Anna nigdy nie wierzyła w magię i smoki. Ale czy można zaprzeczyć ich istnieniu, jeśli jeden z nich staje tuż przed nią?
Anna prowadzi najzwyklejsze na świecie życie. Jak wszystkie nastolatki. Aż do chwili, gdy jej ojciec znika w tajemniczych okolicznościach, a ona... zostaje porwana przez smoka i trafia na wyspy, które zamieszkują Drakanie – ich jeźdźcy. Wszystko wokół niej staje się coraz dziwniejsze. Dowiaduje się, że ma magiczne umiejętności. Jeden z najbardziej nieposłusznych smoków nie odstępuje jej nawet na krok. Poznaje też Williama, niesamowicie przystojnego, młodego Drakana. I choć stara się go unikać, ich drogi i tak ciągle się krzyżują. Kiedy nieoczekiwanie potwierdza się istnienie pewnego starożytnego manuskryptu, sprawy komplikują się jeszcze bardziej. Jeśli trafi on w niepowołane ręce, wszystkich czeka zagłada. Czy Anna odnajdzie ojca, nim będzie za późno? Jak poradzi sobie z okiełznaniem buntowniczego smoka? I czy plotki o Williamie okażą się prawdą...?
Im dłużej myślę nad wydarzeniami tym mocniej czuję, że na pytanie "czemu?" na każde wątpliwe coś odpowiedź musiałaby brzmieć "bo tak." Nie zabraniam żadnemu autorowi pisania książki tak jak tego chcą, ale gdy nie ma dla mnie jakiegoś sensownego argumentu na daną sytuację to z miejsca gorzej się bawię, nie lubię tak, stąd mam kiepskie wrażenia :<
Ale jakkolwiek to zabrzmi, to naprawdę czytałam gorsze książki, a miała elementy, które mi się podobały (ach, ta moja smocza miłość), do tego to szybka lektura, dlatego można przeczytać by sprawdzić, ale ja po kolejny tom nie sięgnę. Za to bardzo podoba mi się okładka i to właśnie przez nią zdecydowałam się po długim namyśle na współpracę przy tej książce, WINNA - oceniam książki po okładkach :D Ale jak widać, często się to nie przekłada na treść. Ode mnie 3/10.
nie. akcja dzieje się w Polsce. polskie imiona. takie masło maślane wszystko dzieje się z dupy bardzo szybko I miałam wrażenie że bez przyczyny?¿ jedyny plus to szybkie czytanie. sam wątek romantyczny jest okropny po pierwsze dlaczego najpierw zachowywali się jak 7 letnie dzieci a potem tak nagle uprawiają seks. no coś mi tam nie pasowało.
Książkę na zmianę czytałam i słuchałam audiobooka. Muszę przyznać, że książka zyskuje gdy się ją czyta. Audiobook, a raczej głos lektorki, która przesadnie wszystko dramatyzowała, doprowadzał mnie do szału.
Historia ma potencjał i świat przedstawiony przez autorkę jest bardzo ciekawy. Podoba mi się idea energii i więzi ze smokiem, którą tworzy. Samo miasto też jest interesujące i ciekawie opisane, chociaż pomysł miasta utopii w którym mieszka duża mieszanka ludzi z różnych miejsc, rodzi wiele pytań, na które nie do końca znalazłam odpowiedzi.
Książka jest typowym YA romantasy. Mamy tam wszystko, co w tego typu historiach można się spodziewać - jest magia, są smoki i wątek miłosny młodych bohaterów. Więc jeśli tego szukacie w książkach, to tutaj się nie zawiedziecie.
Historia napisana jest jak dla mnie zbyt kolokwialnym językiem. Ale ja jestem nieco starsza niż tzw.”target audience”, plus nie pamiętam kiedy ostatnio czytałam książkę polskiego autora/ki, więc może mam trochę przestarzałe spojrzenie na polską literaturę. Jest dużo opisów które dają piękny obraz stworzonego przez autorkę świata, co jest bardzo na plus, ale momentami przez takie opisy główna akcja i ważne wątki historii gdzieś się rozmywały i znikały.
Podczas czytania wyłapałam trochę błędów językowych, stylistycznych i logicznych, które powinny zostać wychwycone podczas korekty, ale jakimś cudem się uchowały (kim jest Aleks??). Niektóre elementy historii nie bardzo łączyły się w spójną całość, były też plothole które mam nadzieję zostaną wypełnione w kolejnej części.
Daję 3 gwiazdki, bo myślę, że warto dać tej historii szansę. Jestem ciekawa jak potoczą się losy Anny i Willa, oraz bardzo bym chciała dowiedzieć się więcej o innych wyspach i o tym, jak funkcjonują. Dobrze by było poznać nieco lepiej głównego antagonistę w historii, bo według mnie został potraktowany trochę po macoszemu i brakowało mi jakiegoś lepszego punktu zaczepienia, dzięki któremu mogłabym sobie wyrobić o nim opinię.
