Nazywam się Veira Ventura i zabiję każdego, kto znieważy moje imię.
Veira Ventura należy do osób, z którymi lepiej nie zadzierać. Niechciana córka naprawdę złego człowieka, która doświadczyła w życiu wszystkiego, co najgorsze. Przetrwała piekło i teraz nie jest ani dobra, ani litościwa. Za to jest wyjątkowo niebezpieczna ― szczególnie dla pewnego typu mężczyzn. Tych, którzy nie szanują kobiet. Głęboko przeświadczonych, że kobietę można kupić, wychować i podporządkować. Kilku z nich już się przekonało, jak bezlitosna potrafi być Veira. Gniją w ziemi albo na dnie oceanu.
Poza kilkoma wyjątkami Veira nienawidzi ludzi. Wściekła na cały świat, zarabia na życie jako płatna morderczyni. Marzy o jednym: by dokonać zemsty. Pierwszym etapem jest wyjście za mąż za Kellera Hartleya. Veira zamierza go wykorzystać, wycisnąć jak cytrynę. Pożreć w całości i wypluć. Zrobi z nim wszystko, czego zapragnie. Zniszczy, zdepcze, a potem... Kto wie, może go naprawi.
Z książkami Moniki miałam już okazję się zapoznać i to kilkukrotnie. Powiem tak: żadna nie przypadła mi do gustu. Mimo że bardzo starałam się je polubić, bo na okrągło słyszałam jak inni je zachwalają to ja nie potrafiłam. Zbyt wiele rzeczy mi przeszkadzało, nie będę ukrywać, że do jednych z nich należał nawet styl pisania. Czytałam tom pierwszy 𝙆𝙖𝙢𝙞𝙚𝙣𝙞𝙚 𝙈𝙞𝙖𝙢𝙞, czyli 𝙀𝙢𝙚𝙧𝙖𝙡𝙙, od której bardziej odbić się chyba nie dało. Byłam bardzo zrażona, więc nie sięgnęłam po drugi i trzeci tom. Zabierając się jednak za czwarty miałam nadzieję, że ogarnę o co w tej całej “pseudomafii” — jak to sama Monika określa — chodzi.
Starałam się podejść do tej książki z czystą głową. Przeczytałam wszystkie ostrzeżenia, wiedziałam za co się zabieram i całą swoją silną wolą starałam się nie zniechęcać. Wiedziałam, że muszę podejść do 𝙍𝙪𝙗𝙮 z dystansem, bo jest to dark romance i to dosyć konkretny. Monika nie szczędzi sobie graficznych opisów przemocy, morderstw ani seksu. We wszystkim pozostawia naprawdę niewiele miejsca do wyobraźni.
No dobra, ale przyszedł czas, aby to powiedzieć: byłam w ogromnym szoku. Przyznaję, mimo wszystko, byłam pewna, że to przemęczę, a na koniec powiem kilka niemiłych rzeczy, ale uwaga! Nie mam żadnych negatywnych rzeczy do powiedzenia. Bo stało się tak, że 𝘽𝙡𝙤𝙤𝙙𝙮 𝙑𝙖𝙡𝙚𝙣𝙩𝙞𝙣𝙚 podobało mi się bardzo. Musicie wiedzieć, że ja nigdy fanką darków nie byłam. Jeśli po nie sięgałam to z ciekawości, ale zazwyczaj ciężko było mi znieść postawy bohaterów i brak ich moralności (chociaż to nie tak, że każdej książce z tego gatunku dałam jedną gwiazdkę!) , natomiast tutaj bawiłam się prześwietnie i nie przeszkadzało mi absolutnie nic. Nie miałam ani jednej myśli, że coś mi tutaj nie klika.
Bardzo spodobała mi się kreacja bohaterów. Veira od początku jest pokazana jako kobieta, która nie boi się niczego. W oczach ma szaleństwo i nic jej nie zatrzyma. Jest też raczej zimna, twarda i zupełnie bez uczuć. Uwielbiam takie bohaterki, więc bardzo mi to przypadło do gustu, ale obawiałam się, że gdzieś po drodze zgubi ona swój pazur na rzecz miłości do Kellera, ale na szczęście tak się nie stało! Do końca została taka sama, chociaż trzeba przyznać, że małą przemianę wewnętrzną przeszła. Nie jest to jednak drastyczne, więc się nie martwcie.
W pewnym sensie jest to naprawdę piękne found family. Veira w momencie, gdy Keller staje się jej mężem właściwie dołącza także do jego małej rodziny, którą są jego przyjaciele. Kobieta zaczyna spędzać z nimi coraz więcej czasu, a zwłaszcza z małą Fianną, która stała się dla niej trochę takim oczkiem w głowie. To w jaki sposób Veira myśli o niej jest naprawdę piękne i urocze. Miękło mi serce, muszę przyznać.
