Jump to ratings and reviews
Rate this book

Bezgrzeszne lata

Rate this book
Gdy szkolne mury stają się zbyt ciasne dla energii wylewającej się z sal pełnych rozbrykanych chłopaków, a skrzypiące z wysiłku ławki wyczekują przerwy, do gry wkracza wyobraźnia – niewyczerpana kopalnia pomysłów. Nuda to pojęcie obce bohaterom Bezgrzesznych lat. Tu ciągle coś się dzieje! Szkolne wybryki konkurują z pojedynkami na ściągi toczonymi z profesorami, a dźwięk dzwonka, kończącego lekcję, wywołuje panikę wśród nauczycieli, bo z klas wypadają wtedy indiańskie plemiona gotowe stoczyć najważniejszą w historii bitwę.

Dawni koledzy zapisani na zawsze w pamięci, fascynacja teatrem, pierwsze próby literackie i poszukiwania pierwszej miłości. Makuszyński przywołuje z rozczuleniem wspomnienia z minionych beztroskich lat, patrząc na nie z dystansu i z właściwą sobie ironią.

A kim Ty stawałeś się, kiedy milkł dźwięk szkolnego dzwonka? Jakie kawały robiłeś nauczycielom? Jakie imię miała twoja pierwsza, druga, setna miłość?

Cytaty:

…jak wiadomo, godzina szkolna jest co najmniej trzy razy tak długa, jak godzina zwyczajna, trzeba więc sposobów genialnych, aby ją skrócić o głowę i dwie nogi…

Ja osobiście byłem w tych sprawach miłosnych dziwnie powściągliwy. W okresie od roku dziesiątego mego życia do piętnastego kochałem się – zawsze nieszczęśliwie – tylko sto siedemnaście razy, co było niczym w porównaniu z rekordową ilością miłosnych zaburzeń moich kolegów.


Czas: 4 godzin 14 minut
Czyta: Filip Kosior

Audiobook

First published January 1, 1925

7 people are currently reading
47 people want to read

About the author

Kornel Makuszyński

98 books36 followers
Kornel Makuszyński (Stryj, now in Ukraine, 8 January 1884 — 31 July 1953, Zakopane) was a Polish writer of children's and youth literature.

Makuszyński attended school in Lviv (Polish: Lwów) and wrote his first poems at the age of 14. These were published two years later in the newspaper Słowo Polskie, in which he soon became a theatre critic. He studied language and literature at both the University of Lviv (then Jan Kazimierz University in Lwów, Poland) and in Paris. He was evacuated to Kiev in 1915, where he ran the Polish Theatre and was the chairman of the Polish writers and journalist community.

He moved to Warsaw in 1918, and became a writer.

He was buried at the Peksowe Brzysko cemetery in Zakopane, where he lived from 1945. There is a museum dedicated to him there.

His children's books have an enduring popularity in Poland, whatever the sharp changes in the country's fortunes and its political system. They have been translated to many other languages. Among others, they are very popular in Israel, where Polish Jewish immigrants since the 1920s and 1930's took care to have many of them translated to Hebrew and introduced them to their own children.

Ratings & Reviews

What do you think?
Rate this book

Friends & Following

Create a free account to discover what your friends think of this book!

Community Reviews

5 stars
16 (12%)
4 stars
45 (34%)
3 stars
47 (36%)
2 stars
18 (13%)
1 star
4 (3%)
Displaying 1 - 8 of 8 reviews
Profile Image for Lexie.
905 reviews103 followers
February 11, 2024
Makuszyński ma jakiś taki sposób opowiadania, który do mnie trafia i wywołuje uśmiech na moich ustach.

Niestety tematyka tutaj nie była dla mnie jakoś mocno interesująca. Głównie to opisy głupich zachowań młodych chłopców. Im dalej, tym mniej mi się podobało. Napisana 100 lat temu i to widać.

Chyba najlepszy był rozdział o promieniu słońca i ten o teatrze.
Profile Image for nat.
19 reviews1 follower
Read
November 14, 2024
Sama jestem zaskoczona własną oceną; nie spodziewałam się takiego żartu i takiego dystansu, a jednocześnie ujmującego sposobu opowiadania!

Quotes for me myself and I:

"Ponieważ ja płaczę, więc chcę, aby razem ze mną płakali inni, jestem bowiem człowiekiem, a człowiek rad z bliźnim swoim podzieli się goryczą i łzami."

"- Jestem mądry mądrością dziecka... Jestem mądrością radości. Radość wielkim jest mędrcem, bo radość stworzyła słońce i świat. Twój smutek niczego nie urodzi.
- Mój smutek jest piękny."

