Siedemnastoletnia Rosalie Lerman mieszka w Bostonie wraz z rodzicami i bratem. Dziewczyna przez swoje doświadczenia z przeszłości jest mocno uprzedzona do chłopaków i nie ufa ich dobrym intencjom. Kiedy więc na imprezie poznaje Jareda, od razu zaczyna go chłodno traktować.
Jednak chłopak nie ukrywa, że jest bardzo zainteresowany Rosalie i nie zamierza sobie odpuścić tej znajomości.
Wkrótce okazuje się, że Jared zna brata Rosalie i grozi mu, aby ten oddał pieniądze jego znajomego. Chłopak jest winny kasę za narkotyki. Kiedy tak się nie dzieje, w ramach rewanżu ktoś napada na Rose. Dziewczyna jest przekonana, że za wszystkim stoi Jared.
Nie ma jednak pojęcia, że chłopak zrobi wszystko, żeby ją chronić. Czy długo zamierza przed nim uciekać, czy w końcu da mu szansę?
Boże masakra. Aż serio nie wiem od czego zacząć. 1 WSZYSCY w tej książce są toxic, zachowują się jak małe dzieci które się obwiniają nawzajem że to drugie to zrobiło 2 ta cała relacja głównych bohaterów jest tak nagła że nie wiem skąd się to wzięło 3 główny bohater to red flag 🚩 TOTALNY jakiś zjeb i wgl 4 jest mnóstwo wątków które były zaczęte ale są nie dokończone 5 dwójka głównych bohaterów nie dość że się CAŁY CZAS KŁÓCI to mijają dwie strony i nagle jest wszystko super jakby to tak nie działa 6 SPOILER - to PORWANIE na końcu książki było tak z dupy wzięte, tak samo jak PRZEPROWADZKA, z tych dwóch wątków nic nie wyniosłam i były nie potrzebne 7 SPOILER - Co się stało z tymi ludźmi którym brat wisiał PIENIĄDZE od połowy książki nic o tym nie było, tak samo jak o tej Kim która GNĘBIŁA główną bohaterkę???? 8 główny bohater kreuje się na bad boya ale ma jakieś bipolar i raz jest miły a raz jest jakiś jebnięty 9 jeszcze dodam ze większość miejsc akcji to szkoła, jakieś ich domy albo impreza, jak to w każdej książce tego typu TOTALNIE MI SIE TA KSIĄŻKA NIE PODOBAŁA‼️‼️‼️ jest to imo połączenie hellish i venoma tylko że ma jasną okładkę która myli czytelnika.
This entire review has been hidden because of spoilers.
„Postanowiłam założyć nową maskę, licząc, że ta nie będzie ze szkła. Pragnęłam zrobić coś, co choćby na moment pozwoli mi zapomnieć.”
„Szklana maska, mroczny on” to powieść, która niesamowicie zaintrygowała mnie swoim opisem. Kiedy otrzymałam egzemplarz do recenzji, zachwyciła wizualnie. Nie mogłam się doczekać, aż po nią sięgnę. Jak wypadła w moich oczach?
Książka podzielona jest na dwie części. Ta pierwsza wzbudziła we mnie skrajne odczucia. Z jednej strony były momenty, gdy angażowałam się w przebieg akcji, by po jakimś czasie odczuwać znużenie. I tak naprzemiennie. Nastawiłam się, że dostanę mroczną opowieść, gdzie główny bohater dostarczy mi szeregu różnych wrażeń. Mroku nie dostałam, ale za to nie można odmówić autorce solidnej dozy tajemniczości, która odpowiadała za te chwile, gdy czułam się zaciekawiona. Niemal do samego końca pozostał on postacią, której nie umiałam rozgryźć i to na swój sposób zrobiło robotę.
Bohaterowie mieli swoje momenty. Takie, które łapały mnie za serce. Przeszłość Rosalie naznaczona jest traumą, przez co jej kontakty z rówieśnikami, a zwłaszcza z płcią przeciwną są trudne. Pojawienie się w jej życiu Jareda, stanowi punkt przełomowy. Ich relacja jest specyficzna. Często niezrozumiała, dla mnie również, bo zabrakło mi między nimi chemii. Z czasem jednak pojawia się zrozumienie i wsparcie, które są na swój sposób ujmujące. Z tej dwójki to Rosalie jest tą osobą, którą ciężej polubić. Mimo jej doświadczeń momentami zachowywała się po prostu irracjonalnie, naiwnie i lekkomyślnie, co budziło moją irytację. Rozumiałam ją i jej współczułam, ale nie na tyle, by przyćmić to odczucie. Przeszłość Jareda również nie należy do łatwych, ale do jego postaci jakoś łatwiej było mi poczuć sympatię, mimo że jego wahania nastroju bywały deprymujące. To on częściej cierpiał przez bolesne słowa Rose lub jej zachowanie. Oboje mieli swoje „huśtawki” i muszę przyznać, że po prostu często gubiłam się w tym, co czują.
Druga część okazała się dla mnie bardziej emocjonalna. Nie będę wchodzić w szczegóły, żeby niczego nie zaspoilerować. Rosalie przechodzi tutaj przemianę. W końcu wie, czego chce, choć nie brakuje momentów, gdy miałam ochotę przewrócić oczami na jej zachowanie, gdy tylko coś nie szło po jej myśli. Okazała się też twardsza, co oceniam na plus. Tym razem obiektem mojej irytacji stała się nowa postać — Kathy, siostra przyjaciela Jareda. Dziewczyna w moim odczuciu była pusta i infantylna. Trochę nie rozumiem zamysłu ukazywania wydarzeń z jej perspektywy. Zdecydowanie bardziej wolałbym te sceny przeczytać z punktu widzenia Jareda, by poznać jego myśli, uczucia, motywacje. Natomiast Kathy jęcząca wyłącznie o Jaredzie zabiła potencjał emocjonalności tych scen. Ta druga część przynosi też element zaskoczenia, który muszę przyznać, okazał się niespodziewany. Szkoda, że został ukazany trochę „po łebkach”.
