River Conway zawsze miała krótkie włosy, bo według jej ojców tak było praktyczniej.
Krótkie włosy nie potrzebują czasochłonnej pielęgnacji, a sposobów, w jakie można je ułożyć, nie jest za dużo – i chwała Bogu! Mała River nigdy nie bawiła się lalkami. Wolała spędzać czas w domku na drzewie rosnącym pośrodku podwórza. W wieku piętnastu lat potrafiła wymienić koło w samochodzie, pamiętała reguły gry w piłkę nożną, ale znała też wszystkie piosenki i dialogi ze swoich ulubionych seriali. Jedynie smażenie naleśników wciąż sprawiało jej pewną trudność.
Znała odpowiedzi na wiele pytań, ale nie rozumiała, dlaczego jej matka zostawiła ją w domu dziecka, gdy była malutka. Dziewczynka długo czekała na ojca. Wreszcie przybył, jednak nie sam. Wraz z Loganem Conwayem w życiu River pojawili się również jego najlepsi kumple: Ray Aston, Vincent Snow i Isaak Meyer. Wychowali ją we czterech na dziewczynę zbyt ciekawską, by mogła pozostawić w spokoju tajemnicę swojej przeszłości…
„Czterech Ojców River Conway” to książka, o której bardzo dużo, słyszałam od dłuższego czasu!! Miałam okazję przeczytać pierwszą część, już na wattpadzie i nie będę ukrywać, że ogromnie polubiłam się z tą pozycją.
River jako małe dziecko, została porzucona przez swoją matkę, która zostawiła ją w domu dziecka. Stamtąd zabrał ją jej ojciec, jednak nie przyszedł on po nią sam, a w towarzystwie swoich kumpli. Ray Aston, Vincent Snow i Isaak Meyer. Ta czwórka wliczając w to oczywiście Logana, wychowała River, wszyscy stali się dla niej niczym ojcowie.
Pomysł na fabułę, to coś naprawdę ciekawego, jest to coś oryginalnego, z czym nie miałam jeszcze okazji się spotkać! W końcu na codzień, ciężko spotkać kogoś, kto miałby aż czterech ojców.
Styl pisania Mileny, jest dla mnie niezwykle przyjemny i lekki niczym piórko. Jestem nim oczarowana i mocno wkręcił mnie on w bieg historii. Czułam naprawdę ogromną, przyjemność z czytania.
River, to dziewczyna która zyskała moją sympatię, już od pierwszych stron. Rodzina jest dla niej najważniejsza, co zresztą łatwo zauważyć. Co by się nie działo, stanie w jej obronie, nie patrząc na konsekwencje. A tego świadkami możemy być już pierwszego dnia jej nauki w liceum, gdy pewien chłopak, niezbyt przychylnie, wypowiada się o ojcach dziewczyny, więc zostaje on ze złamanym nosem. Uwielbiam tą zadziorność w dziewczynie, nutkę odwagi, jej cięty język, a nawet to, że momentami jest mocno porywcza.
Charlie - czyli chłopak, który skończył ze złamanym nosem, a później, także jako przyjaciel River, to takie słoneczko tej historii, które zasługuje na wszystko co najlepsze. Jest typem gaduły, gdy już zacznie mówić, to nie przestanie za szybko. Dzięki niemu na mojej twarzy, parę razy pojawił się uśmiech, ale były też te gorsze momenty, podczas których łamało mi się serce, przez cierpienie chłopaka.
Wątek który uwielbiam, to zdecydowanie ten z „Igrzyskami nie śmierci” czyli inaczej rodzinnym piknikiem na który River, ze swoją rodziną co roku się wybiera. Podczas jego trwania, pojawia się tam parę konkurencji w których biorą udział dzieci. W ciągu rywalizacji, poznajemy Russella, który jest wrogiem dziewczyny, od lat ze sobą konkurują.
Russell, to chłopak który wywołał we mnie masę pozytywnych emocji, pokochałam go i śmiało mogę stwierdzić że jest istnym ideałem. Ten chłopak to taki Golden Retriever boy, daje on swoją osobą ogrom komfortu, a co najważniejsze jest naprawdę cudowny, dla naszej malutkiej River. Całkowicie pochłonął moje serce w momencie, w którym stwierdził że 200 kilometrów które dzielą go z dziewczyną, nie jest mu straszne i w razie potrzeby, bez zastanowienia pokona je, ogromnie chwyciło mnie to za serce i pokazało, jak bardzo zależy mu na River.
W tej książce, odnalazłam masę spokoju i komfortu, dużo dobrego humoru, momentami bolały mnie policzki, przez uśmiech który wkradał mi się na buzię. Podczas rozmów Russella z River, nie zabrakło też motylków, które zaatakowały moje podbrzusze, jak mam nie zachwycać się tym chłopakiem, w momencie gdy on z zaciekawieniem słuchał o książce, która jej się spodobała, a później ją przeczytał, by mógł być bardziej wgłębiony w temat??
Nie mogę nie wspomnieć o relacji River z ojcami, momentami jest burzliwie, nie zawsze jest kolorowo, każdy jest różny, przez co pojawiają się momenty gdy dogadanie się jest trudniejsze, ale to nic z czym oni by sobie nie poradzili. Więź która łączy ich piątkę jest magiczna i wyjątkowa, jest przede wszystkim ogromnie silna a oni kochają się z całych serc i oddali by wszystko dla każdego nawzajem by byli szczęśliwi.
[100224] czytałam to na wattpadzie, czy mogę już wystawić 5 gwiazdek?
[040524] za trzecim razem bawi i wzrusza tak samo. 😭🍞😂🤎👦🏻🐶
_______pełna recenzja: "Wszystko zaczęło się, gdy miała kilka miesięcy i matka oddała ją do domu dziecka. River długo czekała, aż pojawi się jej biologiczny ojciec - Logan Conway. Tylko że z nim przyszli również jego najlepsi kumple: Ray Aston, Vincent Snow oraz Isaak Meyer."
