Emilia prowadzi pracownię konserwacji dzieł sztuki i galerię wraz z przyjacielem. Jej fascynacja starymi domami sprawia, że staje się specjalistką od przedwojennych domów i starych przedmiotów, którym nadaje nowe życie. Kiedy otrzymuje w spadku od babci piękną biblioteczkę, chce zająć się jej renowacją. Wtedy odkrywa ukryte zapiski starszej pani, które na zawsze zmienią opinię o Michalinie Lobsdorf.
Emilia wyrusza na wakacje, gdzie spotyka jednego z pracowników, Szymona. Razem otrzymują zaproszenie na wernisaż i aukcję u jednego z milionerów, któremu Emilia szybko imponuje wiedzą. Jednocześnie dziewczyna zapoznaje się z notatkami babci, próbując dowiedzieć się, dlaczego babcia posługiwała się pseudonimem Jarzębina. Emilia nie wie jeszcze, jak bardzo historia przeplata się ze współczesnością…
Kim babcia Michalina była w młodości? Czy Szymon stanie się kimś więcej w życiu Emilii? Co jeszcze Emilia odkryje w pamiętniku babci?
Ładna obyczajowa historia rodzinna z Wielką Historią w tle. Emilia jest właścicielką galerii, lubi sztukę i konserwuje z przyjacielem antyki. Po śmierci ukochanej babci - Michaliny dostaje tytułowy czerwony pamiętnik, w którym babcia opisuje wnuczce miłosne i konspiracyjne sekrety swojej wojennej i tużpowojennej przeszłości. Od tego momentu śledzimy symultanicznie losy obu kobiet, dzięki czemu widać, jak się one splatają, narasta też napięcie, bo kulminacja tajemnic zawartych w obu życiorysach także rozstrzyga się w tym samym tempie. Powieść jest poprawnie napisana, choć niewolna od stylistycznych niezręczności, typu "poczuła uczucie" czy archaiczne "miłować" wplecione w całkowicie współczesny językowo dialog. Jest to jednak opowieść przyjemna, akcja wciąga, bo z jednej strony dynamizuje ją konspiracyjna działalność Michaliny (babcia), a z drugiej afera kryminalna, w którą wikła się Emilia (wnuczka). Spoiwem obu jest miłość, przyjaźń i sztuka. Przyznam, że iluzję powieściową rozbijały mi jednak niespójności w prowadzeniu postaci. Emilia nosi nazwisko babci, choć ta wyszła za mąż w sumie dwa razy i nic nie mówi się o tym, pod jakim nazwiskiem była mężatką, babcia miała z mężem córkę, która znika w niewyjaśnionych okolicznościach zostawiając dziecko, formalnie było więc wiele okazji, by Emilia miała inne nazwisko, które dziecko zwykle ma po ojcu lub dziadku, tymczasem tu jest inaczej i... ani słowa wyjaśnienia. Kilka jest momentów streszczonych, a przez to spłyconych i niewiarygodnych emocjonalnie, np. Michalina bardzo rozpacza po wojennej śmierci Romana, który jest postacią epizodyczną i pojawia się w jej życiu raz (aby ją poznać i umrzeć na jednej stronie), do tego abstrakcyjnie dość od tej chwili zaczyna nienawidzić poznanego wcześniej napastliwego Niemca, który z obrażeniami Romana nie ma nic wspólnego - reakcja co najmniej histeryczna i pokrętna. Z drugiej strony gdy Michalina dowiaduje się o tragicznej śmierci Leona, przyjaciela z dzieciństwa, który towarzyszy jej przez cały początek utworu i o którego losy długo się martwiła, przyjmuje to ze stoickim spokojem i wyważonym smutkiem, nie uroniwszy łzy. Dziwnie budowana jest też relacja Szymona i Emilii, to taki trochę niewybuch, jakby autorka nie umiała się zdecydować, jak tę znajomość poprowadzić, czy to flirt, czy przyjaźń, czy współpraca zawodowa, czy romans, dużo sprzecznych sygnałów dostaje czytelnik o tej relacji w sumie aż do końca utworu. Szkoda też, że skoro już mamy tajemniczy czerwony pamiętnik, a wnuczka ciągle go czyta, to nie był on użyty, by losy babci opisać w pierwszoosobowej narracji, jako swego rodziaju "cytat" z