„Zobaczysz, że nic na świecie nie dzieje się przez przypadek, ja niedawno to zrozumiałam. Ludzie, wydarzenia i przedmioty przyciągają się nawzajem, a wszystko tworzy jedność” … Ogromnie lubię sięgać po debiuty literackie, nigdy ich nie skreślam gdyż wiem, że potrafią one równie mocno wciągnąć czytelnika, co książki autorów, których znam X czasu. W dodatku ciekawie jest zacząć przygodę z danym autorem od początku jego/jej kariery literackiej. Świetnie jest towarzyszyć im oraz obserwować jak zmieniają się z upływem każdej kolejnej książki, jak ewoluują i tworzą historie, w których czytelnik mógłby się bez problemu odnaleźć. Uważam, że zdecydowanie autorka, Beata Park, ma do zaoferowania jeszcze dużo niespodzianek, nie wyczerpała swoich pomysłów, ani nie wycisnęła wszystkiego ze swojego świata. Otworzyła furtkę dla kolejnych wydarzeń jak i postaci, które mam nadzieję będą mogły odegrać ogromną rolę w przyszłości. Odważę się stwierdzić, jak na swój debiut umiejętnie zakończyła autorka tom pierwszy w kulminacyjnym momencie, który aż prosi się o godną siebie kontynuację. Aczkolwiek, nie da się ukryć parę kwestii nie jest już tak pięknych jak mogłoby się wydawać i miałam co do nich zastrzeżenia.
Bądźmy szczerzy „Czwarte Skrzydło” Rebecci Yarros podniosło niebywale wysoko swoją poprzeczkę dla każdej książki, w której pojawiają się konkretnie: smoki. Nie ukrywam w paru momentach „Miasto Smoków” odzwierciedlało pewne kwestie, które pojawiły się już w tamtej książce, stąd nie czułam tego powiewu świeżości. Wiele motywów było podobnych, stąd ciężko rozróżnić gdzie kończy się 4h Wing a zaczyna Miasto Smoków. Fabuła momentami przypominała ogromny opis, akurat w tej kwestii nie mam nic do zarzucenia autorce, gdyż umiejętnie przedstawia swoją opowieść, aczkolwiek te opisy są długie, a samych dialogów, czy bardziej dynamicznych elementów jest stosunkowo mało. Rozdziały nie były w moim odczuciu wystarczająco rozwinięte, parę kwestii zostało opisanych dość szybko, a sama autorka nie starała się odrobinę bardziej rozwinąć tych wydarzeń. Anna spędziła na wyspie parę tygodni, z czego opisano zaledwie 2-3 dni, jej relacja ze smokiem sprowadzała się do: on mnie nie lubi, więc będę go unikała. A to właśnie na ten lot na smoku najbardziej czekałam. Oczekiwałam, że będzie lepiej opisany, abym mogła poczuć ten powiew wiatru we włosach i tę wolność, która towarzyszy lataniu na smoku, zresztą myślałam, że to w takim momencie jej relacje ze smokiem rozwinie się i zaczną sobie ufać, ale autorka miała inny pomysł na to.
Anna jest dość specyficzną postacią, nie mogę powiedzieć abym darzyła ją miłością, aczkolwiek została wykreowana naprawdę dobrze, jej rozterki, problemy czy relacje z rówieśnikami sprowadzały się do normalnych relacji, nic w tej kwestii nie było wyidealizowane. Dość mocno utkwił mi w głowie fragment, w którym rozpacz, widoczna słabość jej rówieśniczki Victorii, sprawiła, że Anna wolała odciąć się od tej relacji, gdyż sama wpierw musi uporać się ze swoimi problemami. W końcu idealnie to pokazuje, że nigdy w pełni nie znamy tej drugiej osoby, a na samo zaufanie trzeba sobie zasłużyć. Sama wyspa, a raczej wysepki, na których żyją drakanie przypominała utopijny świat, dobrze rozwinięty pod względem dość niestandardowej technologii, ich sposobu życia, czy codzienności uzależnionej od wielu czynników. Ciekawy był styl życia, nauk pobieranych przez żywiołaki, drakanów, zajęcia alchemii przypominały mi zajęcia z eliksirów w Hogwarcie, zdecydowanie ten motyw odnajdywania siebie na wyspie był dobrze przedstawiony.
Autorka ma bardzo przyjemny i lekki styl pisania, łapałam się na tym, że upływ stron był dla mnie wręcz niezauważalny, co było dla mnie ogromnym plusem. Lecz sceny pojedynków, pościgu był opisane ze szczegółami, towarzyszyło im dynamiczne tempo. Co ciekawe tym razem nie musimy przenosić się do odległej krainy, a akcja dzieje się wręcz na naszym podwórku czyli Wrocławiu. W książce pojawia się motyw hate-to-love relationship, czyli z początku Anna pała niechęcią do Willa, którego traktuje jako flirciarza, który chce się zabawić i porzucić dziewczynę, a z czasem ładnie rozwinęła się ich relacja, ale znowu za szybko. Dosłownie momentami akcja była zbyt wolno lub za szybka, fragmenty, które mi się podobały były spychane na boczny plan, więc rozdziały kończyły się moim zdaniem w środku wydarzeń. Nie rozumiem też dlaczego tak rzadko powracano do sprawy walk czy 3mi3rci innych jeźdźców? Dość irytującą postacią jest sam antagonista, poznałam go dosłownie chwilę, a już zdążyłam go znienawidzić. Nie wiem dokąd zmierza ten świat i jaką rolę przyjdzie dzierżyć Annie , ale chcąc nie chcąc posiada obecnie dwa tomy, ten we Wrocławiu oraz na wyspie.
