupy. Zacznijmy przede wszystkim od tej sprawy z przeszłości. Tego rzekomego morderstwa dziewczynki. Przez całą książkę czytelnik jest informowany, że to jej matka ją zamordowała a Alicja korzystając ze swoich zdolności niejako spowodowała, że Orczyk się do tego przyznała. Okej, byłoby to logiczne i do zaakceptowania, gdyby nie to, że w toku historii nie zostały przedstawione dowody na to, że to faktycznie ona zamordowała swoją córkę. Ba, nie raz było poruszane, że dziewczynka zmarła na skutek zadławienia i wykluczono w toku śledztwa udział osób trzecich. Więc na podstawie jakich dowodów kobieta poszła do więzienia?
Sprawa tajemniczej przesyłki była intrygująca i naprawdę liczyłam na świetne śledztwo. Do tego pojawił się trup, czyli coś co lubię. Ale to co tu się stało... Te śledztwo? Jakimś cudem, nie wiem jakim, ale bohaterka zdobywa kolejne tropy i ma nowe wskazówki. Jak? Totalnie nie wiem, bo jak dla mnie te rzekome dowody wzięły się po prostu od tak, z powietrza. Te etapy ich odkrywania nie były w żaden sensowny sposób przedstawione tak, że z tego faktycznie mogłoby coś wyjść. Najśmieszniejsza to chyba była sytuacja w ośrodku. Alicja poszukuje kogoś, no okej. Nie mówi tam nikomu kogo ona poszukuje, a okazuje się, że jedna z pacjentek doskonale wie kogo ona szuka (podkreślam - Alicja nie podała danych) i prowadzi ją prosto do tej osoby. Alicja ma tylko inicjały, a dziewczyna od razu kieruje ją do osoby, której inicjały się zgadzają z jej imieniem i nazwiskiem. A bohaterka nawet się nie zdziwiła.
Z czasem Alicja zaczyna główkować, coraz więcej wychodzi na jaw.
"Popełniła błąd. I to na samym początku, kiedy dała się w to wszystko wciągnąć. Przyjęła złe założenia i chciała wierzyć w to, co widziała, i w to, co jej pokazywano. Dotarło do niej, że wcale nie brała udziału w polowaniu jako myśliwy. To ona była zwierzyną"
Zakończenie? Fajne, trochę może było zaskakujące, ale nie było spektakularne i po całej tej książce mnie nie zadowoliło. Dodatkowo, mam wrażenie, że to co wyszło na koniec powodowało, że te obecne "śledztwo" było totalną stratą czasu i było bezsensowne.
"Asymetria" to moje pierwsze spotkanie z twórczością autora. Cóż, było to bardzo niezadowalające i rozczarowujące spotkanie. Wszystko było strasznie rozwleczone i długo się ciągnęło. Na chwilę obecną nie planuję zapoznawać się z innymi książkami autora, a przede wszystkim na pewno nie sięgnę po drugi tom przygód Alicji. Nie polecam książki, ale zachęcam aby samemu wyrobić sobie zdanie i się z nią zapoznać, bo jednak widziałam bardzo dużo zachwytów na temat tej pozycji. U mnie niestety nie pykło. Miłego!
„Człowieka poznaje się nie tylko po tym, jak i co mówi, ale też po tym, co robi. Po tym, jak traktuje swoje otoczenie i jak ono wygląda.”
Zgadzacie się z tym?
"Asymetria" Bartosza Szczygielskiego to wciągająca powieść kryminalna, która opowiada historię Alicji Mort, młodej kobiety o niezwykłych zdolnościach do wykrywania kłamstw. Już od początku swojej kariery w policji, zostaje ona wciągnięta w trudne śledztwo dotyczące brutalnego morderstwa dziecka. Jej mentor, doświadczony detektyw Edward Górski, dostrzega w niej wyjątkowy talent do analizy ludzkich zachowań i mowy ciała, co czyni ją kluczowym elementem do rozwikłania tajemnicy tej zbrodni.
Kilka lat później, już jako prywatna detektyw, Alicja otrzymuje tajemniczą przesyłkę, która zmusza ją do ponownego skonfrontowania się z przeszłością, od której starała się uciec. Przesyłka przywołuje również bolesne wspomnienia związane z jej pierwszą sprawą, co zmusza ją do podjęcia prywatnego śledztwa. Jednak to, co kiedyś zostawiła za sobą, teraz wraca z pełną mocą, niosąc ze sobą nowe zagrożenia i wyzwania.
