What do you think?


Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej
Na kontynencie "kilkudziesięciu milionerów i kilkuset milionów żebraków" ze szczelin spalonej słońcem ziemi wyziera miłość.
Czy w środowisku, gdzie dostęp do wody i jedzenia jest niepewny, gdzie trwają krwawe rządy, można wieść szczęśliwe życie, kochać i być kochanym?
Konrad Piskała przemierza wschodnią Afrykę – Erytreę, Etiopię, Kenię, Ugandę i Tanzanię – i zadaje poznanym ludziom to jedno pytanie. Z opowieści o próbach wyrwania się z piekła postkolonialnej biedy, z historii ofiar handlu ludźmi wyłania się surowy obraz współczesnej Afryki. Pojawiają się jednak także czułość i nadzieja: w dramatycznych próbach powrotu do domu i bliskich, legendach o owocach drzew, które opiekują się duszami ludzi tracących rozum, czy historiach osób i organizacji niosących pomoc.
W świecie tak różnym od naszego jedno uczucie okazuje się być takie samo: miłość.
– Czym dla El Molo jest miłość?
– Miłość? – powtarza i zastanawia się. Może nie rozumie, a może się dziwi, że pytam go o tak błahe rzeczy. – Miłość to dzieci i wtedy, gdy opiekujesz się swoją kobietą, kiedy jest w ciąży albo kiedy jest chora – wylicza. [...] Miłość jest wtedy, kiedy dbacie o siebie nawzajem. Zobacz, ja już nie łowię ryb. Jestem schorowany, a ona jest obok mnie.
Czy w środowisku, gdzie dostęp do wody i jedzenia jest niepewny, gdzie trwają krwawe rządy, można wieść szczęśliwe życie, kochać i być kochanym?
Konrad Piskała przemierza wschodnią Afrykę – Erytreę, Etiopię, Kenię, Ugandę i Tanzanię – i zadaje poznanym ludziom to jedno pytanie. Z opowieści o próbach wyrwania się z piekła postkolonialnej biedy, z historii ofiar handlu ludźmi wyłania się surowy obraz współczesnej Afryki. Pojawiają się jednak także czułość i nadzieja: w dramatycznych próbach powrotu do domu i bliskich, legendach o owocach drzew, które opiekują się duszami ludzi tracących rozum, czy historiach osób i organizacji niosących pomoc.
W świecie tak różnym od naszego jedno uczucie okazuje się być takie samo: miłość.
– Czym dla El Molo jest miłość?
– Miłość? – powtarza i zastanawia się. Może nie rozumie, a może się dziwi, że pytam go o tak błahe rzeczy. – Miłość to dzieci i wtedy, gdy opiekujesz się swoją kobietą, kiedy jest w ciąży albo kiedy jest chora – wylicza. [...] Miłość jest wtedy, kiedy dbacie o siebie nawzajem. Zobacz, ja już nie łowię ryb. Jestem schorowany, a ona jest obok mnie.
352 pages, Paperback
First published April 24, 2024
Ratings & Reviews
Friends & Following
Create a free account to discover what your friends think of this book!
Community Reviews
Displaying 1 - 22 of 22 reviews
April 20, 2024
Za duży rozstrzał, zbyt niewiele informacji. Wszystko było takie... irytująco wybrakowane. Z wyjątkami, gdzie autor poświęcił dajemu państwu więcej przestrzeni. Za mało jako całość, ale nie sprawiło to, że doświadczenia tych ludzi były mniej ważne.
May 6, 2024
Nie do końca tego się spodziewałem po tej książce.
Na plus zdecydowanie można zaliczyć szeroki przekrój tematów poruszanych w książce - nie tylko opisywane jest kilka różnych krajów i kultur, co tematyka znacznie różni się pomiędzy rozdziałami.
Minusem zdecydowanie jest fakt, że autor niektóre rozdziały potraktował zdecydowanie po macoszemu. Część wątków została ledwo co zarysowana (np. sytuacja osób LGBT czy współczesny handel ludźmi).
Dodatkowo przydałaby się tej książce porządna korekta bo ilość literówek przerażała.
3,5/5
Na plus zdecydowanie można zaliczyć szeroki przekrój tematów poruszanych w książce - nie tylko opisywane jest kilka różnych krajów i kultur, co tematyka znacznie różni się pomiędzy rozdziałami.
Minusem zdecydowanie jest fakt, że autor niektóre rozdziały potraktował zdecydowanie po macoszemu. Część wątków została ledwo co zarysowana (np. sytuacja osób LGBT czy współczesny handel ludźmi).
Dodatkowo przydałaby się tej książce porządna korekta bo ilość literówek przerażała.
3,5/5
April 18, 2024
Erytrea, Etiopia, Kenia, Uganda i Tanzania - jak tamtejsi obywatele/ki rozumieją miłość? Czy ich spostrzeżenia będą się różnic od tych europejskich? Poza samą miłością, autor uwzględnia wiele wątków pobocznych: handel ludźmi, sytuacja osób lgbtq+, albinizm. Ciekawy temat, ale miejscami niektóre z wątków, nie są dostatecznie rozwinięte. Czuję pewien niedosyt. 3,5/5
April 26, 2024
Ocena: 3,5⭐️
Format: papier
Szczeliny moje ukochane, jak coś wydają to ja jestem totalnym pelikanem i od razu muszę czytać. Tu sytuacja wyglądała podobnie, zwłaszcza że zgłębianie tematu Afryki siedzi już we mnie od dłuższego czasu. Nie powiem że jest to reportaż idealny i że jestem rzucona na kolana, mam swoje ale. Ale jestem też bardzo zmotywowana przez tą książkę do dalszego drążenia wielu zagadnień, więc finalnie uznaje lekturę za udaną.
Format: papier
Szczeliny moje ukochane, jak coś wydają to ja jestem totalnym pelikanem i od razu muszę czytać. Tu sytuacja wyglądała podobnie, zwłaszcza że zgłębianie tematu Afryki siedzi już we mnie od dłuższego czasu. Nie powiem że jest to reportaż idealny i że jestem rzucona na kolana, mam swoje ale. Ale jestem też bardzo zmotywowana przez tą książkę do dalszego drążenia wielu zagadnień, więc finalnie uznaje lekturę za udaną.
July 30, 2024
Autor opiera książkę na zdawałoby się prostym pytaniu- czy wierzysz w miłość? Jednak dzięki niemu zabiera nas we wciągającą historię o Afryce Wschodniej, nie tylko o miłości, ale i głodzie, smutku czy radości.
June 30, 2026
Jak na pytanie o miłość odpowiadają mieszkańcy Erytrei, Etiopii, Kenii, Ugandy czy Tanzanii?
Miłość jest tu w większości towarzyszeniem, troską i bliskością niekoniecznie związaną z uczuciem czy jakąś konkretną odczuwalną ku komuś emocją ciała lub ducha (amerykańskim „romantyzmem”). „To porozumienie między dwoma osobami, jakby miały taką samą krew. (…) Miłość jest wtedy, jeśli dbacie o siebie wzajemnie”. Najważniejszy jest wzajemny szacunek.
Pytanie o miłość w Afryce Wschodniej jest też po części pytaniem o możliwość emancypacji tego, co indywidualne w tym, co ściśle kolektywne. Człowiek, by pokochać, musi wyrwać się z pewnego kontekstu, zindywidualizować miłość w sobie i skierować ją ku komuś, by następnie połączonym porozumieniem, powrócić do całości.
Jednocześnie jest to region pełen różnic kulturowych i sprzeczności w możliwościach przekazu pewnego wzoru, typu tej „najbliższej” międzyludzkiej relacji porozumienia.
Dla jednych miłość jest prosta i oznacza spełnienie przez kogoś tego, co oczekiwane i pożądane na co dzień: „Nie rozumiały pytania. Mówiły, że dla nich miłość (…) to pora deszczowa, woda, owoce, sytość, bezpieczeństwo. Mąż im właśnie to dawał, bo był człowiekiem zaradnym i bogatym.”
Dla kolejnych, jest to immanentny element uczestnictwa w większej społeczności: „Oni żyją chata przy chacie, ciało przy ciele. Miłość i bliskość są tu zupełnie inne. Stają się udziałem całej społeczności, bo jak tu się kłócić czy uprawiać seks w takiej wiosce, skoro nie ma ścian. Wszędzie – dzieci, rodzina, kuzyni, sąsiedzi. Nigdy nie są sami.”
Dla innych miłość oznacza natomiast przyzwolenie na przemoc i relację tyle bliską, ile naznaczoną znamieniem zawładnięcia drugim/ą: „To miłość. Nie można się wtrącać – rzucił głośno (…) patrzyliśmy, jak dziewczyna się podnosi z ziemi i wolno uchodzi w ciemność”; „Zaid boi się mężczyzn, ale Kidane o nią dba. Czasem przynosi jej jakiś drobny prezent (…) Jest obok, gdy czegoś jej potrzeba”.