Książka ma potencjał, ale jest mocno niedopracowana. Pewnie po części dlatego że to debiut. Moim zdaniem to w ogóle nie jest powieść dla dorosłych, tylko fantastyka młodzieżowa albo crossover. Bohaterka może mieć na liczniku lata osoby dorosłej, ale w zachowaniu to jest raczej takie typowe stawanie się osobą dorosłą/dojrzewanie. Podobały mi się pomysły, ale akcja jest przeprowadzona dość dziwnie i ciężko zrozumieć czemu wszystko się dzieje. Sam „konflikt”, czyli jeden z najważniejszych elementów każdej powieści jest tak naprawdę przedstawiony na samym końcu. Postaci niestety też są mało wyraziste i trochę się zlewają. No ale naprawdę widzę potencjał i wiadomo, każdy gdzieś zaczyna.
Do przeczytania tej pozycji skusiły mnie dwie rzeczy – smoki i wątek hate-love.
Przyznaję, że na początku książkę czytało mi się dziwnie ze względu na to, iż na początku akcja dzieje się w Polsce (a konkretnie we Wrocławiu i jego okolicach), ale szybko przeszłam nad tym do porządku dziennego.
Cóż, smoki były i to był chyba jeden z nielicznych aspektów powieści, który mi się w miarę podobał. Autorka miała bardzo dobry pomysł na wykreowanie świata, w którym żyją Drakanie, a także mocy, którymi obdarzają swoich jeźdźców (uwielbiam wątki, gdzie pojawia się magia żywiołów). Jednak i tak chyba do końca nie kupuję tej idealnej utopii, która panuje na wyspie.
Jednak hate-love… Powiem tak, nie kupuję ani tego motywu, ani wątku romantycznego. Relacja między Anną a Willem rozwija się tak szybko, że nie czuć między nimi jakiejkolwiek chemii. Postacie są równie płaskie, praktycznie nic o nich nie wiadomo. Autorka z głównej bohaterki zrobiła typową heroinę, która nagle zdobywa wszystkie możliwe moce (co według kreacji świata jest niezwykle rzadkie), jakie ofiaruje jej więź ze smokiem. Miałam również wrażenie, że Anna bardzo szybko zapomniała o tym, że jej głównym celem jest odnalezienie zaginionego ojca, a nad jego ewentualnym porwaniem przeszła do porządku dziennego (ważniejszy był Will i jego tajemnice).
Momentami „Miasto smoków” przypominało mi dwie najpopularniejsze serie – „Czwarte skrzydło” Rebecci Yarros i „Krew i popiół” Jennifer L. Armentrout. Jest też troszkę błędów logicznych (m.in. przemieszczenie się między wyspą a „naszym” światem). Zakończenie miało zaszokować czytelnika. Mnie niestety nie przekonało do sięgnięcia po kontynuację, a losy bohaterów pozostają mi obojętne. Jednak jeśli ktoś szuka czegoś niewymagającego, czegoś, co przeczyta się szybko, to jest to akurat taka pozycja.
Miasto smoków. Płomień i cień - Beata Park - 1,5/5 ✨
[ współpraca barterowa @hardewydawnictwo ]
Pierwsze co musicie wiedzieć to, że akcja rozgrywa się w Polsce. Muszę to zaznaczyć bo wiem, że duża część czytelników nie lubi gdy miejsca, imiona czy nazwy są typowo Polskie.
Anna to typowa główna bohaterka. Poznaje siebie i przy okazji całą historię dopiero teraz. Z początku uważałam , że jest porządku , dopiero z czasem zaczęła mi ona przeszkadzać. Była denerwująca a jej decyzję, no cóż były jak dla mnie wątpliwe.
Pewnie się zastanawiacie czy był tutaj wątek romantyczny. Był ale też nie do końca go kupiłam. Zero jakiejkolwiek chemii, a tępo w jakim ta relacja się rozwinęła, też nie działał na korzyść jej wiarygodności.
Chyba moim największym rozczarowaniem były jednak smoki. Nie jako bohaterowie, tylko o podejście głównej bohaterki do nich i relacja jaką nawiązała, a raczej jakiej nie nawiązała z jednym z nich. Było to smutne bo pomimo tego, że książka była średnia to liczyłam, że smoki to uratują, spoiler nie uratowały tej pozycji.
Ogromną częścią tej książki są opisy, tylko problemem ich było w jaki sposób autorka to robiła. Strasznie rozwlekała je, a gdy scena powinna być sceną wręcz naładowaną emocjami ja nie czułam nic z tych opisów.
I w taki oto sposób przechodzimy do mojego największego ALE w tej pozycji. A mianowicie stylu autorki. Niestety pomysł był dobry ale wykonanie zawiodło. Postacie kartonowe, książkę odbierałam bez jakichkolwiek uczuć i emocji, jedynym plusem było to, że przeczytałam ją naprawdę szybko.