Ogólnie rzecz biorąc, książka zdecydowanie warta polecenia. Mnie bardzo przypadła do gustu, mimo mojej niechęci do tego gatunku. Ale jeśli wy jesteście ogromnymi fanami darków to ta na pewno wam się spodoba! Jeśli jednak zamierzacie sięgnąć po 𝘽𝙡𝙤𝙤𝙙𝙮 𝙑𝙖𝙡𝙚𝙣𝙩𝙞𝙣𝙚, a po inne tomy nie to polecam przeczytać podsumowanie spojlerowe, które autorka wrzuciła na swój instagram. Bez tego może wam zabraknąć kilku ważnych informacji i czytając będziecie czuli, że czegoś wam brakuję.
Z piórem Moniki miałam okazję się już zapoznać, jednak był to niestety zawód. Przez to nigdy więcej nie zdecydowałam się sięgnąć po jakiekolwiek inne jej książki, aż do teraz. Było to spowodowane głównie poleceniem mi tej historii przez @ . A jako, że ja lubię krwawe i powalone darki to stwierdziłam, że mimo tego, że nie czytałam nic z serii Kamienie Miami to spróbujemy z tym.
Pomimo tego, że nie miałam potrzeby poznawania poprzednich części to jednak bałam się tego, że to będzie bardzo wyczuwalne i mimo przeczytania krótkiego streszczenia będę miała problem ze zrozumieniem. Jednak tak nie było. Dość szybko ogarnęłam co i jak, a w trakcie nie było momentów, gdy czułam, że czegoś mi brakuje.
Muszę przyznać, że od samego początku byłam bardzo zaintrygowana i zaciekawiona. Było to spowodowane nie tylko fabułą, która była naprawdę wciągająca, ale też głównymi bohaterami, którzy okazali się być dość specyficznymi osobami.
Bałam się jednak na początku, że charakterek Veiry przy Kellerze trochę się utemperuje, ale na szczęście tak nie było. Ich połączenie było naprawdę idealne! Oboje zniszczeni, niesamowicie silni, z szaleństwem w oczach zamiast tłumić się nawzajem jeszcze bardziej się napędzali.
Przeokropne podobało mi się również to jaką rodzinę stworzyli wszyscy bohaterowie tej serii. Veira, która nie ufa ludziom i za nimi nie przepada znalazła osoby, za które oddałaby własne życie, na które tak bardzo zasługiwała. A momenty z Fianną, która bezapelacyjnie skradła największą część jej serca były naprawdę piękne i urocze.
Bardzo się cieszę, że sięgnęłam po ten tytuł, ponieważ muszę przyznać, że nie liczyłam na nic cudownego, więc to jak bardzo mi się to podobało było naprawdę miłym zaskoczeniem. Na pewno była to książka, której nie da się szybko zapomnieć i nawet nie wiece jak bardzo chce przeczytać kontynuację.
Uwielbiam książki Fortuny, więc oczywiście musiałam sięgnąć po tę historię, a dodatkowo zachęciły mnie te cudowne brzegi, w których jestem zakochana!! Chociaż ta pozycja jest zdecydowaniem inna od Scarsów, „𝐑𝐮𝐛𝐲 𝐁𝐥𝐨𝐨𝐝𝐲 𝐕𝐚𝐥𝐞𝐧𝐭𝐢𝐧𝐞” to brutalna i mroczna zdecydowanie historia nie dla każdego.
Monika cudownie tworzy historie, nie ważne czy to brutalna, czy słodka, każdą uwielbiam i każda kradnie moje serce. Uwielbiam jak w tej książce przestawiła właśnie te swoją mroczną stronę i stworzyła tak dobrą książkę.
Opisy, czasami naprawdę brutalne, a jednak tak wciągające porwały mnie na całego. Utonęłam w mroku, z którego jednak nie chciałam się wydostać i mogłabym nie wydostać się z niego już nigdy. Bardzo lubię serię Kamienie Miami, ale „𝐑𝐮𝐛𝐲 𝐁𝐥𝐨𝐨𝐝𝐲 𝐕𝐚𝐥𝐞𝐧𝐭𝐢𝐧𝐞” jest zdecydowanie w niej ulubieńcem.
Fortuna genialnie wykreowała bohaterów i relacje między nimi, uwielbiam jej pióro całym sercem. Jestem naprawdę pod wrażeniem tego, jak wykreowała Kellera i Veirę. Są to równie brutalne i mroczne postacie, i może używam tych określeń bardzo dużo w tej recenzji, ale idealnie obrazują one tę historię. 𝓜𝓻𝓸𝓬𝔃𝓷𝓪 𝓲 𝓫𝓻𝓾𝓽𝓪𝓵𝓷𝓪.