Miłość jest tu też ofiarą tyranii podbijania, siły i instynktów: „Samotna dziewczyna jest łatwym celem. W wiosce ochronę zapewniali jej bracia, którzy rozszarpaliby każdego, kto by ją tknął, ale teraz jest zdana na siebie (…)”; „Jeśli mnie odrzucisz, zabiję cię. Nie dziś, to jutro.”; „Jeśli chcesz zostać, musisz być jak moja żona.” „Bił ją, ale zawsze do niej wracał. Kobieta nigdy nie miała głosu. Nie miała prawa się odezwać”.
Jednocześnie, może ona być też przestrzenią poszukiwań i zdobywania drugiego „metodami” wytrwałości i wyrażania swojej woli, aż do przekonania drugiej osoby do siebie (odważnego, nie do końca neutralnego): „Długo na nią polowałem – mówi ze śmiechem i wyjaśnia: - Kiedy wychodziła z domu, szedłem za nią. Osaczałem, zbliżałem się, tropiłem, aż w końcu zaczęła się do mnie uśmiechać. Potem wysłałem do niej swata, aby zapytał, czy jej rodzice oddadzą mi ją za żonę. Zgodzili się. Zapłaciłem za nią i jesteśmy tak już razem czterdzieści lat (…) Czterdzieści lat miłości.”
„Przyznam, że byłem dość nieśmiały. Jednak małżeństwo nie jest na rok, dwa, ale to inwestycja na całe życie. Więc chciałem dobrze wybrać. (…) kiedy już się pobraliśmy, pokazałem jej mydło i wytłumaczyłem, dlaczego jest dla mnie tak ważne. I że chcę, abyśmy dzielili się wszystkim. Zarówno dobrym jak i złym. Nie tylko między sobą, ale ze swoimi dziećmi, rodziną, a czasem z sąsiadami. Miłość sama w sobie nie jest wystarczająca do tego, aby małżeństwo było długie i trwałe. Moim zdaniem najważniejszy jest szacunek (…) Najlepsze jest to, kiedy siadasz z żoną i razem wspominacie.”.
Do roli fundamentalnej (i jakże pożądanej!) wartości wyrasta opieka, troska i wzajemny szacunek. „Miłość to dzieci i wtedy, gdy opiekujesz się swoją kobietą, gdy jest w ciąży albo kiedy jest chora – wylicza (…) Miłość jest wtedy, jeśli dbacie o siebie wzajemnie. (…) Jestem chory, a ona jest obok mnie.”
Nie jest to jednak tak cukierkowe i proste, wszędzie możliwe, bo choć „miłość idzie od człowieka do człowieka, z pokolenia na pokolenie, i to jest nasze zadanie, aby tę miłość, którą otrzymaliśmy od rodziców, przekazać dalej”; to „moja kultura każe mi zawsze stać przy mężu! Moja kultura mówi, że jeśli mężczyzna bije kobietę, to znaczy, że ją kocha. Moja kultura mówi: bije, to znaczy, że chce cię naprawić, zmienić cię na lepsze. (…) Nie tłumaczyłam jej, że to nie tylko jej kultura, bo tyle razy słyszałem w Polsce: „Bije, bo kocha…”
Kultura pełna trudnych wzorców – wychowawczych, quasi-religijnych i relacyjnych – wielu, szczególnie kobietom, nie przyzwala na dobry start w życie czy realizację siebie, marzeń (ta kategoria w zasadzie zdaje się tu nie istnieć). Trzeba raczej zrealizować czyjś plan, kogoś, kto jest czymś więcej (?).
„Cierpimy. Mężczyźni biorą kobiety tylko po to, aby rodziły dzieci. Nie, nie – podkreśliła – nie rodziły, aby je produkowały. Kobiety nie powinny chodzić do szkoły, nie powinny wkładać spodni. Wiesz, dlaczego? Bo w sukience czy spódnicy jest do kobiety szybki dostęp, a spodnie to nasza ochrona. Niełatwo wtedy zmusić do stosunku. Muszą się namęczyć. (…) Przychodzą do żony tylko w celu prokreacji.”
„Schemat jest ten sam. Słyszę, że obiecali szkołę albo dobrą pracę, ale potem dowiadują się, że muszą odpracować poniesione na nich wydatki, a te są bardzo wysokie, często nie do odpracowania. I wpadają w pułapkę.”
„Ona mnie uczyła, jak witać swojego męża, jak przygotowywać posiłki, jak się z nim kochać. Wszystkich szczegółów. Tego, jak się zachowywać, aby sprawić mu przyjemność. Wszystkich tych miłosnych obrzędów. Słów, ciepła. Ale uczyła mnie też o wzajemności. Jak dawać i brać. (…) Wtedy nie rozumiałam, że ona uczyła mnie podporządkowania.”
„W naszej społeczności brakuje zaufania między kobietami i mężczyznami. Mówimy: „Twój mężczyzna należy do Ciebie tylko wtedy, gdy jest w domu. Twoja kobieta należy do Ciebie tylko wtedy, gdy jest w Twoim łóżku.” Albo: „Nie musisz się mężem opiekować, gdy jest poza domem” (…) Widzisz, żona bierze cię z tym, co masz. Jeśli masz dziecko to razem z dzieckiem. Zresztą u nas nie ma obsesji z wychowywaniem wyłącznie swojego potomstwa, bo przecież Bóg daje nam dzieci pod opiekę.”
Jednocześnie, samo zróżnicowanie ludów i kultur Afryki Wschodniej daje szeroki horyzont spojrzenia na realizację przez ludzi potrzeby bliskości, dopełniania się z drugą płcią, poszukiwania swojego wyrazu w sferze budowania relacji, brania odpowiedzialności czy seksualności. A to nie jest często tak oczywiste i proste.
„W slumsie nie ma miłości. Chcesz mieć kobietę, mówisz: „Podobasz mi się. Chodź ze mną!”. Jeśli się nie zgadza, to grozisz jej i idzie z Tobą. (…) Slums to ścisk.”
„Dziesięć razy, nawet dziesięć razy dziennie (…) i często z różnymi kobietami (…) utrzymują kontakty seksualne (…) w zamian za ryby. (…) Funkcjonowanie tej tradycji, jej przyczyny oraz konsekwencje są dość skomplikowane (…)”
„Miłość u Masajów? Kobieta, którą chcesz pojąć za żonę, nie będzie cię wcześniej znała. Nie wie, kim jesteś, bo wybierze ci ją matka, a potem musisz porozmawiać z rodzicami przyszłej żony. Nie z dziewczyną, ale z rodzicami – podkreśla. – Oni muszą się zgodzić. (…) Ale kiedy już będziecie małżeństwem, jej rodzice mówią jej: „Masz kochać właśnie jego” – więc kocha. Proste. Tak to u nas działa. (…) Dla Masajów miłość jest funkcją czysto fizyczną, jak jedzenie czy spanie. Stosunek między mężczyzną a dziewczyną to rzecz sama przez się zrozumiała. Psychiczna strona miłości, tak jak ją pojmuje wykształcony człowiek, jest im obca i nie odgrywa żadnej roli. (…) Nie będą poznawać swoich ciał. Uczyć się dotyku, pocałunków, pieszczot, bo poniżej pasa Masajowie się nie dotykają. Nie ma tu namiętności.”
To też nie jest miejsce dla przeżycia sytuacji romantycznej „Dumy i uprzedzenia”, chociaż skoro „Brytyjczycy na zboczu wulkanu Elgon zmasakrowali karabinami maszynowymi ich wojska uzbrojone w prymitywną broń, więc teraz czyta literaturę najeźdźców i marzy o miłości jak z europejskich powieści.” To jest raczej miejsce wielu trudnych przesądów: prześladowań i stereotypizowania osób z albinizmem (mordowania malutkich dzieci dla ich skóry, rzekomo magicznej), brutalnej wojny wypowiadanej codziennie przez fanatyków osobom homoseksualnym, ale także trudne realia wykorzystywania seksualnego czy niewolnictwa młodych, zapaści i ścisku zapomnianych slumsów, rządów mafii, handlu ludźmi… wszystko w ramach tego i dla tego, co rozumieć można pod pojęciem swojej miłości.
Ale jest to też przestrzeń pięknych nawróceń, zrozumień, przekonań; miejsce docierające do głębi człowieka, poruszające struny jego wewnętrznej wrażliwości: „(…) kiedy wziąłem synka na ręce, zrozumiałem, że chcę, aby żył inaczej niż ja. Obiecałem sobie, że więcej jej nie uderzę. Potem pojawiło się uczucie i chyba – zawiesza głos – nie uwierzysz, ale jesteśmy naprawdę dobrym małżeństwem.”
