Książkę przeczytałam dzięki współpracy barterowej z wydawnictwem Relacja i chociaż treść mogę pochwalić, to mam wrażenie, że do druku trafiła jakaś wersja przed ostateczną korektą i redakcją. Ale od początku.
Akcja skupia się na ludziach słuchających podcastu o księżycu ze względu na głos prowadzącego. To historia o tym, że czasem, jeśli usłyszymy pewne słowa w dobrym miejscu i czasie to możemy ruszyć naprzód, rozsupłać jakiś problem zalegający nam w głowę. Dodatkowo historia skupia się na osobach z podobnej okolicy, więc spotykają się oni na jakimś etapie swojego życia i również mają na siebie nawzajem wpływ. A że podcastu słuchają ludzie i w młodym i starszym wieku mamy tu przekrój przez wiele problemów. Od porzucenia przez rodzica, przez ciążę córki i pogrzebanie marzeń o odprowadzeniu ją do ołtarza, strach przed powrotem do domu rodzinnego po tym, jak nie spełniło się marzeń, problemy z komunikacją, zderzenie się ze ścianą wieku, w którym praca zaczyna być fizycznie i psychicznie męcząca - każdy znajdzie tu temat dla siebie, z którym na pewnym etapie życia mógłby się utożsamić. Na pewno sięgnę po kolejne tytuły tej autorki.
Problematyczne dla mnie są miejscami decyzje tłumaczeniowe i redakcji i pomijając pojedyncze literówki, czy zmiany płci bohaterów, które nie zostały wyłapane to:
- co to w ogóle jest impreza z okazji Christmasu, na której święty Mikołaj rozdaje prezenty? Japończycy owszem, mają zapożyczenia z angielskiego, ale albo mamy Christmas Party, na którym prezenty rozdaje Santa, albo po imprezę bożonarodzeniową z prezentami od świętego Mikołaja.
- przypisy lub ich brak. Historia księżniczki Kaguyi jest podana dopiero za którymś razem, kiedy się pojawia jako przypis, i w składzie wygląda to tak, że pół przypisu jest na dole jednej strony, a pół przypisu na dole drugiej strony. Innym razem przypis wylądował w środku historii jako zdanie. Jeszcze innym razem kompletnie brakowało jakichkolwiek tłumaczeń o co chodzi, na przykład w rozmowie czemu gwiazdy, słońce i księżyc są szanowne, ale pojedyncza gwiazda już nie jest zabrakło jakiegokolwiek przypisu o co chodzi i ktoś, kto obcował z językiem japońskim jest sobie w stanie wyobrazić jaki jest kontekst, ale normalny czytelnik nie.
Jeszcze jedno czytanie czy dwa przez kogoś kto zna język i przez kogoś, kto kompletnie go nie zna i możnaby było takie rzeczy wychwycić i lepiej zadbać o tekst. Relacja wydaje inne japońskie książki i to pierwszy raz, kiedy spotykam się u nich z niedbałością, więc mam nadzieję, że to jednorazowa wpadka.