"(...)- Być może [mówię rzeczy banalne], bo mówię to od początku świata. Jeszcze świata nie było, a ja już śpiewałem o tym jak ptak.
- Jest to filozofia dla dzieci...
- Więc najwyższa i najczystsza. Jeślibyś umiał pisać tak, aby cię każde dziecko pojęło, byłbyś wielki. Ale tego żaden człowiek jeszcze uczynić nie zdoła, więc się nie martw. Dopiero za siedem tysięcy lat będą ludzie do siebie przemawiali tak cudownie.
(...)
- Czemuż tak późno?
- Bo jeszcze dokoła ludzkiego serca jest gruba, twarda skorupa, myśl ludzka jest jeszcze ociężała i nie ma skrzydeł, jak poczwarka. Człowiek jest jeszcze ślepy i nie widzi złotego pyłu w powietrzu i jest jeszcze głuchy - nie słyszy, jak śpiewa i gra każdy atom, każde lśnienie i każdy pyłek."

" - (...) Wiesz, jaki naród na świecie jest najbardziej twardy i który ma duszę wyziębłą i nieużytą?
- Wiem, Anglicy.
- Tak, oni. (...)"

"- (...) Widzisz?
- Na Boga, nie widzę nic...
- Ach, tak! Nie możesz widzieć, bo ci zwilgotniały oczy... To dobrze! Zaraz z nich spłynie wszystka czarność i wszystek mrok. Ty nie jesteś złym człowiekiem.
- Nie! nie!
- Jakże się cieszę!... Cóż to? Już masz oczy jasne? Uśmiechasz się?
- Cicho, cicho, promyku!
- Kocham cię za to... O, gdybyś wiedział, tobyś nawet udawał uśmiech, aby im ulżyć.
- Czy można ulżyć nędzy uśmiechem?"

"Godzi się opowiedzieć, jak z miłego i porządnego chłopca za podszeptem szatana i wskutek tego, że go w chłopięctwie za wszystko bijali, rzadko zaś za to, co było zapowiedzią nieszczęścia - wyrasta człowiek zgubiony, zmarnowany i niepożyteczny, taki, jednym słowem, co pisze wiersze i książki. Opowiadam to ze zgrozą ku nauce innych, których najpierw czart kusi, a wydawca potem obdziera ze skóry."

"A w matematyce byłem wciąż przeraźliwy bałwan. Matematyki nauczał pewien starej daty ksiądz, przezacna dusza, udający z pasją okropnego tyrana. Nie było sposobu, aby mnie nauczyć wyciągania pierwiastków i innych matematycznych mądrości. Toteż poczciwy ten ksiądz patrzył na moją tępość matematyczną przez palce."

"Oto opowiem, rzewnym i prostym słowem malując wspomnienia, jak to młode dusze wędrowały do zaczarowanych krajów, w "rajską dziedzinę ułudy", czyli - nie mówiąc tak nadobnie - jak zostały tknięte ciężkim wariactwem w stosunku do teatru."

"(...) Gdyby tak jeszcze cmentarz - mój Boże! Ale i tego było dość! Tego już było za wiele, jak na biedną, oszołomioną, nieszczęsną, rymami podrażnioną duszę!"

Z moim dopiskiem na znaczniku "łymyn":
"Rozum mówił nam:
- Czyście poszaleli? Czyście się napili blekotu? Czy nie wiecie, że wszystkie największe nieszczęścia świat stąd pochodzą, że diabeł zawsze gdzieś posieje kobietę-demona? Już nawet nie mówiąc o nieszczęściach tak przeraźliwych, jak wojna trojańska lub awantura o Kleopatrę. Spójrzcie jednak dookoła siebie, wszak nieszczęście ryczy z bólu tuż obok was, na odległość ręki! Czemuż to profesor historii szaleje, dręczy nas, katuje, "wyrywa" najmniej przygotowanego i stawia pały? Bo jest zdenerwowany, zrozpaczony, wściekły, jędzowaty. A dlaczegóż jest zdenerwowany, zrozpaczony, wściekły i jędzowaty ten człowiek, który musze przedtem nie uczył krzywdy? Bo się kocha! Kocha się w jakiejś pięknej lafiryndzie, która go nie chce, bo natura kobiety nie znosi historii. A my cierpimy przez tę kobietę. I sami szukamy nieszczęścia w teatrze! Chcemy sobie pourywać łby dla dwóch śpiewaczek, które dbają o nas mniej niż o dziurawą pończochę..."

