Jump to ratings and reviews
Rate this book

Strychnica

Rate this book
Pewne rzeczy stają się oczywiste dopiero po fakcie.

Do zabytkowej placówki opiekuńczej w Irlandii przybywają kolejni wolontariusze z całej Europy. Wśród nich znajduje się Bartek, lękliwy emigrant z podpoznańskiej wsi.

Młodzi ludzie szybko zaprzyjaźniają się z niepełnosprawnymi intelektualnie rezydentami ośrodka: Johnem, Fioną i Michaelem. Dbają o siebie nawzajem podczas krótkich jesiennych dni i coraz dłuższych nocy. Gotują, sprzątają, wydają podopiecznym leki.

Jednak dziwne to miejsce – pośrodku niczego, o wielu drzwiach, z żelastwem w ścianach i tajemniczymi symbolami na tynkach, z zakazem wnoszenia do środka czerwonych przedmiotów. Z czasem zaczynają wychodzić na jaw niepokojące fakty z przeszłości zarówno mieszkańców placówki, jak i nowo przybyłych stażystów.

„Strychnica” pomaga spojrzeć na świat oczami bohaterów dalekich od powszechnie przyjętych literackich wzorców. Ta wciągająca już od pierwszych stron powieść to historia o odwadze, poświęceniu i wkraczaniu w dorosłość, opowiedziana w stylu, który na długo pozostanie w pamięci.

I tylko tutaj dowiecie się, jak połączyć piwnicę ze strychem!

512 pages, Hardcover

Published February 28, 2024

10 people are currently reading
130 people want to read

About the author

Marek Zychla

24 books4 followers

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
51 (28%)
4 stars
36 (20%)
3 stars
37 (21%)
2 stars
38 (21%)
1 star
14 (7%)
Displaying 1 - 30 of 39 reviews
Profile Image for Izabela Górska.
274 reviews2,256 followers
March 29, 2024
3.5 ⭐️

Mogę z ręką na sercu powiedzieć, że nigdy nie czytałam niczego takiego. Marek obiecał, że będzie dziwnie i było. Ciarki i poczucie niepokoju gwarantowane. Zdecydowanie chciałabym zobaczyć ekranizację.
Profile Image for Katarzyna Nowicka.
637 reviews25 followers
April 8, 2024
"Nie uwierzysz, dopóki... nie uwierzysz."
Ale to była historia! Czułam, że przeniosłam się w czasie, do momentów, kiedy bliskie mi były opowieści Stephena Kinga, Neila Gaimana, czy Jonathana Carrolla. Wciąż są mi bliskie, choć teraz częściej sięgam po inne gatunki.
Już sam tytuł jest extraordynaryjny. Strychnica, połączenie słów strych i piwnica, pomieszczenie, które nie na racji bytu w realności zwiastuje niezwykłość historii, ale jednocześnie napawa jakimś niepokojem. I to nie bez powodu.
Autor zabrał mnie na pogranicze między jawą a snem, rzeczywistością , a sennym koszmarem.
Akcja powieści przenosi czytelnika do Irlandii.
Do domu opieki, gdzie rezydentami są osoby z niepełnosprawnością intelektualną. John, Fiona, Michael. John skradł moje serce tą miłością do książek, udowadniając, że można kochać książki, nawet jeśli nie umiesz ich czytać.
Bohaterowie są nieoczywiści, ale i historia jest wyjątkowa. Mroczna baśń, dark fantasy, horror - czy może jednak coś więcej?
Wszystko zaczyna się całkiem zwyczajnie, jeśli oczywiście chodzi o irlandzką rzeczywistość, ale ją sobie mogę ogarnąć, jest zbliżona do tej brytyjskiej, która jest mi dobrze znana , a doświadczenie z domem opieki i z osobami niepełnosprawnymi też jakieś mam.
Nie tylko niezwykli są tu rezydenci, ale opiekunowie również.
Kiedy poznajemy wolontariuszy z różnych krajów, którzy przybywają na zieloną wyspę, aby pomogać rezydentom, zaczynamy zdawać sobie sprawę, że ich obecność nie jest przypadkowa. Nino z Francji, Sammy z Niemiec i Bartek z Polski - każdy z nich ma swoje powody by znaleźć się w irlandzkim Coolcull. Wyjazd do Irlandii jest dla nich ucieczką, drogą do poznania siebie i lekcją dojrzałości w bardzo nieoczywisty sposób.
Dom opieki skrywa wiele tajemnic które prowadzą czytelnika przez mity i legendy Irlandii. Karczna Da Dergi i jej klątwa, król zrodzony z kazirodczego grzechu, historia wielkiego głodu, tajemnicza kotka, czy misja przywrócenia normalności zaświatom - wszystko to tworzy niezwykłą, lecz mroczną atmosferę.
Z irlandzkich legend płynie ważna lekcja: odwaga może prowadzić do śmierci. Ale czy nie warto, znaleźć w sobie odwagę, czy nie warto okiełznać strach i podjąć ryzyko?
Otwartość na różnorodne gatunku literatury to moja mocna strona, pozwala mi odkrywać nowe światy i zawsze znajduję coś dla siebie.
Marek Zychla swoją powieścią potrafił mnie zaintrygować i zaciekawić. To moje tegoroczne odkrycie literackie, które poruszyło mnie swoją głębią i tajemniczością. W jakiś nienazwany sposób bliskie mi ze względu na te senne, baśniowe zwidzenia i rozkminki na temat wielowymiarowości świata i ludzi, tak ludzie też są wielowymiarowi, oraz tajemnicy śmierci, która tu przybiera postać pięknej, ale przebiegłej kobiety - Akki.
Czy to powieść grozy? Nie chcę w żaden sposób jej szufladkować, według mnie jest czymś więcej. Autor wykracza poza ramy gatunku, i to mnie kręci, niech tak pozostanie. Jestem pewna, że każdy, kto sięgnie po tę powieść znajdzie w niej coś dla siebie i w tej dziwacznej historii odkryje wiele mądrości. Czytelniku, czytaj i bądź otwarty, a odkryjesz coś, czego nawet się nie spodziewasz. Dla mnie to była super literacka przygoda. Polecam.
Profile Image for Mewa.
1,251 reviews246 followers
February 22, 2024
Zychla rozjebał rzeczywistość. Standard.
Profile Image for Stronisko.
462 reviews30 followers
March 16, 2024
Jeśli jeszcze nie zapoznaliście się z twórczością Marka Zychli, to w 100% możemy polecić Wam “Strychnicę”, najnowszą powieść łączącą elementy mitów irlandzkich, światów równoległych i faktów historycznych! 🤩