„Szklana maska, mroczny on” to pozycja, która wzbudziła we mnie mieszane uczucia. Nie będę jej Wam odradzać, bo nigdy tego nie robię. Każdy z nas ma swój własny gust, dlatego zachęcam do przeczytania i wyrobienia własnej opinii. Ja po prostu chyba oczekiwałam czegoś więcej, a niestety zabrakło mi tutaj dopracowania i jakiejś konsekwencji.
"Szklana maska, mroczny on", Dominika Luboń. współpraca reklamowa @wydawnictwoniezwykle Książka ma przepiękną okładkę, jak i oprawę graficzną, jeśli chodzi o środek. Natomiast co do treści mam mieszane uczucia. Historia mam wrażenie, momentami gubiła wątek, było można dostrzec pewien schemat. Niestety powtarzalność i interakcje bohaterów w pewnym momencie mi się przejadły. Troszeczkę jest to dla mnie niezrozumiałe, ale o tym postaram się wam wyjaśnić. Całość ma potencjał na naprawdę dobrą historię, ale ta książka w stu procentach niestety nie przypadła mi do gustu. Początek zapowiadał się świetnie. Jednak mam wrażenie, że postacie w tej historii są płaskie i przewidywalne. Tak naprawdę akcja toczyła się wokół jednego, a mianowicie ich kłótni, godzenia się, nienawidzenia i wyznawania uczuć. Główna bohaterka dla mnie była nieco niedojrzała i nie do końca potrafiła poradzić sobie z otaczającą ją rzeczywistością. Jej wahania nastroju również niekiedy były totalnie zbędne, a problemy tworzyła głównie ona. Mimo wydarzeń z przeszłości, które pobieżnie były wspomniane, nie wniosły one jednak nic do fabuły. W pewnym momencie musiałam się zastanowić nad tym, co czytam, bo akcja była zbyt powtarzająca. Mam jeszcze jedno zastrzeżenie, a mianowicie relacja bohaterów. Nie była ona rozwijająca. Od pierwszego spotkania, jako czytelnik przeszłam długą drogę, by ich relacja była ciągle na tym samym poziomie. Po prostu miałam ochotę wstrząsnąć główną bohaterką. Tak po prostu chłopak pojawił się w jej życiu i ich spotkania polegały na jeżdżeniu autem w tę i z powrotem. Brakowało mi poznawania się, docierania charakterów, głębszej relacji. Mimo wszystko, książkę czytało się dość szybko i nie miałam jakiegoś problemu, by ją dokończyć. Ot lekka książka na dwa wieczory. Było momentami uroczo i było momentami boleśnie. Jednak to jak Autorka przekazała tę historię, dla mnie budzi wiele zastrzeżeń. Myślę, że sami musicie się przekonać, czy ta książka jest czymś dla Was, bo wiem, że ma masę osób, które ją kochają. Dla mnie była dobra, ale niestety płaskie emocje i interakcje bohaterów nie pozwalają mi z czystym sumieniem ocenić bardzo wysoko tej książki.
Rosalie chciałaby zapomnieć o przeszłości i zacząć żyć jak jej rówieśniczki. Chociaż ma przyjaciół, woli trzymać się z boku. Na swojej drodze spotyka chłopaka, który w jakiś dziwny sposób ją do siebie przyciąga, ale dziewczyna stara się to ignorować. Tego samego nie można powiedzieć o Jaredzie, który gotów jest zrobić niemal wszystko, by zbliżyć się do Rosalie. Sęk w tym, że spotkanie tej dwójki wcale nie było takie przypadkowe. Kim jest Jared i dlaczego to właśnie Rose przyciągnęła jego uwagę? Byłam ciekawa tej pozycji i muszę powiedzieć, że niestety miałam nieco inne oczekiwania. Nie polubiłam się z bohaterami, ale jeśli miałabym już wybierać, to prędzej moją sympatię zyskałby Jared, który został lepiej wykreowany. Lubiłam jego relację z przyjaciółmi i jego siostrą. Rosalie mnie drażniła, bo przez większość czasu odnosiłam wrażenie, że ona sama sobie przeczy. Po traumatycznej przeszłości i po tym, co ją spotkało, zbyt gładko weszła w znajomość z Jaredem. Kilkukrotnie było podkreślane, że dziewczyna jest uprzedzona, że woli nie angażować się w relacje z chłopakami, a szczerze mówiąc, po jej historii z Jaredem tego nie widzę. Często wspominam, że nie lubię długich rozdziałów, tak tutaj w moim odczuciu rozdziały są za krótkie. Nie do końca też jestem fanką perspektywy Kathy, bo ona w sumie nic nie wnosiła do tej historii. „Szklana maska, mroczny on” jest dla mnie dość chaotyczne, przez co miałam problem z zorientowaniem się, co dokładnie się dzieje. Było sporo wątków, a niektóre nie były jakoś specjalnie potrzebne. Po przeczytaniu sporo myślałam o tym, dlaczego mam takie odczucia i wydaje mi się, że po prostu jestem na nią za stara (wiem, że to brzmi, jakbym miała ze sto lat, ale naprawdę w odbiorze niektórych książek jest to dość istotne).