Szczygielski mistrzowsko buduje napięcie, łącząc dwie linie czasowe – przeszłość i teraźniejszość – które tworzą skomplikowaną sieć kłamstw, intryg i tajemnic. Alicja, jako młoda policjantka, jest ambitna i racjonalna, ale jej umiejętność odczytywania ludzkich emocji nie zawsze pozwala jej na zimną analizę.
Autor w swojej powieści porusza takie tematy jak sprawiedliwość i moralność, ale również ukazuje jak skomplikowane mogą być relacje międzyludzkie oraz konsekwencje decyzji podjętych w przeszłości. Główna bohaterka nie tylko musi stawić czoła swoim demonom i podjąć decyzje, które mogą mieć tragiczne konsekwencje, ale także odnaleźć prawdę w świecie pełnym oszustw i zakłamania.
„Asymetria” to wyśmienity, mroczny i zagmatwany kryminał, w którym nic nie jest takie, jak się wydaje, a każdy krok głównej bohaterki prowadzi ją bliżej prawdy, której odkrycie może okazać się bardziej przerażające niż przypuszczała. To książka, w której nie zabraknie Wam zaskakujących zwrotów akcji, wciągającej historii i mocnego zakończenia, które pozostanie w Waszej pamięci na długo. Bartosz Szczygielski stworzył świetną historię, która nie tylko pozwala oderwać się od lektury, ale i stawia przed nami pytania o moralność i konsekwencje naszych działań.
Bawiłam się świetnie, gorąco Wam ją polecam i lecę brać się za kolejną część 🔥.
Dziękuję za zaufanie i egzemplarz do recenzji od wydawnictwa @czwartastronakryminalu (współpraca reklamowa) 🩷.
Cykl książek o Alicji Mort autorstwa Bartosza Szczygielskiego to prawdziwa perełka w świecie kryminałów i thrillerów. Składający się z dwóch tomów, "Asymetria" i "Dysharmonia", cykl ten wciąga czytelnika od pierwszych stron i nie pozwala się oderwać aż do samego końca. Pierwsza książka, "Asymetria", wprowadza nas w mroczny świat Alicji Mort, byłej policjantki, która stara się ułożyć sobie życie po zdradzie męża i trudnych relacjach z matką. Szczygielski umiejętnie buduje napięcie, wprowadzając wątki psychologiczne, które dodają głębi i sprawiają, że coraz bardziej angażujemy się w historię. Postać Alicji jest niezwykle interesująca i złożona, a jej próby radzenia sobie z traumą i poszukiwanie własnej tożsamości w obliczu mrocznych sekretów z przeszłości dodają tej opowieści realizmu i emocjonalnej intensywności. Drugi tom, "Dysharmonia", kontynuuje historię Alicji, która stara się odciąć od swojej przeszłości i wkroczyć do świata wielkiego biznesu, wykorzystując swoje niezwykłe umiejętności wykrywania kłamstw. Jej życie jednak ponownie zostaje wywrócone do góry nogami, gdy w dawnej szkole Alicji dochodzi do przerażającego odkrycia. Szczygielski nie oszczędza swojej bohaterki, stawiając przed nią kolejne trudne wyzwania, zarówno na gruncie zawodowym, jak i osobistym. Autor umiejętnie buduje napięcie, wprowadzając wątki psychologiczne, które dodają nie tylko głębi, ale sprawiają również, że coraz bardziej angażujemy się w historię. Cykl książek o Alicji Mort to opowieść o tajemnicach, które nie umierają, nawet po upływie wielu lat, o winie i karze, które nadchodzą niespodziewanie i wywracają wszystko do góry nogami, oraz o próbie zrozumienia prawdy, która może okazać się bardziej przerażająca niż najgorsze nocne koszmary. To kryminał, od którego naprawdę trudno się oderwać oraz głęboka opowieść o ludzkich słabościach, próbach radzenia sobie z traumą i poszukiwaniu własnej tożsamości w obliczu mrocznych sekretów z przeszłości. Jeśli szukasz książek, które wciągną Cię bez reszty i dostarczą niezapomnianych emocji, cykl o Alicji Mort jest idealnym wyborem. Bartosz Szczygielski stworzył niezwykle intrygującą i pełną napięcia historię, która z pewnością zostanie z Tobą na długo po przeczytaniu ostatniej strony
Ludzkie emocje odczytać potrafiła, z gestów, słów i spojrzenia. Fałsz od prawdy odróżniła, z najmniejszych oznak milczenia. Trudnej historii się poświęciła, jako policjantka spełniała marzenia. O prawdę o śmierci dziecka walczyła, była jak w szponach uzależnienia.
