Trzy kobiety. Narkotyki. Wielka wygrana. I zdrada. Kiedy Drwalu, dawny zawodnik, kibol i gangster, kończy odsiadkę i zostaje taksówkarzem, jego życie staje się mierne i nudne. Nie dodają mu barw ani drobna dealerka narkotykami, ani kobiety, które bierze do łóżka, ani tabletki, które losuje ze słoika. W końcu czterdziestoczteroletni Drwalu ma dość. Postanawia znaleźć sposób, by zadać sobie śmierć szybko i skutecznie. Wyznacza datę rozstania ze światem i wtedy wszystko się komplikuje: wygrywa los na loterii i postanawia ostatni raz przed śmiercią zaszaleć w Warszawie.
A jeśli musisz żyć w Kombinacie, A jeśli musisz jeździć taksówką, A jeśli handlujesz narkotykami, A jeśli zostało ci osiem dni życia, I wszyscy na ciebie polują… Co robisz?
Jest mi bardzo ciężko ocenić tę książkę. Czuje się w pewnym stopniu przywiązana do twórczości Piotra C - przeczytałam każdą jego książkę, więc oczywistym było dla mnie, że kupie również "ostatnie tango" jednak z przykrością muszę powiedzieć, że się zawiodłam. Każdą książkę staram się czytać od razu po premierze albo trochę później, z tą mi się troche zeszło, ale to nic. Czułam, że książki Piotra C stają się lepsze z każdą kolejną pozycją, Roman(s) mnie zachwycił - była to książka zupełnie inna do wszystkich, więc byłam zaskoczona, wtedy pozytywnie. Jednak "ostatnie tango" mnie po prostu zawiodło. Czułam, że to jest książka Piotra C, ale brakowało mi w niej wiele - humoru, który pojawiał się w poprzednich książkach w większej ilości, bardziej rozbudowanych opisów czy szczegołów. Pewne sceny były dla mnie opisane o wiele zbyt płytko... Myślę, ze rozwiniecie wątku więzienia mogłoby dodać dużo tej książce - bo jest taką wstawką wstępu, a potem ten watęk się nie pojawia. Sama koncepcja i pomysł na książke byly dobre, ciekawe, końcówke czytało sie juz lepiej. Na tyle ile jestem przywiązana do twórczości Piotra C uważam, że mogła by być ona po prostu lepsza. Mimo wszystko, książke czytało mi sie przyjemnie, przeczytałam ją w 1 dzien. ...jest mi przykro, że książke jednego z moich ulubionych autorów muszę ocenić jedynie na 3,5 więc daję 3 gwiazdki.
Czy zastanawialiście się kiedykolwiek jak wyglądałyby książki, gdyby męską perspektywę związków przedstawiał odpowiednik Pauliny Świst? Jeśli tak to od razu spieszę donieść, że nie ma się nad czym zastanawiać, gdyż od lat taka perspektywa jest już prezentowana za sprawą Piotra C. nomen omen również prawnika, tylko dla odmiany radcę prawnego a nie adwokata. Najnowsza powieść tego Autora nie jest jednak stricte poświęcona budowaniu damsko-męskich relacji, chociaż i tych w niej nie zabraknie. Zapraszam Was zatem do świata Drwala, bohatera najnowszego dziecka literackiego Piotra C. czyli "Ostatniego tango". Niech Was nie zmyli tytuł, to bynajmniej nie będzie poradnik taneczny, choć faktycznie ostatni swój taniec z życiem podejmie nasz główny bohater powieści. Drwal to facet z krwi i kości. Kiedyś zawodnik i kibol, który niejedno ma za uszami, z gangsterską przeszłością włącznie. Efekty jego burzliwego życia sprawiają, że w pewnym momencie upomina się o niego wymiar sprawiedliwości, a prycza w celi na pewien czas staje się jego domem. Kiedy nadchodzi koniec odsiadki Drwal musi odnaleźć się na nowo po wyjściu z zakładu karnego i znaleźć na siebie nowy patent. Tym razem sens życia chce on zatem odnaleźć jako kierowca taksówki, jednak szybko przekonuje się, że monotonii i pustki, która wypełnia jego serce nie łatwo jest zapełnić