Na początek wielkie brawa dla Autora, który wśród głównych bohaterów postanowił umieścić osoby niepełnosprawne intelektualnie, a samą akcję umieścić w ośrodku zajmującym się takimi osobami. Reprezentacja takich osób nie pojawia się dość często w literaturze, więc jest to na pewno wielki plus! Dodatkowo poznajemy również wolontariuszy, którzy opiekują się pensjonariuszami, w tym Bartka, młodego chłopaka z podpoznańskiej wsi. Z pozoru zwyczajne miejsce zaczyna odkrywać przed naszymi bohaterami sekrety… Jak się jednak okazuje, tajemnice skrywają mieszkańcy placówki, jak i jej pracownicy. 🫣

Fani mitologii irlandzkiej i thrillerów powinni być zachwyceni. Autor dosłownie z każdej strony bombarduje nas ciekawostkami i postaciami z mitów wplecionymi w całkiem wciągającą fabułę. Z początku możemy odnieść wrażenie, że nie dzieje się wiele, a kolejne rozdziały skupiają się bardziej na odkrywaniu kart z przeszłości naszych bohaterów aniżeli na samej wartkiej akcji. To ulega jednak zmianie, kiedy zapoznamy się już w całości z bagażem doświadczeń Bartka i jego współtowarzyszy, jak i historią Johna, Fiony i Michaela, którzy przebywają w ośrodku. Kolejne odkrycia, które wstrząsną stażystami, doprowadzą ich do odkrycia tego, czym tak naprawdę jest tytułowa strychnica, oraz jak świat rzeczywisty łączy się z tym magicznym. Na plus mamy także wspomnienie wielkiego głodu w Irlandii z połowy XIX wieku, małym minusem natomiast jest zbyt niski poziom grozy, której chcieliśmy więcej! 😮

“Strychnica” przypadnie Wam do gustu, zarówno epickim wyglądem zewnętrznym, jak i wciągającą treścią. 🖤
Profile Image for Justyna (dual.geek).
82 reviews1 follower
April 28, 2024
Bardzo pozytywne zaskoczenie! Strychnica to zgrabnie napisany horror, który przyciąga wyjątkowym klimatem i bogatą wyobraźnią twórcy. Zaskoczyło mnie, jak sprawnie Zychla operuje makabrą i wizjami rodem z koszmarów, a jednocześnie nie traci wrażliwości i skupienia na bohaterach. Znajdziecie tu strach, ale paradoksalnie także odrobinę humoru i ciepła. To zdecydowanie wyjątkowa pozycja
22 reviews
November 11, 2025
Recenzja

W większości słuchałam tej książki, choć kilka rozdziałów przeczytałam w wersji papierowej. Muszę przyznać, że wydanie robi wrażenie — intrygująca, ciemna okładka od razu nastawia na mroczny thriller. Do tego barwione brzegi i wrogie spojrzenie czerwonych oczu, które przyciąga wzrok — całość świetnie buduje klimat tajemnicy i grozy. Bardzo spodobał mi się też pomysł z kartą poprzedzającą rozdziały, na której pojawia się imię bohatera — to dodawało przejrzystości w narracji.

Niestety, sama treść mnie rozczarowała. Nie wiedziałam, że w książce pojawią się elementy nadnaturalne i fantastyczne — a na to zupełnie nie byłam przygotowana. Sięgałam po Strychnicę, licząc na nastrojowy, niepokojący thriller idealny na Halloween, a dostałam historię, która miejscami bardziej przypominała fantasy. Zakończenie okazało się dla mnie zbyt odrealnione i niezrozumiałe, przez co nie poczułam satysfakcji z lektury.

Świetna oprawa graficzna i pomysł na klimat to zdecydowane plusy, ale sama fabuła nie trafiła w moje oczekiwania.
Profile Image for Pachnące_cynamonem.
37 reviews55 followers
February 28, 2024
Marek Zychla po genialnej i rozbrajającej wręcz “Bezmiłości” stworzył kolejną, przesiąkniętą emocjami i jego własnymi doświadczeniami historię. “Strychnica,” choć nie tak przytłaczająca w kwestii emocji czy też trudna w interpretacji jak jej poprzedniczka wciąż zaskakuje i wzrusza czytelnika, obrazując problemy oraz wydarzenia jakich doświadczył autor pracując w jednym z ośrodków opieki nad osobami specjalnej troski w Irlandii. Nie byłoby jednak w tej książce całego Marka Zychli, gdyby nie doprawił czymś zaskakującym swej powieści a tym razem mogę wam obiecać – bardzo namieszał! Książka bowiem zawiera w sobie elementy dark fantasy, nutkę grozy, czarny humor i bardzo wiele wzruszających, pięknych momentów.

Irlandzka placówka opiekuńcza w której mają miejsce niesamowite wydarzenia ze “Strychnicy” to miejsce niebezpieczne, w którym irlandzki folklor i jego demony budzą się do życia a zarazem przystań, gdzie tworzą się piękne wspomnienia i przyjaźnie. Tak samo jak łączy się strych z piwnicą w samym tytule, tak sama opowieść zawiera w sobie wiele najróżniejszych motywów i problematykę zawiłych wątków, które na pierwszy rzut mogą nie pasować do siebie niczym dół i góra. Finalnie jednak, wszystko tworzy zgrabną całość fundującą czytelnikowi świetną rozrywkę, poruszając również wiele ważnych a wręcz życiowych tematów.