A co, jeśli wszystko ułudą było, jeśli zła historia wrócić chciała? A co, jeśli jej życie iluzją kroczyło, jeśli przeszłość ją do siebie wzywała? W kłamstwach prawdę życie ukryło, lecz ona drogę tej prawdy wybrała. Niepokojem i smutkiem jej serce wypełniło, lecz determinacji ścieżką podążała.
Ta mała szmaciana laleczka, by złudnych ludzi dojrzeć. Ta mała szmaciana laleczka, by prawdzie w oczy spojrzeć.
W tym przenikającym umysł thrillerze dokonuje się rozgrywka między tym, co złudne, a tym, co prawdziwe. Autor otwiera wrota przeszłości, która naznaczona jest śmiercią małej dziewczynki i prowadzi tę historię ku wyzwoleniu ze szponów kłamstwa. Opowieść ta zaskakuje głębią emocjonalności i niezwykle angażującą narracją. A to wszystko w otoczeniu atmosfery niepokoju i tajemnicy.
„ Asymetria ” to odbicie ludzkich przywar w tafli lustra, w które człowiek niekoniecznie chce spoglądać. Widzi to, co chce zobaczyć, a nie to, co powinien. Skrywa swoje oblicze za maskami, zmieniając je w zależności od sytuacji. Bohaterowie tego refleksyjnie oprawionego thrillera otaczają się nimi na co dzień. Alicja Mort, główna bohaterka, maskowaniem swojego prawdziwego ja zarabia na życie. Wykorzystuje swój talent także do odczytywania ludzi i ukrywania siebie pod płaszczem iluzji, by dojść do prawdy tkwiącej w bliznach przeszłości. Ta okaże się zaskakująca i boleśnie rozczarowująca.
Kolejna podróż z autorem obdarzyła mnie emocjami i refleksjami, które przeniknęły moje myśli i wywołały dreszcze niepokoju. Polecam.
Dziś przychodzę do Was z najnowszą książką Bartosza Szczygielskiego „Asymetria”, która swoją premierę będzie miała już 15 lutego ✨ Już teraz ogromnie Wam ją polecam! Jest na co czekać!🔥
To było moje pierwsze spotkanie z autorem i nie wiedziałam czego mogę się spodziewać, czy mi się spodoba czy też nie, nie znałam kompletnie stylu Bartosza i zastanawiałam się czy trafi on w mój gust. Zaryzykowałam i zdecydowałam się sięgnąć po jego najnowszy tytuł, kierowana Waszymi pozytywnymi opiniami o książkach autora iiiii przyznaję - cieszę się, że zaryzykowałam!♥️
Alicja Mort to silna i niezależna kobieta, oddana w zupełności swojej pracy, pragnącą piąć się po szczeblach kariery policyjnej. Jest rzucona na głęboką wodę przez swojego mentora, bowiem jej pierwsza sprawa dotyczy kobiety, podejrzanej o zamordowanie córki. Jednak z biegiem czasu, Alicja przekonuje się, że nie tak chce, aby wyglądało jej życie. Postanawia porzucić karierę i skupić się na mniej niebezpiecznym ale podobnie ryzykownym, dorywczym zajęciu. Niestety przeszłość byłej policjantki nie daje o sobie zapomnieć. Nigdy by nie przypuszczała, że demony przeszłości odezwą się do niej po piętnastu latach.
Dawno nie byłam tak zaintrygowana książką! Poważnie! W „Asymetrii” dzieje się tyle, że naprawdę chwilami trzeba się zatrzymać i poskładać wszystko w całość, by móc dalej brnąć w tą zagmatwaną historię i oczekiwać GENIALNEGO zakończenia!