pamietnika, jego treść poznajemy, jakby to była osobna historia streszczana w sposób, w jaki poznaje go wnuczka. Trochę zlewały mi się w efekcie te dwie kobiety: Emilia i Michalina, które oczywiście zapewne miały być podobne, ale czy prawie identyczne? Erich - niezwykle ciekawa postać, niejednoznaczna, interesująca - jest zbyt skrajnie nagatywnie kreowany przez pierwszą część utworu (scena molestowania bohaterki niczym się potem nie tłumaczy), a nienawiść Michaliny do niego wyrasta nawet z wydarzeń z nim niezwiązanych i jest mocno podkreślana, w rezultacie trudno uwierzyć w jego późniejsze poczynania oraz skomplikowany rozwój relacji tych dwóch postaci. Nie wiadomo na czym on wyrasta. Także pochodzenie etniczne Ericha i geneza jego sytuacji zupełnie nie mocują tego bohatera w rzeczywistości. Mimo wszystko jest to emocjonalnie bardzo romantyczna i ujmująca historia, o tym jak przeznaczenia się dopełniają, jak dziedziczymy losy przodków, bo ich kluczowe wspomnienia są jakby wdrukowane w potomków. Dałabym tej powieści więcej gwiazdek, gdyby nie.... Wielka Historia. Nie na niej skupia się autorka i to jest zrozumiałe, bo wątki obyczajowe i romantyczne są dla niej ważniejsze, w końcu nie jest to powieść historyczna. Uważam jednak, że nawet literatura popularna - skoro używa wątków historycznych - powinna dbać o rzetelność w ich przedstawieniu, bo ma to wielki wpływ na budowanie współczesnej świadomości zbiorowej. Autorka ładnie pisze o Lwowie, wydobywa wątek ratowania cennych książek z ogarniętego wojną miasta, wspomina o tragicznych losach lwowskiej inteligencji i to jest cenne. Niestety, dość jednostronnie podchodzi do kwestii wcielenia Ślązakow do Wermachtu, ukazując to jako coś, za co chcieli się czy może nawet powinni zrehabilitować się wobec polskiej ojczyzny. Sytuacja Śląska była tymczasem bardziej złożona, po I wojnie to były tereny niemieckie, a poczucie tożsamości narodowej Ślązaków to już w ogóle bardzo złożony temat, dlatego nie mając dobrego researchu w ogóle lepiej go pominąć, zwłaszcza gdy nie jest to kluczowy wątek utworu niż fałszować rzeczywistość, ujmując ją wyłącznie z perspektywy polskiego patriotyzmu. W innej scenie Michalina zostaje (w lesie w okolicach Lwowa) napadnieta przez mężczyznę, który "mówił w języku ludności wiejskiej, zwanej sąsiadami, a ostatnio wrogami". Ależ pokrętna metafora, aby ukryć fakt, że dziewczynę napadł, sądząc po okolicznościach i opisach, Ukrainiec z służbie niemieckiej. Jeśli ktoś nie zna historii, nie zrozumie całego tego mówienia o groźnych "sąsiadach" w tym rozdziale (Michalina jest w chacie w środku lasu, daleko od domu), a jak zna, to oceni to jako niepotrzebne pudrowanie historii. Nie trzeba tego robić i nie warto, i trochę nie powinno się. Ewelina Klimko ma jednak dar do tworzenia ładnych dialogów i opisów. Dobrze oddaje klimat czasów i miejsc. Umie dorzucić do relacji trochę miłosnej magii, która w romantycznej konwencji bardzo do jej powieści pasuje. Podabał mi się też drugi plan bohaterów, zwłaszcza Erich, znacznie ciekawszy niż główny bohater romantyczny - Jan oraz wiarygodne opisywanie przyjaźni damsko-meskiej w obu wątkach. Autorka dobrze też gra kluczowymi rekwizytami - jarzębiną, piórem, żonkilami, pamiętnikiem, które regularnie pojawiają się zarówno w wątku Emilii, jak i Michaliny. Akcja biegnie dynamicznie i rzeczywiście buduje wyczekiwanie na finał, który wypada niemal baśniowo.
Kochani “Czerwony pamiętnik” to jeden z najlepszych debiutów, jakie czytałam. Jestem zauroczona tą książką. Czytając tą historię czułam się tak jakbym otworzyła kufer pełen skarbów.
