Za jakie przewinienia można było zostać zmienionym w bestię? Co groziło śmiałkom, którzy napotkali wzrok Meduzy? Kto strzegł mitycznego złotego runa? Z jakich bestii przyrządzano eliksir młodości?
Zapraszamy w podróż po fascynującym świecie mitów Greków i Rzymian. Ale uwaga: będą potwory! Bo mitologia to nie tylko bogowie i herosi, ale również giganci, bestie i demony – Atlas, który podtrzymywał na swoich barkach cały świat, Tyfon, stugłowy demon, który miał zdetronizować Zeusa, i wreszcie Minotaur, Cerber oraz Sfinks. Mitologiczny bestiariusz jest księgą zadziwiającą i wciąż działającą na wyobraźnię.
Bestie i zwierzęta w mitologii – to właśnie one przekazują nam ukryte znaczenia wędrówek starożytnych herosów i bohaterów. Przybliżają nam skrywane lęki, wierzenia i elementy codzienności, które towarzyszyły ludziom w dawnych wiekach. Przerażają, ale też inspirują. To symbole, które nadal wyrażają głębokie pragnienia oraz potrzebę poszukiwania wolności i siły.
Mitologia to tematyka wałkowana od najmłodszych lat. Wiele współczesnych produkcji szuka na tym polu inspiracji, a w szkole pierwszą omawianą epoką jest starożytność i mity. Jednak wiele się mówi o bogach, herosach oraz ludziach, którzy mogli mieć z jakimś bogiem zatarg. Co z potworami? Autorka postanowiła wziąć na tapet mity greckie oraz rzymskie i skupić się na smokach, faunach, centaurach, hydrach, demonach. Stworach ściśle związanych z losami tych bogów oraz herosów, ale mimo wszystko w jakiś sposób pominiętych.
Książka nie jest zbyt długa, więc nie chcę zbytnio się rozpisywać. Ogólnie ta pozycja to całkiem niezłe odświeżenie sobie mitów oraz losów niektórych postaci. Znalazłam może dwie rzeczy, które sprawiają, że nie czytało mi się tej książki rewelacyjnie. Po pierwsze nie lubię, kiedy zbyt często jest stosowany zabieg, że mówimy o czymś i zaraz pada stwierdzenie, że do tego jeszcze wrócimy, więcej szczegółów w następnym rozdziale. Czasami wystarczy po prostu o niektórych rzeczach nie wspominać. Tutaj autorka wybiegała do przodu, a zaraz musiała przyhamować, bo za daleko odeszłaby od tematu. Drugą rzeczą jest właśnie trzymanie się tematu, bo czasami te wyskoki powodowały, że ktoś kto nic nie pamięta z mitologii może się ciut zamotać. Poza tym było interesująco i spodobało mi się to spojrzenie na mity pod kątem bestii. Gratuluję pomysłu na książkę, bo zdaję sobie sprawę, że mitologia to jest już temat przegadany na dziesiątą stronę, a tym samym ciężko jest dać coś świeżego.
Dla kogoś, kto nie jest dobrze obeznany z mitologią grecką i rzymską, to będzie świetna książka poruszająca mnóstwo wątków. Dla mnie, czyli osoby, która w podstawówce pochłaniała Parandowskiego z 5 czy 6 razy w roku, był to fajny do przeczytania latem skrót wiedzy.
Książka bardzo fajną, choć momentami wkradało się trochę chaosu.
Było ok ale tak duży skrót sprawił, że jedyne, co zapadło mi w pamięć to to, że: - większość bestii ma coś z węża; - na każdego ktoś się "zasadzał" czyhając na jej/jego cnotę i na ogół kończyło się to jakimś dziwnym potomstwem; - dużo scen 18+ to sceny zoofilskie. Nic szokującego, jeżeli się ma minimalne pojęcie o mitach, ale w tak skróconej formie było to dla mnie dość męczące, bo przysłoniło wszystko inne, o czym była mowa w tej książce.
No i lektor nie podołał, fragmenty dzieł czytał gorzej niż pierwsze modele AI przez co, niestety, ciężko się było skupić.
50% procent tej książki to słowa autorki, drugie 50% to cytaty z „Przemian” i „Biblioteki opowieści mitycznych”. Strasznie „sucha” i rozminęliśmy się w oczekiwaniach, więc zostawiam bez oceny.
Na plus - powoływanie się na antycznych twórców jako źródeł mitów. Na minus - chaotyczność wątków. Książka podzielona jest na 7 rozdziałów zgodnie z typem bestii, jednak autorka omawiając dany temat opowiada też mity z tym niezwiązane bądź wspomina postacie czy historie skojarzone z danym tematem przez co brakuje w tym uporządkowania materiału. To nie jest książka dla czytelnika nie znającego podstaw mitologii greckiej. Przed jej przeczytaniem należy znać przynajmniej panteon olimpijski, a także portrety największych herosów tak by nie zgubić się pośród wielu przywoływanych ( i nie tłumaczonych) imion.