Pisanie o ulubionych książkach jest trudne, ale gdy przychodzi do napisania o historii, która zmieniła coś w Waszym życiu.. staje się jeszcze trudniejsze. "Czterech ojców River Conway" weszło do mojego serca i pozostanie w nim na długo. To jest jedna tych powieści, którą przeżywa się całym sobą. Ja się czułam jakbym znów była nastolatką, przeżywała pierwsze miłosne rozterki i zdobywała nowe przyjaźnie.
River Conway jest jej główną bohaterką. Można powiedzieć, że dziewczyna inna niż wszystkie, jednak nadal jest w niej ten urok i problemy jakie ma każdy nastolatek. Wychowana przez tytułowych czterech ojców, najlepszych kumplów, którzy zaszczepili w niej tą nutę przygody. Gra w piłkę nożną, wymiana koła w samochodzie czy spędzanie dni w domku na drzewie. River jest pełna pasji, pełna chęci zdobywania kolejnych szczytów. Początki nie należą do najłatwiejszych, ale kto by się spodziewał, że już pierwszego dnia w liceum złamie komuś nos? Krótkie rozdziały, lekki styl i zabawne dialogi. Jeśli szukacie książki, która będzie miała w sobie te elementy, to nie musicie szukać. Książka Mileny Grabowskiej ma to wszystko i jeszcze więcej! Potrafi wciągnąć już od pierwszych stron, a czytając o relacji River z jej ojcami nie można przestać się uśmiechać. Ciepło, urok i ten komfort, którego wielu z nas dziś poszukuje. Każdy z bohaterów się czymś wyróżnia, a jednocześnie został przez autorkę naprawdę dobrze wykreowany. Logan i jego opiekuńczość, Ray i jego sekrety, Vincent i jego stanowczość, Isaak i jego niekonwencjonalny humor. Czwórka kompletnie różnych od siebie osób, a których połączyły nastoletnie lata (i pewne nocne akcje). Nie każcie mi wybierać ulubionego, bo nie mam pojęcia jak mogłabym ich rozdzielić, ale mam nadzieję, że ich przeszłość nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa. Wątek rodzinny buduję tą historię, jednak są także inne, które idealnie dopełniają całą fabułę. River już na starcie zdobyła sympatię rówieśników, szczególnie gdy mowa jest o tym z krzywym nosem. Charlie to przyjaciel jakiego wielu chciałoby mieć - gadatliwy do bólu, ale jak trzeba coś zrobić pierwszy będzie pomagał. W wielu momentach to właśnie on wywoływał uśmiech na mojej twarzy. Potem przyszła Sally ze swoją zadziornością i dziewczyńskimi radami. A także Liam, który dopełnił ich charaktery. Tacy ludzie to prawdziwy skarb (ostatnie strony tego dowodzą!). Co mi się podobało najbardziej w książce Mileny, to kreacja River. Od pierwszego rozdziału złapałam z nią wspólny język. W wielu momentach widziałam siebie - swoje przemyślenia czy problemy. Cóż, może nie biłam ludzi, ale by bronić swoich bliskich mogłabym posunąć się nawet do tego. Moja relacja z bohaterką była podobna, jak dziewczyny z jej igrzyskowym rywalem, czyli Russellem Bennettem. Ten chłopak to typowy przykład książkowego męża - każda biłaby się o niego (czy ktoś coś mówił o przemocy?). Jego brązowe oczy, w których można utonąć... No rozmarzyłam się, ale to, jak Russell został w tej powieści przedstawiony dowodzi temu, że Milena potrafi w romantyczne relacje. Od rywali..., może slow burn czy jednak przyjaciele? Nic nie zdradzę, ale wiedzcie jedno: gdy Bennett rzuci żartem, będziecie się turlać ze śmiechu.
"Czterech ojców River Conway" jest wypełniona komfortem, jednak autorka nie stroni od poruszania trudnej tematyki. Utrata bliskiej osoby, przemoc, autodestrukcja, a nawet działalność niezgodna z prawem. Książka dedykowana jest czytelnikom 16+ i ja się z tym w pełni zgadzam. Nawet jeśli pisana jest w taki sposób, że osoby 13 czy 14+ bez problemu by się w niej odnalazły, to z uwagi na powyższe wątki, lepiej z nią poczekać. A na tych bohaterów naprawdę warto. Zakończenie zwiastuje nowy ciekawy temat oraz otwiera drzwi na kolejne, które zamierzam ponownie przeżywać w drugim tomie. Polecam!
– Bo myślę o tobie. Powinnaś mieszkać bliżej. Wtedy zabrałbym cię na randkę. Na całą masę randek.”
♡ Nie wiem jak wy, ale ja strasznie dużo słyszałam samych pozytywnych opinii tej pozycji, nawet kiedy ona była dopiero na Wattpadzie. Kiedy dowiedziałam się, że zostanie wydana to postanowiłam poczekać na wersję papierową.
„To zabawne, bo kiedyś od twojego gadania bolała mnie głowa, a dziś w mojej głowie jest strasznie cicho bez ciebie... Przestałem lubić ciszę.”