Co mogę powiedzieć więcej, bardzo polecam tę pozycję jak i całą serię, choć „𝐑𝐮𝐛𝐲 𝐁𝐥𝐨𝐨𝐝𝐲 𝐕𝐚𝐥𝐞𝐧𝐭𝐢𝐧𝐞” można czytać bez znajomości poprzednich tomów. Jest to naprawdę mocna pozycja z równie mocnymi bohaterami, która dostarcza mnóstwa emocji i nie sposób się od niej oderwać. Pamiętajcie jednak, że jest ona 18+!
4,25/5⭐️ Ogólnie naprawdę podobała mi się ta historia jednak nie polubiłam jej aż tak jak inne książki autorki. Początek średnio mi się podobał i musiałam się przyzwyczaić do bohaterów ponieważ są oni zdecydowanie nieszablonowi. Jednak im dalej tym lepiej. Druga połowa książki naprawdę super, wciągnęłam się i zżyłam się z bohaterami. Po tym zakończeniu liczę na kontynuację!!
Książkę dostałam w boxie razem z moim Słodkim Przeznaczeniem. Przeczytałam spoilery, jakie zostały wrzucone na IG do tej części, aby po nią sięgnąć bez znajomości poprzednich i myślałam, że się polubimy. Akcję nawet zrozumiałam i nie miałam problemu z odnalezieniem się kto jest kim.
Niestety chyba wyrosłam już z takiego typu książek. Myślę, że gdybym znowu miała 18 lat i zaczynała przygodę z ostrzejszymi książkami, to dałabym ze spokojem 10/10.
Jak ja tę książkę przemęczyłam… czytałam ją prawie miesiąc i i jestem w szoku, że się nie poddałam. Nie lubię zostawiać książek, które dostaje od wydawnictw jako DNF.
Co przeszkadzało mi najbardziej? Nawet nie to, że było brutalnie i wręcz abstrakcyjnie. Wszystko zabiły dopowiedzenia głównej bohaterki. Za dużo tego było i nie byłam przez to w stanie jej polubić. Miałam wrażenie, że na siłę chciała być zła i tym wewnętrznym monologiem starała się usprawiedliwić swoje czyny.
Znalazło się tutaj również mnóstwo, jak dla mnie, zbędnych opisów, które powodowały, że wypadałam z akcji.
Jest to świat wykreowany, fikcyjny, nie ma nic wspólnego moralnie z rzeczywistością, więc tutaj nie będę się czepiać. Nie trafił on do mnie, ale to już kwestia gustu.Jak WCWTN bardzo polubiłam i zaskoczyłam się stylem pisania autorki, to tutaj nie mogę tego samego powiedzieć. Książka wydaje się bardziej niechlujnie napisana, ale taki też świat tych bohaterów.
No nic… nie będę więcej narzekać, bo nie ma co. Po prostu nie moje gusta i tyle. Ciężko mi powiedzieć czy książka jest zła. Jest szokująca i myślę, że warto wyrobić sobie o niej opinię samemu.
-Wyszłabym za ciebie - powiedziałam, zaskakując nas oboje. -Jesteś mój, Keller - Przyciągnęłam jego zszokowana gębę do swoich ust. - Tylko mój. Póki nie zdechnę.
Pierwszy raz poczułam, że moje martwe serce rozgrzewa mnie od środka. Jak wybuch, który pochłania wszystko dookoła.”
Ruby Bloody Valentine, jest o wiele mocniejsza niż poprzednie tomy KamienieMiami. Gdy czytałam tą książkę, czułam skrajne emocje. Rozbawienie, frustrację, smutek, żal, zadowolenie
,ale również… obrzydzenie. Książka zdecydowanie nie nadaje się dla młodszych czytelników, lub tych o słabych nerwach. Jest w niej dużo ciężkich i traumatycznych wątków. Monika wspomina tam między innymi o morderstwach, gwałtach. Ta książka jest naprawdę pokręcona, ale w dobrym słowa tego znaczeniu.
Veire Venture i Kellera Hartley połączył wspólny wróg. Veira chce się zemścić na nim za to jakie krzywdy zrobił jej w przeszłości, a Keller chce odnaleźć swoją siostrę i zemścić się na nim za to co ją spotkało.
Bardzo podobają mi się charaktery tej dwójki. Są szaleni, brutalni, nieprzewidywalni, ale jednocześnie jest w nich coś takiego, co sprawia, że darzy się ich sympatią.