„Gdy powiedziałem matce o ślubie, rzuciła: „Nie patrz na moje doświadczenia. One nie muszą się powtórzyć w twoim życiu. Bądź po prostu szczęśliwy”. Ona jest moją bohaterką. Bez niej nigdzie bym nie doszedł. W ogóle by mnie nie było, bo ona od pierwszych chwil w buszu aż do dziś wciąż stoi przy mnie. Miłość, którą mnie obdarzyła, dała mi siłę. Tak, wierzę w miłość, bo wszystko, co mam, jest z miłości.”
Jak to odnieść do innych kultur? Piskała zestawia w zakończeniu pewną myśl indyjską i swą perspektywę polską.
„Będę wobec ciebie szczery. Moim zdaniem tylko w Indiach miłość jest prawdziwa. Nasza miłość, bracie, to szalona miłość. Indyjska miłość to sto procent prawdy. To nie jest miłość na chwilę albo kalkulacja, że się coś opłaca lub nie. Nasza miłość jest najsłynniejsza na świecie. U nas małżeństwo jest na zawsze. Pierwszy mężczyzna ma być ostatnim. Zresztą, czy jest jakaś inna miłość niż ta po grób, bracie?”
„Nikt nigdy nie zapytał mnie, czy ja wierzę w miłość. Może nikt nie musiał. Może każdy wiedział, przeczuwał, że ja – podobnie jak Wiesław Myśliwski „(…) w gruncie rzeczy uważam, że to nie literatura w życiu jest najważniejsza, a miłość.”
Miłość jest tu w większości towarzyszeniem, troską i bliskością niekoniecznie związaną z uczuciem czy jakąś konkretną odczuwalną ku komuś emocją ciała lub ducha (amerykańskim „romantyzmem”). „To porozumienie między dwoma osobami, jakby miały taką samą krew. (…) Miłość jest wtedy, jeśli dbacie o siebie wzajemnie”. Najważniejszy jest wzajemny szacunek.
Pytanie o miłość w Afryce Wschodniej jest też po części pytaniem o możliwość emancypacji tego, co indywidualne w tym, co ściśle kolektywne. Człowiek, by pokochać, musi wyrwać się z pewnego kontekstu, zindywidualizować miłość w sobie i skierować ją ku komuś, by następnie połączonym porozumieniem, powrócić do całości.
Jednocześnie jest to region pełen różnic kulturowych i sprzeczności w możliwościach przekazu pewnego wzoru, typu tej „najbliższej” międzyludzkiej relacji porozumienia.
Dla jednych miłość jest prosta i oznacza spełnienie przez kogoś tego, co oczekiwane i pożądane na co dzień: „Nie rozumiały pytania. Mówiły, że dla nich miłość (…) to pora deszczowa, woda, owoce, sytość, bezpieczeństwo. Mąż im właśnie to dawał, bo był człowiekiem zaradnym i bogatym.”
Dla kolejnych, jest to immanentny element uczestnictwa w większej społeczności: „Oni żyją chata przy chacie, ciało przy ciele. Miłość i bliskość są tu zupełnie inne. Stają się udziałem całej społeczności, bo jak tu się kłócić czy uprawiać seks w takiej wiosce, skoro nie ma ścian. Wszędzie – dzieci, rodzina, kuzyni, sąsiedzi. Nigdy nie są sami.”
Dla innych miłość oznacza natomiast przyzwolenie na przemoc i relację tyle bliską, ile naznaczoną znamieniem zawładnięcia drugim/ą: „To miłość. Nie można się wtrącać – rzucił głośno (…) patrzyliśmy, jak dziewczyna się podnosi z ziemi i wolno uchodzi w ciemność”; „Zaid boi się mężczyzn, ale Kidane o nią dba. Czasem przynosi jej jakiś drobny prezent (…) Jest obok, gdy czegoś jej potrzeba”.
Miłość jest tu też ofiarą tyranii podbijania, siły i instynktów: „Samotna dziewczyna jest łatwym celem. W wiosce ochronę zapewniali jej bracia, którzy rozszarpaliby każdego, kto by ją tknął, ale teraz jest zdana na siebie (…)”; „Jeśli mnie odrzucisz, zabiję cię. Nie dziś, to jutro.”; „Jeśli chcesz zostać, musisz być jak moja żona.” „Bił ją, ale zawsze do niej wracał. Kobieta nigdy nie miała głosu. Nie miała prawa się odezwać”.
Jednocześnie, może ona być też przestrzenią poszukiwań i zdobywania drugiego „metodami” wytrwałości i wyrażania swojej woli, aż do przekonania drugiej osoby do siebie (odważnego, nie do końca neutralnego): „Długo na nią polowałem – mówi ze śmiechem i wyjaśnia: - Kiedy wychodziła z domu, szedłem za nią. Osaczałem, zbliżałem się, tropiłem, aż w końcu zaczęła się do mnie uśmiechać. Potem wysłałem do niej swata, aby zapytał, czy jej rodzice oddadzą mi ją za żonę. Zgodzili się. Zapłaciłem za nią i jesteśmy tak już razem czterdzieści lat (…) Czterdzieści lat miłości.”
„Przyznam, że byłem dość nieśmiały. Jednak małżeństwo nie jest na rok, dwa, ale to inwestycja na całe życie. Więc chciałem dobrze wybrać. (…) kiedy już się pobraliśmy, pokazałem jej mydło i wytłumaczyłem, dlaczego jest dla mnie tak ważne. I że chcę, abyśmy dzielili się wszystkim. Zarówno dobrym jak i złym. Nie tylko między sobą, ale ze swoimi dziećmi, rodziną, a czasem z sąsiadami. Miłość sama w sobie nie jest wystarczająca do tego, aby małżeństwo było długie i trwałe. Moim zdaniem najważniejszy jest szacunek (…) Najlepsze jest to, kiedy siadasz z żoną i razem wspominacie.”.
Do roli fundamentalnej (i jakże pożądanej!) wartości wyrasta opieka, troska i wzajemny szacunek. „Miłość to dzieci i wtedy, gdy opiekujesz się swoją kobietą, gdy jest w ciąży albo kiedy jest chora – wylicza (…) Miłość jest wtedy, jeśli dbacie o siebie wzajemnie. (…) Jestem chory, a ona jest obok mnie.”
Nie jest to jednak tak cukierkowe i proste, wszędzie możliwe, bo choć „miłość idzie od człowieka do człowieka, z pokolenia na pokolenie, i to jest nasze zadanie, aby tę miłość, którą otrzymaliśmy od rodziców, przekazać dalej”; to „moja kultura każe mi zawsze stać przy mężu! Moja kultura mówi, że jeśli mężczyzna bije kobietę, to znaczy, że ją kocha. Moja kultura mówi: bije, to znaczy, że chce cię naprawić, zmienić cię na lepsze. (…) Nie tłumaczyłam jej, że to nie tylko jej kultura, bo tyle razy słyszałem w Polsce: „Bije, bo kocha…”
Kultura pełna trudnych wzorców – wychowawczych, quasi-religijnych i relacyjnych – wielu, szczególnie kobietom, nie przyzwala na dobry start w życie czy realizację siebie, marzeń (ta kategoria w zasadzie zdaje się tu nie istnieć). Trzeba raczej zrealizować czyjś plan, kogoś, kto jest czymś więcej (?).
„Cierpimy. Mężczyźni biorą kobiety tylko po to, aby rodziły dzieci. Nie, nie – podkreśliła – nie rodziły, aby je produkowały. Kobiety nie powinny chodzić do szkoły, nie powinny wkładać spodni. Wiesz, dlaczego? Bo w sukience czy spódnicy jest do kobiety szybki dostęp, a spodnie to nasza ochrona. Niełatwo wtedy zmusić do stosunku. Muszą się namęczyć. (…) Przychodzą do żony tylko w celu prokreacji.”
„Schemat jest ten sam. Słyszę, że obiecali szkołę albo dobrą pracę, ale potem dowiadują się, że muszą odpracować poniesione na nich wydatki, a te są bardzo wysokie, często nie do odpracowania. I wpadają w pułapkę.”
„Ona mnie uczyła, jak witać swojego męża, jak przygotowywać posiłki, jak się z nim kochać. Wszystkich szczegółów. Tego, jak się zachowywać, aby sprawić mu przyjemność. Wszystkich tych miłosnych obrzędów. Słów, ciepła. Ale uczyła mnie też o wzajemności. Jak dawać i brać. (…) Wtedy nie rozumiałam, że ona uczyła mnie podporządkowania.”
„W naszej społeczności brakuje zaufania między kobietami i mężczyznami. Mówimy: „Twój mężczyzna należy do Ciebie tylko wtedy, gdy jest w domu. Twoja kobieta należy do Ciebie tylko wtedy, gdy jest w Twoim łóżku.” Albo: „Nie musisz się mężem opiekować, gdy jest poza domem” (…) Widzisz, żona bierze cię z tym, co masz. Jeśli masz dziecko to razem z dzieckiem. Zresztą u nas nie ma obsesji z wychowywaniem wyłącznie swojego potomstwa, bo przecież Bóg daje nam dzieci pod opiekę.”