♡ Chcielibyście mieć „czterech” opiekujących się tobą ojców? Nasza główna bohaterka tak miała! Troszczący się o nią mężczyźni próbowali ochronić ją przed całym złem tego świata, a nastolatka już pierwszego dnia w nowym liceum pakuje się w kłopoty! O czym jest książka? River Conway zawsze miała krótkie włosy, bo według jej ojców tak było praktyczniej. Krótkie włosy nie potrzebują czasochłonnej pielęgnacji, a sposobów, w jakie można je ułożyć, nie jest za dużo – i chwała Bogu! Mała River nigdy nie bawiła się lalkami. Wolała spędzać czas w domku na drzewie rosnącym pośrodku podwórza. W wieku piętnastu lat potrafiła wymienić koło w samochodzie, pamiętała reguły gry w piłkę nożną, ale znała też wszystkie piosenki i dialogi ze swoich ulubionych seriali. Jedynie smażenie naleśników wciąż sprawiało jej pewną trudność. Znała odpowiedzi na wiele pytań, ale nie rozumiała, dlaczego jej matka zostawiła ją w domu dziecka, gdy była malutka. Dziewczynka długo czekała na ojca. Wreszcie przybył, jednak nie sam. Wraz z Loganem Conwayem w życiu River pojawili się również jego najlepsi kumple: Ray Aston, Vincent Snow i Isaak Meyer. Wychowali ją we czterech na dziewczynę zbyt ciekawską, by mogła pozostawić w spokoju tajemnicę swojej przeszłości… - opis pochodzi od wydawcy <3 „Czterech ojców River Conway” jest dobrą oraz przyjemną do czytania książką. Znajdziemy w niej dużo uroczych momentów, wartościowych zdań i morałów. Ta pozycja sprawi, że wasze serce zmięknie. Nie od dzisiaj wiadomo, że jako nastolatka kocham czytać książki o dojrzewaniu, odnajdywaniu siebie, swojej drogi. Według mnie największym plusem w tej książce właśnie jest opisany ten najtrudniejszy chyba okres. Podczas czytania, poczułam się zrozumiana w wieku aspektach. Strasznie spodobał mi się wątek ważnych wartości w naszym życiu: przyjaźni oraz pierwszego zauroczenia - coś co każdy z nas chciałby przeżyć to w taki sposób jaki jest ukazany w historii River… Russel napewno będzie waszym nowym bookish chłopakiem! Jakbym miała go opisać jednym słowem: marzenie. Wierzę, że każda dziewczyna spotka swojego „szczeniaka” na drodze. Milena ma bardzo miły styl pisania. Gdy czytałam miałam wrażenie, że płynę przez morze słów. Podsumowując: bardzo polecam wam tą książkę, a najbardziej osobom zagubionym. Nie bójcie się prosić o pomoc <3
Uwielbiam tę książkę. Za jej autentyczność w relacjach, w życiu i za jej realizm w ogólnym ujęciu. Więź River z jej ojcami jest absolutnie rozczulająca; z każdym z nich jest pięknie wyjątkowa. Podobnie to jak River nawiązuje przyjaźni, uwielbiam ją za bycie nastolatką, która jest nastolatką. Nie mam tutaj takiej przerysowanej karykatury nastolatki, ona jest po prostu uroczą, trochę zagubioną dziewczyną i to jest w niej cudowne.
Dlatego kocham tę książkę, tutaj nie ma jakichś wielkich dram, sztucznie rozdmuchanych sytuacji, tutaj mamy życie nastolatki, jej perypetie, przyjaciół i rodziny. Czasami jest pod górkę, ale River uczy się jak to pokonać.
A do tego jest Russell, który wszystko to ślicznie uzupełnia. Jest dla River ostoją i uważam, że brakuje w książka YA takich zdrowych wzorów chłopaków. Bo wszyscy popularni faceci mogą się przy nim chować, bo od nich kipi toksycznością, a Russell przynosi spokój, bezpieczeństwo i słodycz, bo jest uroczy.
Sam pomysł na fabułę nie jest najgorszy i pewnie wielu czytelników może zaciekawić, jednak wykonanie tego pomysłu jest już trochę gorsze. Nie ma tu zwrotów akcji i wszystko jest raczej napisane w prosty sposób. Pojawia się jednak dużo błędów logicznych, a wiele rzeczy się nie łączy. Bohaterzy zaprzeczają samym sobie lub mówią, robią coś, co kłóci się z tym, na jakie osoby zostały wcześniej scharakteryzowane. Relacje między bohaterami zarówno te przyjacielskie, jak i miłosne rozwijają się za szybko. Dodatkowo wydaje mi się, że wszyscy się ze mną zgodzą, że przejście z praktycznie nienawiści do zauroczenia w kilkanaście godzin jest średnio wiarygodne. Plusem jest humor, chociaż momentami łapał cringe, to ogólnie było się z czego pośmiać. Ostanie rozdziały były lepsze i tam faktycznie można było się zaciekawić rozgrywającymi wydarzeniami.
RECENZJA | czterech ojców river conway — milena grabowska
[ współpraca reklamowa z @wydawnictwo.beya ]
ocena: ✩✩✩✩, 5 / 5
Ta książka to dla mnie jedno wielkie pozytywne zaskoczenie. Muszę przyznać, że najbardziej byłam zniechęcona przez okładkę, która nie przypadła mi do gustu, więc obawiałam się, że i środek może taki być, ale na szczęście tak się nie stało. Słyszałam o tej pozycji jeszcze jak siedziała sobie na wattpadzie i żałuję, że zdecydowałam się przeczytać ją dopiero przy wydaniu.
Od pierwszych stron byłam po prostu kupiona. Urzekł mnie styl pisania autorki, a to jest element, na który zwracam zawsze dużo uwagi w książkach. Był on naprawdę bardzo przyjemny i lekki, ale przede wszystkim było czuć, że sama autorka dobrze czuje się w słowie i doskonale nim operuje. Doskonale wiedziałam, co chciała przekazać.
Jeśli kochacie komfortowe, rodzinne i pełne wsparcia to ten tytuł będzie strzałem w dziesiątkę. Jest idealna pod tym względem. Każdy z ojców wyróżniał się od siebie, byli inni i nietuzinkowi przez co w czwórkę perfekcyjne się dopełniali. Szczególnie urzekł mnie fakt, że kiedy urodziła się River wszyscy byli nastolatkami, ale mimo tego żaden z nich nie uciekł i towarzysząc Loganowi postanowili wychowywać River. To było bardzo wzruszające, czytać o tym jak byli ze sobą bez względu na wszystko.