Na samym początku moich wynurzeń skupmy się na grozie. Czytelnik sięgając po książkę z tak genialną okładką to jej w głównej mierze oczekuje. O to nie musicie się obawiać – Strychnica potrafi wystraszyć, zależy to jednak oczywiście od waszego poziomu wytrzymałości. Mnie osobiście nie przestraszyła – nie musiała, czytałam ją i tak z zapartym tchem bo różnorodność wątków działała na moją uwagę magnetyzująco. Ta książka to prawdziwa uczta dla wielbicieli mitologii i wierzeń a nawet baśni. Ci, którzy lubią wątki dark fantasy również znajdą w niej swoją komfortową przystań (o ile o horrorze można tak oczywiście powiedzieć). Wydarzenia odbywające się bowiem w placówce są tak niesamowite i szalone, a akcja tak bardzo dynamiczna i intensywna, że ciężko choć na chwilę stracić skupienie. Autor straszy nas jednak nie tylko tym co ma miejsce “tu i teraz,” lecz bawi się z czytelnikiem osadzając niektóre wydarzenia gdzieś pomiędzy jawą i snem, racjonalnością i zupełnym obłędem. A wszystko to łączy się ze sobą w tytułowej strychnicy właśnie, która jest bardziej przerażająca niż niejedno monstrum przez to co robi z człowiekiem i jak go zmienia.

“Strychnica” to jednak nie tylko groza czy fantastyka, podszyta świetnym humorem autora. Książka zapewni odbiorcy cały wachlarz różnorakich emocji – dreszczyk, wzruszenie, smutek, ironiczne parsknięcie oraz rozlewające się poczucie ciepła na serduchu. Jak to możliwe? Skupmy się na chwilę na fabule i bohaterach stworzonych przez Marka a tego się dowiecie.

Do ośrodka opieki nad osobami specjalnej troski zarządzanego przez lekarkę Amy przyjeżdża trójka wolontariuszy z zagranicy. Bartosz, Nino i Samantha to osoby zupełnie od siebie różne, dodatkowo pochodzące z innych zakątków Europy. Autor w prześmiewczy sposób przedstawia nam głównych bohaterów przy pomocy stereotypów – ot, Polak jest najbardziej pracowity i przez to najmocniej wykorzystywany, Francuz to bezczelny kobieciarz a Niemka zdaje się nie posiadać w sobie zbyt wielu pokładów empatii i emocji. Czarny humor autora jest tutaj tak oczywisty, że ciężko go nie zauważyć i samemu nie zaśmiać się pod nosem kilka razy – zwłaszcza przy opisach tego jak traktowany jest nasz rodak na obczyźnie: “Właśnie zauważył, że wpisano mu na przyszły tydzień sześćdziesiąt dwie godziny dyżurów, na sam przecież początek rocznego stażu za średnie pieniądze i wyżywienie (…) Pozostałą dwójkę wolontariuszy najwidoczniej oszczędzano.” W momencie jednak gdy autor zaczyna zgłębiać ich osobiste historie, które noszą w sobie znamiona traum i smutku zaczyna się robić poważnie. Bartosz, Nino i Samantha nie trafili bowiem do ośrodka przypadkowo, a ich powierzchowne różnice nie są istotne gdy porównamy ich dzieciństwo i młodość. Wszyscy bowiem zmagali się bądź wciąż zmagają z jakąś przypadłością czyniącą ich “innymi,” często budząc tym samym niezrozumienie swojego otoczenia. Najważniejszym jednak podobieństwem między nimi jest to, że wszyscy zostali zauważeni przez… Śmierć we własnej osobie.

Spośród trójki naszych wolontariuszy weźmy pod lupę postać Bartka, bohatera z którym w wielu kwestiach można się utożsamiać. Chłopak pochodzi z małej, zacofanej wioski a jego rodzina żyje w biedzie. Już od dziecka musi zmierzyć się z pewną wadą rozwojową a wraz z nią odkrywa jak zachowują się ludzie gdy zauważą Twoją… inność. Marek Zychla perfekcyjnie wręcz obnaża polską zaściankowość, dyskryminację czy też najzwyczajniej w świecie brak wiedzy czy umiejętności zachowania się przy osobie z dysfunkcją: “Sąsiedzi zaglądali do wózeczka z brzdącem zawsze ze smutną miną, która zostawała im na kolejne lata. Maluch tyle wycierpiał, że nikt nie potrafił się do niego uśmiechać.” Bartek chce poczuć się “normalnie” czy też “zwyczajnie,” co w dosadny sposób może obrazować jego wizyta w poradni psychologiczno-pedagogicznej gdzie zaproponowano mu wykonanie testu osobowości. Możemy dostrzec tutaj skrajnie różne reakcje na jego wynik. Pani psycholog, która notabene próbowała na głównym bohaterze wyleczyć własne wypalenie zawodowe, jest wręcz zdruzgotana i zawiedziona tym, że Bartek niczym się nie wyróżnił, spalając jej własne ambicje na panewce. Sam pacjent jednak jest zdecydowanie podniesiony na duchu: “Dodatkowo bycie jednym z trzynastu procent społeczeństwa pozwoliło mu okiełznać poczucie samotności oraz pozbyć się części kompleksów.”