Jednocześnie, samo zróżnicowanie ludów i kultur Afryki Wschodniej daje szeroki horyzont spojrzenia na realizację przez ludzi potrzeby bliskości, dopełniania się z drugą płcią, poszukiwania swojego wyrazu w sferze budowania relacji, brania odpowiedzialności czy seksualności. A to nie jest często tak oczywiste i proste.
„W slumsie nie ma miłości. Chcesz mieć kobietę, mówisz: „Podobasz mi się. Chodź ze mną!”. Jeśli się nie zgadza, to grozisz jej i idzie z Tobą. (…) Slums to ścisk.”
„Dziesięć razy, nawet dziesięć razy dziennie (…) i często z różnymi kobietami (…) utrzymują kontakty seksualne (…) w zamian za ryby. (…) Funkcjonowanie tej tradycji, jej przyczyny oraz konsekwencje są dość skomplikowane (…)”
„Miłość u Masajów? Kobieta, którą chcesz pojąć za żonę, nie będzie cię wcześniej znała. Nie wie, kim jesteś, bo wybierze ci ją matka, a potem musisz porozmawiać z rodzicami przyszłej żony. Nie z dziewczyną, ale z rodzicami – podkreśla. – Oni muszą się zgodzić. (…) Ale kiedy już będziecie małżeństwem, jej rodzice mówią jej: „Masz kochać właśnie jego” – więc kocha. Proste. Tak to u nas działa. (…) Dla Masajów miłość jest funkcją czysto fizyczną, jak jedzenie czy spanie. Stosunek między mężczyzną a dziewczyną to rzecz sama przez się zrozumiała. Psychiczna strona miłości, tak jak ją pojmuje wykształcony człowiek, jest im obca i nie odgrywa żadnej roli. (…) Nie będą poznawać swoich ciał. Uczyć się dotyku, pocałunków, pieszczot, bo poniżej pasa Masajowie się nie dotykają. Nie ma tu namiętności.”
To też nie jest miejsce dla przeżycia sytuacji romantycznej „Dumy i uprzedzenia”, chociaż skoro „Brytyjczycy na zboczu wulkanu Elgon zmasakrowali karabinami maszynowymi ich wojska uzbrojone w prymitywną broń, więc teraz czyta literaturę najeźdźców i marzy o miłości jak z europejskich powieści.” To jest raczej miejsce wielu trudnych przesądów: prześladowań i stereotypizowania osób z albinizmem (mordowania malutkich dzieci dla ich skóry, rzekomo magicznej), brutalnej wojny wypowiadanej codziennie przez fanatyków osobom homoseksualnym, ale także trudne realia wykorzystywania seksualnego czy niewolnictwa młodych, zapaści i ścisku zapomnianych slumsów, rządów mafii, handlu ludźmi… wszystko w ramach tego i dla tego, co rozumieć można pod pojęciem swojej miłości.
Ale jest to też przestrzeń pięknych nawróceń, zrozumień, przekonań; miejsce docierające do głębi człowieka, poruszające struny jego wewnętrznej wrażliwości: „(…) kiedy wziąłem synka na ręce, zrozumiałem, że chcę, aby żył inaczej niż ja. Obiecałem sobie, że więcej jej nie uderzę. Potem pojawiło się uczucie i chyba – zawiesza głos – nie uwierzysz, ale jesteśmy naprawdę dobrym małżeństwem.”
„Gdy powiedziałem matce o ślubie, rzuciła: „Nie patrz na moje doświadczenia. One nie muszą się powtórzyć w twoim życiu. Bądź po prostu szczęśliwy”. Ona jest moją bohaterką. Bez niej nigdzie bym nie doszedł. W ogóle by mnie nie było, bo ona od pierwszych chwil w buszu aż do dziś wciąż stoi przy mnie. Miłość, którą mnie obdarzyła, dała mi siłę. Tak, wierzę w miłość, bo wszystko, co mam, jest z miłości.”
Jak to odnieść do innych kultur? Piskała zestawia w zakończeniu pewną myśl indyjską i swą perspektywę polską.
„Będę wobec ciebie szczery. Moim zdaniem tylko w Indiach miłość jest prawdziwa. Nasza miłość, bracie, to szalona miłość. Indyjska miłość to sto procent prawdy. To nie jest miłość na chwilę albo kalkulacja, że się coś opłaca lub nie. Nasza miłość jest najsłynniejsza na świecie. U nas małżeństwo jest na zawsze. Pierwszy mężczyzna ma być ostatnim. Zresztą, czy jest jakaś inna miłość niż ta po grób, bracie?”
„Nikt nigdy nie zapytał mnie, czy ja wierzę w miłość. Może nikt nie musiał. Może każdy wiedział, przeczuwał, że ja – podobnie jak Wiesław Myśliwski „(…) w gruncie rzeczy uważam, że to nie literatura w życiu jest najważniejsza, a miłość.”
July 16, 2024
Ja zwyczajnie lubię to w jaki sposób Piskała pisze o Afryce i jej mieszkańcach. Z jednej strony ciekawy i rzetelny reportaż, z drugiej czuć tą tytułową miłość autora do kontynentu.
Ale pamiętajcie, to opowieść o ludziach i ich często trudnych losach. Polityka, wojny i historia są tutaj tłem.
Ale pamiętajcie, to opowieść o ludziach i ich często trudnych losach. Polityka, wojny i historia są tutaj tłem.
April 25, 2024
To nie jest typowa książka z serii Szczeliny, i to nie jest typowy reportaż, ale ten tekst pokazał mi świat, jakiego nie znałam i poszerzył moje horyzonty. Niczego więcej nie potrzebuję.
Afryka wschodnia. Erytrea, Etiopia, Kenia, Uganda i Tanzania. Wielu bohaterów i miłość odmieniana przez wszystkie przypadki. Miłość nosi tutaj wiele imion i ma wiele odcieni.
Są kraje w Afryce, w których często nadawane są imiona, które coś symbolizują. Te imiona mają przynosić szczęście i pomyślność. Ale w tych biografiach próżno szukać szczęścia. Są pełne deficytów.
Miłość i ciała są towarem w wielu miejscach na świecie. Różni je cena. Tutaj bywa naprawdę niska.
Przeczytacie tu również o kawie, rodzinie, czarach, wartościowych przedmiotach, o Masajach, albinizmie i o miłości, której zakazuje państwo oraz o tym, że Afryka zna głód i dlatego potrafi się dzielić. A także o kolonializmie, handlu ludźmi, slumsach i HIV.
„– W slumsie nie ma miłości. Chcesz mieć kobietę, mówisz: „Podobasz mi się. Chodź ze mną!”. Jeśli się nie zgadza, to grozisz jej i idzie z tobą – powiedział mi już pierwszego dnia, gdy się poznaliśmy”. Tamże, s.191.
„– Miłość u Masajów? Kobieta, którą chcesz pojąć za żonę, nie będzie cię wcześniej znała. Nie wie, kim jesteś, bo wybierze ci ją matka, a potem musisz porozmawiać z rodzicami przyszłej żony. Nie z dziewczyną, ale z rodzicami – podkreśla. – Oni muszą się zgodzić. Czasem musisz przyjść nawet dwa albo trzy razy, aż ci ją pokażą. Zatem kobieta, która za ciebie wyjdzie, nie będzie cię kochała. Ale kiedy już będziecie małżeństwem, jej rodzice mówią jej: „Masz kochać właśnie jego” – więc kocha. Proste. Tak to u nas działa. – Śmieje się”. Tamże, s.302.
Afryka wschodnia. Erytrea, Etiopia, Kenia, Uganda i Tanzania. Wielu bohaterów i miłość odmieniana przez wszystkie przypadki. Miłość nosi tutaj wiele imion i ma wiele odcieni.
Są kraje w Afryce, w których często nadawane są imiona, które coś symbolizują. Te imiona mają przynosić szczęście i pomyślność. Ale w tych biografiach próżno szukać szczęścia. Są pełne deficytów.
Miłość i ciała są towarem w wielu miejscach na świecie. Różni je cena. Tutaj bywa naprawdę niska.
Przeczytacie tu również o kawie, rodzinie, czarach, wartościowych przedmiotach, o Masajach, albinizmie i o miłości, której zakazuje państwo oraz o tym, że Afryka zna głód i dlatego potrafi się dzielić. A także o kolonializmie, handlu ludźmi, slumsach i HIV.
„– W slumsie nie ma miłości. Chcesz mieć kobietę, mówisz: „Podobasz mi się. Chodź ze mną!”. Jeśli się nie zgadza, to grozisz jej i idzie z tobą – powiedział mi już pierwszego dnia, gdy się poznaliśmy”. Tamże, s.191.