Początek bardzo słaby, ciężko było mi się wkręcić i takie trochę z dupy i bez logiki. Po przeczytaniu pierwszych 50 stron resztę przeczytałam na jedno posiedzenie i nie byłam w stanie się oderwać. Widzę w tej historii wiele niedociągnięć i momentów bez jakiejkolwiek logiki, jednak mimo tego uwielbiam tą książkę i bardzo miło spędziłam przy niej czas. Uważam że bohaterowie mają rozdwojenie jaźni większe niż ja ale ogólnie większość polubiłam
Boże….. ta książka była o niczym. Ani ładu ani składu. Akcja przeskakiwała bardzo szybko. Wątki jak z „trudnych spraw”, chociaż tam jest coś wytłumaczone a tutaj….. brak jakiejkolwiek logiki. Nie zliczę ile razy chciałam ją odłożyć ale zmusiłam się do skończenia aby z czystym Sumieniem powiedzieć że nie polecam.
„Szklana maska mroczny on” to historia, którą czyta się ekspresowo. Ma schematyczny pomysł na fabułę, ale przecież to nic złego. Jak sam tytuł wskazuje: on jest typowym złym chłopcem, a ona dziewczyną, która ukrywa swoje prawdziwe oblicze przed wszystkimi za maską. Mogła z tego powstać całkiem niezła historia, ale coś poszło nie tak. Co? A no wiele rzeczy.
Bohaterowie pierwszoplanowi nie wzbudzili we mnie zbyt wielu pozytywnych uczuć. Rosaline, na pozór twarda, zasłaniająca się czarnym ubiorem pod spodem miała być krucha, wrażliwa… okazała sie być osoba niezrównoważoną, z ogromnymi wahaniami nastrojów (SPOILER! parokrotnie uderzyła partnera, nie popieram tego. Na jednej stronie go kochała, a na kolejnej już żałowała, że z nim jest i go nienawidziła, a pare zdań dalej płakała, bo za nim tęskni).
Jared miał być tym mrocznym, i chyba był, ale do końca nie wiem. Zabiera dziewczynę na wyścigi, co tam robi? Nie wiadomo, coś zawozi, przekazuje, z kimś rozmawia, rozdziela jakąś bujkę. Później odwozi swoją patrnerkę do domu, oczywiście rzucając pod jej adresem pare epitetów, bo podczas nalotu policji ona nie stała w jednym miejscu i nie czekała na niego(???) tylko uciekała. Ma pod opieką siostrę, super! Ale w ogóle nie jest pokazane jak się nią zajmuje. Wychodzi na to ze dziewięciolatka jest samowystarczalna. Zastanawiam się, kto przydzielił mężczyźnie dziecko pod opiekę, skoro ten nie wykazywał stałych przychodów, nie wiadomo jaką pracą się trudził, bo wiecznie gdzieś jeździł i czekał pod szkołą na główną bohaterkę.
Bohaterowie nie maja oporów przed tym, by nawzajem się przezywać. Rozumiem, że są młodzi, jednak ich znajomość jest po prostu toksyczna. Jest między nimi miłość? W porządku, ja jej nie widzę. Szczerze mówiąc, ta relacja od początku była dziwna, brakowało w niej autentycznych uczuć, nie czułam grama chemii. Wiele wątków jest poruszonych tylko po to, by były, nie są w ogóle rozwijane. Fabuła jest chaotyczna, pełna luk. Narracja jest prowadzona głównie przed Rosie, ale są tez wtrącenia Jareda i siostry przyjaciela (po co? Nie wiem).
Pragnę dodać, ze jest to moja opinia. Myśle, że znajdzie się wielka ilość zwolenników twórczości autorki, zatem zachęcam, by samemu zapoznać się z treścią książki, lub chociaż z innymi opiniami. Książka ta jednak nie wzbudziła we mnie zbyt wielu pozytywnych odczuć.
Ja miałam kibicować tym bohaterom? Jeśli tak, to coś ewidentnie nie wyszło. Koleś dosłownie wystalkował losową babkę z klubu, bo ta nie chciała żeby stawił jej drinka. No sorry, ale to brzmi jak początek thrilleru dla młodzieży, a nie romansu. Główna bohaterka niby jest przerażona, a mimo to wpuszcza go do swojego domu. Ba! Po kilku stronach zaczynają się nawet przyjaźnić. On jako romantyk wypowiada te magiczne słowa “kto ci to zrobił?”, a później kolejny raz, bo za pierwszym go kompletnie olała🤷 Nawet spłacił długi jej brata. No kto nie skusiłby się na taki towar? W międzyczasie jej przyjaciel coś tam gada, że niby ją kocha, ale kogo on interesuje? WIADOMO ŻE NIKOGO. Nie jestem w ogóle zdziwiona, że bał się wyznać jej swoje uczucia, jeśli jej reakcja to było dosłownie “o boże jak mogłeś mi tego nie powiedzieć wcześniej!!! Ty mendo”. Serio? I jej przyjaciółki ją w tym wspierają? Jeszcze te komentarze, że on zawsze dostaje to czego chce. WTF, laska ty się dobrze czujesz? Ale chyba nie powinnam być tym oburzona, skoro tam każdy był po prostu kartonem, mającym swoją kwestię. Przyjaciółki to typowe “cool” znajome, co imprezują i wyciągają naszą bohaterkę na te genialne imprezki, bo jakoś trzeba fabułę zapchać. Jedna z antagonistek to głupia zawistna baba i w sumie tyle. Patusy, co mają naszym postaciom zatruwać życie, to po prostu patusy bez charakteru 🤷 Rodzice są, żeby być. Tylko na początku matka trochę popchnęła fabułę do przodu, ale to też wypadło głupkowato. No i wisienka na torcie. Nasi zakochani. Dziewczyna była zgwałcona, ale zostało to przedstawione w taki sposób, że można było się autentycznie załamać. Zupełnie tak jakby autorka potrzebowała wzruszającego backstory, ale nie miała zbytnio pomysłów, więc wzięła coś, co na pewno wzbudzi emocje. Chłoptaś zaś jest totalnym creepem oraz najbardziej stereotypowym obsesyjnym chłopakiem na świecie. Ma kasę, ciemne włosy i ostre rysy, więc prawdziwy sztos!!! Mamy też takie kwiatki, jak używanie słowa “szatyn” jako synonimu do imienia i to więcej niż raz na jednej stronie. Postacie, które się pojawiają, a później znikają. Czy “nie zrobię niczego czego nie chcesz”, kiedy cała relacja opiera się NA TYM, ŻE ZROBIŁ COŚ CZEGO ONA NIE CHCIAŁA. To było po prostu tak złe, tak irytujące, że autentycznie musiałam sobie robić przerwy, bo bolała mnie głowa.