Bartek trafia do irlandzkiej placówki bardzo szybko zaskarbiając sobie sympatię jej rezydentów oraz samej koordynatorki. Jest on osobą wysoko wrażliwą, empatyczną i dobroduszną, żeby nie powiedzieć wręcz naiwną. To właśnie przez swoją niewinność zaprzyjaźnia się z mieszkańcami, którzy posiadają zdolność zajrzenia w ludzką duszę swoim szóstym zmysłem. W ośrodku poznajemy Johna, Michaela oraz Fionę – trójkę rezydentów, którzy zaszufladkowani przez społeczeństwo jako Ci “opóźnieni” a przez to wykluczeni ze zwyczajnego funkcjonowania w nim tak naprawdę są… Lepszymi ludźmi. Autor opisuje bowiem postrzeganie świata oraz kilka przemyśleń jednego z głównych rezydentów – Johna, cierpiącego na zespół Downa. Czytelnika potrafi wzruszyć jego dziecięca wręcz prostota pragnienia miłości czy akceptacji “Według niego koordynatorka wciąż nie rozumiała całej tej sytuacji (…). Zrobiłby wiele, byle tylko znów powiedziała, że jest dobrym człowiekiem.” Jego zrozumienie i akceptacja negatywnych emocji, których my często się wstydzimy uważając je wręcz za słabość jemu przychodzi z łatwością – w jego głowie jest to przecież coś normalnego, czym nie powinniśmy się zadręczać czy zbytnio analizować: “Wtedy opuszczano pomieszczenie i wracano po kilkudziesięciu minutach, by zaproponować Johnowi tabletkę uspokajającego Xanaxu. John zwykle odmawiał, bo traktował złość jak każde inne uczucie, równie ważne, co radość czy smutek.” Marek Zychla tworząc postać Johna ukazuje nam, że ludzie z zespołem Downa nie tylko w niczym nie są gorsi od przeciętnego zjadacza chleba ale widzą i rozumieją od nas znacznie więcej: “Takie dziecko wymaga troski, ma specjalne potrzeby – powtarzała matka z miną cierpiętnicy (również przy Johnie, który nie rozumiał, co takiego specjalnego jest w tych jego potrzebach, bo przecież zjeść musi jak każdy inny, no i żeby mu troszkę poczytać, lub pozwolić obejrzeć film). John nie rozumiał, że mama myli troskę ze wstydem, chociaż wyczuwał jej wstyd szóstym zmysłem, jedynym, którego nie dotknęła niepełnosprawność.” Kończąc już moje przemyślenia na temat tego obyczajowego wątku dodałabym, że “Strychnicę” powinien przeczytać każdy – nawet jeśli fantastyki czy grozy nie lubi. Tak jak już bowiem wspominałam ta książką to nie tylko rozrywka i odskocznia od codzienności ale swego rodzaju nauka, która dzięki temu, że autor zdecydował się podzielić z nami swoimi wspaniałymi doświadczeniami, może skłonić ludzi do zrozumienia tego co czują osoby dotknięte wadami genetycznymi czy będącymi w spektrum a przez to porzucenia swoich uprzedzeń: “– Czego się tam nauczysz, pracując z porobionymi? – Tego nie potrafił pojąć rodzic. – Jaki doszlifujesz angielski? Będą bełkotać, zobaczysz! Co ty w ogóle wiesz o dałnach. W życiu żadnego nie spotkałeś! – zgadywał ojciec, chociaż pewności nie miał; w takim postępowym Poznaniu mogli przecież i chodzić do liceów.”

“Strychnica” nie jest klasyczną czy też zwyczajną grozą. To książka z przesłaniem, niosąca ze sobą nie tylko zabawę i ciekawą fabułę ale również… dużo mądrości. Może właśnie dlatego zdecydowałam się objąć tę historię swoim patronatem a może po prostu bałam się zapaść w sen o bogini z dymną opaską na oczach.
Profile Image for Magdalena.
394 reviews9 followers
February 28, 2024

Nie wiem jak wy, ale z horrorami mam dokładnie tak jak z komediami kryminalnymi. Tak jak przy komediach kryminalnych bardzo rzadko zdarza mi się śmiać, o bólu brzucha ze śmiechu już nawet nie marzę, tak przy horrorach - na palcach jednej ręki można zliczyć te, na których naprawdę się bałam, a w kilku kolejnych pojawiło się lekkie podenerwowanie. Zawsze jednak testuję swoje możliwości, a zwłaszcza umiejętności Autorów licząc na to, że w jednym i drugim przypadku ktoś mnie zaskoczy.
Nie miałam zatem żadnego nastawienia przed rozpoczęciem lektury „Strychnicy" Marka Zychli, czyli jednej z ostatnich nowości książkowych od Wydawnictwa Mięta. Zaintrygował mnie tytuł, gdyż absolutnie nie miałam pojęcia co za tym słowem będzie się kryło, co więcej nie miałam też żadnych oczekiwań w stosunku do pióra Autora, gdyż do tej pory nie było mi dane cokolwiek przeczytać, co sygnowane było jego nazwiskiem (a jak się okazuje niejeden tytuł ma on już na koncie).
Zapowiedź wydawnicza brzmiała obiecująco – miał to być intrygujący horror, którego akcja toczyła się będzie w pewnej tajemniczej placówce opiekuńczej w Irlandii. I tu już na początku ogromne zdziwienie, a jednocześnie szacunek dla Autora za wprowadzenie do powieści tematyki, która bliższa jest psychologiczno-psychiatrycznym rozważaniom, a w beletrystyce do tej pory omijana jest szerokim łukiem. Otóż bohaterami tej opowieści, co ogromnie mi się spodobało są postacie dotknięte deficytami intelektualnymi, żeby nie powiedzieć wprost że niepełnosprawnością intelektualną. Wciągając się w „Strychnicę” poznacie zatem Johna, Fionę i Michaela, których mimo ich ułomności połączy niezwykła więź jaką będzie przyjaźń aż do grobowej deski. Czyżbym przesadziła z użyciem takiego sformułowania? Może tak, może nie. Przecież nie będę spojlerować.
Do tej wyjątkowej ludzkiej mieszanki charakterologiczno-wielonarodowej dołączy Bartek – o tyle odmienny od pozostałych, że z racji pełnienia roli wolontariusza we wspomnianym ośrodku – w pełny zborny intelektualnie, a do tego życzliwy, cierpliwy i wyrozumiały dla swych podopiecznych, co sprawia, że szybko nawiązuje z nimi więź.
Niech Was jednak ten sielankowy dotychczasowy opis nie zmyli. To nie będzie opowiastka dla grzecznych dzieci tu będzie się działo, a co najważniejsze szybko się okaże, że zatrą się granice między tym co rzeczywiste, a tym co nadprzyrodzone. I to właśnie pojawienie się tych elementów fantastycznych sprawia, że dla mnie „Strychnica” była bardziej opowieścią z gatunku urban fantasy niż horrorem, ale niezależnie od tego gdzie ją przypiszemy od razu powiem, że mimo jej objętości – a jest to ponad 500 stronicowa cegiełka – czytało mi się ją bardzo dobrze, chociaż trwogi we mnie nie wzbudzała. Co zrobić, jestem opornym przypadkiem.
Sam pomysł na książkę również mi się podobał. Owszem mamy tu dość powszechny motyw dziwnej placówki, w której ponoć straszy i która przy okazji też trochę przeraża swoim wyglądem – drzwi co to nie wiadomo dokąd prowadzą, żelastwo na ścianach i tajemnicze symbole na tynkach, co bardziej wrażliwe osobniki mogą już poczuć grozę. A jeśli do tego dodamy, że równie wiele sekretów jak sama placówka skrywają jej mieszkańcy, to jedno jest pewne przedzierając się przez kolejne strony powieści nie sposób jest się nudzić. I chociaż akurat u mnie Autor nie wywołał poczucia osaczenia i lęku przed zaserwowaną czytelnikom przygodą, to nie mam co do tego wątpliwości, że umiejętnie potęguje on napięcie, a przede wszystkim stale utrzymuje zainteresowanie czytelnika w tym co ma się jeszcze wydarzyć.
Jeśli zatem lubicie motywy nadprzyrodzone wrzucone do realistycznej fabuły, jesteście miłośnikami fantasy albo boicie się na horrorach to „Strychnica” musi znaleźć się w kręgu Waszego zainteresowania, ja ją serdecznie polecam, chociażby też z tego względu, że jest ona dogodną okazją do zagłębienia się w ludzkie emocje, w relacje, które łączą ze sobą wyjątkowe postaci tej opowieści, a także w przekraczanie własnych barier i przełamywaniu pewnych tematów tabu.
Profile Image for Krzysztof Grabowski.
1,877 reviews7 followers
August 14, 2024
Jeżeli miałbym rozpatrywać swoje TOP książek na ten rok w kategorii Dziwności, tak książka Marka Zychla byłaby na podium. Niestety przez większość czasu, zwłaszcza w początkowej sekcji, historia była zbytnio pogmatwana i przeraźliwie nudna. No i jak wspomniałem - dziwna. Naprawdę. DZIWNA.