Takie 3,5 ⭐ - 2024 Podobało mi się i wciągnęło mnie od początku, ale czegoś brakowało i końcówka też troszkę mi nie pasowała, zobaczymy co będzie dalej.
"Miasto smoków" to opowieść o zwykłej dziewczynie, Annie, której życie zmienia się pewnego dnia zaczyna widzieć smoki. Ta umiejętność sprowadza na nią niebezpieczeństwo, które wzrasta wraz z zaginięciem jej ojca-podróżnika. Nie mając za bardzo innego wyboru, Anna udaje się na smoczą wyspę - gdzie poznaje społeczność jeźdźców smoków oraz swojego własnego smoka, z którym będzie musiała zbudować więź. W całej powieści jest sporo przygody, a do tego lekcji związanych z alchemią czy opiekowaniem się nad smokami. Nie brakuje także budowania nowych przyjaźni i zakochiwania się w tajemniczym, ale jakże przystojnym młodzieńcu. Książka napisana lekkim językiem zapewnia mile spędzony czas - i w zasadzie dostrzegam w niej jedną, ale jakże poważną wadę: kompletnie nietrafiony odbiorca.
"Miasto smoków", ze wszystkimi uproszczeniami, przygodowym tonem i dużej uwadze poświęcanej życiu codziennemu bohaterki i spędzaniu czasu z przyjaciółmi idealnie pasuje do książek młodzieżowych. Wystarczy wykreślić jedną pikantną scenę (dość delikatną) oraz zamienić "czułam podniecenie na jego widok" na "czułam motyle w brzuchu" i mamy świetną powieść dla 14-15 latków. Tym samym powinien zostać obniżony wiek bohaterów - ani Anna, ani Will nie zachowują się na dwudziestoparolatków, są bardzo infantylni - tak samo jak relacjami między nimi, która ma wiele ze "szczenięcego zauroczenia". Każdy dialog z ust Willa mógłby wyjść od 14-latka - w ustach dwudziestoparolatka budzi jednak ciary żenady i ciężko było mi uwierzyć, że jest z niego ponętne ciacho.
W swojej głowie odmłodziłam zatem bohaterów- i od razu popłynęłam: jako młodzieżówka "Miasto smoków" to wciągająca historia. Może nie ma tu zbyt wielu zaskakujących plot twistów i związanego z nimi budowania napięcia, ale opisy życia w mieście smoków i prób zbudowania więzi z własnym smokiem były bardzo interesujące. Lubię książki dla dzieci i młodzieży, dlatego nie przeszkadzało mi pewne uproszczenie w budowaniu świata - jednak myślę, że warto na to uczulić. Mimo ciekawej koncepcji ukrycia świata smoków, różnych umiejętności i profesji osób mieszkających na smoczej wyspie - wszystko zostało raczej zarysowane niż dogłębnie opisane. Co znów, idealnie pasuje do książek dla młodszych czytelników.
Powieść nadrabia wspomniane braki stylem autorki - Beata Park pisze w przyjemny i lekki sposób przez co książkę szybko się czyta. I znów mam dokładnie to samo spostrzeżenie: ten prosty styl idealnie pasuje to książki dla młodzieży, a nie (młodego) dorosłego czytelnika. Więcej pazura przydałoby się chociażby w dialogach.
"Miasto smoków" to powieść, która cierpi na typową przypadłość debiutów: interesujący pomysł spotyka się z nie do końca trafionym wykonaniem. To książkowe danie, któremu zabrakło przypraw -w postaci bardziej charakternych bohaterów, głębszej kreacji świata, większej ilości dramatycznych wydarzeń czy napiętej relacji między bohaterami, abyśmy uwierzyli w ich drogę od wrogów do kochanków. Wątki powinny być znacznie dłużej prowadzone, by nie sprawiały wrażenia zbyt szybko rozwiązanych i przez to powierzchownych. "Miasto smoków" to na razie danie w wersji dla dzieci - łagodne, ale wcale nie znaczy, że niesmaczne. Autorka nie pisze źle, a w historii tkwi potencjał - jeśli jednak chce się przyrządzić z tego hit Young Adult należy odejść od pewnego upraszczania i delikatności: przede wszystkim dodać więcej suspensu i napięcia oraz przeszkód dla bohaterów.
I chociaż z tej recenzji może nasuwać się myśl, że książka mi się wybitnie nie podobała - to było inaczej. Jak już wspomniałam, lubię przygodowe powieści fantasy dla młodzieży, w które wpisane jest pewne uproszczenie, szybkie prowadzenie akcji, pewna powierzchowność. W takich historiach liczy się dla mnie ciekawy pomysł i fajny świat do eksplorowania wraz z bohaterami - i to dostałam, choć chciałabym jeszcze więcej o budowaniu więzi ze smokami, poznawaniu rodzajów smoków czy alchemii i magii żywiołów. Ten potencjał do dalszej eksploracji i podkręcenia napięcia jest, więc jestem naprawdę ciekawa, co przyniesie kolejny tom.