Emilia jest nie tylko właścicielką pracowni konserwacji dzieł sztuki i galerii, ale także pasjonatką starych domów i przedwojennych artefaktów, którym przywraca blask i znaczenie. Jej niezwykłe zamiłowanie do dziedzictwa przeszłości sprawia, że staje się specjalistką od renowacji i odnawiania historii, przywracając życie każdemu zabytkowi, który trafia w jej ręce. Kiedy od babci dostaje w spadku uroczą biblioteczkę, Emilia widzi w niej nie tylko przedmiot do odnowy, ale również skrywaną tajemnicę. Ukryte zapiski, które odkrywa w meblu, prowadzą ją do fascynującej historii Michaliny Lobsdorf, zmieniając nie tylko jej opinię na temat tej tajemniczej kobiety, ale i samej siebie. Podczas letnich wakacji Emilia spotyka Szymona, swojego pracownika, który przypadkiem staje się jej towarzyszem w odkrywaniu sekretów przeszłości. Razem otrzymują zaproszenie na ekskluzywny wernisaż i aukcję u jednego z milionerów, gdzie Emilia zaskakuje obecnych swoją wiedzą i wrażliwością na piękno sztuki. W miarę jak Emilia zgłębia tajemnice notatek swojej babci, próbuje również rozwikłać zagadkę związaną z pseudonimem "Jarzębina", którym babcia się posługiwała. Jednak im głębiej wchodzi w śledztwo, tym bardziej zdaje sobie sprawę, że historia przeszłości splata się z teraźniejszością w sposób, którego nie mogła się spodziewać.
Ta książka jest tak niesamowita, że aż ciężko mi to ubrać w słowa, ale mimo wszystko spróbuję.Kiedy Emilia zaczyna czytać pierwszy wpis z pamiętnika babci poczułam się jakby ktoś włączył projektor w starym kinie. Oczami wyobraźni mogłam oglądać wydarzenia z przeszłości. Magia kina w książce. Najpiękniejsza podróż w czasie jaką odbyłam, a to dzięki przepięknie skonstruowanemu wątkowi pamiętnika.
Mimo że akcja rozwija się powoli, to nie ma miejsca na nudę. Jest niezwykle ekscytująca i wciągająca. Biegnie dwutorowo - w czasach II wojny światowej, gdzie poznajemy życie Michaliny Lobsdorf, i we współczesności, gdzie poznajemy życie, a może bardziej intrygę, w jaką została wciągnięta jej wnuczka Emilia. Świetnie wpleciony w całość wątek kryminalny, którego się zupełnie nie spodziewałam.
Myślę, że historia Jarzębiny z czasów II wojny światowej jest wzruszająca i jest swego rodzaju hołdem i podziękowaniem dla wszystkich takich osób jak ona działających w podziemiu, gotowych poświęcić się dla ratowania bliskich i okupowanej Polski. To, jak organizowano działania konspiracyjne i jak funkcjonowało całe podziemie, jest niewiarygodne. Jak ratowano ludzi, książki, dzieła sztuki… Ta część jest najbardziej emocjonalna. Czuć poświęcenie, miłość i wolę walki o lepsze jutro. Jak dla mnie debiut roku!!! Kochani tą książkę powinien przeczytać każdy ;-) Brawa dla grafika, przepiękna okładka.
Już od dziecka miałam kajety, w których notowałam swoje myśli. Nie byłam w tym regularna, dawno już tego nie robiłam, ale mam jeden swój czerwony pamiętnik, przypadek? 😉
Przypadkowe odkrycie zapisków babci Emilii, sprawia, że ta poznaje swoją przodkinię na nowo, poznaje jej młodość, wielką miłość, z czym się mierzyła, a każdego dnia była wystawiona na niebezpieczeństwo. Otwierają się przed dziewczyną karty zupełnie nowej historii, pięknej, wzruszającej, ale też bardzo trudnej.