Autor bombarduje nas coraz to bardziej zastanawiającymi aspektami. Bo jest sobie śmierć - tu zwana Akką, która ma pewien problem i do jego wykonania desygnuje sobie kilka osób. Tak poznajemy Polaka Bartka, Niemkę Samantę oraz Francuza Nino. Akka podda ich swoistym próbom, aby finalnie przygotować ich na pewne przedsięwzięcie. W tym celu "nici losu" bohaterów splatają się w Irlandii, w pewnym ośrodku opieki dla osób z niepełnosprawnościami, gdzie każde ze wspomnianych osób podejmuje się pracy w ramach wolontariatu...

A tutejsi mieszkańcy to wybitnie wybuchowa mieszanka, z którą trzeba się liczyć i których trzeba pilnować, gdzie prym wiedzie zdecydowanie John. Fajnie, że ktoś odważył się zanurzyć w sferę takich przypadłości, bo to mało eksploatowany temat. Na miejscu wreszcie zaczyna się coś dziać, kończąc wcześniejszy festiwal dziwności, ale tylko na moment - w końcu z miejscem wiąże się pewna legenda, a mieszkańcy z kierowniczką przybytku, Amy - wydają się czekać na pewne cykliczne wydarzenie, które wprowadza nerwowy nastrój...

Zychla momentami mocno zanurza się w mrok swojej wyobraźni i robi to z świetnym efektem, co jest największą zaletą tej historii. Koncepty jakie nam pokazuje są świeże, bywają niepokojące, ale strachu niestety tu nie ma za grosz. Zwłaszcza, że niezłe stopniowanie napięcia i oczekiwania pryska jak mydlana bańka, gdy zaczynają się pewne wydarzenie, z pozoru mające jakąś wagę, ale finalnie okazuje się, że całość przeleciała łatwiutko, tam gdzie to było zaplanowane. Coś mnie interesującego zaczyno się dziać mniej więcej w 2/3 książki. Do tego czasu przebrnięcie przez całość okazało się niezłą mordęgą. Już dawno nie czytałem książki przez bite dwa tygodnie...

Miałem też wrażenie chaosu w wątkach, bo te są pocięte miejscami dosyć słabo, często wytracając tempo historii. Już nie mówiąc, że autor potrafi rozpocząć wątek, walnąć długą dygresją, potem pocisnąć następną dygresją od dygresji i wrócić do początkowej sprawy, co wytrącało mnie z pantałyku i miałem wrażenie, że coś mi momentami umykało, przez co kilka razy cofałem się o parę stron, aby uświadomić sobie, że to taki styl pisania. Nie ułatwiający lektury. Autor chciał tu upchnąć zbyt wiele myśli, szczyptę moralizatorstwa i Bóg wie czego jeszcze, przez co można się tu pogubić.

Dlatego też przy dalszej lekturze, kiedy już nie mamy zbyt wielu retrospekcji, kiedy akcja ma miejscu w stałym punkcie, tak książka tylko zyskuje na walorach. Niemniej trzeba do tego momentu dotrwać, a nie każdy będzie upartym osłem jak ja, aby przebić się przez bite trzysta stron...
Profile Image for mommy_and_books.
1,399 reviews35 followers
August 13, 2024
" [...] Czer­wo­ni jeźdź­cy stra­szy­li. „Wró­ci­my! Zabije­my!” [...]

Książkę "Strychnica" pod postacią audiobooka otrzymałam z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl.

Marek Zychla stworzył bardzo interesujący horror, o wdzięcznym tytule "Strychnica". Słuchałam go pod postacią audiobooka, którego czytał Artur Młyński. Bardzo utalentowany lektor. Jego interpretacja i fabuła "Strychnicy" wywołały u mnie dreszcze.

Miejsca akcji naszej historii to między innymi Irlandia, Polska, Niemcy i Francja.
Bohaterów jest tu masa, między innymi:

- John — jeden z czterech rezydentów placówki w Irlandii. Nie jest miłym człowiekiem. Niełatwo do niego dotrzeć. Toleruje tylko nielicznych pracowników. Ta postać boi się owadów. Czy polubi nowych wolontariuszy? Uwielbia książki i filmy z Harrym Potterem. Często się w niego wciela. Warto poznać jego historię.

- Bartek — jest wolontariuszem z Polski, a dokładniej z wioski pod Poznaniem. Jestem zachwycona z jego postawy. Pokazuje, że żadnej pracy się nie boi i że warto jemu zaufać. Zachowuje się najlepiej z całej trójki młodych wolontariuszy. Czy przetrwa nockę w placówce? Ten bohater moim zdaniem jest najlepszy. Warto brać z niego przykład. Ma podejście do zwierząt, a zwłaszcza kotów.

- Samantha — uwielbiała zatapiać w formalinie gryzonie. To jest straszne. Do czego jeszcze się posunęła? Jest wolontariuszką z Niemiec. Można śmiało powiedzieć, że jest typową Niemką.

