Historia Muranowa zatoczyła łuk: od rajskich krajobrazów XVIII wieku do piekła Umschlagplatzu. Było tu tak pięknie, zrobiło się ponuro i strasznie. "Boże, gdzie jest Gęsia?" – pytał Joseph Tenenbaum, wypatrując wśród ruin getta śladów swojej ulicy. Jak wiele osób po wojnie na próżno szukał punktów orientacyjnych, które oznaczałyby miejsce wyburzonego życia. Jak dziś wyobrazić sobie dawny Muranów?
Jacek Leociak odczytuje ten szczególnego rodzaju palimpsest – w miejscu-po-getcie zmieniła się przecież siatka ulic, ich nazwy, zbudowano nowe domy. Przywołuje tętniące kiedyś życiem targowiska przy Gęsiej i Świętojerskiej, tłoczne kamienice Nowolipek, dawny plac Broni. Szczególnie skupia się na tym, co pod ziemią. Opisuje życie w getcie podczas powstania: przygotowywanie skrytek, schowków, schronów w piwnicach, wreszcie budowę podziemnych bunkrów. Przytacza historie niemych świadków Zagłady przechowanych w ruinach: błahych przedmiotów codziennego użytku, garnków, kluczy, zbutwiałego i nadpalonego dziennika.
"Ślad ma zostać ciśnięty pod koło historii, żeby je zahamować" – czytamy w relacji znalezionej w bańce na mleko zakopanej w piwnicy przy Nalewkach 68. Jacek Leociak jak archeolog zbiera te ślady i nakłada obraz dawnego Muranowa na dzielnicę, która dziś tętni życiem, po to, by upamiętnić coś, co wymyka się wyobraźni.
Prof. Jacek Leociak z jego empatią i klarownością wyrażania myśli wydaje się być najlepszym powiernikiem historii żydowskiej Zagłady, także Żydów warszawskich. A ofiary cały czas potrzebują naszej pamięci, skoro: "Miejsce-po-getcie jest wielkim milczeniem pośrodku gwaru współczesnego miasta. Milczeniem zakrzyczanym warszawskim tu i teraz".
Leociak opisuje męczeńskie życie i śmierć ofiar w taki sposób, że mimo zgrozy tematu czyta się szybko. Znajdziemy tu też historię Dzielnicy Żydowskiej, począwszy od dawnych wieków, poprzez czas powojenny, aż do czasów obecnych. A także losy Archiwum Ringelbluma, czyli Podziemnego Archiwum Getta Warszawskiego, dzięki któremu mogły powstać ta i inne książki.
AR zakopano w piwnicy domu przy ul. Nowolipki 68 w sierpniu 1942 i w lutym 1943. Cudem bezwzględnej konieczności przyszłego ujawnienia prawdy o Zagładzie przetrwało likwidację getta, ukryte na głębokości metra poniżej poziomu piwnicy, ale z braku czasu metalowych skrzyń nie zalutowano, więc część dokumentów bezpowrotnie stracono.
"Los Warszawy jest tragiczniejszy od losów innych miast, które dotknęło to zło. Ci, którzy nie są tu z nami, nie są w stanie wyobrazić sobie naszej sytuacji. Oni nie zrozumieją i nie uwierzą, że dzień w dzień zabierano na śmierć tysiące niewinnych mężczyzn, kobiet i dzieci. [...] Boże, dlaczego tak się z nami stało? I dlaczego cały świat jest głuchy na nasze wołanie? Ziemio, ziemio, nie zakrywaj naszej krwi i niechaj wszędzie dotrze nasz krzyk".
PS W trakcie lektury myślałam o Gazie i o skupieniu współczesnych Izraelczyków tylko na sobie. Kto ratuje jedno życie ratuje cały naród? A co dzieje się teraz: oni sami niszczą cały sąsiedni naród, bo... Byłam wstrząśnięta potwornym atakiem Hamasu na Izrael 7 października, ale to, co zaczęło dziać się w jego następstwie, przeszło wszelkie granice, odpowiedź Izraela w Gazie w żaden sposób nie jest współmierna.
Izraelczycy są już silni, od dawna nie są już ofiarami, są pępkami świata. Pępki świata nikomu nic dobrego nie przynoszą, ani w rodzinie, ani globalnie.
Cieszy mnie silny Izrael, ale załamuje Izrael, który stał się mordercą, mordercą, który nie widzi tego, co robi, albo widzi, ale nadal znajduje usprawiedliwienie i poparcie. Jak rozpieszczone dziecko, kiedyś skrzywdzone, więc w imię zadośćuczynienia już zawsze żądające wszystkiego, czego zapragnie. Teraz pragnie zemsty, sprawiedliwość jest tylko przykrywką. Zresztą co to za sprawiedliwość, gdy w jej imię morduje się bezbronnych.
To pierwszy raz, kiedy czytam o Muranowie i jego „głębokiej” historii. Dowiedziałem się z tej pozycji bardzo wiele o tej części Śródmieścia warszawskiego w dalszej i bliższej perspektywie historycznej osadzonej w kontekście żydowskim, albo po prostu - w getcie warszawskim. Doceniam tę książkę nie tylko za zbiór tak ważnych historii o Żydach i rozważań o nich, ale też za przemyślenia filozoficzne i ostateczne nawołanie do współobecności. Pamiętajmy i bądźmy świadomi.
Czuję się oszukana. Na Muranowie mieszkałam sporą część swojego dziecięcego życia i ta część miasta zawsze była i będzie mi bliska. Myślałam, że książka dostarczy mi informacji jak wyglądał Muranów przed wojną, historii ulic, kamienic i ich mieszkańców. Tutaj to tylko fragmenty. To kolejna martyrologiczna literatura dotycząca holokaustu i okropieństw II wojny światowej z dodatkami w postaci poezji i przemyśleń filozoficznych. Odrzuciłabym ją już po 50 stronach, ale mam w zwyczaju kończyć wszystkie książki, dlatego przebrnięcie przez tę zajęło mi bardzo dużo czasu. Zmarnowany potencjał.