Mam wrażenie, że ocena tej powieści w dużej mierze zależy od nastawienia - "Miasto smoków" dość niefortunnie wyszło w czasie ogromnej popularności "Fourth wing", a książce jednak bliżej do animacji "Jak wytresować smoka" połączonej z motywem przenikających się światów realnego i fantastycznego (chociaż szkoda, że Autorka jeszcze mocniej nie skupiła się na tym wątku). Jako powieść eksplorująca motyw enemies to lovers wypada słabo (za mało chemii między bohaterami), za to doskonale sprawdza się jako powieść o poszukiwaniu własnego miejsca w nowej społeczności, szukaniem w czym jest się dobrym - czyli dorastaniem, co znów przywodzi mi na myśl przede wszystkim powieści młodzieżowe. Chociaż nie bawiłam się źle w trakcie czytania, to "Miasto smoków" w moim odczuciu nie jest niczym więcej niż "przyjemnym średniaczkiem" - ale z potencjałem na poprawę!
Zaczęło się fantastycznie! Początkowo byłam pod wrażeniem sposobu w jaki autorka wprowadza nas w swoją historię, tak że akcja rozgrywająca się w Polsce, dokładniej we Wrocławiu, po którym latają smoki wydaje się dość naturalna, czego szczerze mówiąc bardzo się obawiałam. Niezwykle lekkie i proste pióro przez co książkę można przeczytać na jedno-dwa posiedzenia. Dynamiczna akcja z biegiem stron niestety była dla mnie zbyt dynamiczna. Momentami miałam wrażenie, że było zbyt pospiesznie, a po mojej głowie błądziły słowa "Hola, hola! Wdech, wydech! Zatrzymaj się na moment i opowiedz nam tę historię na spokojnie. Masz świetny pomysł, tylko chcemy trochę bardziej móc zatracić się w tym świecie!".
W skrócie o czym to w ogóle jest? Bo wiadomo, że o smokach, ale co dalej? Otóż.. Anna, córka znanego na cały świat podróżnika od daaawna śni o smokach. Pewnego razu jej sny stają się rzeczywistością, kiedy to zauważa prawdziwego, olbrzymiego smoka, którego początkowo nie bierze na poważnie. Tuż przed tym, jak Anna zostaje porwana, dowiaduje się, że jej ojciec skrywa niemałą tajemnicę. Otóż, poświęcił swoje podróże i czas na udowodnieniu istnienia pewnych magicznych stworzeń. Podróżnik zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach, a Anna trafia na wyspę pełną magii, smoków i ich Drakenów, inaczej smoczych jeźdźców.
Kolejnej rzeczy, której mi zabrakło to skupienia się na emocjach bohaterów. Powiedzcie mi, która bliska przyjaciółka odbiera telefon od zaginionej przyjaciółki i pyta "Co tam?" 🫣
Nie byłabym sobą, gdybym nie zwróciła uwagi na wątek miłosny. Na drodze Anny staje tajemniczy, nieco pochmurny William. Z czasem ich relacja łagodnieje i zmienia się w coś bardziej intymnego. Klasyczne enemies to lovers z plot twistem na końcu. Niestety ich relacja była nieco płytka, liczę na nieco więcej iskier w przyszłości.
Świat Drakenów jest dość spójny i rządzą nim określone zasady. Chociaż nie do końca wierzę w utopię związaną z niepłaceniem za żadne usługi i dobra (brakiem fizycznych pieniędzy). Podobało mi się wykorzystanie magii żywiołów, odkrywanie tajników alchemii i opieka nad młodymi smokami.
Otwarte zakończenie daje autorce wiele możliwości i jestem bardzo ciekawa, w którą stronę pokieruje fabułą.
❀ Na początek wspomnę, że ta książka to debiut Beaty Park. Jest to fantastyka z motywem smoków. Na dodatek zauważyłam, że mocno inspirowana ,,Fourth Wing".
❀ Muszę przyznać, że początek tej historii mocno mnie nudził i nieco mi się dłużył. Jednak później, kiedy akcja toczy się już w świecie fantastycznym, czyli w krainie smoków, cała fabuła zaczęła mnie jakoś bardziej interesować.
❀ Styl pisania autorki jest lekki, przyjemny i dość komfortowy. Według mnie za dużo jest tutaj opisów, które mnie nudziły, a za mało akcji i dialogów. Jednak czyta się ją bardzo szybko i płynnie. Podczas czytania tej książki nie czułam praktycznie żadnych emocji.
❀ Akcja tej książki rozgrywa się w Polsce i występują tu polskie imiona. Wiem, że wiele osób nie lubi tego w książkach. Ja osobiście także za tym nie przepadam, ale jakoś w tej historii mi to za bardzo nie przeszkadzało. Jednak wydaje mi się, że to dzięki temu, że autorka ciekawie poprowadziła całą fabułę.
❀ Według mnie bohaterowie byli dosyć płytcy i dziwni. Główna bohaterka, Anna, z czasem zaczęła mnie denerwować i irytować. Praktycznie żadnej postaci nie polubiłam i nie poczułam z nimi więzi.
❀ Totalnie nie kupiłam i nie polubiłam się z wątkiem romantycznym. Według mnie w relacji głównych bohaterów nie było żadnej chemii i przyciągania. Wydaje się ona nierealna i niewiarygodna, ponieważ działa się w zbyt szybkim tempie. Teksty Willa była dosyć słabe i mnie zniechęciły.