- Nino — jest wolontariuszem z Francji. Uwielbia ezoterykę. Jak poradzi sobie ze swoimi podopiecznymi? Warto na niego zwrócić swoją uwagę. Czy rozkocha w sobie żeńskie bohaterki?

Uważam, że Marek Zychla swoimi młodymi wolontariuszami chciał w swoją powieść wpleść trochę dramatyzmu i czarnego humoru. Oprócz tych postaci poznacie jeszcze inne osoby, godne waszej uwagi.

Poznacie tutaj chorych między innymi z autyzmem i innymi chorobami, które upośledzają umysł. Cieszę się, że autor zwrócił na nich naszą uwagę. Chorzy zasługują na zrozumienie i godne traktowanie. To, że my jesteśmy zdrowi, nie oznacza wcale, że jesteśmy lepsi. Nas też może kiedyś dopaść choroba głowy.
Szkoda, że do pensjonariuszy w ciężkich psychicznych stanach placówka zatrudniała młodych ludzi bez doświadczenia. Czyżby tonący brzytwy się chwytał? To jest kolejny dla nas przykład, jak nie należy postępować.

Ten horror idealnie łączy ze sobą powieść obyczajową, grozę, w czystej postaci i jeszcze kilka innych gatunków. Momentami dosłownie miałam wrażenie, że słucham powieści z gatunku fantasy.

Dzięki tej książce poznacie starodawne Irlandzkie wierzenia, mity i związane z nimi demony. Uwaga, tutaj można się bać.
Wow! Słuchałam tego audiobooka z wypiekami na twarzy. Mam nadzieję, że nie będę miała sennych koszmarów, związanych z tą historią.

Jeżeli lubicie, gdy w książkach występują wiedźmy, to śmiało sięgnijcie po "Strychnicę".

Brawo dla autora za tę powieść. Mam chrapkę na więcej takich powieści.
Było to moje pierwsze spotkanie z twórczością Marka Zychla. Podoba mi się jego pióro i sposób, w jaki przekazał nam swoją historię.

Z czystym sumieniem polecam wam ten wyjątkowy horror.

Jeżeli umieszczacie krewnych w placówkach opiekuńczych, to uważajcie na nich. Po tej lekturze sto razy się zastanowicie, czy warto w ogóle myśleć o takiej instytucji.
Profile Image for katooola.
375 reviews7 followers
March 11, 2024
Macie ochotę na wycieczkę do Irlandii? Do starego budynku placówki opiekuńczej, gdzie magia jeszcze się tli i przebrzmiewają echa dramatycznych zdarzeń wielkiego głodu?

To tylko pozornie zwyczajny ośrodek z przebywającymi w nim trójką wolontariuszy i ich podopiecznymi, który zmaga się z finansowymi zawirowaniami. Ale jaka jest prawda? Jakie tajemnice skrywają stare cegły? Bohaterowie znaleźli się w nim przypadkowo, czy też może od zawsze było im pisane spotkanie?

Niepełnosprawni intelektualnie rezydenci ośrodka wiodą niby spokojne życie, lecz tak naprawdę są bohaterami o wielkiej odwadze i sile mierzącymi się z czymś na granicy jawy i snu. Czy oni widzą więcej, czy też może im się to tylko w głowie roi? I czym jest tytułowa strychnica? Tutaj rzeczywistość miesza się z baśniowym światem. To pokręcona historia, w której nic nie jest takie jak się wydaje. Plastyczne opisy mamią, wciągają w ten świat bez reszty.

Marek to czarodziej pióra, który jest znany ze swoich charakterystycznych kreacji narratorów. Postaci są nietuzinkowe, barwnie nakreślone, mają głębię psychologiczną. Kilka rozdziałów jest poświęconych bohaterom, każdy ma swój głos. Możemy poznać ich myśli. Wolontariusze wchodzący w dorosłość, utkani z koszmarów sennych. To nie są puste skorupy ludzkie, lecz ludzie z krwi i kości skrywający głęboko w zakamarkach duszy swoje lęki.

Tej książki nie da się wcisnąć w konkretne ramy gatunkowe, mocna baśniowa groza, irlandzkie legendy, psychologia i fantastyka. Pełno tu ukrytych znaczeń i symboliki, które w miarę rozwoju sytuacji niczym strzaskane okruchy mozaiki układają się w genialną całość.

"Strychnica" to wielowarstwowa historia, która pod płaszczykiem ożywającej legendy przemyca ponadczasowe przesłanie o ludziach niepełnosprawnych. Zychla z właściwą sobie delikatnością przekazuje, że niepełnosprawni zmagają się z rzeczywistością w dwójnasób, walcząc ze swoimi słabościami, i także pragną miłości i przyjaźni. "Strychnica" wzbudza ogrom emocji, porusza odpowiednie struny wrażliwości, można tu nie tylko się wzruszyć, ale i poczuć dreszczyk grozy. Niesamowicie działa na wyobraźnię i uczy pokory.

Niepokojąca, niesztampowa, do tego osadzona w niesamowicie irlandzkim klimacie. Czuć, że autor jest człowiekiem o wielkim sercu i pełnym empatii. Nie sposób zapomnieć o genialnym wydaniu i barwionych brzegach🥰 Gorąco polecam!

P.S. dziękuję autorowi za niespodziewane podziękowania na końcu książki. Totalne wzruszenie!🖤
Profile Image for Vaconafa.
146 reviews3 followers
June 30, 2024
Za egzemplarz książki do recenzji w ramach współpracy barterowej dziękuję bardzo autorowi.

Historia jest ogromnie wciągająca! Autor bardzo zgrabnie przedstawia nam kolejne elementy układanki i odkrywa powoli wszelkie tajemnice. Dostajemy tu rozdziały z przeszłości, dzięki którym możemy lepiej poznać głównych bohaterów i dowiedzieć się co przeszli. Dodatkowo główna historia toczy się w placówce opiekuńczej w Irlandii co nadaje fajnego klimatu powieści, a jej bohaterowie są niezwykli - taki wybór bohaterów mi bardzo się spodobał, ze względu na oryginalność i ich wyjątkowość. Widać, że autor zna środowisko, w którym osadził miejsce akcji powieści, a dodatkowo również i pracę jaką zajmowali się tutaj wolontariusze.

