„Kilkadziesiąt opowieści (legend?) z puszczańskich wsi, kartoflisk i kombajnów zbożowych. Michał Chomiuk, niczym jeden z braci Grimm, wprowadza nas w świat legend i baśni, ale zaskakuje w nich takimi bohaterami jak policja, weterynarz czy lekarz. W jego klechdach ktoś, zupełnie jak 100 lat temu, piecze chleb z krwią węża, ale zaraz potem dzwoni jakiś telefon i przychodzą smsy… Chomiuk opisuje świat wiejskich wierzeń, który już odszedł. Opisuje językiem surowym, wiernie, bo od środka, jednak mocno filtrując go własnym chomiukowym stylem. Opisuje świat wierzeń, guseł, zabobonów. Niesprawiedliwego postrzegania odmieńców i płci. Świat magiczny, pogański, który tak chciał być chrześcijański (na jedno w sumie wychodzi). Ale też świat bóstw i bogów. O jakiego boga chodzi – o Jahwe, Swarożyca, czy innego Zeusa – nie zawsze jest jasne. Podobnie jak jasna nie jest tożsamość samego Michała Chomiuka – człowieka, który jako dziecko odmówił jedzenia zwierząt, a potem zdjął tysiące wnyków w lasach Lubelszczyzny i blokował polowania. Zatrzymywał harwestery w Puszczy Białowieskiej, łapał kłusowników w Lasach Janowskich, a kiedyś w krzakach nad rzeką Wieprz znalazł sarnę z pętlą na szyi i uratował ją, stosując sztuczne oddychanie. Cóż można jeszcze powiedzieć o Chomiuku, który dzieli się oddechem z sarną? Jedna z jego sąsiadek twierdzi, że to zielarz, wiedźmin. Kiedy na przykład jedzie przez wieś na rowerze, to tak się ziemia trzęsie, że garnki lecą z pieca na ziemię, a szyby drżą w oknach”. - MICHAŁ KSIĄŻEK
Wielki zawód. W 1/4 książki widać już, że autor nie rozumie zupełnie regionu. Wszystko próbuje umoralnić i wytłumaczyć przez pryzmat swojego głębokiego nawrócenia. Zupełnie niepotrzebny zabieg, skoro książka miała na celu przybliżenie opowieści ludowych z Podlasia. A jak wiadomo, tu od dawien dawna wiara splata się z ludowym folklorem. Panu Bogu świeczkę, diabłu ogarek.
W skrócie: katastrofa, autor pogubił się zupełnie. Przekaz dziedzictwa kulturowego pomylił pojęciowo z dygresjami i wydawaniem własnych, nikogo nieinteresujących opinii. 0/5
Mam bardzo mieszane uczucia po przeczytaniu tej książki.
Z jednej strony mamy nierzadko przesadnie infantylny język, prawdopodobnie będący wynikiem prób przekazania opowiadań w stylu ludowych klechd czy legend. Jest też w niej pełno bardzo prostodusznego chrześcijaństwa, które miejscami mocno utrudniało mi czytanie.
Z drugiej strony ze słów autora przez cały ten czas przebija się jego wielka miłość do zwierząt, dzikości i przyrody, mimo że przedstawianej przez niego przede wszystkim przez pryzmat ludowej duchowości i religijności. Autor może faktycznie niezbyt dobrze rozumie region, o którym pisze, ale widać w jego słowach szacunek do spuścizny ludowej Podlasia, którą dzięki niemu możemy lepiej poznać.
Bardzo nierówna książka, chociaż mimo to polecam ją miłośnikom podlaskiej krainy.