This entire review has been hidden because of spoilers.
Jako patronka tej książki, mogę śmiało powiedzieć, że to absolutny hit i gorąco zachęcam was wszystkich do sięgnięcia po tę opowieść.! Chciałabym wyrazić moje ogromne wsparcie dla tego tytułu i zachęcić wszystkich czytelników do sięgnięcia po tę niesamowitą opowieść.
To historia, która wciąga od pierwszych stron i trzyma w napięciu do samego końca. Dominika stworzyła niezwykle wciągający świat pełen tajemnic, emocji i nieoczekiwanych zwrotów akcji.
Główna bohaterka, siedemnastoletnia Rosalie Lerman, jest postacią niezwykle silną i inspirującą. Jej determinacja, by bronić swojej rodziny i samej siebie, mimo przeciwności losu, sprawia, że natychmiast zyskuje sympatię czytelnika. To młoda kobieta, która musi stawić czoła trudnym sytuacjom i podejmować trudne decyzje, co sprawia, że jest tak realistyczna i łatwa do polubienia. Jared, nasz ukochany bohater i główny romansowy wątek książki, również zasługuje na uwagę. Jego złożona osobowość i motywacje są przedstawione w sposób bardzo autentyczny, co sprawia, że nie mogłam się od niego oderwać! Miejsce na liście książkowych mężów gwarantowane! Jego relacja z Rosalie rozwija się stopniowo i naturalnie, co dodaje głębi i emocji całej historii.
Intrygujący wątek kryminalny dodaje książce świetnej dynamiki. Czytelnik jest cały czas w niepewności co do tożsamości prawdziwego sprawcy i rozwiązania zagadki, co utrzymuje napięcie na wysokim poziomie przez cały czas czytania.
Nie mogę nie wspomnieć o wspaniałym stylu pisania Dominiki, który jest po prostu hipnotyzujący. Jej opisy są pełne szczegółów, co sprawia, że czytelnik praktycznie czuje się jakby był obok bohaterów, przeżywając razem z nimi każdą emocję i każdy moment.
Dodatkowo, tematy poruszane w książce, takie jak wiara, rodzina, miłość i walka z przeciwnościami losu, są bardzo uniwersalne i dotykające. Czytelnik odnajdzie w tej opowieści wiele motywów, z którymi może się utożsamić i które będą go inspirować do refleksji nad własnym życiem.
Ogólnie rzecz biorąc, "Szklana Maska, Mroczny On" to książka, która zasługuje na absolutne 5/5. To wciągająca, emocjonalna i pełna niespodzianek historia, która z pewnością zostanie w pamięci czytelnika na długo po przeczytaniu ostatniej strony. Gorąco polecam ten tytuł wszystkim fanom kryminałów, romansów i literatury młodzieżowej. To naprawdę niezwykła lektura, która dostarczy Wam mnóstwo emocji i niezapomnianych chwil. Nie możecie przegapić tej książki!
"Szklana maska, mroczny on" to tajemnicza historia o dwójce młodych ludzi, którzy powinni trzymać się od siebie z daleka, a jednak nie potrafią bez siebie wytrzymać. Główna bohaterka- Rosalie Lerman, przeszła w życiu już bardzo dużo. Pewne sytuacje sprawiły, że boi się rozpoczynać nowych znajomości, a tym bardziej nie szuka związku. Ma ona problemy z zaufaniem, jednakże ma przy sobie swoją grupę przyjaciół, na których zawsze może liczyć. Jest to bohaterka silna, odważna, charakterna, ale przede wszystkim bardzo emocjonalna. Jest charyzmatyczną postacią i dosyć trudno zacząć się przy niej nudzić. Woli spokojniejsze spotkania, nie lubi imprez, lecz właśnie na jednej z nich spotyka pewną enigmatyczną osobę. Jared emituje pewnością siebie, żyje tak, jakby to on był we wszystkim najlepszy. Nie ukrywa zainteresowania Rosalie, dlatego dziewczyna jest tym wszystkim bardzo zmieszana. Z jednej strony czuje pewne emocjonalne napięcie, ale z drugiej strony nie chce zbliżać się do chłopaka. Czeka na nich wiele przeszkód i trudności, które pokonują, pomagając sobie nawzajem. Niestety przeszłość bohaterów cały czas o sobie przypomina, postacie te są zamknięte na wyznawanie sobie swoich sekretów, co prowadzi do częstych tarapatów. Niezwykle podoba mi się styl pisania autorki, jest lekki, płynęłam przez tę książkę tak szybko i przyjemnie, że nie wiedziałam kiedy tak sprawnie kończę kolejne rozdziały. Była to dla mnie świetna rozrywka, mnóstwo emocji towarzyszyło mi podczas czytania tej historii. Nie wszystko szło po mojej myśli, często sprawy nabierały zupełnie innego znaczenia. Nic tu nie było pewne, cały czas było odczuwane pewne napięcie, stres, przed tym co dopiero się wydarzy. To uczucie sprawiało, że nie mogłam oderwać się od tego tytułu. Warto zauważyć, że dopiero z czasem bohaterowie, a w szczególności Jared otwierają się przed nami. Poznajemy ich prawdziwą historię i to jak się zmieniają. Książka przedstawia wiele ważnych wartości, takich jak przyjaźń, miłość, wsparcie bliskich osób. Wszystko to jest ważne i nie można kupić tego za żadne pieniądze. Po przeczytaniu tej lektury można wysnuć wiele wniosków i refleksji.