❀ Świat wykreowany przez autorkę był moim zdaniem uproszczony, tak samo jak motyw smoków. Pojawiły się tam małe niedociągnięcia, co sprawia, że książka nie jest idealna. Zdecydownie czegoś mi tu brakowało.
❀ Podsumowując, książka średnio mi się spodobała. Nie była może wysokich lotów, ale też nie była najgorsza. Szczerze nie wiem co o niej myśleć 🤷🏼♀️ Myślę, że książka miała potencjał, a nie do końca został on wykorzystany 🤔
Co mnie skusiło to sięgnięcia po tą historię? Smoki w tytule, na okładce i oczywiście w treści, które mnie nie zawiodły!
Bardzo mnie cieszy, że ostatnimi czasy w większości przypadków trafiam na dobre pozycje. Ta dodatkowo jest polskiej autorki, co udowadnia, że rodzimy rynek kryje dużo perełek.
Beata tak opowiedziała tą historię, że przez książkę się płynęło. Zaczynamy przygodę w deszczowym Wrocławiu u boku Anny, a wraz z biegiem wydarzeń lądujemy na ukrytej przed resztą świata magicznej wyspie. I tak, zamieszkują ją smoki!
Bardzo spodobał mi się wykreowany świat, tajemnicze wyspy, ludzie z magicznymi zdolnościami, a także wyjątkowa więź, która łączy Drakanów z ich smokami. Jakby było mało sekretów, dostajemy również porwanie, starożytne manuskrypty mogące ujawnić prawdę o magii reszcie świata, oraz tajemniczego Williama, który nie grzeszy dobrą sławą.
Chociaż Annie nie jest łatwo po zaginięciu ojca oraz oddzieleniu od rodziny i przyjaciół, stara się odnaleźć w nowej rzeczywistości. Poszukuje swojego miejsca w społeczności, zajęcia w którym mogłaby się sprawdzić i pomóc oraz próbuje porozumieć się ze swoim nowym towarzyszem, który okazał się jednym z najbardziej nieposłusznych smoków.
Z przyjemnością towarzyszyłam jej podczas tej podróży i poznawania nowej krainy. Połączenie dwóch światów - tego który znamy na co dzień i tego magicznego - bardzo przypadł mi do gustu. Nic nie było nachalne i wszytsko miało ręce i nogi. Z bohaterami można się polubić (chociaż wiadomo, że nie z każdym 🤭), ale i tak to smoki skradły moje serce 🖤
Zakończenie było znacznym cliffhangerem, przez co mam nadzieję, że wydawnictwo jak i autorka nie każą nam długo czekać na kontynuację! Ja będę wyczekiwać, a was zachęcam do zapoznania się z tą częścią.
Książka jest naprawdę super!! Nigdy nie wiem czego się spodziewać po debiutach autorki ale nie można być bardzo krytycznym ponieważ to jest ich początek i z każdą kolejna książka będą nas coraz bardziej i bardziej zaskakiwać i wyrobią sobie tzw ,,swoje pióro”. Smoki to jedne z moich ulubionych tematów w książkach które chłonę całą sobą, a seria filmów z Czkawką i Szczerbatkiem to moje favourite. Beata naprawdę się popisała i momentami aż musiałam zamknąć książkę z wrażenia. Mimo jakichś większych opisów które mogą się wydać nieistotne to mają swój urok który jest po prostu przyjemny w czytaniu. Najbardziej brakowało mi budowy tej więzi ze smokiem która stała się tak nagle tak samo z Willem. Zabrakło mi tez więcej dialogów między bohaterami i rozwinięcia niektórych akcji, ale książka ma ogromny potencjał tym bardziej na kolejne części, których szczerze nie mogę się doczekać.Po przeczytaniu od razu napisałam do autorki bo wiem ze każde słowa wsparcia dla debiutanki są pomocne i po prostu miłe. Historia wciągająca a końcówka to WOWOWO podejrzewałam różne zakończenia ale takiego aż nieee. Widziałam kilka recenzji na innych aplikacjach i mam nadzieje ze nie zniechęcą autorki a tylko dadzą jej potężnego kopa aby być tylko lepszym i lepszym. Uwielbiam być z pisarzem od początku jego przygody z pisaniem ponieważ zawsze widać progres i jestem tak bardzo dumna jak matka gdy córka wypowie pierwsze słowa którymi jest ,,mama”. Oby tak dalej i czekam na kolejne części historii Anny. Nie zrażajcie się pierwszymi stronami bo pod koniec akcja jest o wiele bardziej wciągająca i możecie się pozytywnie zaskoczyć.☺️
Dzisiaj przychodzę do was z poleceniem cudownej fantastyki. ᴍɪᴀꜱᴛᴏ ꜱᴍᴏᴋᴏᴡ wciągnęło mnie w swój świat od samego początku. Nie sądziłam, że jestem, aż tak wielką fanką smoków w książce.
Autorka nadała im takie cudowne charaktery, że tylko czekałam, aż jakiś się pojawi. Fabuła poza samymi smokami również jest interesująca. Zdziwiłam się jednak, że na początku akcja dzieje się w Polsce, nawet jeżeli nie jesteście fanami Polski w książkach to warto przeczytać, bo jest jej mało, a sama książka jest świetna. Poza smokami mamy też odnajdywanie swojej mocy, czy wątek z zaginięciem ojca. A plot twist na końcu? PRZEPRASZAM BARDZO? Całe szczęście, że nie muszę czekać na drugi tom, bo po takim zakończeniu zaczynam od razu.