NA WYRAŹNĄ PROŚBĘ AUTORA DODAJE JEGO KILKA SŁÓW „No i w końcu. Po wielu latach od rozpoczęcia prac (od roku 2018),nakładem wydawnictwa Paśny Buriat ukazała się moja nowa książka : Z puszczy i bagien- podlaskie opowieści ludowe. Jest to tom zebranych przeze mnie opowieści ludowych z obszaru Podlasia (z okolic Puszczy Białowieskiej, Bagien Biebrzańskich i terenów przyległych). Opowieści te to zbiór unikalnych i często ginących już tradycji ,legend czy też zwyczajów, które- jak uważam- za wszelką cenę należy zachować. Książka powstała dzięki wsparciu ze zbiórki pieniężnej ,jaką swego czasu na jej wydanie przeprowadziła Joanna Pawluśkiewicz za co stokrotne dzięki. Bez tego wsparcia nigdy by się ona nie ukazała. Książka jest owocem kilkunastu wypraw po terenie Podlasia ,odwiedzin w domach tamtejszych mieszkańców, rozmów z nimi, prowadzenia zapisków, notatek a następnie ich redagowania i narracji. Mam nadzieję, że trud się opłacił, i że czytelnicy będą zadowoleni. Nie za bardzo podoba mi się- niestety- forma jaką przyjęła okładka książki. Żarówiaste ,krzykliwe, bijące po oczach kolory, mało składnie wycięte i posklejane jakieś fragmenty z moich grafik, słabo dopasowane itd. Gdyby to ode mnie zależało to umieściłbym tam - jak w poprzednich moich książkach - jakąś jedną grafikę w całości w stonowanych kolorach lub w odcieniach szarości. Cóż- nie miałem na to wpływu, więc jest jak jest. Również nieco do zarzucenia mam do tego co- w ramach recenzji- napisał Michał Książek. Szkoda ,że podczas pisania kontakt był utrudniony. Może gdyby dało się normalnie porozmawiać ,to nie doprawiłby mi gęby "wiedźmina i zielarza" a wszystkie niejasności udałoby się wyjaśnić. Może bardziej jasnym stałoby się dla Niego, że jednak pogaństwo a chrześcijaństwo to nie to samo ,że nie ma tam żadnych "bogów i bóstw" a jest Jeden Jedyny Bóg ( i JASNE jest, że nie jest to ani Zeus ani Perun -nic w książce na ten temat nie sugeruje ) i obok jest zabobon - wyraźnie i jednoznacznie przeze mnie oceniony i potępiony i przed któym to zabobonem ostrzegam- nawet wówczas kiedy go opisuję. Za zupełne zaś nieporozumienie uważam pisanie jakoby w książce było cokolwiek na temat niesprawiedliwego (czy sprawiedliwego) postrzegania "odmieńców i płci"- ten temat jest tam bowiem w ogóle NIEOBECNY, więc doprawdy nie wiem skąd autorowi recenzji przyszło to do głowy. Nie powinny dziwić także nikogo dzwoniące telefony ani esemesy ,czy też współczesne zawody. Opisywana rzeczywistość to nie jest bowiem- jak sugeruje Książek- świat sprzed 100 czy 200 lat a czasy współczesne lub też bardzo niedawne. Jest to książka opisująca zwyczaje ludowe dzisiaj a nie kiedyś tam w przeszłości. Ale dobra- każdy ma prawo do własnej oceny - także Michał Książek. Mam nadzieję, że podczas spotkań z czytelnikami uda mi się nieco to sprostować. Szkoda także ,że w poście promującym książkę zamieszczono akurat fragment opowieści gdzie - faktycznie - w głównej roli występuje goła dupa. Rozumiem, że może przemawiać to jakoś do wyobraźni lecz także bardzo fałszywie sugeruje czytelnikowi ,że cała książka tak właśnie wygląda- jako nacechowana sprośnością czy golizną. Nic bardziej błędnego - jest to pewien epizod, pewien smaczek występujący w książce ,pewien wyjątek a nie jakaś reguła .Ktoś kto jednak nie czytał książki a przeczyta tylko ten fragmencik, będzie już miał z góry odpowiednie nastawienie. Dlatego wszystkich gorąco i serdecznie zachęcam do czytania książki - czytania tego co napisałem ja jako autor- od A do Z - a nie sugerowanie się tym co jest w jakichkolwiek recenzjach.” - Michał Chomiuk