"Mało im, w tym przeklętym teatrze, było dwóch śpiewaczek - sprawili sobie trzecią. Wpadła ona w burzliwy nasz żywioł jak meteor, jak bomba, jak czerwone szaleństwo; wybuchła na scenie jak petarda i odłamkami ugodziła każdego w serce; młoda, śniada, z czarnymi oczyma, żywa jak iskra, ŁOBUZ W SPÓDNICY, śmignęła przez scenę jak burza."

"Szkoła dlatego bardzo jest podobna do teatru, że tu i tam bez podpowiadania daleko się nie zajdzie. Toteż gdyby jakim cudem można było wykorzenić w szkole podpowiadanie, musiano by szkołę zamknąć, bo najbardziej mądry profesor nie dogadałby się z niemową i myślę, że nawet w szkole głuchoniemych w jakiś sposób muszą sobie podpowiadać na lekcjach."

"Wiedzieliśmy już wtedy, że miłość jest przekleństwem człowieka, przed którym nie ujdzie, rozumniej więc było nie walczyć z przeznaczeniem, lepiej poddać mu się od razu; po co łazić z wiecznie obolałym zębem, kiedy go można wyrwać."

"Miłość budziła się zawsze na wiosnę, razem z chrabąszczami, i rzadko przetrwała wiek tych miłych stworzeń."

"Szewską zasię pasją mogła cię napełnić kobieta, która wiedziała, że jesteś w niej śmiertelnie zakochany; kobiety bowiem, same na miłość zachłanne, nie szanują miłości cudzej i mają dziwaczną manię wystawiania jej na nieustanne próby."

"Co to jest miłość?
Czytałem w pamiętniku jednej panny, że "miłość jest to cukierek, umoczony w truciźnie"; jest to zdanie bardzo piękne i głębokie, na co się wszyscy muszą zgodzić - musiał je zaś wymyślić ktoś taki, co się bardzo kochał i po długich latach męki doszedł do przekonania, że kochać nie warto. Straszna to rzecz i zdradliwa, pełna zasadzek i krwawych tragedyj, dlatego też tak często miłość zamienia się w śmierć."
This entire review has been hidden because of spoilers.
Profile Image for blueberry.
82 reviews
August 3, 2025
3,5
pierwsze opowiadanie najgorsze, ale pozostałe bardzo miło się słuchało
Zbiór anegdot szkolno-teatralnych
Profile Image for magdalena.
333 reviews55 followers
May 24, 2025
3.5
są bezgrzeszne, nie ma co. dla każdego inne, a jednak jakieś podobne. te wydarzyły się dawno, dawno temu i bardzo miło się je czytało
Profile Image for Kasia KB.
3 reviews
June 22, 2025
Rozbawił mnie Kornel swoim stylem pisania żartobliwym, zdystansowanym do siebie i świata. Uśmiałam się kilka razy.

Zachwycił mnie pierwszym rozdziałem o promyku.

Zaciekawił opowieściami o teatrze.

Zbyt późno przeczytałam instrukcje jak postępować z nauczycielami i jak ich rozgryźć. Teraz na nic mi one. Historie szkolnego chłopięctwa choć również zabawne to troszkę mi się dłużyły.

Książka jakby przerwana w połowie. Zabrakło mi niedopisanych wątków.

Teksty są lekkie i wartkie, zestawienia słów przyjemne, oryginalne. Zgrabnie skomponowane zdania. Wiele przemyśleń - perełki.

Polecam. Przeczytałabym z przyjemnością jeszcze raz pierwszy rozdział. Pozostałe - nie żałuję. Było warto.
Profile Image for Miriel68.
480 reviews5 followers
December 17, 2024
Ramotka, bez wątpienia, ale wciąż dość zabawna i wzruszająca, trochę jak magdalenka przenosząca do dawno minionych czasów. Nareszcie wiem, skąd się wziął pierwszy rozdział "Szatana z siódmej klasy!".
Ma momenty lepsze i gorsze, najbardziej wciągają rozdziały o teatrze, podpowiadaniu i zabawie w Indian. Pewne rzeczy dzisiaj muszą razić, sposób opisywania kobiet, wzmianki o żydkach itp.
Profile Image for Delia.
286 reviews1 follower
June 27, 2023
Przeurocza książka, zazwyczaj nie czytuję autobiografii, ale ta mnie wyjątkowo urzekła
Displaying 1 - 8 of 8 reviews

Can't find what you're looking for?

Get help and learn more about the design.