Cała tajemnica związana z ową placówką i legenda są tak świetnie wplecione w historie z przeszłości bohaterów, że przez całą lekturę zastanawiamy się jak to wszystko się ze sobą łączy. Bohaterów polubiłam i chętnie spędziłabym z nimi więcej czasu. Kto wie może jeszcze jakieś irlandzkie legendy czy mity czekają na opowiedzenie...

To nie tylko powieść, po którą sięgamy dla rozrywki, ale i powieść, która zmusza do myślenia i pozostaje z nami na dłużej. Autor rewelacyjnie moim zdaniem opowiada horrory (historie dla dzieci też spod jego pióra są świetne sprawdźcie koniecznie książkę "Ior") i z przyjemnością sięgnę po inne jego książki.

Ogromnie polecam Wam tą powieść! Wydanie papierowe jest rewelacyjne, ale książkę znajdziecie również i w wersji elektronicznej - ebooku czy audiobooku.
Profile Image for Aellirenn Czyta.
1,651 reviews57 followers
February 9, 2024
Cóż to była za przygoda!

Lubię książki Marka Zychli, a każde jego kolejne dzieło jest lepsze od poprzedniego. „Strychnica” rozłożyła mnie na łopatki. Pochłonęłam ją w dwa dni, a to przecież taki mały grubasek. Serio, nie mogłam się oderwać. W trakcie czytania ogryzłam wszystkie skórki dookoła paznokci i siedziałam spięta jak nie wiem co. Kiedy chłop się do mnie odezwał, to prawie z fotela spadłam, tak podskoczyłam. Bo ja nie byłam wtedy w moim domu, w moim pokoju, w moim fotelu. Ja biegłam po schodach pewnej latarni morskiej. Biegłam w bardzo dziwnym kierunku…

Nie wiem jak napisać o tej książce, bo autor porusza tyle tematów, że głowa puchnie. I wiecie co? To się wszystko kupy trzyma, nie ma przesytu czy chaosu, za to w człowieku rodzi się chęć do zgłębiania wiedzy. Co ja się nagooglałam przy tej książce, to moje 😊

Zychla pisze o niepełnosprawnościach, ale ujmuje ten temat od bardzo ciekawej strony. Daje do zrozumienia, że nie każdą niepełnosprawność widać, a czasem jest ona zaletą i daje supermoce. Serio! Jakie to było fajne! Do tego dorzuca irlandzkie mity, Halloween, sztukę, religię Samów, czas wielkiego głodu w Irlandii, reinkarnację i… najbardziej całuśną kobietę w historii świata. Czujecie się zaciekawieni? A wyobraźcie sobie, że to jest horror i jest momentami naprawdę strasznie. Lepiej się nie da, co?

Nie wahajcie się. Czytajcie i czerpcie ze „Strychnicy” ile fabryka dała. Pamiętajcie tylko o jednym - WYSTRZEGAJCIE SIĘ CZERWIENI.
Profile Image for the.bookking.
207 reviews217 followers
September 27, 2024
Marek Zychla to niesamowicie zdolny pisarz. Wcale jednak nie dlatego, że przez jego książki pędzi się gładko i zamyka okładkę z doznaniem satysfakcjonującej rozrywki. Marek eksperymentuje i miesza rzeczywistości, wątki i narracje w taki sposób, że na koniec nie mam pewności, czy dobrze to wszystko zrozumiałem, czy starczyło mi uważności i otwartej głowy. I to poczucie daje mi satysfakcję obcowania z czymś ciekawym, jeśli wiecie, co mam na myśli.

Najbardziej osobista książka autora zabiera nas do Irlandii, gdzie w placówce opiekuńczej krzyżują się drogi wolontariuszy z całej Europy, a każdy przynosi do tego miejsca swój dziwaczny bagaż przeżyć. W ośrodku krzyżują się jednak nie tylko żywoty bohaterów, ale także historia i legenda, odwaga i cierpienie, oraz… piwnica ze strychem! 😱

Strychnica jest dziwna, niepokojąca, wymykająca się i rzeczywistości i światowi baśni. Strychnica stoi pośrodku niczego, ale to w niej spotyka się wszystko.
Profile Image for Weroo.
19 reviews
March 25, 2024
"Strychnica" to moja pierwsza powieść Marka Zychli, dotychczas znanego głównie z mniejszych wydawnictw. Nie ukrywam, że normalnie nie przepadam za horrorami, ale w tym przypadku pozytywnie dałam się zaskoczyć. Autor stworzył niepowtarzalną, bo skonstruowaną na bazie własnych doświadczeń, historię w której główne role grają osoby niepełnosprawne. Autor odczarowuje wizję tych ludzi w głowach swoich czytelników i wsadza ich w naprawdę interesującą, magiczna i wciągającą fabułę podszytą irlandzkimi baśniami i grozą. Zychla potrafi w łatwy sposób z tematów prostych, lekkich przechodzi w cięższe przemyślenia i problemy nie gubiąc przy tym wartkiej narracji. "Strychnica" to zdecydowanie jedna z najlepszych pozycji jakie ostatnio przeczytałam i mimo ponad 500 stron ani na moment się nie wynudziłam. Zdecydowanie polecam!
65 reviews
September 24, 2024
Ta książka to dla mnie dowód na to, że ludzka wyobraźnia jest niesamowita. Przyznaję, że mnie wciągnęła, odbiłem się tylko trochę już przy końcówce, dlatego ocena jest o stopień niższa- wszystko było chyba jednak, trochę za bardzo zakręcone.
Poza tym? Naprawdę fajna historia, odkrywana kawałek po kawałku, bohaterowie, o których można sobie wyrobić zdanie już na początku, a następnie całkiem mocno się zdziwić. Bardzo podobał mi się sposób przedstawienia podopiecznych ośrodka- prawdziwie: miejscami wzruszająco, chyba częściej z fajną dawką poczucia humoru.
Jak napisałem wcześniej, finał historii jest dość mocno "odjechany", ale dla kogoś kto chce przeczytać coś napisanego ładnym językiem, z interesującą fabułą i dobrze zarysowanymi postaciami ta książka powinna być dobrym wyborem.
Profile Image for Śmieszek.
22 reviews
March 1, 2024
Po raz kolejny autor mocno gra moimi emocjami i to w taki sposób, że ciężko mi się po lekturze pozbierać. Najpierw zrobił to w "Bezmiłości" teraz we wspaniałym misz-maszu gatunkowym jakim jest "Strychnica". Najgorsze co może być dla czytelnika to książka, która nic po sobie nie zostawia, o której po przeczytaniu się nie myśli. Proza Zychli jest przeciwna temu, autor chce aby czytelnik angażował się emocjonalnie w lekturę, w wydarzenia a szczególnie w życie swoich bohaterów.