Jeżeli lubisz książki takiego rodzaju, brudne, szalone, brutalne, ta książka jest dla ciebie idealna. Szczerze polecam przeczytać historię o tych dwóch „psychopatach”.
To było jednocześnie tak cudowne i powalone… Seria Kamienie Miami to seria, która od pierwszego rozdziału mnie zaintrygowała. Fortuna wykreowała ten świat tak świetnie. Kiedy czytam te książki mam wrażenie, że ich nie czytam tylko stoję obok tych wszystkich postaci i sama na własne oczy przeżywam z nimi te chore akcje. Ruby Bloody Valentine jest zdecydowanie moim ulubionym tomem, a Veira i Keller napewno nie dadzą mi o sobie zapomnieć❤️🔥
O tyle, o ile trylogię Scars od @fortunateemm znam i uwielbiam, tak muszę przyznać, że z jej serią #KamienieMiami miałam do tej pory nienajlepszą relację. Pierwszą część czytałam na wattpadzie i najprościej mówiąc, nie trafiła do moich ulubieńców. Druga (przeczytana mniej więcej do połowy) też nie. Kiedy jednak zobaczyłam w lutym zapowiedź „Ruby. Bloody Valentine”, poczułam się zaintrygowana. Nie tylko tym pięknym wydaniem, ale również faktem, że głównym bohaterem jest (nie)sławny Keller.
I podejrzewam, że nawet jeżeli nie czytaliście poprzednich książek z serii, a śledzicie social media autorki, wiecie, kim jest Keller Hartley.
Największy psychopata polskiego bookstagrama.
Kto potrzebuje większej zachęty? Ok, to lecimy dalej!
Keller od lat pracuje dla Zeny, wykonując dla niego brudną robotę. A ta w świecie mafijnym jest naprawdę… brudna. Mężczyzna jest jednak stworzony do tego zadania – czerpie przyjemność z krzywdzenia ludzi (oczywiście tych, którzy na to zasługują) i często sięga po baaardzo brutalne narzędzia i środki. Jestem pod wrażeniem, że autorce udało się stworzyć taką postać – na wskroś okrutną i zafascynowaną bólem, a przy tym tak naturalną, pełną uroku osobistego i humoru, że to po prostu niesamowite.
Keller Hartley ma wiele twarzy, a każda z nich jest równie wyjątkowa.
Veira Ventura to kobieta, dla której priorytetem jest jej własna życiowa misja, związana z zemstą na ludziach, którzy w przeszłości ją skrzywdzili. Pragnie skorzystać z wpływów klanu Vercettich i połączyć z nim swoje siły. Zena jej jednak nie ufa.
Dlatego stawia warunek – kobieta może dla niego pracować i zostać częścią „rodziny”, jeżeli oficjalnie zwiąże się z Kellerem.
Więzią małżeńską.
I tym samym zaczyna się historia aranżowanego małżeństwa dwojga bohaterów o psychopatycznych zapędach. Historia pełna bólu, brutalności i uczucia, które jest tak czyste i niewinne, jak ten cały mafijny świat.
Czyli… ani trochę.
„Bo przecież dwa minusy dają plus. A im człowiek bardziej zrujnowany, tym mocniej odczuwa cały świat w chwilach słabości”.
Przygotujcie się więc na jazdę bez trzymanki – historia Veiry i Kellera może poruszyć Was bardziej, niż się tego spodziewacie. Bo ja się nie spodziewałam. Pierwszą część książki czytałam kilka dni – fabuła opierała się w dużej mierze na „docieraniu się” do siebie głównych bohaterów i gorących scenach (które, swoją drogą, były świetnie napisane!). Natomiast druga połowa… pochłonęła mnie tak bardzo, że nie mogłam się od niej oderwać. Mimo, że pojawiły się emocje i reakcje, na które zupełnie nie byłam gotowa – w tym łzy. Dużo łez. I ja wiem, że to dark romans. I czytałam ostrzeżenia. Ale z podobnymi wątkami często jest tak, że opierają się na wspomnieniach bohaterów i stanowią jedynie tło dla głównych wydarzeń. Tutaj… tak nie było. Pewne sceny złamały mi serce. Rozerwały je na strzępy. I wciąż ciężko mi się po tym pozbierać. Po prostu przygotujcie się na to, że… że tutaj może wydarzyć się wszystko. Będzie łatwiej. Monika w przedmowie ostrzega, że to historia, w której nie ma żadnych granic. I weźcie to sobie do serca – NAPRAWDĘ ICH TU NIE MA.