Cała historia zaczyna się w momencie gdy River zaczyna pierwszą klasę liceum i uważam, że to był wspaniały pomysł zacząć książkę właśnie na tym etapie, gdy tak wiele rzeczy się zmienia. To był okres, kiedy River w pełni zaczęła dojrzewać i dorastać. Zaczęła postrzegać wiele rzeczy inaczej. Poznała nowych przyjaciół, a także doznała uczucia pierwszego zauroczenia. To wszystko było tak cudownie opisane, że czasami zapominałam o wzięciu wdechu, bo tak byłam zaangażowana w to, co czytałam.
Ale Russell był tym bohaterem, który idealnie uzupełnił mi tę historię. Był taką wisienką na torcie. Zacznijmy od tego, że Russell był wrogiem River, na którego zawsze narzekała i się denerwowała. Już wtedy byłam w wielkich emocjach, bo oni naprawdę się nie cierpieli i uważam, że to w jaki sposób to robili było idealnym przedstawieniem jakie powinno być enemies to lovers w młodzieżówkach. Błagam was, on mówił do niej „zmoro mojego życia”, rozumiecie to?! Ja żyję dla tego typu rzeczy. Absolutnie kocham ich razem. A jak pojawiło się między nimi coraz więcej uczuć to piszczałam co chwilę w poduszkę.
Po prostu czytajcie! Gwarantuje wam całą masę emocji i historię, która otuli was jak najbardziej puchaty kocyk. Z całą pewnością przyniesie wam masę śmiechu oraz uśmiechu tak jak zrobiła to u mnie.
Potrzebowałam tej książki. Szczerze jestem na siebie zła, że nie przeczytałam jej wcześniej!! To było cudowne, świetnie się bawiłam i przeczytałam to w jeden dzień - tak bardzo mnie to pochłonęło.
Pióro autorki jest bardzo przyjemne. Książka napisana jest w trzeciej osobie, ale totalnie tego nie odczuwałam podczas czytania. Przez treść dosłownie się płynie. Cała fabuła była dobrze przemyślana i wiele razy musiałam powstrzymywać się przed piszczeniem z emocji (albo i nie…).
Główna bohaterka River Conway ma czterech ojców. Mimo, że tylko jeden z nich jest tym biologicznym - reszta jest dla niej na takim samym poziomie. Jest to dla mnie piękne jak wiele ojciec jest poświęcić dla swojego dziecka. I to nie tylko ojciec, bo zarówno Logan - tata River - poświęcił tyle samo co Vincent, Ray i Issac. Pokochałam ich całą sobą. Niektóre momenty sprawiały, że moje serce się topiło z miłości do nich. Troska i miłość jaką objeli River była czymś pięknym. Niestety byli nadopiekuńczy, co wiele razy pokazywali i niektóre ich zachowania nie przypadły mi do gustu, tak jak na przykład fakt, że River bała się powiedzieć im o chłopaku, z którym pisze, bo już przeczuwała ich reakcje. Mimo tego i kilku innych momentów zakochałam się w tym jak Milena pokazała nam, że nie ważne w życiu są więzy krwi, aby nazwać kogoś swoją rodziną.
Sama River jest nastolatką. Niedługo skończy 16 lat i poznajemy ją w momencie dorastania. Bardzo spodobało mi się to jak autorka przedstawiła właśnie ten moment dorastania, ponieważ wyszło to perfekcyjnie. Emocje, z którymi nie potrafiła sobie poradzić, sytuacje, które wprawiały ją w stan, w jakim nigdy wcześniej nie była, zauważanie rzeczy, na które nigdy wcześniej nie zwracała uwagi - każdy z nas to przeżył. Opisanie takiego stanu nie jest czymś łatwym, a autorka poradziła sobie z tym idealnie.
River zauważa, że podoba jej się pewien chłopak. Russell Benett. Ten chłopak momentalnie zdobył moje serce. Milena sprawiła tylko, że moje oczekiwania względem facetów tylko i wyłącznie wzrosły, bo jak można być takim słodziakiem jak on? Bardzo przyjemnie czytało mi się o początku ich relacji. Moje serce wielokrotnie szybciej biło, gdy Russell zaskakiwał mnie kolejnymi rzeczami, ale to przeczytajcie sami żeby się dowiedzieć, co to dokładnie było.
Pokochałam przyjaciół River. Charlie jako pierwszy wpadł do jej życia i choć ich pierwsze spotkanie skończyło się na dywaniku, to stworzyli przepiękną przyjaźń, za którą inni mogliby zabić. Sally choć nie pokazywała tego tak często, polubiła River i razem z Liamem stworzyli swoją paczkę przyjaciół.
Pokochałam tę książkę i nie mogę doczekać się kolejnej części tego cuda!!
Czterech Ojców River Conway już znam i polubiłam ogromnie od pierwszego tomu. Powrót do nich był mi niezwykle potrzebny, a nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy. Mimo, że etap dojrzewania mam już dawno za sobą, Milena idealnie ubrała wszystkie emocje towarzyszące w tamtym okresie, w słowa. A jednym z najtrafniejszych jest poczucie zagubienia i bezradności. Często jako nastolatkowie, tym bardziej wchodząc dopiero w okres dojrzewania, nie do końca rozumiemy wszystko co się wokół dzieje, jak nasz organizm się zmienia i często ciężko jest nam poradzić sobie z emocjami. Taka właśnie była River. Jest definicją wszystkich tych emocji, błędów, czy młodzieńczej naiwności. Jest po prostu prawdziwa i to jest w niej najpiękniejsze.
Ta książka to jedyna taka historia, o której dane mi było czytać i pomimo faktu, że akcja nie rozgrywa się tam gwałtownie, nie ma wielkich plot twistów i wielkich dramatów, to nie da się wynudzić. Bohaterowie są wykreowani w świetny sposób, przez co każdy znajdzie kogoś, z kim może się utożsamić, a może tak jak w moim przypadku - każdy z bohaterów będzie po trochu wami?