wartościową treścią. Ponownie pojawią się zatem narkotyki, znowu w jego życie wkroczą kobiety, czy jednak to wystarczy, aby odnaleźć w nim sens? Jak się okaże, nie będzie to wcale takie proste. Przyznam, że ta powieść Piotra C. dość mocno mnie zaskoczyła. Już nie tylko chodziło w niej o pokazanie odmienności między światem Marsa i Wenus, ale przede wszystkim o zwrócenie uwagi na problem depresji, samotności, braku celu, który dotknąć może każdego, nawet bijącego testosteronem Drwala. Nie będę ukrywała, że ta nowa forma powieści bardzo do mnie przemawia, gdyż pojawiły się w niej treści skłaniające do refleksji, poruszające istotne społecznie zagadnienia takie jak problem przemocy, łatwość popadnięcia w uzależnienie, czy bezsens niektórych życiowych wyborów. Zdecydowanie bardziej tym razem w stosunku do poprzednich powieści, punkt ciężkości został położony przez Autora na budowanie psychologicznego portretu głównego bohatera. Śledząc historię Drwala mamy możliwość poczuć jego emocje i zrozumieć co spowodowało, że postanowił on zatańczyć to tytułowe ostatnie tango. Ukazana zatem została droga jaką Drwal przeszedł i motywy, które doprowadziły go na skraj przepaści. Możemy zatem podjąć z nim wewnętrzną walkę o zachowanie woli życia, ale dotkliwie poczujemy również odczuwaną przez niego bezsilność i spustoszenie jakie jego wewnętrzne demony uczynią z jego życiem. Wreszcie odrębnym bohaterem tej książki jest Warszawa, miasto tak samo pełne kontrastów, jak i sam Drwal. To właśnie atmosfera stolicy i jej różnorodnych mieszkańców stanie się tłem dla decyzji podejmowanych przez głównego bohatera, pokazując skrajności zachodzące zarówno w nim, jak i w warszawskim świecie. Warszawa, miasto pełne kontrastów i niezwykłych postaci, staje się tłem dla Drwala, który postanawia przed swoim planowanym odejściem jeszcze raz poczuć puls życia. Spotkania, które przeżywa i decyzje, jakie podejmuje, odkrywają nowe oblicza jego osobowości i rzucają światło na jego wewnętrzny konflikt. Jeśli zatem do tej pory nie mieliście przyjemności poznać bliżej twórczość Piotra C. to zachęcam Was serdecznie do tego. Przekonajcie się sami jak Autor balansuje mistrzowsko na granicy między dramatem a czarnym humorem, tworząc powieść, która porusza i zmusza do refleksji nad własnym życiem i własnymi wyborami. Ja polecam, gdyż uważam, że warto.
Piotr C. miał u mnie swoją nietykalną pozycję - doceniałam go za niezwykle celny opis świata i relacji, dobre riposty. Ostatnio czytałam jakiś niezły post i tam wspomniał o tej książce. Z wielkimi nadziejami podeszłam do „ostatniego tanga” i z przykrością stwierdzam, że coś się kończy. Mam wrażenie, że inspirował się Żulczykiem i ślepnąc od świateł. Sama książka nie jest najlepsza, już pewnie nie sięgnę po kolejne. Najbardziej podobało mi się ostatnie zdanie.
No jest trochę zawód, niby historia ze wszechmiar sympatyczna, fabuła i styl jak zawsze, ale jednak czegoś z poprzednich fabuł brakuje. Czyta się to dobrze, jeśli ktoś czytał poprzednie książki autora wie czego się spodziewać i albo to akceptuje albo nie. Ja akceptuje i dlatego też sięgam po kolejne bo lektura Pana Piotra sprawia mi jakąś niekłamaną radość a to przecież chodzi w literaturze. Niedosyt jednak jakiś pozostaje..
Drwalu wychodzi z więzienia, jeździ na taksówce i sprzedaje narkotyki. Jego jedynymi rozrywkami jest granie w Lotto i czytanie Przeglądu sportowego. Jeden kupon na zdrapkę kupiony przypadkiem zmienia końcówkę jego życia.