Ja mam okropny problem z czytaniem książek, w których występuje młodzież. Aż za często takie książki są bardzo płaskie i infantylne. I niestety książkę, o której wam dziś opowiem, jest właśnie taka.
Reklama wydawnictwo niezwykłe
Pomimo dosyć wysokich ocen, jakie się pojawiają, dla mnie niestety nie była za dobra. Zacznijmy od fabuły. Poznajemy Rosalie, dziewczynę, która ma bardzo słabe mniemanie o mężczyznach. Noi mamy też Jared'a chłopaka innego od wszystkich, a jednak ona go uważa za takiego, który byłby w stanie na nią napaść i to za długi brata.
Fabuła brzmi lekko i banalnie, takie do przeczytania i zapomnienia. A jednak ja się na niej dobrze nie bawiłam. Przede wszystkim bohaterowie byli okropni. Strasznie irytujący, a główna bohaterka aż tak naiwna, że nie czytało się tego przyjemnie. Niby ma złe doświadczenia, a jest ufna jak dziecko. Ich relacja też nie była pogłębiona. Niby jakieś podstawy tego wszystkie były, ale ja nie czułam tego napięcia.
Bardzo chciałam się zaangażować w tę historię i polubić tych bohaterów, ale nie potrafiłam.
Mamy tutaj poetyczne wręcz cytaty, ale nie tylko na tym powinna opierać się cała fabuła. Według mnie zabrakło tutaj przede wszystkim zastanowienia się nad postaciami i tym jacy powinni być i co czuć. Brakowało mi też prowadzenia wątków. Mamy tu zabieg, którego ja nie lubię, a często w młodzieżówkach występuje tzn. Poruszanie jakiegoś wątku a później zapominanie o nim, bo przecież czytelnik skupi się na czymś innym. W momencie kiedy czyta się dużo różnych książek, to na takie coś zwraca się uwagę i nie wybrzmiewa to fajnie.
Styl autorki jest lekki i czyta się to bardzo szybko i to na pewno jest plus tej książki. Jednak bohaterowie okropnie mi przeszkadzali. Rozumiem skąd takie dobre opinie, bo dla młodszych może być fajna. Jednak jest to książka 16+ a dla starszych to, to nie jest jakaś mocna pozycja.
Dla mnie to taka 2/5 ⭐️ książka, o której bardzo szybko zapomnę i jedynie będę pamiętać naiwność bohaterki, a szkoda, bo liczyłam, że będzie super. + to piękne wydanie mega zachęca do czytania.
Jest to tajemnicza historia o dwójce młodych ludzi. Oboje powinni trzymać się od siebie z daleka, lecz ich drogi ciągle się przecinają.
Główna bohaterka 𝑅𝑜𝑠𝑎𝑙𝑖𝑒 przeszła w swoim życiu zdecydowanie zbyt wiele, jak na tak młody wiek. Dziewczyna próbuje byś silna, boi się zaufać mężczyzną oraz ich bliskości. Z biegiem czasu zaczyna darzyć tajemniczego chłopaka uczuciem większym niż byłaby w stanie obdarzyć kogoś innego.
Tajemniczy chłopak, który wzbudził strach lecz również zainteresowanie Rosalie to nie kto inny jak 𝐽𝑎𝑟𝑒𝑑. Ten chłopak to nieodkryta karta, którą dziewczyna stara się wydobyć na światło dzienne. Jared ukrywa swoje demony, pod maską wrogości. Nie jest to mężczyzna, którego można od razu pokochać. Jednak dobrze wiemy, że to co warte wymaga czasu.
Relacja tej dwójki nie jest do końca normalna, możliwe że trochę i toksyczna. Zadają sobie nawzajem cierpienie, by zaraz je uleczyć. Jednak wciąż ich uczucie jest wystarczająco mocne, by pokonać barierę obojętności względem siebie.
Motyw jaki można wyciągnąć z relacji tej dwójki, to zdecydowanie hate - love. I ciągłe przekomarzanki oraz niekończące się sprzeczki dodają ich dialogom barwną nutę. Z tą dwójką nie można się nudzić.
" Szklana maska Mroczny on" to powieść która złamie wam serca, do ostatniej chwili trzymająca w napięciu. Ich historia zostanie z wami na długo.
Poza zaletami są oczywiście i drobne wady. Naiwność Rosalie można łatwo zauważyć. Jest zbyt wierna, jak na przyszłość jaką miała ze sobą. Dla innych jest to książka , szybko rozwijającą się relacją bohaterów. Dla mnie wydawała się lekko zbyt wolna. Dominika mogła również fajnie poprowadzić tą historię na dwie części, byłoby na to czekać !
Autorka w jednej powieści jest w stanie dotrzeć do wielu młodych kobiet, skrzywdzonych przez los. Dając im ukojenie w niezwykłej historii, pełnej wzruszeń oraz takiej której nie zapomną przez dłuższy czas. Poruszyła niezwykle ważne wątki, w które warto się zagłębić.
"Szklana maska, mroczny on" autorstwa Dominiki Luboń, to druga książka autorki jaką miałam okazję czytać.