Z tej historii na każdej stronie płynie komfort, ale i zrozumienie, przez co ma się poczucie ciepłego kocyka otulającego nas w najzimniejsze dni. River, Sally, Charlie, Russell, Liam, Logan, Vincent, Ray i Isaak to pełna wartości, miłości i ciepła rodzina, której życzę każdemu z was. Nawet jeśli to nie będzie rodzina z kwi, to pamiętajcie, że nie muszą was one łączyć, byście mogli poczuć z kimś wyjątkową więź. Rodzina może być rodziną z wyboru i to też jest piękne!
Podoba mi się mały wątek romantyczny w tej pozycji, bo jest on delikatny, a jednak wywołujący małe rumieńce, bo poznajemy z River na nowo uczucie, które może towarzyszyć przy pierwszym zakochaniu. Motylki w brzuchu, niepewność, ale też pierwsze myśli, czy pocałunki. Autorka świetnie poradziła sobie z wykreowaniem tego świata i bardzo łatwo było mi dołączyć do tej niezwykłej rodzinki.
Czterech ojców River Conway to historia pełna uśmiechu, komfortu, ale też poruszająca ciemną stronę dorastania. Pokazuje jak okrutne potrafi być liceum i jak ważne jest by umieć stawiać na swoim, oraz stawać w obronie swoich bliskich. Dlatego też was od razu proszę: nie bójcie się prosić o pomoc i nie bądźcie bierni, gdy widzicie, że dzieje się komuś krzywda. Zostawiam wam również telefon zaufania dla dzieci i młodzieży, i choć liczę, że nie będziecie go potrzebować, to warto o nim wiedzieć: 116111.
Dbajcie o siebie, o swoich bliskich i uważajcie na siebie w każdej sytuacji.
„Czterech ojców River Conway” to książka, o której miałam okazję słyszeć bardzo często, nawet zanim ogłoszono, że będzie wydana. Już wtedy byłam ciekawa tej historii, jednak nie zdecydowałam się na czytanie jej na wattpadzie, a teraz chyba tego trochę żałuję, bo okryłam historię River zdecydowanie za późno.
Pierwsze zetknięcie z piórem Mileny Grabowskiej okazało się niesamowicie przyjemnym doświadczeniem. Styl pisania autorki jest lekki i tylko zachęca do dalszego czytania. Fabuła książki jest ciekawa i oryginalna, bo w końcu nie każda bohaterka ma aż czterech ojców, prawda? Od pierwszego zdania książki czułam, że ta historia będzie dobra… i była. Nie umiałam się od niej oderwać, a kiedy już musiałam to zrobić, przychodziło mi to z wielkim trudem.
River ma czterech ojców - Logana, Vincenta, Raya i Isaaka. Chociaż to Logan jest tym biologicznym, to całą czwórkę traktuje tak samo, bo każdy z nich włożył w jej wychowanie tyle samo od momentu, w którym Logan odebrał malutką dziewczynkę z domu dziecka, w którym została pozostawiona przez matkę. Logan jednak nie przybył sam, a ze swoimi przyjaciółmi, którzy byli dla niego jak rodzina. I tak oto River została wychowana na ciekawą świata, sprytną i może odrobinę pyskatą dziewczynę, która dla swoich bliskich byłaby gotowa popełnić największą zbrodnię świata.
Jestem największą fanką motywu „found family”, więc czytanie o relacjach River z jej ojcami, było dla mnie ogromną przyjemnością. Każdy z tej czwórki mężczyzn ma inny charakter. Vincent to en stanowczy, Ray to ten miły, Isaak to ten zabawny i szalony, a Logan jest taką bezpieczną przystanią – a przynajmniej tak sklasyfikowałam ich sobie w mojej głowie na podstawie książki. Każdy z nich dla River i siebie nawzajem poświeciłby swoje życie, jestem zakochana w całej czwórce, chociaż muszę przyznać, że najmocniej moje serce skradł Isaak.
Akcja książki zaczyna się, kiedy River ma zacząć naukę w liceum. Bohaterka liczyła na nawiązanie jakichś nowych przyjaźni i w miarę spokojne, ale nie nudne życie licealistki. Wylądowanie w gabinecie dyrektorki godzinę po rozpoczęciu apelu i posłanie jakiegoś drugoklasisty do pielęgniarki nie było w jej planie, więc trzeba przyznać, że River zaczęła naukę w liceum z przytupem. Finalnie nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo w ten sposób River poznała swojego pierwszego przyjaciela, chociaż najpierw musiała złamać Charliemu nos. River ma tendencję do nawiązywania znajomości z ludźmi w dość dziwny sposób, bo jej relacja z Sally i Liamem również zaczęła się nietypowo. Ta czwórka stworzyła paczkę, w której każdy członek ma taki skrajnie różny od siebie charakter, że można się zastanawiać, jakim cudem się dogadują. W dodatku każde z nich jest postacią ze swoją własną historią, co bardzo doceniam i cieszę się, że Sally, Liam czy Charlie nie byli tylko miłym dodatkiem do historii River.
Oczywiście nasza kochana River ma również pewną relację z chłopakiem, który kiedyś był jej wrogiem nr 1. Russel to postać, która wywoływała we mnie piski podekscytowania jak u jakiejś małej dziewczynki na widok sklepu wypełnionego po brzegi zabawkami. Relacja River z Russelem jest nietypowa, co akurat nie powinno dziwić, bo wszystko w życiu dziewczyny takie jest. Choć tę dwójkę dzieli odległość, Russela to nie zatrzymało przed przyjechaniem do bohaterki, bo ta miała gorszy dzień. Są słodcy i zabawni, chociaż momentami się zastanawiałam, czy może ich znajomość zbyt szybko nie poszła w tę romantyczną stronę.
Ta książka jest cudowna i komfortowa. Jestem nią zachwycona. Jestem zachwycona River, z którą poczułam pewnego rodzaju więź i której charakter pokochałam. Jestem zachwycona tym, jak autorka przedstawiła, że rodziną może się stać dla nas osoba, z którą nasze więzy krwi nie mają nic wspólnego. Z niecierpliwością będę wyczekiwała drugiego tomu, bo jestem niezmiernie ciekawa dalszych losów nie tylko River, ale i całej reszty bohaterów.