Polecam ogromnie! Z pewnością przeczytam jeszcze nie jedną książkę autora, bo nawet nie wiedziałam, że mam takiego geniusza na wyciągnięcie ręki! 😉
Wolicie czytać książkowe serie czy raczej jesteście fanami jednotomówek? Ja jestem team #seriaksiążkowa, ale dobrą jednotomówką nigdy nie pogardzę. Czytałam takich wiele w wykonaniu Bartosza Szczygielskiego. Tym razem autor zaserwował jednak książkę, która jest początkiem serii. Asymetria traktuje o Alicji Mort. Kobieta jest mocno pokiereszowana przez życie. Dzięki swoim doświadczeniom, a także pewnego rodzaju darowi potrafi dosłownie czytać ludzi. Dla Alicji słowa mają drugorzędne znaczenie. Liczą się dla niej gesty, które dla zwykłego śmiertelnika nie mają większego znaczenia. Kobieta wykorzystuje swoje umiejętności pracując na własny rachunek. Wcześniej pracowała w policji. Miała spore aspiracje, których jednak nie udało się jej zrealizować. Co stanęło jej na drodze? Dowiecie się tego czytając Asymetrię. Zdradzę Wam jednak, że przeszłość wróci do Mort w najmniejboczekiwanym momencie. Alicja jest przekonana, że zostawiła wszystko za sobą i układa sobie życie u boku Jacka. Wszystko odwraca się w momencie kiedy jej mąż znajduje pod drzwiami przesyłkę wraz, z którą do Alicji wrócą zdarzenia z przeszłości. Jakie to było dobre! Bartosz Szczygielski napisał bardzo dopracowaną i dojrzałą powieść. Od samego początku bardzo zręcznie dozował napięcie przez co bardzo trudno oderwać się od książki. Wykreował fantastyczną główną bohaterkę, z którą bardzo szybko nawiązałam więź. Było to o tyle łatwiejsze, że Bartosz Szczygielski bardzo dokładnie odmalował jej portret psychologiczny. Jest to znakomity początek nowej serii. Nie mogę doczekać się kolejnych części.
Zacznijmy od tego, że bardzo wciągnełam się w tą lekturę. Nie dość, że zastanawiałam się kto podrzucił paczkę ( w perspektywie teraźniejszej) to jednocześnie rozmyślałam nad rozwiązywaniem zabójstwa Moniki.
Ciągle pojawiały się nowe tropy i rozwiązania, co wzbudzało kolejne przemyślenia czy skazano dobrą osobą albo kto jest kim. Samo zakończenie mi się niezmiernie podobało, gdyż MIAŁO SENS. Tak wow - w kryminałach się to często dzieje, że zakończenia są takie bezsensowne. A tutaj mimo, że bym się go raczej nie domyślała, bo myślałam o zupełnie innym kierunku, to miało tak zwane ręce i nogi. Zakończenie też zdradzało motywy bohaterów i to dość wyraźnie.
Muszę też wspomnieć o bohaterach. Wykreowanie Alicji i jej cecha do odgadywania ludzi strasznie do mnie przemówiła, natomiast Edward i jego osobowości idealnie nadawały się na takiego mentora.
Książka oddawała również klimat Polski. Mówię tutaj oczywiście o pokazaniu wsi, jak i policji od wewnątrz, ale parę innych elementów również by się znalazło.
"Asymetria" może i nie dołączy do grona moich ulubionych kryminałów, ale jest książka bardzo dobra i polecam. Dała mi to, czego od niej oczekiwałam to najważniejsze.
Tajemnicza przesyłka burzy uporządkowane życie Alicji. Ta była policjantka zarabia na życie testując związki, co nie przysparza jej wielu przyjaciół. "Zdradzający mężowie często mieli do niej pretensje, mimo że to nie ona wpychała swoje genitalia w inne kobiety".
"Przeszłość ma to do siebie, że nie da się jej zmienić, można się z nią jedynie pogodzić". Niemalże dwie dekady wcześniej Alicja wykonywała zupełnie inną pracę, dzięki czemu doskonale potrafi "czytać ludzi". Po latach echem powraca do niej pierwsza, nieoficjalna sprawa śmierci dziecka, nad którym się znęcano. Ku zaskoczeniu wszystkich okazuje się ona mieć ciąg dalszy.
"Małe społeczności potrafią być niebezpieczne, a już na pewno wtedy, kiedy przychodzi im bronić jednego ze swoich". Uwielbiam, gdy miejscem akcji są małe miejscowości, sama właśnie z takiej pochodzę i doskonale zdaję sobie sprawę ze wszystkich ich zalet i wad. Tych drugich wydaje mi się zdecydowanie więcej. Jako totalny introwertyk wolę anonimowość wielkiego miasta i samotność w tłumie ludzi.