„– Miłość u Masajów? Kobieta, którą chcesz pojąć za żonę, nie będzie cię wcześniej znała. Nie wie, kim jesteś, bo wybierze ci ją matka, a potem musisz porozmawiać z rodzicami przyszłej żony. Nie z dziewczyną, ale z rodzicami – podkreśla. – Oni muszą się zgodzić. Czasem musisz przyjść nawet dwa albo trzy razy, aż ci ją pokażą. Zatem kobieta, która za ciebie wyjdzie, nie będzie cię kochała. Ale kiedy już będziecie małżeństwem, jej rodzice mówią jej: „Masz kochać właśnie jego” – więc kocha. Proste. Tak to u nas działa. – Śmieje się”. Tamże, s.302.
April 28, 2024
W moje ręce po raz kolejny wpadł reportaż od Wydawnictwo Szczeliny i po raz kolejny nie żałuję, że dałam się namówić na lekturę. Trzeba przyznać, że każdy z reportaż, które do tej pory miałam przyjemność przeczytać, był inny, ale jedyny w swoim rodzaju. Tak jest również i teraz. Zapraszam Was zatem na recenzję książki Konrada Piskały "Trzymaj się z dala kochanie. Opowieść o miłości w Afryce".
Jeśli kiedyś zachwycił Was „Cesarz” albo „Heban” Ryszarda Kapuścińskiego, to myślę, że Konrad Piskała też przypadnie Wam do gustu, bo moim zdaniem godnie przejął on pałeczkę, od swego bardziej doświadczonego kolegi. Autor zabiera czytelnika zatem w podróż przez wschodnią Afrykę, od Erytrei, przez Etiopię, Kenię, Ugandę po Tanzanię. Przemieszczając się po tej przestrzeni nie patrzy na nią jednak oczami podróżnika, zatem to nie krajobraz będzie tu grał pierwsze skrzypce, dla Autora liczą się mieszkańcy i ich codzienna egzystencja, w której często bieda aż piszczy, co jednak nie umniejsza ukazania siły ludzkiego charakteru i chęci życia.
Piskała wnika zatem w lokalne społeczności, spędza z nimi czas, rozmawia z jej mieszkańcami po ty, by poznać ich historię, by sprawdzić czy w tych surowych i pozbawionych dostatku warunkach jest szansa na miłość, na bycie szczęśliwym, kochanym.
Reportaż Pisały jest więc nie tylko podróżą fizyczną, ale także wędrówką w głąb ludzkich emocji i relacji. Autor przybliża czytelnikowi różnorodność kultur i tradycji Afryki, ukazując, jak w różnych społecznościach miłość jest rozumiana i przeżywana. Jednocześnie, mimo ogromnych różnic kulturowych, Piskała pokazuje, że miłość jest uniwersalnym uczuciem, które łączy ludzi niezależnie od kontekstu społecznego czy geograficznego położenia.
Jednym z najmocniejszych punktów tego reportażu jest sposób, w jaki autor przedstawia opowieści o bohaterach swej reportażu – zwykłych ludziach, których spotyka na swej drodze. To właśnie pozyskiwane przez od nich historie budują opisaną w książce relację zarówno przez pryzmat często dramatycznych chwil jej bohaterów, jak i przez opowieści pełne Ich historie są pełne dramatu, ale również pełne nadziei i wiary w lepsze jutro. . Piskała ukazuje, jak miłość może być motorem napędowym dla ludzi, pomagając im przezwyciężyć rozmaite przeciwności losu.
Wreszcie warto zwrócić uwagę również na to, że Autor w swym reportażu nie unika trudnych, odrobinę niewygodnych być może tematów. Trudno jednak opisując afrykańskie realia nie wspomnieć o biedzie, o głodzie, o dotykających te rejony chorobach, czy wręcz o handlu ludźmi. Autor bez upiększeń przedstawia brutalną rzeczywistość wielu społeczności afrykańskich, zmuszając czytelnika do refleksji nad trudnościami, z jakimi borykają się mieszkańcy tego regionu.
Jeśli zatem lubicie literaturę faktu, a chcielibyście pozyskać wiedzę o tym jak wygląda codzienna rzeczywistość w Afryce Wschodniej lektura "Trzymaj się z dala kochanie" będzie ku temu świetną sposobnością. Poznajcie zatem zarówno ciemne, jak i jasne strony tego regionu i dajcie się zabrać Konradowi Piskale w fascynującą podróż przez ziemie spalone słońcem. Polecam serdecznie
Jeśli kiedyś zachwycił Was „Cesarz” albo „Heban” Ryszarda Kapuścińskiego, to myślę, że Konrad Piskała też przypadnie Wam do gustu, bo moim zdaniem godnie przejął on pałeczkę, od swego bardziej doświadczonego kolegi. Autor zabiera czytelnika zatem w podróż przez wschodnią Afrykę, od Erytrei, przez Etiopię, Kenię, Ugandę po Tanzanię. Przemieszczając się po tej przestrzeni nie patrzy na nią jednak oczami podróżnika, zatem to nie krajobraz będzie tu grał pierwsze skrzypce, dla Autora liczą się mieszkańcy i ich codzienna egzystencja, w której często bieda aż piszczy, co jednak nie umniejsza ukazania siły ludzkiego charakteru i chęci życia.
Piskała wnika zatem w lokalne społeczności, spędza z nimi czas, rozmawia z jej mieszkańcami po ty, by poznać ich historię, by sprawdzić czy w tych surowych i pozbawionych dostatku warunkach jest szansa na miłość, na bycie szczęśliwym, kochanym.
Reportaż Pisały jest więc nie tylko podróżą fizyczną, ale także wędrówką w głąb ludzkich emocji i relacji. Autor przybliża czytelnikowi różnorodność kultur i tradycji Afryki, ukazując, jak w różnych społecznościach miłość jest rozumiana i przeżywana. Jednocześnie, mimo ogromnych różnic kulturowych, Piskała pokazuje, że miłość jest uniwersalnym uczuciem, które łączy ludzi niezależnie od kontekstu społecznego czy geograficznego położenia.
Jednym z najmocniejszych punktów tego reportażu jest sposób, w jaki autor przedstawia opowieści o bohaterach swej reportażu – zwykłych ludziach, których spotyka na swej drodze. To właśnie pozyskiwane przez od nich historie budują opisaną w książce relację zarówno przez pryzmat często dramatycznych chwil jej bohaterów, jak i przez opowieści pełne Ich historie są pełne dramatu, ale również pełne nadziei i wiary w lepsze jutro. . Piskała ukazuje, jak miłość może być motorem napędowym dla ludzi, pomagając im przezwyciężyć rozmaite przeciwności losu.
Wreszcie warto zwrócić uwagę również na to, że Autor w swym reportażu nie unika trudnych, odrobinę niewygodnych być może tematów. Trudno jednak opisując afrykańskie realia nie wspomnieć o biedzie, o głodzie, o dotykających te rejony chorobach, czy wręcz o handlu ludźmi. Autor bez upiększeń przedstawia brutalną rzeczywistość wielu społeczności afrykańskich, zmuszając czytelnika do refleksji nad trudnościami, z jakimi borykają się mieszkańcy tego regionu.
Jeśli zatem lubicie literaturę faktu, a chcielibyście pozyskać wiedzę o tym jak wygląda codzienna rzeczywistość w Afryce Wschodniej lektura "Trzymaj się z dala kochanie" będzie ku temu świetną sposobnością. Poznajcie zatem zarówno ciemne, jak i jasne strony tego regionu i dajcie się zabrać Konradowi Piskale w fascynującą podróż przez ziemie spalone słońcem. Polecam serdecznie
April 25, 2024
Erytrea. Etiopia. Kenia. Uganda. Tanzania. Do tych krajów, położonych w Afryce Wschodniej, zabiera nas dziennikarz i fotograf Konrad Piskała w swoim najnowszym reportażu “Trzymaj się z dala, kochanie. Opowieść o miłości w Afryce Wschodniej”. Reportażu, który wzbudził we mnie bardzo mieszane uczucia. Nie będę ukrywała, że Afryka nie należy do obszarów znajdujących się w ścisłym centrum moich zainteresowań, że moja chęć poznawania świata ciągnie mnie w nieco inne kierunki. I o ile Afryka nie jest dla mnie terra incognita, o tyle nie poświęcałam jej nigdy zbyt wielkiej uwagi. Z tym większym zainteresowaniem zabrałam się zatem za reportaż Piskały i, niestety, podczas czytania początku książki, odbiłam się od niego. Przez pierwsze strony brnęłam z mozołem modląc się, by w dalszej części książki chaos zafundowany czytelnikowi przez autora się nieco uspokoił, i aby dziennikarz usunął się nieco w cień, dając większą przestrzeń swoim bohaterom i przedstawianym przez siebie historiom. Moje modlitwy, na szczęście, zostały wysłuchane dość szybko, początkowy zamęt w “Trzymaj się z dala, kochanie” się uspokoił, a bohaterowie Piskały oraz ich historie zyskały należną im uwagę i miały szansę wybrzmieć głośno i wyraźnie. I był to głos naprawdę fantastyczny. Piskała bowiem porwał mnie w podróż wybitną, po rejonach niezbyt dobrze mi znanych, w podróż, dla której zarwałam noc, gdyż nie byłam w stanie oderwać się od lektury. Podróż, która być może mnie nie zaskoczyła, a jedynie w smutny sposób potwierdziła lub poszerzyła moją wiedzę, ale mimo wszystko była to wyprawa warta każdej spędzonej nad książką minuty. Czułam na sobie proch z dróg, słyszałam dźwięki ulicy, zapachy slumsów, odczuwałam wraz z kobietami często cierpiącymi, traktowanymi jak towar, jak niewolnice, sprzedającymi swoje ciała za ryby (słyszeliście kiedyś o jaboya?), z przedstawicielami afrykańskiej społeczności LGBT+, z albinosami. I zaufajcie mi, jest to podróż warta każdego przemierzonego z Piskałą kilometra. Podoba mi się przede wszystkim fakt, że autor, po niezbyt udanym (w moich oczach) początku, potrafił w dalszej części książki dopuścić tak wspaniale swoich bohaterów do głosu, pozwolił ich historiom odpowiednio wybrzmieć, dał im miejsce na pokazanie siebie i tego kawałka świata, w którym przyszło im się urodzić i toczyć bój o dobre życie. I mimo tego, że nie będzie to moja ulubiona książka od @szczeliny_ (zaznaczmy, że konkurencja tutaj jest diabelnie mocna), to ja “Trzymaj się z dala, kochanie” z czystym sumieniem i z całego serca polecam.