W tej części recenzji skupimy się na bohaterach. Jest dwójka bohaterów, o których chciałabym się bardziej rozpisać. Anna; Główna bohaterka. Ta dziewczyna od razu zapadła mi w pamięć i polubiłam jej styl bycia oraz wykreowanie. Znalazła się w totalnie absurdalnej sytuacji, w której na początku może liczyć tylko na siebie. Jednak dość szybko się dostosowała. Jest niesamowicie silną bohaterką. Drugim bohaterem jest William; on z początku za to wydawał mi się kompletnie inny niż w późniejszych stronach książki. Oczywiście to była zmiana na lepsze! Chociaż przez ostatnie strony to ja już nie wiem co sądzić o kilku bohaterów.
Jeżeli jesteście fanami smoków oraz świetnie wykreowanych bohaterów, jak i fabuły to koniecznie czytajcie ᴍɪᴀꜱᴛᴏ ꜱᴍᴏᴋᴏᴡ!
Anna, córka znanego podróżnika, zostaje porwana przez smoka po tym, jak jej ojciec znika. Trafia na wyspę zamieszkałą przez Drakanów – jeźdźców smoków i odkrywa w sobie magiczną moc. Wkrótce dowiaduje się o tajemniczym manuskrypcie, który za nic nie może trafić w niepowołane ręce. Anna musi opanować swoje moce, nauczyć się latać na smoku i odnaleźć ojca. W tym wszystkim towarzyszy jej tajemniczy William.
„Miasto smoków” to powieść, którą czyta się szybko i przyjemnie. To, co najbardziej mi się w niej podobało to oczywiście smoki, na które mam obsesję po przeczytaniu „Fourth wing”. 😂 W książce występują nie tylko te ogromne smoki, ale też malutkie, które co dopiero wykluły się z jaj i to one całkowicie skradły moje serce! 🥹 (Mam nadzieję, że w kolejnej części będzie jeszcze więcej tych maluchów!)
Bardzo podobał mi się zamysł wyspy smoków i tego, w jaki sposób żyją na niej Drakanie. To taki utopijny świat, gdzie wszyscy są szczęśliwi, co fascynuje czytelnika i sprawia, że chce się o nim czytać więcej i więcej… Towarzyszymy tu Annie szukającej swojego zajęcia na wyspie, dzięki czemu odwiedzamy wraz z nią wiele ciekawych miejsc.
Książkę czytało mi się dobrze, choć gdzieś po środku trochę się nudziłam i mam wrażenie, że poboczne wątki były opisane bardziej szczegółowo niż te, które były ważniejsze, przez co czasami to sprawiało, że akcja albo spowalniała, albo przyspieszała. Chciałabym też poczytać więcej o tym, jak Anna uczyła się panować nad swoją mocą. Nie przekonała mnie relacja Anny i Williama – nieco brakowało tu chemii. Jednak zakończenie mnie zaintrygowało i czekam na drugi tom. ☺️ Polecam wszystkim miłośnikom książek o smokach.
Anna mieszka we Wrocławiu ze swoją mamą, pewnego dnia do domu wraca jej ojciec podróżnik. Nagle zaczynają dziać się dziwne rzeczy. Czy to możliwe, że widziała smoka? Od tej pory już nic nie będzie takie samo, a Anna rozpoczyna największą przygodę swoje życia.
Bardzo orginalna fabuła, jest naprawdę wciągająca, z każdą kolejną stroną chcesz tylko więcej i więcej. Delikatny wątek romantyczny ale naprawdę bardzo softowy. Cudowne miejsce akcji, wyspa smoków widoki budowle i miejsca w których bywała główna bohaterka są po prostu magiczne. Moja wyobraźnia szalała. Autorka powoli odkrywa karty i wszystkie niewiadome dawkując czytelnikowi wiedzę i informacje. I tu mam pewien zarzut jeśli już coś się wyjaśnia jest to bardzo szybko i pobieżnie wyjaśnione. Brakuje mi tu małego dramatu i uczuć bohaterów. Styl autorki jest lekki i przystępny, książkę czyta się bardzo szybko. Choć w książce brakuje emocji to troszkę wzruszyłam się na koniec. Sam pomysł uważam za bardzo dobry, ale należy go przemyśleć i udoskonalić. Nadać charakteru bohaterom, wprowadzić więcej emocji napięcia i pogłębić relacje. Podsumowując pomimo małych niedoskonałości książka mi się że podobała i z chęcią przeczytam kontynuację.