Dopiera ta część sprawiła, że pokochałam bohaterów tej serii i świat stworzony przez Monikę. Kolejną niespodzianką okazał się fakt, że to wcale nie Keller zaskarbił sobie większą część mojego serca, ale… Veira. Ujęła mnie swoją siłą, determinacją i niezłomnością. I tym, że potrafiła się podnieść po tym, co ją spotkało… Wielokrotnie. Ta bohaterka zasługuje na cały świat, uwierzcie mi. I na Kellera – oboje tworzą wybuchową i emocjonującą mieszankę. Dwa silne i odważne charaktery. Gotowe w każdym momencie spalić cały świat. Dla swoich bliskich. Dla siebie nawzajem.
Jeżeli lubicie romanse mafijne albo macie ochotę przeczytać coś mocniejszego, to polecam. W „Ruby. Bloody Valentine” autorka pokazała zupełnie inną stronę swojej twórczości. Nie brakuje tu krwawych ani gorących scen i brutalności, ale jest też miejsce na uczucia – pomiędzy Veirą i Kellerem, pomiędzy rodziną i przyjaciółmi, pomiędzy klanem Vercettich. Zakończenie jak najbardziej sugeruje kolejną część i szczerze nie mogę się jej doczekać – tym bardziej, jeżeli głównym bohaterem okaże się Cael.
"Kamienie Miami" to seria, która wzbudza dużo emocji. Jedni ją kochają, a drudzy wypowiadają się o niej bardzo niepochlebnie, ale gdyby każdemu podobało się to samo, świat byłby bardzo nudny. Dlatego uważam, że należy szanować zdanie innych, nawet jeżeli sami mamy zupełnie inne odczucia Na temat danego dzieła.
„Ruby. Bloody Valentine” to czwarty tom wspomnianej serii i część, na którą szczerze powiedziawszy, najbardziej czekałam, bo główni bohaterowie to zdecydowanie największa mieszanka wybuchowa, jaką spotkałam w książkach. Ci, którzy czytali poprzednie tomy doskonale wiedzą, o kim mówię!
Veira Ventura i Keller Hartley to bez wątpienia osoby, z którymi lepiej nie zadzierać. Ich życie zdecydowanie nie było usłane różami. Zamiast tego doświadczyli w życiu wszystkiego, co najgorsze, a wydarzenia z przeszłości ukształtowały ich na wyjątkowo brutalnych i szalonych zabójców, którzy w wyniku sojuszu musieli zawrzeć związek małżeński. Czy poza żądzą zemsty połączy ich coś więcej niż tylko aranżowane małżeństwo? Czy w ich pokręconym do granic możliwości świecie jest w ogóle miejsce na miłość? Po odpowiedzi na te pytania odsyłam Was do lektury.
Muszę przyznać, że „Ruby. Bloody Valentine” jest dokładnie taką lekturą, jakiej się spodziewałam. Mroczna, trudna, traumatyczna i pełna zachowań, które wzbudzają ogólnie pojęty niepokój.
Zdecydowanie nie jest to książka, po którą sięga się, by poprawić sobie humor, czy po to, by oderwać się od szarej rzeczywistości, dlatego tak ważne jest, aby przed jej przeczytaniem zapoznać się z informacją od autorki, która ostrzega przed tym, co można w niej znaleźć, ponieważ nie jest to lektura dla osób o słabych nerwach.
Ja sięgnęłam po nią świadomie. I przyznam szczerze, że po tym, co w niej znalazłam, długo zastanawiałam się, co w ogóle powinnam napisać w swojej recenzji.
FortunateEm w swoich książkach często porusza bardzo trudne tematy, a, jako że miałam okazję przeczytać wszystkie książki jej autorstwa, które zostały wydane, jestem już trochę przyzwyczajona do tego, co serwuje swoim czytelnikom. Jednak tworząc historię Veiry i Kellera wskoczyła na zupełnie inny poziom. Dawka adrenaliny, traum, sadystycznych zachowań i wszystkiego tego, co powszechnie uznawane za złe w tej odsłonie jej twórczości zdecydowanie przekroczyło jakiekolwiek normy. Ale czy to źle? Nie! Jestem absolutnie pod wrażeniem tego, jak doskonale poradziła sobie z tym zadaniem!
Tak naprawdę jednym promyczkiem światła w tej bez wątpienia najmroczniejszej historii spod pióra Moniki jest mała Fianna. Dziecko, które wzbudza pozytywne emocje nawet u osób, których nigdy bym o to nie podejrzewała. Pewnie niektórzy powiedzą, że jest to aż niewiarygodne, ale dla mnie było mega urocze i potrzebne, by pokazać, że nawet tak bezwzględnym mafijnym świecie, jest miejsce na miłość i oddanie rodzinie.