Niestety to nie jest książka dla mnie. Pominę już fakt, że nasza bohaterka ma 17 lat, a chodzi do klubu i pije alkohol razem z przyjaciółmi. Już nawet to mnie tak nie raziło, jak charakter znajomości między Rosalie, a Jaredem. Nie czułam między nimi przyciągania, co najwyżej obsesję jego na jej punkcie. Co on każe, ona robi, zupełnie nie umiała mu się sprzeciwić, on pociągał za sznureczki, a ona idzie za nim jak kukiełka. Przy znajomych, to nie da sobą rządzić, a przy Jaredzie, zmiana o 180 stopni. Zero asertywności, tylko strach. Zupełnie nie czuje tego ich uczucia, nie wiem kiedy się pojawiło, jak się rozwijało, zupełnie nie umiałam się skupić na czytaniu tak mnie wkurzały decyzje Rose.
Kolejna rzeczą, która mi przeszkadzała były wprowadzane wątki i gdzieś zgubione po drodze. Rosalie, ma dramatyczną przeszłość, została zgwałcona i ma opory przed kontaktem z mężczyznami, aż w pewnym momencie zupełnie je gdzieś gubi, swoje obawy, swój strach, tak jakby sam z siebie wyparował. Bez niczyjej pomocy, bez terapii, raz był, a potem się zmył. Zupełnie jakby razem z pojawieniem się uczuć, których ja nie czułam, znikła trauma z przeszłości. Kolejny wątek, który był wprowadzony, zupełnie nie wiem po co, bo nic nie wnosił do fabuły to Jared i wyścigi samochodowe. Pojechali raz, pojawiła się policja i koniec wątku, po co był wprowadzony? Żeby pokazać jaki Jared jest niegrzeczny i ma wszystko gdzieś, bo ja nie widzę innego sensu. Do tej pory nie wiem czym Jared się zajmował, jak sobie poradził z tym kto napadł Rose, wkurzały mnie te niewiadome, zabierały mi cała frajdę z czytania i nie mogłam się wciągnąć w historię.
Zupełnie nie umiałam się odnaleźć w tej książce, a szkoda, bo zapowiadała się bardzo fajnie. Motyw maski, gdzie ona skrywa prawdziwa siebie gdzieś głęboko by nie być znowu skrzywdzona, brzmi interesująco, ale niestety za szybko ją zrzuciła. Książka liczy ponad 400 stron, które po prostu umęczyłam. To niestety nie jest książka dla mnie, ale wcale to nie znaczy, że wam może się nie spodobać. Polecam przekonać się samemu.
Mam mega mieszane uczucia do tej książki i tak szczerze mówiąc cały czas nie wiem co o niej sądzić.
Po opisie byłam na maksa ciekawa tej historii i trochę nią podekscytowana. Jednak nie miałam też jakiś większych oczekiwań i podeszłam do niej z czystą głową.
Początek był naprawdę bardzo obiecujący. Zakochałam się w stylu pisania autorki, a historia sama w sobie wydawała się być naprawdę ciekawa.
Jednak z każdym następnym rozdziałem czegoś mi brakowało. Z jednej strony coś się działo. Bohaterowie mieli swoje charaktery, które były mocno podkreślone, a z czasem poznawaliśmy nowe wątki. Aczkolwiek to dla mnie za mało, bo mam wrażenie, że nie dowiedziałam się wszystkiego, że niektóre wątki zostały w jakiś sposób pominięte i opisane tylko powierzchownie bez większych szczegółów. I to właśnie chyba tych szczegółów w niektórych scenach mi zabrakło, bo wydaje mi się że wszystko byłoby wtedy bardziej wciągające.
Co do bohaterów. Rosalie po trudnych przejściach cały czas próbuje przekonać się do płci przeciwnej. Jared od pierwszego spotkania zwraca na nią uwagę i pomimo niechęci dziewczyny stara się ją poznać.
Ich relacja jest burzliwa. Oboje uczą się funkcjonowania w związku. Ich drogi rozchodzą się i schodzą, a przeszłość nie daje o sobie zapomnieć.
Książka podzielona jest na dwie części. I to chyba tą drugą podobała mi się bardziej i odrobinę podniosła moją ocenę.
Podsumowując. Książkę czytało mi się naprawdę przyjemnie i szybko. Styl pisania autorki jest niezwykle miły w czytaniu. Co prawda brakowało mi czegoś w tej książce. Czuję taki niedosyt, bo mam wrażenie, że nie wszystko zostało tu przestawione, jednak ta historia ma naprawdę potencjał i z przyjemnością sięgnę po inne książki autorki.
Był tajemnicą, której była ciekawa. Porozmawiajmy.
[materiał reklamowy we współpracy barterowej z @wydawnictwoniezwykle @dominikalubon_autorka]
Relacja została wykreowana intrygująco. Na podstawie nieustępliwości, ciekawości i przekory. Dość szybko zmieniła się z wrogiej w niezbędną. Może zbyt szybko? Równie prędko pojawia się „kto ci to zrobił?” (🖤🔥), a to, że Jared traktował Rose wyjątkowo czuć niemal od początku.
Zły chłopak spotyka dziewczynę, którą chce mieć tylko dla siebie. Zły chłopak, który jest okrutny i nieczuły w stosunku do wszystkich oprócz tej jednej dziewczyny. Zły chłopak, który nie szanuje granic innych, ale gdy ona mówi nie – odpuszcza. Zły chłopak, który jest jak tlen i trucizna. Zły chłopak, który dla tej jednej dziewczyny spaliłby cały świat. A ja lubię takich chłopaków. 😈
Szkoda, że tak łatwo było między nimi zamącić… Rozmawiali ze sobą, a jakby tylko wypowiadali do siebie słowa. Towarzyszyło im przyciągnie, a mimo to nie było między nimi zaufania. Odpychali się, aby wrócić z większym żarem.
Rose nie wzbudziła mojego zaufania, nie polubiłam jej, choć bardzo współczułam. Mechanizm obronny, który wypracowała, krzywdził tych na których jej zależało. Miałam do niej stosunek mocno sinusoidalny. Najbardziej zyskała w moich oczach, kiedy zaczęła walczyć o miłość.