Przyznam całkiem szczerze, że ta lektura była okej😅, ale nie sądzę, że warta mojego przeczytania. Nie dość, że czytałam ją prawie miesiąc przez zastój to nie wciągnęłam się prawie w ogóle fabułę. Momentami to było świetne, ale mam wrażenie, że akcja została źle przedstawiona i opisywana, a miała potencjał🫤. Strasznie nie podobały mi się dialogi bohaterów, które momentami wywołały nieprzyjemny ucisk. Nie mam pojęcia, w jaki sposób ukształtowały się relacje bohaterów🤷🏼♀️, a wszystko jest również tak namieszane. W dodatku na końcu zaczęła mnie bardzo irytować główna bohaterka🥲. Myślę, że niektórym może się ona spodobać, ale ja mając za sobą wiele tytułów uważam, że to nie jest po prostu to i nie warto. Jestem pewna, że niektórym się ona bardzo spodoba, ale mi nie przypadła do gustu rozwijająca się akcja, która się nie klei i bohaterowie.
Oczywiście muszę przyznać, że podobał mi się bardzo styl pisania autorki - wiele opisów oraz rozbudowany język, przez który się płynie.
Książka jest fajnym dodatkiem dla tych, którzy czują się dalej w klimacie smoków i „Iron Flame”, jednak nie jest to książka tego pokroju, nie znajdziecie w niej wielkich plot twistów i zawiłej fabuły. Nie znaczy to jednak, że nie będzie miłą odskocznią od codzienności. Książkę można przeczytać w jeden lub kilka wieczorów w ramach relaksu, ponieważ czyta się przyjemnie i szybko.
Był to miło spędzony czas i mimo że książka nie powala, nie jest zła i polecam każdemu, kto lubi smoki i fantasy samemu sprawdzić, czy trafi w gust ☺️
Pomysł na świat i jego funkcjonowanie miało spory potencjał niestety wykonanie tego nie pociągnęło. Brak ciągu przyczynowo-skutkowego. Bohaterowie płascy, a ich zachowania nie mają czasami logiki. A wątek romantyczny? Ehh… niestety jeden z gorszych jakie czytałam. Całą książkę ratują smoki oraz barman Zenek. Kontynuuacji nie zamierzam niestety czytać.
„Miasto smoków. Płomień i cień” to doskonały debiut fantasy. Powieść napisana jest prostym i lekkim językiem, z jakże zajmującą fabułą. Przyznam, że początek lekko mi się dłużył, jednak kiedy dochodzimy do świata smoków, czyta się z wielkim zainteresowaniem.
Początkowo poznajemy Annę, kiedy mieszka w domu z rodzicami we Wrocławiu. Obserwujemy jej życie codzienne, aż zaczyna widzieć smoki, choć nie od razu w to wierzy, biorąc je za majaki. Jednocześnie wraca z podróży jej tata i ewidentnie coś przed nią ukrywa. Kiedy ojciec Anny znika bez śladu, a ona sama zostaje napadnięta, pojawia się smok, który zabiera ją na wyspę gdzie uczy się latać na nim. Gdy jest gotowa udaje się z nim na Wyspę Smoków. Świat składa się z 6 wysp, a akcja dzieje się na tej głównej, mam nadzieję, że reszta zostanie nam przybliżona w kontynuacji. Pomiędzy poznawaniem wyspy i szkoleniem, jej myśli zajmuje zaginięcie ojca oraz martwi się o bliskich pozostawionych na Ziemi, szuka sposobu na kontakt z nimi.
Ciekawie jest wytłumaczone na jakiej zasadzie ludzie łączą się ze swoimi smokami. Autorka wykreowała intrygujący świat smoków, ale i też różnie uzdolnionych ludzi. Bardzo podobał mi się motyw wyspy, prawie utopii, gdzie wszyscy prowadzą szczęśliwe życie, w zgodzie ze sobą i zajmują się tym do czego mają predyspozycje. Tak więc mamy: alchemików, trenerów młodych smoków, żywiołaków, drakanów. Anna to ciekawa postać, odważna i rozważna, szybko nawiązuje nowe znajomości. Pojawia się wątek romantyczny hate of love, niespieszny, potęgujący napięcie między bohaterami, choć mało wyczuwalna jest chemia między nimi. Wszyscy bohaterowie wykreowani są wyraziści, różnorodni, otwarci. Trochę brakowało mi mentorki Anny. Znikome zaangażowanie się w jej szkolenie bądź wyjaśnienie zwyczajów panujących na wyspie, robią to przypadkiem inne osoby, liczyłam na bardziej zażyłą relacje uczeń/mentor. Relacja Anny ze swoim smokiem też nie należała do najlepszych, smok zachowuje do niej dystans i dziewczyna musi znaleźć sposób jak do niego dotrzeć. Autorka bardziej niż na relacjach, skupia się na przedstawieniu świata, który jest naprawdę intrygująco skonstruowany, pełny ciekawych rozwiązań i zastosowań. Jest bardzo dokładnie i obrazowo wszystko opisane z perspektywy Anny. Autorka stopniowo wprowadza nas w ten świat, niespiesznie aż do momentu kiedy następuje plot twist i akcja nabiera tak szybkiego tempa, że nie sposób oderwać się od książki. Zakończenie otwarte zostawia nas z mnóstwem pytań i ostrzy apetyt na więcej.
Powieść jest przyjemna i szybko się ją czyta. Świetnie wykreowany świat. Jestem ogromnie ciekawa dalszych losów Anny. Widoczny potencjał i wierzę, że autorka rozwinie się i zaskoczy nas jeszcze nie jeden raz.