Chociaż w mojej ocenie “Ruby. Bloody Valentine” to najlepszy tom serii “Kamienie Miami” absolutnie nie podejmę się tego, by kogokolwiek namawiać do jej przeczytania. Musicie sami podjąć decyzję, czy poruszone w niej wątki Was nie przerosną. Dlatego tak ważne jest, aby przeczytać ostrzeżenie znajdujące się na samym początku! Natomiast jeżeli o mnie chodzi, to z niecierpliwością czekam na kolejną odsłonę, szczególnie po tym, co autorka zaserwowała w epilogu.
༄Do przeczytania tej książki zachęciła mnie sama autorka Fortunateem, ponieważ czytałem jej poprzednie powieści pod nazwą „Scars", ta trylogia strasznie mi się podobała, dlatego moje oczekiwania były bardzo duże. Tak naprawdę zawiodłem się, bo oczekiwałem czegoś innego po tej książce, ale i tak mi się podobała. ༄𝐊𝐫𝐨́𝐭𝐤𝐨 𝐨 𝐟𝐚𝐛𝐮𝐥𝐞 Veira przetrwała piekło i teraz nie jest ani dobra, ani litościwa. Poza kilkoma wyjątkami Veira nienawidzi ludzi. Wściekła na cały świat, zarabia na życie jako płatna morderczyni. Marzy o jednym: by dokonać zemsty. Pierwszym etapem jest wyjście za mąż za Kellera Hartleya. Veira zamierza go wykorzystać, wycisnąć jak cytrynę. Pożreć w całości i wypluć. Zrobi z nim wszystko, czego zapragnie. Zniszczy, zdepcze, a potem... Kto wie, może go naprawi. ༄No powiem tak - styl pisania jest cudowny, a myślę że nawet lepszy niż w jej poprzednich ksią��kach, a tam też się nim zachwycałem. To, jak Fortuna opisuje nam zdarzenia bohaterów jest cudowne, perfekcyjne, takie, o jakim marzysz czytać. ༄Nie czytałem poprzednich tomów, ale ten tytuł można na szczęście czytać bez poprzednich. Ale wiem, że muszę je nadrobić. Blody Valentine zrobiła mi papkę z mózgu (brzmi źle, ale takie nie ma być) i świat wykreowany przez autorkę jest... mocno nie poukładany, żeby nie powiedzieć psychopatyczny, ale czy ja narzekam? Absolutnie nie! Bardzo mi sie podobało, bo poprostu kocham takie książki. Nie czytam ich często, ale zawsze po takich dobrych tytułach mam motywacje, by czytać więcej. ༄Jestem pochłonięty tym wydaniem. W większości przypadków nie podobają mi się wydania książek wydawnictwa EditioRed, ale ta skradła moje serce. Książka ma barwione brzegi które odzwierciedlają krwawy świat i całą fabułę lektury. ༄Fortuna ma zdecydowanie talent do pisania powieści, ale także do rysowania! W książce znajdziecie cudowne ilustracje autorstwa właście Fortuny, które skradną wasze serca. Moje już skradły, więc czas na ciebie! ༄Podsumowanie Plusy - Okładka, styl pisania, fabuła Minusy - Nie ma ༄Myślę, że z tą historią zostanę na dłużej w głowie i będę ją wspominać dobrze. A wy, czytaliście już Ruby? Jezeli tak, podzielcie się swoją opinią!
Veira Ventura była niechcianym dzieckiem bardzo złego człowieka. Poznajemy ją w momencie, w którym zaczyna swoją zemstę za to, co jej zrobiono. I obserwujemy jak małżeństwem, zawiera sojusz z pewną potężną rodziną. Choć ten związek ma być tylko zabezpieczeniem na papierze, kobietę zaczyna ciągnąć do męża i nowej rodziny.
Nie wiedziałam czego się spodziewać i muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ta książka. Jest krwawo, brutalnie, ale tak na 200%. Ten świat jest na maksa przegięty, co o dziwo ma swój „urok”. Wiecie, to jest podane w takiej konwencji, gdzie posoka leje się strumieniami, trup ściele się gęsto, sceny🌶️🌶️ przeganiają jedną drugą, a gdzieś tam w tle kogoś oskórowano. Bohaterka jest u fryzjerki, której grozi śmiercią za dotykanie jej, potem zastanawia się, czy nie rzucić nożem w głowę typa, który podrywał dziewczyny na jej motocykl. A za chwilę wpada do domu cała zalana krwią pobawić się z dzieckiem przyjaciółki.
To nie jest thriller, który można brać na poważnie, naprawdę się bać. I wydaje mi się, że nie mijał taki być. To historia w pewniej bardzo krwawej konwencji, gdzie wiele jest podkręcane tak, żeby po prostu zapewnić rozrywkę. Jednym się spodoba, inni się odbiją.