June 27, 2024
Reportaży o miłości powstało w ostatnim czasie kilka. Temat został rozpracowany na tylu różnych płaszczyznach, że aż ciężko uwierzyć, że udałoby się napisać coś nowego, albo chociaż świeżego. Bo ile można czytać o tym samym w reportażach? No właśnie, do powieści się wraca, a co z literaturą faktu? Dlatego mimo wszystko do tej pozycji z repertuaru wydawnictwa Szczeliny podchodziłam dość ostrożnie. Jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bo dałam się porwać już po przewróceniu pierwszej strony.
Co jednak nie oznacza, że książka jest bez wad. Można trochę powiedzieć, że autor chce złapać za dużo srok za ogon jednocześnie. Niektóre wątki są zbytnio pospieszone, a przy innych tupałam już niecierpliwie nogą. Jeszcze inni uznają, że jest ich po prostu za dużo jak na jedną książkę. Piskale nie można jednak odmówić dobrego pióra i przytrzymywania czytelnika przy lekturze. Bo naprawdę miałam problem, żeby ją odłożyć. Tak dałam się autorowi zamotać, że ostatecznie przeczytałam tę pozycję prawie na raz. Co przy dodatkowo tak trudnym temacie jest tylko atutem.
Piskała zabiera czytelników w podróż przez Erytreę, Tanzanie, Kongo, Ugandę i Etiopię. Przez rozległe problemu, które dręczą umęczone upałem ziemie i ludzi. Czy w świecie, gdzie głód, bieda i ciągłe wojny są na porządku dziennym jest jeszcze miejsce na jakiekolwiek uczucie inne niż chęć przeżycia?
Nigdy nie pomyślałabym, że przeczytam reportaż o Afryce skupiający się na miłości. A jednak skupienie się autora na tym jednym konkretnym i wspólnym dla wszystkich niezależnie od miejsca zamieszkanie akcencie, dodatkowo uwypukla, to na co najbardziej powinniśmy zwrócić uwagę w tej pozycji. Na to jak tak naprawdę wygląda tam teraz współcześnie życie. Jak potoczyły się często przemilczane konflikty, o którym nie mamy zielonego pojęcia. Jak bardzo powinniśmy skorygować sobie spojrzenie na ten kraj. Nie jest to reportaż w 100 % doskonały, bo też niewiele takich jest. Ale uważam, że jest to coś, za co warto się zabrać na początku swojej przygody z tym gatunkiem. Wierzę, że wielu z początkujących czytelników po spotkaniu z tą lekturę zagości w ramionach literatury faktu na dłużej.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Szczeliny
Co jednak nie oznacza, że książka jest bez wad. Można trochę powiedzieć, że autor chce złapać za dużo srok za ogon jednocześnie. Niektóre wątki są zbytnio pospieszone, a przy innych tupałam już niecierpliwie nogą. Jeszcze inni uznają, że jest ich po prostu za dużo jak na jedną książkę. Piskale nie można jednak odmówić dobrego pióra i przytrzymywania czytelnika przy lekturze. Bo naprawdę miałam problem, żeby ją odłożyć. Tak dałam się autorowi zamotać, że ostatecznie przeczytałam tę pozycję prawie na raz. Co przy dodatkowo tak trudnym temacie jest tylko atutem.
Piskała zabiera czytelników w podróż przez Erytreę, Tanzanie, Kongo, Ugandę i Etiopię. Przez rozległe problemu, które dręczą umęczone upałem ziemie i ludzi. Czy w świecie, gdzie głód, bieda i ciągłe wojny są na porządku dziennym jest jeszcze miejsce na jakiekolwiek uczucie inne niż chęć przeżycia?
Nigdy nie pomyślałabym, że przeczytam reportaż o Afryce skupiający się na miłości. A jednak skupienie się autora na tym jednym konkretnym i wspólnym dla wszystkich niezależnie od miejsca zamieszkanie akcencie, dodatkowo uwypukla, to na co najbardziej powinniśmy zwrócić uwagę w tej pozycji. Na to jak tak naprawdę wygląda tam teraz współcześnie życie. Jak potoczyły się często przemilczane konflikty, o którym nie mamy zielonego pojęcia. Jak bardzo powinniśmy skorygować sobie spojrzenie na ten kraj. Nie jest to reportaż w 100 % doskonały, bo też niewiele takich jest. Ale uważam, że jest to coś, za co warto się zabrać na początku swojej przygody z tym gatunkiem. Wierzę, że wielu z początkujących czytelników po spotkaniu z tą lekturę zagości w ramionach literatury faktu na dłużej.
Za egzemplarz dziękuję wydawnictwu Szczeliny
April 24, 2024
„Miłość idzie od człowieka do człowieka, z pokolenia na pokolenie, i to jest nasze zadanie, aby tę miłość, którą otrzymaliśmy od rodziców, przekazać dalej”.
„Trzymaj się z dala, kochanie” przedstawia kilku bohaterów z Erytrei, Etiopii, Kenii, Ugandy i Tanzanii, którzy zdecydowali się obdarzyć autora swoimi opowieściami o miłości. Choć bohaterowie różnią się religią, językiem, tradycją i obyczajami, to często mają wiele wspólnego – ich głównym celem jest przetrwanie, znalezienie pracy, pieniędzy i łatwiejszego życia. Ich doświadczenia pokazują, jak wszystko się komplikuje, kiedy nie ma miłości. W świecie, w którym na porządku dziennym jest przemoc, bieda i głód, a o życiu lub śmierci decyduje szczęście, szczególnie trudno za nią podążać. Zwłaszcza, jeśli kraj nękają wojny, przewroty i kolejni dyktatorzy, a życie rodzinne determinują poligamia i patriarchat. To także opowieści o świecie, w którym drugiego człowieka traktuje się jak mało wartościową rzecz. Nie tylko kobiety, choć dla nich los i kultura potrafią być wyjątkowo okrutne. Historie z Afryki leżącej na uboczu wielkiego świata, z dala od ludzi uzbrojonych w drogie aparaty fotograficzne, to poruszające historie o handlu ludźmi, niewolnictwie, prześladowaniach osób LGBTQ+, kryzysie ekologicznym, wirusie HIV czy atakach na osoby z albinizmem. Mimo, że niewiele tu ładnych obrazków z miłością w tle, to jednak zdarzają się i niosą nadzieję.
Autorowi udało się dotrzeć do serc kilku mieszkańców Afryki Wschodniej, co z pewnością nie było łatwe i wymagało stworzenia prawdziwie głębokich relacji. Przeczytałam tę książkę w ciągu jednego dnia, ale jestem przekonana, że historie bohaterów zostaną ze mną na znacznie dłużej.
„Trzymaj się z dala, kochanie” przedstawia kilku bohaterów z Erytrei, Etiopii, Kenii, Ugandy i Tanzanii, którzy zdecydowali się obdarzyć autora swoimi opowieściami o miłości. Choć bohaterowie różnią się religią, językiem, tradycją i obyczajami, to często mają wiele wspólnego – ich głównym celem jest przetrwanie, znalezienie pracy, pieniędzy i łatwiejszego życia. Ich doświadczenia pokazują, jak wszystko się komplikuje, kiedy nie ma miłości. W świecie, w którym na porządku dziennym jest przemoc, bieda i głód, a o życiu lub śmierci decyduje szczęście, szczególnie trudno za nią podążać. Zwłaszcza, jeśli kraj nękają wojny, przewroty i kolejni dyktatorzy, a życie rodzinne determinują poligamia i patriarchat. To także opowieści o świecie, w którym drugiego człowieka traktuje się jak mało wartościową rzecz. Nie tylko kobiety, choć dla nich los i kultura potrafią być wyjątkowo okrutne. Historie z Afryki leżącej na uboczu wielkiego świata, z dala od ludzi uzbrojonych w drogie aparaty fotograficzne, to poruszające historie o handlu ludźmi, niewolnictwie, prześladowaniach osób LGBTQ+, kryzysie ekologicznym, wirusie HIV czy atakach na osoby z albinizmem. Mimo, że niewiele tu ładnych obrazków z miłością w tle, to jednak zdarzają się i niosą nadzieję.