Autorka świetnie poprowadziła motyw ponownego zaufania i prób podjęcia ryzyka związanego z powrotem. Druga część książki okazała się bardziej żarliwa i emocjonalna, a dla mnie to zawsze ogromny plus.
Akcja była płynna, a język przyjemny. Słownictwo i emocje fajnie dopasowane do wieku bohaterów. To była dobra rozrywka!
Rosaline i Jared poznają się w klubie. To on zwrócił na nią uwagę. Rose jest jednak niechętna wobec mężczyzny. Mimo, że niesamowicie przystojny to jednocześnie mroczny i budzący strach. Dziewczyna jest wobec niego nieufna i ostrożna, jednocześnie nie potrafi mu się postawić. Jared nie odpuszcza i stara się zbliżyć do Rose. Czy mu się to uda?
Wszystko się komplikuje, gdy Rosaline odkrywa, że jej brat popadł w długi, a Jared jest w to wszystko zamieszany. Czy w takim razie była tylko pionkiem w jego grze?
“Szklana maska, mroczny on” - niesamowicie mnie zaskoczyła ta historia. I to pozytywnie. Autorka świetnie budowała napięcie. Były też momenty w których akcja mocno przyspieszała. Główni bohaterowie zasługują na uwagę. Rosaline po tym co przeszła nie ufa mężczyznom i boi się bliskości. Jednak dopuszcza do siebie Jareda. Ten natomiast to przystojniak z mroczną przeszłością, ale ma też drugie oblicze. Potrafi być czuły i troskliwy. Opiekuje się też swoją młodszą siostrą. Ta dwójka stanowi swoje całkowite przeciwieństwo. A w całej historii na przemian przyciągali się i odpychali. Czy mają szansę na wspólną przyszłość? Czytając tę historię towarzyszyły mi przeróżne emocje. Gdy musiałam odłożyć książkę, to i tak dalej siedziała mi w głowie. Podoba mi się styl autorki, który sprawił, że czytanie było przyjemnością. I jeszcze jedno. Książka jest pięknie wydana, każdy rozdział ozdabia piękna grafika. Niby nic, a lubię takie detale. To jak? Przekonałam was do tej historii?
Zacznę od tego, że nie dziwię się Rosalie, że nie zaufała z początku Jaredowi. Na mnie też nie zrobił pierwszego dobrego wrażenia. Później zdobył moją sympatię, ale te początki były ciężkie, trochę męczyła mnie jego postać. Niestety rozdziały i ogólnie jakieś wydarzenia kończyły się według mnie za szybko. Brakowało im jakiegoś jeszcze większego rozwinięcia. Po prostu tego czegoś, co sprawiłoby, że cała książka zapadłaby mi w pamięć na długo. Odebrałam to trochę tak, że np. jak był wątek kryminalny, który swoją drogą był bardzo fajnie poprowadzony, to jednak został on tylko lekko dotknięty. Uważam, że nie został wykorzystany cały jego potencjał. Nie mogę nie wspomnieć o wspaniałym stylu pisania autorki, który jest po prostu świetny. Dzięki niemu książkę przeczytałam bardzo szybko. Cała historia mi się podobała i poleciłabym ją dalej. Myślę, że jest to też tego typu historia, na której punkcie bym oszalała, kiedy byłabym lekko młodsza. Podsumowując, miała swoje lepsze, jak i gorsze momenty, ale finalnie oceniam ją jako taką fajną książkę, kiedy szukacie czegoś do przeczytania w wieczorkiem. [Współpraca reklamowa @dominikalubon_autorka @wydawnictwoniezwykle]
Jak dotąd czytałam w książkach to jak główne bohaterki próbują posklejać głównych bohaterów po jego poprzednich zauroczeniach. O dziwo w tej książce to właśnie główna bohaterka jest nią. Jeśli mam być szczera to bardzo spodobał mi się ten punkt perspektywy. Natomiast mniej mi już przypadły do gustu motyw drugiej szansy. Moim zdaniem poszło to dość szybko i zabrakło mi tego napięcia spowodowanego rozstaniem. Bohaterowie momentami byli wręcz świetni mimo to były też chwile gdzie nie mogłam z nimi wytrzymać. Samą książkę mogłabym polecić osobą które szukają czegoś do szybkiego przeczytania bo samą książkę właśnie dość szybko się czyta. Oceniam ją na 2,5/5 jednak niech was to nie zrazi do niej ponieważ to że nie trafiła ona w moje gusta nie oznacza wcale że w wasze także nie trafi.
Totalna klapa. Praktycznie eszystkie rozdziały nie mają dla mnie sensu, brak tutaj dla mnie jakiekolwiek połączenia między nimi, przez co złe mi się to czytało. W dodatku te krótkie rozdziały i jeszcze krótsze dialogi w nich... Gdzieś coś się sknocilo, a miało być tak fajnie :/ Dobrze, że to już koniec i, że jakimś cudem przebrnęłam do końca tej historii z milionem wątków.
Sama treść nie jest idealna, widać w niej tą szczyptę stylu typowego dla Wattpada, brakowało mi w niej szerszych opisów, czy dokładniejszych informacji odnośnie niektórych sytuacji, osób. Jeśli szuka się szybkiej książki to myślę, że jest jak najbardziej odpowiednia.
DNF Nie zmuszę się do dalszego czytania. W życiu jeszcze jakaś książka mnie aż tak nie odrzuciła. Dialogi i akcja są tak puste i niedorzeczne, że czytając to mam wrażenie, że mi IQ spada...