Postaci są cholernie specyficzne, nikt nie jest tu dobry. To zbiór popapranych, ale bardzo charakterystycznych jednostek. A jedna od początku wiemy komu mamy kibicować i ja to nawet robiłam. Dużo gore, dużo🌶️ scen, nie pomyślałabym, że to coś dla mnie, a jednak się wkręciłam. Kiedy jest tu wykorzystywanie, to jest potępiane i karane. Obserwujemy tu parę naprawdę popapranych bohaterów, którzy świetnie się dobrali. Zarówno ona, jak i on są nieobliczalni i niebezpieczni. Dodatkowo wraz z resztą przyjaciół/wspólników tworzą dziwaczną rodzinkę. Więc mamy w tym świecie też miejsce na miłość. Specyficzna książka, nie sądzę, żebym chciała czytać teraz tylko takie. Jednak od czasu do czasu, dla odmiany mogę sięgać po coś w tym stylu, bo nieźle się bawiłam.
🩸„Już przy naszym pierwszym spotkaniu wiedziałem, że nigdy nie spotkam drugiej tak popierdolonej osoby jak ona. Veria Ventura-Hartley. Moja udawana żona. Pierwsza kobieta, w której mogłabym się bezpowrotnie zatracić.”🩸
🩸Ruby, Blody Valentine to czwarty tom serii Kamienie Miami od Fortunateem.Bez wątpienia cała seria, to moje odkrycie tego roku. Książki polecam czytać w kolejności, gdyż wtedy mamy jasny obraz całej historii i powiązań rodzinnych, których znajomość najbardziej przyda się właśnie w czwartej części.
🩸Zacznijmy jednak od historii: Veira Ventura, to kobieta skrzywdzona przez życie, niebezpieczna i pragnąca zemsty. Wychowana przez sadystycznego ojca i zaburzoną siostrę, prowadzi krwawą walkę o sprawiedliwość. Mimo okrucieństwa, troszczy się o córkę i żonę wroga. Wchodzi w niebezpieczny związek z mordercą Kellerem Hartleyem , aby udowodnić swoją lojalność największemu wrogowi swojego ojca. Niedługo później okazuje się, że brutalność,dzikie pożądanie, cięty język i bezwzględność to nie jedyne rzeczy łączące tę dwójkę… ale o tym przeczytajcie już sami 🙏🏻
🩸Historia Veiry i Kellera na pewno długo pozostanie w mojej pamięci. Dlaczego? Myślę, że ilość bólu, brutalności w tej książce przewyższyło wszystko o czym do tej pory czytałam. Charakterystyka postaci Veiry Venture i Kellera Hartleya wydaje się być niezwykle złożona, balansując między dobrem a złem. Ta subtelna równowaga dodaje głębi ich postaciom i sprawia, że pomimo okrucieństwa i bezwzględności zaczynamy się do nich przywiązywać a nawet im kibicować. Z pewnością, są to postacie bardzo silne, które nie pozostawiają w czytelniku wątpliwości,czy poradzą sobie w każdej sytuacji. Ich przepychanki słowne, humor, a także sposób bycia przekona nie jednego czytelnika.
🩸Nie zdawałam sobie sprawy, że to będzie takie dobre. Czekam niecierpliwie na kolejną część.Veira i Keller skradli moje serce i z czystym sumieniem polecam wam Ruby jak i całą serię Kamienii Miami❤️
~ Nie mój gust. Ruby, to nieprzewidywalna, a zarazem wciągająca książka. Jednak nie leży ona w moich gustach, a wiele z sytuacji tutaj zamieszczonych nie miało dla mnie sensu. Jest to chyba pierwszy raz, gdy źle oceniłam współpracę. Być może to jest wina tego, że w ogóle nie byłam zainteresowana tym tytułem i trafił on do mnie przez przypadek. Jednak chciałam dać mu szansę i mimo mojego gustu znalazłam kilka świetnych elementów w tym świecie. Fabuła. Musze przyznać, że fabuła mimo skomplikowania jest jedynym elementem, dla którego dalej czytałam te książkę. Zaczęła się ona rozkręcać w momencie, w którym chciałam powiedziec " STOP". Jest to 4 tom serii, ale można go czytać oddzielnie i ja właśnie tak zrobiłam. Na profilu autorki jest zamieszczone wszystko co trzeba wiedzieć, by móc spokojnie czytać. Jednak i bez tego książka jest zrozumiała. Jak zaznaczyła sama autorka - bohaterowie nie mają granic. Ilość scen intymnych jest naprawdę duża i ciężko było to omijać. Jednak stanowiły one ważny element tej książki i pod koniec zrozumiałam dlaczego. Sam świat jest wykreowany dosyć dziwnie. Nie rozumiałam jakim cudem tam nie ma żadnej policji - zasad, albo jakiej kolwiek normalności. Zabijanie ludzi było na porządku dziennym i nie stanowiło żadnej przeszkody. Książka porusza ciężkie tematy, więc osoby, które mają traumę, raczej nie polubia się z tym tytułem. Tematy opisane w książce to między innymi przemoc na tle seksualnym ( dlatego tyle tych scen jest), ale też narkotyki no i mordowanie. Bez żadnych skrupułów. Podobało mi się również wykreowanie głównej bohaterki. Momentami jej życie było dla mnie jedną wielką zagadką, ale koniec końców uważam, że była naprawdę dobrze przemyślana. Nie lubię tej książki, ale autorce musze przyznać, że naprawdę bardzo dobrze pisze. Czytałam wiele jej książek i naprawdę ta jest na pierwszym miejscu pod względem pomysłu i przełożenia go na papier.