Autorowi udało się dotrzeć do serc kilku mieszkańców Afryki Wschodniej, co z pewnością nie było łatwe i wymagało stworzenia prawdziwie głębokich relacji. Przeczytałam tę książkę w ciągu jednego dnia, ale jestem przekonana, że historie bohaterów zostaną ze mną na znacznie dłużej.
April 25, 2024
Temat miłości w Afryce jest mocno niestandardowy, musicie przyznać. Ale właśnie dlatego postanowiłam sięgnąć po tę książkę, bo w sumie nie wiedziałam czego się spodziewać. Stawiałam na to, że mnie zaskoczy.
No i zaskoczyła, przede wszystkim emocjonalnie. Podzielona jest na historie osób z poszczególnych krajów w Afryce Wschodniej, m. in. Kenii, Etiopii, Tanzanii. Każda historia jest inna, ale na swój sposób podobna. Bo gdy brakuje wody, pożywienia, naokoło trwa wojna lub trwa prześladowanie wybranych grup społecznych, nie jest łatwo o miłość.
Jak się domyślacie pewnie, większość historii to historie kobiet. Kobiet, które są krzywdzone, poniżane, nie mają zbyt wielu praw, a miłość taka jak u nas zdarza się rzadko albo w ogóle. Ale znajdziemy tu też historie osób homoseksualnych, którzy w zasadzie mają gorzej niż kobiety. Miłość jednak to nie tylko ta romantyczna, dlatego mamy tutaj też opowieści o miłości rodzicielskiej, która wydaje się być w Afryce jedną z najmocniejszych. Autor do wszystkich tych rozmów i opowieści dodaje nam tło historyczne, społeczne, ekonomiczne, ekologiczne. Tak, żeby lepiej zrozumieć tych ludzi, ich życie i problemy, ale też tradycje i wierzenia, które czasem nie mieszczą nam się w głowach.
Czułam, że nie będzie to łatwa książka i był moment, gdy emocje wzięły u mnie górę i łza się w oku zakręciła. Myślę że z takiej bezsilności. Jest to kolejna pozycja, która pozwoli nam docenić to co mamy i gdzie żyjemy. Reportaż czyta się świetnie, jest napisany z perspektywy obserwatora wydarzeń, a krótkie zdania sprawiają, że płynie się przez niego naprawdę szybko. Polecam!
No i zaskoczyła, przede wszystkim emocjonalnie. Podzielona jest na historie osób z poszczególnych krajów w Afryce Wschodniej, m. in. Kenii, Etiopii, Tanzanii. Każda historia jest inna, ale na swój sposób podobna. Bo gdy brakuje wody, pożywienia, naokoło trwa wojna lub trwa prześladowanie wybranych grup społecznych, nie jest łatwo o miłość.
Jak się domyślacie pewnie, większość historii to historie kobiet. Kobiet, które są krzywdzone, poniżane, nie mają zbyt wielu praw, a miłość taka jak u nas zdarza się rzadko albo w ogóle. Ale znajdziemy tu też historie osób homoseksualnych, którzy w zasadzie mają gorzej niż kobiety. Miłość jednak to nie tylko ta romantyczna, dlatego mamy tutaj też opowieści o miłości rodzicielskiej, która wydaje się być w Afryce jedną z najmocniejszych. Autor do wszystkich tych rozmów i opowieści dodaje nam tło historyczne, społeczne, ekonomiczne, ekologiczne. Tak, żeby lepiej zrozumieć tych ludzi, ich życie i problemy, ale też tradycje i wierzenia, które czasem nie mieszczą nam się w głowach.
Czułam, że nie będzie to łatwa książka i był moment, gdy emocje wzięły u mnie górę i łza się w oku zakręciła. Myślę że z takiej bezsilności. Jest to kolejna pozycja, która pozwoli nam docenić to co mamy i gdzie żyjemy. Reportaż czyta się świetnie, jest napisany z perspektywy obserwatora wydarzeń, a krótkie zdania sprawiają, że płynie się przez niego naprawdę szybko. Polecam!
January 4, 2025
"Trzymaj się z dala, kochanie" to zbiór reportaży, które zabierają czytelnika w podróż po Afryce Wschodniej. Autor przedstawia historie miłosne rozgrywające się w różnych zakątkach tego kontynentu. W tętniących życiem czy spokojnych zaułkach Erytrei, Etiopii, Kenii, Ugandy czy Tanzanii opowiada o różnorodnych, zabawnych, lekkich, ale i poruszających, głębokich zdarzeniach, relacjach.
Piskała umiejętnie uchwycił złożoność ludzkich relacji, eksplorując tematy takie jak miłość, zdrada, tęsknota i nadzieja. Jednym z najbardziej ujmujących aspektów książki jest jej autentyczność. Autor spędził wiele lat w Afryce Wschodniej i jego opowieści przesiąknięte są głębokim zrozumieniem kultury i ludzi tego regionu. Czytelnik ma poczucie prawdziwości przedstawionych zdarzeń. Prostota i bezpośredniość stylu trafia do czytelnika, jednak pod tą pozornie nieskomplikowaną powierzchnią kryje się złożoność i głębia, skłaniająca do refleksji na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Autentyczne i wnikliwe historie oferują wgląd w bogactwo i złożoność życia w Afryce Wschodniej, dają czytelnikowi nową perspektywę, prowokują do refleksji i poszerzają rozumienie ludzkiej kondycji. Lektura obowiązkowa dla każdego, kogo interesuje Afryka, kto chce poznać realia życia we wschodniej części tego kontynentu.
Piskała umiejętnie uchwycił złożoność ludzkich relacji, eksplorując tematy takie jak miłość, zdrada, tęsknota i nadzieja. Jednym z najbardziej ujmujących aspektów książki jest jej autentyczność. Autor spędził wiele lat w Afryce Wschodniej i jego opowieści przesiąknięte są głębokim zrozumieniem kultury i ludzi tego regionu. Czytelnik ma poczucie prawdziwości przedstawionych zdarzeń. Prostota i bezpośredniość stylu trafia do czytelnika, jednak pod tą pozornie nieskomplikowaną powierzchnią kryje się złożoność i głębia, skłaniająca do refleksji na długo po przeczytaniu ostatniej strony.
Autentyczne i wnikliwe historie oferują wgląd w bogactwo i złożoność życia w Afryce Wschodniej, dają czytelnikowi nową perspektywę, prowokują do refleksji i poszerzają rozumienie ludzkiej kondycji. Lektura obowiązkowa dla każdego, kogo interesuje Afryka, kto chce poznać realia życia we wschodniej części tego kontynentu.
April 28, 2024
„trzymaj się z dala, kochanie” to patchworkowa opowieść o różnych obliczach miłości opowiadana głosami mieszkańców wschodniej afryki. przyglądając się bogactwu kulturowemu poszczególnych narodów, plemion i społeczności dokonuje się tu próba zrozumienia i pogodzenia się z okrucieństwem świata, które paradoksalnie jest związane z jedną z najważniejszych życiowych wartości nierozerwalnym węzłem. miłość koegystuje tu z bólem, cierpieniem, biedą, ale przede wszystkim głodem i patriarchalną przemocą, która nie zna granic geograficznych, podobnie jak samotność.
obok wątku dotyczącym uczucia straconego, żywego czy pielęgnowanego znalazło się tu także miejsce na odczarowanie tego regionu z głównego nasuwającego się kontekstu - kolonializmu. nie brak tu politycznych i historycznych objaśnień trafnie punktujących brutalny wpływ ekspansji na ludność tych terenów, jednak autor widzi ją przede wszystkim jako indywidualnych, wrażliwych i niekiedy zagubionych ludzi. w ten sposób kreuje się historia o tradycji, bliskości, a także o tragedii ich niszczenia czy brutalnym przejmowaniu ich ziem. w obliczu tych wydarzeń wciąż kiełkuje miłość, zarówno romantyczna, jak i matczyna czy braterska.
obok wątku dotyczącym uczucia straconego, żywego czy pielęgnowanego znalazło się tu także miejsce na odczarowanie tego regionu z głównego nasuwającego się kontekstu - kolonializmu. nie brak tu politycznych i historycznych objaśnień trafnie punktujących brutalny wpływ ekspansji na ludność tych terenów, jednak autor widzi ją przede wszystkim jako indywidualnych, wrażliwych i niekiedy zagubionych ludzi. w ten sposób kreuje się historia o tradycji, bliskości, a także o tragedii ich niszczenia czy brutalnym przejmowaniu ich ziem. w obliczu tych wydarzeń wciąż kiełkuje miłość, zarówno romantyczna, jak i matczyna czy braterska.