A tu kolejne pozytywne zaskoczenie i kolejna pozycja do kupienia do domowej biblioteczki - "Bestie antyku" Anny Jankowiak. Audiobook był tak wciągający, że spędziłam z nim całą jedną niedzielę i nie żałowałam ani minuty. Czy to zasługa Jakuba Kamieńskiego, nie wiem, raczej treść niż interpretacja lektora sama w sobie zwróciła moją uwagę. Anna Jankowiak porusza temat mitologicznych stworów z ciekawej perspektywy, jakże niecodziennej w porównaniu do np. Kubiaka czy Parandowskiego. Była to gimnastyka umysłowa oraz radość, gdy pojawiały się wzmianki o Echidnach. Na końcu wielkim zaskoczeniem było, że Anna Jankowiak jest siostrą Agnieszki Jankowiak-Maik, która napisała równie dobrą pozycję "Historia, której nie było" - obie polecam jako te lektury, które powinny znaleźć się na półkach wielbicieli mitów i historii.
🏛️Autorka skupia się na „antybohaterach” mitów czyli smokach, wilkołakach, wampirach i różnych innych stworzeniach zamieszkujących karty antycznych opowieści. Historie przytaczane w tej pozycji mają charakter głównie anegdotyczny i mają na celu przybliżenie czytelnikowi że takie stwory znajdowały się w mitach i zainteresowanie czytelnika do dalszych poszukiwań na własną rękę.
🏛️Anna Jankowiak przytacza nam fragmenty tekstów źródłowych oraz wiele zdjęć i ilustracji co pozwala na zobaczenie na własne oczy jak starożytni wyobrażali sobie tytułowe bestie. Cała książka napisana jest sprawnie i z pewną dozą humoru. Zainteresowanym tematem mogę polecić tą pozycję z czystym sumieniem
Książka jest bardzo ciekawa i zawiera wiele różnych i raczej nie ogólnie znanych informacji. Lektura ta jest raczej wprowadzeniem do tematu, spodziewałam się po niej trochę czegoś innego ale i tak bardzo mi się podobała. Fajne były tutaj cytaty tekstów źródłowych, dodawało to wg mnie uroku jak i było po prostu ciekawe. Chwilami ciężko czytało się ten tytuł ze względu na język jakim został napisany. Jestem trochę rozczarowana, że niektóre bestie zostały ledwo napomknięte, liczyłam na więcej szczegółów. Książka jest naprawdę warta lektury.
Niestety byłam znudzona w trakcie słuchania audiobooka. Miałam poczucie, że jestem zasypywana różnymi historiami z mitologii, które w gruncie rzeczy nic nie wnosiły do mojej wiedzy. Chyba miałam nadzieję na więcej analizy i rozważań teoretycznych, a znacznie mniej streszczania mitów, bo do tego ta książka się sprowadza.
Jednocześnie jeśli ktoś lubi mitologię i chce posłuchać streszczeń mitów, to jest to całkiem niezła pozycja.
Było to moje drugie zetknięcie z tą książką. Uważam, że sama w sobie, jest ona naprawdę niezła, jednak nie pokazuje nowego spojrzenia na mityczne potwory. Jest to odtwórcza i skondensowana pozycja, która z grubsza przedstawia nam część mitologicznych bestii, które stworzył świat antyczny. Niby, ok, ale za mało.
No nie wiem, jakoś tak nie podeszło mi za bardzo. Słucha się tego dobrze, jest mnóstwo ciekawych źródeł i opisane są na prawdę ciekawe wątki z mitologii, co najważniejsze też takie mniej znane. Ale całościowo trochę męczyło i nudziło. Nie wiem może nie miałam teraz odpowiedniego czasu na tego typu tytuł.
Książka dobrze napisana, ale jest zbyt przeciążona materiałem. Momentami czułam się przytłoczona przeskakiwaniem przez tyle postaci i ciężko było mi się skupić na wyciągnięciu wiedzy z książki. Mimo wszystko zainteresowała mnie tematyką mitologicznych bestii i raczej będę sięgać po więcej materiałów w tej tematyce.
Niestety, książka jest bardzo słaba. Bardzo chaotyczna, co powoduje, że można się zgubić w mnogości imion i wydarzeń, które są przedstawione jedynie pozornie w jakimkolwiek porządku. Nie skończyłam.
Lekkie, zrozumiałe i przyjemne w czytaniu przedstawienie Bestii Antyku. Nie ma przesadnego cytowania, nie ma lania wody i, co najlepsze, autorka potrafi opisać bestię tak, że każda jest inna, chociaż po raz kolejny czytam o gigancie.
Uwagi dwie do wydania: po pierwsze, dlaczego takie maciupkie te literki są? Moje oczy cierpią... I po drugie - mamy dwudziesty pierwszy wiek, erę koloru i chciałabym zobaczyć zdjęcia z książki właśnie kolorowe, a nie, jak w czasach PRLu, czarno-białe ;/ Czarno-białe to mi się zlewa i widzę plamę tam, gdzie niby zwierz jakiś jest.