Kupiłam bo gdy byłam na targach przykro się patrzyło jak inne autorki mają strasznie długie kolejki a do tej nikogo nie ma, książka mnie pozytywnie zaskoczyła 🩷❤️🧡
Uwielbiam tą książkę chociaż momentami była toksyczna i patologiczna może nie tak jak np. Hunting Adeline, (której nie czytałam i nie zamierzam oglądałam tylko recenzje u prostracji)
"Miłość wydawała się bolesna, a ja nigdy nie chciałam cierpieć, dlatego już dawno odsunęłam od siebie takie uczucia".
Zanim przejdę do recenzji chciałabym na początku podziękować Dominice za możliwość wzięcia pod swoje patronackie skrzydła historię Rosalie i Jareda. Bycie małą częścią jej za każdym razem mnie bardzo mocno wzrusza.
Już od początku gdy zaczęłam czytać tą historię wiedziałam, że to nie jest kolejna książka o której bardzo szybko zapomnę. Główni bohaterowie już od momentu gdy się pojawili wzbudzili we mnie sympatię. Zżyłam się z nimi bardzo szybko. Może wydawać się Wam, że to kolejna taka sama historia jak inne. Jednak dla mnie stała się bardzo bliska.
Rosalie może wydawać się, że jest pewna siebie oraz, że jest bezczelna. Jednak w wyniku pewnych bolesnych dla niej wydarzeń zmieniła się. Zaczęła nosić maski za którą chowała cały swój ból i żal. Bardzo często bolesne wydarzenia sprawiają, że zmieniamy się bojąc się pokazać prawdziwą siebie z wadami i bólem. Nie jest to dziewczyna, która lubi imprezować. Bardziej od tłumów, alkoholu woli spędzić wieczór z dobrą książką. Ma swoich przyjaciół, którzy są dla niej bardzo ważni i zawsze może na nich liczyć. Niektóre myśli głównej bohaterki łamały mi serce. Bardzo szybko ją polubiłam i niejednokrotnie mogłam utożsamić się z nią. Zmaga się dalej z traumami jednak stara się żyć dalej. Jednak czasem nie da się oszukać swojej głowy i myśli, które się w niej pojawiają.
Jared jest bohaterem, który na pierwszy rzut oka może wydawać się gościem, który ma zbyt wysokie ego i uważa siebie za niewiadomo kogo. Jednak, gdy bliżej się go pozna to okazuję się, że jest taki zły jak na może się nam wydawać. Robi pewne rzeczy dla swoich bliskich. Ma swoich przyjaciół, którzy są dla niego ważni.
Relacja głównych bohaterów została przeprowadzona w przepiękny sposób. Ich znajomość rozwijała się powoli. Kartka po kartce z rozdziału na rozdział widzieliśmy jak ich wzajemne nastawienie do siebie się zmieniało. Jak powoli otwierali się na siebie. Jak obsadzali się zaufaniem. Jak mogli na siebie liczyć. Jak umieli rozmawiać na wiele tematów. Obydwoje zmagali się z demonami przeszłości. każdy ich najmniejszy gest mnie rozczulał. Nic nie działo się bez przyczyny. To co rodziło się między nimi było naprawdę silne. Ich drogi przecięły się przez przypadek i nie sądzili, że z tego może narodzić się tak silne uczucie.
Jednak jak to w życiu bywa nic nie jest idealne. Pewnych sytuacji nie da się uniknąć. A przeszłość wraca do nas niczym bumerang. I tak też było i tym razem. Czy jesteśmy tak silni by poradzić sobie z przeciwnościami losu? Czy da się przygotować na co przyszykowało na nas życia? Tego musicie dowiedzieć się sami
Styl pisania autorki jest przegenialny. Jestem nim totalnie zauroczona. Po tej historii się płynie. Postacie pierwszoplanowe jak i drugoplanowe zostały wykreowane w naprawdę świetny sposób. Każdy z nich był różny, ale to było najlepsze. Mimo, że różni umieli stać się dla siebie przyjaciółmi oraz czymś więcej.
Wątek wyścigów samochodowych powodował u mnie dreszczyk emocji oraz niepewności. Świetnie się bawiłam podczas ich czytania oraz powodował szybsze bicie mojego serca.
Kocham książki w których to on zakochuje się pierwszy. Nie wiem dlaczego, ale to jest naprawdę super. Jak mogę obserwować jak zdaje sobie sprawę z uczuć do głównej bohaterki. Jak stara się być najlepszą wersją siebie mimo swoich wad. Jak jest w stanie zrobić naprawdę wszystko dla bezpieczeństwa i szczęścia.
Nie brakowało momentów w których miałam łzy w oczach i nie raz niektóre sytuacje powodowały, że płakałam. Nie raz również nie umiałam powstrzymać uśmiechu na twarzy.
Autorka poruszyła trudny dość bolesny temat i nie zbagatelizowała go. Został on bardzo dobrze rozwinięty.
Czasem musimy podjąć bardzo bolesne decyzję po których wiemy, że już nic nie będzie takie samo. I trudno nam powiedzieć tej jednej osobie prawdę bo wiemy, że po tym już nic nie będzie takie samo. A powroty do pewnych miejsc będzie kojarzyć się z bólem a nie radością. Czasem trzeba zawalczyć o swoje własne szczęście i otworzyć się na nie. Mimo upadków zawsze jest ktoś kto czeka z wyciągniętą dłonią i czeka tylko by się podnieść i iść razem.
Ta historia pokazała, że nie ważne jak jest ciężko prędzej czy później w naszym życiu pojawi się ktoś kto zaakceptuje nas takimi jakimi jesteśmy naprawdę. I sprawi, że wszystkie nasze maski runą i rozbiją się by udowodnić jak wartościowymi ludźmi jesteśmy. Oraz, że miłość bywa czasem bolesna, że czasem trzeba zrobić kilka kroków wstecz by odnaleźć prawidłową drogę.
Ja polecam Wam bardzo sięgnąć po historię Rosalie i Jareda. Jestem przekonana, że przypadnie Wam ona do gustu.