Intryga jest doprawdy przednia, napięcie wzrasta wprost proporcjonalnie do przeczytanych stron, a plot twisty sprawiają, że naprawdę nie wiemy, co myśleć. Bartosz Szczygielski "Asymetrią" udowadnia swój niesamowity kunszt!
Trafić na intrygujący kryminał to szczęście. Tym bardziej gdy przeczytało się już takich pozycji mnóstwo. A więc przedstawiam Wam powieść, po którą warto sięgnąć w ciemno.
Ta książka ma wiele wątków. Na początku możemy poczuć się zagubieni i zastanawiać się jak to wszystko się łączy i po co autor wspomina o niektórych sprawach. Uzbrójcie się w cierpliwość, będzie warto. Autor tak skrzętnie uknuł tę historię, że na koniec wszystko pięknie się rozwiązuje.
Do tego coś co dla mnie jest mega ważne. Nieprzegadana książka. Taka która nie ma 600 stron, bo „tak się ostatnio wydaje na rynku wydawniczym”. Tutaj każda strona jest ważna i każda popycha nas do rozwiązania zagadki. Plus to co mnie przyciągnęło do tej pozycji i co również otrzymałam - obietnica bardzo dobrze wykreowanej, pewniej siebie, głównej bohaterki z krwi i kości.
Cieszę się że wreszcie zdecydowałam się na sięgnięcie po twórczość autora, było warto i żałuję że zrobiłam to tak późno 👀 Zakończenie powala, jeszcze długo będę myśleć o tej książce, czekam na kolejne części!
Kto z Was uważa, że umie kłamać? Ja się do tego kompletnie nie nadaje. Widać po mnie wszystkie emocje, a zazwyczaj chce mi się po prostu przy tym śmiać 🫣.
Za to znam kogoś, kto kłamstwa wykrywa nim ktokolwiek zdąży mrugnąć okiem. Alicja Mort - bohaterka najnowszej książki Bartosza Szczygielskiego, którego książki bardzo lubię. Nie było więc innej opcji niż poznanie sekretów, które wychodzą na jaw podczas sprawy o morderstwo małego dziecka, którego miała dokonać jej rodzona matka. Czy jest to prawda, czy jednak manipulacja?
„Asymetria" to książka, która miała dla mnie w swoje wzloty i upadki. Zaczęło się ekscytująco i jednocześnie przerażająco. Bo jak inaczej mówić, gdy w grę wchodzi zbrodnia dokonana przez rodzica na bezbronnym dziecku? Po takim początku spodziewałam się, że każdy kolejny rozdział będzie wzbudzać we mnie jeszcze większe emocje i zainteresowanie. Zdarzały się jednak momenty, w których nieco się nudziłam. Na szczęście nie trwały one długo. Autor podrzuca nam kolejne wątki i tropy, które rozbudziły na nowo moją ciekawość. Szczególnie, jeśli chodzi o zakończenie, które sprawiło, że cała historia nabrała nowego, jeszcze bardziej fascynującego wymiaru.
W tej książce nie znajdziecie wartkiej akcji, gdzie tajemnica goni tajemnice. Autor stawia na wolniejsze tempo i sferę psychologiczną, która, przyznaję, jest bardzo dobrze przedstawiona. Lubię, gdy w kryminałach o thrillerach dużo się dzieje, i tutaj trochę mi brakło tej nutki ekscytacji. Mamy za to inne walory, tj. wyrazista postać głównej bohaterki, powroty do przeszłości, które często mieszały mi w głowie i tajemnice, których odkrywanie było dla mnie prawdziwą przyjemnością. Z pewnością przeczytam kolejne książki z serii o Alicji Mort, bo zapowiada się naprawdę dobrze. A Wam polecam poznać losy tej charakternej kobiety, która czyta ludzi jak z otwartej księgi.
Książkę otrzymałam dzięki współpracy recenzenckiej z Wydawnictwem Czwarta Strona Kryminału.
"Asymetria" jest to pierwszy tom serii o Alicji Mort autorstwa Bartosza Szczygielskiego. Poznajemy świat i charakter byłej policjantki. Akcja powieści toczy się w dwóch ramach czasowych.