Najlepszym określeniem na to co przeczytałam będzie słowo szok. Serio pomimo opisu i przeczytanych recenzji byłam totalnie zamurowana gdy skończyłam ją czytać. Ta część jest o wiele mocniejsza od poprzednich tomów to jest zdecydowanie jasne, bo nie brakuje jej masy scen przeznaczonych wyłącznie dla dorosłych, między innymi pełno scen przemocy jak i tych erotycznych.
Veira to typ bohaterki albo ją kochasz albo nienawidzisz. Ja zdecydowanie skłaniam się do pierwszej opcji, bo po mimo tego, że nie była ona kreowana jako typowy dobry bohater, miała w sobie coś takiego, że chciałam aby jej się wszystko dobrze ułożyło, naprawdę jej kibicowałam mimo niektórych jej wad, a przecież płatna morderczyni planująca zemstę na tych, którzy jej zawinili to naprawdę ciekawy orzech do zgryzienia.
Co niestety nie mogę powiedzieć o męskim bohaterze. Naprawdę nie znosiłam typa i nie mogę zbytnio uargumentować dlaczego. Po prostu gdy tylko się pojawiała choćby zmiana o nim ja przerwałam oczami, a nie oszukujmy się w książkach tego typu bohater męski gra ważną rolę.
Dla Veiry i jej historii, tego co przeszła i kim się stała dałabym 5/5 gwiazdek bo uwielbiam tę kobietę, niestety o Kellerze, o którym miałam wcześniej inne zdanie nie mogę powiedzieć tego samego, więc muszę wyśrodkować swoją ocenę.
Nie da się zaprzeczyć, że czytało mi się ją ekspresowo, naprawdę szybko i zwinnie. Czy polecę tę serię? Nie jestem pewna, w pierwszej kolejności gdy pomyśle o autorce przychodzi mi do głowy Wszystko czego w tobie nienawidzę, które było istnym arcydziełem.
O mój boże co to było! Twórczość Moniki zaczęłam od ,,Emeralda" i to właśnie ta książka rozpoczęła moją przygodę z czytaniem, więc gdy zobaczyłam, że jest możliwość recenzji jej najnowszej książki, wiedziałam, że muszę ją mieć.
Mimo że nie czytałam dwóch z czterech tomów tej serii, to po skończeniu tej części wiem, że na pewno to nadrobię.♡
Główna bohaterka, czyli Veira jest przedstawiona jako silna i niezależna osoba, która nie przyjmuje od nikogo pomocy. Jednak zostaje zmuszona do ślubu z Kellerem, który jest tak samo pöpieprzöny jak ona. Obydwoje tworzą duet idealny, psychicznych ludzi uwielbiających wszystko, co jest związane ze śmiërcią i to jest w nich najlepsze.
Wszystko czytało się bardzo szybko i przyjemnie. Mimo że jest to prawie 400 stron, nie dało się tego odczuć. Coś, co jest również na plus to fakt, że ani razu nie wykręcałam się z zażenowania lub z głupoty jakiegoś bohatera.
Książka zawiera bardzo szczegółowo i co najważniejsze ciekawie napisane brutalne sceny, przez co nawet nie ma się ochoty, żeby je pomijać. Na dodatek jest wydana PRZEPIĘKNIE, mimo że nie jest to żadna edycja limitowana to ma ,, pobrudzone" brzegi co wygląda genialnie, oprócz tego rysunki, które narysowała sama autorka, co urozmaica treść, ponieważ są na początku i na końcu książki (minimalnie się różnią, ale dowiecie się, dlaczego po przeczytaniu jej).