Dodatkowo Mięta postarała się o wspaniałe wydanie tej cudownej powieści w najlepszej możliwej formie. Na żywo książka wygląda przepięknie!
Profile Image for Karolina.
127 reviews1 follower
April 30, 2024
4,7 ⭐️
W sumie nie spodziewałam się po tej książce takiej mieszanki uczuć.
Mamy tutaj do czynienia z przepięknie napisaną historią, poznajemy wiele wątków owianych grozą, fantastyką, ale również ciepłem, miłością, smutkiem.
Nasi główni bohaterowie mają swoje problemy, jednak ich charaktery cudownie się uzupełniają.
Trójka rezydentów: Fiona, Michael i mój ulubiony John oraz wspaniali opiekunowie: Sammy, Nino (jak on mnie irytował zanim bliżej poznał się z Akką i Morawą!!) i najcudowniejszy Bart.
Po zakończeniu tej historii czuję takie ciepełko na serduszku, a każda kolejna kartka była przeze mnie czytana z ogromną przyjemnością.
17 reviews
dnf
January 11, 2026
DNF - 43% (audio)
Jakaś taka mało porywająca ta książka. Niby coś tam się dzieje, ale nie robi wrażenia. Jest trochę dziwnie i trochę nijako. Zero napięcia. Rozdziały dziwnie poszatkowane, momentami chaotycznie skaczące między wątkami. Jeśli miało być niepokojąco to nie było i mam wrażenie, że sami bohaterowie podchodzili do tych wszystkich snów, majaków, klątw i legend jakoś bez emocji. Możliwe że taki był zamysł, biorąc pod uwagę ujęcie tematu umysłowych (i nie tylko) niepełnosprawności, traum i nieprzepracowanych problemów, niemniej trudno było mi się w to wszystko zaangażować. Słuchałam dla słuchania, a nie o to przecież chodzi…
Profile Image for Ewciakon1.
17 reviews
March 13, 2024
Uwielbiam prozę Marka Zychli. "Strychnica" to książka, w której ciężkie sprawy opisane są w prosty sposób. Mamy w niej w dobry sposób opisany problem osób z niepełnosprawnością umysłową i doskonale się w tej tematyce porusza - z wyczuciem, ale równocześnie bez przekłamań. Może o podobnej pracy w przyszłości będziemy mogli spodziewać się reportażu? Sama "Strychnica" zaś to genialne połączenie fantastyki, grozy i irlandzkiego folkloru. Samej powieści pełno zaskoczeń, pozytywnych jak i negatywnych. Proza autora jest głęboka i na pewno na długo ze mną zostanie.
Profile Image for Kat.
18 reviews
June 22, 2024
"Strychnica" to nietypowy horror, bo łączy się mocno z innymi gatunkami, więc dużo czytelników znajdzie w niej coś co lubi. Mamy tutaj obyczajową historię opiekunów i pensjonariuszy placówki opiekuńczej dla niepełnosprawnych intelektualnie, mamy fantastykę objawiającą się w zapożyczeniach z mitologii irlandzkiej, mamy przerażające zabytkowe domostwo oraz tajemniczą przeszłość tego miejsca. Od historii po prostu nie sposób się oderwać, a narracja Zychli jest wartka i pełna interesujących szczegółów. Bardzo polecam, bo to ciekawe gatunkowe doznanie.
24 reviews
June 26, 2024
Jestem bardzo pozytywnie zaskoczona tą książką. Spodziewałam się typowego horroru o mrocznej posiadłości, a otrzymałam wspaniała, ciepłą historię o życiu w ośrodku opiekuńczym dla niepełnosprawnych. Czułam, że autor dodał te wszystkie fantastyczne rzeczy aby gdzieś głębiej ukryć swoje przemyślenia, to jak widzi prace w takim miejscu (sam przecież pracuje w takim ośrodku). Jako głównych bohaterów obsadza pensjonariuszy ośrodka co daje niepowtarzalne i nieprzekłamane spojrzenie na ich życie. Strychnica to książka, do której na pewno jeszcze wrócę!
Profile Image for Pola_pola.
21 reviews
July 14, 2024
Czasem warto wyjść ze swojej strefy komfortu i przeczytać coś innego. Książkę kupiłam na targach na stoisku Mięty. Zachęcona przez sprzedającą dobrałam ją do innych zakupów. Przeleżała trochę, aż w końcu postanowiłam się za nią zabrać. "Strychnica" okazała się niesamowitą przygodą. Zychla przedstawił bardzo oryginalny świat, jakby na granicy snu, fantazji i zmieszał go z pełną gamą ciekawych bohaterów, rzadko spotykanych w literaturze. Warto dać tej książce szanse, nawet jeżeli stroni się od literatury grozy.
26 reviews
July 24, 2024
Bardzo chciałam, żeby ta książka podobała mi się bardziej. Doceniam, że autor stworzył nietuzinkowych bohaterów i zainspirował się tematami, które rzadko są poruszane w książkach (a szczególnie literaturze grozy). Niestety dla mnie fabularnie dużo straciła ze względu na zbyt mocne skomplikowanie historii, przez co często trudno się połapać. Mam więcej do zarzucenia, ale nie będę się nad tym rozwodzić z sympatii do próby jakiej podjął się autor. Koniec końców nie żałuję, że przeczytałam ,,Strychnicę".
Profile Image for Dies Irae.
24 reviews
February 24, 2024
Pierwsze co przykuwa uwagę przy tej książce to wspaniałe wydanie: twarda matowa oprawa, malowane brzegi, tajemnicza ilustracja na okładce.

Na szczęście środek jest równie wspaniały. Autor zgrabnie łączy różne gatunki: baśń, obyczaj i grozę. Wspaniale pisze o swoich bohaterach, widać, że wkłada w nich całe swoje serce. Bardzo zżyłam się z bohaterami "Strychnicy" i po prostu do samego końca nie mogłam się oderwać.
Displaying 1 - 30 of 39 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.