July 28, 2024
Trochę chaotyczna, ale i tak niesamowita i przerażająca opowieść o Afryce.
September 27, 2024
Świetna książka reporterska o Wschodniej Afryce. Jedyny problem to ogromna ilość literówek w wydaniu.
December 8, 2024
Bardzo dobra lektura 🫸🫷
Potrzebuje więcej
Potrzebuje więcej
August 10, 2024
Wciągające opowieści z Afryki. Zbiór słabo powiązanych historii daje ogólny obraz smutku najbiedniejszego kontynentu
April 14, 2024
Na palcach jednej ręki mogłabym policzyć książki, które dotąd przeczytałam o Afryce. A że jest to ogromny i różnorodny kontynent, moja wiedza na jego temat jest wciąż dość powierzchowna i wybiórcza. Dlatego bardzo chętnie sięgnęłam po książkę Konrada Piskały.
Autor przemierza kraje wschodniej Afryki, pytając napotkanych ludzi, czym jest dla nich miłość. To pozornie banalne pytanie jest punktem wyjścia do rozmów na temat życia w krajach takich jak Erytrea, Etiopia, Kenia, Uganda i Tanzania. A że to życie nie jest łatwe, trzeba się przygotować na ciężką lekturę.
Nie brakuje tu trudnych tematów, takich jak wojny, kolonializm, handel ludźmi, prawa kobiet i osób nieheteronormatywnych. Każdy z rozmówców Piskały ma do opowiedzenia ciekawą, ale i bolesną historię. Autor wysłuchuje ich z uwagą, a przelewając je na papier, uzupełnia własnymi przemyśleniami a także nakreśla tło polityczno-społeczne potrzebne do szerszego pojęcia przytaczanych opowieści. Sprawia to, że jest on w książce mocno obecny, co może nie przypaść do gustu przeciwnikom takiego stylu pisania.
Mnogość tematów sprawia, że momentami jest trochę chaotycznie. Przewodni motyw miłości często gubi się przez chęć opowiedzenia jak najwięcej. Ogólny odbiór książki oceniam jednak jako pozytywny i na pewno poleciłabym tę lekturę każdemu, kto jest ciekawy tego, jak wygląda życie w tych bardziej odległych zakątkach świata.
Autor przemierza kraje wschodniej Afryki, pytając napotkanych ludzi, czym jest dla nich miłość. To pozornie banalne pytanie jest punktem wyjścia do rozmów na temat życia w krajach takich jak Erytrea, Etiopia, Kenia, Uganda i Tanzania. A że to życie nie jest łatwe, trzeba się przygotować na ciężką lekturę.
Nie brakuje tu trudnych tematów, takich jak wojny, kolonializm, handel ludźmi, prawa kobiet i osób nieheteronormatywnych. Każdy z rozmówców Piskały ma do opowiedzenia ciekawą, ale i bolesną historię. Autor wysłuchuje ich z uwagą, a przelewając je na papier, uzupełnia własnymi przemyśleniami a także nakreśla tło polityczno-społeczne potrzebne do szerszego pojęcia przytaczanych opowieści. Sprawia to, że jest on w książce mocno obecny, co może nie przypaść do gustu przeciwnikom takiego stylu pisania.
Mnogość tematów sprawia, że momentami jest trochę chaotycznie. Przewodni motyw miłości często gubi się przez chęć opowiedzenia jak najwięcej. Ogólny odbiór książki oceniam jednak jako pozytywny i na pewno poleciłabym tę lekturę każdemu, kto jest ciekawy tego, jak wygląda życie w tych bardziej odległych zakątkach świata.
April 24, 2024
O miejscach, w których miłość oznacz ból
Reportaży dotyczących Afryki w ostatnich latach powstało przynajmniej kilka. Czy jest więc sens, żeby napisać kolejny? Wiele zależy od tego, jak autor ugryzie temat, na który przed nim porwało się już kilka osób. W przypadku "Trzymaj się z dala", kochanie może trudno mówić o świeżym spojrzeniu, czy oryginalności, ale mimo wszystko warto zmierzyć się z trudnymi doświadczeniami bohaterów książki Konrada Piskały.
Zawsze gdy czytam reportaże o podobnej tematyce, zastanawiam się, gdzie przebiega granica między różnicami kulturowymi a oczywistym bestialstwem. Od najmłodszych lat staramy się uczyć dzieci otwartości i tolerancji, ale jak przejść do porządku dziennego wobec kultury, tradycji, która przyzwala na poniżanie i okaleczanie kobiet?
Konrad Piskała postanowił ukazać “miłość” w różnych krajach afrykańskich takich jak Erytrea, Etiopia, Kenia, Uganda czy Tanzania, ale przede wszystkim to, jak różne są jej definicje w różnych kręgach kulturowych. Niektóre z opisanych przez Piskałę historii są naprawdę przejmujące i przygnębiające – głownie dlatego, że nie ma zbyt dużej nadziei na szybką poprawę sytuacji kobiet w danym kraju.
Nie powiedziałabym, że "Trzymaj się z dala", kochanie czytało mi się źle, albo że wyłapałam w reportażu jakieś rażące błędy, jednak było w tej lekturze coś takiego, co sprawiło, że nie była ona dla mnie w pełni satysfakcjonująca. Odniosłam wrażenie, że autor nie do końca wiedział, o czym dokładnie chce pisać. Przeskakiwanie od bohaterki do bohaterki, od kraju do kraju sprawiło, że całość wypadła dość chaotycznie, a jedynym wspólnym mianownikiem było złe traktowanie kobiet.
Jeżeli tematyka dotykająca sytuacji kobiet w różnych regionach świata jest Wam szczególnie bliska, a ominęły Was wcześniejsze publikacje poświęcone tej problematyce, to najnowszy reportaż autorstwa Konrada Piskały powinien trafić w Wasze ręce. Dla osób, które siedzą w tym temacie od dawna, może nie być to szczególnie odkrywcza pozycja, jednak poruszające historie poszczególnych bohaterek mogą sprawić, że lektura okaże się dobrze i wartościowo spędzonym czasem.
Reportaży dotyczących Afryki w ostatnich latach powstało przynajmniej kilka. Czy jest więc sens, żeby napisać kolejny? Wiele zależy od tego, jak autor ugryzie temat, na który przed nim porwało się już kilka osób. W przypadku "Trzymaj się z dala", kochanie może trudno mówić o świeżym spojrzeniu, czy oryginalności, ale mimo wszystko warto zmierzyć się z trudnymi doświadczeniami bohaterów książki Konrada Piskały.
Zawsze gdy czytam reportaże o podobnej tematyce, zastanawiam się, gdzie przebiega granica między różnicami kulturowymi a oczywistym bestialstwem. Od najmłodszych lat staramy się uczyć dzieci otwartości i tolerancji, ale jak przejść do porządku dziennego wobec kultury, tradycji, która przyzwala na poniżanie i okaleczanie kobiet?
Konrad Piskała postanowił ukazać “miłość” w różnych krajach afrykańskich takich jak Erytrea, Etiopia, Kenia, Uganda czy Tanzania, ale przede wszystkim to, jak różne są jej definicje w różnych kręgach kulturowych. Niektóre z opisanych przez Piskałę historii są naprawdę przejmujące i przygnębiające – głownie dlatego, że nie ma zbyt dużej nadziei na szybką poprawę sytuacji kobiet w danym kraju.
Nie powiedziałabym, że "Trzymaj się z dala", kochanie czytało mi się źle, albo że wyłapałam w reportażu jakieś rażące błędy, jednak było w tej lekturze coś takiego, co sprawiło, że nie była ona dla mnie w pełni satysfakcjonująca. Odniosłam wrażenie, że autor nie do końca wiedział, o czym dokładnie chce pisać. Przeskakiwanie od bohaterki do bohaterki, od kraju do kraju sprawiło, że całość wypadła dość chaotycznie, a jedynym wspólnym mianownikiem było złe traktowanie kobiet.
Jeżeli tematyka dotykająca sytuacji kobiet w różnych regionach świata jest Wam szczególnie bliska, a ominęły Was wcześniejsze publikacje poświęcone tej problematyce, to najnowszy reportaż autorstwa Konrada Piskały powinien trafić w Wasze ręce. Dla osób, które siedzą w tym temacie od dawna, może nie być to szczególnie odkrywcza pozycja, jednak poruszające historie poszczególnych bohaterek mogą sprawić, że lektura okaże się dobrze i wartościowo spędzonym czasem.
Displaying 1 - 22 of 22 reviews






