Alicja Mort - była policjantka z darem czytania ludzi jak z otwartej książki. Widzi wszystko nawet minimalny ruch powieki, nic jej nie umknie. Po odejściu z policji pracuje jako "detektyw" i wykorzystuje swoje zdolności do zleceń, które zazwyczaj są skoncentrowane na sprawdzaniu niewierności mężczyzn. Pewnego dnia pod drzwiami jej mieszkania pojawia się tajemnicze pudełeczko. Od tego zdarzenia nic nie jest takie samo, Alicja cofa się do swojej pierwszej sprawy. Ze względu na to, że już nie pracuje w policji zaczyna uruchamiać stare kontakty i zastanawiać się, czy kiedyś czegoś nie ominęła w sprawie zabójstwa małej dziewczynki.
Fabuła książki trzyma w napięciu od pierwszych stron, bardzo fajnie wykreowane postacie. Czuję lekki niedosyt i mam nadzieję, że długo nie będziemy musieli czekać z poznaniem dalszych losów Alicji Mort.
Z ludzkiego ciała można czytać jak z książki, nie wszyscy jednak posiadają tę umiejętność. Większość z nas intuicyjnie wyczuwa uczucia czy nastroje innych, ale nie potrafi na ich podstawie zbudować historii człowieka czy odkryć prawdziwych intencji. Nie zawsze wyczuwamy kłamstwo czy strach. Bohaterka książek Bartosza Szczygielskiego potrafi to bardzo dobrze i na tej umiejętności buduje swoje życie zawodowe. Najpierw w policji, a po latach w sektorze prywatnym.
Przeczytałam dwa tomy jednym ciągiem, są to bardzo fajne kryminały, mimo, że Autor czasem wyraźnie sili na dowcip (wywołując u mnie lekkie przewracanie oczami). Bohaterka jest fajna, polubiłam Alicję Mort, chociaż najcieplejsze uczucia wzbudziła we mnie pewna młoda patolożka, ale już więcej nie zdradzam. Zakończenia obydwu opowieści pozostawiły we mnie pewien niedosyt, nie potrafię jednak sprecyzować powodu bez zdradzania zbyt wiele. Sami się przekonajcie.
Książki perfekcyjne na jesienne popołudnia, z pewnością sięgnę po następny tom jeśli się pojawi. Mimo małych mankamentów, dobrze się bawiłam.
Bartosz Szczygielski to autor, którego książki czytam od dawna i bardzo je cenię. Trzeba szczerze przyznać, że nie każdemu mogą one przypaść do gustu bo przy dzisiejszym czytelnictwie - takim szybkim, bez emocji, bez zastanawiania się twórczość pana Bartosza idzie pod prąd temu trendowi.
Asymetria to bardzo dobra książka. Główna bohaterka jest przedstawiona nam z całą głębią uczuć, które towarzyszą jej na przestrzeni lat, w których dzieje się akcja powieści. Autor bardzo mocno skupia się na tym abyśmy poznali ją i chociaż spróbowali zrozumieć jej motywacje.
Intryga, z którą mamy do czynienia jest niezbyt zawiła ale trzeba szczerze przyznać, że dosyć satysfakcjonujące jest śledzenie jak pani Mort trochę się plącze, trochę gubi i to nie tylko w sprawie ale też we własnych uczuciach. To jest bardzo dobra książka, po którą wręcz należy sięgnąć. Jeżeli lubicie takie trochę psychologiczne kryminały to jest to dla Was pozycja obowiązkowa.
Który z ostatnio poznanych bohaterów literackich najbardziej Was zafascynował?
W moim przypadku do tej kategorii zalicza się z pewnością Alicja Mort, główna bohaterka najnowszej powieści Bartosza Szczygielskiego. To postać niejednoznaczna. Nie wiem, czy da się ją polubić od pierwszych stron- to babeczka przez duże B, z wysoko podniesioną głową. Z pewnością postać nietuzinkowa, ale to, że pan Bartosz potrafi kreować postacie wybitne, jest wiadome już od kilku książek.
Fabuła rozgrywająca się w dwóch przestrzeniach czasowych, czyli to co misiaczki lubią najbardziej. Sprawa od początku budząca emocje- śmierć dziecka, temat z pewnością niełatwy. Autor poprowadził sprawę ciekawie, w intrygujący sposób, tworząc wciągającą fabułę.