Ta historia skleiła mnie i dała nadzieję, że rodzina to nie tylko więź krwi. Logan, Vincent, Ray i Isaak są tego przykładem. To jak wzięli River pod swoje skrzydła jest czymś przepięknym.
Cała historia idzie powoli, dla mnie wręcz idealna na początek. Cała osobowość River tak przemawiała nią, mogłam zobaczyć ten jej chaos spowodowany wejściem w okres dojrzewania. Chaos który nie wpływał tylko na nią, jak ona odbiera świat, ale też na jej relacje, innymi.
Tajemnica jej pochodzenia i jej matki, trochę się spodziewałam już po jednej scenie kim jej matka jest. Wiadomo, że to na pewno mogło ukształtować fabułę, a mogło zmniejszyć poziom ekscytacji poznania rzeczywistej prawdy. Niektórzy mogą pomyśleć, że już wszystko wiedzą i nie muszą czytać dalej. Jednak czuję, że powinniśmy się skupić na chłopakach i River bardziej. Zwłaszcza po przeczytaniu dodatku. Tutaj nigdy nie chodziło o River i to w jakim stanie i w jakim jej okresie życia zostawiła matka, a jak River wpłynęła na chłopaków i to jak oni wychowali ją.
Jest to druga książka, którą przeczytałam od Mileny i szczerze mogę przyznać, że się nie zawiodłam. Czekam z wytęsknieniem na kolejne części.
o książce od bardzo dawna słyszałam naprawdę wiele dobrego, dlatego bardzo oczekiwałam na premierę i na czas kiedy książka trafi w moje ręce. nie będę ukrywać, że miałam co do niej wysokie oczekiwania, i niestety w wielkim zalem serca musze przyznać, że trochę się zawiodłam:(((
od samego początku książkę czytało mi się bardzo szybko i przyjemnie, choć momentami miałam wrażenie, że akcja rozgrywała się nieco chaotycznie i czasami się w niej nieco gubiłam. sam styl pisania autorki pozytywnie mnie zaskoczył, bo mimo kilku rzeczy, które mi się nie podobały szybko wciągnełam się w lekturę i pochłonełam ją w dwa wieczory! sama koncepcja na fabułe przypadła mi do gustu, kreacja ojów River, ich relacja i cała otoczka związana z wychowaniem dziewczyny. nie raz zaśmiałam się z tekstów bohaterów i podczas czytania naprawdę fajnie się bawiłam.
jedyną rzeczą, która trochę mi nie podpasowała był wątek romantyczny, dla mnie ta książka byłaby tak samo dobra gdyby opowiadała po prostu losy River, jej ojców i przyjaciół, bo relacja z Russellem była okej, ale jakby nie była na pierwszym planie. historia była fajna i z pewnością sięgnę po kolejny tom, zdecydowanie to jedna z takich pozycji, które spodobają się każdemu, a w dodatku pokazują pierwsze miłości, prawdziwe przyjaźnie, radzenie sobie i nieradzenie sobie z problemami wchodzenia w dorosłość. będzie idealna właśnie też dla trochę młodszych czytelników<33
4,25/5⭐️ - 𖧷Powiem wam szczerze, że nie miałam żadnych oczekiwań co do tej książki. Pomimo, że bardzo spodobał mi się opis i brzmiał rewelacyjnie, nie wiedziałam czego mogę spodziewać się po tej książce. Zaczynając książkę nie mogłam połapać, który ojciec, lub bardziej przyjaciel jej biologicznego ojca, jest którym, ale po czasie coraz łatwiej było mi ich rozpoznać. Sam pomysł na fabułę od początku wydawał mi się ciekawy. Bohaterka na początku książki zaczęła chodzić do szkoły średniej, co bardzo mi się spodobało, ponieważ lubię czytać książki o nastolatkach w jej wieku. River przez to, że miała „czterech ojców” i wychowywała się bez mamy, miała ciężko w życiu. Uwielbiałam relacje jaką mieli River oraz jej ojcowie. Widać było, że mają silną więź i wszyscy są dla siebie bardzo ważni. Rozczulało mnie to gdy Riv, stawała zawsze w obronie swoich ojców, nie ważne co by się działo. Oni byli dla niej najważniejsi. Książka była naprawdę bardzo zabawna i wiele razy śmiałam się czytając tą historię. Tajemnicza przeszłość River…ciągnęło się to tak naprawdę przez całą książkę, więc fajnie, że zostało to tak pociągnięte. W książce pojawił się motyw enemies to lovers, który od samego początku bardzo mi się spodobał! Pokochałam Russella, który był cudowny. Nie spodziewałam się również takiej końcówki…
𖧷River była silną bohaterką, nie tylko fizycznie ale również psychicznie, która dążyła to celu i nie dawała sobie „w kaszę dmuchać”. Zdecydowanie moimi ulubionymi ojcami byli Logan oraz Isaak! Byli niesamowicie zabawni i uwielbiałam ich zachowanie wobec River. Chociaż Vin podchodził zawsze poważnie do różnych sytuacji lub bójek w których udział brała Riv.
𖧷Styl pisania od samego początku mi się spodobał i z łatwością czytało mi się tą książkę. Miałam wrażenie, że pióro Mileny jest lekkie i „nieskomplikowane”. Nie mogę doczekać się drugiego tomu tej historii.
pokochałam tę książkę już na Wattpadzie, a na papierze okazała się być jeszcze lepsza. otuliła mnie komfortem, humorem i takim rodzinnym ciepłem, co jest naprawdę wspaniałym uczuciem dla mnie jako czytelnika.
Russell ma całe moje serce, tak samo jak i ojcowie. KOCHAM ICH WSZYSTKICH
Charlie to oczywiście ikona. Sally tak samo.
A River? River to bohaterka, z którą można się ewidentnie utożsamiać.
Mam nadzieję, że drugi tom również dostaniemy w wersji papierowej!!
