✰3,5/5
𝐇𝐨𝐭𝐭𝐞𝐫 𝐭𝐡𝐚𝐧 𝐡𝐞𝐥𝐥 to książka, przy której naprawdę super się bawiłam. Przeczytałam ją w mniej niż 24 godziny, a historia Deana i Mii mnie pochłonęła tak bardzo, że nie chciałam się oderwać od książki. Jednak moim zdaniem książka miała też swoje mankamenty, o których wam tutaj napiszę.
To było moje pierwsze spotkanie z twórczością Idy Nakielskiej. Wcześniej nie miałam okazji poznania jej pióra, chociaż jej debiut stoi od dawna na mojej biblioteczne. Po przeczytaniu tej pozycji mogę śmiało napisać, że było to przyjemne doświadczenie. Jedyne, do czego mogę się przyczepić, to czasami zbędne opisy, bez których ta książka mogłaby się obejść.
𝐇𝐨𝐭𝐭𝐞𝐫 𝐭𝐡𝐚𝐧 𝐡𝐞𝐥𝐥 to historia z motywem „friends to lovers” połączona przy okazji z „hate-love”. Poznajemy tu Mię, która przyjaźni się z Bonnie i Alekiem, oraz Deana, którego najlepszym przyjacielem jest Matt. Mia nie znosi Deana (co działa w dwie strony), ale że Bonnie i Matt są w związku, to ta dwójka chcąc nie chcąc musi przebywać w swoim towarzystwie dość często.
Powiedziałabym, że ta książka ma dość typowy i powszechnie znany wątek. No wiecie, były i niezrównoważony psychicznie eks, który napastuje i nachodzi główną bohaterkę. Jej były przyczynił się do wielu przykrych sytuacji w życiu bohaterki i jej przyjaciół, którzy w związku z tym dużo wycierpieli.
Mia jest wychowywana przez mamę, jej tata zostawił ją i jej rodzicielkę, kiedy Mia miała kilka lat. Po kilkunastu latach mężczyzna jednak postanowił o sobie dać znać. Mia i jej mama z czasem zaczęły dostawać dziwne listy z pogróżkami, które, jak się okazało, miały związek z jej ojcem, który wplątał się w jakieś dziwne i niebezpieczne interesy. Jestem zawiedziona, że ten wątek został nagle urwany i niedokończony, tak jakby autorka o nim zapomniała, bo jako czytelnik mimo wszystko chciałabym wiedzieć, co się stało i jak wyjaśniła się sprawa z ludźmi, przez których życie Mii i jej mamy było w niebezpieczeństwie.
Bardzo przyjemnie mi się czytało o paczce przyjaciół głównej bohaterki. Mia, Bonnie, Alec, Dean i Matt często spędzali razem czas, martwili się o siebie nawzajem i wspierali się, a że ja kocham, kiedy w książkach występują takie grupy przyjaciół, to czytałam o nich z uśmiechem na ustach.
Relacja Deana i Mii to coś, co bardzo mnie ekscytowało. Bardzo lubiłam ich interakcje, takie dogryzanie sobie, robienie na złość czy specjalne wywoływanie zazdrości.
Przyjemnie spędziłam czas przy tej książce. Nie wpadnie ona do topki przeczytanych, ale też nie jest to książka, którą będę wspominać źle. Powiedziałabym, że to taka książka na odmóżdżenie się. Bohaterowie byli zabawni, a samą historię czytałam z zainteresowaniem, chociaż z początku myślałam, że będzie inaczej.