Mimo wszystko, to głównie zakończenie książki spowoduje, że długo o niej nie zapomnę. Kryminały rzadko mnie już szokują, ale "Asymetria" swoim zakończeniem właśnie to zrobiła. I, co najważniejsze, zmusiła mnie do kilku rozmyślań.
Zawiodłem się, bo jak początek mnie nie za bardzo zaciekawił. Tak po wstępie i zapoznaniu się lepiej z bohaterką, miałem wiele nadziei co do tej powieści. Zastanawiało mnie, czemu nie ma tu za bardzo możliwość rozwiązania zagadki zbrodni. Okazuje się, że dlatego iż jest ona po prostu głupia. Tzn jeżeli lubi się teorie spiskowe, wielkie intrygi, gdzie szara eminencja pociąga za sznurki i prawo nie istnieje to pewnie znajdzie coś dla siebie. Dla mnie było to całkowicie głupie. Jak bardzo szybko polubiłem postać Alicji, która była napisana niczym Sherlock Holmes w spódnicy, tak szybko okazało się, że jest jednocześnie praktycznie ślepa. Bo przez całą książkę mamy jak ona to czyta ludzi, jak ona to potrafi po 5 minutach rozgryźć człowieka i jego przeszłość. A jednocześnie całkowicie nie widzi ludzi dookoła, a raczej co robią. W pełni traci to jakąkolwiek wiarygodność. Przykro mi, jak fajnie w pewnym momencie książka się rozwijała i jak bardzo mnie zawiodła.
Gdybym miała określić jak mi się podobało w 4 słowach to padłoby na: ale to było dobre!
Sztuka czytania z rysów twarzy, ruchów czy konkretnych zachowań to coś co zaciekawiło mnie od pierwszych stron. Ta książka w pierwszej kolejności jest dopracowana, dołożyć do tego świetną, wciągającą fabularnie historię i macie gotowy bestseller. Momentami jedynie główna bohaterka bywała irytująca ale przy całości jest to prawie nieodczuwalna wada gdyż sama w sobie stanowi nietuzinkową postać o niecodziennej profesji 😏 Ciekawy styl pisania autora połączony z humorem, który idealnie do mnie trafia. Historia nieszablonowa a zakończenie zaskakujące, takie o którym można powiedzieć, że ma ręce i nogi a nawet więcej 😅 Niecierpliwie czekam na kontynuację!
Śmierć nigdy nie jest sprawiedliwa. Alicja Mort odkrywa to podczas swojej pierwszej sprawy. Wie jak poznać kłamstwo, dzięki mimice twarzy. Specjalizuje się ona w wykrywaniu kłamstw, ale nie została przygotowana na to, do czego zdolni są ludzie. Mort zostawiła za sobą przeszłość, jednak nie spodziewała się, że upomni się o nią w najmniej oczekiwanym momencie. Tajemnicza przesyłka zmusza ją do konfrontacji z demonami, od których uciekała. Kryminały stały się ostatnio jednymi moich ulubionych gatunków, uwielbiam tę zagadki, nad którymi muszę się zatrzymać i przerobić je w głowie. Uwielbiam ten dreszczyk emocji i to jak ta literatura angażuje i porywa czytelnika od pierwszych stron. Tak samo było z tą pozycją. Od pierwszych stron, tajemnicza zagadka wciągnęła mnie doszczętnie. Książkę odłożyłam, dopiero gdy przeczytałam ostatnią stronę. Historia Alicji Mort była wypełniona tajemnicami, które mogliśmy odkrywać z nią równocześnie. Książka opisuje powrót do sprawy z przeszłości, która poprzez tajemniczą przesyłkę, zostaje odkopana po latach. Na światło dzienne wychodzą nowe wątki i fakty, które napawają wątpliwościami, czy ostateczny wyrok był słuszny. Książka dosłownie wciąga od pierwszych stron, trzyma w napięciu aż do samego końca. Cała sprawa opisana w książce jest drastyczna, wzbudzająca negatywne emocje. Zakończenie książki było dla mnie ogromnym zakończeniem. Kompletnie się tego nie spodziewałam. Nie mogę doczekać się kolejnego tomu, gdyż książka kończy się ogromnym cliffhangerem. Jeśli uwielbiacie książki, kryminały to książka dla was. Polecam z całego serduszka.