Recenzja "Czterech ojców River Conaway" - Milena Grabowska 🧩 •~•💘•~• [współpraca recenzencka @wydawnictwo.beya ] dziękuję za egzemplarz do recenzji 🫶🏻. •~•💘•~• Książka w moje ręce wpadła totalnie przypadkowo, a ponieważ przeczytałam dużo pochlebnych recenzji na jej temat, zdecydowałam się zagłębić w historię czterech ojców, River, oraz Russella. Tak naprawdę zaczynając ją, liczyłam na coś dobrego, jednak nie miałam jakiś ogromnych oczekiwań. Opowieść zaciekawiła mnie już od pierwszego rozdziału. Wątek czterech ojców (jeden biologiczny, reszta to przyjaciele) był dla mnie czymś zupełnie nowym, ale na tyle ciekawym i przyjemnym, że mimo iż z początku mało się tam działo, nie nudziłam się. Szczerze mówiąc, do połowy książki, miałam wrażenie że jest to coś typu lekka młodzieżówka, jednak kiedy wątek romantyczny między River a Russellem, zaczął w końcu gnać do przodu, moja opinia o tej pozycji totalnie się zmieniła. Akcja zaczęła być tak ciekawa, że przeczytałam wszystko ciągiem, nie mogąc się oderwać od tekstu. River niestety czasem mnie irytowała, swoim tokiem myślenia w niektórych sytuacjach, jednak jakbym miała patrzeć na całokształt, była to bardzo dobrze wykreowana postać. Myślę że warto poruszyć tu też kwestię tego jaką cudowną relację miała główna bohaterka z swoimi ojcami. Mimo iż tylko jeden z nich był tym biologicznym, każdy z nich troszczył się o nią jak najbardziej mógł, i zdecydowanie była ich oczkiem w głowie. Praktycznie każdy z nich był inny, ale razem super się uzupełniali. Russell był dla mnie totalnym zaskoczeniem (oczywiście na plus). Nie chcę dawać tutaj spoilerów, ale przysięgam, że zakochacie się w tej postaci bez dwóch zdań! Cudownie wykreowany, troskliwy, uroczy, wspierający i romantyczny. Więc podsumowując, po końcówce czuję niedosyt, i z niecierpliwością czekam na wydanie kolejnego tomu!! Książka ta jest zdecydowanie moim nowym odkryciem, i naprawdę polecam ją dla osób które lubią wciągającą akcję 🫶🏻. •~•🧩•~• ocena: 4,25/5
[ współpraca reklamowa z wydawnictwem BeYa ] 5/5⭐️ „(River) znała odpowiedzi na wiele pytań, ale nie rozumiała, dlaczego matka zostawiła ją w domu dziecka, gdy była malutka. Dziewczynka czekała długo na ojca.
Wreszcie przybył, jednak nie sam.” (fragment od wydawcy.)
Życie czwórki mężczyzn zmieniło się, kiedy pojawiła się w nim malutka River, potrzebująca rodzica. I znalazła go, a właściwie aż czterech, którzy wprowadzili do jej życia miłość, bezpieczeństwo i radość.
Ta historia otula czytelnika swoim ciepłem, jest niczym zachód słońca, mrożona kawa w ciepłe dni, ulubiona piosenka czy też najpiękniejsze wspomnienie. Możemy w tej książce odnaleźć siebie, ale też znaleźć odpowiedzi na nurtujące nas pytania, które stawia sobie również główna bohaterka. To emocjonująca historia o dojrzewaniu, które nie jest kolorowe, a burzliwe, pełne niedopowiedzeń i lęków, ale także o nastoletniej miłości i przyjaźniach, które mogą rozpocząć się w dość niecodzienny sposób.
Jest to zdecydowanie jedna z piękniejszych i komfortowych historii, po jakie byłoby mi dane kiedykolwiek sięgnąć. Cieszę się, że mogłam znów do tej książki powrócić i na nowo przeżyć to, co czułam za pierwszym razem, choć nie jestem w stanie za pomocą słów odzwierciedlić tego, co względem tej historii czuję.
Książka napisana została bardzo lekkim, przyjemnym stylem, który myślę, że może się wpasować idealnie w gusta młodych czytelników, których zachęcam szczególnie do przeczytania historii River. Nie brakuje tutaj dobrze wprowadzonego humoru ani sarkazmu.
Dajcie się porwać lekkości tej historii i pozwólcie się okryć jej komfortową otoczką w trakcie czytania.
Dziękuję bardzo @wydawnictwo.beya za możliwość zrecenzowania tej historii💞 [Współpraca reklamowa] ... Szczerze, powiedziawszy po tej książce nie, spodziewałam się kompletnie niczego... A naprawdę bardzo mi się spodobała. Co prawda przyznam, że na początku miałam takie "meh nie podoba mi się zbytnio" Lecz po sytuacji z książką i Russelem (kto wie ten wie😎) moim zdaniem fabuła się baaardzo poprawiła.
Tak ogólnie na samym początku myślałam, że będzie to książka pokroju ,,Rodziny Monet", nie wiem dlaczego, ale dawało mi to trochę vibe tej książki, jednak okazało się, że to historia zupełnie o czymś innym🙈
Bardzo podobała mi się relacja River z jej ojcami- byli oni nadopiekuńczy, ale uważam, że przy tym nie było czuć toksyczności. Jedyne co można uznać trochę za toxic to taka jedna sytuacja, kiedy River bała się wyjawić im coś (nie powiem co ponieważ mógłby to być spojler).
Ogólnie podobało mi się także to, że cudownie została tutaj opisana przyjaźń między Charliem, Sally oraz River. Zawsze się wspierali, pomagali sobie, a gdyby musieli to, wskoczyliby za sobą w ogień.
Ostatnia rzecz, o której chcę powiedzieć, to Russell Benett (nie wiem, dlaczego, ale brzmi mi to jak 2 nazwiska😭albo jak to powiedział Charlie- rasa psa). Mój boże, jaki on, był cudowny🥹 dajcie mi takiego w prawdziwym życiu. Szczególnie, urzekły mnie te fragmenty gdzie, pytał się River o to co czyta, jak jej się podoba itp.
