Takie książki są nam niesamowicie potrzebne. Odczarowujące mity o Polsce, te wygładzone historyjki, które powtarza się na lekcjach, te ograniczające nas archetypy prawdziwego Polaka i prawdziwej Polki – Powstańca i Matki Polki (again, Mickiewiczu co żeś nam uczynił). To spojrzenie na Polskę z dalszej i innej perspektywy kulturowej, to odniesienie tego, co mówi się o naszym kraju, a czego nie wolno podważać, do szerszego kontekstu. Mnie również jako Ślązaczce przeciekawie czytało się tę książkę, biorąc pod uwagę, że Porter, odczarowuje martyrologię, zaczynając od pisania o terenach, w skład których Śląsk nie wchodził i który ominął cały ten proces tworzenia się „idei narodu” (a która to idea oczywiście została mu później narzucona).
Oczywiście książka działa na zasadzie pewnych uproszczeń, do których można się przyczepiać. Ja bym się przyczepiła bardziej do antysemityzmu w Kościele w przededniu IIWŚ, przyczepiłabym się do tego, co Porter pisze o kobietach w kontekście PRL-u i jednak przyznałabym tej niesławnej epoce nieco zasług, jeżeli idzie o równouprawnienie ALE ta książka podważa, polemizuje z ogólnie przyjętą narracją na temat historii Polski, a do tego jest świetnie napisana (czasem naprawdę zabawna) NO I MA NAJLEPSZE DUO TŁUMACZY Z POSŁOWIEM ANNY DZIERZGOWSKIEJ więc polecam.