Po tę książkę sięgnęłam głównie ze względu na wątek sztuki, bowiem Emilia prowadzi galerię sztuki, pracownię konserwacji dzieł. Te tematy od zawsze mnie fascynują. Codzienne obcowanie z malarstwem, rzeźbą, czy rzemiosłem artystycznym to jakby podróżowanie do innych światów, bo każdy przedmiot, każde dzieło sztuk skrywa w sobie niezwykłe historie. Podążałam za Emilią, towarzyszyłam jej w podróżach, spotkaniach z marszandami, chodziłam na wernisaże i aukcje. To było wspaniałe uczucie, a wszystko to przeplatała opowieść Jarzębiny. Bardzo lubię kiedy w danej historii możemy przenosić się w czasie, tą drugą perspektywą czasową były okres II wojny światowej… Jarzębina w swoim pamiętniku opisywała swoje bolączki, swoją stratę, uczucie, swoje działania. Chłonęłam każde słowo i dumałam nad losem innych w tym czasie, nad tym czego musieli się wyrzec, co poświęcić, co ukryć przed innymi.
Ewelina Klimko poruszyła mnie tą historią, sprawiła, że poczułam ogromną wieź z bohaterami, że zapłakałam. Dziękuję za tę podróż.
Emilia po śmierci babci, postanawia odnowić odziedziczoną po niej biblioteczkę. Ze zdziwieniem odkrywa tajną skrytkę, a w niej czerwony pamiętnik. Kobieta, gdy tylko czas jej na to pozwala, zaczytuje się z fascynacją we wspomnieniach babci. Stopniowo poznaje dzieje najbliższych dla niej osób, zaczyna widzieć Michalinę od całkiem innej strony. Jednocześnie w życiu zawodowym Emilii dużo się dzieje. Nie koniecznie idzie ku dobremu. W pewnym momencie, zdarzenia z pamiętnika zaczynają łączyć się z teraźniejszą sytuacją... Jaki wpływ na życie Emilii, będzie mieć historia z czasów wojny?
"Czerwony pamiętnik" to debiut Eweliny Klimko. Muszę przyznać, że bardzo udany debiut. Fabuła poprowadzona w dwóch ramach czasowych. Wraz z Emilią czytamy notatki babci Michaliny z jej pamiętnika, dzięki czemu możemy przenieść się do jej lat młodości, które przypadły na okres II wojny światowej. Ta historia jak i jej bohaterowie, chwyciła mnie za serce. Dużo emocji, z jednej strony lekka w czytaniu, a jednocześnie nie brakuje w niej smutnych momentów, mało przyjemnych. Podoba mi się wątek z przemytnikami dzieł sztuki, umiejscowiony w teraźniejszości, bo to nadaje tej historii delikatnie kryminalny charakter. Nie jest mdła ani nużąca. Z pewnością będzie w mojej pamięci jeszcze przez długi czas.
Polecam wam "Czerwony pamiętnik", szczególnie jeśli lubicie opowieści, w których odkrywamy wraz z bohaterami, jak wybory przeszłych pokoleń kształtują naszą teraźniejszość.
Zakończyłam książkę na 200 stronie ponieważ nie byłam w stanie przez nią przebrnąć. Brak oceny dlatego, że zwyczajnie nie znam zakończenia ale nie jestem go ciekawa. Na początku obiecującą i wciągającą historię Emilii, która odkrywała tajemnice swojej babci czytałam z zainteresowaniem. Niestety do połowy książki. Wydaje mi się, że ilość absurdów w tej książce została wyczerpana. Ilość przypadkowych zdarzeń jest tu nie do uwierzenia poczynając od urlopu Emilii skończywszy na opisanych wydarzeniach babci z czasów wojny. Zwyczajnie nie uwierzyłam w tą historię (choć fikcja literacka rządzi się swoimi prawami), historia nużąca, niewiarygodna. Brakowało mi tutaj nakreślenia tła dla niektórych wydarzeń, niektóre wypadki losowe były kompletnie "randomowe" jak np. coś znika, stawiane na nogi jest całe miasteczko po czym zostaje odesłane. Książka nie dla mnie ale wiem, że może się podobać.
Muszę przyznać, że trochę mnie rozczarowała ta książka, bo autorka nie do końca wykorzystała jej potencjał. Z zapartym tchem czekałam na pogłębienie historii matematyków i walki z okupantem – niestety nie doczekałam się. Jeśli jednak chcecie się dowiedzieć, kim był David Griffin, jaką rolę odegra Szymon, kim jest tajemniczy kupiec dworku, kim była Jarzębina i dlaczego Cyganka przepowiedziała jej, że spotka się z Piórem pod studnią, sięgnijcie po debiut Eweliny Klimko.