A to zakończenie... Nie mówcie do mnie... Na szczecie mogę sobie jeszcze na watt przeczytać, bo chybabym nie wytrzymała.
Intrygujący tytuł, nieprawdaż? To właśnie on na początku zwrócił moją uwagę i nawet nie wiecie jak bardzo się z tego powodu cieszę. Jest to cudowna książka, którą naprawdę polubiłam i przez którą płynęłam.
Wszystko w tej historii jest niesamowicie realistyczne. Bez żadnych ściem. Autorka stworzyła tą historię bardzo umiejętnie przekazując czytelnikowi ważne wartości.
Wykreowanie bohaterów oceniam bardzo wysoko. Są bardzo interesującymi postaciami. Każdy. Główna bohaterka w szczególności, ale Russell, ojcowie oraz jej przyjaciele również są warci uwagi. Cała zgraja skradła moje serce.
Relacja River i Russela jest piękna. Nie mogę nie wspomnieć również o jej relacji z ojcami. Dali jej ogrom miłości i zawsze może na nich liczyć. Czy to nie jest cudowne?
Jest to historia o różnych rodzajach miłości, przyjaźni i dorastaniu, napisana w genialny sposób. Ja nie mogłam się oderwać. A Wy? Macie w planach?
„Czterech ojców River Conway” to książka, która pozwoliła mi na chwilę zapomnieć o otaczającym mnie świecie i otuliła mnie niczym najcieplejszy koc.
To historia o młodej River, która jako malutkie dziecko została oddana przez matkę do domu dziecka, a stamtąd zabrał ją jej biologiczny ojciec – Logan – wraz z 3 przyjaciółmi – Rayem, Vincentem i Isaakiem. Od tamtej pory wychowywali ją 4 ojcowie.
Każdy z nich dotarł do zupełnie innych części mojego książkowego serca i poruszył mnie w kompletnie różnych aspektach. Niesamowicie rozczulał mnie fakt, że nawet gdy wszystko się burzyło, oni i tak zawsze stawiali swoją rodzinę na pierwszym miejscu. Nieustannie mogli na siebie liczyć, wystarczał jeden telefon, a nawet jego brak – oni zawsze mieli przeczucie, że coś jest nie tak i od razu biegli sobie na pomoc.
River to bohaterka, którą niezwykle polubiłam już od pierwszych stron. Nie bała się stawiać czoła wyzwaniom, zawsze mówiła to, co myślała i nieważne, co by się działo, ona zawsze była oddana swojej rodzinie. Jest inteligentna i nieraz zaskakiwała mnie swoimi pomysłami na wyjście z trudnych sytuacji.
Russell – czyli pierwsza miłość River – już od pierwszego spotkania zawładnął moim umysłem. Byłam bardzo ciekawa, jak potoczy się ich relacja, a z biegiem czasu mogę szczerze przyznać, że niezmiernie polubiłam tę dwójkę razem! Dzielące ich kilometry nie miały dla nich znaczenia, bo oni zawsze potrafili znaleźć jakieś rozwiązanie, żeby do siebie przyjechać. Uwielbiam ich wszystkie sprzeczki, wiadomości i pełne tęsknoty rozmowy przed telefon.
Moje serce skradł również Charlie, przyjaciel River. Energia, jaką emanował od razu poprawiała mi humor, a kąciki moich ust mimowolnie podnosiły się do góry. Zwyczajnie uwielbiam tego chłopaka!
Bohaterowie tej pozycji są przede wszystkim autentyczni. Pokazane są ich słabości, błędy i problemy, z którymi może zmagać się niejeden z nas. Udowodnione jest, że nie zawsze w rodzinnych relacjach są kolorowe momenty. Są także kłótnie i wiele różnych nieporozumień, wynikających z troski o drugą osobę.
Milena Grabowska podarowała nam niesamowicie wartościową historię, która perfekcyjnie ukazuje etap dorastania, odnajdywania siebie, poczucia pierwszego zakochania, ujmującej przyjaźni oraz relacji rodzinnych. W jej piórze wyczuwać ogromną pasję i lekkość, co sprawia, że przez tę pozycję się płynie.
Z niecierpliwością czekam na kolejny tom, a was z całego serca zachęcam do sięgnięcia po ten tytuł!!🥹
RECENZJA "Czterech ojców River Conway" - Milena Grabowska
ocena: ★★★★★/5
RECENZJA:
Szesnastoletnia River Conway została wychowana przez czterech ojców - biologicznego ojca i jego trzech przyjaciół. Tytuł nie jest przypadkowy! Bardzo ciekawy i kreatywny pomysł na fabułę, od razu mi się to spodobało.
Ta historia naprawdę przypadła mi do gustu! Wciągnęłam się i przeczytałam CORC w jeden dzień. Cudownie mi się czytało.
Wiedziałam, że od razu polubię Charliego i Issaka. Kocham ich poczucie humoru. Został też tu wplątany motyw enemies to lovers, który osobiście uwielbiam!
Gdyście mnie zapytali jaka książka zasługuje na większy rozgłos to powiedziałabym, że zdecydowanie "Czterech ojców River Conway". Czekam z niecierpliwością na drugi tom!
Cudowna, komfortowa, wartościowa i śmieszna historia o dorastaniu i pierwszej miłości, idealna na jeden wieczór. Gorąco polecam!! <33
Bardzo przyjemna i zabawna książka.Jeśli lubicie ,,rodzinę monet” to CORC też Wam się spodoba(piszę to w pozytywnym sensie)!!Po zakończeniu jestem na prawdę ciekawa 2 tomu, także w przyszłości na pewno po niego sięgnę🩵.
mega przyjemnie się czytało i podoba mi się poczucie humoru w tej książce. na początku nie byłam do końca przekonana, bo nie wiedziałam do końca o co chodzi, ale jak już ogarnęłam to się bardzo dobrze bawiłam.